Dlaczego Adwentyści Dnia Siódmego przedstawiają Mszę Świętą w nieprawdziwym świetle? (cz.5)

Autor: Piotr Andryszczak, dodano: 2026-07-31

poprzednia część
Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022
Wypaczanie istoty Mszy Świętej przez Adwentystów Dnia Siódmego (podobnie jak przez inne wyznania wywodzące się z tradycji protestanckiej) wynika przede wszystkim z odrzucenia katolickiej nauki o rzeczywistej obecności Chrystusa oraz o ofiarnym charakterze Eucharystii. Adwentyści postrzegają Mszę jedynie jako symboliczne upamiętnienie, co stoi w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, że jest ona uobecnieniem jedynej ofiary krzyżowej Chrystusa.
„Liczne przykłady przenośnego znaczenia słowa „jest” znajdujemy w Ewangelii i wypowiedziach Chrystusa, np. w wyjaśnianiu przypowieści o siewcy: „rolą jest świat” (Mt 13,38). Nikt nie może twierdzić, że słowo „jest” zostało tutaj użyte w sensie dosłownym. Podobnie należy rozumieć wypowiedzi Chrystusa: „Jam jest Chleb, który zstąpił z nieba zstąpił (J 6,41 ED), „Jam jest bramą” (J 10,9 ED) „Jam jest prawdziwy krzew winny, a Ojciec mój jest rolnikiem” (J 15,1 ED, „Jam jest światłość świata” (J 8,12), „Jam jest (…) gwiazda świecąca, poranna” (Ap 22,16 BT). Widać stąd, że Jezus często posługiwał się terminem „jest” w znaczeniu przenośnym. Absurdem byłoby nadawanie w wspomnianych tekstach wyrażeniu „jest” znaczenia dosłownego. Musielibyśmy się wówczas zgodzić, że Jezus był rzeczywistym „chlebem”, „bramą owczarni”, krzewem” (a Ojciec „rolnikiem”), światłością”, wreszcie… „gwiazdą zaranną”.” (Tamże, s. 134)

Tutaj mamy jak na dłoni przykład manipulacjami przekładami Pisma Świętego. Otóż Adwentyści Dnia Siódmego wybrali takie przekłady, które pasują im do założonej tezy. Potrzebny był im wyraz „jest” w konfrontacji ze słowami „To jest moje Ciało (…) „To jest moja Krew”. Skoro Pan Jezus powiedział „Jam jest bramą”, „Jam jest światłość świata” i tutaj występuje słowo „jest”, to nie leży rozumieć go dosłownie, tylko symbolicznie. Podobnie symbolicznie mamy rozumieć słowa w Wieczerniku. Adwentyści nie informują swoich czytelników, iż w Wieczerniku występuje inny wyraz, taki jak „estin” – „jest” (Mt 26, 26.28), a w J 6, 41; J 10, 9; J 15, 1; J 8, 12; Ap 22, 16 występuje fraza „Ja jestem”:

„τοῦτό ἐστιν τὸ σῶμά μου. (…) τοῦτο γάρ ἐστιν τὸ αἷμά μου” (Mt 26, 26.28)

„Ἐγώ εἰμι ὁ ἄρτος ὁ καταβὰς ἐκ τοῦ οὐρανοῦ,”(J 6, 41)
„Ἐγώ εἰμι ἡ θύρα•” (J 10, 9)
„Ἐγώ εἰμι ἡ ἄμπελος ἡ ἀληθινή, καὶ ὁ πατήρ μου ὁ γεωργός ἐστιν.” (J 15, 1)
„Ἐγώ εἰμι τὸ φῶς τοῦ κόσμου•” (J 8, 12)
„ἐγώ εἰμι ἡ ῥίζα καὶ τὸ γένος Δαυίδ,” (Ap 22, 16)

Adwentyści Dnia Siódmego zacytowali werset z Biblii Tysiąclecia: „Jam jest (…) gwiazda świecąca, poranna” (Ap 22,16 BT)” z frazą „Jam jest”, natomiast wydanie Biblii Tysiąclecia (wyd. V) posiada frazę: „Ja jestem Odrośl i Potomstwo Dawida” (Ap 22, 16). Jest oczywiste, że to wydanie nie pasuje już do założonej tezy. Adwentyści dnia siódmego nie mają racji w porównywaniu słowa „jest” z formuły ustanowienia Eucharystii („To jest Ciało moje” i „To jest moja Krew” – Mt 26, 26-28; Mk 14, 22-24; Łk 22, 19-20; 1 Kor 11, 23-25) do metaforycznych wyrażeń Jezusa, takich jak „Ja jestem bramą owiec” (J 10, 9) czy „Ja jestem chlebem żywym” (J 6, 41). To porównanie ignoruje kontekst, intencję Jezusa oraz stałe nauczanie Kościoła, które od czasów apostolskich interpretuje te słowa dosłownie, jako dokonujące realnej przemiany substancji chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa (transsubstancjacja).

Metafory w Ewangeliach (np. „Ja jestem bramą”, „Ja jestem światłością świata” – J 8, 12; „Jam jest krzewem winnym” – J 15,1) odnoszą się do osoby Jezusa i opisują Jego duchowe role lub przymioty w sposób obrazowy. Są to samookreślenia, gdzie Jezus porównuje Siebie samego do przedmiotów lub rzeczywistości codziennych, by ukazać swoją misję (np. bramą zbawienia, światłością wiary). Nikt nie oczekuje dosłownego utożsamienia Jezusa z drewnianą bramą czy gwiazdą – kontekst jest poetycki i dydaktyczny.

Słowa ustanowienia Eucharystii wskazują na konkretne obiekty materialne (chleb i kielich z winem) podczas Ostatniej Wieczerzy. Jezus nie mówi „Ja jestem chlebem” (jak w J 6), lecz „To [ten chleb] jest Ciałem moim”. Te słowa nie są metaforą, lecz formułą sakramentalną, która efektywnie zmienia substancję chleba i wina. Jezus po błogosławieństwie chleba i wina świadczył wyraźnymi i jasnymi słowami, że daje im swoje Ciało i swoją Krew”; ich dosłowne znaczenie było zrozumiałe dla Ojców Kościoła, a metaforyczne interpretacje to „wymyślone przez niegodziwych ludzi” tropy, które Kościół odrzuca jako szatańskie. Adwentystyczna argumentacja pomija fakt, że słowa te są formą sakramentalną, wypowiadaną in persona Christi przez kapłana, co powoduje zmianę tu i teraz.

Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (III, q. 78, a. 5) pokazuje, dlaczego „To jest Ciałem moim” jest prawdziwe i efektywne:

„Słowa te nie czynią Ciała Chrystusa Ciałem Chrystusa, ani chleba Ciałem Chrystusa; lecz to, co było zawarte pod tymi postaciami, a wcześniej było chlebem, czynią Ciałem Chrystusa. Dlatego Pan nie powiedział: 'Ten chleb jest Ciałem moim' [...], lecz ogólnie: 'To jest Ciałem moim', bez określonego rzeczownika po stronie podmiotu, lecz tylko zaimkiem, który oznacza substancję w ogóle, bez jakości, tj. bez określonej formy.”

Zaimek „to” wskazuje na substancję pod postaciami, która zmienia się w jednej chwili na końcu wypowiedzi. To nie metafora, lecz słowo Boże działające twórczo, jak w stworzeniu („Niech stanie się światłość” – Rdz 1,3), ale tu sakramentalnie. W Summa Theologiae (III, q. 78, a. 2) Tomasz odrzuca „staje się” na rzecz „jest”, bo ostateczny efekt to bycie, nie proces.

Porównanie adwentystów jest błędne, bo myli metafory osobowe z sakramentalną formułą ustanawiającą Realną Obecność. Kościół, opierając się na Piśmie, Tradycji i Magisterium, naucza, że te słowa nie są figurą, lecz dokonują cudu transsubstancjacji, czyniąc chleb i wino Ciałem i Krwią Chrystusa.

Ważne słowa Pana Jezusa zanotowane w Ewangelii przez św. Jana kiedy Jezus zapowiada Eucharystię (tzw. Mowa Eucharystyczna):

J 6, 53-57

Słowa Pana Jezusa zapisane w Ewangelii według św. Jana (J 6, 53–57) stanowią fundament katolickiej nauki o Eucharystii, wskazując na konieczność przyjmowania Jego Ciała i Krwi dla osiągnięcia życia wiecznego. Chrystus podkreśla w nich realność swojej obecności w sakramencie, który nie jest jedynie symbolem, lecz prawdziwym pokarmem dającym udział w życiu Bożym i będącym zadatkiem przyszłego zmartwychwstania. Jezus wskazuje, że tak jak pokarm materialny jest niezbędny do podtrzymania życia biologicznego, tak Jego Ciało i Krew są konieczne do posiadania życia duchowego. Bez zjednoczenia z Chrystusem przez ten pokarm, człowiek nie ma w sobie nadprzyrodzonego życia łaski.

Słowa te można rozumieć dwojako, jako spożywanie duchowe przez wiarę i miłość, które włączają wierzącego w jedność Kościoła (Mistycznego Ciała Chrystusa) oraz sakramentalnie przez rzeczywiste przyjmowanie sakramentu Eucharystii. Dla dorosłych jest on konieczny do zbawienia przynajmniej w pragnieniu (votum), jeśli nie mogą go przyjąć realnie. Chrystus kładzie nacisk na to, że Jego słowa nie są jedynie metaforą czy zagadką. Mówiąc: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem”, odrzuca czysto symboliczne rozumienie swojej wypowiedzi. W sakramencie ołtarza pod postaciami chleba i wina obecny jest cały Chrystus – Jego Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo. Przyjmowanie Eucharystii jest gwarancją wskrzeszenia w dniu ostatecznym. Ponieważ w sakramencie tym obecne jest Słowo Wcielone, staje się ono przyczyną życia nie tylko dla duszy, ale i dla ciała, które dzięki Duchowi Świętemu zostanie wskrzeszone do chwały.

Głównym skutkiem spożywania Ciała i Krwi Pańskiej jest wzajemne przenikanie się (imanencja) Boga i człowieka: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”. Ten, kto przyjmuje Chrystusa z wiarą i miłością, zostaje w Niego wszczepiony (zjednoczenie z Bogiem). Św. Tomasz, cytując św. Augustyna, zauważa, że w przeciwieństwie do zwykłego pokarmu, który my przemieniamy w siebie, Eucharystia przemienia nas w Chrystusa, czyniąc nas „boskimi” przez udział w Jego naturze. Chrystus jest źródłem życia. Tak jak Jezus żyje przez Ojca, tak wierzący czerpie swoje życie duchowe bezpośrednio z Chrystusa. Jezus przeciwstawia siebie mannie, którą ojcowie jedli na pustyni i pomarli. Manna była jedynie zapowiedzią i symbolem, który nie mógł dać życia wiecznego.

Eucharystia natomiast zawiera w sobie to, co oznacza – samego Chrystusa, który jest „chlebem żywym”, dającym życie, które nigdy się nie kończy. Słowa Pana Jezusa wzywają do sakramentalnego i duchowego zjednoczenia z Chrystusem, które jest jedyną drogą do pełni życia duchowego na ziemi oraz do wiecznej szczęśliwości i zmartwychwstania ciała w przyszłości.

A co mają jeszcze do powiedzenia Adwentyści Dnia Siódmego? Zobaczmy:

„Załóżmy, że Jezus, wypowiadając owe doniosłe zdania, nadał im sens dosłowny, czyli – przedstawił konieczność spożywania swego rzeczywistego ciała i krwi. Jednak należy wtedy zapytać: czy dokonane na podstawie powyższego zalecenia spożycie Chrystusa przez rozegzaltowany tłum – z ciałem i krwią – stanowiłby akt uświęcenia, i czy zapewniłoby ono galilejskiej rzeszy niechybne zbawienie? Przecież nie można sobie wyobrazić bardziej rzeczywistego ciała i krwi Chrystusa (z dusza i Bóstwem) niż tych, które wiązały się z ówczesną obecnością Syna Bożego na ziemi!” (Tamże, s. 135)

Rzeczywistą, sakramentalną obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina, porównuje się z fizyczną obecnością Jezusa na ziemi? Słowa Adwentystów Dnia Siódmego opierają się na błędnym zrozumieniu katolickiej doktryny o Rzeczywistej Obecności Chrystusa w Eucharystii oraz na fałszywej analogii między fizycznym kontaktem z Jezusem a sakramentalnym zjednoczeniem. Kościół naucza, że Eucharystia nie jest aktem „kanibalizmu” ani czysto fizycznym spożyciem, lecz substancjalną obecnością Chrystusa pod postaciami chleba i wina, która ma na celu duchowe uświęcenie wierzącego. Argument adwentystów sugeruje, że gdyby Jezus mówił dosłownie, tłum w Galilei mógłby Go „zjeść” fizycznie, co byłoby absurdem. Jednak Kościół katolicki wyjaśnia, że obecność Chrystusa w Eucharystii jest wyjątkowa i różni się od Jego obecności fizycznej, jaką znali współcześni Mu ludzie.

W Najświętszym Sakramencie zawarte jest „ciało i krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus”. Jest to obecność „rzeczywista” w sensie najpełniejszym (par excellence), ponieważ Chrystus staje się obecny cały i niepodzielny. Jezus nie ustanowił Eucharystii jako zachęty do fizycznego okaleczania Jego ziemskiego ciała. Sakrament ten jest pamiątką ofiarniczą, w której pod postaciami chleba i wina uobecnia się ta sama ofiara, którą złożył na krzyżu.

Adwentyści pytają, czy fizyczne spożycie Chrystusa przez „rozegzaltowany tłum” zapewniłoby im zbawienie. Kościół odpowiada, że same znaki sakramentalne nie działają w sposób magiczny bez odpowiedniej dyspozycji przyjmującego. Choć Chrystus jest obecny w sakramencie obiektywnie (z mocy samej konsekracji), to owoce tego sakramentu zależą od wiary i miłości przyjmującego. Eucharystia jest „pokarmem duchowym”, a nie fizycznym kanibalizmem. Celem Eucharystii jest jedność Mistycznego Ciała Chrystusa, czyli Kościoła. Nawet gdyby ktoś fizycznie dotknął Jezusa w Galilei, bez wiary nie dostąpiłby uświęcenia, co widać w Ewangeliach, gdzie wielu Go dotykało, ale tylko nieliczni zostali uzdrowieni mocą wiary. Twierdzenie adwentystów pomija fakt, że Jezus w mowie eucharystycznej (J 6) wyraźnie odróżnia „ciało”, które „na nic się nie przyda” (rozumiane jako czysto ludzkie, cielesne pojmowanie), od Jego słów, które są „duchem i życiem”.

Kościół używa terminu przeistoczenie (transsubstancjacja, łac. transsubstantiatio), aby opisać zmianę całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, przy zachowaniu postaci (akcydensów) chleba. To sprawia, że spożywanie Eucharystii nie jest aktem krwawym ani fizycznym w sensie biologicznym, lecz sakramentalnym. W Eucharystii przyjmujemy Chrystusa uwielbionego, który „już więcej nie umiera”. Argument o „galilejskiej rzeszy” próbującej spożyć Jezusa przed Jego zmartwychwstaniem i uwielbieniem jest więc teologicznym anachronizmem, gdyż sakrament został ustanowiony w kontekście Jego Paschy. słowa adwentystów są próbą sprowadzenia głębokiej tajemnicy wiary do poziomu czysto materialistycznego i biologicznego, co jest sprzeczne z nauką Kościoła o sakramentalnym i duchowym charakterze Rzeczywistej Obecności.

Św. Paweł w liście do Koryntian ukazuje nam rzeczywistą, prawdziwą, sakramentalną obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina:

1 Kor 11, 23-2
1 Kor 11, 27
Przypis do 1 Kor 11, 27:
1 Kor 11, 29
Przypis do 1 Kor 11, 29:

Najstarszy tekst o Eucharystii:

1 Kor 10, 16
„Nie trzeba być teologiem, by zrozumieć, że spożycie owego „rzeczywistego” Chrystusa nie stanowiłoby zbawiennej zasługi w obliczu Boga, lecz byłaby najoczywistszą zbrodnią. Z tego powodu twierdzenie o podawaniu w eucharystii „prawdziwego” ciała i krwi Chrystusa stwarza sytuację kłopotliwą i trudną.” (Tamże, s. 135)

Jeśli Adwentyści Dnia Siódmego twierdzą, że spożywanie rzeczywistego Chrystusa to zbrodnia, to kiedy sprawowana jest Eucharystia w kościele, niech zadzwonią na Policję i zgłoszą, że na Ołtarzu dokonuje się kanibalizm.

Zarzut adwentystyczny, że spożywanie „prawdziwego” ciała i krwi Chrystusa w Eucharystii byłoby zbrodnią, wynika z nieporozumienia co do natury tej tajemnicy wiary. Kościół katolicki naucza, że w Eucharystii dokonuje się transsubstancjacja: substancja chleba i wina przechodzi w Ciało i Krew Chrystusa, podczas gdy accidents (postacie zewnętrzne) pozostają. Chrystus jest obecny rzeczywiście, substancjalnie i całymi sobą – z ciałem, krwią, duszą i bóstwem – ale nie jako martwe ciało, lecz jako żywy, zmartwychwstały Zbawiciel, który dobrowolnie daje siebie jako pokarm duchowy na zbawienie. To nie zbrodnia, lecz sakramentalne zjednoczenie z Chrystusem, jak zapowiedział sam Jezus w Ewangelii.

Słowa Jezusa w J 6 są kluczowe: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata».” (J 6, 51). Gdy Żydzi sprzeciwiali się: „«Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»”, Jezus nie cofnął swych słów, lecz powtórzył: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.” (J 6, 53). Wielu uczniów odeszło, uznając to za „trudną mowę” (J 6,60-66), ale Jezus potwierdził rzeczywistość tej Obecności, obiecując życie wieczne tym, którzy, „pożerają Ciało Syna Człowieczego i piją Jego Krew” (J 6, 54-57).

Chrystus jest żywy i dobrowolnie się daje: „Ten, kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,56). To zjednoczenie duchowe, gdzie „Ciało Chrystusa jest prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie obecne” pod postaciami chleba i wina, ale w sposób sakramentalny, nie cielesny. Obecność „realna” podkreśla substancjalną obecność Chrystusa całego (Bóg-człowiek), nie wykluczając innych form Jego obecności (np. w Słowie, zgromadzeniu), lecz przewyższającą je. Wiara pozwala „widzieć” przez znaki to, co niewidzialne dla zmysłów. Zbawcza zasługa: Eucharystia to „doskonałe wypełnienie obietnicy Jezusa, by pozostać z nami do końca świata”, źródło łaski, antydotum na grzechy i zadatek chwały wiecznej. Spożywając ją godnie, uczestniczymy w ofierze Krzyża, stając się „jednym Ciałem” z Chrystusem (por. 1 Kor 10, 17).

Kościół od wieków broni tej prawdy przed zarzutami, podkreślając, że adorujemy Eucharystię jako Chrystusa obecnego trwale, nawet poza Komunią. Zarzut adwentystyczny ignoruje kontekst biblijny i sakramentalny, redukując tajemnicę do czysto cielesnego aktu.

Eucharystia to dar miłości Chrystusa, nie zbrodnia: On sam zaprasza do stołu, byśmy żyli Nim. Jak św. Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68).

poprzednia część

Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook

Autor: Piotr Andryszczak
© 2007