Dlaczego Adwentyści Dnia Siódmego przedstawiają Mszę Świętą w nieprawdziwym świetle? (cz.6)
Autor: Piotr Andryszczak, dodano: 2026-08-14
Wypaczanie istoty Mszy Świętej przez Adwentystów Dnia Siódmego (podobnie jak przez inne wyznania wywodzące się z tradycji protestanckiej) wynika przede wszystkim z odrzucenia katolickiej nauki o rzeczywistej obecności Chrystusa oraz o ofiarnym charakterze Eucharystii. Adwentyści postrzegają Mszę jedynie jako symboliczne upamiętnienie, co stoi w sprzeczności z nauczaniem Kościoła, że jest ona uobecnieniem jedynej ofiary krzyżowej Chrystusa.
„Nie trzeba być teologiem, by zrozumieć, że spożycie owego „rzeczywistego” Chrystusa nie stanowiłoby zbawiennej zasługi w obliczu Boga, lecz byłaby najoczywistszą zbrodnią. Z tego powodu twierdzenie o podawaniu w eucharystii „prawdziwego” ciała i krwi Chrystusa stwarza sytuację kłopotliwą i trudną.” (Tamże, s. 135)
|
Słowa Jezusa zawarte w Nowym Testamencie dotyczące Eucharystii, Jego sakramentalnej obecności pod postaciami chleba i wina, to sytuacja kłopotliwa i trudna, ale dla Adwentystów Dnia Siódmego. Nie mogąc sobie z tym poradzić, przedstawiają katolicką wiarę w nieprawdziwym świetle. Tylko to im pozostało. Chleb i wino po przeistoczeniu mocą Ducha Świętego na wezwanie kapłana podczas epiklezy stają Ciałem i Krwią Chrystusa, ale ta obecność jest sakramentalna, a nie fizyczna. Katolicy spożywając Ciało i Krew Chrystusa, nie czują smaku ludzkiego mięsa ani ludzkiej krwi.
„Epikleza uroczysta prośba do Boga o uświęcenie osób i rzeczy, przede wszystkim w modlitwie eucharystycznej jako epikleza konsekracyjna („Uświęć te dary [chleb i wino] mocą Twojego Ducha, wyrażona przez wyciągnięcie rąk” (R. Berger, Mały Słownik Liturgiczny, Poznań 1990, s. 41-42)
Co to jest przeistoczenie?
„P r z e i s t o c z e n i e jest to jedyna w swoim rodzaju i cudowna przemiana całej substancji chleba w Ciało, a całej substancji wina w Krew Jezusa Chrystusa, podczas gdy postaci chleba i wina pozostają bez zmiany. W taki sposób Sobór Trydencki w 1551 roku wyraził chrześcijańską wiarę w przemianę zachodzącą w Eucharystii.
Sformułowanie to nie jest wyjaśnieniem tej przemiany, ale jakby sprecyzowaniem przedmiotu wiary. Jest odpowiedzią na pytanie, w co wierzymy wyznając, że Eucharystia jest Ciałem i Krwią Pańską. Otóż wierzymy, że chleb i wino p r z e m i e n i a j ą s i ę w Ciało i Krew Jezusa.
Co znaczy prze-istoczenie? Znaczy przemianę i s t o t y (inaczej: substancji) chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Każda rzecz posiada swoją istotę i swoją „postać” (zespół „przypadłości”). Istota jest tym, czym dana rzecz jest. Postać lub przypadłość to jej kształt, cechy, zachowania, czas i miejsce, w jakich rzecz się znajduje itp. W naturalny sposób dokonują się ustawiczne zmiany postaci (przypadłości) każdej rzeczy, ale ich istota nie zmienia się. Każdy człowiek np. zmienia swój wygląd, wykonuje różne czynności, przeżywa różne sytuacje, ale jest ciągle w istocie tym samym człowiekiem. Jeśli istota rzeczy ulega zmianie - to tylko razem ze swoją postacią: dzieje się to wówczas, gdy dana rzecz ulega zniszczeniu. Tymczasem w Eucharystii zachodzi przemiana istoty (substancji) chleba i wina, ale postaci chleba i wina pozostają bez zmian. Jest to możliwe tylko mocą Bożą.
Chociaż wyrażenia „przeistoczenie” nie znajdziemy w Piśmie świętym, to trudno inaczej określić to, co zachodzi w Eucharystii. Jezus Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy, dając apostołom chleb, mówił: „To jest Ciało moje”. A podając im wino, mówił: „To jest kielich Krwi mojej”. Nie można inaczej rozumieć słów Jezusa, jak tylko, że to, co ma nadal postać chleba nie jest już w istocie chlebem, lecz Ciałem Pańskim, a to, co nadal ma postać wina, w istocie nie jest już winem, a Krwią Pańską. A zatem wierząc w Jezusowe słowa, wierzymy, że istota chleba i wina ulega przemianie w Ciało i Krew Jezusa, choć postaci chleba i wina pozostają bez zmiany. Następuje zatem - jak to określił Sobór Trydencki - przeistoczenie.” (A. Zuberbier, Czy wiem w co wierzę, Kraków 1992, s. 265-266)
„Wśród słuchaczy Chrystusa pojawiło się szemranie, mówiono bowiem: „Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia?” (J 6,52). Dowodzi, że Żydzi, podobnie jak dziś Kościół katolicki, pojmowali słowa Jezusa w sensie dosłownym (co zresztą czynili niejednokrotnie, np. swego czasu postąpił tak Nikodem w odniesieniu do zagadnień narodzenia na nowo). Również apostołom groziło, że – podobnie jak Żydzi – błędnie zrozumieją głęboką przenośnię Chrystusa.” (Tamże, s. 135-136)
|
Zarzut adwentystów jest nieprawdziwy i błędnie interpretuje Ewangelię wg św. Jana (J 6,52). Jezus Chrystus w discoursie o Chlebie Życia (J 6,22-71) nie używa przenośni, lecz mówi dosłownie o konieczności spożywania Jego Ciała i Krwi dla życia wiecznego, co Kościół katolicki konsekwentnie naucza jako zapowiedź realnej obecności w Eucharystii. Reakcja Żydów była dosłowna, ale Jezus nie koryguje jej jako błędu, lecz potwierdza i intensyfikuje swoje słowa, co prowadzi do odejścia wielu uczniów – w przeciwieństwie do apostołów, którzy pozostają w wierze. Jezus nie odpowiada wprost na pytanie Żydów. Zobaczmy kontekst:
J 6, 48-52 |
| „Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»”
|
Jezus zapowiada Eucharystię, a Żydzi zadają słusznie pytanie: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?» To zrozumienie jest dosłowne, ale Jezus nie odrzuca go jako nieporozumienie metaforyczne. Zamiast powiedzieć „mówię przenośnie”, powtarza pięć razy słowo „moje ciało” (gr. sarks – dosł. „ciało”) i podkreśla jego realny charakter:
J 6, 53-54 |
| „Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.”
|
Te słowa są semityzmem realistycznym – typowym dla Biblii hebrajskiej stylem, gdzie „jeść” oznacza rzeczywiste przyjęcie (por. np. Rdz 2, 17).
Adwentyści twierdzą, że szemranie Żydów „dowodzi” dosłownego błędu interpretacji, podobnego do katolickiego. Jednak Jezus nie zaprzecza ich dosłowności. Zamiast złagodzić („to symbol”), zaostrza: „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem.” (J 6, 63), kontrastując nieskuteczną cielesność (ludzka, grzeszna – jak w J 1, 13) z skuteczną cielesnością Chrystusa – Jego Ciałem jako pokarmem życia. Wielu uczniów odchodzi: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (J 6, 60), co potwierdza dosłowność – gdyby to była przenośnia, Jezus wyjaśniłby, jak w innych miejscach (np. J 4, 32-34 o „pokarmie”).
Zarzut, że „apostołom groziło” to samo, jest fałszywy. Piotr reprezentuje apostołów:
J 6, 68-69 |
| „Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga».”
|
Apostołowie nie szemrają, lecz wierzą w dosłowne słowa Jezusa. Św. Augustyn w Catena Aurea wyjaśnia: Żydzi walczą między sobą, bo nie rozumieją; ci, co „jedzą Chleb Pokoju”, żyją w jedności. Ewangelia J 6 obiecuje trwałą obecność Jezusa w Ciele i Krwi aż do „ostatniego dnia” – nie tylko symbol.
„W Najświętszym Sakramencie Eucharystii „są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus. Ta obecność nazywa się «rzeczywistą» nie z racji wyłączności, tak jakby inne były «rzeczywiste», ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się cały Chrystus, Bóg i człowiek.” (KKK 1374)
To nie „błąd Żydów”, lecz wiara apostołów. Jezus potwierdza dosłowność, Żydzi odrzucają z powodu wiary, apostołowie przyjmują. Zarzut adwentystów ignoruje kontekst i prowadzi do zaprzeczenia realnej obecności, co sprzeciwia się Tradycji. Adwentyści Dnia Siódmego nie wierzą słowom Pana Jezusa, dlatego jak uczniowie słuchających tych słów szemrają (J 6, 61) i odchodzą. Nic nowego. Odchodzili od Jezusa uczniowie, odchodzą również dzisiaj ci, dla których „trudna jest ta mowa”.
„Mowa Chrystusa, wyraźnie sugerująca przenośne znaczenie Jego słów, harmonizuje z wymową Starego i Nowego Testamentu, gdzie sam Bóg w Prawie zabronił spożywania jakiejkolwiek krwi, gdyż stanowiło to obrzydliwość w oczach Pana! (por. Kpł 17,10-14; Dz 15,29).” (Tamże, s. 136)
|
Twierdzenie Adwentystów Dnia Siódmego nie jest zgodne z katolickim rozumieniem Pisma Świętego i nauczania Kościoła. Jezus w Ewangelii wg św. Jana (J 6) mówi dosłownie o konieczności spożywania Jego Ciała i Krwi dla życia wiecznego, co odnosi się do realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, a nie przenośni. Zakaz spożywania krwi w Starym Testamencie (Kpł 17, 10-14) i Nowym Testamencie (Dz 15, 29) dotyczy krwi zwierzęcej jako symbolu życia cielesnego i pogańskich praktyk, nie zaś Krwi Chrystusa, która ustanawia Nowe Przymierze i oczyszcza z grzechów.
Kpł 17, 10-14: Zakaz dotyczy krwi zwierzęcej, bo „krew to życie” (Kpł 17, 11) – miała być składana tylko na ołtarzu w ofierze dla Boga, nie spożywana jako pogański rytuał. Krew zwierząt nie usuwała grzechów: „Niemożliwe, żeby krew cielców i kozłów uśmierzała grzechy” (Hbr 10, 4).
Sobór Jerozolimski nakazuje poganom wstrzemięźliwość od krwi zwierzęcej („od mięsa uduszonego i od krwi”), by uniknąć zgorszenia dla Żydów i pogańskich zwyczajów (por. Dz 15, 29). Nie odnosi się to do Eucharystii, ustanowionej później (Mt 26, 26-28), gdzie Jezus mówi: „To jest moja Krew Przymierza, za wielu wylana”. Krew Chrystusa nie jest „krwią zwierzęcą”, lecz ofiarą doskonałą, potwierdzającą Nowe Przymierze (Hbr 9, 20; por. Wj 24, 8). Żydzi jedząc ofiary, stawali się uczestnikami ołtarza (1 Kor 10, 18); podobnie my, jedząc Ciało Chrystusa, uczestniczymy w Jego Ciele. Krew Chrystusa „mówi lepiej niż krew Abla” – woła o przebaczenie, nie zemstę (Hbr 12, 24). Twierdzenie adwentystów błędnie redukuje J 6 do przenośni i ignoruje kontekst zakazu krwi, który nie sprzeciwia się Eucharystii. Ofiary Starego Przymierza zapowiadały jedyną Ofiarę Chrystusa w Mszy, gdzie Jego Krew przynosi zbawienie.
„Kościół dodatkowo powołuje się na argument tzw. obrządku Melchizedeka, zaczerpnięty z Księgi Rodzaju. W jego geście przyniesienia chleba i wina dopatruje się ofiary Chrystusa (KKK 1333 i 1350). Podczas mszy kapłan zwraca się do Boga, aby przyjął konsekrowany chleb i wino, jak przyjął „tę ofiarę, którą (…) złożył Twój najwyższy kapłan Melchizedek” (Tamże, s. 136)
|
Kościół katolicki powołuje się na obrządek Melchizedeka z Księgi Rodzaju (Rdz 14, 18-20) jako na starotestamentową prefigurację Eucharystii i kapłaństwa Chrystusa, co podkreśla ciągłość Bożego planu zbawienia. Gest króla-kapłana Salem, który przyniósł chleb i wino, by pobłogosławić Abrahama, jest widziany jako zapowiedź ofiary Chrystusa na Ostatniej Wieczerzy i Krzyżu – ofiary bezkrwawej, przekraczającej lewickie rytuały. To nie jest „dodatkowy” argument, lecz integralna część typologii biblijnej, potwierdzona w Liście do Hebrajczyków i liturgii Mszy Świętej. Jest oczywistością, że Adwentyści Dnia Siódmego nie zacytują w całości tej modlitwy z Mszału Rzymskiego. Kto bowiem z czytelników sprawdzi jak to wygląda w oryginale? Sprawdźmy:
„Boże Ojcze, my, Twoi słudzy, * oraz lud Twój święty, *
wspominając błogosławioną mękę, zmartwychwstanie * oraz
chwalebne wniebowstąpienie Twojego Syna, * naszego Pana
Jezusa Chrystusa, * składamy Twojemu najwyższemu majestatowi
* z otrzymanych od Ciebie darów * Ofiarę czystą,
świętą i doskonałą, * Chleb święty życia wiecznego * i Kielich
wiekuistego zbawienia. * Racz wejrzeć na nie z miłością
i łaskawie przyjąć, * podobnie jak przyjąłeś dary swojego
sługi, * sprawiedliwego Abla, * i ofiarę naszego Patriarchy
Abrahama * oraz tę ofiarę, * którą Ci złożył najwyższy Twój
kapłan Melchizedek, * jako zapowiedź Ofiary doskonałej.”
(Mszał Rzymski dla diecezji polskich, Pallottinum, Poznań 1986, 310*)
W Księdze Rodzaju Melchizedek, król Salem i kapłan Boga Najwyższego, wychodzi naprzeciw Abrahamowi po jego zwycięstwie, przynosząc chleb i wino, błogosławi go i przyjmuje dziesięcinę:
„Melchizedek natomiast, król Szalemu, przyniósł chleb i wino. Był kapłanem Boga najwyższego. Pobłogosławił on Abrama i powiedział: „Błogosławiony niech będzie Abram przez Boga Najwyższego, który stworzył niebo i ziemię. Błogosławiony niech będzie Bóg Najwyższy, który wydał twoich wrogów w twoje ręce. Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego.” (Rdz 14, 18-20 Biblia+, Edycja Świętego Pawła 2025)
List do Hebrajczyków rozwija tę postać jako prototyp Chrystusa: Melchizedek jest „bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie ma początku dni ani końca życia”, podobny do Syna Bożego, a jego kapłaństwo jest wieczne (Hbr 7,1-3). Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia, że brak wzmianki o rodowodzie Melchizedeka symbolizuje wieczne kapłaństwo Chrystusa, nieograniczone prawem Mojżeszowym – bez ziemskiego ojca (jak narodziny z Dziewicy) i bez matki w sensie boskiej natury. Melchizedek reprezentuje kapłaństwo nielewickie, królewsko-kapłańskie (por. Ps 110, 4: „Tyś Kapłanem na wieki na sposób Melchizedeka”). Przekracza ono Prawo Mojżeszowe, zapowiadając Chrystusa jako jedynego Pośrednika (1 Tm 2, 5; KKK 1544). Prefiguracja bezkrwawej ofiary: Chleb i wino – nie krew zwierząt – symbolizują Eucharystyczną Ofiarę Nowego Przymierza, spełnioną na Krzyżu i uobecnianą w Mszy. Św. Jan Paweł II w homilii na Uroczystość Bożego Ciała wyjaśnia: Chrystus „oferował chleb i wino, które w Jego świętych dłoniach stały się Jego Ciałem i Krwią”, spełniając proroctwo Melchizedeka. Św. Augustyn widzi w Melchizedeku typ Chrystusa i Eucharystii: „Melchizedek, kapłan Boga Najwyższego, wyniósł chleb i wino [...] był typem Chrystusa” (De doctr. christ. IV,21).
Ten obrządek wzmacnia argumentację przeciw zarzutom adwentystów, pokazując, że Eucharystia nie jest „wynalazkiem”, lecz zakorzeniona w Piśmie i liturgii od początku. Obrządek Melchizedeka dowodzi, że ofiara chleba i wina była znana przed Lewitami, a Chrystus ją udoskonalił jako wieczną Ofiarę Nowego Przymierza. Kościół cytuje go w KKK i Mszy, by ukazać mistyczną jedność Starego i Nowego Testamentu w Eucharystii – od Abrahama, przez Krzyż, po każdy ołtarz.
„Jednak Melchizedek nie złożył ofiary z chleba i wina, ale najzwyczajniej przyniósł poczęstunek Abramowi i głodnym żołnierzom, którzy wrócili z wyprawy wojennej (por. Rdz 14,13-24)” (Tamże, s. 136)
|
Nie jest prawdą, co twierdzą Adwentyści Dnia Siódmego, że Melchizedek jedynie przyniósł poczęstunek Abramowi i jego żołnierzom jako tylko posiłek, a nie złożył ofiary z chleba i wina, nie jest zgodne z tekstem biblijnym ani z wielowiekową tradycją Kościoła katolickiego. Katolicka egzegeza podkreśla kontekst kapłański tego gestu, widząc w nim prefigurację Eucharystii i kapłaństwa Chrystusa, a nie zwykły posiłek po bitwie. W Księdze Rodzaju opisano wydarzenia po zwycięstwie Abrama nad królami, którzy porwali Lota. Abram wraca z łupami, w tym żywnością, co podważa pomysł, że jego ludzie byli głodni i potrzebowali poczęstunku.
„Zwycięzcy, zabrawszy całe mienie mieszkańcom Sodomy i Gomory oraz wszystkie ich zapasy żywności, odeszli.” (Rdz 14, 11)
Kluczowy werset brzmi, który zacytuję jeszcze raz:
„Melchizedek natomiast, król Szalemu, przyniósł chleb i wino. Był kapłanem Boga najwyższego. Pobłogosławił on Abrama i powiedział: „Błogosławiony niech będzie Abram przez Boga Najwyższego, który stworzył niebo i ziemię. Błogosławiony niech będzie Bóg Najwyższy, który wydał twoich wrogów w twoje ręce. Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego.” (Rdz 14, 18-20 Biblia+, Edycja Świętego Pawła 2025)
Melchizedek przynosząc chleb i wino wskazuje na akt rytualny, a nie przypadkowy gest gościnności. Melchizedek jawnie występuje jako kapłan Boga Najwyższego, co łączy jego działanie z funkcją ofiarniczą – błogosławi Abrama i otrzymuje dziesięcinę (Rdz 14, 20), co jest typowe dla kontekstu kultycznego, a nie świeckiego posiłku.
Tradycja Kościoła od Ojców Kościoła po współczesne Magisterium konsekwentnie odczytuje ten gest jako ofiarniczy, prefigurujący Eucharystię. Encyklopedia katolicka explicite obala interpretację „zwykłego poczęstunku”: „Melchizedech nie przyniósł chleba i wina jedynie po to, by odświeżyć zmęczonych po bitwie ludzi Abrama [...], ale by złożyć je jako ofiary pokarmowe Wszechmocnemu Bogu. Nie jako gospodarz, lecz jako ‘kapłan Boga Najwyższego’ wyniósł chleb i wino, pobłogosławił Abrahama i przyjął od niego dziesięcinę”. Psalm 110(109),4 – „Tyś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka” – oraz List do Hebrajczyków potwierdzają ten wymiar ofiarniczy, czyniąc go podstawą chrystologicznej typologii. Dlaczego Adwentyści Dnia Siódmego się mylą?
Twierdzenie o „głodnych żołnierzach” ignoruje: łupy wojenne, w tym żywność (Rdz 14, 11.16), co wyklucza głód; kapłańską tożsamość Melchizedeka, która determinuje sens gestu: „proferre musi oznaczać offerre” (ofiarniczo wynieść); Szeroki kontekst liturgiczny w tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej, gdzie chleb i wino symbolizują ofiarę, nie codzienny posiłek. Melchizedek złożył prawdziwą ofiarę z chleba i wina jako kapłan, co Kościół odczytuje jako zapowiedź Mszy św. Twierdzenie adwentystów jest ahistoryczne i sprzeczne z Pismem Świętym oraz Magisterium.
„Przeciw katolickiej teorii „rzeczywistego” Chrystusa, występującego pod postaciami chleba i wina, świadczą również względy czysto rozumowe.” (Tamże, s. 136)
|
Twierdzenie Adwentystów Dnia Siódmego, że czysto rozumowe względy przemawiają przeciwko katolickiej doktrynie rzeczywistej obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina, jest błędne. Katolickie nauczanie o Eucharystii, oparte na Piśmie Świętym, Tradycji i Magisterium, jest w pełni zgodne z rozumem ludzkim, gdy ten rozum jest właściwie użyty do kontemplacji tajemnicy wiary. Doktryna ta, zwana transsubstancjacją (przeistoczenie), wyjaśnia, iż Eucharystii zachodzi przemiana istoty (substancji) chleba i wina, ale postaci chleba i wina pozostają bez zmian. Rozum nie sprzeciwia się tej prawdzie, lecz ją pogłębia, rozróżniając substancję (istotę rzeczy) od przypadłości oraz właściwy tryb obecności (lokalny, cielesny) od sakramentalnego trybu obecności (całkowitego, bez podziału).
Encyklika „Fides et ratio” (Wiara i Rozum) papieża Jana Pawła II w 1998 roku.
„Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek poznając Go i miłując mógł dotrzeć także do pełowiek — poznając Go i miłując — mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie (por. Wj 33, 18; Ps 27 [26],
Z pomocą rozumowi, dążącemu do zrozumienia tajemnicy, przychodzą także znaki zawarte w Objawieniu. Pomagają one zejść głębiej w poszukiwaniu prawdy i pozwalają umysłowi prowadzić niezależne dociekania także w sferze tajemnicy. Te znaki jednak, choć z jednej strony pomnażają siły rozumu, bo dzięki nim może on badać obszar tajemnicy własnymi środkami, do których słusznie jest przywiązany, zarazem przynaglają go, by sięgnął poza rzeczywistość samych znaków i dostrzegł głębszy sens w nich zawarty. W znakach tych obecna jest bowiem ukryta prawda, ku której umysł ma się zwrócić i której nie może ignorować, nie niszcząc zarazem samego znaku, jaki został mu ukazany.
Zostajemy tu niejako odesłani do sakramentalnego horyzontu Objawienia, a w szczególny sposób do znaku eucharystycznego, w którym nierozerwalna jedność między rzeczywistością a jej znaczeniem pozwala uzmysłowić sobie głębię tajemnicy. Chrystus w Eucharystii jest naprawdę obecny i żywy, działa mocą swojego Ducha, ma jednak rację św. Tomasz, gdy mówi: «Gdzie zmysł darmo dojść się stara, serca żywa krzepi wiara, porządkowi rzeczy wbrew! Pod odmiennych szat figurą, w znakach różny, nie naturą, kryje się tajemnic dziw!». Pascal wtóruje mu jako filozof: «Jak Chrystus pozostał nieznany między ludźmi, tak prawda Jego między powszechnymi mniemaniami, bez widocznej różnicy; tak Eucharystia między pospolitym chlebem».”
(https://www.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_14091998_fides-et-ratio.html)
Adwentyści, Zwingli czy Kalwin, zarzucali lokalność lub „kapłańską fabrykację”. Katolicyzm unika tych pułapek: obecność nie jest lokalna (contra Zwingli), substancja chleba nie pozostaje (contra Lutra), a Krzyż nie rywalizuje z Mszą – Msza to niekrwawa obecność jednej ofiary Krzyża. Rozum potwierdza to, kontemplując analogię substancji i trybów obecności, jak w Summa Theologiae św. Tomasza, która inspirowała Sobór Trydencki. Kościół adoruje Eucharystię poza Mszą, co świadczy o realnej obecności. Tajemnica ta przekracza pełny zasięg rozumu, ale nie jest nierozumna – wymaga wiary, pogłębionej filozofią. Twierdzenie adwentystów ignoruje katolickie rozróżnienia metafizyczne, które czynią doktrynę spójną i racjonalną. Rzeczywista obecność to mysterium fidei, ale rozum ją broni, jak czynili to Ojcowie Kościoła, Tomasz z Akwinu i współcześni teolodzy.
„W substancji chleba i wina, mimo ich konsekracji i przeistoczenia jako postaci eucharystycznych, nie występuje żadna zmiana. Zmysły świadczą, że postacie pozostają zwykłym chlebem i zwykłym winem. Zmian nie stwierdzają także dodatkowe metody badawcze, z analizą chemiczną łącznie.” (Tamże, s. 136-137)
|
Katolicka doktryna wiary stanowczo naucza, że w Eucharystii dokonuje się transsubstancjacja – cudowna zmiana całej substancji chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, podczas gdy zmysłowe właściwości, takie jak smak, wygląd, konsystencja) pozostają niezmienione. Twierdzenie Adwentystów Dnia Siódmego, że nie ma żadnej zmiany, ponieważ zmysły i analiza chemiczna nie wykrywają różnicy, jest sprzeczne z tym nauczaniem, które opiera się na wierze w moc słów Chrystusa i Bożą wszechmoc, a nie na ograniczeniach ludzkich zmysłów czy nauki. Adwentyści odwołują się do zmysłów i metod naukowych, ale Kościół wyjaśnia, że Eucharystia jest tajemnicą wiary (mysterium fidei), przekraczającą naturalne poznanie. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (III, q. 75, a. 5) odpowiada na podobny zarzut:
„Nie ma w tym sakramencie żadnego oszustwa; wypadki, które są rozróżniane zmysłami, są naprawdę obecne. Ale intelekt, którego właściwym przedmiotem jest substancja [...], jest chroniony przez wiarę przed złudzeniem.”
Twierdzenie Adwentystów ignoruje katolickie rozróżnienie substancji i istoty oraz naturę cudu eucharystycznego, który wymaga wiary ponad zmysłami. Cud eucharystyczny przekracza możliwości zmysłów – widzimy i smakujemy chleb i wino, ale substancja zmienia się w Ciało i Krew Chrystusa, co wymaga wiary opartej na autorytecie Bożym, nie na dowodach sensorycznych. Ojcowie Kościoła, jak św. Cyryl Aleksandryjski, ostrzegali: nie ufaj zmysłom, które widzą chleb, lecz przyjmij słowa Chrystusa („To jest Ciało moje”) wiarą. Adwentystyczne twierdzenia, podkreślające brak „zmysłowych dowodów” na obecność, ignorują tę nadprzyrodzoną naturę cudu, wymagającą aktu wiary.
„Gdyby jednak założyć rzeczywistą obecność Chrystusa w postaciach eucharystii, trzeba by się zgodzić z jej konsekwencjami natury fizycznej, z tym mianowicie, że ciało Chrystusa jest ścierane zębami, idzie do żołądka i podlega trawieniu. Przy takim ujęciu zbawienie należałoby do kategorii zjawisk zbyt prozaicznych i przyziemnych. Jest to szkopuł trudny do pokonania nawet przez spekulatywne umysły teologów.” (Tamże, s. 137)
|
Ta rzeczywista obecność Jezusa w postaciach eucharystycznych jest sakramentalna, a nie fizyczna, więc nie ścieramy zębami ciała Chrystusa. Dlaczego Adwentyści Dnia Siódmego atakują katolicką wiarę poprzez sprowadzanie jej do absurdu? Brakuje im argumentów i wiary, więc pozostaje im już tylko ośmieszać. Adwentyści Dnia Siódmego zapominają o tych słowach Jezusa:
Mt 12, 36 |
| „A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu.”
|
Adwentyści Dnia Siódmego z niewiedzy albo świadomie podają błędną interpretację katolickiej doktryny eucharystycznej, sugerując absurdalne konsekwencje fizyczne (jak miażdżenie i trawienie ciała Chrystusa), co wynika z nieporozumienia co do pojęć substancji i właściwości zewnętrznych. Kościół naucza, że w Eucharystii następuje transsubstancjacja: cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Chrystusa, podczas gdy wygląd, smak, konsystencja pozostają niezmienione. Chrystus jest obecny substancjalnie, ale nie podlega procesom fizycznym jak zwykłe pożywienie – Jego Ciało nie jest miażdżone zębami ani trawione, lecz przyjmowane w sposób sakramentalny.
Taki język – opisujący doktrynę jako „szkopuł trudny do pokonania” i „zbyt przyziemny” – może być odbierany jako lekceważący i prowokujący, zwłaszcza w kontekście historycznych sporów o Eucharystię (np. z protestantami). Cytat adwentystyczny zawiera merytoryczny błąd co do transsubstancjacji i może brzmieć szyderczo, ale katolicka odpowiedź skupia się na obronie prawdy. Realna obecność to dar wiary, nie absurd fizyczny – Chrystus jest obecny „par excellence”, substancjalnie i cały.
„Oczywiście największe trudności nastręcza teologii katolickiej sposób zjawiania się Chrystusa Pana w eucharystii. Z kwestii tej zdawał sobie sprawę Tomasz z Akwinu, czemu dał wyraz w słowach: „ani zmysły, ani rozum nie mogą dostrzec, że w tym sakramencie jest ciało i krew Chrystusa”.” (Tamże, s. 137)
|
Zarzut Adwentystów Dnia Siódmego, oparty na cytacie ze św. Tomasza z Akwinu, sugeruje, że katolicka teologia napotyka fundamentalną trudność w wyjaśnieniu realnej obecności Chrystusa w Eucharystii, ponieważ nie jest ona dostrzegalna zmysłami ani rozumem. W rzeczywistości cytat ten nie jest przyznaniem porażki teologii, lecz precyzyjnym opisem tajemnicy wiary, która przekracza możliwości ludzkich zmysłów, ale jest w pełni potwierdzona słowem Bożym i Tradycją Kościoła. Św. Tomasz podkreśla, że obecność Ciała i Krwi Chrystusa jest rzeczywista, lecz wymaga aktu wiary opartego na autorytecie Chrystusa.
Cytat pochodzi z Summa Theologiae (III, q. 75, a. 1), gdzie św. Tomasz broni realnej obecności Chrystusa w Eucharystii przeciwko herezjom negującym jej rzeczywistość (np. Berengariusza). Pisze on: „Obecność prawdziwego ciała i krwi Chrystusa w tym sakramencie nie może być wykryta przez zmysły ani rozum, lecz jedynie przez wiarę opartą na autorytecie Bożym”. Nie jest to wyraz „trudności teologii”, ale wyjaśnienie, dlaczego Eucharystia jest doskonałością Nowego Przymierza: w przeciwieństwie do figur Starego Testamentu (np. ofiary), zawiera ona samego Chrystusa „nie tylko w znaku czy figurze, ale w samej rzeczywistości”. Adwentyści sugerują konflikt zmysłów z wiarą, ale Kościół naucza, że wiara nie jest „przeciwna zmysłom”, lecz dotyczy tego, czego zmysły nie sięgają. Jak podkreśla Katechizm Kościoła Katolickiego:
„Eucharystyczna obecność Chrystusa zaczyna się w chwili konsekracji i trwa, dopóki trwają postacie eucharystyczne. Cały Chrystus jest obecny w każdej z tych postaci i cały w każdej ich cząstce, tak iż łamanie chleba nie dzieli Chrystusa.” (KKK 1377).
Cytat św. Tomasza nie jest „trudnością teologii katolickiej”, lecz chwałą tajemnicy Eucharystii: Chrystus jest rzeczywisty obecny, choć niewidzialny dla zmysłów – to akt wiary w słowa Chrystusa („To jest Ciało moje” Mt 26, 26; „Kto spożywa moje Ciało” J 6, 54). Adwentyści mylą tajemnicę z absurdem, ignorując transsubstancjację i świadectwa Tradycji. Katolik odpowiada wiarą wspartą rozumem: „Nie wątp, czy to prawda; przyjmij raczej słowa Zbawiciela z wiarą”.
„Oczywiście największe trudności nastręcza teologii katolickiej sposób zjawiania się Chrystusa Pana w eucharystii.” (Tamże, s. 137)
|
Katolicka teologia nie traktuje sposobu obecności Chrystusa w Eucharystii jako „największej trudności”, lecz jako centralną tajemnicę wiary, wyjaśnioną doktryną transsubstancjacji i realnej obecności. Adwentyści Dnia Siódmego mylą sakramentalny sposób obecności z fizycznym „zjawianiem się” (jak lokalny ruch ciała), co nie oddaje katolickiego nauczania. Chrystus nie „zjawia się” w Eucharystii poprzez przemieszczenie z nieba, lecz w Eucharystii zachodzi przemiana istoty (substancji) chleba i wina, ale postaci chleba i wina pozostają bez zmian. Substancja chleba i wina przemienia się w Jego Ciało i Krew, podczas gdy postaci pozostają niezmienione. To umożliwia jednoczesną obecność Chrystusa w niebie i w wielu miejscach na ziemi, całym i niepodzielnym.
„Teoria mszalna nie wypływa wszak z objawienia, lecz z błędnych założeń, uderzających w konsekwencji tych, którzy szukają w nich oparcia.” (Tamże, s. 137)
|
Twierdzenie Adwentystów Dnia Siódmego jest fałszywe. Katolicka doktryna o Eucharystii jako ofierze (tzw. „teoria mszalna”) wywodzi się bezpośrednio z objawienia Bożego zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji Apostolskiej, a nie z „błędnych założeń”. Jest to potwierdzone przez nieomylne nauczanie Magisterium Kościoła, oparte na słowach Chrystusa przy ustanowieniu Eucharystii, proroctwach Starego Testamentu oraz świadectwie Ojców Kościoła i teologów takich jak św. Tomasz z Akwinu. Twierdzenie Adwentystów ignoruje te źródła, redukując tajemnicę do symbolu, co przeczy słowom Chrystusa i nauczaniu Kościoła.
„Tak więc wypada na zakończenie podkreślić, że postacie Wieczerzy Pańskiej, chleb i wino, nie są – bo być nie mogą – rzeczywistym ciałem i krwią, czyli żywym i prawdziwym Chrystusem, ale tylko przedstawiają symbole ciała i krwi Pańskiej. Ustanowiona przez Chrystusa Wieczerza Pańska była obrzędem symbolicznym i nie narażała na „spożywanie” żywego Boga.” (Tamże, s. 137)
|
Twierdzenie Adwentystów Dnia Siódmego jest niezgodne z katolickim nauczaniem. Katolicka doktryna wiary jasno głosi, że w Eucharystii, poprzez transsubstancjację dokonaną słowami konsekracji, chleb i wino przestają istnieć jako substancje, a stają się rzeczywistym, prawdziwym i substancjalnym Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem Chrystusa. Nie są one jedynie symbolami czy znakami pamięci, lecz Chrystus jest obecny całym sobą pod postaciami chleba i wina, co umożliwia rzeczywiste spożywanie Jego Ciała i Krwi (J 6, 54n).
Postacie Wieczerzy Pańskiej, chleb i wino, po przeistoczeniu są rzeczywistym Ciałem i Krwią Chrystusa. Chrystus jest obecny żywy i prawdziwy pod tymi postaciami, ale nie w sposób fizyczny, lecz sakramentalny. Kościół nie naucza o FIZYCZNEJ przemianie, lecz sakramentalnej, MISTYCZNEJ. Jest to obecność realna, rzeczywista i cielesna, ukryta pod postaciami chleba i wina.
Adwentyści ograniczają Eucharystię do symbolu, ignorując transsubstancjację i nakaz „spożywania” Ciała Pańskiego pod karą grzechu. Katolicyzm naucza, że bezrealistyczna obecność uniemożliwiałaby owoce sakramentu: zjednoczenie z Chrystusem, przebaczenie grzechów i życie wieczne. To nie „naraża na spożywanie żywego Boga”, lecz jest aktem miłości Boga, który daje Siebie całego pod postaciami chleba i wina.
Przypomnę jak spirytystyczny przekład Nowego Testamentu Johannesa Grebera oddaje słowa Pana Jezusa z wieczernika:
Mt 26, 26-28
„During the meal, Jesus took bread, offered a prayer, and breaking the bread, gave it to his disciples with the words, “Take and eat this. It is the symbol of my body.” Then he took a cup, gave thanks, and passed it to the disciples, saying, “Drink od it, all of you. For this is the symbol of my blood, the blood of new covenant, to be shed on behalf of many, for the forgiveness of apostasy.” (J. Greber, The New Testament, wyd. 1937, s. 64)
Spirytysta, Johannes Greber, w swojej Biblii: „It is the symbol of my body” oraz “this is the symbol of my blood”. Zupełnie tak samo jak proponują Adwentyści Dnia Siódmego.
„Ofiara czy pamiątka ofiary?
Wieczerza Pańska była także obrzędem upamiętniającym, co wynika ze słów Chrystusa” „Czyńcie to na moją pamiątkę” (Łk 22,19, czyli wieczystym upamiętnieniem cierpień i śmierci Chrystusa, poniesionych dla zbawienia świata. Jedynie w tej formie miała być obchodzona po wszystkie dni aż do chwili, „aż przyjdzie” (1 Kor 11,26).” (Tamże, s. 137)
|
Słowa Adwentystów Dnia Siódmego częściowo oddają biblijny cytat, ale ich interpretacja jako czystego, symbolicznego upamiętnienia pomija pełny sens słów Chrystusa i Pawła, który wskazuje na sakramentalną obecność ofiary Chrystusa. Biblijne teksty (Łk 22, 19 i 1 Kor 11, 26) opisują Wieczerzę Pańską jako anamnesis – czynienie obecnym wydarzenia Paschy Chrystusa, a nie jedynie mentalne wspominanie. Katolickie zrozumienie, oparte na Piśmie i Tradycji, podkreśla, że przez te słowa ustanawia się wieczyste upamiętnienie śmierci i zmartwychwstania, proklamowane aż do Paruzji, z realną obecnością Ciała i Krwi Pańskiej pod postaciami chleba i wina.
Słowa Jezusa z Ostatniej Wieczerzy – „To jest Ciało moje, [dane] za was. Czyńcie to na moją pamiątkę” (Łk 22,19) – oraz Pawłowe wyjaśnienie w 1 Kor 11,26: „Ilekroć bowiem spożywa się ten chleb lub pije ten kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” – nie ograniczają się do symbolicznego wspomnienia.
„Pamiątka” (gr. anamnesis) w Biblii oznacza czynienie obecnym wydarzenia zbawczego, jak w Starym Testamencie (np. Pesach czyni obecną Paschę egipską). Jezus nakazuje powtarzać gest ustanowienia Eucharystii, by proklamować Jego śmierć aż do powtórnego przyjścia, co implikuje trwałą obecność ofiary. Paweł podkreśla dyscyplinę: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11, 27), co wskazuje na realną obecność Ciała, wymagającą rozeznania (diakrinein to soma – rozróżnianie Ciała), a nie tylko symbol. „Kto spożywa niegodnie, winny jest Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11, 27). Nie da się być „winnym Ciała i Krwi” wobec samego symbolu. To pokazuje, że Apostołowie traktowali Eucharystię jako rzeczywistą obecność Chrystusa. Nie fizyczną (brak smaku ludzkiego mięsa i ludzkiej krwi), lecz obecność prawdziwą, rzeczywistą, sakramentalną.
Fraza „diakrinein to soma” odnosi się do greckiego wyrażenia z Nowego Testamentu (1 Kor 11, 29), gdzie „diakrinein” (διακρίνειν) oznacza „rozróżniać, odróżniać”, a „to soma” (τὸ σῶμα) to „Ciało” – w kontekście eucharystycznym Ciało Pańskie. W katolickim rozumieniu te słowa podkreślają konieczność duchowego rozróżniania zdolności do rozpoznania realnej obecności Chrystusa w Eucharystii pod postaciami chleba i wina. Spożywanie Komunii bez tej wiary prowadzi do profanacji.
W Liście św. Pawła do Koryntian (1 Kor 11, 27-29) apostoł ostrzega: kto spożywa Ciało Pańskie „niegodnie”, nie odróżniając (μὴ διακρίνων) Ciała, „je i pije własny wyrok” (κρίμα ἑαυτῷ). „Diakrinein” wywodzi się od „diakrisis” – greckiego terminu oznaczającego zdolność do rozróżniania między duchem Bożym a duchem grzechu, lub między dobrymi wyborami zgodnymi z wolą Bożą. Brak rozróżnienia (diakrinein to soma) oznacza traktowanie Eucharystii jak zwykłego pokarmu, co oddziela ją od jedności Kościoła jako Ciała Chrystusa. „Diakrinein to soma” wzywa do aktu wiary, by rozpoznać w Eucharystii Ciało Chrystusa, budujące jedność Kościoła. Bez tego Komunia staje się wyrokiem.
„Tymczasem Kościół, choć nie zaprzecza, że Ostatnia Wieczerza była pamiątką, to jednak natychmiast dodaje, że Jezus ustanowił ją jako pierwszą nowotestamentową ofiarę, którą należy przedłużać, celebrując ją aż do Jego powtórnego przyjścia (por. KKK 610, 611 i 1337). W ten to właśnie sposób nadaje wieczerzy znaczenie ofiarnicze.” (Tamże, s. 137-138)
|
Kościół katolicki naucza, że Ostatnia Wieczerza była pamiątką ofiary Chrystusa, ale jednocześnie instytucją pierwszej ofiary nowotestamentowej, którą Jezus nakazał apostołom przedłużać aż do swego powrotu. W ten sposób Wieczerza nie jest jedynie wspomnieniem, lecz ofiarniczym upamiętnieniem, w którym Chrystus konstytuuje apostołów jako kapłanów Nowego Przymierza.
Katechizm Kościoła Katolickiego jasno podkreśla dualny wymiar Ostatniej Wieczerzy: jest ona pamiątką śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, ale Jezus ustanowił ją jako ofiarnicze upamiętnienie, włączając w nie apostołów i nakazując im jej perpetuację (z łac. perpetuare – czynić wiecznym, utrwalać). W noc zdrady Jezus „przekształcił tę Ostatnią Wieczerzę z apostołami w pamiątkę swego dobrowolnego oddania się Ojcu na zbawienie ludzi: ‘To jest Ciało moje, które za was będzie wydane’. ‘To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów’”.
Podobnie, Eucharystia ustanowiona w tym momencie jest pamiątką Jego ofiary, a Jezus włącza apostołów w swoje oddanie się, nakazując: „To czyńcie na moją pamiątkę”. W ten sposób „Pan ustanawia swoich apostołów kapłanami Nowego Przymierza”. Ostatnia Wieczerza nie jest izolowana od Krzyża – Krzyż „zaczyna się przy Wieczerzy”. Jezus, jako Kapłan i Ofiara, oferuje siebie Ojcu w sposób bezkrwawy podczas Wieczerzy, a krwawo na Krzyżu. Synod Biskupów podkreśla: „Jezus Chrystus w sposób bezkrwawy przy Wieczerzy i we Krwi na Krzyżu jest jednocześnie kapłanem i ofiarą składaną Ojcu”. Nakaz „To czyńcie” odnosi się do wierności temu aktowi i jego ciągłości aż do powtórnego przyjścia Pana (por. 1 Kor 11, 26). Kościół nie „dodaje” ofiarniczego znaczenia sztucznie, jak by chcieli Adwentyści Dnia Siódmego, ale ono wynika bezpośrednio z Ewangelii i Tradycji. Pamiątka (anamnesis) w Biblii hebrajskiej nie jest biernym wspomnieniem, lecz czynnym uobecnieniem zbawczych dzieł Boga (np. Pesach). Jezus czyni z Wieczerzy nowotestamentową Paschę, gdzie apostołowie stają się uczestnikami i szafarzami Jego ofiary. Ofiarę Eucharystyczną oraz ofiarę na krzyżu należy tak rozumieć. Zobaczmy Katechizm Kościoła Katolickiego:
„1364 W Nowym Testamencie pamiątka otrzymuje nowe znaczenie. Gdy Kościół celebruje Eucharystię, wspomina Paschę Chrystusa, a ona zostaje uobecniona. Ofiara, którą Chrystus złożył raz na zawsze na krzyżu, pozostaje zawsze aktualna: „Ilekroć na ołtarzu sprawowana jest ofiara krzyża, w której «Chrystus został złożony w ofierze jako nasza Pascha», dokonuje się dzieło naszego odkupienia”.
1365 Ponieważ Eucharystia jest pamiątką Paschy Chrystusa, jest ona także ofiarą. Charakter ofiarny ukazuje się już w słowach jej ustanowienia: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane” i „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22, 19-20). W Eucharystii Chrystus daje to samo ciało, które wydał za nas na krzyżu, tę samą krew, którą wylał „za wielu... na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 28).
1366 Eucharystia jest więc ofiarą, ponieważ u-obecnia (czyni obecną) Ofiarę krzyża, jest jej pamiątką i udziela jej owoców:
(Chrystus), nasz Bóg i Pan, tylko raz ofiarował siebie Bogu Ojcu, umierając na ołtarzu krzyża, dla wypełnienia wiecznego odkupienia ludzi. Ponieważ jednak kapłaństwo nie miało skończyć się wraz z Jego śmiercią (Hbr 7, 24. 27), w czasie Ostatniej Wieczerzy, „tej nocy, kiedy został wydany” (1 Kor 11, 23), zechciał pozostawić Kościołowi, swojej ukochanej „Oblubienicy, ofiarę widzialną (według wymagań natury ludzkiej). Będzie ona reprezentowała ofiarę krwawą, która miała wypełnić się jeden raz na krzyżu, i pozostanie jej pamiątką po wszystkie wieki (1 Kor 11, 23), a zbawcza jej moc będzie udzielała odpuszczenia grzechów, które codziennie popełniamy.
1367 Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedną ofiarą. „Jedna i ta sama jest bowiem Hostia, ten sam ofiarujący – obecnie przez posługę kapłanów – który wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest inny. A skoro w tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej, jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na ołtarzu krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy, ofiara ta jest naprawdę przebłagalna.”
„Uczeni katoliccy ignorują przy tym całkowicie pozostałe fragmenty Pisma Świętego, jak np., Ewangelię Łukasza, w której Jezus mówi o swoim ciele i krwi w czasie przyszłym – „które za was będzie wydane (…), która za was będzie wylana” (Łk 22,19-20).” (Tamże, s. 138)
|
Twierdzenie Adwentystów Dnia Siódmego jest fałszywe. Katoliccy uczeni nie ignorują Ewangelii wg św. Łukasza 22,19-20, lecz traktują ten fragment jako jeden z kluczowych tekstów biblijnych instytucjonalizujących Eucharystię, podkreślając realną obecność Ciała i Krwi Chrystusa pod postaciami chleba i wina, a także proroczy charakter ofiary paschalnej. Wręcz przeciwnie, ta perykopa jest szeroko komentowana w tradycji katolickiej, od Ojców Kościoła po Katechizm Kościoła Katolickiego i współczesne dokumenty Magisterium. Uczeni katoliccy niczego nie ignorują. Czas przyszły („będzie wydane”, „będzie wylana”) w polskim tłumaczeniu oddaje proroczy wymiar słów Chrystusa, zapowiadających Jego mękę na Krzyżu, ale nie neguje realnej obecności w sakramencie – Eucharystia jest pamiątką (anamnesis), która czyni obecną ofiarę Chrystusa w sposób sakramentalny. Adwentyści Dnia Siódmego nie wiedzą jakie słowa padają w grece Nowego Testamentu i jaki jest użyty czas.
W praktyce codziennie odprawianych jest wiele Mszy świętych, to z punktu widzenia teologii Msza Święta jest jedna – Jezusowa uczta w Wieczerniku, która została raz jeden ustanowiona przez Jezusa i której uobecnieniem (czyli sakramentalnym „czynieniem obecnym”) są wszystkie Eucharystie sprawowane później. Innymi słowy: liczba „odprawionych Mszy” w sensie liczbowym nie jest najważniejsza – najważniejszy jest jeden jedyny akt ofiarny Chrystusa, który jest uobecniany w każdej liturgii.
| Łk 22, 19 |
Mt 26, 28 |
|
„Τοῦτό ἐστιν τὸ σῶμά μου τὸ ὑπὲρ ὑμῶν διδόμενον• τοῦτο ποιεῖτε εἰς τὴν ἐμὴν ἀνάμνησιν.”
|
„τοῦτο γάρ ἐστιν τὸ αἷμά μου τῆς διαθήκης τὸ περὶ πολλῶν ἐκχυννόμενον εἰς ἄφεσιν ἁμαρτιῶν”
|
διδόμενον dające_się
|
ἐκχυννόμενον Wylewająca_się
|
W Ewangelii według św. Łukasza 22, 19 greckie słowo didomenon (διδόμενον) to imiesłów czasu teraźniejszego biernego (present participle passive) od czasownika didómi (δίδωμι, „dawać”). Oznacza ono „dawanym” lub „będącym danym” i podkreśla czynność trwającą tu i teraz, w momencie ustanowienia Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy. Pełny fragment brzmi: touto estin to soma mou to hyper humōn didomenon – „To jest Ciało moje [dawane] za was”. To wskazuje na teraźniejszość ofiary – Chrystus przedstawia swoje Ciało jako obecnie dawane, co wzmacnia charakter sakramentalny i ofiarniczy Eucharystii, instytuowanej jako wieczna pamiątka (por. „czyńcie to na moją pamiątkę”).
W tradycji patrystycznej, komentowanej w Catena Aurea, werset ten jest interpretowany jako ustanowienie ofiary bezkrwawej, gdzie „dawanie Ciała” łączy się z Paschalnym Barankiem i kapłaństwem Melchizedeka. Didomenon to czas teraźniejszy (present tense), co podkreśla aktualność ofiary Chrystusa, czyniąc Eucharystię perpetuum sacrum (z łaciny: „wieczne święte” lub „świętość na zawsze”) i oznacza niezmienną, trwałą sferę świętości, duchowości i wartości transcendentnych, która trwa niezależnie od zmiennych czasów i kultur. Podobnie mamy w Ewangelii według św. Mateusza 26, 28, gdzie grecka forma ἐκχυννόμενον (ekchynnomenon) to imiesłów czasu teraźniejszego (present participle) od czasownika ἐκχύννω (ekchynnō, „wylewać”). Oznacza to, że czas gramatyczny jest ściśle teraźniejszy, co podkreśla mistyczne wylanie krwi Chrystusa w kontekście ustanowienia Eucharystii.
W wersecie Mt 26, 28 czytamy: touto gar estin to haima mou tēs diathēkēs to peri pollōn ekchynnomenon eis aphesin hamartiōn („to jest bowiem moja krew Przymierza, wylana za wielu dla odpuszczenia grzechów”). Forma ekchynnomenon jest imiesłowem obecnym (present participle, nijaki, dopełniacz), co łączy się z zasadą gramatyki greki Nowego Testamentu: gdy występuje podwójny czas teraźniejszy (w partykule i czasowniku finito, jak tu estin + ekchynnomenon), czas ten nie oznacza przyszłości, lecz ścisły teraźniejszy. Ta konstrukcja podkreśla, że wylanie krwi dokonuje się tu i teraz w kielichu, w ścisłym związku z historycznym wylaniem na Krzyżu, ale nie jako przyszłe wydarzenie.
W Ewangelii według św. Mateusza 26, 28 grecka forma ἐκχυννόμενον (ekchynnomenon) to imiesłów czasu teraźniejszego (present participle) od czasownika ἐκχύννω (ekchynnō, „wylewać”). Oznacza to, że czas gramatyczny jest ściśle teraźniejszy, co podkreśla mistyczne wylanie krwi Chrystusa w kontekście ustanowienia Eucharystii.
W wersecie Mt 26, 28 czytamy: touto gar estin to haima mou tēs diathēkēs to peri pollōn ekchynnomenon eis aphesin hamartiōn („to jest bowiem moja krew Przymierza, wylana za wielu dla odpuszczenia grzechów”). Forma ekchynnomenon jest imiesłowem obecnym (present participle, nijaki, dopełniacz), co łączy się z zasadą gramatyki greki Nowego Testamentu : gdy występuje podwójny czas teraźniejszy (w partykule i czasowniku finito, jak tu estin + ekchynnomenon), czas ten nie oznacza przyszłości, lecz ścisły teraźniejszy. Ta konstrukcja podkreśla, że wylanie krwi dokonuje się tu i teraz w kielichu, w ścisłym związku z historycznym wylaniem na Krzyżu, ale nie jako przyszłe wydarzenie.
W Ew. wg św. Łukasza (Łk 22, 20) występuje podobna forma: to poterion [...] ekchynnomenon („ten kielich [...] wylany”), co explicite wskazuje na teraźniejszość w kielichu. Św. Tomasz z Akwinu w komentarzu do Mt 26, 28 zauważa różnicę między formułą ewangeliczną a liturgiczną Kościoła (np. „mysterium fidei”, „nowego i wiecznego przymierza”, „za was i za wielu”), ale potwierdza sens konsekracji: krew jest „wylana” (shed, w tłumaczeniu future, lecz oparta na present participle greckim) za wielu dla odpuszczenia grzechów. Wulgata łacińska tłumaczy to jako effundetur lub fundetur (future), co jest uzasadnione teologicznie (związek z Krzyżem), ale filologicznie bliższe jest effunditur (present), jak w starożytnych kodeksach. Czas teraźniejszy podkreśla aktualność ofiary Chrystusa w Eucharystii: krew jest wylana obecnie dla odpuszczenia grzechów, co czyni ją skuteczną i wieczną. Ekchynnomenon to czas teraźniejszy (present participle), co jest kluczowe dla zrozumienia eucharystycznej obecności ofiary Chrystusa.
 |
|
|