|
|
wyd.2022
|
|
|
|
VI. MSZA
1. TREŚĆ OBRZĘDU MSZY ŚWIĘTEJ „Msza jest ceremoniałem, który odgrywa w Kościele katolickim niezwykle doniosłą rolę i łączy wiernych z Kościołem bardziej niż jakikolwiek inny czynnik. Stanowi właściwy ośrodek kultu liturgicznego – jest jego początkiem i celem, do którego zmierzają wszystkie sakramenty i modlitwy (por. KKK 1324). (…) Jest sakramentem, do którego Kościół przywiązuje największą wagę.” (Tamże, s. 122) |
|---|
Artykuł ten jest oparty na książce „Kościół dogmatów i tradycji” wydanym przez adwentystyczne „Znaki Czasu” w 2022 r. A teraz zobaczmy w jaki sposób Adwentyści Dnia Siódmego w nieprawdziwy sposób przedstawiają katolicką Eucharystię sprowadzając Mszę Świętą do zwykłego teatru:
„Rekwizyty i akty dramatu mszalnego
Ceremoniał mszalny od początku do końca jest jednym wielkim dramatem; wywiera silne wrażenie na wszystkich przebywających w kościele, zarówno wykształconych jak prostych. Od chwili pojawienia się kapłana przy ołtarzu wierni poddawani są niepokojącemu urokowi sakramentalnych czynności celebransa, powadze nastroju i dramatycznej akcji, rozgrywającej się na ich oczach. Przekonani są o autentyzmie obrzędu, nie widzą mistyfikacji. Jeszcze do drugiej połowy lat sześćdziesiątych XX w. posługiwanie się łaciną, niezrozumiałą dla większości uczestników nabożeństwa, wytwarzało atmosferę tajemniczości i misterium. Nawet dziś, kiedy w większości krajów msze św. odprawiane są w rodzimych językach, przeciętny umysł nie próbuje zgłębić ich treści, nie rozumie wielu rzeczy, ale też nie zabiega o to. W rytuale mszalnym nie pominięto niczego, co by mogło absorbować wzrok, uczucia i wolę. Światła, iluminacje, blask witraży, tajemnicze ruchy i bogate szaty kapłanów, dym kadzidła, odgłos dzwonków, śpiew i podniosła muzyka – wszystko to współtworzy ów specyficzny czar, zniewalający nawet trzeźwo myślącego obserwatora.” (Tamże, s. 123) |
|---|
Msza Święta nie jest teatralnym spektaklem ani mistyfikacją zmysłową, jak sugerują adwentyści, lecz rzeczywistym uobecnieniem jedynej ofiary Chrystusa na Krzyżu, perpetuowaną w sposób sakramentalny dla zbawienia wiernych. Rytuał mszalny, z jego symbolami, szatami, światłem i kadzidłem, służy nie manipulacji, ale pogłębieniu tajemnicy wiary, angażując zmysły w celu wewnętrznej przemiany i zjednoczenia z Bogiem. Kościół naucza, że Msza jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego, łącząc ofiarę Krzyża z ucztą eucharystyczną. Adwentyści pomijają kluczową prawdę katolicką: Msza nie powtarza ani nie mnoży ofiary Chrystusa, lecz czyni ją zawsze obecną w czasie poprzez memorialne uobecnienie (memorialis demonstratio). Sformułowanie memorialis demonstratio pochodzi z łaciny i w kontekście teologicznym oznacza „ukazanie pamiątki” lub „przedstawienie pamiątkowe”. Msza Święta, która nie jest jedynie wspomnieniem historycznym, ale sprawowaniem pamiątki, podczas której jedyna i ostateczna ofiara Chrystusa uobecnia się w czasie. Podczas Eucharystii ma miejsce upamiętniające przedstawienie śmierci Jezusa (memorialis demonstratio), co uobecnia Jego ofiarę. Pamiątka jest jednocześnie uobecnieniem – wydarzenie krzyżowe sprzed wieków staje się rzeczywistością obecną dla zgromadzonych wiernych.
W języku łacińskim memorialis odnosi się do pamięci/wspomnienia, a demonstratio oznacza pokazanie, przedstawienie lub dowód. Jak wyjaśnia św. Jan Chryzostom, cytowany przez Jana Pawła II: „Zawsze ofiarujemy tego samego Baranka, nie jednego dzisiaj, a innego jutro, lecz zawsze tego samego. Dlatego ofiara jest zawsze jedna”. „Ofiarujemy teraz tę samą ofiarę, która kiedyś została złożona i która nigdy się nie wyczerpie”. „Msza jest zarazem, niepodzielnie, ofiarą pamiątkową, w której ofiara Krzyża jest perpetuowana, i ucztą sakramentalną, podczas której spożywa się Ciało i Krew Pana”. „Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedną i tą samą ofiarą”.
Opis adwentystów – światła, witraże, szaty, kadzidło, dzwonki, muzyka – jako „rekwizytów dramatu” redukuje sakramentalne znaki do teatralności. Kościół widzi w nich środki łaski, pobudzające do kontemplacji tajemnicy. Kadzidło symbolizuje modlitwę wznoszącą się do Boga (por. Ps 141, 2), szaty kapłańskie – godność Chrystusa (por. Wj 28), światło – Chrystusa jako światłość świata (J 8, 12). To nie „czar zniewalający”, lecz Tradycja apostolska, wzbogacająca zmysły dla duchowego wzrostu.
Św. Alfons Liguori podkreśla godność Mszy: „Nie ma innej czynności tak świętej i boskiej, jaką wierni mogą spełnić, jak to straszne misterium”. Jest ona „doskonalsza niż wszystkie ofiary starotestamentowe”, albowiem ofiarujemy Syna Bożego, nie wołu czy jagnięcia. Jan Paweł II w Ecclesia de Eucharistia potwierdza: Eucharystia jest ofiarą w ścisłym sensie, skierowaną do Ojca, a rytuał umożliwia zjednoczenie wiernych z Chrystusem. Sobór Watykański II w Sacrosanctum Concilium zachęca do reformy liturgii, by promować pełną i świadomą partycypację, nie eliminując symboli, lecz dostosowując je (np. język ojczysty po Soborze), by uniknąć „atmosfery tajemniczości” niezrozumiałej dla wiernych. Adwentyści sugerują pasywność wiernych, „poddawanych urokowi”. Kościół naucza odwrotnie: Msza wymaga wewnętrznej i zewnętrznej partycypacji wszystkich jako „wybranego rodu, królewskiego kapłaństwa” (1 P 2,9). Kapłan działa in persona Christi, ale wierni ofiarują siebie wraz z Nim.
Wierni uczestniczą przez aklamacje, gesty, pieśni i święte milczenie. To nie „dramat na ich oczach”, lecz wspólna ofiara Christus totus – Głowy i Ciała. Szyderstwa adwentystów ignorują teologiczną głębię Mszy jako jednej ofiary Krzyża, sakramentalnie obecnej, z rytuałem służącym łasce, nie manipulacji.
„Od chwili pojawienia się kapłana przy ołtarzu wierni poddawani są niepokojącemu urokowi sakramentalnych czynności celebransa, powadze nastroju i dramatycznej akcji, rozgrywającej się na ich oczach. Przekonani są o autentyzmie obrzędu, nie widzą mistyfikacji” (Tamże, s. 123)
|
|---|
Słowa te, choć nacechowane krytycyzmem, paradoksalnie dotykają istotnych aspektów katolickiego rozumienia Mszy świętej, jednak interpretują je w sposób wypaczony. To, co adwentyści nazywają „niepokojącym urokiem” czy „mistyfikacją”, w teologii katolickiej jest rozumiane jako sacrum – świętość obrzędu, który nie jest teatrem, lecz rzeczywistym uobecnieniem ofiary Chrystusa.
Zarzut o „dramatyczną akcję” i „mistyfikację” wynika z niezrozumienia natury liturgii. Msza święta nie jest przedstawieniem mającym wywołać emocje, lecz sakramentalnym uobecnieniem jedynej ofiary krzyżowej. Kościół naucza, że ofiara Krzyża i ofiara Mszy to jedna i ta sama ofiara, różniąca się jedynie sposobem ofiarowania (krwawy na Krzyżu, bezkrwawy w Mszy). To, co adwentyści nazywają „mistyfikacją”, dla katolika jest działaniem samego Chrystusa. W liturgii Chrystus jest obecny nie tylko w osobie szafarza (in persona Christi), ale przede wszystkim pod postaciami eucharystycznymi. Skuteczność sakramentu nie zależy od „uroku” czy zdolności aktorskich kapłana, ale od samego dokonania czynności sakramentalnej (ex opere operato). Łaska płynie z mocy Chrystusa, a nie z zasług czy nastroju celebransa.
Nie jest on „magiem” rzucającym urok, lecz sługą tajemnic Bożych. Wierni nie są biernymi widzami „dramatycznej akcji”. Są wezwani, by wraz z kapłanem składać Bogu Ojcu Boską Ofiarę i dołączać do niej ofiarę z własnego życia. Celem Mszy nie jest „powaga nastroju” sama w sobie, lecz zjednoczenie wiernych z Chrystusem poprzez Komunię świętą. To, co postronny obserwator może odebrać jako „urok”, jest w rzeczywistości wyrazem czci wobec obecności Boga. Liturgia posługuje się znakami zmysłowymi (gesty, szaty, kadzidło), aby pomóc człowiekowi dotknąć rzeczywistości nadprzyrodzonej. Nie jest to manipulacja, lecz pedagogia wiary.
Słowa adwentystów są nieprawdziwe w swojej interpretacji intencji i natury Mszy świętej. To, co opisują jako „mistyfikację”, jest dla katolików najgłębszą prawdą wiary o realnej obecności Boga. Msza nie opiera się na psychologicznym wpływie kapłana na tłum, lecz na obiektywnym działaniu łaski Bożej, która uświęca człowieka niezależnie od zewnętrznej oprawy, choć godna liturgia ma za zadanie tę świętość podkreślać.
„Jeszcze do drugiej połowy lat sześćdziesiątych XX w. posługiwanie się łaciną, niezrozumiałą dla większości uczestników nabożeństwa, wytwarzało atmosferę tajemniczości i misterium. Nawet dziś, kiedy w większości krajów msze św. odprawiane są w rodzimych językach, przeciętny umysł nie próbuje zgłębić ich treści, nie rozumie wielu rzeczy, ale też nie zabiega o to.” (Tamże, s. 123)
|
|---|
Adwentyści Dnia Siódmego nie wiedzą, że do drugiej połowy lat sześćdziesiątych XX w. używany był modlitewnik, np. „Droga do nieba” (znany szczególnie na Śląsku, wydawany przez Wydawnictwo Świętego Krzyża w Opolu), podobnie jak w innych okresach przedsoborowych i bezpośrednio posoborowych, który zawierał teksty liturgiczne w dwóch wersjach językowych: po łacinie i po polsku, więc nie było mowy o żadnej tajemniczości, a teksty dla wiernych były zrozumiałe.
Zarzuty adwentystów dotyczące Mszy świętej, sugerujące, że łacina służyła jedynie wytwarzaniu „atmosfery tajemniczości”, a współczesne nabożeństwa w językach narodowych są niezrozumiałe dla wiernych, nie oddają w pełni nauczania i intencji Kościoła katolickiego. Kościół, zwłaszcza od czasu Soboru Watykańskiego II, kładzie ogromny nacisk na pełne, świadome i czynne uczestnictwo wiernych w liturgii. Reforma liturgiczna miała na celu właśnie to, aby modlitwa Kościoła była dostosowana do zrozumienia ludu. Jednocześnie Kościół uznaje, że liturgia jest z natury misterium – spotkaniem z żywym Bogiem, którego nie da się sprowadzić wyłącznie do poziomu intelektualnego zrozumienia tekstu.
Twierdzenie, że łacina służyła jedynie budowaniu „atmosfery tajemniczości”, jest uproszczeniem. Łacina przez wieki stanowiła fundament jedności Rytu Rzymskiego i pozwalała na zachowanie ciągłości tradycji. Niemniej jednak Kościół dostrzegł potrzebę zmian. Sobór Watykański II w konstytucji Sacrosanctum Concilium uznał, że używanie języka ojczystego może przynieść wielką korzyść wiernym, zwłaszcza w czytaniach i pouczeniach. Papież Franciszek podkreślił, że wielką zasadą Soboru było dostosowanie modlitwy liturgicznej do zrozumienia ludu, co wymagało ogromnego wysiłku wprowadzenia języków narodowych do liturgii. Mimo reformy, łacina ma być nadal zachowana w obrzędach łacińskich, a wierni powinni umieć wspólnie odmawiać lub śpiewać stałe części Mszy świętej w tym języku.
Zarzut, że „przeciętny umysł nie próbuje zgłębić treści” Mszy, stoi w sprzeczności z nieustannym wezwaniem Kościoła do formacji liturgicznej. Głównym celem odnowy liturgicznej było doprowadzenie do tego, aby cały lud Boży uczestniczył w liturgii w sposób pełny, świadomy i czynny. Aktywne uczestnictwo nie polega tylko na zewnętrznym działaniu, ale na głębokim wejściu w misterium Boga, na kontemplacji, adoracji i przyjmowaniu zbawczego dzieła Chrystusa. Kościół promuje studia liturgiczne i formację wiernych, aby „czuli misterium” i celebrowali je z nieustannie nowym zachwytem, unikając pułapki pustego formalizmu.
Dla katolika Msza święta nie jest jedynie „nabożeństwem” o charakterze dydaktycznym, ale realnym uobecnieniem ofiary Chrystusa. Msza jest nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której utrwala się ofiara Krzyża, oraz świętą ucztą komunii z Ciałem i Krwią Pana. Wiara w rzeczywistą obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina wyraża się w gestach adoracji, takich jak przyklęknięcie czy głęboki ukłon. Cała celebracja eucharystyczna jest skierowana ku wewnętrznemu zjednoczeniu wiernych z Chrystusem przez Komunię świętą.
Choć Kościół dąży do maksymalnej zrozumiałości tekstów liturgicznych poprzez użycie języków narodowych, Msza święta zawsze pozostanie „misterium wiary”. Zrozumienie treści Mszy nie ogranicza się do warstwy językowej, ale wymaga wiary i duchowego zaangażowania, do czego Kościół nieustannie zachęca swoich wiernych.
Brak zgłębienia katolickiej nauki o Mszy Świętej rzeczywiście prowadzi do licznych nieporozumień i wypaczeń, co jest widoczne w zarzutach formułowanych przez grupy wywodzące się z tradycji protestanckiej, w tym adwentystów. Najczęstszym błędem jest postrzeganie Mszy jako próby „powtórzenia” ofiary Chrystusa, podczas gdy Kościół naucza o jej sakramentalnym uobecnieniu. Bez zrozumienia pojęcia uobecnienia i transubstancjacji, Msza może być błędnie interpretowana jako rytuał magiczny lub zaprzeczenie jedyności ofiary krzyżowej. Bez zgłębienia katolickiej teologii sakramentalnej, Msza Święta jawi się obserwatorom zewnętrznym jako niezrozumiały lub wręcz sprzeczny z Biblią rytuał. Dopiero zrozumienie, że Msza nie „dodaje” nic do ofiary Chrystusa, lecz czyni ją obecną tu i teraz dla nas, pozwala uniknąć wypaczeń i dostrzec w niej „źródło i szczyt całego życia chrześcijańskiego”.