![]() |
![]() |
22:29 Majewski stwierdza, że dosłownie w Ewangelii Mateusza użyty jest termin „Magowie”, popularnie zwanymi „Mędrcami ze Wschodu”. Po czym stwierdza, że opowieść o Mędrcach ze Wschodu ma charakter wyraźnie legendarny. Przypomina ona kilka epizodów biblijnych i ma rys teologicznego przesłania. Przypomina wizytę Królowej Saby u króla Salomona. Przede wszystkim stanowi czytelną aluzję do: Ps 72,10-11 i Iz 60,3-6. Mateusz powtarza te same dary co w tych proroctwach. W Starym Testamencie istnieje więcej wzmianek o hołdzie złożonym Mesjaszowi przez ludy Wschodu. Opowieść Mateusza jest midraszem czy hagadą na ten temat. Jest to też motyw pogan poszukujących zbawienia w Izraelu i obraz Kościoła otwartego na pogan.
Odpowiedź: Opowieść o Magach ma charakter legendarny? A co w niej niby nierealistycznego? Jak najbardziej istniało w starożytności pośród Medów plemię Magów, pełniące funkcję kapłanów, a także wróżbitów. Później termin ten rozciągnięto na wszelkiej maści wróżbitów, astrologów i czarowników, zwłaszcza tych ze Wschodu. Tak więc jednoznaczna identyfikacja wspomnianych w Ewangelii Mateusza Magów ze Wschodu jest niemożliwa, o kogo dokładnie chodzi. Bardzo niewiele wiemy o poglądach na starożytnym Wschodzie, z którego zachowało się niewiele źródeł i to zwykle wieloznacznych w interpretacji. Wschód na przełomie naszej ery pełny był różnych synkretycznych wierzeń, hellenistycznych amalgamatów myśli orientalnej i greckiej. Kompletny misz-masz poglądów najróżniejszego pochodzenia, także pewnie i w jakimś stopniu żydowskiego. Nie będziemy tu wchodzić w analizowanie rozmaitych późniejszych legendarnych i apokryficznych opowieści o Magach ze Wschodu, bo to zbyt obszerny temat. W popularny sposób opisał je w swojej książce Roman Zając, choć rozdział o Gwieździe Betlejemskiej zawiera masę okrutnych błędów, za co go dość okrutnie zjechałem w recenzji tejże książki, „Trzej Królowie, ignorancja i plagiat (recenzja)”, link. Ale reszta książki jest w miarę porządna.
Przytoczę może jedynie poglądy Orygenesa na temat tożsamości Magów, które opisał on w swoich dziełach, „Przeciw Celsusowi” i Homiliach o Księdze Liczb. Szerzej omawiałem je w artykule „Boże Narodzenie-polemika Celsusa i Orygenesa”, link.
58. Następnie Celsusowy Żyd zamiast o wspomnianych w Ewangelii magach mówi o Chaldejczykach:
,,Wedle słów Jezusa Chaldejczycy poruszeni jego narodzinami przybyli, żeby jemu - małemu chłopcu - pokłonić się jako Bogu. I objawili to Herodowi, który był tetrarchą . Herod zaś posłał swych siepaczy, aby zabili wszystkie dzieci urodzone w tym samym czasie co Jezus, sądząc, że w ten sposób zabije również jego, aby nie mógł objąć władzy królewskiej, gdy dojdzie do odpowiedniego wieku".
Zwróć uwagę, że przesłyszał się ten człowiek, który nie odróżnia magów od Chaldejczyków, i nie rozumiejąc, iż ich poglądy różnią się między sobą, fałszuje tekst Ewangelii. Nie rozumiem, dlaczego przemilczał przyczynę poruszenia magów i nie powiedział, że była nią gwiazda, którą, zgodnie ze słowami Pisma, ujrzeli na Wschodzie.
Zastanówmy się nad stosowną odpowiedzią. Sądzę, że gwiazda, którą magowie ujrzeli na Wschodzie, była nową gwiazdą, niepodobną do żadnej ze zwyczajnych gwiazd oglądanych na firmamencie albo w niższych sferach, i należała do tego gatunku ciał niebieskich, które się niekiedy pojawiają - jak meteory podobne z kształtu do warkocza, belki, brody, beczki albo do innych przedmiotów, z którymi Grecy zwykle porównują różne takie zjawiska.
Dowodzimy tego w sposób następujący:
59. Stwierdzono, że podczas ważnych wydarzeń i w czasie istotnych zmian spraw ziemskich pojawiają się na niebie takie gwiazdy, które zapowiadają upadek królestw, wojny albo coś, co może spotkać ludzi i spowodować zamieszanie w świecie ziemskim. W rozprawie stoika Chajremona "O kometach" czytałem, iż komety zapowiadają również zjawiska korzystne; Chajremon przytacza na to przykłady.
Jeżeli więc w czasie powstawania nowych królestw albo podczas innych nadzwyczajnych wydarzeń na ziemi pojawia się tak zwana kometa albo jakaś inna gwiazda tego rodzaju, to cóż dziwnego, iż pojawiła się gwiazda w chwili narodzin Tego, który miał wskazać rodzajowi ludzkiemu nowe drogi i przedstawić swą naukę nie tylko Żydom, lecz również wielu Grekom i ludom barbarzyńskim?
Jeśli idzie o komety, to mogę stwierdzić, że nie ma żadnego proroctwa, w którym by powiedziano, że w owym czasie pojawi się określona kometa odnosząca się do jakiegoś królestwa; natomiast o gwieździe, która pojawiła się przy narodzeniu Jezusa, prorokował Balaam, który wedle świadectwa Mojżesza stwierdził: „Wzejdzie gwiazda z Jakuba i powstanie mąż z Izraela".
Jeśli zaś trzeba będzie zastanowić się nad tym, co napisano o magach i o gwieździe, którą widzieli w czasie narodzin Jezusa, to mogę przytoczyć stosowne argumenty - inne w dyskusji z Grekami, a inne w rozmowie z Żydami.
60. Powiem więc Grekom: magowie, którzy mają do czynienia z demonami i którzy wzywają ich zgodnie ze swymi umiejętnościami i chęcią, czynią to, dopóki nie pojawi się jakaś boska istota, silniejsza od demonów, albo nie zostanie wypowiedziane zaklęcie potężniejsze od ich zaklęć: gdy pojawi się istota boska, moc demonów ginie, ponieważ nie mogą one patrzeć na blask Majestatu Bożego.
Jest więc rzeczą prawdopodobną, że w chwili narodzenia Jezusa, jak napisał Łukasz i jak ja głęboko wierzę, „mnóstwo zastępów niebieskich wielbiło Boga i mówiło: «Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli»". Demony wówczas osłabły i stały się bezsilne, ich czary rozpadły się, a ich moc została rozbita, nie tylko zresztą przez aniołów, które przybyły na ziemię z okazji narodzin Jezusa, lecz również przez duszę Jezusa i Majestat Boży, który w Nim tkwił. Magowie zatem pragnęli czynić to, co zwykle czynili, ale nie mogli dokazać tego, czego dokazywali zwykle za pomocą zaklęć i czarów; szukali więc przyczyny swoich niepowodzeń, a domyślali się, że jest ona bardzo ważna, i ujrzawszy znak Boży na niebie zapragnęli dowiedzieć się, co on oznaczał. Sądzę, że dysponując proroctwem Balaama, które spisał Mojżesz, sam zresztą biegły w tej sztuce, i znalazłszy w nim zdanie: „Ukażę jemu, ale nie zaraz; błogosławię go, ale się nie zbliży", uznali, że z pojawieniem się gwiazdy przyszedł na świat człowiek zapowiedziany przez proroka, a uznawszy Go za istotę potężniejszą od wszystkich demonów i postaci, które im się zwykle ukazywały, zapragnęli Mu się pokłonić. Przybyli więc do Judei w przekonaniu, że urodził się jakiś król, choć nie rozumieli istoty Jego królestwa i nie wiedzieli, gdzie się miał urodzić.
Nieśli ze sobą symboliczne dary, które złożyli Mu jako istocie składającej się, jeśli można się tak wyrazić, z Bóstwa i śmiertelnego człowieka. Złoto podarowali Mu jako królowi, mirrę jako istocie śmiertelnej, kadzidło jako Bogu. Złożyli te dary wówczas, gdy dowiedzieli się o miejscu Jego narodzenia. Ponieważ jednak Bogiem był ów Zbawiciel rodzaju ludzkiego, wyniesiony ponad aniołów opiekujących się ludźmi, anioł odpłacił magom za ich pobożność, która przejawiła się w pokłonie złożonym Jezusowi: dał im wskazówkę, aby „nie wracali do Heroda, lecz inną drogą udali się do swojej ojczyzny". - Orygenes, Przeciw Celsusowi I,58-60
Jeśli bowiem jego [Balaama] proroctwa zostały zamieszczone przez Mojżesza w świętych księgach, to tym bardziej zapisane zostały przez ówczesnych mieszkańców Mezopotamii, wśród których Balaam uchodził za znakomitość i którzy, jak wiadomo, byli uczniami jego sztuki. Wszak to podobno od niego wywodzi się ród magów oraz ich nauka w krajach Wschodu. To oni, mając u siebie wszystkie proroctwa Balaama, posiadali i ten zapis: „Wzejdzie gwiazda z Jakuba i powstanie człowiek w Izraelu”. Zapisy te magowie mieli u siebie i dlatego, gdy urodził się Jezus, poznali gwiazdę i zrozumieli, że proroctwo się spełniło; oni zrozumieli je lepiej aniżeli lud izraelski, który wzgardził słowami świętych proroków. Oni zatem wyłącznie z pism pozostawionych przez Balaama poznali, że nadszedł czas, przyszli więc, a znalazłszy Jezusa, natychmiast oddali Mu cześć i aby dowieść, że wielka jest ich wiara, małego chłopca uwielbili jak króla.- Orygenes, Homilia 13o Księdze Liczb, 7
Orygenes opowiada, że Magowie ze Wschodu, którzy przybyli do Betlejem pokłonić się nowo narodzonemu Królowi Żydowskiemu, byli następcami Balaama i kierowali się jego proroctwem o „Gwieździe wschodzącej z Jakuba”. A Gwiazda Betlejemska była czymś na kształt komety (w przeciwieństwie do interpretacji astrologicznych, które przypisywano „Chaldejczykom”, ściśle Chaldejczycy to plemię semickie, które w I tys. p.n.e. zajęło Babilonię i stworzyło imperium nowobabilońskie, ale termin ten później zaczął być wykorzystywany jako synonim astrologów), czyli konkretnym obiektem na niebie. Pytanie zasadnicze: czy to są tylko spekulacje Orygenesa oparte na egzegezie Pisma Świętego? Czy może kierował się on jakimś znanym sobie opowiadaniem, może zaginionym obecnie wczesnochrześcijańskim apokryfem, który, może w nieco zniekształcony i ubarwiony sposób, ale jednak przedstawiał przebieg rzeczywistych wypadków? W Homilii o Księdze Liczb przedstawia to (choć może to zabieg retoryczny) jako przebieg rzeczywistych zdarzeń, a nie jakieś domysły! Wiadomo też, że wiele elementów wykładu Orygenesa nie są jego oryginalnymi inwencjami, tylko elementami przekazywanymi przez chrześcijańska Tradycję. Np. symboliczna interpretacja darów Magów jest po raz pierwszy poświadczona u Ireneusza z Lyonu ok. 180 r. (Przeciw herezjom III,9,2) -ale Ireneusz także mógł ją przejąć od kogoś jeszcze wcześniejszego. Można by wyliczać jeszcze więcej przykładów, ale to temat na osobne opracowanie. Szerzej na temat hipotetycznego zaginionego apokryfu o powiązaniach Balaama i Magów ze Wschodu pisze Darrell D. Hannah, The Star of the Magi and the Prophecy of Balaam in Earliest Christianity, with Special Attention to the Lost Books of Balaam w:Barthel & Kooten, str. 433-462.
Wróćmy do polemiki z Majewskim. Podobieństwa między wizytą Magów ze Wschodu u Jezusa w Betlejem a wizytą Królowej Saby u Salomona są jedynie powierzchowne. Łączy je jedynie egzotyczne wschodnie tło. Królowa Saby przybyła do Salomona z wizytą dyplomatyczno handlową. Magowie ze Wschodu, z nieokreślonego kraju, szukali przepowiedzianego Króla Żydowskiego. W Partii istniała prężna diaspora żydowska, natomiast wedle Księgi Daniela, babiloński władca Nabuchodonozor ustanowił Daniela zwierzchnikiem nad mędrcami Babilonu, Dn 2,48: Potem wywyższył król Daniela: dał mu wiele bogatych darów i uczynił go rządcą nad całą prowincją babilońską i zwierzchnikiem nad wszystkimi mędrcami Babilonu. Zagadnienie powiązań pomiędzy judaizmem a wierzeniami irańskimi nie ma jednoznacznego rozwiązania (zbyt wiele tu niewiadomych, patrz film Polskiego Inkwizytora „Chrześcijaństwo a zaratusztrianizm”, link), kto i kiedy wpływał na kogo. Stąd też Magowie mogli się zainteresować proroctwami żydowskimi. Być może to właśnie w księgach żydowskich znaleźli wytłumaczenie zaobserwowanego przez siebie znaku Gwiazdy. I do proroctw żydowskich dostosowali swe podarunki, złoto, kadzidlo i mirrę, które Mateusz wprost wymienia -te trzy właśnie na podstawie proroctw, choć Magowie mogli Świętej Rodzinie dać więcej darów, które jednak Mateusza nie interesują.
Przejdźmy do tych proroctw, które Majewski wymienia, Iz 60,3-6 i Ps 72,10-11. Aluzje do opisu w Ewangelii Mateusza wizyty Magów ze Wschodu są w tych proroctwach wyraźne. Ale to nie znaczy, że Mateusz zmyślił swoją opowieść o Magach na podstawie tych tekstów! Bowiem opisy w tych tekstach radykalnie odbiegają od historii Mateusza. Iz 60 to poemat opiewający chwałę przyszłej odnowionej Jerozolimy:
(Iz 60): 1
Powstań
[Jeruzalem
-dodaje LXX]!
Świeć, bo przyszło twe światło
i chwała Pańska rozbłyska nad tobą.
2
Bo oto
ciemność okrywa ziemię
i gęsty mrok spowija ludy,
a ponad tobą jaśnieje Pan,
i Jego chwała jawi się nad tobą.
3
I pójdą
narody do twojego światła,
królowie do blasku twojego wschodu.
4
Podnieś
oczy wokoło i popatrz:
Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie.
Twoi synowie przychodzą z daleka,
na rękach niesione twe córki.
5
Wtedy
zobaczysz i promienieć będziesz,
a serce twe zadrży i rozszerzy się,
bo do ciebie napłyną bogactwa zamorskie,
zasoby narodów przyjdą ku tobie.
6
Zaleje
cię mnogość wielbłądów -
dromadery z Madianu i z Efy.
Wszyscy oni przybędą ze Saby,
zaofiarują złoto i kadzidło,
nucąc radośnie hymny na cześć Pana.
7
Wszystkie stada Kedaru zbiorą się przy tobie,
barany Nebajotu staną na twe usługi:
podążą, by je przyjęto na moim ołtarzu,
tak iż uświetnię dom mojej chwały.
8
Kto to
są ci, co lecą jak chmury
i jak gołębie do okien swego gołębnika?
9
O tak,
to statki zbierają się dla Mnie,
a okręty Tarszisz w pierwszym szeregu,
ażeby przywieźć twych synów z daleka,
ich srebro i złoto wraz z nimi,
przez wzgląd na imię Pana, Boga twego,
przez wzgląd na Świętego Izraelowego,
tego, który ciebie uświetnia.
10
Cudzoziemcy odbudują twe mury,
a ich królowie będą ci służyli.
Bo uderzyłem cię w moim gniewie,
lecz w mojej łasce okazałem ci litość.
11
Twe bramy zawsze stać będą otworem,
nie zamkną się we dnie ni w nocy,
by wpuszczać do środka bogactwo narodów
i królów ich, którzy je prowadzą.
12
<Bo
naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą,
i poganie zostaną całkiem wygładzeni>.
13
Chluba
Libanu przyjdzie do ciebie:
razem cyprysy, wiązy i bukszpan,
aby upiększyć moje miejsce święte.
I wsławię miejsce, gdzie stoją me nogi.
14
I pójdą do ciebie z pokłonem
synowie twoich ciemięzców,
i padną do twoich stóp wszyscy,
co tobą wzgardzili.
I nazwą cię "Miastem Pana",
"Syjonem Świętego Izraelowego".
15
Za to,
iż byłoś opuszczone,
znienawidzone i bez przechodniów,
uczynię cię wieczystą chlubą,
rozradowaniem wszystkich pokoleń.
16
Ssać
będziesz mleko narodów
i piersi królewskie ssać będziesz.
I uznasz, że Ja jestem Pan, twój Zbawca,
i Wszechmocny Jakuba - twój Odkupiciel.
17
Sprowadzę złoto zamiast miedzi,
a srebro - na miejsce żelaza,
sprowadzę brąz zamiast drzewa,
a żelazo - na miejsce kamieni.
Ustanowię pokój twoim zwierzchnikiem,
a sprawiedliwość twą władzą.
18
Już się
nie usłyszy o krzywdzie w twym kraju,
o spustoszeniu i zagładzie w twoich granicach.
Murom twoim nadasz miano "Ocalenie",
a bramom twoim "Chwała".
19
Już
słońca mieć nie będziesz w dzień jako światła,
ani jasność księżyca nie zaświeci tobie,
lecz Pan będzie ci wieczną światłością
i Bóg twój - twoją ozdobą.
20
Twe
słońce nie zajdzie już więcej
i księżyc twój się nie zaćmi,
bo Pan będzie ci światłością wieczną
i skończą się dni twej żałoby.
21
Cały
twój lud będzie ludem sprawiedliwych,
którzy posiądą kraj na zawsze,
nowa odrośl z mojego szczepu,
dzieło rąk moich, abym się wsławił.
22
Z
bardzo małego stanie się tysiącem,
z najnieznaczniejszego - narodem potężnym.
Ja, Pan, zdziałam to szybko
w swoim czasie».
Natomiast Ps 72 to hymn koronacyjny, jak się wydaje mający opisywać ustanowienie przez umierającego Dawida swojego syna Salomona współregentem -jednak stanowiący również wielkie mesjańskie proroctwo i zapowiedź potomka Dawida, wielkiego króla czasów ostatecznych, którym Salomon się jednak nie okazał. Należało czekać na jego następcę, Mesjasza:
(Ps 72): 1
Salomonowy.
O Boże, przekaż Twój sąd królowi
i Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
2
Niech sądzi sprawiedliwie Twój lud
i ubogich Twoich - zgodnie z prawem!
3Niech
góry przyniosą ludowi pokój,
a wzgórza - sprawiedliwość!
4
Otoczy opieką uciśnionych z ludu,
ratować będzie dzieci ubogich,
a zetrze ciemiężyciela.
5
I będzie trwał długo jak słońce,
jak księżyc przez wszystkie pokolenia.
6
Zstąpi jak deszcz na trawę,
jak deszcz rzęsisty, co nawadnia ziemię.
7
Za dni jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, dopóki księżyc nie zgaśnie.
8
I panować będzie od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.
9 Nieprzyjaciele będą mu się kłaniać,
a jego przeciwnicy pył będą lizali.
10
Królowie Tarszisz i wysp
przyniosą dary,
królowie Szeby i Saby
złożą daninę.
11I
oddadzą mu pokłon wszyscy królowie,
wszystkie narody będą mu służyły.
12
Wyzwoli bowiem wołającego biedaka
i ubogiego, i bezbronnego.
13
Zmiłuje się nad nędzarzem i biedakiem
i ocali życie ubogich:
14
uwolni ich życie od krzywdy i ucisku,
a krew ich cenna będzie w jego oczach.
15
Przeto będzie żył i dadzą mu złoto z Saby,
zawsze będą się modlić za niego,
nieustannie mu błogosławić.
16
Obfitość zboża niech będzie na ziemi,
szczyty gór niech zaszumią [lasami]!
Jak Liban [niech wzrasta] plon jego,
niech zakwitną jego łodygi jak polna trawa!
17
Imię jego niech trwa na wieki;
jak długo świeci słońce, niech wzrasta jego imię!
Niech się wzajemnie nim błogosławią!
Niech wszystkie narody ziemi życzą mu szczęścia!
18
Błogosławiony Pan, Bóg Izraela,
który sam jeden czyni cuda!
19
Błogosławione na wieki chwalebne Jego imię;
niech się cała ziemia napełni Jego chwałą!
Niech się tak stanie - niech się stanie!
20
(Skończyły się modlitwy Dawida, syna
Jessego).
To właśnie z tych proroctw późniejsza egzegeza wywnioskowała, że Magowie ze Wschodu byli Trzema Królami. Jednak hołd Magów to dopiero namiastka, pierwociny przyszłej chwały Mesjasza, jaką opisują te proroctwa. Mateusz, choć kierował się biblijnymi proroctwami, nie zmyślał fikcyjnych opowieści, bo gdyby to robił, mógłby wymyślić dużo bardziej spektakularną opowieść (dlaczego nie uczynić Magów od razu królami Szeby, Saby, a także Tarszisz i wysp, które leżały na Zachodzie, a nie na Wschodzie?). Mateusz opisywał rzeczywiste wydarzenia, choć dostrzegał ich biblijne znaczenie. W tym także nawrócenie i przyjęcie do Kościoła pogan, które się dokonało w jego czasach.
26:58 Majewski zwraca uwagę na słowa Mędrców, którzy szukają nowo narodzonego Króla Żydowskiego. Mamy antytezę między nieprawowiernym królem Herodem a prawowiernym Mesjaszem.
Odpowiedź: No i fajnie, że Majewski zauważa, że chodzi o nowo narodzone dziecko. A skąd Magowie mogli się domyślić, że szukając Króla Żydowskiego, będą musieli szukać dziecka, a nie dorosłego mężczyzny? Jak już wspomnieliśmy, biblijni Magowie zapewne inspirowali się proroctwami żydowskimi. I w Księdze Izajasza mogli znaleźć słynny passus (odczytywany w kościołach w Boże Narodzenie podczas pasterki) o narodzinach cudownie poczętego z Dziewicy Immanuela -„Boga z nami”:
(Iz 9): 1
Naród kroczący w ciemnościach
ujrzał światłość wielką;
nad mieszkańcami kraju mroków
światło zabłysło.
2
Pomnożyłeś radość,
zwiększyłeś wesele.
Rozradowali się przed Tobą,
jak się radują we żniwa,
jak się weselą
przy podziale łupu.
3
Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo
i drążek na jego ramieniu,
pręt jego ciemięzcy
jak w dniu porażki Madianitów.
4
Bo każdy but pieszego żołnierza,
każdy płaszcz zbroczony krwią,
pójdą na spalenie, na pastwę ognia.
5
Albowiem Dziecię nam się narodziło,
Syn został nam dany,
na Jego barkach spoczęła władza.
Nazwano Go imieniem:
Przedziwny Doradca, Bóg Mocny,
Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju.
6
Wielkie będzie Jego panowanie
w pokoju bez granic
na tronie Dawida
i nad Jego królestwem,
które On utwierdzi i umocni
prawem i sprawiedliwością,
odtąd i na wieki.
Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona.
Antyteza między Herodem a Jezusem oczywiście istnieje i będzie wykorzystywana przez późniejszych egzegetów (patrz mowy papieża Leona I Wielkiego na koniec tejże sekcji o Mędrcach ze Wschodu). Ale to już kwestie późniejsze. Na razie zastanówmy się, jak ta wizyta Magów mogła być odebrana wtedy, kiedy właśnie nastąpiła. Oczywiście musiało być tam pewne dyplomatyczne napięcie. Magowie prawdopodobnie pochodzili z terenów kontrolowanych przez Partów, z którymi Herod miał wcześniej zatarg podczas początków swego panowania. W 40 r. p.n.e.Partowie dokonali inwazji i zajęli Jerozolimę, popierając ostatniego z Hasmoneuszy, Antygona II. Herod odbił zaś Jerozolimę w 37 lub 36 r. p.n.e. obejmując nadane mu przez rzymski Senat królestwo w posiadanie.
Tak więc już sama wizyta Magów i informacja o potencjalnym nowym królu żydowskim zakrawa na prowokację. Nie oznacza to jednak wprost podważania legitymacji władzy królewskiej Heroda, co byłoby powodem do wojny. Mt 2,3 nazywa Heroda królem. Później już mówi tylko o Herodzie (bez tytułu król), ale w Mt 2,9 pisze o Magach: Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. Magowie ciągle uznają Heroda za króla. Poszukiwany przez nich nowo narodzony Król Żydowski ma objąć władzę w bliżej nieokreślonej przyszłości, zapewne już po naturalnej śmierci aktualnie panującego króla Heroda, kiedy berło Izraela przejdzie z jego potomków na Dziecię zapowiadane przez Gwiazdę. Rozumiał to pogański krytyk chrześcijaństwa Celsus, który pisał, wyszydzając Jezusa:
,,Wedle słów Jezusa Chaldejczycy poruszeni jego narodzinami przybyli, żeby jemu - małemu chłopcu - pokłonić się jako Bogu. I objawili to Herodowi, który był tetrarchą. Herod zaś posłał swych siepaczy, aby zabili wszystkie dzieci urodzone w tym samym czasie co Jezus, sądząc, że w ten sposób zabije również jego, aby nie mógł objąć władzy królewskiej, gdy dojdzie do odpowiedniego wieku". […] „Jeżeli Herod postąpił tak ze strachu, żebyś nie pozbawił go władzy, gdy dorośniesz, to dlaczego nie jesteś królem, skoro już dorosłeś, lecz będąc Synem Bożym stałeś się podłym żebrakiem, drżysz ze strachu i tułasz się po świecie?” -Celsus u Orygenesa, Przeciw Celsusowi I,58.61
Tak czy siak, Herodowi mającemu aktualnie na głowie kwestię sukcesji i spiski w rodzinie, niezbyt się ta wieść podobała. I postanowił działać. Mniej więcej w tym samym czasie, jakiś czas po przysiędze narodu żydowskiego na wierność cesarzowi Augustowi (najpewniej połączonej ze wspomnianym przez Łukasza Ewangelistę spisem ludności, patrz sekcja „Spis powszechny?”), miał takie oto przepowiednie:
Była zaś wtenczas w Judei sekta, której wyznawcy szczycili się ścisłym przestrzeganiem obyczajów i praw ojczystych. Podawali się za umiłowanych przez Boga i pozyskali sobie wspomniane kobiety. Nazywali się Faryzeuszami i mogli być wielką podporą dla króla. Byli to ludzie przebiegli, gotowi stanąć do otwartej walki i zdolni wiele szkody wyrządzić. Gdy cały naród żydowski złożył przysięgę wierności Cezarowi i swemu królowi, oni tylko, a było ich ponad sześć tysięcy, przysięgi odmówili. Herod za to ukarał ich grzywną, którą zapłaciła za nich żona Ferorasa [młodszego brata Heroda]. Z wdzięczności za tę przysługę przepowiedzieli (według ogólnego mniemania mieli znać przyszłość z natchnienia Boga), że Herod i jego potomkowie z wyroków Bożych utracą panowanie, a tron przejdzie na nią, Ferorasa i ich dzieci. Doniesiono o tym królowi — rzecz bowiem nie ukryła się przed Salome [siostrą Heroda] — przy czym ujawniono, że zdołali przekupić także niektórych z jego dworzan. Król tedy zabił najbardziej winnych spośród Faryzeuszy oraz eunucha Bagoasa i swego ukochanego chłopca Karusa, który uchodził wówczas za najpiękniejszego młodzieńca. Nadto stracił wszystkich spośród dworzan, którzy dawali wiarę przepowiedniom Faryzeuszów. Bagoasa Faryzeusze wbili w dumę twierdząc, że będzie nazwany ojcem i dobroczyńcą tego, który ma być przepowiedzianym przez nich królem; król ten posiądzie władzę nad wszystkim, a Bagoasa obdarzy znów zdolnością pożycia z żoną i posiadania prawowitych dzieci. -Józef Flawiusz, Dawne Dzieje Izraela XVII,2,4
A teraz jeszcze Magów ze Wschodu, z wrogiej Partii gadających o jakiejś tam gwieździe i kolejnym pretendentem do tronu na dodatek… Dziwna koincydencja, zwłaszcza że ów zapowiadany przez faryzeuszy król z rodu Ferorasa nie miał być zwykłym ziemskim władcą, skoro miał przywrócić męskość eunuchowi…
To, że wschodni magowie mieli przepowiadać przyszłość określonych jednostek, nie jest czymś unikatowym u Mateusza. Mamy dwie relacje o tym, że magowie (czasem utożsamiani z Chaldejczykami, a czasem od nich odróżniani, jak czyni to Orygenes) mieli przewidywać wielką przyszłość rzymskiemu politykowi (i później dyktatorowi) Lucjuszowi Korneliuszowi Sulli, kiedy po raz pierwszy spotkali go w 92 r. p.n.e. podczas jego namiestnictwa nad Cylicją i interwencji w Kapadocji podczas wojen z Mitrydatesem VI. Tylko nie z układów gwiazd, a ze znaków na ciele:
Podczas pobytu w Azji do Sulli jako pierwszego z Rzymian przybyli posłowie partyjscy. Wśród nich byli magowie, którzy ze znaków na ciele przepowiedzieli mu boski żywot i pamięć u przyszłych pokoleń. -Welejusz Paterkulus, Historia rzymska II,24,3 (tłumaczenie: Edward Zwolski)
W czasie pobytu Sulli nad Eufratem zjawił się u niego poseł króla Arsakesa, Part Orobadzos, chociaż dotychczas oba te narody nie utrzymywały jeszcze z sobą żadnych bliższych stosunków. I oto spotkało Sullę to wielkie szczęście, że pierwszy z Rzymian prowadził układy z Partami przychodzącymi z propozycją przymierza i nawiązania przyjaznych stosunków. Sulla kazał wtedy - jak piszą - ustawić trzy fotele: jeden dla Ariobardzanesa [króla Kapadocji osadzonego na tronie przez Sullę], drugi dla Orobadzosa, a trzeci dla siebie, i zająwszy miejsce pośrodku udzielał im posłuchania. Lecz za to Orobadzosa król partyjski ukarał potem śmiercią. Sullę natomiast jedni chwalili, że tak dumnie postąpił z przedstawicielami barbarzyńców, inni zaś zarzucali mu w tym brak taktu i niewczesną ambicję. Opowiadają także, że jakiś Chaldejczyk, jeden z orszaku Orobadzosa, spojrzawszy wtedy Sulli w twarz obserwował z baczną uwagą jego myśli i ruchy ciała z punktu widzenia przepisów swojej wieszczej sztuki, po czym powiedział, że przeznaczeniem tego męża jest stać się największym człowiekiem. Równocześnie wyraził zdziwienie, jak on potrafi znieść, że jeszcze w tej chwili nie jest pierwszym ze wszystkich. -Plutarch, Sulla 5,4-6 (tłumaczenie: Mieczysław Brożek)
Napięcie w wizycie Magów podnosi jeszcze to, że według proroctwa Balaama (Lb 24,18-19):
18 Stanie się Edom podbitą krainą,
<Seir też będzie podbitą krainą>.
A Izrael urośnie w potęgę.
19 Zapanuje Jakub nad nieprzyjacielem
i zbiegów z Seiru wyniszczy
lub w wersji LXX:
18Edom stanie się cudzym dziedzictwem,
podobnie Ezaw, jego wróg, stanie się cudzym dziedzictwem,
bo Izrael zadziała z mocą.
19 Wyłoni się z Jakuba
i zniszczy to co ocalało z miasta.
A Herod z pochodzenia był Idumejczykiem, czyli Edomitą…
O kontekście wizyty Magów u Heroda Wielkiego szeroko pisze: George van Kooten: Matthew, the Parthians, and the Magi: A Contextualization of Matthew’s Gospel in Roman-Parthian Relations of the First Centuries bce and cew:Barthel & Kooten, str. 496-646
27:54 Majewski przytacza cytat z komentarza ks. prof. Antoniego Paciorka, który sprzeciwia się historyczności opowieści o Magach. Paciorek wskazuje na milczenie Łukasza Ewangelisty i Józefa Flawiusza. Czepia się również sformułowania Mateusza, że przeraził się cała Jerozolima, podczas gdy wiadomość o narodzinach Mesjasza wywołałaby wśród nienawidzących Heroda Żydów entuzjazm. Majewski, komentując to, zwraca uwagę, że Mateusz antycypuje dalsze wypadki, kiedy Jerozolima potępi Jezusa. Paciorek dziwi się także, że Herod nie posłał do Betlejem szpiegów, by informowali o ruchach Magów. Dla Majewskiego wydaje się dziwne, że Herod miał czekać dwa lata na informację od Magów. Paciorek zwraca także uwagę na to, że nic nie wiadomo na temat dalszych losów darów od Magów: złota, kadzidła i mirry.
Odpowiedź: O milczeniu Józefa Flawiusza i Łukasza Ewangelisty dyskutujemy cały czas i jeszcze będziemy. Co do sformułowania Mt 2,3, że przeraziła się cała Jerozolima, sam Majewski daje odpowiedź Paciorkowi. U Mateusza „Jerozolima” oznacza pyszne i wywyższające się elity stolicy, rody arcykapłańskie i uczonych w Piśmie, do których zamieszkały w Galilei Mateusz ma wyraźną awersję. Poza tym Magowie pochodzili zapewne z królestwa Partów, dominującego na Wschodzie, Mieszkańcy Jerozolimy mogli po wizycie Magów spodziewać się powtórki inwazji z 40 r. p.n.e.
Czy Herod wysłał do Betlejem szpiegów, czy też nie, tego nie wiemy. Może tak, może nie, może Magowie ich wykiwali. Nie znamy dokładnego przebiegu wypadków. Nigdzie w Ewangelii nie ma, wbrew twierdzeniom wielu komentatorów, stwierdzenia, że Herod czekał dwa lata na informacje od Magów. To tylko pewna (moim zdaniem mało prawdopodobna) interpretacja wzmianki, że Herod kazał zabić chłopców w wieku do lat dwóch (choć samo to określenie można różnie interpretować, ile to dokładnie oznacza czasu, od 1 roku -najprawdopodobniej chodzi tylko o niemowlęta -do 3). A to, że Mateusz nie mówi, co się stało z darami od Magów, złotem, kadzidłem i mirrą (a co się stanie tematem opowieści apokryficznych), to żaden zarzut. Mateusza, skrótowo opisującego wydarzenia, to po prostu nie interesuje.
32:40 Paciorek dziwi się, po co Gwiazda miała prowadzić Mędrców do Betlejem i jak można stwierdzić, że światło zatrzymało się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Majewski porównuje opis zachowania Gwiazdy do reflektora i stwierdza, że to historycznie się nie klei.
Odpowiedź: Majewski oczywiście nie przeczytał mojego artykułu „Gwiazda Betlejemska - „absurd” wytłumaczony”,link, gdzie pokazałem, jak łatwo można wytłumaczyć opis ruchu Gwiazdy Betlejemskiej w Ewangelii Mateusza. I teraz przytoczę tu odpowiednie fragmenty tego artykułu, z niewielkimi jedynie redakcyjnymi modyfikacjami.
Tekst grecki Mt 2,9 stwierdza:και ιδου ο αστηρ ον ειδον εν τη ανατολη προηγεν αυτους εως ελθων εσταθη επανω ου ην το παιδιον.
A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię.
Tłumacząc zaś słowo po słowie:
A oto gwiazda -και ιδου ο αστηρ -kai idou o aster, którą widzieli na Wschodzie/wschodzie/wschodzącą -ον ειδον εν τη ανατολη -on eidon en te anatole, szła przed nimi -προῆγεν αὐτούς -proegen autous , aż przyszedłszy stanęła- ἕως ἐλθὼν ἐστάθη -eos elthon estathe -ponad gdzie [było] Dziecię -ἐπάνω οὗ ἦν τὸ παιδίον -epano hou en to paidion.
Teraz najprostsza (choć nie jedyna możliwa) interpretacja jest taka. Mateusz stwierdza, że poruszająca się po niebie (w jakikolwiek sposób, by ów „ruch” zinterpretować) Gwiazda, w którymś momencie była widoczna ponad bliżej niesprecyzowanym miejscem, gdzie było Dziecię. Podobne wyrażenia występują w języku potocznym. Patrz np. wiersz Teresy Bogusławskiej, nastoletniej poetki z czasów II Wojny Światowej, „Jakże tu można zasnąć?”(Serwis Wolne Lektury, link):
Jakże tu można zasnąć,
Kiedy księżyc stanął ponad sosną
lub też fragment książki znanego „łowcy komet” Davida H. Levy („Niebo: poradnik użytkownika”,Prószyński i Spółka, 1996, tłumaczenie: Michał Szymański,str. 110):
Pewnego letniego dnia 1964 roku próbowałem wieczorem obserwować Jowisza za pomocą 20-centymetrowego teleskopu zwierciadlanego. Planeta właśnie wschodziła nad domem mojego sąsiada.
Nikt tych wyrażeń nie interpretuje w równie absurdalny sposób, jak podobnego opisu Gwiazdy Betlejemskiej!
Podobne wyrażenia do tych stosowanych przez Mateusza znajdujemy także w innych dziełach starożytnych. Oto wzmianka o komecie widocznej podczas wyprawy Tymoleona z Koryntu na Sycylię (w 344 r. p.n.e.), która znajduje się u piszącego w I w. p.n.e. Diodora Sycylijskiego (Biblioteka historyczna XVI, 66,3):
ἴδιον δέ τι καὶ παράδοξον συνέβη γενέσθαι τῷ Τιμολέοντι κατὰ τὸν πλοῦν, τοῦ δαιμονίου συνεπιλαβομένου τῆς ἐπιβολῆς καὶ προσημαίνοντος τὴν ἐσομένην περὶ αὐτὸν εὐδοξίαν καὶ λαμπρότητα τῶν πράξεων: δι᾽ ὅλης γὰρ τῆς νυκτὸς προηγεῖτο λαμπὰς καιομένη κατὰ τὸν οὐρανὸν μέχρι οὗ συνέβη τὸν στόλον εἰς τὴν Ἰταλίαν καταπλεῦσαι.
W czasie żeglugi przydarzyła się rzecz niezwykła i osobliwa. Otóż samo bóstwo wsparło jego plany, zapowiadając jego przyszłą sławę i świetność czynów. Przez całą bowiem noc płonęła na niebie pochodnia, prowadząc flotę aż do brzegów Italii. (przekład: Tomasz Polański)
„Pochodnia” (λαμπὰς, lampas) to w źródłach greckich i rzymskich bardzo częste określenie komety (choć może oznaczać również i jasny meteor). Kometa-pochodnia prowadziła flotę – προηγεῖτο, proegeito. Jest to niemal dokładnie to samo wyrażenie, co προῆγεν -proegen, w przypadku relacji Mateusza.
Podobnie stwierdza Plutarch w biografii Tymoleona:
[Tymoleon] wypłynął więc z portu z siedmiu okrętami korynckimi i dwoma dostarczonymi przez Korcyrę; dziesiątego wreszcie okrętu dostarczyli mu mieszkańcy Leukady. A gdy nocą znalazł się na pełnym morzu i płynął przy pomyślnym wietrze, widziano, jak nagle niebo rozdarło się nad jego okrętem rzucając dokoła silne i bardzo jasne światło. Z tego powstała z kolei pochodnia podobna do tych, jakich się używa przy misteriach [ἐκ δὲ τούτου λαμπὰς ἀρθεῖσα ταῖς μυστικαῖς ἐμφερὴς], i razem z nimi posuwała się szybko w tę właśnie stronę [καὶ συμπαραθέουσα τὸν αὐτὸν δρόμον], w którą sternicy kierowali się ku Italii, po czym tamże zapadła [κατέσκηψεν]. - Plutarch, Tymoleon 8 (przekład: Mieczysław Brożek)
Wzmianka Plutarcha sugeruje raczej meteor, jasny bolid, ale sprawa jest niejednoznaczna, Jak najbardziej mogła to być kometa z głową znajdującą się pod zachodnim horyzontem, podobnie jak w przypadku komety z 133 r. n.e. podczas powstania Bar Kochby.
Dodajmy jeszcze relację Józefa Flawiusza o komecie, jaka była zapowiedzią upadku Jerozolimy:
τοῦτο μὲν ὅτε ὑπὲρ τὴν πόλιν ἄστρον ἔστη ῥομφαίᾳ παραπλήσιον καὶ παρατείνας ἐπ᾽ ἐνιαυτὸν κομήτης.
Tak było, kiedy nad miastem stanęła gwiazda o kształcie miecza i kometa tkwiąca na niebie przez cały rok – Józef Flawiusz, Wojna Żydowska VI,5,3
Wyrażeniu „stanęła” odpowiada w greckim oryginale słowo ἔστη, este. Wyrażenie to jest stosowane u Mateusza w przypadku większości rękopisów bizantyńskich (pochodzących z tego samego okresu co rękopisy Flawiusza), z których w epoce nowożytnej ułożono tzw. Textus Receptus („tekst przyjęty”) Nowego Testamentu, stosowany do XIX w. (nowsze wydanie krytyczne Nestle Alanda, oparte w większości na starożytnych rękopisach ma pokrewną formę ἐστάθη, estathe).
Łącząc więc wzmianki Diodora i Flawiusza o kometach, otrzymujemy niemal dokładnie opis zachowania się Gwiazdy Betlejemskiej w Ewangelii Mateusza. Mamy tam stosowane praktycznie te same wyrażenia. Jedyna różnica jest taka, że Flawiusz używa słowa ὑπὲρ, yper - „ponad”, zaś Mateuszἐπάνω – epano, które może oznaczać zarówno „ponad” (np. Mt 27,37: A nad [epano] głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: „To jest Jezus, Król Żydowski”, albo Łk 4,39: On [Jezus] stanąwszy nad [epano] nią [teściową Szymona-Piotra] rozkazał gorączce, i opuściła ją), jak i „na” (np. Mt 23,18: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na [epano] nim, ten jest związany przysięgą). Mogłoby to sugerować, że Gwiazda zbliżyła się na niewielką odległość do Dziecięcia, co jest fizycznym absurdem. Jednak nikt nie jest w stanie powiedzieć, gdzie kończy się ἐπάνω a zaczynaὑπὲρ, więc wbrew zdaniu niektórych krytyków (takich jak np. Aaron Adair, autor ultrasceptycznej, choć mocno pouczającej książki „Star of Bethlehem: A skeptical view”, Onus Books 2013, minimalnie tylko skrócona wersja A Critical Look at the History of Interpreting the Star of Bethlehem in Scientific Literature and Biblical Studies w: Barthel & Kooten, str. 43-84) nie ma tu nic fizycznie niemożliwego.
Zauważmy przy okazji, że opisy zarówno Diodora, jak i Flawiusza również są w pewnym stopniu niejasne. W przypadku Diodora nie mamy całkowitej pewności, czy chodzi o kometę (są to czasy przed spaleniem w Chinach ksiąg przez Pierwszego Cesarza Qin Shi Huang w 213 r. p.n.e., stad niewiele astronomicznych zapisków się zachowało). Ponadto naiwnie odczytując tekst, można by pomyśleć, że Tymoleon zdoła dopłynąć z Koryntu do Italii w jedną noc. Zaś w przypadku Flawiusza, niejasne jest, czy tekst mówi o jednym, czy o dwóch ciałach niebieskich. Prawdopodobnie Flawiusz chce wyrazić dwie cechy gwiazdy, że była „o kształcie miecza” - jak często klasyfikowano komety w tamtych czasach (Pliniusz Starszy, Historia Naturalna II,89) oraz „długowłosa” -κομήτης, kometes. Ponadto nie wiemy, jak długo przed upadkiem Jerozolimy się to działo, i w ogóle, choć znamy z innych źródeł kilka komet w latach 60-tych I wieku, to jednak żadna nie była widoczna przez cały rok. Widzimy zatem, że możliwości nadinterpretacji jest tu nie mniej niż w przypadku relacji Mateusza, gdyby te wzmianki u Diodora i Flawiusza interpretowano równie bezmyślnie, co opowiadanie o Gwieździe Betlejemskiej!
Dlaczego Mateusz Ewangelista napisał swoją relację o zachowaniu Gwiazdy Betlejemskiej w taki właśnie sposób? Otóż chodzi o pewną grę słowną. Mateusz wykorzystał podwójne znaczenia słowa ἐπάνω, by zasugerować TOŻSAMOŚĆ Dziecięcia z Gwiazdą, interpretując w ten sposób Lb 24,17, proroctwo Balaama o Gwieździe wschodzącej z Jakuba. Mateusza nie interesuje precyzyjny opis tego, co dokładnie się w rzeczywistości z Gwiazdą wydarzyło i w jaki sposób tak naprawdę Magowie odnaleźli w Betlejem Jezusa. Mateusz chce za to pokazać, że Jezus jest Gwiazdą -jest Mesjaszem. Starożytni chrześcijanie, tacy jak św. Mateusz Apostoł, doskonale znali rozróżnienie między płaszczyzną dosłowną, realistyczną opowieści i płaszczyzną znaczeniową, alegoryczną. Tu św. Mateusz Ewangelista dokonuje ich przecięcia.
Podobnych gier słownych jest wiele w Ewangelii Mateusza. Weźmy przykład często atakowany przez racjonalistów. Tylko Mateusz pisze, że w Niedzielę Palmową, kiedy Jezus uroczyście wjechał do Jerozolimy, uczniowie przywiedli do Jezusa dwa osły, matkę wraz ze źrebięciem. Pozostali Ewangeliści piszą tylko o jednym osiołku. Czy wobec tego wersja Mateusza może być prawdziwa? Wydaje się, że jak najbardziej tak, gdyż mogło być tam rzeczywiście źrebie z matką, odwiązanie oślicy ułatwiało przyprowadzenie źrebięcia, które w ten sposób nie musiało się bać, iż oddzielają je od matki. Pozostali Ewangeliści wspominają tylko jedno oślę, to, na którym Jezus siedział. Więcej o problemie dwóch osłów opowiada Polski Inkwizytor w filmie „@ŚmiemWątpić, proroctwa i problem prezentyzmu”, od 2:45 do 7:20, link.
(Mt 21):1 Gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów 2 i rzekł im: «Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie! 3 A gdyby wam kto co mówił, powiecie: "Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści"». 4 Stało się to, żeby się spełniło słowo Proroka: 5 Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do Ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy. 6 Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus polecił. 7 Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich.
Jest to nawiązanie do proroctwa Za 9,9 w wersji LXX, które zdaje się mówić o dwóch osłach:
(Za 9,9 LXX): Wesel się wielce, córo Syjonu, rozgłaszaj swą radość, córo Jeruzalem! Oto idzie do Ciebie twój Król! On jest sprawiedliwy i niesie ocalenie. Łagodny, dosiada zwierzęcia jucznego i młodego oślęcia. (tłumaczenie Remigiusza Popowskiego, ze zmianami -Popowski nie wprowadza słówka „i” między dwoma zwierzętami, rozumiejąc, że pełni ono rolę przecinka)
Mt 21,7 stwierdza, że uczniowie przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich. Mamy tu celową niejednoznaczność, na czym usiadł Jezus, na płaszczach uczniów (położonych zdaje się na oba osły), czy na obydwu osłach (co wydaje się trochę absurdalne, aczkolwiek nie jest całkiem niemożliwe)? W ten sposób Mateusz dopasowuje swoją opowieść do proroctwa Za 9,9 LXX, nigdzie nie przekłamując rzeczywistej historii. Proroctwo Za 9,9 cytowane przez Mateusza jest nieco zmodyfikowane, pierwsza część jest wzięta z Iz 62,11: Powiedzcie Córze Syjońskiej. Natomaist z trzech stychów proroctwa Za 9,9 LXX Mateusz opuścił środkowy i zmienił szyk wyrazów w trzecim stychu (ἐπὶ ὑποζύγιον καὶ πῶλον νέον), zamieniając słowo νέον (neon, „młody”) na υιον, huion, „synu”. (και επι πωλον υιον υποζυγιου). Uzyskał w ten sposób trzy stychy po 11 sylab (Kowalczyk, „Wpływ typologii…” str. 174).
A co do tego, jak Mateusz potrafi niekiedy streszczać i kondensować historię (zacierając szczegóły, jaki był dokładny przebieg wypadków), dobrym przykładem jest historia wskrzeszenia córki przełożonego synagogi Jaira. Porównajmy relacje Ewangelii Mateusza i Marka (relacja Łukasza, Łk 8,40-56 jest zbliżona do Marka, choć dodaje on, że córka była jedynaczką, Łk 8,42). Pominiemy przy tym dziejący się w międzyczasie epizod uzdrowienia kobiety cierpiącej na krwotok:
(Mt 9): 18 Gdy to mówił do nich, pewien zwierzchnik [synagogi] przyszedł do Niego i, oddając pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie». 19 Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim. […] 23 Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, 24 rzekł: «Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go. 25 Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. 26 Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.
(Mk 5): 21 Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. 22 Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: 23 «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». 24 Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. […] 35 Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» 36 Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!». 37 I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. 38 Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, 39 wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». 40 I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. 41 Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: "Dziewczynko, mówię ci, wstań!" 42 Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. 43 Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
Przyjmijmy, że relacja Marka, oparta na opowiadaniu Piotra opisuje dokładnie przebieg wypadków. Wersja Mateusza jest zaś wyraźnie skróconą opowieścią (co nie znaczy, że Mateusz musiał opierać się na Marku, a nie na ustnym świadectwie Piotra -sam Mateusz nie został przez Jezusa dopuszczony do domu Jaira -kwestia pierwszeństwa obu Ewangelistów pozostaje otwarta). I nieco zmodyfikowaną. Według Mateusza nienazwany zwierzchnik, gdy przychodzi do Jezusa, stwierdza, że jego córka już skonała i w pełni wiary prosi Jezusa o wskrzeszenie. Natomiast z opowiadania Marka wiemy, że sytuacja była bardziej skomplikowana, córka jeszcze żyła, kiedy Jair przyszedł do Jezusa, umarła w międzyczasie, kiedy Jair wracał z Jezusem do swego domu. To Jezus pomimo wieści o zgonie dziewczynki zachęcił Jaira do wiary w możliwość wskrzeszenia. Mateusz zaś idealizuje postawę Jaira, który uwierzył we władzę Jezusa nad życiem i śmiercią już wtedy, kiedy poszedł z prośbą do Jezusa. Stawia go jako wzór, niezależnie od tego, jaki był rzeczywisty przebieg wypadków. Podobnie, nie wiemy, jaki był rzeczywisty przebieg wypadków w przypadku podróży Magów do Betlejem i Gwiazdy Betlejemskiej, która ich tam do Jezusa zaprowadziła, choć nie wiadomo, czy rzeczywiście dosłownie i w jaki sposób. Mateusz dostosowuje swoją narrację do proroctw Starego Testamentu oraz motywów teologicznych, ale robi to w niezwykłe elegancki, subtelny sposób. Podobnie też jest z opisem zachowania Gwiazdy Betlejemskiej.
Ciekawe jest też porównanie opowieści Mateusza o Magach i Gwieździe Betlejemskiej z następnym w kolejności opowiadaniem Protoewangelii Jakuba. Jest ono niemal dokładnym powtórzeniem relacji Ewangelii Mateusza jednak z małymi modyfikacjami i dodatkami. Szerzej opisałem to w artykule „Ewangelie Bożego Narodzenia (Mateusz, Łukasz, Pseudo-Jakub)”. Stamtąd tez wziąłem poniższą tabelę, porównująca opis zachowania się Gwiazdy według Mateusza i w Protoewangelii (podkreślono słowa w Protoewangelii, których nie ma w tekście Mateusza). Trzeba jednak powiedzieć, że rękopisy Protoewangelii prezentują różne warianty tekstowe. Jedne (w tym najstarszy Papirus Bodmer V, datowany na III-IV w., który jednak jest nietypowy i prezentuje wersję skróconą) stwierdzają, że Gwiazda stanęła nad głową (κεφαλή, kefale) Dziecięcia, inne, że nad głową (w sensie szczytem, stropem) groty, w której narodził się Chrystus:
| Ewangelia Mateusza | Protoewangelia Jakuba |
|---|---|
| και ιδου ο αστηρ ον ειδον εν τη ανατολη προηγεν αυτους εως ελθων εσταθη επανω ου ην το παιδιον. | Καὶ ἰδοὺ ὃν εἶδον ἀστέρα ἐν τῇ ἀνατολῇ προῆγεν αὐτοὺς ἕως εἰσῆλθαν ἐν τῷ σπηλαίῳ,καὶ ἔστη ἐπὶ τὴν κεφαλὴν τοῦ παιδίου. |
| A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. - Biblia Tysiąclecia | I oto gwiazda, którą ujrzeli na wschodzie prowadziła ich, aż weszli do groty, i zatrzymała się nad głową Dzieciątka. - Marek Starowieyski |
| A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie/wschodzie/wschodzącą, szła przed nimi, aż przyszedłszy stanęła ponad/na gdzie [było] Dziecię - przekład dosłowny. |
Inny wariant: καὶ ἰδοὺ ὁ ἀστήρ, ὅν εἶδον ἔν τῇ ἀνατολῇ, προῆγεν αὐτῶν, ἕως οὗ ἐλθὼν ἔστη εἰς τὸ σπήλαιον ἐπὶ τῆς κεφαλῆς τοῦ παιδίου. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie/wschodzie/wschodzącą, prowadziła ich, aż gdzie przyszedłszy, stanęła w tej grocie nad głową/na głowie Dziecięcia. - przekład dosłowny. Niektóre rękopisy zamiast: ἐπὶ τῆς κεφαλῆς τοῦ παιδίου mają: ἐπὶ τῆς κεφαλῆς τοῦ σπήλαιου, czyli: nad głową [tzn. wejściem do, albo stropem] jaskini. Przekład Władysława Smereki: A oto gwiazda, którą przedtem widzieli na wschodzie, wiodła ich, aż weszli do groty i zatrzymała się nad nią. Natomiast wersja starosłowiańska w przekładzie Antoniego Troniny łączy te dwa tropy: Wiodła ich ona, aż przyszła i zatrzymała się nad grotą nad głową Dzieciątka. |
Teraz można zastanawiać się nad tym, która wersja w Protoewangelii była pierwotna. W każdym razie wersję z gwiazdą stojącą nad głową Dziecięcia znał już Ireneusz z Lyonu (który co prawda poprawia opowiadanie Protoewangelii, zgodnie z kanoniczną Ewangelią Mateusza, że Gwiazda weszła do domu):
I znów mówi Mojżesz: „Wzejdzie gwiazda z Jakuba i powstanie wódz z Izraela”. Bardzo wyraźnie ukazuje, że według porządku zbawienia jego cielesne narodzenie nastąpi wśród Żydów i ten, który się urodzi, będzie z pokolenia Jakuba i z pokolenia żydowskiego, a zstąpi z nieba przyjmując porządek zbawienia: gwiazda bowiem ukazuje się na niebie. Wskazuje także na wodza i króla: bo to on jest królem wszystkich zbawionych. Gwiazda ukaże się, gdy on się urodzi, tym, którzy mieszkają na wschodzie, magom. Przez nią dowiedzieli się o narodzonym Chrystusie i przybyli do Judei prowadzeni przez gwiazdę, aż gwiazda doszła do Betlejem, gdzie się narodził Chrystus, weszła do domu, gdzie złożony był chłopiec, owinięty w pieluszki, stanęła nad jego głową ukazując magom Syna Bożego, Chrystusa. - Ireneusz z Lyonu, Wykład nauki apostolskiej 58 (tłumaczenie: Wincenty Myszor)
Jeśli chodziło o głowę Dziecięcia, to takie zachowanie jest oczywiście naturalistycznie niemożliwe. Protoewangelia po prostu wówczas bezpośrednio pokazuje to, co Mateusz przekazuje za pomocą bardzo subtelnej gry słownej: Jezus jest zapowiadaną przez Balaama Gwiazdą z Jakuba. Ale jeśli pierwotna jest wersja ze szczytem jaskini, to jest to jak najbardziej naturalnie możliwe, że Gwiazda w pewnym momencie znalazła się pozornie nad szczytem groty, zaadaptowanej na mieszkanie Świętej Rodziny (częsta praktyka w Palestynie), co ułatwiło Magom jej odnalezienie (może weszli z ciekawości, by sprawdzić, co jest w środku i od razu trafili do celu). W Betlejem istnieje jednak mało znany franciszkański Kościół św. Józefa, kilkaset metrów od Bazyliki Narodzenia Pańskiego: https://www.custodia.org/en/news/prayer-shrine-house-st-joseph-bethlehem/ Miało to być mieszkanie Józefa w Betlejem, gdzie Święta Rodzina żyła po narodzeniu Jezusa (Mateusz pisze, że Magowie weszli do domu). Tradycja o tym miejscu sięga podobno V wieku, jednak współczesny kościół został tam zbudowany dopiero w 1893 r.
A zatem, jak dokładnie było, tego nie wiemy.
Można oczywiście wzmiankę Mateusza o zachowaniu się Gwiazdy Betlejemskiej tłumaczyć też na różne inne sposoby, doszukiwać się tam jakichś odniesień do terminów astrologicznych (jeżeli potrzebne to jest do jakiejś teorii o identyfikacji Gwiazdy) itd. Wedle osobistych preferencji. W każdym razie relacja Mateusza nie odbiega jakoś specjalnie od innych starożytnych relacji o zachowaniu się ciał niebieskich. Przytoczmy jeszcze raz opis Pliniusza zachowania się komet:
Jedne komety poruszają się tak samo jak gwiazdy błądzące [planety], a inne stoją nieruchomo w jednym miejscu [w oryginale: Moventur autem aliae errantium modo, aliae inmobiles haerent]. -Pliniusz Starszy, Historia Naturalna II,91
Wzmianka o nieruchomych kometach może jednak również dotyczyć gwiazd nowych i supernowych, które w historii niekiedy również -ze względu na swoje nagłe pojawienie się i z braku lepszego określenia, nazywano kometami. W wyobrażeniu starożytnych nie było jakimś wielkim problemem, by poruszająca się kometa nagle się zatrzymała gdzieś nad jakimś miejscem. Szczególnie w ruchu pozornym względem Ziemi. Tak, starożytni znali heliocentryzm (nie tylko słynny Arystarch z Samos)! I nawet istnieją pewne przesłanki, że być może potrafili obliczać orbity komet. Powyżej przytoczyliśmy wzmiankę Pliniusza o tym, że niektórzy w starożytności uważali komety za planety. To teraz przytoczmy kolejną, którą Pliniusz przytacza bezpośrednio po opisie Komety Cezara:
Niektórzy spośród ludzi wierzą, że te gwiazdy [komety] są wieczne i mają swoje własne orbity, ale są widoczne tylko wtedy, gdy oddalają się od Słońca. Inni z kolei uważają, że powstają one przypadkowo z <połączenia> wilgoci oraz ognia i dlatego <na te elementy> się rozpadają. -Pliniusz Starszy, Historia Naturalna, II,94
A dalej przytoczmy co nieco fragmentów z dzieła Seneki Młodszego „O zjawiskach natury”, z siódmej księgi „O kometach” (w przekładzie Leona Joachimowicza). Powołując się na bliżej nieznanego Apoloniusza z Myndos, stwierdził, że „Chaldejczycy” (termin ten może oznaczać zarówno rodowitych babilońskich astronomów, jak i greckich uczonych zamieszkałych na terenie dawnego królestwa Seleucydów) obliczyli orbity komet!:
Jedno jest pewne, że dwaj uczeni, Epigenes i Apoloniusz z Myndos, ten ostatni był także wybitnym specjalistą w stawianiu horoskopów, nie zgadzają się z sobą w tym punkcie. Obaj twierdzą, że studiowali astronomię u Chaldejczyków, ale według relacji Apolloniusza, astronomowie chaldejscy zaliczają komety do planet i już oznaczyli orbity po jakich biegną. Epigenes twierdzi przeciwnie, że Chaldejczycy nie mają jeszcze konkretnych pozytywnych wyników w danym zakresie, ale tylko ogólną koncepcję, że komety są to ognie, jakie zapalają się w swego rodzaju trąbie powietrza wprawionego w potężną i zawrotną rotację. - Seneka, O zjawiskach natury, VII 4,1
Dalej Seneka, po omówieniu i skrytykowaniu argumentów Epigenesa, opisuje twierdzenia astronoma czy astrologa Apoloniusza z Myndos (znanego tylko ze wzmianek u Seneki, generalnie uważa się, że działał w II w. p.n.e. przed żyjącym na przełomie II-I w. p.n.e. Posejdoniosem z Apamei, na którym prawdopodobnie opierał się Seneka):
Apolloniusz z Myndos wyznaje inną teorię. Twierdzi, że ani jedna kometa nie tworzy się z połączenia wielu planet, ale, na odwrót, że z wielu komet powstają właśnie planety. Kometa, twierdził, nie jest ani złudzeniem optycznym, ani smugą ognia na pograniczu dwóch gwiazd, zbliżonych do siebie, ale odrębną i samoistną gwiazdą, podobnie jak słońce i księżyc. Ma też własną formę, nie skoncentrowaną w okrągłą tarczę, lecz bardziej smukłą i wydłużoną. [Lucio Russo, Zapomniana rewolucja str. 337-339 uważa, że Seneka pomylił kształt komety z kształtem eliptycznej orbity komety -coś, co wykombinował dopiero Johannes Kepler na początku XVII w.!] Zresztą jej orbita nie jest zbadana. Przemierza najwyższe rejony kosmosu i jest rozdzielona dopiero wtedy, kiedy się znajdzie na samym dole swej trasy. Nie upoważnia to jednak do wysuwania wniosku, że kometa, która się ukazała za panowania Klaudiusza [w 54 r. n.e.], była tą samą, którą oglądaliśmy za czasów Augusta [za czasów Augusta było kilka komet, Kometa Cezara z 44 r. p.n.e., kometa w 32 r. p.n.e., Kometa Halleya z 12 r. p.n.e., w 13 r. n.e. i kilka innych niepotwierdzonych przez Chińczyków], ani że inna kometa, która zjawiła się za Nerona Cezara [w 60 r. n.e., ale kolejne komety ukazywały się w 64 r. i 66 r. - Kometa Halleya, ale Seneka został przez Nerona zmuszony do popełnienia samobójstwa w 65 r.] i przywróciła dobre imię wszystkim kometom, była podobna do tej, która po śmierci Juliusza Cezara zabłysła na horyzoncie około godziny jedenastej w południe podczas igrzysk na cześć Wenus Rodzicielki [Kometa Cezara z lipca 44 r. p.n.e.]. -Seneka, O zjawiskach natury, VII 17,1-2
Seneka nawiązuje tu do okresowości komet, które co jakiś czas powracają w pobliże Słońca. Najsłynniejszą z nich jest kometa Halleya, jedyna znana kometa okresowa widoczna gołym okiem o okresie krótszym niż czas życia ludzkiego (okres komety Halleya wynosi średnio 75 lat, ale może się wahać pomiędzy 72 a 80 lat pomiędzy kolejnymi powrotami, ze względu na zaburzenia orbity). W Talmudzie Babilońskim, w gemarze (komentarzu) do pewnego passusu w traktacie Miszny, mamy taką oto wzmiankę o gwieździe powracającej co 70 lat:
Jest to podobne do incydentu, kiedy Rabban Gamaliel [Gamaliel Młodszy, wnuk Gamaliela Starszego, nauczyciela św. Pawła] i Rabbi Joszua [ben Hananiasz] podróżowali razem statkiem. Rabban Gamaliel wziął tyle chleba, by wystarczyło na podróż. Rabbi Joszua również wziął tyle chleba, by wystarczyło na podróż, a dodatkowo wziął mąkę. Podróż jednak trwała dłużej, niż oczekiwano, a chleb Rabbana Gamaliela się skończył. Polegał na mące Rabbiego Joszui, by się wyżywić. Rabban Gamaliel powiedział do Rabbiego Joszui: Czy wiedziałeś od początku, że będziemy mieli tak duże opóźnienie? Czy to dlatego wziąłeś ze sobą mąkę? Rabbi Joszua powiedział do Rabbana Gamaliela: Jest jedna gwiazda, która wschodzi raz na siedemdziesiąt lat i wprowadza w błąd żeglarzy na morzu, powodując przedłużenie ich podróży. I powiedziałem sobie: Być może ta gwiazda wzejdzie podczas naszej podróży i wprowadzi nas w błąd. -Talmud, Gemara do traktatu Horajot 10a.
Wracamy do Seneki. W kolejnym rozdziale podaje argumenty przeciw teorii planetarnej Apolloniusza:
Na powyższe rozumowanie Apoloniusza trzeba odpowiedzieć najprościej w ten sposób, że czym innym są komety, czym innym wszystkie gwiazdy. Komety mają całą swą wielkość gotową w pierwszej chwili, gdy się ukażą, a gdyby były gwiazdami, musiałyby wzrastać, w miarę jak zbliżają się do nas. Komety jednak zachowują swój pierwszy wygląd aż do czasu, gdy zaczną znikać. Po drugie, przeciw teorii Apoloniusza trzeba powtórzyć zarzuty stawiane autorom, którzy już wcześniej głosili podobne poglądy. To znaczy, gdyby kometa była wędrowną gwiazdą, czyli gdyby była planetą, musiałaby się poruszać w granicach zodiaku, ponieważ w tym rejonie każda planeta dokonuje swoich obrotów. - Seneka, O zjawiskach natury, VII 18,1-2
Czyli podobnie bezsensowne zarzuty jak te Majewskiego przeciw historyczności opowieści o Bożym Narodzeniu. Ale kilka rozdziałów dalej sam Seneka je odpiera:
Ale -odpowiesz- jeżeli kometa jest wędrującą gwiazdą, musi krążyć w granicach zodiaku. -Tak, ale kto wyznaczył gwiazdom granice? Kto zamknął w ciasnej przestrzeni te boskie istoty? Przecież nawet te gwiazdy, które wyłącznie, jak sobie wyobrażacie, są obdarzone zdolnością ruchu, mają każda inną orbitę. Dlaczego nie mogą istnieć gwiazdy, które na ustroniu, z daleka od nich krążyłyby po własnych i specjalnych orbitach? Dlaczego jakaś strefa nieba ma być zamknięta dla ruchu? Jeżeli sądzisz, że każda planeta może krążyć po niebie tylko pod warunkiem, że przechodzi przez zodiak, wiedz, że kometa może mieć inną orbitę i tylko jakąś częścią zahaczać o zodiak, co wprawdzie nie jest konieczne, ale możliwe. - Seneka, O zjawiskach natury, VII 24,1-2
W następnym rozdziale Seneka omawia zjawisko ruchu wstecznego planet:
Jak więc wytłumaczyć, że niektóre gwiazdy wydają się wracać do tyłu? Przyczyną jest spotkanie ze słońcem, które nadaje im taką złudną powolność ruchu. Przyczyną jest także naturalny układ ich orbit i obrotów regulowanych w ten sposób, że w określonych momentach zwodzą obserwatora, tak samo jak okręt, choć płynie przy rozwiniętych żaglach, sprawia jednak wrażenie, że stoi. -Seneka, O zjawiskach natury, VII 25,7
Jest to ewidentne wyjaśnienie heliocentryczne (którego Seneka, przytaczając z jakiejś książki, zapewne Posejdoniosa, ewidentnie nie zrozumiał, patrz: Lucio Russo, Zapomniana rewolucja, str. 312-315).
No cóż… Nawet najbardziej uczeni z Rzymian, jak Seneka Młodszy czy Pliniusz Starszy, nie rozumieli i przeinaczali wywody greckich naukowców, z których prac przepisywali ich rezultaty. W późnym okresie hellenistycznym i rzymskim nauka podupadła, staczając się w irracjonalizm i zabobony. W miejsce naukowej astronomii rozpowszechniła się astrologia, korzystająca z procedur obliczeniowych astronomii, ale jedynie czysto użytkowo. Nikt już nie wie, jak zbudować tak wyrafinowane przyrządy, jak Mechanizm z Antykithiry, znalezione w 1902 r. we wraku statku z I w. p.n.e. astronomiczne urządzenie obliczeniowe oparte na kołach zębatych, które niekiedy określa się jako starożytny mechaniczny komputer. W Almageście Klaudiusza Ptolemeusza, jedynym zachowanym systematycznym wykładzie starożytnej naukowej astronomii, dominuje geocentryczny model Wszechświata - który wyparł teorię heliocentryczną na kolejnych czternaście wieków! Wzmiankowane w Almageście datowane obserwacje ciał niebieskich (dokonane przez babilońskich i greckich astronomów) zaczynają się w 721 r. p.n.e., później mamy duże nasilenie w epoce hellenistycznej (IV-II w. p.n.e.), po czym w 127 r. p.n.e. urywają się. A następne obserwacje są dopiero z 92 r. naszej ery (patrz: Olaf Pedersen, A Survey of the Almagest, Springer 2011, str. 408-422, Lucio Russo, Zapomniana rewolucja, str. 300, w angielskim wydaniu The forgotten revolution, Springer 2004, str. 283 mamy histogram obserwacji).
|
Histogram datowanych obserwacji w Almageście Klaudiusza Ptolemeusza, w przedziałach 20-letnich. Lucio Russo, The forgotten revolution: how science was born in 300 BC and why it had to be reborn, Springer 2004, Figure 10.1 na str. 283.
A co do babilońskiej naukowej astronomii, to wypada zauważyć, że była ona bardzo skoncentrowana w jednym lub dwóch centralnych ośrodkach. Przywołując kolejne starożytne świadectwo Strabona, greckiego geografa żyjącego na przełomie naszej ery:
W Babilonii wydzielono osadę dla lokalnych filozofów, Chaldejczyków, jak ich nazywają, którzy zajmują się głównie astronomią; ale niektórzy z nich, którzy nie są akceptowani przez innych, twierdzą, że są genetlialogami [układają horoskopy według daty narodzin, jak widać, astrologia od zawsze wywoływała kontrowersje]. Istnieje również plemię Chaldejczyków i terytorium zamieszkane przez nich, w sąsiedztwie Arabów i Morza Perskiego, jak się je nazywa. Istnieje również kilka plemion chaldejskich astronomów. Na przykład niektórzy nazywani są Orcheni, inni Borsippeni, a kilku innych różnymi nazwami, jakby podzieleni na różne sekty, które trzymają się różnych twierdzeń na te same tematy.A matematycy wspominają niektórych tych ludzi; jak na przykład Kidenasa [astronom babiloński Kidinnu, żył w IV w. p.n.e., wspomniany w tekstach klinowych], Naburianusa [inny babiloński astronom wspomniany w tekstach klinowych] i Sudinusa [kolejny z babilońskich astronomów, żył w III w. i był później doradcą panującego w latach 241-197 p.n.e. króla Pergamonu Attalosa I]. Seleukos z Seleucji jest również Chaldejczykiem, podobnie jak wielu innych godnych uwagi mężów. - Strabon, Geografia XVI, 1,6
Więcej o babilońskich astronomach w artykule Jony Lenderigna,
Kidinnu, the Chaldaeans, and Babylonian Astronomy
na Livius.org:
https://www.livius.org/articles/person/kidinnu-the-chaldaeans-and-babylonian-astronomy/
Natomiast ów wspomniany przez Strabona na końcu Seleukos, na co wskazuje greckie imię, był albo Grekiem, albo mocno zhellenizowanym tubylcem. I podobno mocnym zwolennikiem heliocentryzmu, choć -jak w przypadku wielu innych -jego pisma się nie zachowały. Plutarch w jednym ze swoich filozoficznych pism wspomina:
Czyżby myślał on [Timajos, główna postać w dialogu Platona o tym tytule], że Ziemię zaprojektowano nie jako ograniczoną i nieruchomą, lecz obracającą się i wirującą, jak później twierdzili Arystarch i Seleukos, pierwszy przyjmując jedynie hipotetycznie, Seleukos natomiast wykazując to [lub dowodząc tego]? -Plutarch, Platonicae quastiones 1006C (za: Lucio Russo, Zapomniana rewolucja str. 332)
Niemal wszystkie teksty naukowej (matematycznej) astronomii na tabliczkach zapisanych pismem klinowym pochodzą albo z Babilonu, albo z Uruk, z paru zniszczonych centralnych archiwów (Otto Neugebauer, A History of Ancient Mathematical Astronomy, Springer-Verlag 1975 str. 347-353). Większość jest datowana na epokę hellenistyczną i jest w stanie bardzo fragmentarycznym. Nie mamy potwierdzenia, że babilońscy czy greccy astronomowie zamieszkali na Wschodzie potrafili obliczać heliocentryczne orbity komet. Ale to, co mamy i to, co udało się odczytać na tabliczkach klinowych, to są jedynie żałosne szczątki babilońskiej astronomicznej wiedzy.
Do II w. n.e. zapiski na tabliczkach pismem klinowym zanikają. Babilon podupada. Podobnie położona w pobliżu współczesnego Bagdadu grecka Seleucja nad Tygrysem, (jedna z dwóch stolic królestwa Seleucydów, obok Antiochii Syryjskiej, licząca pół miliona mieszkańców), naprzeciw której po drugiej stronie rzeki Partowie wybudowali swoją stolicę -Ktezyfon. Oba miasta zostają wielokrotnie splądrowane podczas rzymskich najazdów w II w. n.e. Dawny ośrodek matematycznej astronomii znika z historii…
Ale Majewski razem z drugim genialnym profesorem, Łukaszem Niesiołowskim-Spano, obydwaj idole ateistycznych trolli, oczywiście wiedzą wszystko… Że żadnej Gwiazdy Betlejemskiej i Magów ze Wschodu na pewno nie było.
Podsumowując: To nie opis zachowania się Gwiazdy Betlejemskiej w Ewangelii Mateusza jest absurdalny. To nadinterpretacje racjonalistów, modernistów, liberalnych krytyków biblijnych i różnych przeciwników chrześcijaństwa, którzy chcą wyszydzić opowieść o Bożym Narodzeniu, są właśnie absurdalne!
A przy okazji pisząc tę sekcję, znalazłem takie oto coś, mianowicie, jak to określili, „żydowski komentarz na Trzech Króli”, 6 stycznia 2025 r., jaki napisała dla Centrum Heschela Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dr Faydra Shapiro, dyrektor Izraelskiego Centrum Relacji Żydowsko-Chrześcijańskich. Za Gościem Niedzielnym https://www.gosc.pl/doc/9101550.Zydowski-komentarz-na-Trzech-Kroli, choć ten komentarz przytacza wiele mediów. Dr Faydra Shapiro pisze tam m.in.:
Wiele osób włożyło ogromny wysiłek w ukazanie znaczenia gwiazdy betlejemskiej jako wypełnienia mesjańskiego proroctwa ze Starego Testamentu, z 24 rozdziału Księgi Liczb:
„Widzę go, lecz jeszcze nie teraz,
dostrzegam go, ale nie z bliska:
wschodzi Gwiazda z Jakuba,
a z Izraela podnosi się berło".
Bez wątpienia proroctwo to było wykorzystywane w przesłaniach mesjańskich przez różne grupy żydowskie, w tym zelotów i społeczność Qumran. Tutaj jednak, moim zdaniem, zaczynają się różne trudności. Czy Jezus jest gwiazdą (która wyjdzie z Jakuba), czy też gwiazda (z naszego czytania) wskazuje na niego? W tym komentarzu będę chciała unikać stwierdzeń typu: „Jezus jest gwiazdą poranną", z którą spotykamy się w Księdze Apokalipsy. Będę raczej starała się wyodrębnić samo pojawienie się „gwiazdy betlejemskiej" i zastanowić się nad tym, co ono może oznaczać.
[…]
Myślę, że możemy znaleźć cenną wskazówkę w 4. rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa. Tekst ten jest ważnym ostrzeżeniem przed mylną interpretacją znaków:
„Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem" (Pwt 4,19).
Biblia Hebrajska wyraźnie łączy gwiazdy i inne zjawiska naturalne z poganami, przypominając nam, że słońce, księżyc i gwiazdy zostały dane wszystkim „narodom pod niebem". Nie przynależą tylko dla Izraela, nie są wyjątkowe. One są dziełem Stwórcy.
Jeśli chodzi o Mędrców ze Wschodu, to mamy do czynienia z przypadkiem, w którym poganie robią to, czego się nie spodziewamy: oni wiedzą, kogo szukają i dostrzegają różnicę pomiędzy znakiem, który wskazuje drogę, a samym Dzieciątkiem [podkreślenie moje - O.K.]. To właśnie jest zapowiedzią tego, że narody niekoniecznie są bałwochwalcze. One są tymi, którzy są w stanie odróżnić obrazy lub znaki od rzeczywistości, którą ukazują.
A właśnie i w tym tkwi klucz problemu! Wiadomo przecież, że Żydzi odrzucili Jezusa jako Mesjasza, zapowiadanego przez Gwiazdę z proroctwa Balaama. I Żydzi, jak widać, są doskonale świadomi, o co tu w tym wszystkim chodzi. Ale niekoniecznie wszyscy chrześcijanie są tego świadomi - i dlatego to podkreślam, by nie dawali się robić Żydom w jajo.
A dla przeciwwagi parę kolejnych fragmentów z mów papieża św. Leona I Wielkiego (pontyfikat 440-461) na Objawienie Pańskie (w tłumaczeniu Kazimierza Tomczaka):
Jakże niedociągnięta ich wiedza, o Żydzi, cóż za niedouctwo w ich uczoności! Na pytanie, gdzie „gdzie się miał Chrystus narodzić” [Mt 2,4] odpowiadacie z prawdą, i z pamięci recytujecie Pismo: „W Betlejem judzkim; bo tak jest napisane przez proroka: I ty Betlejem, żadną miarą nie jesteś najpodlejsze między książęty Judzkimi; albowiem z ciebie wynijdzie wódz, który by rządził lud mój izraelski” [Mt 2,5 Mich 5,1-2]. Narodzenie tego wodza zwiastowali pasterzom aniołowie [Łk 2,9], wam zaś pasterze [Łk 2,18]. Ludy dalekiego Wschodu dowiedziały się o nim ze zjawienia się nowej gwiazdy o niezwykłym blasku. Aby zaś nie miały żadnej wątpliwości co do miejsca urodzenia króla, wasza uczoność ponadto zdradziła im to, czego im gwiazda nie dopowiedziała. Czemuż to otwieracie drogę innym, a zamykacie ją przed sobą? Skądże wątpliwość i niewiara wasza, skoro tak jasna jest wasza odpowiedź? Na podstawie Pisma wskazujecie miejsce narodzin, a że ich czas nadszedł, niebo i ziemia wam świadczą. Jednak stwardniało w niewierze wyczucie wasze w momencie, gdy duch Heroda wybucha żądzą prześladowania. - Leon Wielki, Mowa 32 (2 na Objawienie Pańskie), 3
Wstępują tedy do stolicy żydowskiego państwa, i tutaj, w siedzibie króla żądają, by im wskazano tego, o kim wiedzieli, że do królewskiego urodził się berła. Heroda ogarnia trwoga [Mt 2,3]. Obawia się o życie swoje, lęka o władzę. Od kapłanów i doktorów Zakonu wywiaduje się, co Pismo przepowiada o narodzeniu Chrystusa, zapoznaje się z proroctwem. Prawda oświeca Magów, niewiara zaślepia uczonych w Piśmie. Cielesny Izrael nie pojmuje, co czyta, nie widzi, co sam wskazuje, przytacza teksty, nie wierzy w ich treści. - Leon Wielki, Mowa 33 (3 na Objawienie Pańskie), 3
Ci Żydzi znowu, co woleli pozostać poza królestwem Chrystusa, i dzisiaj znajdują się jakby pod panowaniem Heroda. I kiedy włada nimi wróg Zbawiciela obcemu służą władcy, jakby nie znali zupełnie Jakubowego proroctwa: „Nie będzie odjęte berło od Judy, ani wódz z biódr jego, aż przyjdzie który ma być posłan, a on będzie oczekiwaniem narodów” [Rdz 49,10]. Nie zrozumieli oni dotąd tego, czemu zaprzeczyć nie mogą; nie ima się ich umysłów, co ze słów Pisma św. jasno bije w oczy. Dla ich rabinów prawda jest kamieniem obrazy, dla ich nauczycieli światło obraca się w ciemność. Kiedy ich zapytasz, odpowiedzą ci trafnie, ze w Betlejem narodzi się Chrystus [Mt 2,4], ale z wiedzy swojej -choć innym ją głoszą -sami nie wyciągają dla siebie wniosku. Dlatego utracili swoich królów, swoje ofiary przebłagalne, swoje miejsca kultu, i swój stan kapłański. A chociaż życie i doświadczenie wykazuje im jasno, że już to wszystko dla nich zamknięte i skończone, nie chcą tego widzieć, że przeszły one na Chrystusa. -Leon Wielki, Mowa 35 (5 na Objawienie Pańskie), 2
I jeszcze dwa cytaty biblijne, z Księgi Izajasza oraz z początku Ewangelii według św. Jana, ze słynnego prologu o Słowie:
(Iz 1): 2 Niebiosa, słuchajcie, ziemio, nadstaw uszu,
bo Pan przemawia:
«Wykarmiłem i wychowałem synów,
lecz oni wystąpili przeciw Mnie.
3Wół rozpoznaje swego pana
i osioł żłób swego właściciela,
Izrael na niczym się nie zna,
lud mój niczego nie rozumie»
(J 1):10 Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
11 Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
![]() |
![]() |