![]() |
![]() |
Do 1:00 Majewski czyni wprowadzenie i stawia problem: czy opowiadania ewangeliczne o Bożym Narodzeniu są mitem, czy rzeczywistością? Czy te fragmenty Ewangelii są legendami, czy rzeczywistymi wydarzeniami, jaka jest wartość historyczna tych opowiadań i o czym one są i o co tak naprawdę w nich chodzi.
1:05 Majewski twierdzi, że Ewangelie pierwotnie nie zajmowały się tematem narodzenia i dzieciństwa Jezusa. Pierwotnie historia zaczynała się od wystąpienia Jana Chrzciciela, natomiast w dwóch ewangeliach, według Mateusza i Łukasza, dodano pewien rodzaj prologu opowiadający o narodzinach Jezusa. Twierdzi, że jest to szersza tendencja w literaturze starożytnej, gdzie w biografiach sławnych osób wtórnie zastanawiano się nad ich narodzinami, którym często miały towarzyszyć cudowne okoliczności. Majewski podaje przykłady Sargona, Aleksandra Wielkiego, Mojżesza, Samsona czy proroka Samuela. Sądzi, że podobne zjawisko wystąpiło w przypadku Jezusa. Przytacza pierwsze wystąpienia chrześcijan i sformułowania kerygmatu, mowy Piotra i Pawła w Dziejach Apostolskich, czy wzmianki w Didache, koncentrujące się na nauczaniu dorosłego Jezusa. Dopiero później zaczęto się zastanawiać, jak to było z narodzinami Jezusa, na podobieństwo innych opowiadań o dzieciństwie wielkich postaci ze starożytności.
Odpowiedź: Fakt, że pierwsze sformułowania o Jezusie, mowy Piotra czy Pawła w Dziejach Apostolskich (mowy Piotra: Dz 2,14-40; 3,12-26; 10,34-43; mowy Pawła: Dz 13,16-41; 17,22-31) koncentrowały się nawet nie tyle na dorosłym życiu Jezusa, ile na znaczeniu Jego misji. Na tym, że Jezus jest zapowiadanym przez proroctwa Mesjaszem, Zbawicielem tak Żydów, jak i pogan, że należy przyjąć Jego naukę, że Jezus przyjdzie z powrotem jako Sędzia itd. Niewiele tam było odniesień do wydarzeń z ziemskiego życia Jezusa, a jeśli już, to tylko do najważniejszych. Bo fakty z życia Jezusa były ogólnie znane. Mowa Piotra w domu pogańskiego setnika Korneliusza w Cezarei, Dz 10,37-38: Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. I podobnie było w przypadku Pawła (patrz artykuł „Ewangelia według świętego Pawła”, link, gdzie wymieniono wzmianki w listach św. Pawła nawiązujące do ziemskiego życia Jezusa). Didache to już w ogóle pisemko katechetyczno dydaktyczne, w ogóle niezajmujące się życiem Jezusa, choć nawiązujące do Jego nauk.
Ewangelia Marka, która zaczyna się od wystąpienia Jana Chrzciciela (Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. […] Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów - Mk 1,1.4), zgodna jest ze schematem, które w swoich mowach nakreślił Piotr (Dz 1,21-22; 10,37-43, mowa podczas wyboru Dwunastego Apostoła w miejsce Judasza, oraz w domu setnika Korneliusza), czyli opisowi wydarzeń od wystąpienia Chrzciciela, aż do wniebowstąpienia Jezusa. Tradycja twierdzi, że Marek spisał nauki Piotra (patrz biografia Marka Ewangelisty, link), który nie był świadkiem narodzin Jezusa. Piotr, jak się zdaje, opowiadał tylko to, o czym mógł sam bezpośrednio zaświadczyć, czyli od czasu wystąpienia Jana Chrzciciela. Dlatego też opowiadania o narodzinach Jezusa opuścił. Natomiast Ewangelia Jana, poza mistycznym wstępem, prologiem o Słowie i Jego preegzystencji, również zaczyna się od działalności Chrzciciela, którego Apostoł Jan najpewniej był uczniem (patrz biografia Jana Ewangelisty, link) . Podobnie mamy tutaj bezpośrednie świadectwo Apostoła. Ewangelia Jana jest jednak specyficzna, nie opisuje wszystkich wydarzeń z życia Jezusa, a jedynie wybrane (J 21,25: Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać), a ponadto jak się wydaje, została spisana najpóźniej ze wszystkich Czterech Ewangelii, ok. 100 r. n.e.
Pozostają Ewangelie Mateusza i Łukasza. Tylko że tutaj też nic nie wskazuje na to, by opowieści o narodzinach Jezusa miały być w tych księgach późniejszym dodatkiem. Przeciwnie, jednolitość stylu w obu tych księgach wskazuje, że ewangelie dzieciństwa od początku były ich integralną częścią, a nie zostały później w sposób sztuczny dodane. Przykładowo, opis dzieciństwa Jezusa w Ewangelii Mateusza ma interesujące paralele z finałowym opisem zmartwychwstania Chrystusa w tej księdze. Ewangelia dzieciństwa: Mt 1,1: „Księga początku”; Mt 1,23: „Bóg z nami” (Immanuel); Mt 2,11: Mędrcy „widzą” Jezusa; Mt 2,11: pokłon Mędrców; 2,19-23: Jezus w Galilei. Opis zmartwychwstania Chrystusa: Mt 28,20: „aż do skończenia świata”; Mt 28,20: „Ja jestem z wami”; Mt 28,17: uczniowie „widzą” Jezusa; Mt 28,17: pokłon uczniów; 28,16: Jezus w Galilei. [cytuję niemal dosłownie z książki: Ks. Janusz Pycia, Specyfika Łukaszowego orędzia o zmartwychwstaniu Jezusa, BIBLOS, Tarnów 2018, str. 104 przypis 188]. Podobnie u Łukasza, Jezus np. przybywa do Jerozolimy nie mniej ni więcej tylko dokładnie 3 razy (Łk 2,22 podczas ofiarowania po narodzinach, 2,42n w wieku dwunastu lat i ostatnia podróż od 9,51). Co bez opowieści o dzieciństwie nie byłoby spełnione. Jeśli już doszukiwać się jakiejś odrębności opowieści o dzieciństwie w Ewangelii Łukasza, dwóch pierwszych rozdziałów, to w tym, że jest w nich nadzwyczaj dużo semityzmów i odniesień do tradycji Izraela [Józef Kudasiewicz, Ewangelia Łukasza w: Wstęp do Nowego Testamentu, Pallottinum 1996, str. 237-238]. Co wskazuje, że Łukasz z dużym prawdopodobieństwem bazował na jakimś wcześniejszym judeochrześcijańskim źródle, bardzo możliwe, że pochodzącym z pierwotnej gminy żydowskich chrześcijan, które przeredagował, wplatając ją płynnie w strukturę własnej opowieści o Jezusie. Ewangelię Łukasza uważa się niemal powszechnie za późniejszą od Ewangelii Marka, niezawierającej opowieści o narodzinach Jezusa. Natomiast z Ewangelią Mateusza sprawa nie jest już tak jednoznaczna (patrz biografia Mateusza Ewangelisty, link, a także artykuł Jana Lewandowskiego „Czy Ewangelista Mateusz jedynie przepisywał z Ewangelii Marka?”, link). Wrócimy do tego w dalszym ciągu naszej polemiki. W każdym razie nie ma żadnych dowodów, nic nie wskazuje na to, by opowieści o dzieciństwie Jezusa miały być spisane później, niż opowieści o dorosłym życiu Jezusa, czy być powstałymi długo po fakcie legendami, by ubarwić Jego biografię.
Natomiast co do biografii innych sławnych postaci ze starożytności, to też nikt nie jest w stanie wykazać, że wszystkie niezwykłe wydarzenia z ich dzieciństwa muszą być jedynie fantazjami powstałymi długo po fakcie, by propagować legendę tych postaci. Niektóre pewnie i tak (szczególnie te najbardziej fantastyczne), ale niekoniecznie wszystkie. Życie pełne jest niezwykłych przypadków i zdawałoby się a priori nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. Zamiast wymyślać banialuki, często lepiej jest rozgłaszać podania o rzeczach wprawdzie niezwykłych, ale które wydarzyły się naprawdę. A da się takich często całkiem sporo znaleźć, jak się na nie zwraca uwagę. A co do postaci biblijnych. Jak ktoś jest wierzący, to cudowne zdarzenia w dzieciństwie wybranych świętych mężów jak Jakub, Mojżesz, Samson czy Samuel nie stanowią dla niego żadnego problemu, raczej znak działania Bożej Opatrzności. Nawet w przypadku pogańskich wybitnych wodzów, nie wszystkie niezwykłe historie muszą być bajkami. Jestem w stanie jak najbardziej zaakceptować, że Sargon, został porzucony przez matkę kapłankę, czy też świątynną prostytutkę w unoszącym się na rzece koszyku (a wieki później, znając historię Sargona lub też nie, podobnie uczyniła Jokebed, matka Mojżesza, dyskutowaliśmy te historie w artykule „Łukasz Niesiołowski-Spano i Radio Naukowe: Starego Testamentu datowanie i kitu publice wciskanie”, link). Czy że Romulus, legendarny założyciel Rzymu został razem z bratem bliźniakiem Remusem wykarmiony przez wilczycę (choć sami starożytni Rzymianie, jak historyk Tytus Liwiusz powątpiewali w tę opowieść). Podobne przypadki zostały udokumentowane w nowożytnych czasach (artykuł „Do animals really raise human babies as their own?” na Open University, link). Tematem na osobne badawcze studium jest zaś to, czy może rzeczywiście niezwykłe wydarzenia z dzieciństwa mają wpływ na osobowość przyszłych liderów i wielkich ludzi. Czy jeśli takie wypadki pewnym ludziom się rzeczywiście w dzieciństwie przydarzyły, czy mogą ich motywować, napędzać ich ambicję, poprzez przekonanie, że są oni, przez jakkolwiek pojmowaną opatrzność, przeznaczeni do wielkich czynów. I niektórzy, wierząc w to gorąco, rzeczywiście owych wielkich czynów dokonują.
![]() |
![]() |