Wstęp

Autor: O.K.

poprzednia część nastepna część

Dr hab. Marcin Majewski (biografia na Wikipedii) jest biblistą, wykładowcą na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie. Jednocześnie prowadzi popularny kanał z wykładami o biblistyce na YouTube: https://www.youtube.com/@Marcin.Majewski Popularność tego kanału (ponad 100 tys. regularnych subskrybentów) sprawiła, że Majewski stał się swoistym celebrytą w Internecie i działających tam mediach. Choć Majewski jest katolikiem, to jednak chodzą słuchy, że tak w swojej pracy naukowej, jak i popularyzatorskiej prezentuje niekiedy poglądy modernistyczne. Modernizm był racjonalistycznym ruchem mającym na początku XX w. dość silne wpływy wśród katolickich egzegetów. Pod wpływem filozofii pozytywizmu i liberalnej biblistyki protestanckiej postulował on „unowocześnienie” wiary katolickiej, poprzez usunięcie z niej rzekomo zakwestionowanych przez naukę elementów cudownych i nadnaturalnych, podważenie historycznej wiarygodności Biblii, jej tradycyjnego autorstwa itd. Modernizm został w 1907 r. potępiony jako herezja przez papieża Piusa X. Mimo to pewne idee, które można by nazwać modernistycznymi, zaczęły powracać i stopniowo przenikać do katolickiej biblistyki, szczególnie po Soborze Watykańskim II (kiedy kościelna dyscyplina w badaniach katolickich biblistów została znacznie poluzowana), choć ich zwolennicy oficjalnie odżegnywali się na różne sposoby od modernizmu. 

Nie twierdzę, że wszystkie poglądy Majewskiego są złe. Osobiście nie oglądałem wszystkich wykładów Majewskiego na jego kanale, a tylko kilka wybranych.  W większości z tych wykładów Majewski prezentuje w danym temacie kwestie zupełnie podstawowe, jakie można łatwo znaleźć w standardowych podręcznikach i opracowaniach na temat biblistyki, a nawet w artykułach na Wikipedii. Jedynie w nielicznych swoich wykładach Majewski prezentuje bardziej zaawansowane kwestie (jak np. w omówieniu początkowych rozdziałów Księgi Rut). Z tych kilku wybranych wykładów co obejrzałem, większość wydaje mi się w miarę porządna, bez większych kontrowersji. Ale jest jeden wykład absolutnie HANIEBNY! Mianowicie film zatytułowany „Ewangelie o narodzeniu Jezusa - mit czy rzeczywistość?”, opublikowany nieco ponad rok temu, 18 grudnia 2023 r., tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, link. I to właśnie z tym filmem będziemy polemizować.

W swoim niemal 70-minutowym wykładzie Majewski atakuje historyczność opowieści o narodzinach Jezusa Chrystusa w Ewangeliach według Mateusza i Łukasza. Neguje niemal każdy element tychże opowieści, które uważa za późne dodatki do właściwych narracji ewangelicznych o działalności dorosłego Jezusa. Majewski twierdzi, że ewangelie dzieciństwa Mateusza i Łukasza są sprzeczne, że nie było żadnej Gwiazdy Betlejemskiej, ani Mędrców ze Wschodu, którzy przybyli oddać pokłon nowo narodzonemu Jezusowi, nie było też żadnego spisu ludności, na który udali się do Betlejem w Judei św. Józef i brzemienna Maryja, nie było też ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu i zarządzonej przez Heroda Wielkiego rzezi niewiniątek, chłopców w wieku do lat dwóch w Betlejem i okolicy. Jedyne co Majewski jest skłonny uznać za historyczne, to fakt, że Jezus narodził się w Betlejem Judzkim i że Jego ziemscy rodzice mieli na imię Józef i Maryja. Jest to typowo modernistyczne podejście i zestawienie standardowych racjonalistycznych twierdzeń na temat ewangelicznych opowieści Bożego Narodzenia, twierdzeń, z którymi zarówno my na naszym portalu, jak i inni apologeci polemizowali wielokrotnie. Majewski jednak jak się zdaje, chyba nie czytał owych polemik na naszym portalu, albo je zupełnie zignorował, tak jak i inne podobne, z którymi na pewno musiał się gdzieś, kiedyś zetknąć. 

Negowanie historyczności opowieści Bożego Narodzenia, uznawanie jej jedynie za pobożną, bajeczną legendę, fantazyjną opowieść mającą w barwny sposób wyrazić prawdy wiary, stało się wyrazem politycznej poprawności w liberalnej biblistyce, a ci, co ośmielają się uważać inaczej, są po prostu przez to środowisko wręcz szykanowani. W swoim wykładzie Majewski nieraz stwierdza, że jego wnioski są powszechnie podzielane przez innych badaczy, biblistów także katolickich. Powołuje się na autorytety innych profesorów biblistyki, w tym także i księży. Jednak prawda jest taka, że raz, te poglądy wcale nie są podzielane przez wszystkich uczonych. A dwa, te twierdzenia tak naprawdę nie mają nic wspólnego z rzetelnie uprawianą nauką. Stanowią jedynie przestarzałe dzisiaj racjonalistyczne i modernistyczne mity, jakie rozpleniły się w akademickiej biblistyce i są przez nią usilnie podtrzymywane, wbijane do głowy jako pewniki i dogmaty kolejnym pokoleniom biblistów i egzegetów, mimo ich, jak to dalej w polemice wykażę, ich zupełnej bezpodstawności. Mity te opierają się tak naprawdę na zupełnej ignorancji wśród zdecydowanej większości akademickich biblijnych egzegetów osiągnięć w innych dziedzinach nauki, gdzie rozpatrywane są podobne problemy: historii starożytnej, historii astronomii, orientalistyki itd. Kontekstu historycznego opowieści o dzieciństwie Jezusa. A także nowszych badań i teorii nad strukturą i redakcją Czterech Ewangelii, innych niż nadal powszechnie wykładana jako pewnik stara teoria źródeł, zakładająca pierwszeństwo Ewangelii Marka (która nie zawiera opowieści o dzieciństwie Jezusa) i dopiero na jej podstawie oraz hipotetycznego źródła Q późniejszej redakcji Ewangelii Mateusza i Łukasza. Ciągle pokutuje pogląd, jakoby ta teoria była dowiedzionym niezbitym faktem, mimo iż tak nie jest. Istnieją inne podejścia, które są co najmniej równie dobre, jeśli nie lepsze, i skutkują zupełnie innymi wnioskami, jeśli chodzi o genezę i rolę ewangelii dzieciństwa u Mateusza i Łukasza.

Popularność i stopień naukowy Marcina Majewskiego sprawia, że wielu widzów jego kanału uważa go za niekwestionowany autorytet. Także w tematyce narodzin i dzieciństwa Jezusa. Mnie jednak, oglądając ten jego film, i słysząc, ile zupełnych bzdur ów człowiek w nim wygaduje, włos mi się na głowie jeżył i krew mnie po prostu zalewała! Studiowałem systematycznie problematykę historii narodzin Jezusa od wielu, wielu lat, szczególnie w okresie Bożego Narodzenia. Zgromadziłem przez te lata wiele opracowań, prezentujących różne hipotezy i teorie, bogatą bazę źródłową. Wiele ciekawych spostrzeżeń na podstawie analiz podobnych zagadnień, jak te, które istnieją w tematyce historii Bożego Narodzenia. Plon tych badań publikowałem w artykułach na tematy wokół Bożego Narodzenia na naszym portalu. I teraz nagle wychodzi taki dr hab. Marcin Majewski i ewidentnie nie mając zielonego pojęcia, o czym on w ogóle wygaduje, wymądrza się przed tysiącami widzów (do 14 stycznia 2025 r. film miał ponad 174 tys. wyświetleń), że wszystko to jedna wielka bajka!

Toteż należało zareagować. Planowałem zrobić polemikę na Święta Bożego Narodzenia następnego 2024 r. Jednak inne obszerne projekty nad artykułami o tematyce bożonarodzeniowej oraz ogrom materiału sprawiły, że polemika z filmem Majewskiego nieco się opóźniła. I dlatego pojawia się dopiero teraz.

Swój wykład Marcin Majewski podzielił na kilka sekcji omawiających poszczególne tematy: Historyczność (gdzie stwierdza, że opowieści o dzieciństwie Jezusa są późno zredagowanym mitycznym dodatkiem o pochodzeniu wielkiej postaci), Porównanie obu tekstów (w której wmawia, że opowieści Mateusza i Łukasza są ze sobą sprzeczne), Gwiazda? (w której neguje istnienie Gwiazdy Betlejemskiej), Mędrcy ze wschodu? (których wizytę Majewski uważa jedynie za barwną wschodnią legendę), Cytat z Mi 5,1 (przytaczany w Mt 2,6, Majewski omawia różnice w tych tekstach), Rzeź niewiniątek? (mało historycznie wiarygodne opowiadanie wedle Majewskiego), Podróż do Egiptu? (która wedle Majewskiego jest jedynie elementem wymyślonym dla powiązania z proroctwem Oz 11,1), Spis powszechny? (którego wedle Majewskiego nie było), Betlejem? (Majewski uważa, że Jezus rzeczywiście urodził się w Betlejem w Judei) i Podsumowanie (Majewski stwierdza, że liczy się dane przez Ewangelistów przesłanie opowieści o Bożym Narodzeniu, a nie jej historyczność).  Toteż podzieliłem niniejszą polemikę na analogiczne sekcje. Ponieważ te tematy były już omawiane w artykułach na naszym portalu (i nie tylko), to na początku głównych sekcji (Porównanie obu tekstów, Gwiazda?, która łączy się z sekcją Mędrcy ze wschodu?, Rzeź niewiniątek?, Spis powszechny?) zamieściłem odnośniki do wcześniejszych opracowań, które w bardziej szczegółowo omawiały poszczególne tematy.  Teoretycznie polemika mogłaby się sprowadzać do samego tylko przytoczenia odnośników do wcześniejszych opracowań, które obalały główne twierdzenia Majewskiego. Uznałem jednak, ze warto tę polemikę rozszerzyć, przytoczyć nowe argumenty i odnieść się wprost do każdego pojedynczego twierdzenia Majewskiego. Szczegółowo sprawdzić ich rzetelność i zasadność, czy naprawdę mają one oparcie w rzeczywistości. Przytoczyć źródła, których Majewski w swym uproszczonym i powierzchownym wykładzie nie przytacza. I zaprezentować wiele istotnych i wartościowych informacji, pokazać czego Wam, Drodzy Czytelnicy nie powiedział Majewski w swoim wykładzie. Zobaczycie, że problematyka historyczności opowieści o Bożym Narodzeniu wygląda zupełnie inaczej, niż Wam to przedstawia Majewski i inni moderniści, racjonaliści czy liberalni bibliści. Przy okazji byłaby to dobra synteza moich poprzednich artykułów na bożonarodzeniowe tematy.

Zanim przejdziemy do polemiki, trzeba omówić nieco spraw porządkowych.

W polemice najpierw zaznaczam czas w filmie Majewskiego, wedle standardowej konwencji godziny:minuty:sekundy. Po czym podsumowuję poszczególne twierdzenia Majewskiego, na które później podaję szczegółową Odpowiedź.

Jeśli chodzi o cytowane teksty Nowego Testamentu, to fragmenty z Ewangelii Mateusza zaś na niebiesko, fragmenty z Ewangelii Łukasza zaznaczone są na czerwono, fragmenty Ewangelii Marka zaznaczam na zielono, Ewangelii Jana na fioletowo, Dziejów Apostolskich kolorem jasnofioletowym, zaś fragmenty z listów Pawła kolorem brązowym. Inne teksty starożytne zaznaczone są kursywą. Natomiast cytaty z publikacji współczesnych autorów zaznaczone są na barwnym tle.

O ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie teksty biblijne przedstawiam za tłumaczeniem Biblii Tysiąclecia. Cytaty pochodzące zaś ze Septuaginty (oznaczonej skrótem LXX) starożytnego greckiego przekładu Starego Testamentu dokonanego w III-II w. p.n.e. przedstawiam w tłumaczeniu Remigiusza Popowskiego. Tłumaczenia pism Józefa wedle następujących wydań: „Dawne dzieje Izraela”, tłum. Zygmunt Kubiak & Jan Radożycki, wstęp: Eugeniusz Dąbrowski, Rytm 1979; „Wojna żydowska”, tłum. Jan Radożycki, św. Wojciech 1980. Cytaty z „Żywotów cezarów” pióra rzymskiego historyka Swetoniusza w tłumaczeniu Janiny Niemirskiej-Pliszczyńskiej. Cytaty z dzieł Orygenesa w przekładach Stanisława Kalinkowskiego. Cytaty z „Historii naturalnej” Pliniusza Starszego, za: Gajusz Pliniusz Sekundus, „Historia Naturalna Tom I: Kosmologia i geografia, księgi II-VI”; tekst, wstęp, przekład i komentarz: Ireneusz Mikołajczyk, Natalia Rataj, Emilia Twarowska-Antczak, Krzysztof Antczak; Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2017. Przy pozostałych cytatach podano nazwisko tłumacza, a jak go nie ma, to odpowiedzialność za tłumaczenie spada na mnie.

Najbardziej autorytatywnym katalogiem chińskich obserwacji komet, gwiazd nowych i supernowych jest nadal skompilowany ponad pół wieku temu katalog Ho Peng Yoke (żył w latach 1926-2014), wywodzącego się od malezyjskich Chińczyków historyka nauki, „Ancient and mediaeval observations of comets and novae in Chinese sources”, Vistas in Astronomy, 5, 1, str. 127-225 (1962). Jednak w chińskich nazwach zastosowałem dzisiaj powszechnie stosowaną transkrypcję pinyin, podczas gdy Ho Peng Yoke używał dawniejszej transkrypcji Wade’a. Kilka słów o chińskich terminach na oznaczenie komet i gwiazd nowych. Standardowym chińskim terminem na gwiazdę jest ‘xing’ (w transkrypcji Wade: ‘hsing’). Do tego dodaje się przedrostek określający cechę.  Mamy zatem ‘huixing’ (w skrócie ‘hui’, Wade: ‘hui-hsing’) - „gwiazda miotła”. Termin ten zazwyczaj oznacza kometę (choć w niektórych mniej wiarygodnych źródłach w ten sposób określano supernowe z lat 1006 i 1572). Drugim terminem jest ‘xingbo’ (‘bo’, Wade: ‘po-hsing’, w skrócie ‘po’) -”gwiazda krzaczasta”, „najeżona”, „rozmyta”. Jest to najbardziej zróżnicowany termin. Zazwyczaj używa się go do niewyraźnych komet bez widocznego ogona, ale może oznaczać też każda kometę, czy gwiazdę nową. Kolejny termin to ‘kexing’ (‘ke’, Wade: ‘kho-hsing’, ‘kho’) -„gwiazda gość’. Termin ten standardowo używany jest na oznaczenie gwiazd nowych, ale bywało, że tak określano również komety. Istnieje oczywiście o wiele więcej chińskich terminów na oznaczenie różnych typów gwiazd, ale te są najczęściej używane.

Artykuły znajdujące się w antologii tekstów z konferencji w Groningen w październiku 2014 r. poświęconej problematyce Gwiazdy Betlejemskiej i Magów ze Wschodu [The Star of Bethlehem and the Magi: Interdisiciplinary Perspectives from Experts on the Ancient Near east, the Greco-Roman World and Modern Astronomy, redakcja Peter Barthel i George van Kooten, Brill, 2015] oznaczono skrótem w: „Barthel & Kooten” i odpowiednie numery stron.>

poprzednia część nastepna część

Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook

Autor: Piotr Andryszczak
© 2007