![]() |
![]() |
1:01:40 Majewski przytacza cytat z książki papieża Benedykta XVI „Jezus z Nazaretu, Część 3: Dzieciństwo”. Przy okazji wmawia, że papież Benedykt XVI zdawał sobie sprawę z tego, że ewangelii dzieciństwa to „zupełnie inna ranga historyczności niż same ewangelie”. Na początku zastrzega, że nie jest to trzeci tom, w tym samym sensie, jak rozważał historyczność opowieści o dorosłym Jezusie -historyczność ewangelii dzieciństwa jest znacznie mniejsza.
Odpowiedź: Majewski manipuluje wypowiedziami Benedykta XVI z jego książki („Jezus z Nazaretu: Dzieciństwo”, przekład: Wiesław Szymona OP, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012). Benedykt XVI nigdzie nie stwierdził, że ewangelie dzieciństwa Mateusza i Łukasza są mniej wiarygodne historycznie (choć ze względu na specyfikę ich przesłania ten tom swoich rozważań nad życiem Jezusa napisał na końcu). Wprost przeciwnie! Nieraz polemizuje on ze zwolennikami tzw. „metody historyczno -krytycznej”, która chce opowiadania ewangeliczne sprowadzić jedynie do bajek.
Zacytujmy odpowiednie fragmenty książki Benedykta XVI. Najpierw fragmenty Przedmowy, w której Benedykt XVI przedstawia cel swojej książki i znaczenie historycznych badań:
Nie jest to trzecia część, lecz swoisty przedpokój do dwu pierwszych części poświęconych postaci i posłannictwu Jezusa z Nazaretu. W dialogu z dawniejszymi i dzisiejszymi interpretatorami próbowałem wyjaśnić tutaj to, co na początku swych Ewangelii Mateusz i Łukasz opowiadają o dzieciństwie Jezusa.-Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu: Dzieciństwo, str. 5
W przypadku tekstu biblijnego, którego zgodnie z naszą wiarą pierwszym i najgłębszym autorem jest sam Bóg, pytanie o relację przeszłości do teraźniejszości stanowi nieunikniona część samej interpretacji. Nie umniejsza to znaczenia historycznych badań, lecz je powiększa. - str. 6
Teraz przytoczmy fragment cytowany na slajdzie przez Majewskiego. Już samo uważne przeczytanie pokazuje, że jeśli chodzi o stosunek Benedykta XVI do historyczności ewangelii dzieciństwa, ma on zupełnie przeciwne znaczenie, niż nadaje je w swoim wykładzie Majewski:
Podsumujmy: Mateusz i Łukasz, każdy na właściwy sobie sposób, nie chcieli opowiadać różnych „historii”; chcieli napisać historię, rzeczywistą historię wydarzeń -oczywiście interpretowaną i rozumianą w świetle słowa Bożego. Znaczy to również, że ich celem nie było opowiedzenie wszystkiego, lecz zapisanie tylko tego, co w świetle słowa Bożego i dla powstającej wspólnoty wiary wydawało się mieć istotne znaczenie. Opisy [Majewski pomija dalszą część cytatu] dzieciństwa są historią interpretowaną i -na kanwie tej interpretacji -napisaną skondensowaną historią. - str. 30.
Co pokazują kolejne fragmenty książki Benedykta XVI, gdzie uznaje on rzeczywistość tych historii:
Jednak istotne treści zajść opisanych przez Łukasza są mimo wszystko historycznie wiarygodne. - str. 89
W związku z tą sytuacją godne uwagi jest starannie wyważone stanowisko Klausa Bergera w jego komentarzu do całego Nowego Testamentu: „Nawet w przypadku istnienia tylko jednego świadectwa […] [klamry u Benedykta XVI, ja nic nie wycinam] trzeba -aż do wykazania słuszności tezy przeciwnej -przyjmować, że ewangeliści nie zamierzają wprowadzać w błąd swych czytelników, lecz podają fakty historyczne […]. Kwestionowanie historyczności tego opisu jedynie z powodu podejrzliwości przekracza wszelkie wyobrażalne kompetencje historyków.” (Berger 2011:20).
Z tym mogę się tylko zgodzić. Obydwa rozdziały historii dzieciństwa u Mateusza nie są ubrane w szaty historii medytacją, lecz jest odwrotnie: Mateusz opowiada nam rzeczywistą historię, przemyślaną i zinterpretowaną teologicznie, i w ten sposób pomaga nam głębiej zrozumieć tajemnicę Jezusa. -str. 156-157
1:07:27 Majewski cytuje ks. prof. Ryszarda Kempiaka, który stwierdza, że w lekturze ewangelii dzieciństwa dominowały postawy ekstremalne: albo jest to ścisły zapis historyczny, albo legenda bez wartości historycznej. Kempiak wskazując na to, że zostaliśmy wychowani w postawie apologetycznej, wierzącej w historyczną prawdziwość tych opowieści, ekscytujemy się naszymi ludowymi interpretacjami ich (powszechnymi jeszcze dziś w homiliach) np. o niegościnności mieszkańców Betlejem (o czym Łukasz Ewangelista nie pisze). Co przysłoniło głęboki sens teologiczny tych opowiadań, opierający się na kluczu popaschalnym, w świetle zmartwychwstania Jezusa. Majewski stwierdza, że podstawową rolą ewangelii dzieciństwa jest dać odpowiedź na pytanie: Kim Jest Jezus?
Odpowiedź: Ewangelie dzieciństwa to prawdziwa historia -w każdym szczególe. Co potwierdzają naprawdę rzetelnie prowadzone badania historyczne, nie fantasmagorie żyjących swoimi mitami racjonalistów, modernistów i biblijnych liberałów. Ewangeliści nie kłamali, nie zmyślali bajek. To my interpretujemy te historie nieraz bajkowo, to prawda. Co nie znaczy, że samo w sobie jest to złe. Doceńmy prostych pastuszków. Ludowe interpretacje też mają swoje głębokie przesłanie. A nasze polskie kolędy (choć większość kolęd nie jest pochodzenia ludowego)? Wprawdzie przedstawiają zupełnie ahistoryczny opis okoliczności narodzenia Jezusa, to jednak również starają się dać odpowiedź na to podstawowe pytanie: Kim Jest Jezus? Ile to aluzji i nawiązań biblijnych jest w tekstach naszych kolęd? O wiele więcej, niż zdecydowana większość ludzi zdaje sobie sprawę! Ile nawiązań do przyszłej Męki Chrystusa, do jej zbawczej roli w odkupieniu? Ile smutku z tego powodu? W końcu Jezus był Barankiem Bożym, przeznaczonym na krwawą ofiarę, który z niebiańskich pałaców zstąpił do stajenki, by dzielić dolę i niedolę, biedę i cierpienie powszechne wśród zwykłych prostych ludzi. Ale ile też radości -że nam, ludziom ubogim (bo przy Bogu każdy jest ubogi) przyniósł Zbawienie, wyzwolenie z czarta mocy? Co się zrealizuje, gdy będziemy wspólnie królować ze Zmartwychwstałym, który teraz leży jako bezbronne Dziecię na sianku w stajence.
![]() |
![]() |