Celibat, bezdzietność i poligamia w Towarzystwie Strażnica???

Autor: Włodzimierz Bednarski

Celibat, bezdzietność i poligamia w Towarzystwie Strażnica???

   Towarzystwo Strażnica znane jest z krytycznego stosunku do celibatu dotyczącego księży w Kościele Katolickim (celibat nie dotyczy księży np. z obrządku greko-katolickiego). Potrafi oceniać go bardzo dosadnymi słowami. Oto słowa tej organizacji:

 

   „Na przykład wskutek wymogu bezżenności, nakładanego na duchownych przez Kościół katolicki, wielu księży popadło w rażącą niemoralność, a niejeden nabawił się AIDS...” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 272).

 

   Nie będziemy obecnie przeprowadzać polemiki z Towarzystwem Strażnica na temat zasadności celibatu, gdyż uczyniliśmy to gdzie indziej (patrz moja książka „W obronie wiary”, rozdział ‘Celibat’; zamieszczona na www.piotrandryszczak.pl).

   Tu jednak wskażemy na fakt, że ta organizacja sama miała u siebie kiedyś pewne formy celibatu. Dotyczył on klasy ziemskiej (od roku 1938), jak również pracowników Domów Betel (od początku lat 20-tych XX wieku), najczęściej z klasy niebiańskiej, szczególnie w latach 20-tych, aż do połowy lat 30-tych XX wieku, później zaś też z klasy ziemskiej.

   O ile pierwszy z ‘celibatów’ wiązał się z bliskością Armagedonu, to drugi raczej z wygodą Towarzystwa Strażnica, które nie chciało by wraz z małżeństwami pojawiły się w Domach Betel małe dzieci, które by trzeba utrzymywać!

   O tym pierwszym ‘celibacie’ dziś zazwyczaj organizacja Świadków Jehowy milczy, a o drugim czasem wspomina, ale też z pewnym zakłopotaniem.

   Postaramy się tu przedstawić tę zapomnianą sprawę związaną z bezżeństwem Świadków Jehowy, jak i wspomnimy o argumentacji Towarzystwa Strażnica, by nie płodzić dzieci. Przypomnimy też tu kwestię poligamii, dotyczącą głosicieli z Afryki, a występującą aż do roku 1947.

 

Klasa ziemska Jonadabów - bezżenność i bezdzietność

 

   Wydaje się, że sprawa ‘celibatu’ dla klasy ziemskiej pojawiła się pierwszy raz w roku 1938 i przez wiele lat była ona przypominana. Wtedy nie mogło Towarzystwo Strażnica wprost zakazać zakładania rodzin, gdyż nie posiadało ono sankcji do uzyskania tego, bowiem karę wykluczenia wprowadzono dopiero w roku 1952, a więc pod koniec ‘obowiązywania’ bezżenności. Dziś swój pomysł wykluczania za brak dostosowania się do wytycznych organizacji Świadkowie Jehowy wspominają następująco:

 

   „Z kolei w Strażnicy z 1 marca 1952 roku (...) opublikowano artykuły, które (...) uzasadniały konieczność czynienia konkretnych kroków w celu utrzymania organizacji w czystości” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 187).

 

   Oto jakie zalecenia, począwszy od roku 1938, Towarzystwo Strażnica dawało swoim głosicielom w sprawie ‘celibatu’ i rodzenia dzieci:

 

   „Jeśli, słuchając Bożego polecenia, klasa Jonadabów lub Wielka Rzesza będą wstępować w związki małżeńskie i rodzić dzieci po Armagedonie to, czy nie byłoby biblijnie słuszne dla nich czynić podobnie przed Armagedonem? I czy powinno się teraz zachęcać Jonadabów do zawierania małżeństw i rodzenia dzieci? Nie, brzmi odpowiedź, potwierdzona przez Pismo Święte” (ang. Strażnica Nr 21, 1938 s. 323);

 

   „Są dziś na ziemi Jonadabowie,. którzy są Panu oddani i niewątpliwie okażą się wiernymi. Czy byłoby to zgodne z Pismem Św., aby się żenili już teraz i zaczęli płodzić dzieci? Nie - brzmi odpowiedź - poparta przez Pismo Św. Ale wróćmy do proroczego obrazu! Synowie Noego i ich żony nie mieli dzieci przed potopem, ani podczas potopu, zanim wody poopadały, a ziemia oschła. Z sprawozdania widać, że upłynęły dwa lata po potopie, zanim znowu zaczęły rodzić się dzieci (1 Mojż. 11:10-11). Nie ma też żadnego dowodu w Piśmie Św., że do arki dostały się jakie dzieci, lecz jest jedynie mowa o tym, że weszło do niej osiem osób (...) Daleko lepiej dla nich będzie, gdy pozostaną bez brzemion i hamulców, aby mogli czynić wolę Pana, jako im Pan rozkazuje, a także, aby ich w Armagedonie nic nie hamowało” („Spojrzyj faktom w oczy” 1938 s. 46, 47).

 

   „Muszą oni znaleźć ochronę w Organizacji Bożej, co świadczy, iż w Organizacji tej muszą być zanurzeni, ochrzczeni i w niej skryci. Arka, którą na rozkaz Boży Noe zbudował, przedstawiała Organizację Bożą” (jw. s. 41);

 

   „Jonadabowie, którzy teraz myślą o zawarciu małżeństwa, uczynią, zdaje się lepiej, gdy poczekają parę lat, zanim ognista burza, burza Armagedonu przeminie, aby potem wejść w stosunki małżeńskie i korzystać z błogosławieństw, związanych z uczestnictwem w napełnianiu ziemi sprawiedliwymi dziećmi” (jw. s. 49);

 

   Podobne zalecenia podawano w czasopismach Towarzystwa Strażnica (patrz np. „Nowy Dzień” Nr 60, 1939 s. 951 i Nr 61, 1939 s. 963).

   Oto kolejne fragmenty o celibacie i o powstrzymywaniu się od rodzenia dzieci u Świadków Jehowy w latach 40-tych i 50-tych XX wieku:

 

   „Od teraz nasze serdeczne oddanie będzie dotyczyło onej Teokracji, bo wiemy, że wkrótce będziemy na zawsze razem na ziemi się przechadzać. Jest naszą nadzieją, że w niewielu latach nasze małżeństwo będzie dokonane i z łaski Pana milutkie dzieci mieć będziemy, które Panu będą na chwałę. Możemy z naszym małżeństwem dobrze zaczekać, aż trwający pokój na ziemi będzie ustanowiony. Teraz, nie możemy naszych ciężarów powiększać, lecz musimy być wolni i do służby Pańskiej uzbrojoni. Gdy Teokracja będzie w pełnej działalności, wtenczas nie będzie ciężarem mieć Familie” („Dzieci” 1941 s. 149);

 

   „Czy mają mężczyźni i niewiasty, oboje będąc Jonadabami albo ‘drugiemi owcami’ Pana, teraz przed Armagedonem się żenić i dzieci wydawać na świat? To czynić mogą sobie wybierać, lecz zdaje się napomnienie lub rada z Pisma świętego jest przeciwko temu. (...) On proroczy obraz zdaje się dokładny kierunek w następującym okazywać: Oni trzej synowie Noego i żony ich znajdowali się w korabiu i zostali przed potopem uratowani. Oni jednak nie mieli żadnych dzieci aż po potopie. Dwa lata po potopie poczęli oni dzieci mieć (1 Mojżesz 11:10, 11). Do korabia żadne z dzieci nie weszły i żadne w korabiu się nie narodziły; dlatego też żadne dzieci z korabia nie wyszły. (...) Od czasu gdzie te ‘drugie owce Pana’ do Pana są zgromadzane, aż do Armagedonu upłynie tylko mało lat. Ten czas jest czasem wielkiego ucisku i zakończy się największym uciskiem jakiego świat nigdy nie zaznał. Właśnie o tym czasie mówiąc, powiedział Jezus: ‘A biada brzemiennym i piersiami karmiącym w one dni!’ (Mat 24: 19, 20). To zdaje się oznaczać, że rodzice, którzy podczas Armagedonu małe dzieci mieć będą, więcej cierpień będą musieli znosić dlatego, ponieważ będą musieli o tych małych się starać” (jw. s. 126-127).

 

   Do kiedy obowiązywał ten celibat u Świadków Jehowy?

   Czy do śmierci J. F. Rutherforda w roku 1942? Czy do końca drugiej wojny światowej w roku 1945?

   Właściwie to nie można tego dziś określić, gdyż trudno znaleźć w publikacjach Towarzystwa Strażnica odwołanie tej nauki.

   Jeszcze wspominając rok 1946, Raymond Franz (1922-2010), były członek Ciała Kierowniczego (w latach 1971-1980), wspomina ten czas następująco:

 

   „Przed wyjazdem w 1946 roku, Nathan Knorr, już jako prezes Towarzystwa (...) przemówił do nas - grupy młodych mężczyzn, których rozesłano do pracy kierowniczej jako ‘nadzorców oddziałów’ w różnych krajach. W swoim przemówieniu między innymi mocno podkreślił, że jeżeli chcemy pozostać w powierzonej nam służbie misyjnej, powinniśmy unikać wszystkiego, co mogłoby prowadzić do zalotów lub małżeństwa. Polityka była następująca: utrata stanu wolnego oznacza utratę zadania misyjnego. (...) [przypis] W połowie lat pięćdziesiątych została ona zmieniona; również Knorr zawarł związek małżeński” („Kryzys Sumienia” R. Franz, 2006 s. 17).

 

   Chociaż zarządzenie powyższe obowiązywało wyższych w hierarchii Świadków Jehowy, to też jakiś wpływ miało ono zapewne i na szeregowych głosicieli.

   Jednak ów celibat miał się ku końcowi, gdyż w roku 1949 już następowało rozluźnienie w tej kwestii, ale nie przez wszystkich akceptowane. O tym wspomina jeden z pionierów:

 

   „W maju 1949 roku powiadomiłem biuro w Bernie, że zamierzamy się pobrać i że pragniemy pozostać w służbie pełnoczasowej. Jak brzmiała odpowiedź? Możemy być co najwyżej pionierami stałymi. Krótko po ślubie w czerwcu 1949 roku zaczęliśmy więc pracować w miejscowości Biel. Nie pozwolono mi wygłaszać wykładów, nie mogliśmy też szukać kwater dla delegatów na zbliżające się zgromadzenie, mimo iż polecał nas nadzorca obwodu. Wielu przestało się z nami witać, traktując nas jak wykluczonych, chociaż byliśmy pionierami. Wiedzieliśmy jednak, że wstąpienie w związek małżeński nie jest sprzeczne z Biblią, toteż szukaliśmy ucieczki w modlitwie i zaufaliśmy Jehowie. Sposób, w jaki nas traktowano, nie odzwierciedlał poglądów Towarzystwa. Był po prostu wynikiem niewłaściwego realizowania wytycznych organizacji” (Strażnica Nr 21, 1991 s. 29).

 

   Wydaje się, że choć celibat dla zwykłych głosicieli odszedł w niebyt w latach 40-tych XX wieku, to jednak tendencja do tego, aby nie rodzić dzieci, utrzymywała się aż do połowy lat 50-tych XX wieku. To zarządzenie dziś obowiązuje nadal, ale dotyczy tylko głosicieli z Domów Betel, gdyż Towarzystwo Strażnica nie chce mieć ich tam na utrzymaniu. Prócz tego pracownicy tych domów mają być dyspozycyjni, a dzieci by ograniczały im działalność.

 

   Poniżej podajemy inne fragmenty z publikacji Towarzystwa Strażnica (prócz wymienionych powyżej), w których wskazywano, że nie pora teraz (w latach końcowych latach 30-tych, 40-tych i 50-tych XX w.) płodzić i rodzić dzieci, bo przyjdzie na to czas po Armagedonie. Powoływano się w tym wypadku na synów Noego, którzy dopiero w 2 lata po potopie spłodzili dzieci, a potop był zapowiedzią Armagedonu zgodnie z Mt 24:38-39:

 

   „Potop był obrazem Armagedonu, a synowie Noego przedstawiają Jonadabów tworzących ‘wielki lud’ co przeżyje Armagedon. Ów rozkaz napełniania ziemi musi zostać dopiero wykonany, a stanie się to przez członków ‘ludu wielkiego’. Będą oni płodzić dzieci, a wszyscy posłuszni śród nich żyć będą wiecznie na ziemi w całkowitym pokoju” („Faszyzm czy wolność” 1939 s. 61);

 

   „Za rok, lub dwa po Potopie narodziło się pierwsze dziecko w wypełnieniu odnowionego zlecenia Boskiego (1 Mojżeszowa 11:10) (...) Aby wykazać, że wypełnienie zlecenia Boskiego nie miało być w celu rodzenia dzieci pod totalitarną władzą dla samolubnych wojen i splamienia ziemi krwią, Jehowa Bóg postanowił z Noem i jego synami, oraz z ich potomkami aż do dzisiejszego dnia przymierze wieczne uznając świętość krwi, jako podstawę życia” („Prawda was wyswobodzi” 1946 [ang. 1943] s. 135);

 

   „Potem [po Armagedonie] nadejdzie niewypowiedzialna, radosna nagroda dla ‘wielkiego ludu’ ‘drugich owiec’ Pańskich, zobrazowanych przez synów Noego i ich żony. Tym zostanie wydane Boskie zlecenie: rozmnażania się i napełniania ziemi sprawiedliwym potomstwem” (jw. s. 307);

 

   The flood was a real physical catastrophe to the old ungodly world. The Battle of Armageddon will be likewise a physical catastrophe to this present evil world, and not something just spiritual. The ark of salvation that we enter is not a literal ark but is God’s organization; and as for Noah’s family’s not having children while in the ark, if the “other sheep” class’ now having natural children in the “ark” condition vitiated the picture of the childlessness of the ark’s occupants, then the anointed remnant’s having natural children now would also vitiate the “ark” picture or type. But it does not. Children born now are not born in fulfillment of the divine mandate reissued. When God reissued this mandate to marry and reproduce to Noah after the flood (Genesis 9:1, 7) the mandate was fulfilled in a typical way by a token fulfillment, 70 (10 X 7) generations being listed in Genesis, chapter 10, as springing from Noah and his sons. In the same way the fulfillment of the divine mandate reissued after Armageddon will be, not by crowding it with inhabitants to the saturation point, but by a token fulfillment that will allow for the resurrection of the dead with plenty of room for these resurrected ones. (ang. Strażnica 01.06 1950 s. 176 [brak polskiego odpowiednika]);

 

   „Pozostaje tedy pytanie: Skoro ci, którzy będą stanowić to wielkie mnóstwo, są teraz zgromadzeni, czy teraźniejsze małżeństwo kogokolwiek z nich i wydawanie teraz dzieci jest początkiem wypełniania zlecenia boskiego? Fakt, że żadnemu ze synów Noego nie urodziło się dziecko przed lub podczas potopu, wskazywałoby, że odpowiedzią na to pytanie powinno być: Nie. Tylko ośmioro ludzi weszło do arki i tylko ośmioro z niej wyszło (1 Mojż. 7:13; 8:16; 1 Piotra 3:20). W harmonii z faktem, że owo zlecenie boskie było powtórzone dopiero po potopie, pierwsze wymienione w sprawozdaniu dziecko zostało zrodzone dwa lata po potopie (1 Mojż. 11:10). Wniosek przeto niechybny, że czas wypełnienia zlecenia boskiego przypada po Armagedonie” (Strażnica dodatkowa z lat 50-tych XX w., tytuł z okładki „Czynić dzieło wyznaczone”; art. cytowany „Rozradzajcie się, rozmnażajcie się, napełniajcie ziemię” s. 9 [ang. Strażnica 15.10 1950]);

 

   „Zlecenie rozmnażania się ma być ponownie dane tym, którzy przeżyją Armagedon” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 [ang. 1953] s. 278);

 

   „Obecnie chrześcijanom nie jest udzielone zlecenie rozradzania się. (...) Nie ma więc dziś żadnego obowiązku chrześcijańskiego co do wydawania dzieci przed bitwą Armagedonu. Chcąc sobie zachować jak największą wolność do bezpośredniej służby Bożej (...) niektóre chrześcijańskie pary małżeńskie mogą sobie obrać bezdzietność. Przez to unikają zobowiązań rodzicielskich i nie są obarczone brzemionami. Gdyby obecnie obowiązywało wydane przez Boga zlecenie rozradzania się, to wszyscy żonaci i zamężni członkowie Społeczeństwa Nowego Świata bezzwłocznie postanowiliby wydawać na świat dzieci i nie zwlekaliby z tym (jeśli możliwe) do czasu po Armagedonie. Adam i Ewa nie mieli dzieci, gdy przebywali w ogrodzie Eden, chociaż podlegali danemu przez Boga pierwotnemu zleceniu rozradzania się. Nie byli oni wypędzeni za to, że omieszkali zaraz wydać na świat dzieci. Nie powinno się krytykować żadnej pary małżeńskiej, jeśli teraz, przed Armagedonem, nie chce mieć albo nie ma dzieci” (Strażnica Nr 11, 1957 s. 2 [ang. Strażnica 01.10 1956]).

 

   Widzimy z powyższego, że w drugiej połowie lat 50-tych XX wieku pozostawiano głosicielom już pewną swobodę odnośnie posiadania dzieci, choć nadal preferowano bezdzietność do czasu Armagedonu.

   W latach 60-tych XX wieku, Towarzystwo Strażnica, komentując tekst Mt 24:19 w sprawie dzieci, po nowemu podało już wprost:

 

   „Chrześcijanie nie podlegają dzisiaj nakazowi, aby mieć dzieci, ale również nie podlegają nakazowi, aby ich nie mieć. Kwestie te muszą rozstrzygać sami małżonkowie” (Strażnica Nr 8, 1964 s. 12).

 

Bezżenni i bezdzietni pracownicy Domów Betel

 

   Towarzystwo Strażnica w czasie gdy prezesem Towarzystwa Strażnica był J. F. Rutherford (1917-1942) wprowadziło dla członków Domów Betel wymóg celibatu. Obowiązywał on aż do roku 1953, gdy ówczesny prezes N. H. Knorr (1942-1977) ożenił się! Oto wspomnienia tej organizacji:

 

   „Począwszy od lat dwudziestych ubiegłego wieku betelczycy, którzy wstępowali w związki małżeńskie, proszeni byli o podjęcie służby chrześcijańskiej poza Domem Betel. Ale na początku lat pięćdziesiątych kilku nowo poślubionym parom pozwolono zostać w Betel (byli to bracia i siostry już dość długo tu usługujący). Dlatego gdy zainteresował się mną Nathan Homer Knorr, który w owym czasie nadzorował światowe dzieło rozgłaszania Królestwa Bożego, pomyślałam: oto człowiek, który na pewno stąd nie wyjedzie! (...) pobraliśmy się w środku zimy 31 stycznia 1953 roku” (Strażnica Nr 13, 2004 s. 26).

 

   Jak widzimy N. Knorr (1905-1977), ożenił się w wieku 48 lat. A co z jego poprzednikami i następcami?

   C. T. Russell (1852-1916), choć ożenił się w roku 1879, mając 27 lat, to jednak w wieku 56 lat (1908 r.) miał już orzeczoną separację z żoną, a w małżeństwie żył zgodnie tylko 13 lat (do 1892 r.):

 

   „W roku 1879 Charles Taze Russell poślubił Marię Frances Ackley. Żyli zgodnie przez 13 lat. Później ich związek zaczął się psuć (...) Chociaż Russell usilnie starał się jej dopomóc, w listopadzie 1897 roku odeszła od niego. (...) W roku 1903 pani Russell wniosła sprawę do sądu i kilka lat później, w roku 1908, przyznano jej alimenty i orzeczono separację od stołu i łoża, nie zaś całkowity rozwód” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 645).

 

   J. F. Rutherford (1869-1942) ożenił się zanim stał się członkiem Towarzystwa Strażnica:

 

   „gdy zamierzał się ożenić, wyznawał poglądy religijne baptystów, jego narzeczona zaś była prezbiterianką. Kiedy usłyszał od swego pastora, że ‘ona trafi do piekła, ponieważ nie została zanurzona, natomiast on pójdzie prosto do nieba, w jego logicznym umyśle zrodził się bunt i w efekcie stał się ateistą’” (Strażnica Nr 19, 1997 s. 6).

   Wspomina on, że już w roku 1894 był żonaty, ale nie podaje konkretnej daty ślubu (patrz „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 67).

   Żona jego zmarła w roku 1962, mając 93 lata. Rutherford jako jedyny prezes posiadał dziecko, syna Malcolma (jw. s. 89).

 

   F. Franz (1893-1992) jako jedyny z prezesów żył w bezżenności.

 

   M. Henschel (1920-2003), który skorzystał z ‘dobrodziejstwa’ N. Knorra, znoszącego ‘celibat’ dla betelczyków, ożenił się w wieku 36 lat:

 

   „W roku 1956 brat Henschel ożenił się z Lucille Bennett i odtąd już jako małżeństwo dzielili radości i trudy życia” (Strażnica Nr 16, 2003 s. 31).

 

   Jeśli zaś chodzi o obecnego prezesa Towarzystwa Strażnica (korporacja ogólnoświatowa) Dona Adamsa (od 2000 r.), to publikacje Towarzystwa Strażnica nie podają czy jest żonaty i czy posiada dzieci.

 

   Russell, Knorr, Franz i Henschel nie posiadali swoich dzieci.

 

   Oto inne wspomnienie związane z bezżennością Świadków Jehowy, opisane przez M. Larsona (ur. 1915, zm. 2011), późniejszego wiceprezesa korporacji nowojorskiej Towarzystwa Strażnica (od 1977 r.), a od roku 2000 jej prezesa:

 

   „w roku 1939 przybyłem do Betel (...) W pierwszych latach mego pobytu w Betel przyjęte reguły nie pozwalały na zawieranie małżeństw, więc podobnie jak wielu innych zadawalałem się życiem w stanie samotnym oraz swoją służbą. Kiedy jednak zmieniono regulamin obowiązujący rodzinę Betel i można było wstąpić w związek małżeński, poślubiłem 7 kwietnia 1956 roku siostrę Helen Lapshanski” (Strażnica Nr 17, 1989 s. 30).

 

   Jak widzimy w tamtych latach nie było w Towarzystwie Strażnica i wśród Świadków Jehowy poparcia dla zakładania związków małżeńskich. Nawet jeśli ktoś ożenił się, a go nie obowiązywał nakaz celibatu, to jednak spotykał się z potępieniem ze strony innych głosicieli (patrz powyżej Strażnica Nr 21, 1991 s. 29).

 

   Po zniesieniu ‘celibatu’ dla betelczyków, na początku lat 50. XX wieku, nie tak szybko mogli oni swobodnie zawierać związki małżeńskie. Aby nabyć do tego prawo, jedna osoba musiała „usługiwać” w domu Betel od co najmniej 10 lat, a druga od minimum 3 lat:

 

   „W roku 1958 odnowiliśmy naszą znajomość i Lorraine przyjęła moje oświadczyny. Chcieliśmy się pobrać w następnym roku i odtąd wspólnie pełnić służbę misjonarską. Gdy o swoich planach opowiedziałem bratu Knorrowi, poradził, byśmy poczekali trzy lata, a dopiero potem pobrali się i razem pracowali w bruklińskim Betel. W tamtym czasie, aby nowożeńcy mogli pozostać w Betel, jeden z małżonków musiał usługiwać w tym miejscu przynajmniej od dziesięciu lat, a drugi przynajmniej od trzech. Dlatego Lorraine zgodziła się na to, by – zanim weźmiemy ślub – przez dwa lata pełnić służbę w Betel w Brazylii, a potem jeszcze rok w Brooklynie” (Strażnica 15.04 2014 s. 15-16).

 

Poligamia wśród Świadków Jehowy

 

   Z jednej strony, jak widzieliśmy, Towarzystwo Strażnica nawoływało do celibatu, a z drugiej strony za czasów prezesa J. F. Rutherforda (1917-1942) tolerowano poligamię wśród Świadków Jehowy w Afryce! Oto wspomnienia tej organizacji:

 

   „Co prawda setki osób uznało biblijne argumenty demaskujące bałwochwalstwo i chętnie przyjęło to, co Świadkowie Jehowy głosili o Królestwie Bożym, ale dało się ochrzcić, pozostając w związkach poligamicznych” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 176).

 

   Dopiero w roku 1947 Towarzystwo Strażnica zmieniło swoje nastawienie do poligamii:

 

   „Aby zmienić tę sytuację, w Strażnicy z 15 stycznia 1947 roku podkreślono, że bez względu na miejscowe zwyczaje chrystianizm nie zezwala na poligamię. W liście wysłanym do zborów zaznaczono, że wszyscy poligamiści uważający się za Świadków Jehowy muszą w ciągu sześciu miesięcy dostosować swe małżeństwa do wzorca biblijnego” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 176).

 

   Jak widać poligamia zataczała szerokie kręgi wśród Świadków Jehowy, skoro nawet 6 miesięcy dawano głosicielom na rozwiązanie tego problemu.


Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2024