Słońce i jego kult, a chrześcijanie

Autor: Włodzimierz Bednarski

poprzednia część Niedziela "Dniem Pańskim" chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian nastepna część

14) Na początek zapytajmy, dlaczego Bacchiocchi skupił się tylko na „jednego rodzaju” kulcie słońca („Od soboty do niedzieli” W-wa 1985, s. 261-265)?

Dlaczego prawie nie wspomina o pozostałych religiach związanych ze słońcem i czczących je? Czyżby nie pasowały do jego koncepcji? Może dlatego, że nie mając niedzieli za święto, były one zbędne Bacchiocchiemu? Nasz adwentysta jedynie mimochodem wspomniał kult słońca w „Indii, Persji, Syrii oraz w świecie greckim i rzymskim” (s. 261) oraz dodał, że „Na początku drugiego wieku rozpowszechnione były w Rzymie starożytnym różne kulty słońca” (s. 293)!

W związku z tym zapytajmy: czy wszyscy nawróceni na chrześcijaństwo poganie, którzy mieli rzekomo „poganizować” niedzielę czy wprowadzać ją pochodzili akurat od tego „niedzielnego słońca”? Czytając dzieło Bacchiocchiego odnosi się wrażenie, że wszyscy eks-poganie, a później chrześcijanie, byli czcicielami słońca i to jego odmiany „niedzielnej”. Czy tak było rzeczywiście? O tym przekonamy się w dalszej części naszych wywodów.

 

To nie przechodzenie pogan na chrześcijaństwo wprowadzało do niego pogański kult słońca, ale wręcz odwrotnie, nawróceni poganie odkrywali i widzieli w chrześcijaństwie prawdziwe Słońce, którym był Chrystus. Dlaczego chrześcijanie przed nawróconymi mieliby ukrywać teksty biblijne o Jezusie światłości i słońcu?

Pierwszymi chrześcijanami, do których dołączali poganie, nie byli poganie, ale wywodzący się z judaizmu apostołowie i ich uczniowie. Ci dochodzący dostosowywali się do zaistniałej sytuacji, a nie odmieniali ją w mgnieniu oka (por. 2Tm 2:2).

Prócz tego nie wszyscy z nawracających się pogan byli czcicielami słońca. W Rzymie i całym cesarstwie było dziesiątki religii pogańskich (kult cezarów, bogowie Rzymu, Grecji, Egiptu, Persji, Frygii np. kult Kybele, Syrii np. kult Adonisa oraz nawet dawnego Babilonu np. kult Tammuza) i z różnych jej odmian ludzie stawali się chrześcijanami. Wystarczy poczytać apologie wczesnochrześcijańskie II wieku, czy np. pismo „Że bałwany nie są bogami” (4) Cypriana (ur. 200) by się przekonać jak wielu różnych bogów było czczonych w Rzymie.

Tacyt pisząc o chrześcijaństwie, ale i zapewne o wszystkich innych religiach napisał, że „w stolicy [w Rzymie], dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników” („Roczniki” XV:44).

Ks. A. Lisiecki zaś o zachowaniu władz w tamtym czasie napisał: „Władze rzymskie odznaczały się przecież jak najdalej sięgającą tolerancją wobec obcych religii, aczkolwiek ich urzędowo nie uznawały. Rzym je przyjmował gościnie, wchłaniał je do siebie i stapiał je z własnym kultem swoim. Wyjątek stanowiło chrześcijaństwo” („Apologia. Dialog z Żydem Tryfonem. Święty Justyn filozof i męczennik” Poznań 1926 s. LXIV).

Uzupełnia to wypowiedź naukowca T. Zielińskiego: „ludzie wschodni, wszedłszy w stosunki z Rzymianami, częstokroć przesiedlali się do Rzymu i przynosili z sobą swoich bogów; Ci zaś, znalazłszy się na gruncie rzymskim, usilnie werbowali sobie wyznawców. Spotykamy więc w Rzymie boginię kappadocyjską Ma, znaną tam pod imieniem Bellony; syryjską Atargasydę, która swe niełatwe do wymawiania imię zmieniła na proste miano ‘Bogini Syryjskiej’; perskiego boga słońca, Niezwyciężonego Mitrę (Deus Sol Invictus Mithras); (...) pomijając drobniejszych...” („Rzym i jego religia” Zamość 1920, s. 106).

 

Bacchiocchi, kiedy mu to potrzebne, mówi że niektórzy cesarze Rzymscy (Neron, Hadrian) utożsamiali się ze słońcem (s. 263-264), ale jaki był stosunek chrześcijan do tych cezarów-słońc, którzy ich uciskali, taktycznie w tym miejscu nie wspomina. Dopiero przy innej okazji mówi: „Chrześcijanie gorszyli się słysząc oskarżenia, że są czcicielami słońca i odrzucali je, a nawet cierpieli z tego tytułu straszliwe męczarnie, nie chcieli bowiem ofiarować szczypty kadzidła na cesarskich ołtarzach” (s. 276).

 

W poprzednim rozdziale („Kult Mitry według pism wczesnochrześcijańskich”) ukazaliśmy, że chrześcijanie odcinali się od mitraizmu. Ponieważ nie tylko z Mitrą łączono słońce, więc podamy co mieli do powiedzenia wcześni chrześcijanie o kulcie słońca w innych pogańskich wierzeniach (np. u Chaldejczyków, Egipcjan). Oni znali biblijne teksty, które potępiały kult słońca (Pwt 4:19, 2Krl 23:11, Ez 8:16) i niejednokrotnie do nich się odwoływali. Nie dziwmy się też, że sabatarianie pomawiają nas i wczesnych chrześcijan o kult słońca. Ten zarzut stawiali już pierwszym chrześcijanom niektórzy poganie, a oni (chrześcijanie) odpowiadali na te bezsensowne stwierdzenia.

 

Ignacy Antiocheński (†107) ukazał, że słońce jest tylko ‘tłem’ Chrystusa-Boga:

„Zabłysnęła na niebie gwiazda ponad wszystkie gwiazdy, a światło jej było niewysłowione i zadziwiała swoją nowością. Wszystkie inne gwiazdy razem ze słońcem i księżycem chórem ją otoczyły, a ona dawała więcej światła niż wszystkie pozostałe. I zaniepokoiły się, skąd ta nowość tak do nich niepodobna. Wówczas to zginęła wszelka magia i znikły więzy złości, skończyła się niewiedza i upadło dawne królestwo, kiedy Bóg objawił się jako człowiek [por. 1Tm 3:16] w nowości życia wiecznego: zaczynało się spełniać to, co Bóg postanowił” („Do Kościoła w Efezie” 19:2-3).

 

„Lisy Barnaby” (ok. 130) pokazał kim jest Chrystus w stosunku do blasku słońca:

„Gdyby bowiem nie przyszedł w ciele, jakżeby ludzie mogli Go oglądać i pozostać przy życiu, skoro patrząc na słońce, dzieło rąk Bożych, które przecież ulegnie kiedyś zagładzie, nie są w stanie znieść blasku jego promieni?” (5:10).

 

Arystydes (II w.) około 140 r. wręcz udowadniał poganom, że słońce nie jest bogiem:

„Dalej, pozostają w błędzie ci, którzy uważają, że słońce jest bogiem. Widzimy bowiem, że porusza się ono i krąży zgodnie z prawem natury (...) przesuwając się każdego dnia, wschodzi i zachodzi, by ogrzać rośliny i pąki dla pożytku ludzi (...), jest dużo mniejsze od samego nieba, poddane zaćmieniom i nie posiada żadnej autonomii. Nie można więc sądzić, że słońce jest bogiem, ale że jest dziełem Boga. Mylą się ci, którzy sądzą, że księżyc jest bogiem. Widzimy bowiem, że porusza się i krąży według określonych praw natury (...) wschodzi i zachodzi dla potrzeb ludzi. Mniejszy jest od słońca, ulega powiększeniu i zmniejszeniu, a także zaćmieniu. Nie można więc sądzić, że księżyc jest bogiem, lecz dziełem Boga” („Apologia” 6:1-2 - tekst grecki).

„Chaldejczycy, nie poznawszy prawdziwego Boga, pobłądzili, idąc za elementami świata i zaczęli czcić stworzenie zamiast Stwórcy. Uczynili sobie nawet niektóre posągi, które nazwali obrazem nieba, ziemi i morza, słońca i księżyca, innych elementów świata czy też ciał świecących. Zamknęli je w świątyniach, oddając im cześć i nazywając je bogami - tych których strzegą pilnie, aby nie zostały skradzione przez złodziei. Nie zrozumieli jednak, że ten, kto strzeże, przewyższa strzeżonego, a kto stwarza, przewyższa stworzonego” („Apologia” 3:1 - tekst grecki).

 

Atenagoras (II w.) w swej apologii, krytykując wszelkie pogańskie wierzenia, napisał:

„A jeśli Aleksander i Hermes zwany Trismegistos oraz tysiące innych ludzi, których nie będę szczegółowo wymieniał, wywodzą swój ród od bogów, to nie ma powodu nie wierzyć, iż jako królowie zostali uznani za bogów. Tego iż byli oni ludźmi, dowodzą najmądrzejsi Egipcjanie, którzy za bóstwa uważają eter, ziemię, słońce i księżyc, natomiast innych bogów uznają za śmiertelnych ludzi, a świątynie za ich grobowce” („Prośba za chrześcijanami” 28).

 

Pismo „Do Diogneta” (II w.) kierowane do poganina pouczało, że słońce to tylko posłuszne Bogu stworzenie:

„Przez Niego to [Chrystusa] Bóg stworzył niebo, przez Niego zamknął morze w określonych granicach, do Jego praw tajemniczych stosują się wszystkie żywioły. On też słońcu wytyczył miarę, jaką musi zachowywać w swoich dziennych podróżach. Jemu posłuszny jest księżyc, gdy mu rozkazuje, by w nocy świecił. Jego słuchają gwiazdy towarzyszące w drodze księżycowi, od Niego wszechświat bierze swój początek i granice” (7:2).

 

Minucjusz Feliks (II w.) poucza poganina, że nad słońcem jest ‘Ktoś’, kto nim kieruje i jest zarazem nieporównywalnie większą światłością:

„Gdy wzniesiesz wzrok ku niebu, lub przyjrzysz się dokładnie temu, po czym stąpasz i co jest dokoła ciebie, to czyż nie masz oczywistych, jasnych i przekonywujących dowodów, że istnieje jakiś doskonały Boski umysł, który przenika naturę, który ją porusza i ożywia, który nią kieruje? Spójrz tylko na niebo! Jak szeroko się ono rozciąga, jak szybko zmienia się jego obraz, bo w nocy wyiskrzone gwiazdami, za dnia zaś zalane słońcem. Chyba zgadzasz się, że to Najwyższy Władca utrzymuje je w tak cudownej i boskiej równowadze. Spójrz na rok, jak bieg słońca czas jego wyznacza, spójrz na miesiąc, jak księżyc pełnią i nowiem go odmierza” („Oktawiusz” 17:4-5).

„Dzięki słońcu w ogóle widzimy, a jednak nie możemy mu się przyglądać. Jego promienie rażą nasze źrenice, tak że wzrok wpatrującego się w słońce słabnie, a przy dłuższym patrzeniu następuje całkowita ślepota. Czyż mógłbyś więc przyglądać się Stwórcy słońca, który jest samym źródłem jasności, skoro nie znosisz błyskawic i chowasz się przed gromami?” („Oktawiusz” 32:5-6).

 

Meliton z Sardes (ok. 160) wskazuje, że Chrystus jest Stwórcą słońca, światła i wszechświata:

On jest właśnie Pierworodnym Boga, tym, który zrodzony jest przed Jutrzenką, który światło obudził, który dzień rozświecił, który ciemności oddzielił, który pierwszy głaz utwierdził, który ziemię zawiesił, otchłań wysuszył, firmament rozpostarł, świat uporządkował, gwiazdy porozwieszał na niebie, jaśniejące ciała rozpalił, w niebie stworzył aniołów i tam trony utwierdził, a na ziemi człowieka ukształtował” („Homilia Paschalna” 82).

 

Teofil Antiocheński (II w.) o słońcu pisał:

„Prawo Boże zabrania więc nie tylko oddawać cześć bożkom, ale także rzeczom stworzonym: słońcu, księżycowi i innym gwiazdom [Pwt 4:19], albo niebu, ziemi, morzu, źródłom, rzekom, ale ze świętego serca i szczerego umysłu należy czcić prawdziwego Boga i Stwórcę wszystkiego” („Do Autolika” II:35,1).

 

Justyn Męczennik (ur. 100), który użył na oznaczenie niedzieli określenia „dzień Słońca” polemizuje z ludźmi, którzy jak dziś niektórzy sabatarianie, zarzucają nam, że czcimy słońce:

„Jest napisane, że Bóg dopuścił kiedyś, aby słońce było czczone [por. Pwt 4:19, 2Krl 23:11, Ez 8:16], a jednak nie możecie odkryć nikogo, kto kiedykolwiek cierpiał aż na śmierć z powodu swej wiary w słońce. Możecie natomiast znaleźć ludzi z każdej narodowości, którzy dla imienia Jezusa cierpieli i dalej cierpią wszelkiego rodzaju tortury, a nie chcą się wyrzec wiary w niego. Bowiem Jego słowo prawdy i mądrość jaśnieją mocniej niż moc słońca, toteż dociera do głębin serca i umysłu” („Dialog z Żydem Tryfonem” II:121,2).

 

Tacjan (ur. 130) kulcie słońca ironicznie pisał:

„Nie chcę oddawać boskiej czci stworzeniu, które On [Bóg] powołał do istnienia dla naszego dobra. To przecież dla nas stworzył On słońce i księżyc, jakże więc mogę oddawać cześć moim sługom?” („Mowa do Greków” 4:4).

 

Ireneusz (ur. 130-40) o słońcu jako stworzeniu Boga pisał:

„A ponieważ jesteśmy Jego członkami i żywimy się rzeczą stworzoną, i On sam dostarcza nam rzeczy stworzonej, bo słońcu każe wschodzić i deszcz pada, gdy On chce...” („Przeciw herezjom” V:2,2).

„Niebo nad nami, firmament, słońce, księżyc i gwiazdy, jak i cały ich blask, zostały stworzone, gdyż przedtem nie istniały, a trwają przez długi czas stosownie do woli Boga” („Przeciw herezjom” II:34,3).

 

Klemensa Aleksandryjski (ur. 150) apelował do pogan:

„Niech więc żaden z was nie modli się do słońca, lecz raczej tęskni do Stworzyciela słońca; niech nie ubóstwia świata, lecz szuka Stwórcy świata” („Zachęta Greków” IV:63,5).

„Wydaje mi się, że Menander myli się mówiąc: ‘Ciebie, słońce trzeba czcić jako najwyższego z bogów, przez którego można widzieć zastępy innych bogów’. Słońce nigdy nie będzie mogło ukazać nam prawdziwego Boga, lecz może to uczynić tylko Logos - Zbawca. Jest On słońcem duszy, które wschodząc w naszym wnętrzu oświeca oczy naszej duszy” („Zachęta Greków” VI:68,4).

„Jak krąg świetlany wokół słońca lub księżyca, i tęcza nie są bogami, lecz tylko tworami powietrza i chmur; i jak dzień nie jest bogiem i miesiąc i rok lub czas, który z nich się składa, tak ani słońce, ani księżyc, dla których wszystko, o czym mowa, zostało określone, też nie są bogami” („Zachęta Greków” X:102,1).

Klemens też tłumaczy, czemu Bóg dopuścił by było czczone słońce przez pogan:

„I dał mu [poganinowi] ku uczczeniu słońce i księżyc, i gwiazdy, które uczynił Bóg poganom - powiada Prawo - aby nie stawali się całkowicie bezbożni i nie zginęli ostatecznie” („Kobierce” VI:110,3).

 

Tertulian (ur. 155), odpowiadając na zarzut niektórych pogan, podobny do twierdzeń wielu dzisiejszych sabatarian, pisał:

„Inni bardziej po ludzku sądzą, że słońce jest bogiem chrześcijan, jako, że jest rzeczą znaną, iż podczas modlitwy zwracamy się na wschód [por. Łk 1:78], albo że cieszymy się w dniu słońca. Czy inaczej postępujecie? Czy wielu spośród was uwielbiając niekiedy ciała niebieskie nie porusza wargami o wschodzie słońca? Faktycznie jesteście tymi, którzy do spisu tygodnia przyjęliście słońce, jako podstawę siedmiodniowego tygodnia” („Do pogan” I:13).

Tertulian opisał też miejsce poświęcone słońcu:

„Teraz - jak zapowiedziałem - przystąpię do omówienia miejsca widowisk. Otóż cyrk poświęcony jest przede wszystkim słońcu. Pośrodku cyrku znajduje się świątynia słońca z błyszczącą na szczycie podobizną. Poganie bowiem uważali za rzecz niestosowną czcić pod dachem to, co jest dostępne na wolnej przestrzeni. Sądzą również, że pierwsze widowisko wywodzi się od Circe [gr. Kirke - nimfa, córka Heliosa] i że zostało poświęcone słońcu - jej ojcu, jak twierdzą. (...) Patrz chrześcijaninie! ileż to imion nieczystych zawładnęło cyrkiem. To niegodny dla ciebie teren, gdyż opanowało go tyle duchów diabelskich” („O widowiskach” 8).

Napisał też o wierzeniach Egipcjan:

„Większość Egipcjan wierzy, że jest czterech bogów: słońce, księżyc, niebo, ziemia” („Do pogan” II:2).

Obśmiał też słońce następująco:

„Oto niedawno słyszałem nowe usprawiedliwienie jakiegoś miłośnika widowisk. ‘Słońce’ - powiada - ‘spogląda z nieba i nie plami się widokiem przedstawień, a cóż dopiero Bóg’. Pewnie, słońce nawet do ścieków kloacznych wysyła swoje promienie i nie brudzi się. Oby tak było! Oby Bóg nie widział żadnych występków ludzkich, obyśmy wszyscy w ten sposób uniknęli sądu za nie! Przeciwnie, on widzi! Widzi rozbój, widzi oszustwa i cudzołóstwa, zdrady i różne bałwochwalstwa, a zatem i same widowiska. Stąd i my nie będziemy widzami przedstawień, aby tam nie zobaczył nas ten, który widzi wszystko” („O widowiskach” 20).

 

Orygenes (ur. 185) odpowiadając na zarzuty poganina Celsusa pisał:

„Jeśli zaś i my musimy się bronić przed zarzutem, że tak samo jak Żydzi nie czcimy aniołów, słońca, księżyca i gwiazd i że nie oddajemy czci bogom, których Grecy nazywają dostrzegalnymi i widzialnymi, powiemy, że wedle nauki Prawa Mojżeszowego istoty te zostały dane przez Boga wszystkim narodom, które są pod niebem, z wyjątkiem tych, których Bóg pragnął mieć jako wybrany dla siebie dział przed wszystkimi ludami ziemi. Napisano bowiem w Księdze Powtórzonego Prawa: ‘Gdy podniesiesz oczy ku niebu i zobaczysz słońce i księżyc, i wszystkie gwiazdy niebieskie, obyś nie pozwolił się zwieść i nie kłaniał się i nie służył temu, co Pan, Bóg twój, stworzył na posługę dla wszystkich narodów, które są pod niebem. A was Pan wybrał sobie i wyprowadził z pieca żelaznego egipskiego, abyście się stali Jego ludem, Jego własnością, jak dziś jesteście’ [Pwt 4:19-20]. (...) Czyż jest możliwe, aby ci, których nauczono wynosić się odważnie ponad wszystkie stworzenia i oczekiwać od Boga nagrody za dobrze spędzone życie, ci, którzy usłyszeli: ‘Wy jesteście światłością świata’ [Mt 5:14], i: ‘Tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiosach’ [Mt 5:16], ci, którzy dążyli do osiągnięcia wspaniałej i nie więdnącej mądrości, będącej odblaskiem wiecznej światłości, a może nawet ją osiągnęli, mieli się przerazić dostrzegalnego światła słońca, księżyca i gwiazd do tego stopnia, by uważać, iż sami stoją niżej od dostrzegalnego światła, i kłaniali się przedmiotom, które tym światłem świecą, podczas gdy sami posiadają umysłową światłość wiedzy, ‘światłość prawdziwą, światłość świata, światłość ludzi’ [J 1:9, 8:12, 1:4]” („Przeciw Celsusowi” 5:10).

„Celsus mówi: ‘Wydaje się, że bardziej czcimy wielkiego Boga, jeśli wysławiamy słońce i Atenę’. My natomiast jesteśmy przekonani o czymś wręcz przeciwnym: Śpiewamy hymny jedynie najwyższemu Bogu i Jego jednorodzonemu Słowu, które samo jest Bogiem; wychwalamy Boga i Jego jednorodzonego Syna tak samo, jak robi to słońce, księżyc, gwiazdy i wszystkie zastępy niebieskie, one bowiem stanowiąc ze sprawiedliwymi ludźmi boski chór chwalą Boga i Jego Jednorodzonego” („Przeciw Celsusowi” 8:67).

„Natomiast wedle wyjaśnień podawanych przez niektórych naszych poprzedników, słońce, księżyc i gwiazdy zostały przydzielone tym ludziom, którzy nie byli godni, aby rościć sobie prawo do tego, iżby Bóg bogów był ich Bogiem. A doszli do takiego wniosku pod wpływem następującego ustępu z Księgi Powtórzonego Prawa: ‘Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i cały porządek nieba, obyś nie pozwolił im się zwieść, nie oddał im pokłonu i nie służył im, bo Pan Bóg twój przydzielił je wszystkim narodom. Wam zaś nie tak dał Pan Bóg twój’ [Pwt 4:19]. Dlaczego jednak Bóg dał wszystkim narodom słońce, księżyc i cały porządek nieba, a nie dał tego Izraelowi? Uczynił to w tym celu, ażeby ci, którzy nie potrafią dotrzeć do natury umysłowej, przez zmysłowo dostrzegalnych bogów zostali popchnięci w kierunku Bóstwa, żeby chętnie zatrzymali się przy nich i nie popadli we władze fałszywych bożków i demonów. Jedni więc jako Boga mają Boga wszechrzeczy; drudzy, będąc blisko tamtych, mają Syna Boga, to znaczy Chrystusa; inni za bogów uważają słońce, księżyc i cały porządek nieba - ci błąkają się z dala od Boga, ale to ich błądzenie jest lepsze i doskonalsze niż błądzenie tych, którzy ‘bogami zwą dzieła rąk ludzkich: złoto i srebro, dzieła sztuki’ [Mdr 13:10]. Ostatnie miejsce zajmują ludzie przypisani tak zwanym bogom, którzy jednakże wcale bogami nie są” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” II:3,25-27).

Patrz też „Komentarz do Ewangelii św. Jana” I:25,160-161.

 

Przy takiej krytycznej wiedzy chrześcijan o słońcu, gdyby oni wcześniej w Rzymie obchodzili szabat i chcieli go „zamienić” na inny dzień świąteczny, to prędzej by przyjęli piątek - dzień śmierci Chrystusa, a nie niedzielę. Widać, że niedziela wcale nie kojarzyła im się ze słońcem, które krytykowali i od którego odcinali się, ale ze zmartwychwstaniem Jezusa, które było im znane od I wieku i jak pokazano w punkcie 18 było ich centralnym tematem katechezy wczesnochrześcijańskiej.

Gdyby chrześcijanie przejęli ‘coś’ od pogan z kultu słońca musiałby z czasem zmienić się na plus ich stosunek do niego. Tymczasem aż do 250 roku jest on ciągle tak samo krytyczny, jak na początku.

 

Kończąc temat pogańskiego słońca warto jednak przytoczyć dwie z ‘ekumenicznych’ wypowiedzi uczonego adwentystów Bacchiocchiego, które by dobrze było, aby dotarły do wielu sabatarian:

„Należałoby jednak stwierdzić wyraźnie, że adoptując dzień Słońca, chrześcijanie nie zamierzali usankcjonować ani (lub) zachęcić nikogo do oddawania czci pogańskiemu ‘Sol invictus’ (insynuacja, której Tertulian gwałtownie zaprzecza), ale raczej pragnęli skłonić wiernych do upamiętnienia w tym dniu takich Bożych dokonań i dzieł jak stworzenie światła oraz zmartwychwstanie Słońca Sprawiedliwości. Obydwa te wydarzenia, jak uważano, nie tylko nastąpiły w dniu Słońca, ale mogły także znaleźć wyraz w bogatej symbolice słońca” (s. 290).

„Poganom chrześcijanie mogli wyjaśnić, że w tym dniu Słońca nie czczą oni Słońca jako boga, ale obchodzą stworzenie światła i powstanie Słońca Sprawiedliwości, a więc wydarzenia, do którego pierwszego dnia doszło. Obchodzącym zaś sabat (sobotę) mogli mówić, że pierwszy dzień zachowuje swą nadrzędność nad siódmym, ponieważ upamiętnia początek stworzenia, rocznicę nowego stworzenia i dzieło sprawcze Chrystusa” (s. 303).

poprzednia część Niedziela "Dniem Pańskim" chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian nastepna część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2021