Kult Mitry według pism wczesnochrześcijańskich

Autor: Włodzimierz Bednarski

poprzednia część Niedziela "Dniem Pańskim" chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian nastepna część

13) Bacchiocchi sugeruje, że mitraizm I i II wieku mógł mieć wpływ na chrześcijan, czego skutkiem było przyjęcie w pierwszej połowie II wieku niedzieli na ich dzień kultu („Od soboty do niedzieli” W-wa 1985, s. 264). O ile Bacchiocchi tylko ‘sugeruje’, to polski adwentysta Z. Łyko wręcz stwierdza:

„Kult Mitry wywarł olbrzymi wpływ na obrzędowość chrześcijańską. Najpoważniej uzewnętrzniło się to w kulcie niedzieli, a nawet w jej nazwie jako ‘dniu Pańskim’.” („Nauki Pisma Świętego” W-wa 1989, s. 211).

 

Na początek kilka słów o tej religii perskiej przyniesionej do Rzymu przez legiony.

„Mitra był początkowo poręczycielem wierności i składanych przysiąg. Później stał się zwiastunem i bogiem światła. Przypisywano mu zresztą i szereg innych jeszcze funkcji: był uważany nawet za sędziego umarłych, karzącego nieszczerość i kłamstwo. Najbardziej wszakże jest on znany jako bóg wojny. W tym charakterze poznały go rzymskie legiony przebywające na Wschodzie, i kult jego rozniosły szeroko po ówczesnym świecie. Mitra, bóg światła i wojny, dzięki legioniście rzymskiemu docierał wszędzie, gdzie tylko zjawiały się orły rzymskie, jako legionów towarzysz i obrońca. Mitra znaczy ‘ugoda’, tak że już w samej nazwie podkreślony jest charakter tego bóstwa. W hymnach Rig-Wedy rola jego jest raczej drugorzędna. Wydaje się, że patronował on wszelkim kontraktom i był mścicielem ich niedotrzymywania. W niektórych traktatach pokojowych nawet poza granicami wzywany jest na poręczyciela. Jest bogiem światła i jasności dnia, co nie znaczy, że był ‘bogiem słońca’ w sensie semickiego Szamasza. I jeżeli później Rzymianie uważali go za Sol Invincibilis - to jest to już ewolucja dalsza, poza granicami Iranu. Jako bóg wojny sławiony jest przez hymny w Khorta Awesta. Legiony rzymskie uchwyciły głównie ten jego rys i im to zawdzięcza Mitra swą późniejszą popularność. Na pomnikach archeologicznych widzimy go w czapce frygijskiej zabijającego nożem leżącego u jego stóp byka. Ta symbolika jest pełna wyrazu, jeśli się zwróci uwagę, że z wnętrza zabitego zwierzęcia wyszedł świat roślinny i zwierzęcy, tak że Mitra dokonywa ofiary w roli Demiurgosa. Ma to również i odcień soteriologiczny, bo spływającej krwi przypisywano moc oczyszczającą. Stąd tzw. taurobolium, tj. poddawanie inicjowanego w mysteria mithraica ablucji w krwi spływającej z zabitego zwierzęcia. Wszystkie powyższe funkcje: boga przymierza i kontraktu, boga światła i jasności dnia, boga wojny i Demiurgosa, sprawiły, że Mitra, i to pomimo wyraźnej niechęci Zaratustry, przetrwał w religii ludowej, aby w czasach późniejszych rozpocząć swój pochód po Imperium Rzymskim. Jeszcze Julian Apostata (331-363) szukać będzie w mitraizmie przeciwwagi dla wpływów chrześcijańskich i oręża w swej nieubłaganej z nim walce. Późniejsze dzieje religii irańskiej nie odznaczają się już niczym szczególnym” („Religie Wschodu” Ks. E. Dąbrowski, Poznań-Warszawa-Lublin 1962, s. 206-7).

 

Pisma wczesnochrześcijańskie wbrew twierdzeniom adwentystów odcinają się od mitraizmu i atakują go za przejmowanie niektórych chrześcijańskich zwyczajów (chodzi o odmianę rzymską mitraizmu, a nie irańską). Synkretyzm religijny w tym czasie dotykał wszystkie religie pogańskie, a więc i mitraizm. Rzymskie odmiany wielu kultów różniły się od pierwotnych ich wierzeń (dziś też np. zachodni ruch Hare Kryszna w dużym stopniu różni się indyjskiego Wisznuizmu). Nieprawdopodobne jest więc aby chrześcijanie korzystali z dorobku „podobnej” w pewnych elementach religii, która istniała też Rzymie, w tym samym czasie.

 

Oto opinie pisarzy wczesnochrześcijańskich o mitraizmie i Mitrze:

Justyn Męczennik (ur. 100) - „Jezus wziął chleb, dzięki składał i mówił: ‘To czyńcie na pamiątkę Moją. To jest Ciało moje’ [Łk 22:19-20]. I podobnie wziął kielich, dzięki składał i mówił: ‘To jest Krew Moja’ [Mt 26:28]. I rozdawał im tylko samym. I to złe demony podrobiły w Mitry misteriach, które według ich podania, właśnie tak się odbywać mają. Otóż przy obrzędach wtajemniczania stawia się chleb i kielich z wodą, a potem wymawia się słowa, które znacie, albo się o nich dowiedzieć możecie” („Apologia” I:66,3-4).

Wydaje się, że i dalsze słowa o niedzieli są kontynuacją ‘polemiki’ z mitraizmem, bowiem opisują Eucharystię, o której mowa była i wcześniej:

„W dniu zaś, zwanym Dniem Słońca odbywa się zebranie w jednym miejscu wszystkich razem, i z miast i ze wsi. (...) gdy modlitwa się skończy, przynoszą chleb oraz wino i wodę, a przełożony zanosi modlitwę a także dziękczynienie. (..) Zgromadzenia zaś nasze dlatego odbywają się w Dniu Słońca, ponieważ to pierwszy dzień, w którym Bóg przetworzył ciemności oraz materię i świat uczynił, ponieważ i Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, tego samego dnia zmartwychpowstał” („Apologia” I:67,3-7).

„A dalej, gdy ci, co sprawują Mitry misteria, powiadają, że Mitra się narodził z kamienia, jako że jaskinią nazywają owo miejsce, gdzie udzielają wtajemniczenia wiernym jego, czy miałbym nie wiedzieć, że to naśladownictwo owego słowa Danielowego: ‘Kamień bez pomocy rąk ludzkich odcięto z góry wielkiej’ [Dn 2:34]’, że to również naśladowanie wyrażenia Izajasza [Iz 33:16], którego zresztą wszystkie słowa naśladować usiłowano? Sztukę swą bowiem wysilili, by zagarnąć dla siebie słowa, dotyczące życia sprawiedliwego” („Dialog z Żydem Tryfonem” I:70,1).

„Tymczasem Dziecię narodziło się w Betlejem. Ponieważ Józef w owej miejscowości nie znalazł żadnego schroniska, stanął w jaskini, znajdującej się tuż w pobliżu miasteczka. (...) Powtórzyłem więc wyżej wypisany urywek z Izajasza [Iz 33:13-19] i powiedziałem, że to dla tych właśnie słów ci, co sprawują Mitry misteria, za podpuszczeniem diabelskim głoszą, iż wtajemniczenia udzielają w miejscu, które nazywają jaskinią” („Dialog z Żydem Tryfonem” II:78,5-6).

Jak widzimy, Justyn tu mówi, że niektóre elementy w kulcie Mitry są imitacją Eucharystii czy naśladownictwem epizodów z życia Jezusa. Może i miał też analogicznie na myśli niedzielę, która według tego przekazu mogła być przez mitaristów przejęta od chrześcijan.

 

Tertulian (ur. 155) w swym piśmie przedstawia imitację chrztu w wykonaniu mitraistów:

„Ale nawet poganie, nie rozumiejąc zupełnie duchowych rzeczywistości, przypisują tę samą moc skuteczną swoim bożkom. Okłamują się jednak bezpłodnymi wodami. Obmycie bowiem jest rytem wprowadzającym w niektóre religie, jak np. Izydy, czy Mitrasa [Mitry]. Nawet samych bogów ustanawiają podczas rytualnych obmyć. (...) uczestnicy zanurzając się w wodzie, odradzają się i odzyskują bezkarność po dokonanych krzywoprzysięstwach. Również nasi przodkowie wodą oczyszczającą udzielali mordercom rozgrzeszenia” („O chrzcie” 5).

„Powstaje jednak pytanie: pod czyim kierunkiem rodzi się fałszywa interpretacja tych części Pisma św., które przyczyniają się do powstania herezji? Oczywiście, że jest to sprawa diabła. Jemu właśnie zależy na obalaniu prawdy. On nawet boskie sakramenty naśladuje w obrzędach pogańskich. On przecież chrzci tych, którzy wierzą w niego i do niego należą; przyrzeka uwolnienie od grzechów przez chrzest, a nadto, o ile dobrze pamiętam, Mitras [Mitra] na czołach żołnierzy wyciska znak przynależności do siebie. Składa się też u niego ofiarę z chleba; obchodzi się uroczystości zmartwychwstania, a pod mieczem zdobywa się wieniec chwały. Więcej, czy nie posiada najwyższego kapłana, zadawalającego się jednorazowym tylko małżeństwem? Posiada i dziewice a także i swych wstrzemięźliwych” („Preskrypcja przeciw heretykom” 40).

„opinię mają o nas i słońce uważają za naszego boga. Może nawet do Persów będziemy zaliczeni, chociaż słońca na płótnie wymalowanego nie czcimy, ponieważ je mamy zawsze na jego drodze niebieskiej. (...) Podobnie, jeśli dzień słońca poświęcamy radości, ale z całkiem innego powodu aniżeli ze czci dla słońca” („Apologetyk” 16:9-11).

Inne zapożyczenia mitraistów od chrześcijan Tertulian opisał w swym dziele „O wieńcu”.

 

Orygenes (ur. 185) w swym dziele „Przeciw Celsusowi” oburza się, że chrześcijan przyrównuje się do mitraistów czy innych pogan:

„I tych, którzy ‘wierzą bez dowodów’ [chrześcijan], przyrównuje [Celsus] do ‘żebrzących kapłanów Kybeli i wieszczków, do mitraistów, czcicieli Sabazjosa oraz ludzi wierzących w jakieś widma - Hekadę czy innego demona albo demony. Bo - powiada - przewrotni ludzie wykorzystując ich łatwowierność i głupotę robią z nimi, co chcą, a to samo dzieje się również wśród chrześcijan’. (...) A zastanówmy się, co było korzystniejsze dla ludzi wierzących, wyrwanych z bagna grzechu, w którym się przedtem tarzali: wierzyć ‘bez dowodów’, ale naprawić swe obyczaje i znaleźć oparcie w zaufaniu nauce o karze za grzechy i nagrodzie za dobre uczynki, czy też odłożyć swoje nawrócenie na słuszną wiarę do czasu, gdy dokładnie wnikną w sens nauki?” (1:9).

„Z kolei, pragnąc popisać się wielką erudycją, Celsus opowiada również o jakichś misteriach perskich: ‘Wzmiankę na ten temat, powiada, znajdujemy w naukach perskich, a zwłaszcza w misteriach odprawianych przez Persów ku czci Mitry. Zawierają one symbol dwóch sfer niebieskich - sfery gwiazd stałych i sfery planet, przez które przechodzi dusza. Symbol ten przedstawia się następująco: Jest to drabina zawierająca siedem bram (...) Uważają, że pierwsza brama należy do Kronosa (Saturna) (...) szósta, srebrna, do księżyca, a siódma złota, do słońca, albowiem metale te imitują barwę księżyca i słońca’. (...) Gdybym przytoczył tu [dalsze] słowa Celsusa odnoszące się do tego zagadnienia, postąpiłbym, jak sądzę, bezsensownie i pomieszałbym różne sprawy tak samo jak on, skoro niedorzecznie włącza do oskarżenia Żydów i chrześcijan nie tylko Platona, lecz też perskie misteria Mitry i ich interpretacje. Nie wnikając w to, czy Persowie w swoich misteriach głoszą prawdę, czy też kłamią, zapytam, dlaczego Celsus opowiada właśnie o misteriach Mitry i stara się je objaśnić, zamiast zająć się jakimkolwiek innymi? Przecież Grecy, jak się wydaje, wcale nie cenili wyżej misteriów Mitry aniżeli misteriów eleuzyńskich albo tych, które odprawiano ku czci Hekady na Eginie. Skoro jednak wolał mówić o misteriach barbarzyńskich i o ich wyjaśnieniach, czemu nie ocenił wyżej misteriów egipskich, które znajdują wielu zwolenników, albo misteriów kapadockich odprawianych w mieście Komana ku czci Artemidy, misteriów trackich albo w końcu rzymskich, w których bywają wtajemniczani nawet najznakomitsi senatorowie? Jeżeli nie chciał mówić o nich, bo nie dostarczają one żadnych argumentów przeciw Żydom i chrześcijanom, czemu nie wydawało mu się równie niestosownym opowiadanie o misteriach o perskich?” (6:22).

„O Persach powiedzieliśmy już wyżej, że nie budują świątyń, lecz czczą słońce i stworzenia Boże. Nam tak postępować nie wolno, albowiem nauczono nas nie służyć stworzeniu, lecz Stwórcy” (7:65).

 

Tak na marginesie czytając słowa Orygenesa mam niekiedy wrażenie, że do poziomu Celsusa zniżają się czasem w swej argumentacji czy to Świadkowie Jehowy, czy sabatarianie.

Sumując zaś zarzuty Celsusa współczesny historyk chrześcijaństwa A. G. Hamman napisał:

„Poza ironią Celsus stosuje wobec Objawienia chrześcijańskiego krytykę, którą wsławi się w XIX wieku Dawid Strauss. Nie wykazuje się żadną wiedzą egzegetyczną, nie odróżnia rodzajów literackich Biblii, stosuje prymitywną metodę porównawczą, sprowadzając opisy biblijne do legend pogańskich, do niezręcznie wyłożonych tez platońskich lub zapożyczeń ze wschodnich religii Mitry czy Ozyrysa” („Życie codzienne pierwszych chrześcijan (95-197)” W-wa 1990, s. 151).

Jak widzimy opinie adwentystów dotyczące pochodzenia niedzieli przypominają zarzuty poganina Celsusa.

W związku też z powyższym adwentysta Z. Łyko powinien uważać, by się nie okazało, że to mitraiści przyjęli od chrześcijan określenie „Dzień Pański” dla swego dnia (niedzieli), bo przecież zawierała je Ap 1:10.

 

Nadmieńmy jeszcze, że wcześniejsi pisarze chrześcijańscy nie zajmowali się mitraizmem, a to pewnie z powodu tego, że nie był on jeszcze na tyle rozwinięty w Cesarstwie Rzymskim, by być wystarczająco zauważalnym.

Sam Bacchiocchi właściwie tylko prześlizguje się nad późniejszym oficjalnym wprowadzeniem kultu słońca jako najwyższego boga przez cesarza Heliogabala (Elagabala), który sprawował władzę w latach 218-222 (patrz „Tertulian. Czasy - życie - dzieła” dr J. Sajdak, Poznań 1949, s. 3). Jest tak zapewne dlatego, bo lata te nie pasują mu do jego koncepcji wpływu kultu słońca na chrześcijaństwo już na początku II wieku. Ale zacytujmy jego słowa by samemu wyrobić sobie zdanie na ten temat:

„przekonywujące jest to zróżnicowanie między dwoma kultami [słońca]: prywatnym i publicznym. Mitraizm był początkowo kultem prywatnym [Sol Invictus Mithra], chociaż miał wśród swoich zwolenników także sędziów i cesarzy. Sol Invictus Elagabal, z drugiej strony, był kultem powszechnym, ze wspaniałymi świątyniami, a podczas panowania młodego cesarza Elagabala (218-222) stał się oficjalnym kultem całego Imperium” (s. 264).

Jak widzimy, ze zrozumiałych dla nas względów, nasz analityk adwentystyczny poświęcił cesarzowi, który wprowadził oficjalny kult słońca w latach 218-222 tylko jedno zdanie! Wiemy też, że większość pism wczesnochrześcijańskich mówiących o niedzieli, jako dniu kultu chrześcijan, powstało przed tym wprowadzeniem do Rzymu kultu słońca. Jakże więc chrześcijanie mieliby wcześniej przypodobywać się poganom, których kult słońca był nieoficjalny, prywatny, a więc i jeszcze embrionalny, albo nawet rozbity na wielu bogów utożsamianych ze słońcem? Kult ten rozwijał się równolegle do chrześcijaństwa, a nie wewnątrz niego.

O dalszym rozwoju kultu słońca patrz poniżej rozdział „Czy data święta Narodzin Niezwyciężonego Słońca wpłynęła na termin obchodzenia Bożego Narodzenia?”. O wielości bogów utożsamianych ze słońcem patrz rozdział poniżej „Słońce i jego kult, a chrześcijanie”.

 

Na koniec, aby pokazać, że nie tylko od chrześcijan poganie adoptowali pewne zwyczaje, ale też i od Żydów, przytoczymy słowa Tertuliana, który pisze, że niektórzy poganie ‘sabatyzowali’ po swojemu w dzień Saturna (sobota):

„Inni bardziej po ludzku sądzą, że słońce jest bogiem chrześcijan, jako, że jest rzeczą znaną, iż podczas modlitwy zwracamy się na wschód, albo że cieszymy się w dniu słońca. Czy inaczej postępujecie? Czy wielu spośród was uwielbiając niekiedy ciała niebieskie nie porusza wargami o wschodzie słońca? Faktycznie jesteście tymi, którzy do spisu tygodnia przyjęliście słońce, jako podstawę siedmiodniowego tygodnia, a... [przypis: Tekst zepsuty] z samych dni wybraliście jeden, w którym unikacie kąpieli, lub odkładacie ją na wieczór, względnie dbacie o odpoczynek, lub posiłek. Czyniąc to, odstępujecie sami od własnej, a przechodzicie do obcej religii. Żydowskimi bowiem świętami są szabaty i czyste potrawy i żydowski kult świec i posty razem z chlebami przaśnymi, oraz modlitwy nad brzegami rzek. Przecież to wszystko obce jest dla waszych bogów. Dlatego, - że nie odstąpię od obranej drogi - zauważacie podobieństwo wy, którzy zarzucacie nam kult słońca i jego dnia, że nie jesteśmy zbyt daleko od Saturna i waszych szabatów!” („Do pogan” I:13).

     „opinię mają o nas i słońce uważają za naszego boga. Może nawet do Persów będziemy zaliczeni, chociaż słońca na płótnie wymalowanego nie czcimy, ponieważ je mamy zawsze na jego drodze niebieskiej. Ostatecznie podejrzenie to stąd pochodzi, ponieważ jest rzeczą wiadomą, że my modlimy się zwróceni ku wschodowi. Ale i z was wielu nieraz pragnąc pomodlić się do swoich niebian, porusza wargami ku wschodowi słońca. Podobnie, jeśli dzień słońca poświęcamy radości, ale z całkiem innego powodu aniżeli ze czci dla słońca, bo stoimy chyba zaraz za tymi, którzy dzień Saturna na próżnowanie i uczty poświęcają, przy czym naturalnie odstępują od żydowskich zwyczajów, nie znając ich dobrze” („Apologetyk” 16:9-11).

poprzednia część Niedziela "Dniem Pańskim" chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian nastepna część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2021