Adwentyści Dnia Siódmego
Jan Grodzicki/Zachariasz Łyko
"KOŚCIÓŁ DOGMATÓW i TRADYCJI" -
"XVIII. KU ROZWADZE"

Autor: Piotr Andryszczak, dodano: 2026-05-08

Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022 Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022
Kościół dogmatów i tradycji wyd.2022str.478
XVIII. KU ROZWADZE
„Występujące w podstawowych dogmatach wiary katolickiej daleko idące odchylenia od prawzoru apostolskiego najwymowniej świadczą o tym, że Kościół rzymskokatolicki w swej liturgiczno-dogmatycznej i hierarchicznej strukturze nie tylko nie jest tożsamy z religią Założyciela chryststianizmu co do istoty, ale w rzeczywistości jest czymś zupełnie innym. Dzięki wielowiekowej Tradycji oraz ambitnym rządom biskupów rzymskich wykształcona została nowa postać chrystianizmu, z własnymi koncepcjami teologiczno-ustrojowymi, różnymi od jego formy pierwotnej.” (Tamże, s. 478)

Twierdzenia Adwentystów Dnia Siódmego, sugerujące, że Kościół rzymskokatolicki odszedł od „prawzoru apostolskiego” i stworzył „nową postać chrystianizmu”, są z perspektywy katolickiej błędne i opierają się na niezrozumieniu natury Tradycji oraz sukcesji apostolskiej. Kościół naucza, że Pismo Święte i Tradycja stanowią jeden święty depozyt słowa Bożego, a struktura hierarchiczna z prymatem Piotra została ustanowiona przez samego Chrystusa. Rozwój dogmatyczny nie jest „odchyleniem”, lecz pogłębieniem zrozumienia objawionej prawdy pod przewodnictwem Ducha Świętego.

Zarzut, że Kościół nie jest tożsamy z religią Chrystusa „co do istoty”, uderza w fundamenty katolickiej eklezjologii. Kościół utrzymuje, że: Pismo Święte i Tradycja wypływają z tego samego Bożego źródła i dążą do tego samego celu, uobecniając misterium Chrystusa, który obiecał pozostać ze swoim Kościołem „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Tradycja nie jest martwym zbiorem przepisów, lecz żywym przekazem dokonywanym w Duchu Świętym. Przez nią Kościół w swej doktrynie, życiu i kulcie uwiecznia i przekazuje każdemu pokoleniu to wszystko, czym sam jest i w co wierzy. Rozwój dogmatów i liturgii jest postrzegany jako organiczny wzrost, a nie zerwanie z pierwotną formą. Liturgia jest uznawana za świadka wiary Kościoła, służącego do uzasadnienia teologicznego depozytu.

Adwentyści krytykują „ambitne rządy biskupów rzymskich” jako innowację. Jednak nauczanie Kościoła wskazuje na boskie pochodzenie tej struktury: Pan Jezus ustanowił Apostołów na wzór kolegium, na którego czele postawił Piotra. Biskup Rzymu, jako następca Piotra, posiada pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem, którą zawsze może wykonywać w sposób nieskrępowany. Biskupi, jako następcy Apostołów, sprawują władzę wspólnie z papieżem, nigdy bez niego. Ta struktura odzwierciedla jedność i różnorodność Ludu Bożego. Prymat biskupa Rzymu służy zachowaniu czystości i niezmienności Bożego nauczania, będąc standardem wiary apostolskiej. Krytyka adwentystyczna postrzega historyczny rozwój Kościoła jako korupcję, podczas gdy teologia katolicka widzi w nim wierną kontynuację i dojrzewanie ziarna zasianego przez Chrystusa, strzeżonego przez asystencję Ducha Świętego:

J 16, 13

Obietnica doprowadzenia do „całej prawdy” nie oznacza, że Kościół z czasem otrzymuje nowe, nieznane wcześniej prawdy wiary, lecz że pod wpływem Ducha Świętego coraz głębiej przenika on depozyt wiary pozostawiony przez Chrystusa. Duch Święty sprawia, że prawda objawiona staje się w Kościele coraz jaśniejsza. Jak zauważył św. Ambroży, Duch czyni z „małych dzieci” ludzi dojrzałych poprzez wzrost wiedzy o Trójcy Świętej. Dogmaty Kościoła nie są nowymi prawdami, lecz „rozpakowaniem” i ochroną ucieleśnionego wyrazu Ojca, jakim jest Chrystus. Duch Święty pełni tu rolę najwyższego Interpretatora. Duch Święty działa w sercach wierzących, wzbudzając „zmysł wiary” (sensus fidei). Dzięki niemu Lud Boży, pod przewodnictwem Magisterium, niezachwianie trwa przy wierze, głębiej ją penetruje i pełniej stosuje w życiu.

Słowa o oznajmianiu „rzeczy przyszłych” odnoszą się do prorockiej roli Ducha Świętego w historii zbawienia i życiu Kościoła. Duch Święty pozwala uczniom zrozumieć sens męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa po tym, jak one nastąpiły. Św. Jan Chryzostom podkreślał, że po zmartwychwstaniu uczniowie, dzięki Duchowi, poznali wszystko jasno i nie potrzebowali już pytać Jezusa o drogę. Duch Święty oświeca umysł ludzki, tworząc nową świadomość objawionej prawdy w zmieniających się kontekstach historycznych. Zapewnia to Kościołowi wierność w nauczaniu przez wieki. Oznajmianie prawdy przez Ducha ma charakter egzystencjalny – Duch „przypomina” i „wypisuje” słowa Jezusa w sercach wiernych, czyniąc je kryterium codziennych decyzji.

Kościół jest miejscem, w którym poznajemy Ducha Świętego poprzez różne kanały Jego działania: W Piśmie Świętym, które natchnął; W Tradycji, której ojcowie Kościoła są świadkami; W Magisterium Kościoła, któremu asystuje w wyjaśnianiu wiary; W liturgii sakramentalnej, gdzie wprowadza nas w komunię z Chrystusem. Duch Święty jest gwarantem nieomylności i żywotności wiary Kościoła. Nie przynosi On nowej nauki, lecz sprawia, że jedyna i ostateczna Prawda, którą jest Jezus Chrystus, jest wciąż na nowo odkrywana, rozumiana i przeżywana przez wspólnotę wierzących.


„Żywą treść nauki ewangelicznej, promieniującej z kart Biblii, zastąpiono z jednej strony powagą urzędu nauczycielskiego i jego orzeczeń, a z drugiej – formalno-rytualną pobożnością mas, osobisty zaś i bezpośredni stosunek człowieka do Boga – obowiązkiem bezwzględnego posłuszeństwa wobec Kościoła i jego hierarchii.” (Tamże, s. 478)

Odpowiedź na ten zarzut wymaga wyjaśnienia katolickiego rozumienia relacji między Słowem Bożym, Urzędem Nauczycielskim a osobistą wiarą. Kościół nie zastępuje Biblii autorytetem urzędu, lecz postrzega go jako sługę Słowa, który zapewnia jego wierną interpretację i chroni przed subiektywizmem. Pobożność liturgiczna i posłuszeństwo hierarchii nie wykluczają osobistej relacji z Bogiem, lecz stanowią ramy, w których ta relacja może się bezpiecznie i w pełni rozwijać w jedności z całą wspólnotą wierzących.

Zarzut, że Urząd Nauczycielski (Magisterium) zastąpił „żywą treść nauki ewangelicznej”, opiera się na błędnym założeniu, że autorytet Kościoła stoi ponad Biblią. W rzeczywistości Urząd Nauczycielski nie jest ponad Słowem Bożym, lecz mu służy. Naucza on tylko tego, co zostało przekazane, słuchając Słowa z pobożnością, strzegąc go i wiernie wyjaśniając. Pismo Święte, Tradycja i Magisterium są ze sobą tak powiązane, że jedno nie może istnieć bez drugiego. Razem, pod działaniem Ducha Świętego, przyczyniają się do zbawienia dusz. Zadaniem Kościoła jest autentyczna interpretacja Słowa Bożego, aby zapobiec rozłamom i błędnym naukom, które mogłyby zwieść wiernych.

Twierdzenie o „formalno-rytualnej pobożności mas” ignoruje głęboki, duchowy wymiar katolickiej liturgii. Kościół czci Pismo Święte tak, jak Ciało Pańskie. W liturgii wierni karmią się chlebem życia zarówno ze stołu Słowa Bożego, jak i Ciała Chrystusa. Obowiązek oddawania Bogu czci dotyczy człowieka zarówno jako jednostki, jak i istoty społecznej. Liturgia nie jest pustym rytuałem, lecz miejscem, gdzie Ojciec spotyka się ze swoimi dziećmi i z nimi rozmawia.

Katolickie posłuszeństwo nie jest „bezwzględnym posłuszeństwem wobec hierarchii” kosztem relacji z Bogiem, lecz wyrazem wiary w Chrystusa, który działa przez swój Kościół. Pismo Święte wzywa do posłuszeństwa przełożonym (Hbr 13, 17) i uznaje, że wszelka władza pochodzi od Boga. Celem doktryny jest pogłębienie zrozumienia wiary, aby zapuściła ona korzenie w życiu osobistym i owocowała w postępowaniu. Władza w Kościele jest sprawowana godziwie tylko wtedy, gdy szuka dobra wspólnego. Jeśli nakazywałaby coś przeciwnego porządkowi moralnemu, nie wiązałaby w sumieniu. Już św. Ignacy Antiocheński podkreślał, że jedność z biskupem jest znakiem życia „na sposób Jezusa Chrystusa”, a nie według ludzkich standardów. Struktura hierarchiczna i życie sakramentalne Kościoła nie są barierami, lecz środkami ustanowionymi przez Chrystusa, aby chronić „żywą treść nauki ewangelicznej” przed zniekształceniem i umożliwić każdemu wierzącemu bezpieczny wzrost w świętości.


„Formalnie utrzymując kult Trójcy Świętej, Kościół sprowadził w gruncie rzeczy zbawcze funkcje Istot Boskich do roli niższego rzędu. Brzmi to paradoksalnie, lecz tak jest w istocie.
Czym jest bowiem zastąpienie ofiary Chrystusa tak zwanym „nieustającym odtwarzaniem tajemnicy krzyża”, czyli ofiarą mszy świętej, a orędownictwa Jezusa – pośrednictwem Marii i wszystkich świętych? Jak potraktować zamienienie zasług Crystusa na kościelny „skarbiec zasług”, a Jego zwierzchnictwo nad Kościołem – na „nieograniczone, niezależne i nieomylne” zwierzchnictwo „następcy Piotra” i „namiestnika Chrystusa”?”
(Tamże, s. 478)

Zarzuty Adwentystów Dnia Siódmego opierają się na błędnych założeniach i nieprawdziwych tezach przypisywanych Kościołowi katolickiemu. Kościół nie sprowadza funkcji Osób Boskich do roli niższego rzędu, lecz przeciwnie – cała jego liturgia i doktryna są ukierunkowane na uwielbienie Trójcy Świętej i uznanie absolutnego prymatu Chrystusa jako jedynego Zbawiciela i Pośrednika. Zarzuty te wynikają z niezrozumienia katolickiej nauki o sakramentach, wstawiennictwie świętych oraz naturze władzy papieskiej albo świadomym zniekształcaniu katolickiej wykładni. Trzeba czytelnikom ukazać prawdziwe nauczanie Kościoła katolickiego oraz zdemaskować ich fałszywe tezy:

Twierdzenie, że Msza Święta „zastępuje” ofiarę Chrystusa, jest całkowicie sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Kościół naucza, że istnieje tylko jedna ofiara przebłagalna – ta złożona raz na zawsze na Krzyżu. Msza nie jest nową ofiarą ani „odtwarzaniem” w sensie dodawania czegoś do dokonanego dzieła Chrystusa. Msza Święta jest sakramentalnym uobecnieniem tej samej, jedynej ofiary Krzyża. Jak wyjaśnia św. Tomasz z Akwinu, ofiarujemy to samo, co Chrystus, ale w sposób pamiątkowy, aby owoce Jego męki mogły być stosowane do nas każdego dnia. Tożsamość Kapłana i Ofiary: W każdej Mszy to sam Chrystus jest najwyższym Kapłanem i Ofiarą; kapłan ziemski działa jedynie w Jego osobie (in persona Christi).

Zarzut, jakoby kult Maryi i świętych zastępował orędownictwo Jezusa, ignoruje fundamentalne rozróżnienie między pośrednictwem absolutnym a wstawiennictwem pomocniczym. Kościół niezmiennie wyznaje za św. Pawłem, że jest „jeden pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tm 2, 5). Wstawiennictwo świętych nie jest konkurencyjne wobec Chrystusa, lecz w Nim zakorzenione. Tak jak prosimy o modlitwę braci na ziemi, co nie umniejsza godności Chrystusa, tak samo prosimy o modlitwę tych, którzy są już w niebie. Święci nie udzielają łask własną mocą; ich modlitwy są skuteczne wyłącznie dzięki zasługom Jezusa Chrystusa, który jest jedynym Odkupicielem.

Pojęcie „skarbca zasług” nie oznacza zastąpienia zasług Chrystusa ludzkimi uczynkami. Skarbcem Kościoła jest przede wszystkim sam Chrystus Odkupiciel i Jego nieskończone, niewyczerpane zasługi przed Bogiem. Do tego skarbca włączone są także modlitwy i dobre czyny świętych, ale tylko dlatego, że zostały one dokonane w zjednoczeniu z Chrystusem i dzięki Jego łasce. Jest to wyraz „cudownej wymiany” w Mistycznym Ciele Chrystusa, gdzie świętość jednego członka przynosi pożytek innym.

Opisanie władzy papieskiej jako „nieograniczonej i niezależnej” jest teologicznym błędem. Papież jest „namiestnikiem Chrystusa” (Vicarius Christi), co oznacza, że działa w Jego imieniu jako sługa, a nie jako ktoś, kto Go zastępuje lub posiada władzę niezależną od Niego. Nieomylność papieska nie jest „absolutna” (taka należy tylko do Boga), lecz ściśle ograniczona do kwestii wiary i moralności, gdy papież przemawia uroczyście jako pasterz całego Kościoła (ex cathedra). Papież nie może nauczać niczego, co byłoby sprzeczne z Pismem Świętym lub Tradycją; jego zadaniem jest strzeżenie depozytu wiary, a nie tworzenie nowej nauki. Przytoczone zarzuty budują „chochoła” – przypisują Kościołowi poglądy, których on nie wyznaje, aby następnie je atakować. Katolicka doktryna w każdym z tych punktów podkreśla, że wszystko, co Kościół posiada i czyni, pochodzi od Chrystusa i ku Niemu prowadzi.


„Czyż Kościół nie odważył się zastąpić Boskiego Dekalogu powszechnie nauczaną „formułą katechetyczną”, a Bożego prawa odpuszczania grzechów – władzą absolucji kapłańskiej? Czyż nie zastąpił Boskiego planu zbawienia (przez wiarę w Chrystusa i posłuszeństwo Ewangelii) – zbawieniem przez Kościół i sakramenty, wreszcie Boskiego prawa czci w „duchu i prawdzie” – kultem świętych i relikwii?” (Tamże, s. 478)

Zarzuty te opierają się na błędnej interpretacji katolickiej doktryny i praktyki, która nie zastępuje Bożych ustanowień, lecz je wiernie przekazuje i realizuje w sposób, jaki wskazał sam Chrystus. Kościół nie zmienił Dekalogu, lecz stosuje jego katechetyczny podział wywodzący się od św. Augustyna; nie zastąpił Bożego przebaczenia władzą ludzką, lecz sprawuje ją z mandatu Jezusa; nie odrzucił zbawienia przez wiarę, lecz naucza, że wiara ta realizuje się we wspólnocie Kościoła i sakramentach; wreszcie kult świętych nie jest alternatywą dla uwielbienia Boga, lecz jego dopełnieniem w „obcowaniu świętych”.

Kościół katolicki nie „zastąpił” Dekalogu, lecz uznaje jego pierwotne znaczenie i niezmienność jako fundamentu życia moralnego. Przykazania te nie zostały zniesione, lecz pogłębione przez przyjście Chrystusa. Zarzut o zmianę treści wynika z różnic w numeracji. Kościół stosuje podział św. Augustyna, który łączy zakaz bałwochwalstwa z pierwszym przykazaniem, a rozdziela zakaz pożądania żony i mienia bliźniego na dwa osobne przykazania (dziewiąte i dziesiąte). Jest to jedynie kwestia redakcyjna, a nie merytoryczna zmiana prawa Bożego. Kościół naucza, że Dekalog stanowi organiczną całość – naruszenie jednego przykazania jest naruszeniem wszystkich. Kościół nie przypisuje kapłanom autonomicznej mocy odpuszczania grzechów, lecz naucza, że działają oni jako narzędzia Chrystusa.

Sakrament pokuty został ustanowiony przez samego Jezusa, gdy przekazał Apostołom władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów (J 20, 22-23). Kapłan jako narzędzie: Tylko kapłani posiadający upoważnienie mogą odpuszczać grzechy w imię Chrystusa. To Chrystus jest jedynym autorem i dawcą zbawienia, a kapłani i sakramenty są jedynie instrumentami, którymi On się posługuje. Do pełnego przebaczenia konieczne są akty samego grzesznika: żal za grzechy, spowiedź i zadośćuczynienie.

Katolicka nauka o zbawieniu nie stoi w sprzeczności z wiarą w Chrystusa, lecz wskazuje na Kościół jako Jego Mistyczne Ciało, przez które ta łaska jest udzielana. Kościół jednoznacznie naucza, że wiara jest niezbędna do zbawienia, zgodnie ze słowami Pana: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony” (Mk 16, 16). Całe zbawienie pochodzi od Chrystusa-Głowy poprzez Kościół, który jest Jego Ciałem. Sakramenty, takie jak chrzest, są „drzwiami”, przez które człowiek wchodzi do wspólnoty zbawionych. Bóg związał zbawienie z sakramentami (np. chrztem), ale sam nie jest nimi ograniczony – może udzielać łaski także poza nimi, choć dla tych, którym ogłoszono Ewangelię, są one konieczne.

Veneracja świętych nie jest oddawaniem im czci boskiej (adoracją), lecz wyrazem wiary w moc Boga działającą w Jego stworzeniach. Kościół wyraźnie rozróżnia latria (uwielbienie należne tylko Bogu) od dulia (szacunek dla świętych). Kult świętych nie osłabia, lecz wzbogaca uwielbienie Boga.

Cześć oddawana relikwiom opiera się na przekonaniu, że ciała świętych były „świątyniami Ducha Świętego” i zostaną wskrzeszone do chwały . Biblia potwierdza, że Bóg może działać cuda przez przedmioty związane ze świętymi (np. kości Elizeusza czy chusty św. Pawła). Święci nie zastępują Chrystusa jako jedynego Pośrednika, lecz uczestniczą w Jego pośrednictwie poprzez wstawiennictwo. Zarzuty stawiane przez adwentystów wynikają z postrzegania Kościoła i sakramentów jako „konkurencji” dla Boga, podczas gdy w teologii katolickiej są one przedłużeniem obecności i działania Chrystusa w świecie. Kościół nie zastępuje Bożego planu, lecz jest jego widzialnym znakiem i narzędziem.


„Czy Kościół katolicki nie dał swym kapłanom wykraczającej poza ziemskie wyobrażenia władzy, polegającej na uwalnianiu od grzechów i dokonywaniu – „w sposób tajemniczo-cudowny a władczy” – przeistoczenia chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, a nadto składania tego „eucharystycznego Chrystusa” na ofiarę oraz „wyjednywania i uruchamiania przez tę ofiarę łaski Bożej dla żywych i umarłych”? Czyż nie dokonał i innych przeobrażeń? A cóż mówić o „nieomylności” papieży, przysługującej jedynie samemu Bogu? W istocie, niewiele pozostawiono Boskiej kompetencji w dziedzinie zbawienia człowieka obok formalnego akceptowania „nieomylnych” postanowień Kościoła, podobnie jak niewiele pozostało Chrystusowi poza uległością wobec woli kapłanów, ponownie ofiarujących Go nieskończoną ilość razy za grzechy świata.” (Tamże, s. 479)

Zarzuty adwentystów te opierają się na głębokim niezrozumieniu katolickiej nauki o kapłaństwie, Eucharystii oraz nieomylności papieskiej albo o jej świadomym zniekształcaniu. Kościół nie „daje” kapłanom władzy nad Bogiem, lecz to sam Chrystus posługuje się nimi jako swoimi narzędziami, aby uobecniać owoce swojej jedynej ofiary na krzyżu. Nieomylność papieża nie jest atrybutem boskim przypisanym osobie, lecz darem asystencji Ducha Świętego dla Kościoła, ograniczonym do ściśle określonych sytuacji. Twierdzenie, że kapłan posiada „władczą” moc nad Bogiem, jest sprzeczne z teologią katolicką. Kapłan nie działa własną mocą, lecz in persona Christi capitis (w osobie Chrystusa Głowy). To Jezus Chrystus jest niewidzialnym przewodniczącym każdej Eucharystii i jedynym Najwyższym Kapłanem. Kapłan jedynie reprezentuje Go w sposób sakramentalny. Kapłan nie „zmusza” Boga do niczego. Przeistoczenie (Transsubstancjacja) dokonuje się mocą słów Chrystusa i działaniem Ducha Świętego. Bez uprzedniego sakramentu kapłaństwa i ustanowienia przez Chrystusa, słowa kapłana nie miałyby żadnej mocy. Kapłaństwo ministerialne jest darem, który wspólnota otrzymuje od Boga, a nie czymś, co kapłan sam sobie przypisuje.

Zarzut o „ponownym ofiarowaniu Chrystusa nieskończoną ilość razy” wynika z niezrozumienia pojęcia uobecnienia. Kościół naucza, że ofiara na krzyżu była jedyna i wystarczająca. Msza święta nie jest „nową” ofiarą ani „powtórzeniem” śmierci Chrystusa, lecz jej sakramentalnym uobecnieniem (re-prezentacją). Ofiara ta jest sprawowana za żywych i umarłych, ponieważ zbawcza moc krzyża rozciąga się na całą ludzkość i cały czas, a Eucharystia jest sposobem, w jaki wierni mogą w tej mocy uczestniczyć. Chrystus nie jest „uległy woli kapłana”, lecz wierny swojej obietnicy, że będzie z Kościołem aż do skończenia świata i że da swoje Ciało na pokarm.

Nieomylność papieża jest często błędnie utożsamiana z bezgrzesznością lub posiadaniem boskiej wiedzy. W rzeczywistości jest to dar bardzo ograniczony: Nieomylność nie przysługuje papieżowi jako prywatnej osobie, lecz jego urzędowi w ściśle określonych warunkach (nauczanie ex cathedra); Ograniczony zakres dotyczy wyłącznie kwestii wiary i moralności, gdy papież definiuje doktrynę wiążącą cały Kościół.; Papież nie może ogłaszać „nowych” prawd. Jego rola polega na wiernym strzeżeniu i wyjaśnianiu depozytu wiary (Depositum Fidei) już objawionego w Piśmie Świętym i Tradycji. Nieomylność papieska w żadnym sensie nie jest „absolutna”, gdyż absolutna nieomylność należy tylko do Boga. Jest to jedynie asystencja Ducha Świętego chroniąca Kościół przed błędem.

Zarzuty te kreują obraz Kościoła jako instytucji, która „odebrała” kompetencje Bogu, podczas gdy w rzeczywistości Kościół widzi siebie jako pokornego sługę Bożych tajemnic. Kapłan w konfesjonale czy przy ołtarzu nie zastępuje Boga, lecz staje się „przezroczystym” narzędziem, przez które sam Bóg działa w świecie, zgodnie ze swoją obietnicą. To nie Chrystus jest uległy kapłanowi, lecz kapłan jest powołany do całkowitego oddania się na służbę Chrystusowi.


„Zamiast kierować wzrok wiernych ku Golgocie i ku arcykapłańskiej służbie pojednawczej Chrystusa w niebieskiej świątyni (por. Hbr 8,1), Kościół skupia go na rytuale mszalnym, będącym w jego pojęciu jakby „szczytem i ośrodkiem religii chrześcijańskiej”, oraz na orędownictwie Marii i świętych, które – jak uczy – jest często „bardziej skuteczne” niż wstawiennictwo Syna Bożego.” (Tamże, s. 479)

Zarzut ten opiera się na niezrozumieniu katolickiej teologii sakramentalnej oraz roli świętych w ekonomii zbawienia. Kościół katolicki nie zastępuje ofiary Chrystusa rytuałem, lecz wierzy, że w Mszy świętej ta jedyna ofiara z Golgoty staje się uobecniona i dostępna dla wiernych. Ponadto, wstawiennictwo Maryi i świętych nigdy nie jest stawiane ponad pośrednictwem Chrystusa, lecz jest w nim całkowicie zakorzenione i od niego zależne. Msza święta jako uobecnienie ofiary Chrystusa. Kościół naucza, że Msza święta nie jest nową ofiarą ani powtarzaniem śmierci Chrystusa, lecz jej sakramentalnym uobecnieniem. Ofiara krzyża i ofiara Eucharystii to jedna i ta sama ofiara. Ten sam Chrystus, który raz ofiarował się na krzyżu, jest ofiarowany w sposób bezkrwawy na ołtarzu przez posługę kapłanów. Liturgia ziemska nie odciąga wzroku od „niebieskiej świątyni”, lecz jest jej znakiem i uczestnictwem w niej. Fizyczny kościół i sprawowane w nim obrzędy przenoszą wiernych przed oblicze Boga, łącząc ołtarz ziemski z ołtarzem niebiańskim, gdzie Chrystus wstawia się za nami. Eucharystia jest nazywana „szczytem i ośrodkiem”, ponieważ w niej Kościół jednoczy się z ofiarą swojego Pana, a wierni otrzymują owoce odkupienia dokonanego na Golgocie.

Twierdzenie, jakoby Kościół uczył, że wstawiennictwo świętych jest „bardziej skuteczne” niż Chrystusa, jest błędne i sprzeczne z oficjalnym nauczaniem. Kościół jednoznacznie wyznaje, że Jezus Chrystus jest jedynym Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (1 Tm 2, 5). Wszelka skuteczność modlitw świętych wypływa wyłącznie z zasług Chrystusa. Modlitwa wstawiennicza świętych jest wyrazem „komunii świętych”. Tak jak prosimy o modlitwę braci na ziemi, co nie umniejsza pośrednictwa Chrystusa, tak samo prosimy o modlitwę tych, którzy są już w chwale nieba. Prawdziwy kult świętych zawsze prowadzi do Jezusa. Święci są świadkami, którzy spotkali Pana i pomagają nam iść tą samą drogą. Ich wstawiennictwo nie jest „zamiast” Chrystusa, lecz jest modlitwą zanoszoną „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie”. Katolicka Msza święta nie zasłania Golgoty, lecz czyni ją obecną „tu i teraz” dla wiernych, pozwalając im czerpać z arcykapłańskiej służby Chrystusa. Wstawiennictwo Maryi i świętych jest natomiast owocem zwycięstwa Chrystusa i znakiem jedności całego Ciała Mistycznego, w którym członkowie wspierają się nawzajem w drodze do zbawienia.


„Czyż wierni będą spowiadać się Bogu, skoro władzą tą dysponuje urzędujący w konfesjonale kapłan? Nie można oczekiwać, aby grzesznik szukał miłosierdzia i zbawiennej łaski u Boga, jeżeli jej źródło tryska w Kościele. Nie można również spodziewać się, że ludzie będą darzyli Pismo Święte poważaniem, jeśli ponad autorytetem Pisma góruje często „nieomylny” autorytet Tradycji i magisterium Kościoła?” (Tamże, s. 479)

Zarzuty te opierają się na błędnym zrozumieniu katolickiej nauki o pośrednictwie Kościoła oraz relacji między Pismem Świętym a Tradycją. Kościół naucza, że to sam Bóg odpuszcza grzechy w sakramencie pokuty, posługując się kapłanem jako swoim narzędziem, zgodnie z wyraźną wolą Chrystusa. Jednocześnie Pismo Święte, Tradycja i Magisterium nie rywalizują ze sobą, lecz stanowią nierozerwalną jedność, służąc autentycznemu przekazowi Słowa Bożego. Twierdzenie, że spowiedź przed kapłanem odciąga wiernych od Boga, ignoruje fakt, iż to sam Jezus Chrystus ustanowił ten sakrament jako narzędzie swojego miłosierdzia.Ustanowienie przez Chrystusa: Po zmartwychwstaniu Jezus tchnął na Apostołów i powiedział:

J 20, 21-23
2 Kor 5, 18-20

Kościół od początku wierzył, że ta władza została przekazana następcom Apostołów. Bóg jako jedyne źródło przebaczenia: Katolik nie spowiada się „zamiast” Bogu, lecz spowiada się Bogu poprzez posługę kapłana. To Bóg udziela przebaczenia, a kapłan jest jedynie szafarzem tego daru. Odrzucenie sakramentalnego pośrednictwa na rzecz wyłącznie „bezpośredniego kontaktu” z Bogiem jest sprzeczne z planem zbawienia, w którym Bóg posługuje się widzialnymi znakami (sakramentami) i ludźmi (Kościołem jako Ciałem Chrystusa). Sakrament nie jest magicznym rytuałem; bez szczerego żalu i postanowienia poprawy (nawrócenia serca) przebaczenie nie następuje. Spowiedź jest „wyznaniem” świętości Boga i Jego miłosierdzia wobec grzesznika.

Zarzut o „górowaniu” Tradycji nad Pismem wynika z niezrozumienia, jak Słowo Boże funkcjonuje w Kościele. Pismo Święte, Tradycja i Magisterium są ze sobą tak ściśle powiązane, że żadne z nich nie może istnieć samodzielnie. Wspólnie, pod działaniem Ducha Świętego, przyczyniają się do zbawienia dusz. Tradycja nie jest zbiorem ludzkich podań sprzecznych z Biblią, lecz żywym przekazem Słowa Bożego powierzonego Apostołom, które jest wiernie zachowywane i wyjaśniane w Kościele. To właśnie w nurcie Tradycji Kościół rozpoznał, które księgi są natchnione i tworzą kanon Pisma Świętego.

Urząd Nauczycielski (Magisterium) nie stoi ponad Słowem Bożym, lecz mu służy. Jego zadaniem jest autentyczna interpretacja spisanego i przekazanego Słowa, aby chronić wiernych przed błędnymi interpretacjami. Kościół nieustannie zachęca do czytania i rozważania Biblii, uznając ją za „mowę Bożą utrwaloną na piśmie pod natchnieniem Ducha Świętego”.

Odpowiadając na te bezpodstawne zarzuty adwentysów należy podkreślić, że:

1. Spowiedź jest wypełnieniem nakazu Chrystusa, a nie ludzkim wymysłem odciągającym od Boga.

2. Kościół jest wspólnotą, w której Bóg realizuje swoje miłosierdzie w sposób widzialny i pewny dla grzesznika.

3. Tradycja i Magisterium nie osłabiają autorytetu Biblii, lecz stanowią niezbędny kontekst dla jej właściwego zrozumienia i zachowania w całości.


„Niemniej znamienną cechą Kościoła jest również sposób pasterzowania. Dysponuje on szerokim wachlarzem środków oddziaływania na umysły i serca wiernych w celu utrzymania ich w posłuszeństwie wiary i w duchowej zależności. Podporządkowuje swej woli wyznawców za pośrednictwem zastępu oddanych sobie, wyposażonych w „boskie” uprawnienia kapłanów. W umocnieniu wpływów Kościoła znaczącą rolę spełniają nauki o zatraceniu w piekle, o karach czyśćcowych oraz groźba ostracyzmu, czy nawet ekskomuniki (anatemy, klątwy), które opatrzone są wszystkie dogmaty wiary katolickiej, a która pozbawia wiernych za życia udziału w sakramentach, a po śmierci chrześcijańskiego pogrzebu. Nie bez znaczenia są także przygniatające swym przepychem elementy wizualno-słuchowe, występujące w liturgii Kościoła, jak również środki oddziaływania społecznego poprzez opinię publiczną, atmosferę bigoterii i fanatyzmu.” (Tamże, s. 479)

Zarzuty adwentystów opierają się na błędnym zrozumieniu natury posługi kapłańskiej, celu dyscypliny kościelnej oraz roli piękna w liturgii. Kościół katolicki naucza, że kapłaństwo nie jest narzędziem dominacji, lecz służby, a środki dyscyplinarne, takie jak ekskomunika, mają charakter leczniczy, a nie potępiający. Piękno liturgii z kolei nie służy manipulacji, lecz jest odblaskiem chwały Bożej i ma prowadzić wiernych do głębszego spotkania z Bogiem. Kapłaństwo służebne w Kościele katolickim nie jest formą narzucania woli wiernym, lecz posługą ustanowioną przez Chrystusa dla budowania Kościoła. Kapłani są „sługami Chrystusa” i działają w Jego osobie (in persona Christi), co oznacza, że ich moc nie pochodzi od nich samych, lecz jest darem danym dla dobra innych. Uprawnienia kapłańskie wynikają z nieprzerwanej sukcesji apostolskiej, która jest niezbędna dla istnienia Kościoła w pełnym sensie. Kapłani są „ambasadorami Chrystusa”, przez których Bóg kieruje swoje wezwanie do pojednania. Sakramenty, którymi szafują kapłani, działają ex opere operato (mocą samego dokonania czynności), co oznacza, że ich skuteczność zależy od mocy Boga, a nie od osobistej świętości czy woli kapłana.

Nauka o piekle i czyśćcu nie jest narzędziem zastraszania, lecz wyrazem prawdy o wolności człowieka i Bożej sprawiedliwości oraz miłosierdziu. Czym jest piekło? Piekło jest stanem ostatecznego wykluczenia z wizji uszczęśliwiającej Boga dla tych, którzy dobrowolnie trwają w grzechu śmiertelnym. Kościół przypomina o tej rzeczywistości, aby podkreślić wagę ludzkich wyborów. Czym jest czyściec? To proces oczyszczenia dla tych, którzy umierają w miłości Bożej, ale nie są jeszcze w pełni gotowi na zjednoczenie z Nim. Jest to wyraz Bożego miłosierdzia, a nie kara mająca na celu zniewolenie wiernych.

Ekskomunika (anatema) jest często błędnie interpretowana jako ostateczne potępienie, podczas gdy w rzeczywistości jest to najsurowsza kara duchowa o charakterze leczniczym. Głównym celem ekskomuniki nie jest ukaranie winowajcy, lecz doprowadzenie go do opamiętania i powrotu na drogę sprawiedliwości. Służy ona zapobieganiu szerzenia się błędów i ochronie jedności wiary. Kościół zawsze pragnie nawrócenia grzesznika i przewiduje obrzędy rozgrzeszenia oraz pojednania z wiernymi.

Zarzut o manipulację poprzez „elementy wizualno-słuchowe” pomija sakramentalny i symboliczny charakter sztuki sakralnej. Piękno liturgii jest „odblaskiem tajemnicy paschalnej” i ma na celu przyciągnięcie wiernych do miłości Boga. Nie jest to „estetyzm” dla samego piękna, lecz sposób, w jaki prawda o Bożej miłości spotyka człowieka. Muzyka, architektura i szaty liturgiczne mają za zadanie podnosić duszę ku sprawom nadprzyrodzonym i czynić obrzędy godnymi majestatu Bożego. Sztuka sakralna ma pomagać wiernym dostrzec transcendencję Bożej miłości i prowadzić ich do modlitwy.

To, co Adwentyści Dnia Siódmego postrzegają jako środki kontroli, w nauczaniu katolickim jest rozumiane jako niezbędne narzędzia zbawienia, ochrony prawdy i godnego sprawowania kultu Bożego. Kościół nie dąży do podporządkowania sobie woli wiernych dla samej władzy, lecz do prowadzenia ich do pełnej wolności dzieci Bożych poprzez prawdę i łaskę sakramentalną.


„Nacisk psychiczny wywierany przez Kościół na wiernych wciąż niekiedy ogranicza ich swobodę w zakresie wyborów światopoglądowych. Zastąpiwszy naukę Ewangelii nauką dogmatów i Tradycji, czyni wszystko, aby tę drugą naukę przyjmowano bez zastrzeżeń. Mylą się zatem ci, którzy w owocach II Soboru Watykańskiego chcieliby widzieć otwartość Kościoła na głęboką reformę biblijną. Obecnie, zauważane ożywienie w Kościele rzymskokatolickim (dostępność Pisma Świętego, zmiany w liturgii, wzrost znaczenia laikatu, ruchy charyzmatyczne), jak pokazuje rzeczywistość, nie daje nadziei na powrót do wszystkich biblijnych nauk. A przecież taki był cel szesnastowiecznej Reformacji jako ruchu chrześcijańskiej odnowy. Jak wiadomo wystąpiła ona przeciwko sprzecznym z Biblią formom kultu oraz przerostom dogmatyczno-liturgicznym, do jakich doszło w Kościele zachodnim. Mimo to Rzymowi od wieków niezmiennie przyświeca wizja poddania wszystkich cum Petro et sub Petro, czyli by byli „z Piotrem i pod Piotrem”.” (Tamże, s. 479-480)

Zarzuty adwentystów dnia siódmego wobec Kościoła katolickiego koncentrują się na kwestii wolności sumienia, relacji między Pismem Świętym a Tradycją oraz prymatu papieskiego. Kościół odpowiada na nie, podkreślając, że wiara jest z natury aktem wolnym, a Tradycja nie zastępuje Ewangelii, lecz stanowi z nią jedną „świętą skarbnicę słowa Bożego”, której autentyczna interpretacja służy zachowaniu prawdy objawionej w nienaruszonym stanie. Kościół katolicki jednoznacznie naucza, że nikt nie może być zmuszany do przyjmowania wiary wbrew swojej woli. Dokumenty Soboru Watykańskiego II podkreślają godność osoby ludzkiej i prawo do wolności religijnej.

Wiara ze swej natury musi być dobrowolna; człowiek nie może przylgnąć do Boga objawiającego się, jeśli nie złoży Mu „rozumnego i wolnego posłuszeństwa wiary”. Wolność religijna oznacza, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony jednostek, grup społecznych czy jakiejkolwiek władzy ludzkiej. Sumienie jest uznawane za „posłańca Boga”, który nie nakazuje niczego własną mocą, lecz z autorytetu Boga. Kościół widzi siebie jako obrońcę sumienia, a nie instytucję wywierającą na nie „nacisk psychiczny”.

Zarzut o zastąpieniu Ewangelii dogmatami i Tradycją wynika z niezrozumienia katolickiej koncepcji Objawienia. Kościół naucza, że Tradycja święta i Pismo Święte płyną z tego samego Bożego źródła i zmierzają do tego samego celu. Urząd Nauczycielski Kościoła nie stoi ponad słowem Bożym, lecz mu służy, nauczając tylko tego, co zostało przekazane. Pismo Święte musi być czytane i interpretowane w tym samym Duchu, w jakim zostało napisane, co wymaga uwzględnienia żywej Tradycji całego Kościoła. Odejście od Tradycji przy powoływaniu się na samo Pismo może prowadzić do błędnych interpretacji i osłabienia siły natchnienia biblijnego.

Wbrew twierdzeniom o braku nadziei na „powrót do nauk biblijnych”, Sobór Watykański II postawił Pismo Święte w centrum życia Kościoła. Kościół usilnie zachęca wszystkich wiernych do częstego czytania Pisma Świętego, aby nabywali „najwyższą wartość poznania Chrystusa”. Zmiany liturgiczne miały na celu m.in. obfitsze zastawienie dla wiernych stołu słowa Bożego, aby skarby biblijne zostały szerzej otwarte. Reforma nie polega na odrzuceniu dotychczasowej nauki, lecz na jej pogłębieniu i lepszym zrozumieniu w świetle Ducha Świętego.

Zasada jedności z następcą św. Piotra nie jest wizją dominacji, lecz fundamentem jedności Kościoła ustanowionym przez Chrystusa. Kościół wierzy, że prymat Piotra nad całym Kościołem został ustanowiony bezpośrednio przez Jezusa Chrystusa dla trwałego dobra i jedności wiernych. Komunia cum Petro (z Piotrem) i sub Petro (pod Piotrem) nie jest czymś narzuconym z zewnątrz, lecz wynika z samej konstytucji Kościoła jako wspólnoty. Następca Piotra sprawuje swoją władzę, aby episkopat był jeden i niepodzielny, a cała rzesza wiernych trwała w jedności wiary i komunii.

Kościół katolicki odrzuca tezę o sprzeczności między Biblią a Tradycją, wskazując, że to właśnie w Tradycji Pismo Święte jest właściwie rozumiane i zachowywane. Wolność wiernych nie jest ograniczana przez dogmaty, lecz chroniona przez prawdę, która – zgodnie z obietnicą Chrystusa – wyzwala.


„Przytoczone elementy składają się na obraz Kościoła, który zająwszy miejsce Boga i Jego prawdy objawionej w Piśmie Świętym, stał się szafarzem sumień ludzkich, uzależniającym zbawienie człowieka od własnych – a nie Boskich – decyzji. Mówiąc o Kościele, trzeba oczywiście mieć na uwadze stanowiącą go hierarchię. Z drugiej strony, nieuczciwe byłoby przy tym nie zauważyć rosnącej liczby katolików, którzy doświadczają szczerej biblijnej odnowy.” (Tamże, s. 480)

Zarzut adwentystów, jakoby Kościół katolicki „zajął miejsce Boga” i Jego prawdy oraz uzależnił zbawienie od własnych decyzji, jest z perspektywy doktryny katolickiej błędną interpretacją roli Kościoła w planie zbawienia. Kościół nie postrzega siebie jako zamiennika Boga, lecz jako Jego narzędzie, szafarza łaski i „powszechny sakrament zbawienia”, ustanowiony przez samego Chrystusa w celu prowadzenia ludzi do zjednoczenia z Bogiem.

Kościół katolicki jednoznacznie naucza, że jedynym pośrednikiem i drogą zbawienia jest Jezus Chrystus. Kościół nie „zajmuje miejsca Boga”, lecz jest Jego „współpracownikiem” w dziele zbawienia świata. Sobór Watykański II definiuje Kościół jako „znak i narzędzie wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Chrystus ustanowił Kościół jako swoje Ciało i „powszechny sakrament zbawienia”, przez który udziela ludziom prawdy i łaski. Kościół jest podporządkowany Chrystusowi jako swojej Głowie. To Chrystus działa w Kościele i przez Kościół, aby prowadzić ludzi do Ojca. Twierdzenie o konieczności Kościoła do zbawienia nie jest „ludzką decyzją”, lecz wynika z wyraźnego nakazu Chrystusa dotyczącego wiary i chrztu. Kościół jest „bramą”, przez którą ludzie wchodzą do wspólnoty zbawionych, ale to Bóg jest autorem tego porządku.

Zarzut o zastąpieniu prawdy biblijnej własnymi decyzjami pomija fakt, że Kościół postrzega siebie jako sługę Słowa Bożego, a nie jego pana. Kościół otrzymał od Apostołów uroczysty nakaz głoszenia zbawczej prawdy. Jego zadaniem jest wierne strzeżenie „pamięci słów Chrystusa” i przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie. Urząd Nauczycielski Kościoła (Magisterium) nie stoi ponad Słowem Bożym, lecz mu służy, nauczając tylko tego, co zostało przekazane. Infallibilność (nieomylność) Kościoła rozciąga się tylko na depozyt Objawienia Bożego i prawdy niezbędne do jego zachowania. Kościół naucza języka wiary, aby wprowadzić wiernych w zrozumienie życia nadprzyrodzonego, działając jak matka ucząca swoje dzieci mówić.

Kościół nie „zawłaszcza” sumień ludzkich, lecz ma za zadanie je formować i oświecać w oparciu o prawo Boże. Kościół ma prawo i obowiązek głosić zasady moralne, które oczyszczają osąd sumienia i leczą zraniony ludzki rozum. Osobiste sumienie nie powinno być przeciwstawiane Magisterium, ponieważ to właśnie nauczanie Kościoła pomaga sumieniu unikać subiektywizmu i błędu. Papież i biskupi są „autentycznymi nauczycielami”, obdarzonymi autorytetem Chrystusa, aby głosić wiarę, w którą należy wierzyć i którą należy stosować w życiu. Ich władza ustawodawcza i sądownicza w sprawach religijnych służy budowaniu wspólnoty i zbawieniu dusz, a nie panowaniu nad ludźmi.

Kościół nie „uzależnia zbawienia od własnych decyzji”, lecz naucza, że zbawienie jest darmowym darem łaski, który wymaga wolnej odpowiedzi człowieka. Zbawienie jest owocem ofiary Chrystusa i działania Ducha Świętego. Nawet bycie w Kościele nie gwarantuje zbawienia, jeśli człowiek nie odpowiada na łaskę „myślą, słowem i czynem”. Zbawienie wymaga współpracy człowieka z Bogiem. Kościół dostarcza środków tej łaski (sakramentów), ale to Bóg jest tym, który gładzi grzechy i daje życie wieczne. Kościół szafuje sakramentami jako „środkami i narzędziami”, przez które zasługi Chrystusa są stosowane do poszczególnych osób.

Zarzut adwentystów opiera się na fałszywej alternatywie: albo Bóg, albo Kościół. Teologia katolicka widzi w Kościele przedłużenie obecności Chrystusa w świecie. Kościół nie zajmuje miejsca Boga, lecz jest miejscem, w którym Bóg spotyka się z człowiekiem. Wspomniana w zarzucie „biblijna odnowa” wśród katolików nie jest zjawiskiem sprzecznym z naturą Kościoła, lecz owocem jego misji, która zawsze dąży do tego, by wierni coraz głębiej czerpali ze źródeł Słowa Bożego i sakramentów. Kościół pozostaje „powszechnym sakramentem zbawienia”, którego jedynym celem jest doprowadzenie wszystkich ludzi do pełnej jedności w Chrystusie.


„Ponieważ jednak Kościół katolicki nie zachował – jak dowiedziono – tej samej nauki, tych samych środków uświęcenia (przez wiarę w Chrystusa i posłuszeństwo Ewangelii) oraz tego samego ustroju, stąd wniosek prosty: nie jest i nie może być Kościołem apostolskim. Na tej samej zasadzie nie przysługują mu pozostałe cechy: jedyność, świętość i powszechność, a zatem – ogólnie rzecz biorąc – prawdziwość. Stanowi to smutną rzeczywistość, jakże często uchodzącą uwagi wierzącego ludu, a także nazbyt usilnym zwolennikom ekumenicznego zbliżenia protestantów i katolików.” (Tamże, s. 480)

Zarzut, jakoby Kościół katolicki nie był Kościołem apostolskim, opiera się na błędnym założeniu, że apostolskość zależy od subiektywnej oceny zgodności współczesnej nauki z interpretacją Biblii dokonywaną przez poszczególne grupy wyznaniowe. Z perspektywy katolickiej, apostolskość jest obiektywną cechą Kościoła, która wyraża się w trzech nierozerwalnych wymiarach: pochodzeniu od Apostołów, zachowaniu ich nauki (depozytu wiary) oraz kontynuacji ich misji poprzez sukcesję apostolską.

Kościół jest apostolski, ponieważ został zbudowany na „fundamencie Apostołów” (Ef 2,20), którzy byli wybranymi świadkami posłanymi przez samego Chrystusa. To nie jest jedynie kwestia historycznego początku, ale trwałej więzi z początkiem. Kościół katolicki jako jedyny może wykazać nieprzerwaną linię sukcesji od czasów apostolskich, co jest widoczne w urzędzie biskupa Rzymu – następcy św. Piotra – oraz kolegium biskupów.

Zarzut o „niezachowaniu tej samej nauki” pomija fakt, że to właśnie Kościół, dzięki asystencji Ducha Świętego, wiernie strzeże i przekazuje „dobry depozyt” (2 Tm 1,13-14) otrzymany od Apostołów. Prawdy nie odnajduje się w prywatnej interpretacji Pisma Świętego, lecz w żywym głosie Kościoła, który posiada autorytet do wyjaśniania objawienia. Już św. Ireneusz z Lyonu w II wieku wskazywał, że prawdziwa nauka apostolska jest tam, gdzie istnieje sukcesja biskupia. Kościół nie zmienia nauki, lecz ją pogłębia pod przewodnictwem Ducha Prawdy. Apostolskość jest nierozerwalnie związana z pozostałymi cechami Kościoła: jednością, świętością i powszechnością.

Ustrój hierarchiczny (biskupi, prezbiterzy, diakoni) nie jest późniejszym wymysłem, lecz strukturą ustanowioną przez Apostołów, aby ich misja mogła trwać do końca świata. Pełnia środków zbawienia, w tym sakramenty, została powierzona Kościołowi przez Chrystusa. To właśnie w Kościele katolickim trwa „pełnia środków zbawienia”, w tym poprawna spowiedź wiary i pełne życie sakramentalne. Twierdzenie, że Kościół katolicki nie jest „prawdziwy”, ponieważ nie spełnia kryteriów narzuconych przez adwentystów, jest odwróceniem porządku eklezjologicznego. To Kościół jest „filarem i podwaliną prawdy” (1 Tm 3, 15). Oddzielenie się od sukcesji apostolskiej i ustanowienie własnych struktur na podstawie prywatnej interpretacji Biblii prowadzi do rozbicia jedności, o którą modlił się Chrystus. Św. Augustyn argumentował, że to właśnie w Kościele posiadającym sukcesję od Stolicy Apostolskiej należy szukać prawdy, a heretycy, mimo swoich twierdzeń, pozostają poza tą wspólnotą życia i wiary. Kościół katolicki jest apostolski, ponieważ trwa w komunii wiary i życia ze swoim początkiem poprzez następców św. Piotra i pozostałych Apostołów . To Chrystus czyni swój Kościół apostolskim, a nie ludzkie opinie o tym, jak ten Kościół powinien wyglądać. Zarzuty o utratę apostolskości wynikają z niezrozumienia natury sukcesji i roli Magisterium w strzeżeniu niezmiennej prawdy Ewangelii w zmieniających się czasach.


„Kościół rzymskokatolicki jest i pozostaje Kościołem i Tradycji. Mówienie zatem w niektórych kręgach ekumenicznych o wygaśnięciu powodów, które zapoczątkowały reformację, wydaje się być nierozważne w obliczu faktów przedstawionych w tej książce. Niestety, istniejące podziały i kontrasty pomiędzy katolicyzmem a ewangelicznym chrześcijaństwem wciąż wykluczają taką jedność. A szkoda. Prawda bowiem leży tak blisko. Znaleźć ją można w odwiecznym i niezmiennym Słowie Bożym (J 17, 17).” (Tamże, s. 480)

Kościół katolicki nie postrzega Tradycji jako czegoś zewnętrznego wobec Słowa Bożego, lecz jako żywy sposób jego przekazywania i interpretowania pod natchnieniem Ducha Świętego. Prawda, o której mówi Ewangelia Jana (J 17, 17), nie jest jedynie tekstem spisanym, lecz żywą Osobą Chrystusa i Jego nauką, która trwa w Kościele dzięki nierozdzielności Biblii, Tradycji i Urzędu Nauczycielskiego. Zarzut adwentystów opiera się na błędnym założeniu, że Tradycja jest sprzeczna z Pismem Świętym lub stanowi ludzki dodatek do Bożego Słowa. W nauczaniu Kościoła Pismo Święte i Tradycja stanowią jeden święty depozyt Słowa Bożego. Adwentyści twierdzą, że powody Reformacji wciąż są aktualne. Kościół katolicki uznaje, że w historii dochodziło do nadużyć, które stały się zarzewiem podziałów, ale jednocześnie podkreśla, że jedność jest wolą Chrystusa. Już papież Hadrian VI w XVI wieku otwarcie przyznał, że grzechy ludzi Kościoła, w tym Kurii Rzymskiej, były przyczyną wielu nieszczęść. Współcześni papieże, jak Jan Paweł II, również wzywali do pokuty za winy, które doprowadziły do podziałów. Często u podstaw schizmy leży niepełne lub sprzeczne rozumienie Tradycji – postrzeganie jej jako czegoś statycznego, co można przeciwstawić Magisterium Kościoła. Kościół katolicki nie odrzuca potrzeby reformy obyczajów czy dyscypliny, ale sprzeciwia się reformom, które uderzają w depozyt wiary lub boską strukturę Kościoła. Biblia nie powstała w próżni, lecz wewnątrz wspólnoty Kościoła, która pod natchnieniem Ducha Świętego spisała i rozpoznała Słowo Boże. Zasada sola Scriptura (tylko Pismo) jest historycznie i teologicznie problematyczna, ponieważ samo Pismo nie zawiera listy ksiąg natchnionych – tę listę znamy dzięki Tradycji. Tradycja nie jest „ludzką nauką”, lecz sposobem, w jaki Duch Święty sprawia, że Słowo Boże pozostaje żywe i zrozumiałe dla każdego pokolenia. Jedność, o którą modlił się Jezus w J 17, nie jest możliwa bez uznania autorytetu, który On sam nadał Apostołom i ich następcom.


Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook

Autor: Piotr Andryszczak
© 2007