Polonijne „Nowe niebiosa i nowa ziemia”

Autor: Włodzimierz Bednarski

Polonijne „Nowe niebiosa i nowa ziemia”

 

Z wydanych po polsku (po 1945 r.) książek Świadków Jehowy, u nas w kraju najmniej znaną jest chyba publikacja pt. „Nowe niebiosa i nowa ziemia”.

Dlaczego jest ona tak mało popularna? Otóż dlatego, że ten podręcznik ukazał się tylko w wersji polonijnej i nigdy ponoć w Polsce nie był powielany, ani oficjalnie studiowany przez głosicieli.

Z trudem udało mi się, dopiero po wielu latach, zdobyć tę pozycję i mało kto ją posiada. Niewielu też polskich Świadków Jehowy wie o jej istnieniu.

Jej edycja angielska ukazała się w 1953 r., a polska w roku 1958. Nakład to 2 mln egzemplarzy. Ma ona 22 rozdziały, 384 strony oraz „Tabelę wybitnych dat historycznych” (s. 378-384). Książka posiada granatową, sztywną okładkę i dedykację:

„Dedykowano czci i wysławianiu Boga, Twórcy nowych niebios...” (s. 3).

 

Zawiera ona też reklamę innej książki (wydanie polonijne) pt. „To znaczy życie wieczne”, ale ta pozycja dobrze znana jest u nas w kraju w wydań typu broszurowego:

„Tę 320-stronicową książkę w pięknej czerwonej oprawie otrzymać możesz za 50c lub fr. franc 200” (s. 384).

 

Towarzystwo Strażnica niewiele razy nadmieniało o książce „Nowe niebiosa i nowa ziemia”. Czasem gdzieś w przypisie Strażnicy, innym razem, szczególnie w latach 50-tych XX wieku, w cyklu „Pytania czytelników”.

Oto jedno z ostatnich wspomnień:

„Mniej więcej w tym czasie pewna kobieta powiedziała nam, że miejscowi księża zabronili parafianom przyjmować ‘tę czerwoną książkę o Diable’. Mieli na myśli książkę ‘Niech Bóg będzie prawdziwy’, którą proponowaliśmy ludziom w ciągu tygodnia. Skoro czerwona książka została przez księży ‘zakazana’, zaczęliśmy głosić z niebieską (‘Nowe niebiosa i nowa ziemia’). Gdy duchowni dowiedzieli się o tej zmianie, postanowiliśmy rozpowszechniać żółtą książkę (Co religia uczyniła dla ludzkości?) i tak dalej. Jak to dobrze, że mieliśmy tyle książek w różnych okładkach!” (Strażnica Nr 23, 2001 s. 25-26).

 

Ponieważ większość wykładni omawianej książki jest identyczna, jak w pozostałych publikacjach tamtego czasu, dlatego przedstawimy tu tylko kilka nauk charakterystycznych dla tej pozycji, które niezbyt często są przypominane przez Towarzystwo Strażnica. Oto one:

 

Rok 4025 przed Chr. - stworzenie Adama

 

„Nowe niebiosa i nowa ziemia” znane są między innymi ze specyficznej chronologii. Otóż książka ta wyznaczała np. stworzenie Adama na jesień 4025 r. przed Chr.

Strażnica Nr 6, 1963 s. 5 tak to wspomina:

„Te książki zawierają jeszcze inne listy i spisy, których nie powinno się przeoczyć. Na stronie 364 książki ‘Nowe niebiosa i nowa ziemia’ (ang.) [ed. pol. s. 378] znajduje się na przykład tabela wybitnych dat historycznych, począwszy od stworzenia Adama w roku 4025 przed Chr., a na założeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych w roku 1945 skończywszy. Wszystkie dane są poparte tekstami biblijnymi”.

 

Rzeczywiście w książce tej, w tabeli, podano:

„4025 [przed Chr.] Stworzenie Adama (w jesieni)” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 378).

 

Może niektórych Świadków Jehowy zadziwi ta data, bowiem sądzą oni, że Towarzystwo Strażnica, tak jak dziś, już od wielu lat uczyło o stworzeniu Adama w 4026 r. przed Chr., a nie w 4025 („Całe Pismo jest natchnione przez Boga i użyteczne” 1998 s. 286; por. Strażnice: Nr 1, 1967 s. 12 i Nr 16, 1968 s. 4; „Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 s. 22).

Tymczasem tak nie jest bo jeszcze w 1960 r. Towarzystwo Strażnica podawało:

„Według kalendarza żydowskiego od stworzenia Adama do 1 roku przed Chr. upłynęło 3760 lat, podczas gdy według Strażnicy aż 4024 lata (od jesieni roku 4025 przed Chr. do jesieni roku 1 przed Chr.); różnica wynosi więc 264 lata” (Strażnica Nr 14, 1960 s. 11).

 

Według tej chronologii 6000 lat od stworzenia Adama wypadłoby w 1976 r., a nie w 1975, na który to rok Świadkowie Jehowy gorąco oczekiwali („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 104, 633; por. Strażnice: Nr 1, 1967 s. 12 i Nr 16, 1968 s. 4; „Życie wieczne w wolności synów Bożych” 1970 s. 22).

 

Lata 4025 i 4026 r. przed Chr. to nie pierwsze i nie ostatnie daty stworzenia Adama, bo przecież uczono też o 4028 r. przed Chr. („Prawda was wyswobodzi” 1946 s. 142), ale i zapewne o roku 4027, skoro R. Franz, były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy wspomina, że rok 1974 był rozważany jako „kandydat” na datę Armagedonu, po 6000 latach istnienia człowieka (patrz „Kryzys Sumienia” 2006 s. 72-73). Wiemy też, że w swych początkach Towarzystwo Strażnica uczyło o 4128 r. przed Chr. (Strażnica Rok XCVI [1975] Nr 21 s. 16; por. „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 632-633).

 

Interpretacja Boża czy tradycja ludzka?

 

Od swego początku Towarzystwo Strażnica uczyło, że siódmy dzień stworzenia, a właściwie odpoczynku Bożego, obejmuje 6000 lat dziejów ludzkich i 1000 lat szczęśliwego życia, czyli razem 7000 lat.

Były jednak różnice skąd wywodzi się ta nauka (ciekawe że przedstawione na tej samej 41 stronie, ale w różnych książkach, wydanych różnym czasie). Oto opinia omawianego przez nas podręcznika:

 „Według interpretacji Bożej, a nie według interpretacji ludzkiej siódmy dzień odpoczynku obejmuje zatem siedem tysięcy lat” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 41).

 

A czego na ten temat uczyło Towarzystwo Strażnica w swych początkach:

„Wykażemy tu, że od stworzenia Adama do R. P. 1873 upłynęło 6000 lat. Chociaż w Biblii nie znajdujemy wyraźnego oświadczenia względem tego, że siódmy tysiąc będzie panowaniem Chrystusa, wielkim dniem sabatu i restytucyi dla całego świata, jednak uświęcona tradycya nie jest bez logicznej podstawy” („Nadszedł Czas” 1919 s. 41).

 

Dzień Jehowy

 

Przez wiele lat, aż do roku 1961, Towarzystwo Strażnica lata od 1914 r. nazywało „Dniem Jehowy”. Omawiany podręcznik podaje:

„Od chwili narodzin Królestwa w roku 1914 nastał był dzień Jehowy” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 228; patrz też s. 231, 334).

 

Jeszcze Strażnica Nr 10, 1961 s. 2 podtrzymywała ten pogląd:

„Obecnie, kiedy żyjemy w ‘dniu Jehowy’, wielki Bóg nieba ‘czyni cuda’ (...) Jest to dzień, którego Dawid oczekiwał z radością (...) W naszych czasach nowożytnych, w roku 1914 Jehowa ustanowił wiecznotrwałe Królestwo niebios, którego władzę oddał w ręce kogoś większego niż Dawid...”.

 

Dziś te czasy od 1914 r. Towarzystwo Strażnica dla odmiany nazywa „Dniem Pańskim”, natomiast „Dzień Jehowy” to „koniec obecnego systemu rzeczy” (Armagedon).

Mało tego, poucza ono głosicieli, by nie mylili obu dni:

„Przejmującego lękiem dnia Jehowy nie należy mylić z ‘dniem Pańskim’, wspomnianym w Księdze Objawienia 1:10” (Strażnica Nr 24, 1997 s. 11).

 

Można by tu zapytać, kto pierwszy mylił te dni, czy głosiciele czy Towarzystwo Strażnica?

 

Ale to jeszcze nie wszystko, bo właśnie to Towarzystwo kiedyś utożsamiało oba dni:

„Chrystus Jezus zasiadł w roku 1914 na tronie królewskim w niebie i od tej chwili począwszy ma do Armagedonu wykonać pewne dzieło. Ten okres znany jest jako ‘dzień Pański’ albo ‘dzień Jehowy’.” (Strażnica Nr 19, 1960 s. 9).

 

Na koniec jeszcze jedna opinia (choć dawna, z czasów Russella) zamieszczona w omawianym przez nas podręczniku. Okazuje się z niej, że kiedyś wspominany powyżej „Dzień Pański” nie zaczynał się dla Towarzystwa Strażnica w roku 1914, tylko w 1873! Oto te słowa:

„Wierzymy, iż Słowo Boże dostarcza nam niewątpliwego dowodu na to, że obecnie żyjemy w tym ‘Dniu Pańskim’; że on zaczął się w roku 1873 i trwać będzie czterdzieści lat” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 213).

 

Kiedy Bóg odpoczął?

 

Kiedyś Towarzystwo Strażnica uczyło, że Bóg po stworzeniu Adama zaraz odpoczął i od wtedy można liczyć 6000 lat, zarówno od stworzenia jak i od Jego odpocznienia.

„Era chrześcijańska zbliża się obecnie ku swemu końcowi i upłynęło prawie sześć tysięcy lat od stworzenia człowieka, po czym zaczął się odpoczynek Boga czyli Jego odstąpienie od ziemskiego dzieła stwarzania. A oto przed ludzkością stoi tysiącletnie królowanie Jezusa Chrystusa, po którym on wręczy wszystkie rzeczy Bogu, swemu Ojcu. Według interpretacji Bożej, a nie według interpretacji ludzkiej siódmy dzień odpoczynku obejmuje zatem siedem tysięcy lat” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 41).

 

Później gdy po 6000 latach od stworzenia Adama (w 1975 r.) nie nastąpiło oczekiwane szczęśliwe 1000-lecie, Towarzystwo Strażnica zaczęło „kręcić”, że choć wiadomo kiedy człowiek został stworzony, to nie wiadomo kiedy Bóg odpoczął i dlatego nie można wyliczyć kiedy będzie millennium. Oto jego słowa:

„Oznacza [to] po prostu, że wspomniane czynniki i wynikające z nich ewentualności nie pozwalają nam stanowczo określić, ile czasu upłynęło od stworzenia Adama do stworzenia pierwszej kobiety. Nie wiemy, czy był to okres tak krótki, jak miesiąc lub kilka miesięcy, czy też rok lub jeszcze więcej. Ale bez względu na długość tego okresu, należałoby go odjąć od czasu, który minął po stworzeniu Adama, aby w wyniku się dowiedzieć, od jak dawna trwa Boży siódmy ‘dzień’, Jego wielki dzień odpoczynku. Zatem okoliczność, że skończyło się już sześć tysięcy lat istnienia człowieka, to jedna sprawa, a sześć tysięcy lat trwania siódmego ‘dnia’ stwarzania Bożego to zupełnie inna sprawa. Nie wiemy dokładnie, jak długo trwa ten drugi okres” (Strażnica Rok XCVIII [1977] Nr 10 s. 7).

 

„od powołania do istnienia Adama upłynął jeszcze pewien czas, a wtedy została stworzona jego żona Ewa. W tym czasie Adam z rozkazu Boga nadawał nazwy zwierzętom. Nie wiemy, czy zajęło mu to tygodnie, miesiące, czy może lata. Stąd też nie możemy dokładnie stwierdzić, kiedy się rozpoczął wielki ‘dzień odpoczynku’ Jehowy ani kiedy się skończy. To samo trzeba powiedzieć o początku tysiącletniego panowania Chrystusa. Biblia nie dostarcza nam żadnych danych, które by umożliwiły ustalenie tej daty...” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 10 s. 14).

 

Jeszcze tylko z kronikarskiego obowiązku przypomnijmy, że były w latach 60-tych XX wieku publikacje które bardziej dosadnie niż „Nowe niebiosa i nowa ziemia” stwierdzały, że po stworzeniu Adama zaraz rozpoczął się dzień odpoczynku Boga:

„Czy dzień odpoczynku Bożego pokrywa się z czasem, jaki upłynął od stworzenia człowieka? Najwyraźniej tak! Z najbardziej wiarogodnych badań chronologii biblijnej, (...) wynika, że Adam został stworzony w jesieni roku 4026 p.n.e. Jeszcze w tym samym roku mogła być stworzona Ewa i bezpośrednio potem rozpoczął się dzień odpoczynku Bożego. W którym więc roku ma upłynąć pierwszych 6000 lat dnia odpoczynku Bożego? W roku 1975.” (Przebudźcie się! Nr 12 z lat 1960-9 s. 10).

 

„Czy to znaczy, że dzień odpoczynku Bożego zaczął się w roku 4026 przed naszą erą? Chyba tak. Książka o ‘Życiu wiecznym’ nie podaje, że było inaczej. (...) /Następnie [F.Franz] dość obszernie wykazywał prawdopodobieństwo tego, że rok 4026 p.n.e. zapoczątkował dzień odpoczynku Bożego./” (Strażnica Nr 1, 1967 s. 12).

 

Rok 606 czy 607 przed Chr.?

 

Choć rzekoma data zburzenia Jerozolimy jest dla Towarzystwa Strażnica najważniejszą, po roku 1914, bo służy nawet wyliczeniu jego, to jednak zmieniło ją ono w latach 40-tych XX wieku (pomijamy tu kwestię, że według historyków jest to rok 587 przed Chr.). Teraz jest to dla Świadków Jehowy rok 607 przed Chr., a wcześniej był nim rok 606. Omawiana książka ukazuje obie te daty na sąsiednich kartkach. Ciekawe, że Świadkom Jehowy to nie przeszkadza:

„I jak od chwili rozpoczęcia się żniwa żydowskiego od roku 70 po Chr. upłynęło czterdzieści lat, tak i owe 2520 lat czyli ‘czasy pogan’ trwają od roku 606 przed Chr. do 1914 po Chr. czyli czterdzieści lat poza rok 1874” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 213).

 

„W ostatnich dwudziestu pięciu latach dziewiętnastego stulecia świadkowie Jehowy na ziemi podali do wiadomości, że czas jego nieprzerwalnego władania czyli, ‘wyznaczone czasy narodów’ skończyły się w roku 1914 po Chr. czyli po 2520 latach od roku 607 przed Chr.” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 215).

 

Na dodatek widzimy, że Towarzystwo Strażnica troszkę ‘nakłamało’ w tym zdaniu, że już od XIX wieku uczą o roku 1914 i 607, bo przecież widzimy, że uczyło wtedy o 606 r., jak samo podało.

 

Wielbienie Jezusa czy hołd dla Niego?

 

Omawiana przez nas książka ukazała się już po wydaniu ang. „Chrześcijańskich Pism Greckich w przekładzie Nowego Świata” (1950). Bazuje ona na tym Nowym Testamencie Towarzystwa Strażnica. Niestety został on później zmieniony przez tę organizację. Mamy tu przykład tego, że Świadkom Jehowy wolno było kiedyś „wielbić Jezusa”:

„Lecz gdy znowu wprowadza swego Pierworodnego na zamieszkałą ziemię, mówi: ‘I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży (...)’ (Hebr. 1:4-13, NW)” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 27).

 

Jeszcze Strażnica z 1973 r., która cytowała ze starszej ang. edycji Nowego Testamentu Towarzystwa Strażnica, oddała Hbr 1:6 tak jakby Świadkowie Jehowy wielbili Jezusa:

„‘I niech go wielbią wszyscy aniołowie Boży’ (NW)” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 17 s. 22).

 

Później już Towarzystwo Strażnica dokonano korekty w tekście własnego Nowego Testamentu na „złożą hołd”, bo „wielbienie” Świadkowie Jehowy rezerwują tylko dla Jehowy:

„I niech mu złożą hołd wszyscy aniołowie Boży [Hbr 1:6]” („Chrześcijańskie Pisma Greckie w przekładzie Nowego Świata”).

„Wypływa stąd dla nas bezsporny wniosek, że mamy czcić wyłącznie Boga (Mateusza 4:10). Nie wolno nam kalać czystego wielbienia oddawaniem czci czemukolwiek ani komukolwiek innemu (Izajasza 42:5, 8)” („Wspaniały finał Objawienia bliski!” 1993 s. 314).

 

Maria bezgrzeszna wg Towarzystwa Strażnica?

 

Według Rdz 3:16 („Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci...”) bóle porodu stały się karą za grzech pierworodny, a ich naturalny brak jest wobec tych słów oznaką bezgrzeszności. Towarzystwo Strażnica, nie wiadomo czy świadome tego, w omawianej książce podało, że Maria bez bólu porodziła Jezusa:

„‘I wielki znak był widziany (...) I ona krzyczy w swych bólach i w swych udrękach rodzenia’ [Ap 12:1-2]. To nie mogło się stosować do Marii, dziewicy żydowskiej, bo ona nie była w niebie, gdy rodziła człowieka Jezusa, a jako dziecko doskonałe Jezus nie urodził się oczywiście w bólach porodowych i udrękach, jakie towarzyszyły rodzeniu niedoskonałych dzieci Ewy. (1 Mojż. 3:16)” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 213-214).

 

Ta nauka, z tej książki, nie była żadną nowością, ale przypomnieniem dawnej wykładni Towarzystwa Strażnica, jakby zapomnianej, a publikowanej w dziele wydawanym w latach 1921-1930 (po ang. do 1940 r.). Oto te wcześniejsze stwierdzenie:

„Gdy inni spali Marya niezawodnie zastanawiała się nad wypadkami ostatnich miesięcy. I gdy tak wśród nocnej ciszy przemyśliwała, bez żadnego bólu i cierpień porodziła Jezusa” („Harfa Boża” 1921 s. 89).

 

Ta nauka, jak widać, obowiązywała jeszcze w 1958 r. Czyżby wtedy Świadkowie Jehowy uznawali bezgrzeszność Marii?

Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica nigdy w swych publikacjach nie odwołało powyższej swojej nauki. Czyżby ona nadal obowiązywała? Natomiast dziś wielu głosicieli nie wie, że oni tak kiedyś nauczali (czy może nauczają nadal?).

A może Towarzystwo Strażnica zamiast zmieniać tę naukę, wolało pójść w jej przemilczanie?

 

Kim jest ‘niewolnik wierny i rozumny’?

 

Dla Towarzystwa Strażnica zawsze ważnym problemem było, kto jest „sługą wiernym i roztropnym” z Mt 24:45-47 („niewolnik” według jego obecnej nauki). W omawianej książce przedstawia ono jedną z definicji tego zagadnienia (wtedy używano określenia „rozumny”, a obecnie „roztropny”):

„Tak też jest z ‘wiernym i rozumnym niewolnikiem’. Nie jest nim pojedynczy człowiek, lecz klasa, której powierzono dobra i interesy Królestwa. Nie jest nim towarzystwo Watch Tower Bible and Tract Society ze wszystkimi swymi oddziałami, korporacja prawna zarejestrowana według praw świeckiego państwa politycznego” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 268-269).

 

Przypominamy, że ta opinia została wyrażona w książce wydanej po ang. w 1953 r., a po polsku w 1958 r.

Oto zaś prawdopodobnie przeciwstawne stanowisko z publikacji wydanej po ang. w 1952 r., a po polsku w 1954 r. (ed. polonijna 1961), a więc w tym samym czasie:

Korporacja, którą się Pan posługuje do szerzenia, czyli rozdzielania swej prawdy, nazwana jest ‘niewolnikiem wiernym i rozumnym’.” („Niech Bóg będzie prawdziwy” 1954 rozdz. XVII par. 10).

 

Dodajmy, że podobne stanowisko przedstawia też pierwsze wydanie książki „Niech Bóg będzie prawdziwy” rozdz. XV par. 10 (ed. ang. 1946 r., ed. polonijna 1950 r.), używające terminu „narzędzie”, zamiast „korporacja”.

 

Dla równowagi przypomnijmy także opinię z innej książki, wydanej mniej więcej w tym samym czasie (ed. ang. 1958, ed. polska 1960):

„Kto zatem jest tym ‘niewolnikiem wiernym i rozumnym’? ‘Niewolnikiem’ nie jest ani człowiek, ani Towarzystwo Watch Tower. Jest nim zjednoczone grono zgromadzonych ponownie członków duchowego narodu Bożego” („Od raju utraconego do raju odzyskanego” 1960 s. 193).

 

Na zakończenie, z kronikarskiego obowiązku, przypomnijmy że do 1927 r. za „sługę wiernego i roztropnego” uważany był przez Towarzystwo Strażnica tylko Russell, pierwszy jego prezes:

„Wielu spośród tych, co zostali w tamtym czasie odsiani, utrzymywało, że ‘sługą wiernym i roztropnym’ (...) był jeden człowiek - Charles Taze Russell. Przez kilka lat po jego śmierci opinię taką wyrażała nawet sama Strażnica. (...) Jednakże po śmierci brata Russella światło prawdy stopniowo świeciło coraz jaśniej (...). Stało się więc oczywiste, że ‘sługa’ (Bg), czy też ‘niewolnik wierny i roztropny’ (NW), nie przestał istnieć wraz ze śmiercią brata Russella. (...) Zrozumienie to zostało potwierdzone przez Badaczy Pisma Świętego w roku 1927” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” s. 626).

 

Iz 62:2 i Ap 2:17 o nazwie Świadkowie Jehowy?

 

Towarzystwo Strażnica w omawianej książce przytacza treść rezolucji „Nowe imię” z 1931 r., gdy podjęto decyzję o nadaniu badaczom nowej nazwy tzn. „Świadkowie Jehowy”. Tę rezolucję przytoczono też w niedawno wydanej publikacji. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że usunięto z niej dwa wersety biblijne tzn. Iz 62:2 i Ap 2:17, a były one ponoć zgodne z tym co orzekł Pan Bóg! Oto fragmenty z tej rezolucji:

„wobec czego z radością przyjmujemy imię, które wymieniły usta Pana Boga, i pragniemy być znani pod tym imieniem i nazywani tym imieniem, mianowicie świadkowie Jehowy. - Izaj. 43:10-12; 62:2; Obj. 2:17” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 242).

 

„Z radością więc obieramy i przyjmujemy imię, które Pan Bóg wypowiedział swymi ustami, i pragniemy, by nas znano pod tym imieniem i nazywano nim, a mianowicie: Świadkowie Jehowy (Izaj. 43:10-12)” („Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995 s. 156).

 

Mało znaczące jest to, że dziś Towarzystwo Strażnica pisze już z dużej litery słowo „świadkowie” (por. powyżej oba teksty), ale to, że usunięto z rezolucji dwa wersety i nawet nie wykropkowano miejsca gdzie one były, świadczy o lekceważeniu swych głosicieli.

Wiemy bynajmniej czemu Towarzystwo Strażnica wycofało się z tych przytaczanych wcześniej wersetów. Otóż np. Strażnica Nr 6, 1959 s. 23-24 sprostowała swoją naukę i stwierdziła, że Iz 62:2, Ap 2:17 oraz Iz 65:15, nie należy przytaczać dla uzasadnienia zmiany nazwy. Nie może więc występujące w nich określenie „nowe imię” być argumentem dla nowej nazwy. Dziwne jest jednak to, że sama rezolucja „Nowe imię” w swej nazwie nawiązywała do tych wersetów, bo one mają te określenie, a słów tych nie ma w Iz 43:10-12.

O tej dziwnej sprawie Towarzystwo Strażnica napomknęło też na stronie 156 (przypis) w książce „Świadkowie Jehowy - głosiciele Królestwa Bożego” 1995, podając że sprostowania tej nauki dokonano w 1944 r.

 

Usprawiedliwianie

 

Do dziwnego języka należy używanie przez Towarzystwo Strażnica terminu „usprawiedliwianie się Boga” przed ludźmi, czy usprawiedliwianie Go, czy Jego imienia, przez Jezusa. Oto przykłady z omawianej książki:

„On przoduje w objawieniu, wyniesieniu i usprawiedliwieniu imienia swego Ojca, Jehowy” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 26).

 

„Jehowa jest niezrównany i że Michał, Jego archanioł, jest Jego wielkim Obrońcą i Usprawiedliwicielem” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 30).

 

„Wynikła z tego potrzeba stworzenia sprawiedliwych nowych niebios i nowej ziemi dla usprawiedliwienia Stwórcy, Jehowy Boga” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 85).

 

„byłoby jednak przeciwne zamysłowi Jehowy odnośnie do usprawiedliwienia swego Słowa, swego imienia i swej uniwersalnej suwerenności” („Nowe niebiosa i nowa ziemia” 1958 s. 273).

 

Z tego dziwnego języka i stwierdzeń dziś Towarzystwo Strażnica przynajmniej częściowo wycofało się:

„Przez długi czas Świadkowie mówili także o usprawiedliwieniu imienia Jehowy. Ale czy Szatan zakwestionował imię Jehowy? Albo czy uczynił to ktokolwiek z popleczników Szatana, zarzucając Jehowie, iż bezprawnie nosi owo imię? Skądże. Zarzuty nie dotyczyły samego imienia, toteż nie potrzeba go usprawiedliwiać. Z tego względu obecnie w publikacjach Towarzystwa Strażnica nie pojawia się zwrot usprawiedliwić imię Jehowy. Wyrazu usprawiedliwienie używa się w odniesieniu do Jego zwierzchnictwa, natomiast o imieniu mówi się, że zostanie uświęcone” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 25).


Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2024