Kiedy i z jakich powodów C. T. Russell stał się ‘pacyfistą’?

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2021-06-18

Kiedy i z jakich powodów C. T. Russell stał się ‘pacyfistą’?

Świadkowie Jehowy znani są z pacyfizmu, choć oni swej neutralności nie nazywają pacyfizmem. Czekają bowiem na "wojną Jehowy" z całą ludzkością. Jak zatem kształtował się pacyfizm w Towarzystwie Strażnica? Artykuł nasz daje obszerne wyjaśnienie tego problemu.

Prezes Towarzystwa Strażnica C. T. Russell (1852-1916) nie miał podczas swego życia jednego stanowiska w kwestii służby wojskowej, udziału w wojnach i pacyfizmu. Z tego powodu omawiamy w naszym artykule jego różne opinie o wymienionych zagadnieniach.

W przeszłości opisywaliśmy podobne zagadnienia w następujących artykułach:

Jak Świadkowie Jehowy w USA ze służby wojskowej byli zwalniani i jakie innym narodom polecenia wydawali? (cz. 1-2)

Czy Towarzystwo Strażnica cieszyło się z wybuchu I wojny światowej?

Odbiornik radiowy Towarzystwa Strażnica podczas wojny i problemy J. F. Rutherforda

Jakie warunki więzienne mieli karani czołowi Świadkowie Jehowy w trakcie wojen światowych?

W tym artykule skupiamy się prawie wyłącznie na Russellu i jego czasach. Jego treść zawarliśmy w tych oto rozdziałach:

Lata przed I wojną światową

Rok 1910 i inne lata poprzedzające rok 1914

Rok 1914

Lata 1915-1916

Udział głosicieli Russella w Armagedonie!

Modlitwa o pokój Russella i głosicieli Towarzystwa Strażnica w latach 1915-1918

Epizod z odbiornikiem radiowym na budynku Towarzystwa Strażnica

Kalendarium wydarzeń

Lata przed I wojną światową

Przed I wojną światową Russell nie przejmował się wcale istnieniem władz wojskowych, bo wtedy nie powoływano jego głosicieli do armii. Szczególnie dotyczyło to USA, gdzie było zarejestrowane Towarzystwo Strażnica (1884 r.) i wielu jego kolporterów. Podobnie było w Wielkiej Brytanii, gdzie powstała w roku 1900 pierwsza ‘centrala’ europejska (filia) Towarzystwa:

„Przed wojną światową Wielka Brytanja i Ameryka były jedynemi narodami, które opierały się na ochotniczej służbie wojskowej; lecz wkrótce po przystąpieniu do wojny światowej również Ameryka uchwaliła wojskową ustawę poborową” (Światło 1930 t. 1, s. 203).

„W Stanach Zjednoczonych w czasie pokoju, żaden obywatel nie może być pociągnięty lub zmuszany do wykonywania służby wojskowej” (Strażnica 01.08 1929 s. 228 [ang. 01.06 1929 s. 164]).

Z tego powodu Russell bardzo przychylnie odnosił się do wojska. Miał nawet wśród swoich zwolenników emerytowanego generała, który odbył z nim podróż dookoła świata (lata 1911-1912):

„Wtedy uznał, że nic już nie stoi mu na przeszkodzie, aby podjąć pełnoczasową służbę kaznodziejską. Razem z nim uczynił to William N. Hall, emerytowany generał brygady, który miał przywilej towarzyszenia pastorowi Russellowi, pierwszemu prezesowi Towarzystwa Strażnica, podczas jednej z podróży dookoła świata” (Strażnica Nr 8, 1970 s. 15).

Na kilkanaście lat przed pierwszą wojną światową Russell w swych wypowiedziach ani nie zakazywał służenia w armii, ani nie nakazywał:

„Gdybyśmy zostali zmuszeni przez rząd do wstąpienia do wojska, powinniśmy »iść« (Mt 5:41), ale prawdopodobnie moglibyśmy dostać się do służby szpitalnej” (ang. Strażnica 01.01 1896 s. 1912 [reprint]).

Pytanie. Istnieje możliwość wybuchu jeszcze większej wojny i powołania do wojska, w którym mogliby znaleźć się niektórzy z nas, którzy rozumieją, że polecenia naszego Pana zabraniają nam angażowania się w cielesne walki. Jaki zatem byłby nasz obowiązek?

Odpowiedź. (...) Jeśli więc zostalibyśmy powołani do wojska i jeśli rząd odmówiłby przyjęcia naszych skrupułów sumienia przeciwko prowadzeniu wojny (tak jak to czynił do tej pory z »Przyjaciółmi«, zwanymi kwakrami), powinniśmy poprosić o przydzielenie nas do służby szpitalnej lub do działu komisariatu, lub do jakiegoś innego pożytecznego miejsca nie związanego z walką; i takie prośby bez wątpienia zostałyby rozpatrzone pozytywnie. Jeśli nie, a kiedykolwiek znajdziemy się w bitwie, możemy pomóc w straszeniu wroga, ale nie musimy do nikogo strzelać. W międzyczasie, jaką sposobność moglibyśmy mieć do głoszenia »Jezusa i zmartwychwstania«; – do bycia »żywymi listami znanymi i czytanymi przez cały obóz« – przykładami dobrych żołnierzy Pana Jezusa Chrystusa, wyćwiczonych i gruntownie wyposażonych w zbroję Bożą, lojalnych i odważnych w chrześcijańskiej walce przeciwko światu, ciału i diabłu” (ang. Strażnica 01.07 1898 s. 2332 [reprint]).

„Nie ma żadnego przykazania w Piśmie Świętym przeciwko służbie wojskowej” (ang. Strażnica 01.08 1898 s. 2345 [reprint] – Question.I was surprised to note your advice to any who might be drafted into the army. Would not your advice seem like compromising to avoid trouble?Answer.It is proper to avoid trouble in a proper manner. It is proper to compromise when no principle is involved, as in the case mentioned. Notice that there is no command in the Scriptures against military service. Obedience to a draft would remind us of our Lord's words, "If any man compel thee to go a mile, go with him twain." The government may compel marching or drilling, but cannot compel you to kill the foe. You need not be a good marksman).

„Nic przeciwko naszym sumieniom, aby pójść do wojska” (ang. Strażnica 15.04 1903 s. 3179-3180 [reprint] – Obedience to the laws of the land might at some time oblige us to bear arms, and in such event it would be our duty to go into the army, if unable in any legal and proper manner to obtain exemption, but it would not be our duty to volunteer. We are soldiers in another army, which battles not with carnal weapons, and whose contests are from an entirely different standpoint and in an entirely different spirit. There could be nothing against our consciences in going into the army. Wherever we would go we could take the Lord with us, the Captain of our salvation, and wherever we would go we could find opportunities to serve him and his cause).

Jeszcze w roku 1904, ale i w kolejnych edycjach cytowanej książki (drukowana do roku 1927), pastor opublikował swoje uniwersalne stanowisko dla całego świata w kwestii służenia w armii:

„Jednakowoż możemy być zmuszeni do służby wojskowej bez względu na to czy głosujemy, czy nie; jeżeli będą tego od nas wymagać, musimy być posłuszni obecnym władzom, uważając, że skoro Pan pozwolił na przymusową służbę wojskową, to może On obrócić to na nasze i innych dobro. W takim wypadku możemy bez uchybienia sobie objaśnić nasze stanowisko odnośnym urzędnikom i poprosić o przydzielenie nas do korpusu medycznego lub oddziału szpitalnego, gdzie nasza służba może być użyteczną ze spokojem naszego sumienia. Ale choćby nas zmuszono do służby na linii bojowej i kazano nam strzelać, nie mogą nas zmusić do strzelania w naszych bliźnich” (Nowe Stworzenie 1919 [ang. 1904] s. 736-737).

W latach przed pierwszą wojną światową Towarzystwo Strażnica prawdopodobnie nic nie robiło, aby podkreślić swą ‘neutralność’. Potrafiło ono wymienić wyznanie religijne Kwakrów, które było zwolnione ze służby wojskowej, samo zaś nie poczyniło kroków, aby jego głosicieli zwolniono z armii:

„Prawda, że rząd nie zawsze uwalnia tych, którzy przeciwni są uczestniczyć w wojnie, jednak ustanowiono bardzo chwalebne prawo pod tym względem w przeszłości, w odniesieniu do tych, którzy tak jak my uważamy wojnę za niesprawiedliwość. Na przykład Przyjaciół, czyli Kwakrów uwolniono od służby wojskowej na podstawie specjalnego szlachetnego prawa” (Nowe Stworzenie 1919 [ang. 1904] s. 736).

Inną kwestią było to, że w tamtych latach wielu głosicieli Russella miało status kapłanów i nie byli oni powoływani do wojska, nawet podczas wojny w roku 1917, gdy Stany Zjednoczone przystąpiły do niej. Podobnie było zapewne wcześniej w Wielkiej Brytanii.

Oto konkretny przykład dotyczący późniejszego prezesa tej organizacji, F. Franza (1893-1992; wiceprezes od 1945 r.; prezes od 1977 r.), którego „jako kaznodzieję” zwolniono z powołania do armii:

„(...)w maju 1914 roku opuściłem Uniwersytet w Cincinnati. Bezzwłocznie nawiązałem kontakt z Towarzystwem Strażnica i zostałem kolporterem, czyli pionierem, jak nazywamy dziś takich sług pełnoczasowych. Gorliwie uczestniczyłem już wtedy w działalności zboru Badaczy Pisma Świętego. Później zostałem starszym tego zboru. Kiedy więc Stany Zjednoczone przystąpiły do pierwszej wojny światowej [1917 r.] po stronie Ententy i zaczęto powoływać młodych mężczyzn do wojska, zwolniono mnie od tego jako kaznodzieję” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 18 s. 23).

Tak wyglądała nauka Russella przed wybuchem wojny w Europie i w USA, gdzie nie było działań wojennych.

Rok 1910 i inne lata poprzedzające rok 1914

Tuż przed rokiem 1914 Russell nie miał czasu zastanawiać się nad służbą wojskową jego głosicieli. Oni wraz z nim mieli być zabrani do nieba zanim rok 1914 nastanie. Ten ostatni wyznaczał literalny koniec „czasów pogan”, a Russell do nich siebie nie zaliczał. Los narodów pogańskich miał być inny niż zwolenników Russella. Ci pierwsi mieli być wygubieni w roku 1914, a ci drudzy, zanim to nastąpi, mieli być pochwyceni do nieba. Najpierw w roku 1910, później w latach 1911 i 1912, a następnie, tuż przed rokiem 1914:

„Pozostają tylko cztery lata przed pełnym końcem czasu ucisku, w którym skończą się Czasy Pogan, a kiedy pamiętamy o słowach Pana – że zwycięzcy będą uznani za godnych uniknięcia najsurowszego ucisku przychodzącego na ten świat, to możemy słusznie przyjąć poprawne świadectwo Wielkiej Piramidy, że ostatni członkowie »ciała« lub »oblubienicy« zostaną wypróbowani, przyjęci i przejdą poza zasłonę przed końcem R. P. 1910” (ang. Przyjdź Królestwo Twoje 1891 s. 359 [1898 s. 364] – It is but four years before the full close of the time of trouble which ends the Gentile times; and when we remember the Lord's words that the overcomers shall be accounted worthy to escape the severest of the trouble coming upon the world, we may well accept correct the testimonty of the Great Pyramid, that the last members of the „body” or „bride” of Christ will have been tested and accepted and will have passed beyond the vail before the close of A. D. 1910).

„Po trzecie, znajdujemy w nim dowód, że na jakiś czas przed końcem R. P. 1914 ostatni członek uznanego przez Boga Kościoła Chrystusowego, »królewskiego kapłaństwa«, »ciała Chrystusowego« zostanie uwielbiony wraz ze swą Głową...” (The Time Is at Hand 1889 s. 77; cytat wg książki pt. Kryzys sumienia R. Franz, 2006 s. 209; patrz też s. 207, zawierająca angielską fotokopię tego fragmentu).

„Jestem jednym z tych, którzy od czasu przyjścia do prawdy zostali doprowadzeni do oczekiwania wczesnego uwielbienia małego stadka – 1910, 1911, 1912 roku. Wszystkie moje doczesne sprawy zostały zorganizowane z myślą o październiku 1914 roku. Za każdym razem Pan wydawał się mówić: »Musisz znowu prorokować« itp. (Objawienie 10:11). Wydaje się, że to samo poselstwo przychodzi do nas od lata zeszłego roku i nadal możemy służyć w ofierze naszemu drogiemu Mistrzowi, który uczynił dla nas tak wiele” (ang. Strażnica 15.09 1919 s. 287 – I am one of those who, since coming into the truth, have been led to expect an early glorification of the little flock – 1910, 1911, 1912. All my temporal affairs were arranged with a view to October 1914. Each time the Lord has seemed to be saying: “Thou must prophesy again”, etc. (Revelation 10:11) The same message seems to have come to us last summer; and still we are permitted to serve in sacrifice our dear Master who has done so much for us).

„Wyobrażaliśmy sobie, że żniwo i zgromadzanie Kościoła [pomazańców] zostanie wykonane przedupływem Czasów Pogan, ale Biblia nic takiego nie mówi...” (Strażnica Nr 10, 1998 s. 14).

Widzimy zatem, że Russell w ostatnich latach przed rokiem 1914 daleki był od rozważań nad zasadnością służby wojskowej. On i jego zwolennicy mieli być z roku na rok gotowi na zabranie do nieba, a nie do armii USA lub innej.

Rok 1914

Russell nie zmienił swego stanowiska w kwestii wojska i wojny w roku 1914, w którym ona wybuchła. Pozostało ono takie samo jak w latach poprzednich.

Wtedy nie myślał on o swoich głosicielach, którzy nadal mieli być zabrani do nieba, ale nastawiał się na ujrzenie końca pogańskiego panowania. Stąd jego nauka o „czasach pogan”, które miały przeminąć w roku 1914 (później w roku 1915).

Rozpoczęta w połowie roku 1914 wojna utwierdzała go w przekonaniu, że wszystko idzie tak, jak sobie zaplanował, co wyraził w swoim spektakularnym wystąpieniu w Domu Betel na początku października 1914 roku:

„W niedzielę miała się rozpocząć w Brooklynie ostatnia sesja kongresu. Sporo delegatów przenocowało w Betel i w piątek 2 października mieli spożyć śniadanie z pracownikami Biura Głównego. Wszyscy już siedzieli, kiedy do jadalni wszedł brat Russell. Jak zwykle powiedział wesoło ‘Dzień dobry wszystkim!’ Ale w ten szczególny dzień było inaczej. Zamiast iść zaraz na swoje miejsce, klasnął w dłonie i zawołał radośnie: ‘«Narodów czas» już się skończył, ich królów był to czas’. ‘Zerwała się burza oklasków!’ – opowiada przejęta Cora Merrill. A brat Macmillan wspomina: ‘Byliśmy bardzo podnieceni i wcale bym się nie zdziwił, gdybyśmy wtedy po prostu unieśli się i zaczęli wstępować do nieba – ale oczywiście nic takiego się nie zdarzyło’. Siostra Merrill dodaje: ‘Po krótkiej pauzie [Russell] powiedział: «Czy ktoś jest rozczarowany? Bo ja nie. Wszystko idzie zgodnie z planem!» I znowu biliśmy mu brawa’.” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 25).

Co ciekawe, niektóre publikacje podają, że ten epizod miał miejsce pierwszego października, a nie drugiego:

„Dnia pierwszego października, 1914 roku, brat Russell wszedł do jadalni Bethel, klasnął w dłonie i potężnym głosem zawołał: »Czasy pogan skończyły się! Królowie ziemi mają swój dzień!« I wówczas brat Russell miał rację” (Strażnica 15.06 1922 s. 186-187 [ang. 01.05 1922 s. 139]).

Patrz też: Strażnica maj 1951 s. 76, wydanie polonijne (ang. 15.07 1950 s. 216); God’s Kingdom of a Thousand Years Has Approached 1973 s. 188.

Głosiciele Towarzystwa Strażnica potrafili nawet cieszyć się z wybuchu pierwszej wojny światowej, jak Russell, który aż klaskał w dłonie.

Spodziewali się, że przekształci się ona w Armagedon, a oni zostaną zabrani do nieba:

„W sierpniu 1914 roku ludzie tłumnie zgromadzeni przed redakcją lokalnej gazety czytali o wybuchu I wojny światowej. Nadszedł tato i zobaczył, co się dzieje. »Bogu niech będą dzięki!« wykrzyknął. Zrozumiał, że rozpoczęcie się wojny stanowi spełnienie ogłaszanych przez niego proroctw biblijnych (Mateusza 24:7). Wielu ówczesnych Badaczy Pisma Świętego spodziewało się szybkiego pójścia do nieba. Kiedy to nie nastąpiło, niektórzy poczuli się zawiedzeni” (Strażnica Nr 19, 1997 s. 22).

„Potem nastał rok 1914 i oczekiwaliśmy, iż wkrótce zostaniemy zabrani z ziemi do nieba. Wielu liczyło dni do zakończenia wyznaczonych czasów pogan, o których Jezus mówił proroczo w Łukasza 21:24. Mnie jednakże wydawało się, że potrzeba będzie jeszcze więcej się dowiedzieć o naszej nadziei. (...) Niemniej wszyscy oczekiwaliśmy czasu wielkiego ucisku, który przepowiedział Jezus. Pewnego dnia, gdy wracałem do miasta z wycieczki niedzielnej, zauważyłem u gazeciarza wielki plakat z napisem: »Wojna wypowiedziana!« Oto jest, pomyślałem, potwierdzenie naszej nadziei na Królestwo i jego panowanie nad ziemią! (Mat. 24:3, 7)” (Strażnica Nr 8, 1964 s. 10).

„Podczas I wojny światowej oddani Bogu badacze Biblii byli skłonni sądzić, że ten konflikt doprowadzi stopniowo do przepowiedzianej w Objawieniu 16:13-16 bitwy Armagedonu. Toteż zawieszenie broni i koniec wojny w listopadzie 1918 r. były dla nich niemałym zaskoczeniem!” (Życie wieczne w wolności synów Bożych 1970 s. 229-230).

Jednak wielu głosicieli walczyło podczas wojny na froncie:

„(...) nie wszyscy bracia zachowali chrześcijańską neutralność wobec spraw narodów tego świata. Pokaźna liczba braci służyła w wojsku i walczyła na froncie. Inni nie chcieli służyć z bronią w ręku, ale zgadzali się działać w charakterze sanitariuszy” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych 1975 s. 9).

Tak więc w roku 1914 nie zmienił się stosunek Russella do wojny, gdyż cieszył się on z jej wybuchu, bo rzekomo potwierdzała ona jego koncepcje eschatologiczne. Nie był to jeszcze czas na podburzanie głosicieli do odmawiania służby wojskowej.

Lata 1915-1916

W marcu 1915 roku Russell opublikował w angielskiej Strażnicy korekty do swoich Wykładów Pisma Świętego, ale nie zawarł w nich żadnej zmiany stanowiska w kwestii wojny (patrz ang. Strażnica 01.03 1915 s. 5649 [reprint]). Skupił się głównie na zmianach dotyczących lat 1914-1915, gdyż nie spełniły one pokładanych w nich oczekiwań.

Jednak parę miesięcy później, we wrześniu 1915 roku, Russell zmienił swoje stanowisko dotyczące wojny (napływały do niego listy rozżalonych Europejczyków), ale zrobił to nieumiejętnie.

Po pierwsze, opublikował je dopiero w drugiej połowie roku 1915, gdy wojna trwała już od roku.

Po drugie, opublikował je w USA, gdzie wojny nie było, a kraj ten do działań włączył się dopiero 6 kwietnia 1917 roku.

Po trzecie, nie opublikowano tego tekstu na przykład po niemiecku, czy po polsku.

Po czwarte, napisano, że zmiana nauki była tylko „sugestią”, a nie „wymogiem”.

To wszystko wynika z poniższych fragmentów:

„Inni powołani do armii bracia odmówili noszenia broni i poprosili o zajęcie niewymagające udziału w walce.*

* Do przyjęcia takiej postawy zachęcono w VI tomie serii Brzask Tysiąclecia, opublikowanym w 1904 roku, oraz w niemieckim wydaniu Strażnicy Syjońskiej z sierpnia 1906 roku. W Strażnicy z września 1915 roku przedstawiono lepsze zrozumienie tej kwestii i zasugerowano, że Badacze Pisma Świętego nie powinni wstępować do wojska. Jednak artykuł ten nie ukazał się w niemieckim wydaniu Strażnicy” (Strażnica sierpień 2016 s. 32 [po polsku także nie ukazał się ten artykuł!]).

„Na przykład w VI tomie Brzasku Tysiąclecia, opublikowanym w roku 1904, zachęcono chrześcijan do wystrzegania się udziału w konfliktach zbrojnych. Dalej wyjaśniono, że jeśli jednak chrześcijanin zostanie powołany do wojska, powinien zabiegać o zadania niewymagające brania udziału w walce. Gdyby mu się to nie udało i zostałby wysłany na linię frontu, powinien starać się nikogo nie zabić. Herbert Senior z Wielkiej Brytanii, ochrzczony w roku 1905, opowiadał: »Wielu braci było zdezorientowanych. Nie zostało jasno powiedziane, czy wstąpienie do armii i wykonywanie tam obowiązków cywilnych jest właściwe«. Jednak w Strażnicy z 1 września 1915 roku ukazał się artykuł, który rzucał na tę sprawę więcej światła. Nawiązując do zaleceń ze wspomnianej powyżej książki, powiedziano: »Zastanawiamy się, czy takie zachowanie nie oznaczałoby kompromisu«. A co wtedy, gdyby chrześcijaninowi groziło rozstrzelanie za odmowę włożenia munduru i odbycia służby wojskowej? W artykule przedstawiono następującą argumentację: »Czy gorzej byłoby zostać zastrzelonym z powodu lojalności wobec Księcia Pokoju i odmowy złamania Jego rozkazu, niż zostać zastrzelonym pod sztandarami tych ziemskich królów, podczas udzielania im poparcia i sprzeniewierzania się – przynajmniej na pozór – naukom naszego Niebiańskiego Króla? Z tych dwóch śmierci wolelibyśmy tę pierwszą – wolelibyśmy umrzeć dlatego, że jesteśmy wierni naszemu Niebiańskiemu Królowi«. Mimo tak stanowczych słów w podsumowaniu napisano: »Nie jest to wymóg, tylko po prostu sugestia«” (Królestwo Boże panuje! 2014 s. 149).

Widać z powyższego, że Russell, chociaż sam był już w wieku popoborowym, nie śmiał postawić swoim głosicielom ani nakazu, ani zakazu pójścia na wojnę. Po wymienieniu licznych problemów związanych z wojną zadowolił się w podsumowaniu słowami: „Nie jest to wymóg, tylko po prostu sugestia”.

Historyk F. Zydek (biograf Russella), także wspomina ten pierwszy artykuł Russella z września 1915 roku, skierowany przeciw służbie wojskowej i cytuje jego fragment (słowa Russella przekazujemy kursywą):

„Artykuł otwierający wydanie czasopisma Russella z 1 września ponownie prezentuje jego przekonanie o słuszności odmowy udziału w działaniach wojennych. Tym razem ma Charles na myśli nie tylko służbę militarną, ale każdą pracę wykonywaną w fabrykach produkujących na potrzeby wojny.

»Wraz z rozwojem działań wojennych szerzy się przykry i stronniczy duch. Ludzie ze wszystkich walczących narodów są przekonani, że słuszność jest po ich stronie i że wszystko, co jest przeciwne, jest niesłuszne. Coraz bardziej zdaje się zanikać poczucie sprawiedliwości. Każda próba rozważenia spraw w sposób sprawiedliwy i słuszny jest odtrącana jako wiarołomność, głupota itp. Najlepsze cechy ludzkiej natury zdają się być paraliżowane pod wpływem wojny.

Jakie zatem stanowisko mają zająć prawdziwie wierni naśladowcy Chrystusa i jaka jest ich powinność? Badacze Pisma Świętego zdają sobie coraz bardziej sprawę z tego, czym jest obecna wojna, i sumiennie domagają się poszanowania dla swej własnej odpowiedzialności. Niektórzy pytają odnośnie sytuacji związanej z pracą przy produkcji amunicji. Naszą doradą byłoby unikanie takiej pracy, chyba że chodziłoby o pieniądze absolutnie niezbędne do zapewnienia pożywienia i schronienia dla ich rodzin i dla nich samych. A i wówczas, traktując taką sytuację wyłącznie jako sprawę wyższej konieczności, zalecamy, by się z tej pracy zwolnić, kiedy tylko uda się znaleźć coś innego, nawet za gorsze wynagrodzenie, gdyby wystarczyło ono na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Nie przymuszamy do takiego postępowania, lecz jedynie je sugerujemy. Odpowiedzialność spoczywa na każdym indywidualnie. Nie bierzemy na siebie odpowiedzialności za tych licznych Badaczy Pisma Świętego, którzy nas pytają o Pański zamysł w tej sprawie. Wcześniej podaliśmy im swoje najlepsze myśli, ale teraz obawiamy się, że byliśmy zbyt ostrożni. Zawsze zalecamy powściągliwość w sensie niespieszenia się ku trudnościom, tylko dlatego, że są to właśnie trudności i że oznaczają kłopoty. Radzimy jednak, by starając się unikać trudności i chcąc żyć w pokoju ze wszystkimi ludźmi, w sytuacji gdy wzywa obowiązek lub grozi niebezpieczeństwo, nie angażować się w wojnę«.*

*The WatchTower and Herald of Christ’s Presence, Vol. XXXVI, nr 17, 1 września 1915 [s. 5755, reprint]

Charles pozostaje nieugięty w przekonaniu, że wojna jest wypełnieniem planu Boga dla tej planety. Z jego perspektywy udział w działaniach wojennych jest równoznaczny z prowadzeniem wojny z samym Bogiem” (Charles Taze Russell. Jego życie i czasy. Człowiek, Millennium i posłannictwo F. Zydek, Wydawnictwo Straż, Białogard 2016, s. 409-410).

Uzupełniając ten temat informujemy, że w roku 2015 wydawnictwo badaczy Pisma Świętego (Straż) opublikowało w pytaniach zawartych do Russella także inne jego odpowiedzi o kwestię wojny.

Edycja z roku 2015 zawiera trzy takie pytania dotyczące służby wojskowej i wojny, których niestety nie ma w wydaniu z roku 1947 i w przedruku z roku 1989!

Być może drukujący książkę w USA badacze wiedzieli, że polska cenzura, z czasów głębokiej ‘komuny’, w roku 1947 nie przepuści treści, które krytycznie wyrażały się o wojsku.

Oto te trzy pytania, w tym jedno z roku 1915, których odpowiedzi nie cytujemy w całości, z powodu ich obszerności. Pytanie oznaczone 1916-Z, zawarte jest w angielskiej Strażnicy, a pozostałe postawiono Russellowi podczas konwencji:

„Pytanie (1915) – Czy odmówienie służby wojskowej byłoby popełnieniem samobójstwa, skoro wiemy, że idzie się za to pod sąd wojskowy i zostaje się rozstrzelanym?

Odpowiedź – Każda osoba ma prawo rozsądzić tę sprawę według własnego rozumu. Według mnie, nie byłoby” (Co powiedział Pastor Russell 2015 [ang. 1917] s. 731).

„Pytanie (1916-Z) – Mam problem, w którym czuję, że mógłbyś mi pomóc. Jak wiesz, będziemy mieli obowiązkową służbę wojskową. Mam siedemnaście lat i jeżeli ucisk nie zakończy się, zanim osiągnę dziewiętnaście lat, to czuję, że wolałbym raczej być zastrzelony jako »zdrajca«, niż sprzeciwiać się Boskiemu przykazaniu. Czy jest jakiś sposób, w jaki moglibyśmy bronić naszych najbliższych bez konieczności posuwania się do morderstwa? Jestem mocno zagubiony, a bardzo chcę uczynić to, co właściwe. Postąpię, jak doradzisz, gdyż mocno wierzę w to, że Bóg używa cię, by oświecać tych, którzy pragną się uczyć. Mam nadzieję, że nie zająłem za dużo czasu.

Odpowiedź – (...) Z przyjemnością zauważamy, że zgadzasz się w pełni z tym, co powiedzieliśmy ostatnio w »The Watch Tower«, a mianowicie, że poświęcony lud Boży nie może mieć nic wspólnego z wojną. Jeżeli istniałoby jakiekolwiek wytłumaczenie dla przemocy czy przelewu krwi, to jedynie w faktycznej obronie swojego domu. Biblia jednak nie ustanawia praw dla świata, ale dla ofiarowanego ludu Bożego. Zaś dla nich przykład Mistrza oraz Jego słowa wskazują, że chociaż mogą oni posunąć się do każdej prawnej ochrony, zabarykadowania swoich domów przed wrogami itp., to jednak tacy święci nie powinni być skłonni odbierać życia innym – nawet w samoobronie. Przyznajemy, że to byłoby bardzo poważną próbą dla prawie wszystkich z nas” (Co powiedział Pastor Russell 2015 [ang. 1917] s. 731-732; por. ang. Strażnica 01.04 1916 s. 5883).

„Pytanie (1916) – Jakie powinno być nasze stanowisko względem służby wojskowej itp.

Odpowiedź – (...) Czy sądzisz, że jest źle mieć organizacje wojskowe? Niektórzy z naszych drogich przyjaciół odpowiedzieliby: Wierzymy, że źle. Nie powinno być żadnych armii ani żołnierzy. Moja odpowiedź byłaby inna. Uważam, że ten stary świat potrzebuje armii, wyćwiczonych mężczyzn. Świat potrzebuje tego dla swojej własnej ochrony. Gdybym ja był gubernatorem stanu, uważałbym za swój obowiązek chronić stan, chronić prawo i wszystko, co utrzymuje porządek. Jeżeli konieczne byłoby wezwać stan lub naród, by powstał i położył kres złu, myślę, że byłoby moim obowiązkiem dopilnowanie tego. Nie winiłbym żadnego gubernatora, gdyby to zrobił. Nie winię nikogo, kto bierze broń i broni interesów swojego państwa. Jeżeli uważa, że za jego naród nie warto walczyć, powinien zamieszkać w innym kraju. A jeżeli uważa, że jest on tak dobry jak każdy inny, to powinien pozostać. Tak na przykład wy i ja w Stanach Zjednoczonych uważamy, że znajdujemy się pośród szlachetnego narodu, że zasady tego rządu są najlepsze i najmądrzejsze. Niemalże to samo możemy powiedzieć o naszych przyjaciołach za granicą w Kanadzie, że ich prawa są dobre i że przynajmniej generalnie zostały stworzone z dobrymi intencjami. Nie winimy zatem ludzi, którzy pragną walczyć za swój kraj. Różnica w naszej postawie polega na tym, że my nie jesteśmy już obywatelami tego kraju. (...) Mówią, że tu się urodziliście. My zaś mówimy, że oznajmiliśmy nasze zamiary i przyłączyliśmy się do innego kraju. Tak jak Kanadyjczyk, będąc w tym kraju [w USA], nie podlegałby poborowi do wojska jak Amerykanin, tak też powinno to wystarczyć sądom we wszystkich państwach, że jeżeli dane osoby zadeklarowały pełną przynależność do niebiańskiej ojczyzny, to jest to dostateczna odpowiedź dla rządu, że nie będą uczestniczyć w wojnie, i w niektórych miejscach jest to respektowane” (Co powiedział Pastor Russell 2015 [ang. 1917] s. 491-492).

Pełne odpowiedzi na powyższe pytania zainteresowany znajdzie w elektronicznym wydaniu tej książki w hasłach:

Wojna – Czy święci powinni na nią iść? (s. 731);

Wojna – Obowiązkowy pobór (s. 731-732);

Obowiązek służby wojskowej – Nasze stanowisko względem niej (s. 491-492).

http://dabhar.org/wt/kp/KP_Index1.htm

Wydaje się, co można zauważyć, że wypowiedzi Russella z roku 1916 mogą uchodzić za skrajniejsze, od tych z roku 1915.

Interesujące jest to, że 1 października 1916 roku, gdy Russell napisał nowe Przedmowy Autora do swych Wykładów (na miesiąc przed śmiercią), nie podjął w nich na nowo tematu służby wojskowej (zostawił przytaczaną wcześniej treść o wojsku). Wyraził on jedynie takie oto stanowisko co do trwającej wojny i swych błędnych oczekiwań oraz proroctw:

„Naturalnie nie mogliśmy wiedzieć w roku 1889, t. j. w chwili pisania tego tomu, czy data 1914 roku, tak jasno naznaczona w Biblii, jako koniec użyczonej Poganom władzy panowania nad światem, akuratnie oznacza, że w czasie tym Poganie rzeczywiście będą pozbawieni władzy w zupełności, czy też, że władza ta będzie im wtedy odmówioną, a oni stopniowo będą jej pozbawieni. Teraz wierzymy, że to ostatnie tłumaczenie jest zgodne z zamiarem Pańskim; albowiem akuratnie w roku 1914 wspomniane tu królestwa pogańskie rozpoczęły wielką walkę światową, która według proroctwa biblijnego zakończy się wreszcie kompletnem obaleniem wszystkich ludzkich rządów i otworzy drogę do założenia Królestwa umiłowanego Syna Bożego. Nie możemy sięgnąć wzrokiem poza zasłonę; nie możemy wiedzieć o rzeczach, jakie rozwijają się teraz pod kierownictwem naszego pełnego chwały Pana i wywyższonych już członków Jego Kościoła. (...) Wiemy natomiast, że zaczynający się teraz czas Wielkiego Ucisku odpowiada całkiem ściśle Boskiej zapowiedzi po czasie i warunkach założenia Królestwa Mesyaszowego” (Nadszedł Czas 1919 s. III).

Autor przyznaje, że w tym tomie wyraża jasno myśl, iż święci Pańscy mogą spodziewać się połączenia z Panem w Jego chwale, przy końcu Czasów Pogan. Była to naturalna pomyłka, ale Pan dopuścił jej dla pobłogosławienia Swego ludu. Przekonanie, że Kościół Chrystusowy będzie zgromadzony i wywyższony przed październikiem 1914 roku, wywarło ogromnie uświęcający wpływ na tysiące sług Bożych, a za to wszyscy oni muszą błogosławić Pana – chociaż nawet stało się to przez pomyłkę. Zaprawdę, wielu jest takich, którzy dziękują Bogu, że wywyższenie Kościoła i osiągnięcie wszystkich Jego nadziei nie nastąpiło jeszcze w czasie przez nas wyczekiwanym. Gdyż teraz my, słudzy Pańscy, mamy dalszą sposobność uzupełnienia swojej świątobliwości i uczestniczenia wraz z naszym Mistrzem w dalszem głoszeniu Jego posłannictwa przed ludźmi. Pomyłka nasza jednak nie odnosiła się do zakończenia Czasów Pogan, wyciągnęliśmy tylko fałszywy wniosek, nie upoważniony przez Pańskie Słowo. Widzieliśmy w Biblii pewne równoległości pomiędzy Wiekiem Żydowskim i Wiekiem Ewangelii; powinniśmy zauważyć, że te równoległości doprowadzają nominalne systemy w obu wypadkach do zniszczenia, a nie wskazują czasu wywyższenia do chwały Nowego Stworzenia. To wyjaśnienie pomoże czytelnikowi w badaniu tomu »NADSZEDŁ CZAS«. Nie wątpimy, że podobnie jak przedtem, tak i teraz spłynie błogosławieństwo Pańskie na tysiące tych ludzi, którzy pilnie zbadają ten tom. Aby tak się stało, zanosi modły autor,

CHARLES T. RUSSELL. Brooklyn, N. Y., 1 paźdz. 1916” (Nadszedł Czas 1919 s. IV).

W kolejnym tomie Wykładów, w Przedmowie Autora z roku 1916, Russell wyraził pogląd, że wojna sprzyja nawet „niepodległości myślenia w ludziach”:

„Praca Żniwa postąpiła naprzód i nadal postępuje – chociaż swego czasu przypuszczaliśmy, iż ta miała zakończyć się w zupełności z końcem Czasów Pogan. Było to tylko przypuszczeniem, które okazało się bezpodstawnem, albowiem ostrz sierpa Prawdy czynił postęp i zbierał dojrzałe grona od października 1914 roku jak nigdy przedtem.

Zaiste wielka Wojna Światowa pobudziła ludzkość znacznie, oraz wywarła większą niepodległość myślenia w ludziach jak kiedykolwiek w minionych czasach. Świadczy to wszystko rozerwaniu pęt nieświadomości, zabobonu, uprzedzeniu i uwolnieniu tych, którzy pragną poznać i czynić wolę Bożą, oraz kroczyć w ślady Jezusa” (Przyjdź Królestwo Twoje 1923 s. I, Przedmowa Autora, 1 października 1916 r.).

W innym swym tomie Wykładów, w Przedmowie Autora z roku 1916, Russell wyraził jedynie troskę o powojenny los żołnierzy:

„Obecni królowie, polityczni i finansowi, oraz ich doradcy, są już w wielkiej obawie z kwestyą jak zaradzić po ukończonej wojnie, aby zapobiec wszechświatowej rewolucyi od niezadowolonych mas. Dwadzieścia milionów mężczyzn jest obecnie uzbrojonych. Przypuśćmy, że jedna czwarta część z tych pozostanie w armii, więc co wtedy uczynić z pozostałemi trzema częściami? Mędrcy światowi kłopoczą się bardzo tą kwestyą. Społeczeństwo mogłoby się obyć bez tych co są uzbrojeni, do tego, bez ich pomocy wyrabia materyały wojenne i stosy amunicyi. Z tego widać, że mogłoby zupełnie obyć się bez onych dwudziestu milionów uzbrojonych, na polu walki. Zupełna niedbałość o życie ludzkie, ci będą mniej lub więcej poniewierać się we wszystkich narodach” (Walka Armagieddonu 1923 s. II, Przedmowa Autora, 1 października 1916 r.).

W tym samym roku 1916, swoje realizujące się oczekiwania co do rozpoczętego Armagedonu, Russell potwierdził w kazaniu:

„Obecna wielka wojna w Europie jest początkiem zapowiedzianego w Piśmie Świętym Armagieddonu (Obj. 16:16-20), którego następstwem będzie całkowite obalenie wszystkich systemów błędu, które tak długo ciemiężyły lud Boży i zwodziły świat” (Pastor Russell’s Sermons 1917 s. 676; tekst polski cytowany według Kazania Pastora Russella 2012 s. 676 [wyd. „Straż”, Białogard]).

Kazanie to i powyższy fragment wpierw opublikowane były w czasopiśmie Overland Monthly z lipca 1916 roku na stronie 82. Później zostało ono wydane też w książce pt. What Pastor Russell Wrote for the Overland Monthly (s. 418).

http://mostholyfaith.com/Beta/bible/OverlandMonthly/overland.asp?xRef=OV414

Z przedstawionych fragmentów wynika, że choć Russell we wrześniu 1915 roku zmienił w Strażnicy swój pogląd co do służby wojskowej, to jednak w Wykładach opublikowanych w roku 1916 nie wprowadził korekty w tej kwestii. Rozpoczęta wojna była zaś dla niego początkiem Armagedonu.

Na dwa tygodnie przed śmiercią Russella, w Strażnicy z 15 października 1916 roku podano (to list od czytelnika), że w Wielkiej Brytanii głosiciele Towarzystwa Strażnica, zamiast pójścia do armii, mieli podjąć wyznaczone przez władze prace cywilne. Co do starszych zboru, to oczekiwano na całkowite zwolnienie ich z obowiązków wojskowych:

„Minęło trochę czasu, od kiedy pisaliśmy do Ciebie odnośnie naszych drogich braci podlegających obowiązkowi służby wojskowej w tym kraju. Z radością donosimy o lekkiej poprawie tej sytuacji. Od samego początku nasi bracia domagali się zwolnienia z zapisów tej ustawy, jako sprzeciwiający się służbie wojskowej z powodu sumienia, ale przez długi okres sądy, przed którym ich sprawy były rozpatrywane, nie były przygotowane do uznania sprzeciwu ich sumienia a jedną z przeszkód było to, że Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Biblii (IBSA) nie było im znane. Ale teraz rzeczy uległy zmianie i naszym braciom łatwiej jest znaleźć sobie jakąś pracę w służbie narodu, jako alternatywę dla służby wojskowej. W chwili obecnej pięciu z naszych braci otrzymało całkowite zwolnienie, 23 jest w korpusach cywilnych, 154 otrzymało inną pracę w służbie narodu, 82 zostało przekazanych do wojska i wolą raczej być karani niż wykonywać polecenia wojskowe. Odnośnie tej drugiej liczby (82) rząd wdrożył system, dzięki któremu mężczyźni ci mają być wypuszczeni z więzienia i jako pracownicy państwa mają być zatrudnieni do prac w służbie narodu, typu budowa dróg, górnictwo odkrywkowe itd. Około 30 z 82 wspomnianych osób jest już w ten sposób zatrudnionych i około 12 kolejnych przebywa w domach na zwolnieniach warunkowych oczekując na pracę. Na pewno będziesz chciał wiedzieć, że urzędnicy Ministerstwa Wojennego uprzejmie zgodzili się na anulowanie dokumentów wzywających pod sztandar wszystkich braci będących starszymi, do czasu podjęcia decyzji przez Sąd Najwyższy, co do właściwego statusu naszych starszych według tej ustawy. Spodziewamy się decyzji około połowy listopada. Oznacza to oczywiście, że różne zbory w międzyczasie otrzymają korzyść z usług swoich starszych” (Strażnica 15.10 1916 s. 5977 [reprint]).

Udział głosicieli Russella w Armagedonie!

Znany jest dziś pogląd Świadków Jehowy na temat pacyfizmu. Odcinają się od niego i twierdzą, że czekają na wojnę Jehowy z ludzkością, w której przebywający w niebie ich pomazańcy mają wziąć udział:

„Prawdziwi chrześcijanie miłują pokój. (...) Ale nie są pacyfistami w ścisłym tego słowa znaczeniu. Dlaczego? Ponieważ z utęsknieniem wyglądają wojny Boga...” (Przebudźcie się! Nr 9, 1997 s. 23).

„Potem wskrzeszeni pomazańcy wraz z potężnymi aniołami pójdą z Chrystusem, gdy ten Waleczny Król wyruszy przeciwko »licznemu wojsku« wrogów osaczających lud Jehowy (Ezech. 38:15). Gdy dojdzie do tego starcia, będzie to oznaczało początek Armagedonu! (Obj. 16:16)” (Królestwo Boże panuje! 2014 s. 228).

„Podczas wielkiego ucisku nastąpi istotna zmiana. W pewnym momencie pomazańcy przebywający wciąż na ziemi zostaną zabrani do nieba, żeby wzięli udział w wykonywaniu wyroku podczas Armagedonu (Mat. 24:31; Obj. 2:26, 27). Oznacza to, że nie będzie już z nami braci z Ciała Kierowniczego” (Strażnica październik 2019 s. 17).

Wydaje się, że Russell miał podobny pogląd na temat pacyfizmu, jak dziś Świadkowie Jehowy. Odwodził w pewien sposób swoich zwolenników od udziału w wojnie, a równocześnie nakazywał czekać na „rozkazy” wojenne.

Już w roku 1914, a później w latach 1915-1916, ogłaszał swoim wiernym, że będą „wiązać królów” i „szlachtę”:

„Nie będziemy wiedzieć, w jaki sposób królowie i szlachta – władcy finansowi, polityczni i społeczni – będą wiązani oraz jakie dokładnie więzy krępujące ich moc zostaną zastosowane, dopóki nie zostaniemy upoważnieni. Jednak skutkiem będzie to, co zostało wyrażone w Psalmie: »Aby wykonać na nich wydany wyrok. To jest chlubą wszystkich jego wiernych« (Psalm 149:9 NB). Czy będziemy uczestniczyli w tej pracy po »tej stronie zasłony«, czy po drugiej, nie ma dla nas znaczenia. W każdej sprawie, cokolwiek i kiedykolwiek będziemy mieli uczynić pod kierownictwem Pańskiego ducha świętego, będzie to zawsze zgodne ze sprawiedliwością i połączone z pełną współczucia miłością. Jedynie tacy, którzy będą się kierowali tymi zasadami i poddadzą się pod ich kontrolę, otrzymają prawo udziału w Królestwie chwały i mocy” (ang. Strażnica 01.05 1914 s. 5451 [reprint], tekst polski wg Straż Nr 2, 2014 s. 31).

https://wydawnictwostraz.org/images/stories/download/Straz_2014_2.pdf

Russell w roku 1914 przyznał się też do tego, że w ostatnim czasie zmienił zdanie w kwestii zadań, które ich czekają (wiązanie królów i szlachty). Nie wiadomo czy wojna, czy brak oczekiwanych wydarzeń, skłoniły go do zmiany poglądów. Wcześniej uważał, że jego głosiciele z nieba będą wykonywać sąd. Ale po nowemu pastor twierdził, że będą sądzić, zanim zostaną zabrani do nieba:

„[1914 r.] W ostatnich numerach »Watch Tower« wykazaliśmy niektóre z tych rzeczy, iż ten tekst zdaje się wskazywać, że święci otrzymają pewnego rodzaju chwałę już z tej strony zasłony. Nie jesteśmy pewni, więc nie chcemy prorokować. Jedynie staramy się czytać i pojmować proroctwa. Nasze zdanie zawsze było, że święci nie mogą sprawować sądu świata, aż przejdą poza zasłonę; lecz zacytowane powyżej pismo zdaje się wskazywać, że pewnego rodzaju praca ma być wykonaną z tej strony zasłony” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 78).

Podobnie uczył w roku 1915:

„[1915 r.] To wskazuje na radowanie się a wydaje się, że odbywać się to będzie po tej stronie zasłony, oraz można z tego wnosić, że niektórzy z świętych, w czasie smagania narodów, będą wykonywać jakąś władzę, będąc wciąż jeszcze w ciele. Jednak nie wiemy tego, a tylko tak nam się wydaje. Niektórzy z nas mogą być w ten sposób ustanowieni, zanim nastąpi nasza przemiana; albowiem Prorok mówi dalej, że »będą wykonywać pomstę nad poganami (nad narodami), a karać narody, aby wiązali pętami królów ich, a szlachtę ich okowami żelaznymi. Aby postąpili z nimi według prawa zapisanego. Tać jest sława wszystkich świętych jego«. Ta sława, czyli ten zaszczyt nie stał się jeszcze naszym udziałem. Nie związaliście jeszcze żadnych królów, ani ja ich nie związałem. Patrzymy w przyszłość, aby zobaczyć co to znaczy. Nie możemy spodziewać się, że proroctwo wyraźnie będzie zrozumiane, dopóki się ono nie wypełni” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 249).

W roku 1916 znów pytającemu: Jaki dział będzie mieć Kościół w wiązaniu królów?, nawiązując do Ps 149:5-9, Russell odpowiedział tak:

„Jest widocznym, drodzy przyjaciele, że Kościół obecnie niema żadnego działu w wiązaniu królów. Przynajmniej nie widzę abyście wy lub ja mieli w tym jakikolwiek udział; nie widzę też aby królowie byli wiązani. Biblia pokazuje, że Kościół będzie miał w tym ważny udział, lecz w jaki sposób to będzie czynione, dopiero czas pokaże. Bóg nie objawił w jaki akurat sposób plan Jego będzie wykonany. Powinniśmy znajdować się w odpowiednim stanie do wykonania naszego działu, gdy czas na to nadejdzie, lecz całą tę sprawę musimy z zadowoleniem pozostawić w rękach Pańskich. W armiach tego świata zastępy wojska do ostatniej chwili nie wiedzą kiedy atak ma być uczyniony, aż dany jest rozkaz do ruszenia naprzód. W słusznym czasie, my również otrzymamy nasze rozkazy” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 238).

Ponownie zagadnięty w tym samym roku 1916 dał odpowiedź na te oto zapytania – Ósmy wiersz Psalmu 149 brzmi: „Aby wiązali pętami królów ich a szlachtę ich okowami żelaznymi; aby postąpili z nimi według prawa zapisanego. Tać jest sława wszystkich świętych Jego”. Czy odnosi się to do obecnego czasu? Jeżeli tak, to jak to się wypełnia?:

„To są święci, którzy będą wykonywać sąd. W jaki sposób? Nie mogę podać wszystkich szczegółów. Niewątpliwie okaże się dużo szczegółów tego, kiedy dojdziemy do tego czasu. Powinniśmy być gotowi wypełnić każde zadanie, jakie Pan może nam dać. Pan przydzieli każdemu z Swych wiernych jakąś część. Zobaczymy trochę później, co ma oznaczać ten sąd. (...) Elijasz władać będzie mieczem swoim. Nie dano szczegółów tego; ale zostawiono nam abyśmy uważali na Pańskie kierownictwo. Pan w łaskawości Swojej zasłonił oczy nasze na tę sprawę. Aż dotąd nigdy nie zwracaliśmy zbytniej uwagi na to co Elijasz robił nad Jordanem i czy ta ważna praca, jaką on tam wykonywał, ma jakieś specjalne znaczenie. Ale teraz widzimy, że przyszliśmy do Jordanu w roku 1914; oraz że Elijasz i Elizeusz tam stali, rozmawiając tak ja my to dziś czynimy” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 542-543).

Jednak dużo wcześniej znajdziemy też podobne stwierdzenia Russella w jego Wykładach Pisma Świętego, w tomie z roku 1889:

„Że święci uczestniczyć będą w dziele niszczenia dzisiejszych królestw, nie ma żadnej wątpliwości, albowiem napisane jest: »Tać jest sława wszystkich świętych Jego; aby wiązali pętami królów jego, a szlachtę ich okowami żelaznemi; aby postąpili z nimi według prawa zapisanego« (Psalm 149:8, 9)” (Nadszedł Czas 1919 [ang. 1889] s. 105).

Widzimy z powyższych fragmentów, że Russell oczekiwał na jakieś militarne rozkazy z nieba. Zasłaniał się też jakąś ‘tajemnicą czasu’, gdy mówił „Nie mogę podać wszystkich szczegółów. Niewątpliwie okaże się dużo szczegółów tego, kiedy dojdziemy do tego czasu”. Równocześnie, jak widzieliśmy, od września 1915 roku odwodził raczej od służby wojskowej swoich głosicieli. Pole do popisu mieli oni otrzymać, gdy wkrótce wiązać będą „królów” i „szlachtę”.

Modlitwa o pokój Russella i głosicieli Towarzystwa Strażnica w latach 1915-1918

W powyższych tekstach mogliśmy zauważyć, że głosiciele Towarzystwa Strażnica cieszyli się z wybuchu wojny w roku 1914, bo liczyli, iż przekształci się ona w pełni w Armagedon, a oni zostaną zabrani do nieba.

Prześledźmy, jak wyglądało poparcie modlitewne dla działań wojennych. Gdy nie było wojny, nie było potrzeby modlić się o pokój. Russell popierał częściowo i do pewnego czasu istniejący rząd USA, który pozwalał mu oficjalnie działać w zarejestrowanym Towarzystwie Strażnica.

Gdy nastała wojna, jak podaliśmy powyżej, Russell we wrześniu 1915 roku zmienił swój stosunek do służby wojskowej oraz do popierania działań rządu USA w sprawie wojny. Podajemy w trzech podrozdziałach ostatnie stanowiska jego i Towarzystwa Strażnica (też pod rządami Rutherforda) dotyczące modlitwy o pokój.

Rok 1915

Historyk F. Zydek, cytując Strażnicę z 1915 roku (przekazujemy te słowa kursywą), ukazał krytyczny stosunek Russella do modlitwy o pokój. Równocześnie wskazał, że ani zwolennicy pastora nie byli zadowoleni z tego stanowiska, ani tym bardziej opinia publiczna. Nawet sam Zydek pisze, że decyzja Russella „oczywiście dolewa oliwy do ognia jego krytyków”:

„Prezydent Stanów Zjednoczonych i papież Rzymu apelują o modlitwy w intencji zakończenia wojny. Charles inaczej widzi te sprawy i rozpoczyna rok od opublikowania na początku swojego czasopisma artykułu wyrażającego przeciwny pogląd.

Kiedy nasz szanowny Prezydent [w ang. our worthy President] i Jego Świątobliwość Papież [w ang. also his Holiness the Pope] wezwali chrześcijan, by modlili się do Boga o przerwanie wojny w Europie, my oznajmiliśmy, że modlitwa taka nie jest zgodna z Boskim rozporządzeniem i nie będzie wysłuchana. Podkreśliliśmy, że według Pisma Świętego 2520 lat panowania pogan skończyło się we wrześniu 1914 roku i że ta wojna została przepowiedziana w Piśmie Świętym jako mająca związek z wielkim dniem Wszechmogącego Boga – »dniem pomsty Boga naszego«. Wskazywaliśmy na słowo Pana wypowiedziane przez proroka Joela odnośnie zgromadzenia wszystkich narodów w dolinie Jozafata – dolinie śmierci (Joel 3:1-12). (...)

Gdy trzęsienie ziemi, czyli rewolucja, tak dobitnie wzmiankowane w Piśmie Świętym, przyjdzie, to będzie to bez wątpienia czas, gdy królowie, przemysłowcy, finansiści i politycy, broniąc samych siebie, zaczną wychwalać autorytet przywódców religijnych. Możemy się wtedy spodziewać, że Federacja Kościołów uzyska taką władzę na świecie, jakiej nie było od dni supremacji papieskiej. W języku symbolicznym Objawienia będzie to czas, w którym ożyje obraz bestii i będzie dokonywać wielkich cudów, grożąc i rozkazując w imieniu niebios (Obj. 13:11-18)*

*The WatchTower and Herald of Christ’s Presence, Vol. XXXVI, nr 1, 1 stycznia 1915 [s. 5601, reprint].

Nie jest to pogląd, którym Russell mógłby zdobyć względy opinii publicznej w ogólności, a już na pewno nie urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie mamy przekazów, czy papież zwrócił kiedykolwiek uwagę na jego komentarze, ale sami członkowie organizacji Russella są nimi zaniepokojeni, gdyż czują, że jego dobór słów jest co najmniej niestosowny. Obawiają się wzrostu krytyki względem młodego ruchu. Kanada podejdzie do sprzeciwu Russella wobec działań wojennych znacznie poważniej i odmówi mu później wjazdu do kraju z powodu jego zapatrywań w kwestii odmowy służby wojskowej. O ile jednak poglądy Russella na działania wojenne mogą budzić zastrzeżenia i być przez niektórych postrzegane jako dalekie od patriotyzmu (co oczywiście dolewa oliwy do ognia jego krytyków)...” (Charles Taze Russell. Jego życie i czasy. Człowiek, Millennium i posłannictwo F. Zydek, Wydawnictwo Straż, Białogard 2016, s. 393-394).

Następcy Russella, sędziemu Rutherfordowi (1869-1942), prawdopodobnie nie przeszłyby przez usta te słowa pastora: „nasz szanowny Prezydent [w ang. our worthy President] i Jego Świątobliwość Papież [w ang. also his Holiness the Pope]”.

F. Zydek napisał, jak cytowaliśmy, że Kanada „odmówi mu [Russellowi] później wjazdu do kraju z powodu jego zapatrywań w kwestii odmowy służby wojskowej”.

Rzeczywiście, jak wspomina współpracownik pastora Frank W. Manton z Toronto, Russell dostał w pewnym momencie zakaz wygłaszania dalszych kazań w Kanadzie, choć jakieś już wcześniej tego roku wygłosił:

„Trzecie i najbardziej żywe wrażenie wywarł na mnie ostatnio nasz Pastor. Bez wątpienia wszyscy byliście poruszeni, aż do oburzenia, gdy dowiedzieliście się, że bramy Kanady zostały niesprawiedliwie zamknięte dla naszego drogiego Pastora. Miałem zaszczyt stać z nim w Toronto Union Depot, kiedy otrzymałem wiadomość, że nie będzie mu wolno przemawiać na dalszych publicznych spotkaniach w Kanadzie” (ang. Strażnica 01.12 1916 s. 6008 [reprint]).

Również Menta Sturgeon, sekretarz Russella, który był z nim w ostatniej podróży w październiku 1916 roku, wspomniał ‘nieżyczliwą’ dla pastora Kanadę:

„Odnośnie Kanady powiedział: »Tym razem nie będą nas molestować, gdyż tylko przejeżdżamy, co się zaś tyczy odwiedzenia Kanady to nie mam zamiaru tego robić, jeżeli sobie tego nie życzą«. Podczas poprzednich dwóch wizyt Brat Russell miał przykre doświadczenie w Hamilton, Ontario, lecz tym razem nawet nie poznał Hamiltonu gdyśmy tamtędy przejeżdżali” (Strażnica grudzień 1916 s. 9).

Oba świadectwa o kanadyjskim zakazie występów dla Russella opublikowano po jego śmierci. Tak jakby sam nie chciał on tego ujawniać. Może byłaby to dla niego wstydliwa sprawa wobec jego głosicieli? W dodatku rozgłos tej sprawy mógłby spowodować inne zakazy, w kolejnych krajach. W każdym razie był to po wielu latach pierwszy oficjalny zakaz rozpowszechniania przez Russella jego idei.

Natomiast Rutherford już po roku swej działalności spotykał się z takimi zakazami. Wpierw w roku 1918 uniemożliwiono w ogóle działalności Towarzystwa Strażnica w Kanadzie, a później w roku 1920 nie wpuszczono Rutherforda do Niemiec:

„Dnia 12 lutego 1918 roku zakazano w tym kraju działalności Towarzystwa Strażnica” (Strażnica Nr 9, 1989 s. 4).

Brat Rutherford, który chciał w tym czasie osobiście odwiedzić Niemcy, lecz nie otrzymał zezwolenia na przyjazd, zaprosił na 4 i 5 listopada 1920 roku 26 braci z Niemiec do Bazylei w Szwajcarii, aby omówić z nimi lepsze sposoby działania, bardziej sprzyjające rozwojowi dzieła w Niemczech. Rozwiązano »Oddział niemiecki«, a ustanowiono nowe biuro pod nazwą »Centralne Biuro Europejskie Towarzystwa Strażnica«, którego siedziba miała tymczasowo pozostawać w Zürichu, ale które miało być jak najszybciej przeniesione do Berna” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974 1975 s. 11).

Rok 1918

W roku 1918 prawdopodobnie by przypodobać się władzy w USA i aby wydostać J. F. Rutherforda i jego współpracowników z więzienia, Towarzystwo Strażnica zarządziło dzień modlitw o zwycięstwo sił demokratycznych, zakończenie wojny i pokój:

„Na przykład Strażnica zachęcała swych czytelników aby zarezerwowali sobie dzień 30 maja 1918 roku jako dzień modlitwy o zwycięstwo mocarstw demokratycznych, do czego wzywał Kongres Stanów Zjednoczonych i osobiście prezydent Wilson” (Strażnica Rok CVIII [1987] Nr 19 s. 13).

„Na przykład gdy prezydent USA ogłosił, że 30 maja 1918 roku będzie dniem modlitw o pokój, Strażnica zaapelowała do czytelników, żeby się do tego przyłączyli. Ponadto część braci, chcąc wesprzeć działania wojenne, kupiła obligacje, a niektórzy poszli na front z karabinami i bagnetami” (Strażnica listopad 2016 s. 29).

Lata po roku 1918

Później, gdy Rutherford wyszedł na wolność, skrytykował te modlitwy o pomyślne zakończenie wojny i powiedział, że to „wydawnictwo było po większej części wydane z powodu ślepoty i wyniknięcia bojaźni”:

„Zaraz po aresztowaniu tych wzmiankowanych ludzi w maju, 1918, Strażnicastała się mniej odważną w opowiadaniu prawd królestwa i w tem samem wydaniu, które ogłosiło to aresztowanie, oświadczenie było wydrukowane, że prezydent Stanów Zjednoczonych wydał proklamację nazywając dzień 30 maja roku 1918 »dniem modlitwy i prośby«. To »zebranie z modlitwą« było dla pomyślnego zakończenia się wojny, do której kraj wkroczył. Komentując na tej proklamacji, Strażnica z 1 czerwca, 1918, podała o Ameryce i o tem zgromadzeniu z modlitwą: »To jest kraj boskiemi ‘skrzydłami osłonięty’ i zacieniony przez opatrzność czujności Słowa Bożego, ... On [lud Boży] będzie z wszystkich ludzi najbardziej gotowy do objęcia sposobności zgromadzania się w dodatkowej służbie na modlitwę i prośbę.... Chwała i dziękczynienie niech będą Bogu za obietnicę chwalebnego wyniku wojny, za złamanie kajdanów autokracji, za uwolnienie więźniów (Izajasz 61:1) i za uczynienie świata bezpiecznego dla pospolitych ludzi«. To wydawnictwo było po większej części wydane z powodu ślepoty i wyniknięcia bojaźni. (...) Strażnica bierze tę okazję do wskazania na niewłaściwy bieg, jaki był obrany przez to czasopismo w opublikowaniu przytoczonego oświadczenia, i by wyznać taką niewłaściwość przed Bogiem i świadkami” (Strażnica 01.03 1936 s. 70 [ang. 01.01 1936 s. 6]).

Widzimy zatem, że różnie bywało w Towarzystwie Strażnica z modlitwą o pokój.

Warto dodać, że jeden z zarządzających tą organizacją, w trakcie, gdy prezes Rutherford przebywał w więzieniu, był Richard H. Barber (zm. 1967). Stracił on swoje stanowisko po odzyskaniu wolności przez prezesa. Dlaczego? Właśnie być może za opublikowanie treści związanych z modlitwą o pokój z roku 1918:

„Praca została między nas podzielona następująco: ja miałem być w biurze, załatwiać korespondencję i przygotowywać do druku materiały przewidziane do Strażnicy; brat Stephenson nadal prowadził księgowość, a brat Spill miał zająć się sprawami zewnętrznymi” (Strażnica Nr 7, 1968 s. 13).

W angielskiej Strażnicy z 15 kwietnia 1919 roku (s. 6423, reprint) poinformowano, że R. H. Barber zrezygnował ze swego stanowiska w zarządzie, przekazując je A. H. Macmillanowi. Natomiast w zamian za to dostał pracę w terenie:

„Kiedy w 1919 roku oficjalni przedstawiciele Towarzystwa zostali zwolnieni z więzienia i zrehabilitowani, znowu otrzymałem przydział pracy jako brat pielgrzym” (Strażnica Nr 7, 1968 s. 13).

Dlaczego prezes wysłał w teren R. H. Barbera, członka zarządu Towarzystwa Strażnica, mającego tak wiele głosów poparcia w wyborach tej organizacji?

Dlaczego jego miejsce zajął Macmillan, którego nazwisko nie widnieje nawet w pierwszej dwunastce z najwyższą liczbą uzyskanych głosów wyborczych?

Barber w styczniu 1919 roku uzyskał trzeci wynik głosowania (wyższy niż sekretarz-skarbnik Van Amburgh) i wtedy znalazł się w siedmioosobowym zarządzie Towarzystwa Strażnica, na krótko jak widać:

„J. F. Rutherford. 112,000

C. A. Wise 111,712

R. H. Barber 97,828

W. E. Van Amburgh 88,307

W. E. Spill 84,148

W. F. Hudgings 75,942

C. H. Anderson 70,113”(ang.Strażnica 15.01 1919 s. 6379 [reprint]).

Epizod z odbiornikiem radiowym na budynku Towarzystwa Strażnica

Kwestię związaną z odbiornikiem radiowym, zamontowanym na budynku Towarzystwa Strażnica (zabranym przez wywiad wojskowy), opisaliśmy w artykule pt. Odbiornik radiowy Towarzystwa Strażnica podczas wojny i problemy J. F. Rutherforda.

Ponieważ odbiornik ten pojawił się już za czasów Russella, choć sprawa stała się głośna, gdy prezesem był już Rutherford (od 1917 r.), więc przytaczamy kilka fragmentów z nim związanych:

„W lutym 1918 roku nowojorskie biuro amerykańskiego wywiadu wojskowego rozpoczęło dochodzenie przeciwko głównej siedzibie Towarzystwa Strażnica. Nie tylko insynuowano, jakoby Towarzystwo utrzymywało kontakty z wrogimi Niemcami, ale też kłamliwie doniesiono władzom USA, że bruklińskie Biuro Główne Towarzystwa było ośrodkiem przekazywania informacji dla rządu niemieckiego. Prasa podała nawet, iż funkcjonariusze państwowi skonfiskowali w Betel zmontowaną i gotową do użytku radiostację. A jakie były efekty?

W roku 1915 C. T. Russellowi podarowano mały odbiornik radiowy. Osobiście nie bardzo się tym interesował, ale na dachu Domu Betel zainstalowano niewielką antenę i niektórzy młodzi bracia mieli okazję się nauczyć posługiwania tym urządzeniem. Próbowano słuchać za jego pośrednictwem wiadomości, lecz bez większych rezultatów. Kiedy Stany Zjednoczone miały przystąpić do wojny, zażądano zdemontowania wszelkiego sprzętu radiowego. Zdjęto więc antenę, a pręty pocięto i zużyto na inne cele. Sam odbiornik starannie zapakowano i umieszczono w pracowni artystycznej Towarzystwa. Nie używano go już przeszło dwa lata, gdy pewien członek rodziny Betel powiedział o nim dwóm pracownikom wywiadu wojskowego. Zabrano ich na dach i pokazano, gdzie się przedtem znajdowała antena. Potem obejrzeli zapakowany pieczołowicie aparat. Wyrażono zgodę na zabranie go, gdyż w Domu Betel był niepotrzebny. Był to tylko odbiornik, a nie nadajnik. W Betel nigdy nie było urządzenia nadawczego. Niemożliwe było więc wysyłanie dokądkolwiek informacji” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 38).

Oto druga podobna relacja, ale tu już „krążyły fałszywe doniesienia”, a nie tylko „pewien członek rodziny Betel” poinformował pracowników „wywiadu wojskowego”:

„Później, w lutym 1918 r., tajna służba wywiadowcza armii Stanów Zjednoczonych w mieście Nowym Jorku wszczęła śledztwo przeciw centrali Towarzystwa Watch Tower w Brooklynie. Krążyły fałszywe doniesienia, według których Towarzystwo miało zainstalować na domu Betel silną radiostację mogącą przesyłać wiadomości przez Atlantyk i używaną jakoby do komunikowania się z wrogiem w Niemczech. Faktem jest, że pastor Russell za swego życia otrzymał w darze od pewnego brata mały odbiornik do telegrafu bez drutu. Nadajnika nie było. Nigdy nie nadano jakiejkolwiek wiadomości z domu Betel za pośrednictwem telegrafu bez drutu. Było to w roku 1915, przed czasami radia, gdy telegraf, bez drutu znajdował się jeszcze w powijakach. W roku 1918, gdy dwóch urzędników tajnej służby wywiadowczej armii chodziło po Betel, zaprowadzono ich na dach i pokazano daszek ochronny, pod którym kiedyś znajdował się ten bezdrutowy odbiornik, a potem w magazynie na dole pokazano im sam dobrze zabezpieczony aparat. Za naszą zgodą odbiornik został zabrany przez tych wojskowych.*

* W [Watch Tower] z r. 1918, str. 77; W [Watch Tower] z r. 1919, str. 117; »Wiadomości Królestwa« (»Kingdom News«), tom I, nr 1” (Nowożytna historia świadków Jehowy ok. 1955 cz. I, s. 66 [ten sam tekst ang. Strażnica 15.04 1955 s. 236]).

Sprawdzamy kolejne teksty wymienione powyżej przez Towarzystwo Strażnica w przypisie. Chodzi o Watch Tower z roku 1918, str. 77.

Niestety tekstu z roku 1918 nie ma w języku polskim w całości, a zamieszczono tylko jego skrót, bez interesujących nas słów (Strażnica Nr 4, 1918 s. 63 [ang. 01.03 1918 s. 6221, reprint]). Angielski tekst nie wnosi jednak nic nowego. Nie istnieją też po polsku wymienione Wiadomości Królestwa.

Istnieje natomiast po polsku tekst z roku 1919 (Watch Tower 1919 r. s. 117), który zamieszczamy poniżej:

„Naprzykład, nieprzyjaciele prawdy donieśli fałszywie, że nasze Towarzystwo wybudowało na dachu domu Bethel potężną stacyę telegrafu iskrowego, zdolnego wysyłać depesze na drugą stronę Atlantyku i że za pośrednictwem tego aparatu komunikowano się z nieprzyjacielem. Ten haniebny donos rozgłaszano po całym świecie za pośrednictwem nieuczciwych i niewiarygodnych osób. Faktem jest, że z domu Bethel nigdy nie wysłano żadnej depeszy iskrowej. Jeszcze za życia pastora Russella pewien brat podarował mu mały aparat telegrafu bez drutu, ale w chwili kiedy Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny instrument ten był zupełnie bezużytecznym i nie nadawał się do żadnego celu. Z domu Bethel ani nie wysłano nigdy żadnej depeszy iskrowej, ani też żadnej tam nie odebrano. Instrument był bezużytecznym, a na wiosnę 1917 r., zupełnie go rozebrano” (Strażnica 15.04 1919 s. 118 [ang.15.04 1919 s. 6420, reprint]).

Kim były za osoby, owi „nieprzyjaciele prawdy”?

Aktualni, czy byli, pracownicy Betel? Wszak w innym fragmencie pisano o takich, a w drugim, o innych.

Nie twierdzimy, że Towarzystwo Strażnica winne jest szpiegostwa, ale jego tłumaczenia są naiwne i zmienne.

Kilka cytatów z powyższego o tym, kto doniósł na tę organizację:

„nieprzyjaciele prawdy donieśli fałszywie”;

„krążyły fałszywe doniesienia”;

„pewien członek rodziny Betel powiedział o nim dwóm pracownikom wywiadu wojskowego”.

Skoro to urządzenie było tak niegroźne, jak zapewnia Towarzystwo Strażnica, to dlaczego „odbiornik został zabrany przez” wywiad wojskowy?

Czy to, że służyło ono tylko do odbioru, a nie do nadawania, ma mniejsze znaczenie w sprawach szpiegowskich?

Być może, ale informacje odbierane i nadawane nie muszą być przekazywane tą samą drogą. Można przecież używać innego nośnika, kuriera lub pocztę. Dla wywiadu wojskowego wszystko to miało znaczenie.

Widzimy zatem, że choć Russell odżegnywał się od spraw wojennych, to jednak w tym samym roku, w którym odrzucił służbę wojskową, zamontował na swym budynku odbiornik, który rzucił na niego podejrzenia wywiadu wojskowego.

Kalendarium wydarzeń

Przedstawiamy skrótowe ‘kalendarium wojskowo-wojenne’ dotyczące nauki Russella. Oparte jest ono na powyżej opisanych faktach i cytowanych fragmentach.

Zaznaczamy, że pomijamy tu większość problemów wojennych i więziennych Rutherforda, które opisaliśmy we wskazanych powyżej i poniżej innych artykułach.

1889 r. – „Że święci uczestniczyć będą w dziele niszczenia dzisiejszych królestw, nie ma żadnej wątpliwości”. To pierwszy tekst na temat wiązania „królów” i „szlachty” przez zwolenników Russella. Podobne ukazywać się będą aż do roku 1916 (do śmierci Russella). Cytowany fragment będzie jeszcze zamieszczony w ostatnim wydaniu książki z roku 1927 (Nadszedł Czas).

1896 r. – „Gdybyśmy zostali zmuszeni przez rząd do wstąpienia do wojska, powinniśmy »iść« (Mt 5:41)...”.

1898 r. – „Nie ma żadnego przykazania w Piśmie Świętym przeciwko służbie wojskowej”.

1903 r. – „Nic przeciwko naszym sumieniom, aby pójść do wojska”.

1904 r. – „skoro Pan pozwolił na przymusową służbę wojskową, to może On obrócić to na nasze i innych dobro” (ten 6 tom wydawany był do 1927 r.).

Przed 1914 r. – „W Stanach Zjednoczonych w czasie pokoju, żaden obywatel nie może być pociągnięty lub zmuszany do wykonywania służby wojskowej”. To samo dotyczy Wielkiej Brytanii, gdzie powstaje pierwsza ‘filia’ Towarzystwa Strażnica (1900).

Lata 1910-1914 – oczekiwany przez Russella czas na zabranie do nieba wraz ze swymi zwolennikami, jeszcze zanim nadejdzie koniec na pogan.

1914 r. – 28 lipca wybucha pierwsza wojna światowa.

1914 r. – „Pokaźna liczba braci służyła w wojsku i walczyła na froncie”.

1914 r. – badacze Pisma Świętego cieszą się z wybuchu wojny: „Nadszedł tato i zobaczył, co się dzieje. »Bogu niech będą dzięki!« – wykrzyknął”.

1914 r. – według Russella 1 października zakończyły się „czasy pogan”. On sam klaszcze z zadowolenia.

1914 r. – Russell i jego zwolennicy spodziewają się zabrania do nieba i przekształcenia się wojny w Armagedon.

1915 r. – w styczniu Russell publikuje krytykę modlitwy o pokój.

1915 r. – w marcu Russell publikuje w angielskiej Strażnicy korekty chronologiczne dotyczące lat 1914-1915.

1915 r. – na budynku Towarzystwa Strażnica zamontowano odbiornik radiowy (patrz 1918).

1915 r. – „W Strażnicy z września 1915 roku przedstawiono lepsze zrozumienie tej kwestii i zasugerowano, że Badacze Pisma Świętego nie powinni wstępować do wojska”, „Nie jest to wymóg, tylko po prostu sugestia”. Strażnica ta nie ukazała się ani po niemiecku, ani po polsku.

1915 r. – mija kolejny rok, na który czekał Russell.

Lata 1915-1916 – padają inne wypowiedzi Russella dotyczące służby wojskowej, które są sugestiami, choć dość stanowczymi. Mówi on też tak: „Gdybym ja był gubernatorem stanu, uważałbym za swój obowiązek chronić stan, chronić prawo i wszystko, co utrzymuje porządek”.

1916 r. – Russell w lipcu publikuje kazanie ze słowami: „Obecna wielka wojna w Europie jest początkiem zapowiedzianego w Piśmie Świętym Armagieddonu”.

1916 r. – głosiciele Russella w Wielkiej Brytanii zostają przez władze przydzieleni do prac cywilnych, a starsi zboru mają otrzymać całkowite zwolnienie z armii.

1916 r. – Russell 1 października publikuje nowe Przedmowy Autora do swych Wykładów. Choć zaznacza w nich problemy związane z wojną, to jednak głównego swego stanowiska z roku 1904 nie zmienia (patrz powyżej).

1916 r. – Russell, choć zostaje wpuszczony do Kanady, to nie dostaje pozwolenia od władz tego kraju na wygłaszanie przemówień.

1916 r. – Russell umiera 31 października w pociągu, podczas podróży misyjnej.

1917 r. – powtórzono kazanie Russella z lipca 1916 roku w książce pt. Kazania Pastora Russella (patrz powyżej).

1917 r. – USA przystępują do wojny, a F. Franz, przyszły prezes Towarzystwa Strażnica, jako kaznodzieja, zostaje zwolniony z powołania do służby wojskowej.

1917 r. – dziś Towarzystwo Strażnica tak oto pisze o swoim siódmym tomie Wykładów: „W książce Dokonana tajemnica nikomu nie zabroniono uczestniczyć w walkach zbrojnych” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 652).

1918 r. – wywiad wojskowy USA konfiskuje Towarzystwu Strażnica odbiornik radiowy (patrz 1915).

1918 r. – w czerwcu zamieszczono w Strażnicy prośbę o odmawianie modlitw o rychłe zakończenie wojny i pokój na świecie.

Po 1918 r. – skrytykowano w Strażnicy dawne swoje nawoływanie do modlitw o pokój. Barbera, członka zarządu Towarzystwa Strażnica, odwołano ze stanowiska za zamieszczenie tego komunikatu w roku 1918 w tym czasopiśmie.

1927 r. – ostatni dodruk szóstego tomu Russella ze słowami: „skoro Pan pozwolił na przymusową służbę wojskową, to może On obrócić to na nasze i innych dobro”.

Uzupełniając nasz temat, informujemy, że prócz wymienionych powyżej czterech artykułów, w których opisano Russella, opublikowaliśmy też kilka tekstów związanych z wojnami, a dotyczących Rutherforda. Oto one:

Jak J. F. Rutherford łamał prawo w sprawie książki pt. Dokonana Tajemnica

Australia – jak Świadkowie Jehowy neutralność łamali (cz. 1-2)

Centralne Biuro Europejskie i jak Świadkowie Jehowy w Szwajcarii nie przestrzegali neutralności podczas drugiej wojny światowej? (cz. 1-2)

Czy J. F. Rutherford, prezes Towarzystwa Strażnica, został „całkowicie zrehabilitowany”?

Kto zarządzał Towarzystwem Strażnica, gdy J. F. Rutherford siedział w więzieniu?

Wojna 1939-1945 Armagedonem? Spóźniona ‘neutralność’?

Na zakończenie składam podziękowanie J. Romanowskiemu i K. Kozakowi za pomoc w tworzeniu tego tekstu.


Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2021