Jak Świadkowie Jehowy w USA ze służby wojskowej byli zwalniani i jakie innym narodom polecenia wydawali? (cz. 2)

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2019-11-15

poprzednia część

Jak Świadkowie Jehowy w USA ze służby wojskowej byli zwalniani i jakie innym narodom polecenia wydawali? (cz. 2)

W tej drugiej części artykułu opisujemy lata 1939-1945 oraz okres powojenny. Omawiamy w nim kwestie służby wojskowej w USA i w innych krajach. Dotyczy to oczywiście Świadków Jehowy, którzy różnie są traktowani przez władze w wielu krajach, a także otrzymują odmienne wytyczne od Towarzystwa Strażnica.

W pierwszej części tego artykułu zamieściliśmy następujące rozdziały:

Lata przed pierwszą wojną światową i podczas niej

Uwięzienie J. F. Rutherforda i jego współpracowników w latach 1918-1919

Lata międzywojenne 1918-1939

Wojna, Armagedon, Królestwo i zmiany tytułów czasopism Świadków Jehowy

W tym zaś tekście zamieszczamy ostatnie dwa rozdziały:

Lata wojenne 1939-1945

Lata powojenne (od roku 1946 do dziś)

Lata wojenne 1939-1945

Świadkom Jehowy w USA łatwo było w listopadzie 1939 roku opublikować artykuł pt. Neutralność, bo kraj ten dopiero w grudniu 1941 roku przystąpił do wojny, będąc zaatakowany przez Japonię na Hawajach. W tym czasie żaden Świadek Jehowy nie był w tym kraju powoływany do wojska, bo był to czas pokoju w Stanach Zjednoczonych. Natomiast, gdy rozpoczęła się wojna dla USA, to Świadków Jehowy, którzy nie znali się na wojskowości, pewnie nie powoływano na front europejski czy azjatycki, a najwyżej do jakichś prac pomocniczych związanych z wojskowością lub produkcją militarną.

W tamtym czasie Świadkowie Jehowy pracowali nawet w przemyśle zbrojeniowym, ale w miarę rozwoju wydarzeń wojennych zaczęli zmieniać swe stanowisko w tej kwestii. Oto przykład z Anglii:

W 1941 roku rozpocząłem życie, które stało się dla mnie źródłem ogromnego szczęścia. W tamtym czasie pracowałem w Stoczni Królewskiej w Chatham, przyuczając się do zawodu cieśli okrętowego. Była to atrakcyjna, dobrze płatna praca. Od dawna wiedzieliśmy, że jako słudzy Jehowy nie możemy brać udziału w wojnach. Z czasem zrozumieliśmy, że nie powinniśmy również pracować w przemyśle zbrojeniowym (Jana 18:36). Ponieważ w stoczni budowano łodzie podwodne, postanowiłem zrezygnować z pracy i podjąć służbę pełnoczasową” (Strażnica sierpień 2016 s. 4).

W Europie przed wybuchem wojny, czy w momencie jej rozpoczęcia, być może bano się ogłaszać neutralność Świadków Jehowy, by nie odczytano tego jako nawoływania do bojkotu obrony ojczyzn. Zapewne pamiętano o aresztowaniu w roku 1918 kilku osób, wraz z prezesem J. F. Rutherfordem na czele, za, jak napisano „nakłanianie do nieposłuszeństwa, zdrady i odmowy służby w marynarce wojennej i pozostałych siłach zbrojnych”:

 

„Dnia 7 maja 1918 roku Departament Sprawiedliwości uzyskał nakazy aresztowania braci Giovanniego DeCecca, George’a Fishera, Alexandra Macmillana, Roberta Martina, Fredericka Robisona, Josepha Rutherforda, Williama Van Amburgha i Claytona Woodwortha. Wszystkich oskarżono o »bezprawne, występne i rozmyślne nakłanianie do nieposłuszeństwa, zdrady i odmowy służby w marynarce wojennej i pozostałych siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki«. Ich proces rozpoczął się 5 czerwca 1918 roku. Nie spodziewano się uniewinnienia. (...) Dwa tygodnie później bracia ci znaleźli się w więzieniu federalnym w Atlancie z wyrokami od 10 do 20 lat” (Strażnica październik 2018 s. 4).

W Europie, w Szwajcarii, działało od roku 1920 tak zwane „Centralne Biuro Europejskie Towarzystwa Strażnica” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974, 1975 s. 11) i ono by mogło zawczasu wydać odpowiedni komunikat o neutralności, ale tego nie zrobiono, zapewne z obawy przed delegalizacją tej centrali europejskiej, jedynej w kraju neutralnym Europy.

W związku z tym w pierwszych miesiącach wojny w organizacji Świadków Jehowy odpowiedzialność za bojkot wojska zrzucono na szeregowych głosicieli i ich własne sumienia. W tym czasie bowiem „aż do roku 1939 nie pojmowali w pełni, na czym polega chrześcijańska neutralność” (Strażnica Nr 9, 1994 s. 25).

Mało tego, właśnie w Szwajcarii wydawano literaturę dla Świadków Jehowy zamieszkałych w Europie. Ponieważ podczas wojny nie było możliwe sprowadzanie jej z USA, trzeba było zagwarantować Szwajcarom możliwość jej wydawania i ewentualnie przemycania jej gdzie indziej. Aby nie drażnić władz i nie dopuścić do likwidacji wydawnictwa, jak to się stało w Niemczech, w czasopiśmie niemieckim (szwajcarskim) pt. Trost (Pociecha) z 1 października 1943 r., (odpowiednik obecnego Przebudźcie się!), napisano między innymi:

„Setki naszych członków i przyjaciół naszej wiary wypełniło swe obowiązki militarne i wypełnia je nadal. Nie ośmieliliśmy się nigdy i nigdy się nie ośmielimy widzieć w spełnianiu obowiązków wojskowych czegoś przeciwnego zasadom i dążeniom Zjednoczenia Świadków Jehowy...” (cały tekst patrz Byłem Świadkiem Jehowy G. Pape, 1991, rozdz. „Dziwni obywatele”; Największe oszustwa i proroctwa Świadków Jehowy C. Podolski, Gdańsk 1996, rozdz. „Służba wojskowa”).

http://www.piotrandryszczak.pl/podolski_sluzba_wojskowa.html

Tekst ten opublikowany po niemiecku i odrzucenie go przez prezesa N. Knorra w roku 1948, a więc już po wojnie (ang. Strażnica 01.10 1947 s. 303), zamieszczono w Internecie:

https://www.sektenausstieg.net/wp-content/uploads/2010/10/Schweizer-Erkl%C3%A4rung-1943.gif

https://www.sektenausstieg.net/sekten/26-zeugen-jehovas/staat/nationalsozialismus/3857-schweizer-erklaerung-der-wtg-von-1943

[Życiorys jednego z podpisujących Oświadczenie Świadków Jehowy w Szwajcarii (Dawid Widenmann), zamieszczono w Strażnicy Nr 5, 1963 s. 9-12 (ang. 15.02 1962 s. 121-127). Nie był to więc jakiś późniejszy odstępca. Druga osoba podpisująca ten dokument, to Adolf Gammenthaler, który wymieniony jest w roku 1949, w ang. Roczniku Świadków Jehowy 1949 s. 37, wśród ordynowanych kaznodziejów do usług specjalnych (ORDAINED MINISTERS APPOINTED TO SPECIAL SERVICE)]

Towarzystwo Strażnica zaniepokojone prawdopodobnie tym, że wielu Świadków Jehowy w Europie wstępowało do armii, być może ze strachu (bojąc się np. rozstrzelania), opublikowało po angielsku w listopadzie 1939 roku artykuł pt. Neutralność. Tekst ten w tłumaczeniu na inne języki trafił do Europy z dużym opóźnieniem, albo wcale!

Przykładowo w języku polskim, w Polsce, opublikowano go dopiero po wojnie! Natomiast w wersji polonijnej ukazał się on w styczniu 1940 roku, a więc w czasie, gdy działania frontowe dawno się zakończyły. Oto informacje o wydaniu polskim w USA i w kraju:

„Rozważmy na przykład kwestię neutralności. Szczególnie jasna struga padła na to zagadnienie w artykule pod tytułem »Neutralność«, opublikowanym w angielskim wydaniu Strażnicy z 1 listopada 1939 roku. Ukazał się on naprawdę w stosownym czasietuż po wybuchu drugiej wojny światowej! Wyjaśnił, czym jest neutralność, oraz wskazał, że chrześcijanom nie wolno się angażować w sprawy polityczne ani konflikty między państwami...” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 23).

„Jednakże aż do roku 1939 nie pojmowali w pełni, na czym polega chrześcijańska neutralność (zobacz wydanie angielskie Strażnicy z 1 listopada 1939 roku lub wydanie polskie z 1 stycznia 1940 roku)” (Strażnica Nr 9, 1994 s. 25; o wydaniu polskim z 01.01 1940 r. patrz też Królestwo Boże panuje! 2014 s. 150; Strażnica Nr 2, 2004 s. 19).

Podobne opóźnienie, lub większe, dotyczące opublikowania artykułu pt. Neutralność, miało miejsce w innych językach, co ukazuje niemiecki, francuski, norweski, szwedzki, duński, brazylijski (portugalski), hiszpański, włoski, holenderski, rosyjski i serbski odpowiednik powyższej Strażnicy z 1 maja 1994 roku:

Niem. – Siehe Wachtturmvom 1. Dezember 1939 [1 grudzień 1939 r.] (jw. s. 25).

Franc. – VoirLa Tour de Garde, janvier 1940 [styczeń 1940 r.] (jw. s. 25).

Norw. – Se Vagttaarnetfor 1. januar 1940 [1 styczeń 1940 r.] (jw. s. 25).

Szw. – SeVakttornet för 1 januari 1940 [1 styczeń 1940 r.] (jw. s. 25).

Duń. – Vagttaarnet, 1. januar 1940 [1 styczeń 1940 r.] (jw. s. 25).

Port. – VejaA Torre de Vigia (agoraA Sentinela) de fevereiro de 1940 [styczeń 1940 r.] (jw. s. 25).

Hiszp. – VéaseLa Atalaya de marzo de 1940 [marzec 1940 r.] (jw. s. 25).

Wł. – aprile e maggio 1940 in italiano [kwiecień 1940 r.] (jw. s. 25).

Hol. – Nederlandse uitgave van 1 mei 1940 [1 maj 1940 r.] (jw. s. 25).

W rosyjskiej Strażnicy podano informację, że angielska Strażnica z 1 listopada 1939 roku opublikowała artykuł pt. Neutralność (zapewne rosyjska Strażnica nie ukazała się wcale wtedy) (jw. s. 25).

Podobnie jak w rosyjskiej, postąpiono w serbskiej, rumuńskiej, węgierskiej, słowackiej, czeskiej, słoweńskiej, ukraińskiej i estońskiej Strażnicy (jw. s. 25), a także w bułgarskiej Strażnicy z 15 sierpnia 1994 s. 25 i litewskiej Strażnicy Nr 9, 1994 s. 21-22. W trzech innych językach w publikacjach poczyniono uwagi: w chorwackiej (chorw. na hrvatskom 1940), greckiej (gr. 1 Δεκεμβρίου 1939), fińskiej (fin. suom. monisteena). W tych ostatnich kilkunastu językach (poza trzema) prawdopodobnie nie opublikowano podczas wojny artykułu pt. Neutralność (patrz w różnych językach Królestwo Boże panuje! 2014 s. 150).

Tekst pt. Neutrality z angielskiej Strażnicy z 1 listopada 1939 roku został też wydany pod koniec roku 1939 w formie broszury z takimi oto słowami:

The Watchtower of November 1, 1939, contained the following on "Neutrality" COPYRIGHT, 1939 (Neutrality 1939 s. 2).

Natomiast polskiej edycji tej broszury nigdy nie wydano:

„1939: (...) Neutralność (po polsku brak)” (Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 2001-2015 2016 s. 480).

Ale to nie wszystko, bo wspomniany polski odpowiednik angielskiej publikacji z 1 stycznia 1940 roku ukazał się w USA dla Polonii, a nie w Polsce! Tam zaś nie było wtedy wojny, a Stany Zjednoczone przystąpiły do niej dopiero w grudniu 1941 roku. Publikacja ta raczej nie dotarła w styczniu 1940 do Polski.

Krajowa Strażnica, zawierająca ten artykuł, ukazała się w kilka lat po wojnie! Wtedy zaś nie wydano ponownie tego artykułu w USA.

Cały artykuł pt. Neutralność (paragrafy 1-58) w Polsce opublikowano w roku 1948, patrz Strażnica Nr 3, 1948 s. 1-15 (artykuł zaczyna się na stronie pierwszej, to znaczy tytułowej, tuż pod nagłówkiem Strażnica Zwiastuje Królestwo Jehowy).

Natomiast podczas wojny ukazał się w Polsce tekst z tego angielskiego artykułu, bez daty wydania (ze względu na konspirację także bez nagłówka Strażnica), ale tylko fragmentarycznie. Brak w nim paragrafów 39-58. Nadrukowano nad tytułem artykułu napis „Luty 1939 r.”, co jest pewnym błędem, bo oryginał angielski ukazał się dopiero w listopadzie tego roku, a polski tekst jest tłumaczeniem z języka angielskiego (angielski tekst jest pierwowzorem dla innych języków). Albo służyło to zmyleniu okupantów, Niemców (by zasugerować, że to wydanie sprzed okupacji), albo ktoś pomylił rok wydania, dopisując go później (możliwe, że ktoś pomylił miesiąc 11 [1939 r.] z miesiącem II).

Na dodatek ten okrojony artykuł zawiera mniej istotne rozdziały, na przykład dotyczące wojen w Starym Testamencie, a opuszczono w nim najistotniejsze, a wśród nich: Samoobrona, Pobór wojskowy, Stanowisko chrześcijanina.

Dlaczego tak postąpiono? Nie wiemy. Czyżby decydowała o tym jakaś taktyka organizacji?

Przykładowo opuszczony rozdział Samoobrona wskazywał, że Świadkowie Jehowy mogą użyć przemocy, gdy bronią majątku organizacji:

„SAMOOBRONA

(...) Gdy świadkowie Jehowy troszczą się o dobro spraw TEOKRACJI przez urządzanie i przeprowadzanie zebrań publicznych, obwieszczając imię Jehowy i Jego Króla, oraz przez ogłaszanie królestwa, jak to zostało nakazane, to mają oni prawo bronić się przeciwko atakom wrogiej Bogu i Królestwu zgrai, którzy chcieliby temu dziełu przeszkodzić, które Bóg im nakazał uczynić, a przy takiej samoobronie mają oni pochwałę Wszechmogącego. Zobacz Strażnica: »Zagłada religii«” (Strażnica Nr 3, 1948 s. 10, art. „Neutralność” [ang. 01.11 1939 s. 330]).

W tamtych latach Świadkowie Jehowy mogli rzeczywiście używać przemocy, gdy na to pozwalała ich organizacja:

„Czy Pismo Święte pochwala gdy chrześcijanin broni się przed bezprawną napaścią i używa siły, by taką napaść odeprzeć? Samoobrona to prawo każdego człowieka do odparcia ataku, a używa on takiej siły, jaka wydaje mu się konieczna do ochrony samego siebie przed doznaniem krzywdy na własnej osobie bądź przed uszkodzeniem swojej własności. To samo prawo do samoobrony może być przez niego zastosowane do obrony osób z najbliższego otoczenia czyli bliskich przyjaciół, swoich braci. Takie jest prawo narodów czy państw, ale prawo to nie zasadza się na tradycji ani na przemyśleniach samego człowieka, lecz znajduje całkowite poparcie w Słowie Bożym” (ang. Strażnica 15.09 1939 s. 279-280).

„Porządkowi w Madison Square Garden wyposażeni byli w lekkie laski, co pomagało w ich identyfikacji. Zagrażali im awanturnicy, a teraz posiadanie przez nich owych lasek okazało się bardzo pożądane dla ich własnej ochrony przed brutalną napaścią. Zgodnie z prawem światowym oraz prawem Bożym, gdy komuś grozi uszkodzenie ciała, ma uzasadnione prawo do uzbrojenia się w celu samoobrony. – Neh. 4:7-18” (ang. Strażnica 15.09 1939 s. 282).

Pomimo opublikowania artykułu pt. Neutralność wielu Świadków Jehowy na świecie (np. w Niemczech) brało jednak udział w drugiej wojnie światowej:

„Sporą liczbę braci, którzy podpisali deklarację, zaciągnięto do wojska i wysłano na front, gdzie większość zginęła. Chociaż istnieje wiele dowodów, że bracia, którzy podpisali oświadczenie znaleźli się poza ochroną Jehowy, jednak, poza nielicznymi wyjątkami, nie byli »zdrajcami«. Wielu jeszcze przed wyjściem cofnęło swój podpis, gdy wyrozumiali i dojrzali bracia pomogli im zrozumieć błąd. Pełni skruchy prosili Jehowę, aby dał im jeszcze jedną możliwość udowodnienia, że są wobec Niego lojalni. Wielu z nich zaraz po załamaniu się systemu hitlerowskiego stanęło w szeregach głosicieli, a później służyli w charakterze pionierów, nadzorców, a nawet nadzorców podróżujących, popierając w przykładny sposób sprawy Królestwa Jehowy” (Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych. Według Rocznika świadków Jehowy na rok 1974, 1975 s. 50).

„Ale pewne interesy prowadzone pod pretekstem finansowania i wspierania w tym okresie pionierów wiązały się z pogwałceniem chrześcijańskiej neutralności. (...) Doprowadziło to nawet do pośredniego udziału w działaniach wojennych” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 641).

Kolejny fragment wskazuje, że zaraz po wojnie Towarzystwo Strażnica przyznawało, iż „niektórzy” jego członkowie plamili w różny sposób swe ręce podczas wojny:

 

„Żyjemy teraz w okresie powojennym, jaki nastąpił po drugiej wojnie światowej. Wierny ostatek przeżył i tę wojnę pod cudowną ochroną Boga. Lecz dla członków ostatka i tych, którzy z nimi są połączeni, powstaje pytanie, badające serce nawskroś: Czy którzykolwiek z nich wyszli z drugiej wojny światowej splamieni i pokalani, dlatego że brali udział w czynach »głupstwa«, ulegając naciskowi wojny totalnej, która większość ludu wtłoczyła do pewnych organizacyj? Czy pomimo wszystkiej objawionej prawdy, pomimo rad, udzielonych w czasie od pierwszej do drugiej wojny światowej, którzykolwiek poddali się zawikłanej w wojnę organizacji tego świata, przystosowali się do świata i odwrócili się od udzielonego im przez Boga zlecenia do kazania Jego Królestwa i służenia Mu? Niektórzy to bez wątpienia uczynili. Jeżeli tak jest, tedy dla takich jest na czasie, aby wyznali, że wyciągnęli ręce swe do nieprawości, i aby szukali przebaczenia u Jehowy przez Chrystusa oraz by nawrócili się od takiego głupstwa i zdecydowanie zabrali się do postępowania ścieżką sprawiedliwości Jego Królestwa” (Strażnica Nr 7, 1947 s. 14 [ang. 15.04 1947 s. 123]).

Z tego fragmentu widać usprawiedliwienie wojennych czynów Świadków Jehowy, czego nie można powiedzieć o reszcie ludzi, którzy tak jak oni „ulegli naciskowi wojny totalnej”.

A co Towarzystwo Strażnica pisze o powoływaniu do armii w USA podczas wojny?

Okazuje się, że „setki” Świadków Jehowy zwolniono z poboru na wojnę, ale ponad 4000 osób zostało aresztowanych:

 

„W USA setki Świadków Jehowy uznanych za chrześcijańskich kaznodziejów zwolniono ze służby wojskowej. Ale ponad 4000 braci nie uzyskało zwolnienia przewidzianego w ustawie o obowiązku służby wojskowej; zostali aresztowani i otrzymywali wyroki nawet do pięciu lat pozbawienia wolności” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 194).

Dlaczego jednych Świadków Jehowy zwalniano od wojska, a innych więziono?

Otóż dlatego, że zwalniano tylko „ordynowanych kaznodziejów” (ang. ordained ministers), a nie wszystkich, którzy uważają się za głosicieli (czasem są to „nieczynni głosiciele”). Zresztą Towarzystwo Strażnica wcale nie kwapiło się, by wszystkich głosicieli uznawać za „ordynowanych”, bo ci musieli wykazywać się odpowiednimi kwalifikacjami, oddaniem i służbą w terenie, na którą poświęcali dziesiątki i setki godzin w miesiącu (np. w 1941 r. pionier specjalny głosił co najmniej przez 200 godzin w miesiącu [Strażnica Nr 5, 2000 s. 23], a pionier stały w 1943 r. aż 150 godzin [ang. Strażnica 01.07 1943 s. 205]). Nawiasem mówiąc i w Polsce w latach 90. XX wieku Towarzystwo Strażnica także nakładało niepisane dodatkowe obowiązki na głosicieli, by złożyć za nich poświadczenie do wojskowości, że są „ochrzczonymi kaznodziejami, ordynowanymi sługami Bożymi”:

„Obecnie Świadkowie jako ochrzczeni kaznodzieje, ordynowani słudzy Boży, nie są w Polsce powoływani do służby wojskowej. Władze respektują odpowiednie zaświadczenia wystawione przez Towarzystwo osobom, które się do tego kwalifikują” (Rocznik Świadków Jehowy 1994 s. 251).

Oficjalny spis „ordynowanych kaznodziejów” podawał kiedyś angielski Rocznik Świadków Jehowy. Na przykład w roku 1942 podano 437 nazwisk Ordained Ministers za rok 1941 (1942 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 32-34). Zaś za rok 1945 wymieniono 426 takich kaznodziejów (1946 Yearbook of Jehovah’s Witnesses s. 28-31). Tylko takie osoby mogły być zwolnione od służby wojskowej podczas wojny. Mieli oni status kapłanów.

A może organizacja ta celowo nie zgłaszała do władz większej liczby „ordynowanych kaznodziejów”, aby nie przesadzić i nie utracić tego przywileju, który miała? Może przyświecały jej inne jeszcze cele?

A oto konkretny przykład z USA uwięzionego Świadka Jehowy, polskiego pochodzenia, Daniela Sydlika (ur. 1919), późniejszego członka Ciała Kierowniczego (w latach 1974-2006):

„Moi cieleśni bracia, nie będący Świadkami, zgłosili się ochotniczo i służyli w oddziałach spadochronowych oraz w korpusie saperów. Ja złożyłem wniosek o zwolnienie przysługujące kaznodziejom, którym sumienie nie pozwala na udział w wojnie. Ale komisja poborowa uchyliła się od uznania mnie za kaznodzieję. Zostałem aresztowany i postawiony przed sądem, który 17 lipca 1944 roku skazał mnie na trzy lata ciężkich robót w federalnym zakładzie karnym McNeil Island (w stanie Waszyngton). I w tych warunkach przekonałem się, że przyjaźń Jehowy trwa wiecznie (Ps. 138:8, The Bible in Living English)” (Strażnica Rok CVIII [1986] Nr 1 s. 23-24).

„Na początku 1946 roku, już po wojnie, zostałem zwolniony z więzienia” (jw. s. 25).

Co się okazuje w sprawie D. Sydlika?

Otóż nie wymienia go wśród „ordynowanych kaznodziejów” żaden z angielskich Roczników Świadków Jehowy z lat 1942-1944 (także w latach 1945-1947 nie ma go, a dopiero w roku 1948 widnieje on w spisie tych kaznodziejów).

Na jakiej więc podstawie miałby on być zwolniony z wojska, skoro nawet jego organizacja nie wystawiła mu żadnego dokumentu i nie uznawała go za ordained ministers? Widać z tego, że ani on sam nie starał się o to by mieć wyższy status w organizacji, by być przy okazji zwolnionym z wojska, ani Towarzystwo Strażnica nie rozciągało listy „kaznodziejów ordynowanych”.

Pozostali ‘nieordynowani kaznodzieje’ byli zatem zwykłymi ‘roznosicielami prasy’ Świadków Jehowy, takimi co zakładają z ludźmi prenumeraty i przy okazji coś powiedzą o Jehowie (w tamtych latach nazywano ich też „kolporterami”). Nie był to jeszcze czas typowego szkolenia na kaznodziejów, bo takowe wprowadzono dopiero w połowie roku 1943:

„Tak skutecznie pomagała ona braciom rozwijać umiejętność nauczania i głoszenia, że od roku 1943 zaczęto ją wprowadzać w zborach na całym świecie — w tym celu wydano broszurę Kurs Służby Teokratycznej. W Strażnicy z 1 czerwca 1943 roku napisano, że szkoła teokratyczna ma pomagać ludowi Bożemu »ćwiczyć się w lepszym dawaniu świadectwa o Królestwie«...” (Królestwo Boże panuje! 2014 s. 176-177).

Ale to nie wszystko, bo okazuje się, że D. Sydlik starał się nawracać pracowników firmy zbrojeniowej i to podczas wojny (!):

„Druga wojna światowa była już w pełnym toku. W stoczniach Kaisera masowo budowano okręty z serii »Liberty« (Wolność). Nasze zadanie polegało na głoszeniu ludziom, którzy napłynęli tu do pracy. Od wczesnego rana do późnego wieczora opowiadaliśmy im o Królestwie, toteż często wracaliśmy do domu mocno zachrypnięci. Dało się założyć wiele studiów biblijnych. Stoczniowcy byli ludźmi szczodrymi i gościnnymi, chętnie zaspokajali wszelkie nasze potrzeby. Teren po prostu nas żywił i nie musieliśmy podejmować dorywczej pracy zarobkowej” (Strażnica Rok CVIII [1986] Nr 1 s. 23).

Nie można się dziwić temu, że D. Sydlik wylądował w więzieniu, skoro podczas wojny nauczał zapewne o „neutralności” pracowników zakładów zbrojeniowych. Niewykluczone, że któryś z nich doniósł władzom na tych podżegaczy antywojennych i zdeklarowanych ‘pacyfistów’. Mało tego, jak widać ci ‘kaznodzieje’ wykorzystywali swoje głoszenie do zaspakajania potrzeb finansowych, bo jak pisze D. Sydlik „nie musieliśmy podejmować dorywczej pracy zarobkowej”.

Interesujące jest to, że D. Sydlik bardzo miło wspomina swój pobyt w więzieniu i pisze o różnych udogodnieniach i prawie sielskiej atmosferze:

„Brat Sydlik, jak wielu innych, znalazł się ostatecznie w więzieniu federalnym. Czym się tam zajmowali neutralni chrześcijanie? Dobrze wykorzystywali czas. Kiedy nie mieli do wykonania obowiązków więziennych, często pozwalano im organizować zebrania, na których studiowali Biblię i publikacje Towarzystwa Strażnica. Uzupełniali też swe wykształcenie ogólne, na przykład przez naukę języków obcych, takich jak hiszpański czy grecki. Rudolph J. Sunal tak mówi o chrześcijanach więzionych w Mill Point – w Wirginii Zachodniej: »Prowadziliśmy zborowe studium książki (...) W każdej sypialni grupa braci przeprowadzała własne zebrania służby i teokratyczną szkołę służby kaznodziejskiej. (...) W niedzielę w bibliotece odbywało się studium Strażnicy. (...) Umożliwiono nam zorganizowanie miniaturowego zgromadzenia (...) Pewnego lata urządziliśmy je na boisku sportowym — mieliśmy do dyspozycji pianino i inne instrumenty muzyczne i skorzystaliśmy z niezwykle pouczającego programu«.

F. Jerry Molohan pisze o programie kształcenia chrześcijańskiego, przeprowadzanym podówczas w więzieniach: »Wszystkie nasze zebrania miały wyjątkową frekwencję i były tak pouczające, że żartobliwie nazwaliśmy nasze więzienie w Leavenworth ‘Uniwersytetem za Kamiennym Murem’«.

Towarzystwo Strażnica troszczyło się o zdrowie duchowe tych młodzieńców. Postarano się więc, by regularnie odwiedzali ich różni bracia, na przykład A. H. Macmillan i T. J. Sullivan. W jakim celu? Aby udzielać im biblijnych rad i dodawać otuchy” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 98).

Widzimy zatem, że Towarzystwo Strażnica nie za wiele robiło dla swych amerykańskich głosicieli, skoro tylko niektórym nadawano status „kaznodziejów ordynowanych”, aby mogli być zwolnieni z wojska, nawet podczas wojny. A może zależało tej organizacji, by część z nich wylądowała w więzieniu, by pokazywać światu, że Świadkowie Jehowy są prześladowani?

Dlatego właśnie:

„W USA setki Świadków Jehowy uznanych za chrześcijańskich kaznodziejów zwolniono ze służby wojskowej. Ale ponad 4000 braci nie uzyskało zwolnienia przewidzianego w ustawie o obowiązku służby wojskowej; zostali aresztowani i otrzymywali wyroki nawet do pięciu lat pozbawienia wolności” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 194).

Organizacja ta, jak widzimy, rościła sobie pretensje do dyktowania swoim głosicielom odmawiania służby w wojsku we wszystkich innych krajach. Tam zaś nie mogli oni korzystać z ulg i dogodnych więzień, takich jak w USA.

Wróćmy jeszcze do statusu „ordynowanych kaznodziejów”, którzy mieli być zwalniani ze służy wojskowej nawet podczas wojny. Towarzystwo Strażnica tak o tym pisze:

W roku 1940 zatwierdzono w Stanach Zjednoczonych ustawę o powszechnym obowiązku służby wojskowej, upoważniającą do poboru do wojska wszystkich młodych mężczyzn, którzy ukończyli osiemnasty rok życia. W »klasie IV-D« zamieszczono klauzulę, przewidującą zwalnianie tych, którzy są należycie ordynowanymi duchownymi, tj. kaznodziejami. Większość męskich świadków mogła pomyślnie wykazać przed miejscowymi komisjami poborowymi swój status /stanowisko prawno-publiczne jednostki do państwa/ kaznodziejski. Jednakże z powodu uprzedzenia pewnych lokalnych władz poborowych niektórym odmówiono uznania tego statusu. Wskutek tego wielu musiało stanąć przed sądem i zostało ostatecznie skazanych na kary więzienia od 1 do 5 lat. Podczas wojny uwięziono z tego powodu ponad 3 500 młodych kaznodziejów” (Wykwalifikowani do służby kaznodziejskiej 1957 [ang. 1955] cz. IV, s. 86).

Widzimy z tego, że tylko „niektórym odmówiono”, a „większość” miała uznany status „ordynowanych duchownych”. W dalszej części tego fragmentu zmieszano zwykłych głosicieli, którzy nie mieli odpowiednich kwalifikacji (ordynacji), z tymi ordynowanymi. A przecież to Towarzystwo Strażnica było tą instytucją, która mogła zrobić ze swoich zwykłych kaznodziejów takich, którzy odpowiadaliby wymogom prawa wojskowego. Nikt inny nie mógł zrobić ze zwykłych głosicieli „kaznodziejów ordynowanych”.

W podobnym fragmencie, dotyczącym tego samego zagadnienia, jeszcze bardzie spłycono ten problem:

„W roku 1940 USA nie przystąpiły jeszcze do wojny, niemniej wydano ustawę o szkoleniu do służby wojskowej. Uprawniała ona władze do przeprowadzania poboru młodych mężczyzn powyżej 18 lat, ale przewidywała też kategorię IV-D, która zwalniała od tego obowiązku »starych lub prawidłowo ordynowanych kaznodziejów«. W większości wypadków Świadkom Jehowy odmawiano zaliczenia do kaznodziejów” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 97).

Tu już wprost zasugerowano, że jakby nawet ci, co byli „ordynowanymi kaznodziejami”, „w większości” szli do więzienia za odmowę służby wojskowej. A przecież w starszym fragmencie pisano, że tylko „niektórym odmówiono uznania tego statusu”.

Lata powojenne (od roku 1946 do dziś)

W roku 1946 (po polsku w 1950 r.) Towarzystwo Strażnica pochwaliło się, że jego głosiciele w USA nie podlegają żadnej służbie wojskowej, normalnej i zastępczej:

ZWOLNIENIA Działalność kaznodziejska, wykonywana przez świadków Jehowy jako sług Bożych, uprawnia ich do domagania się zwolnienia od przeszkolenia wojskowego i służby w siłach zbrojnych kraju, w którym mieszkają. Ten stan zwolnienia świadków Jehowy czyni ich na przykład w USA wolnymi od wykonywania pracy dla rządu, która zazwyczaj wymagana jest od tych, którzy z przyczyny sumienia nie mogą pełnić służby wojskowej z bronią lub bez broni, a to dlatego, ponieważ świadkowie Jehowy są kaznodziejami czyli sługami ewangelii, a nie religijnymi, politycznymi lub akademickimi pacyfistami. Z powodu ich stanowiska jako ambasadorowie Królestwa Boga Wszechmogącego mają oni pretensje do neutralności i do praw strony neutralnej. (...) Dzisiaj czołowy członek organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczyły, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną, oraz że ich słudzy ewangelii zwolnieni są od przeszkolenia i od służby w siłach zbrojnych” (Niech Bóg będzie prawdziwy” 1950, wyd. polonijne, s. 224-225, rozdz. XVIII, par. 6-7 [ang. 1946, s. 229-230, 231]).

Podobne słowa przytoczono w angielskim drugim wydaniu tej książki z roku 1952 i w polskich z lat 1954-1957.

W krajowym wydaniu z roku 1954 (w 3 tomikach) usunięto słowa „Takie zwolnienie świadków Jehowy, na przykład w USA”, które znów wstawiono w wydaniu jednotomowym w roku 1957:

ZWOLNIENIE Działalność kaznodziejska sług Jehowy uprawnia ich do domagania się zwolnienia od ćwiczeń wojskowych i służby wsiłach zbrojnych kraju, w którym zamieszkują. Zwolnienie świadków Jehowy odnosi się także do udziału w robotach rządowych, wymaganego w niektórych krajach od tych, którzy idąc za głosem sumienia odmawiają pełnienia służby wojskowej zbronią lub bez broni, a to dlatego, że świadkowie Jehowy są sługami ewangelii, a nie politycznymi, akademickimi czy religijnymi pacyfistami. Z powodu zajmowania stanowiska ambasadorów Królestwa Bożego pragną zachować neutralność i korzystać z praw tych, którzy są neutralni. (...) Dzisiaj jeden z czołowych członków Organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, wypowiedziały się, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną i że jej kaznodzieje zwolnieni od ćwiczeń wojskowych i od służby w siłach zbrojnych” (Niech Bóg będzie prawdziwy” 1954, cz. III, rozdz. XX, par. 6-7, s. 18-19 [ang. 1952, s. 237-238]).

Oto krajowy tekst z roku 1957, nieznacznie zmieniony (może ‘odwilż’ roku 1956 w Polsce spowodowała, że USA przywrócono, jak w wydaniu angielskim):

ZWOLNIENIE Działalność kaznodziejska sług Jehowy uprawnia ich do domagania się zwolnienia od ćwiczeń wojskowych i służenia w siłach zbrojnych kraju, w którym zamieszkują. Takie zwolnienie świadków Jehowy, na przykład w USA, dotyczy także robót rządowych, na jakie zazwyczaj kieruje się tam ludzi, którzy idąc za głosem sumienia odmawiają pełnienia służby wojskowej z bronią lub bez broni, ponieważ świadkowie Jehowy są sługami ewangelii, a nie politycznymi, studenckimi czy religijnymi pacyfistami. Jako wysłannicy, czyli ambasadorowie Królestwa Bożego pragną zachować neutralność i korzystać z praw przysługujących tym, którzy są neutralni. (...) Obecnie jeden z czołowych członków Organizacji Narodów Zjednoczonych, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczył oficjalnie, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną i że jej kaznodzieje są zwolnieni od ćwiczeń wojskowych i od służby w siłach zbrojnych” („Niech Bóg będzie prawdziwy” 1957 rozdz. XX, par. 6-7, s. 157 [ang. 1952, s. 237-238]).

Ten sam fragment przytoczono w wersji polonijnej z roku 1961, choć słownictwo w stosunku do wydania krajowego w kilku miejscach zostało zmienione:

ZWOLNIENIE OD SŁUŻBY Wykonywana przez sług Jehowy działalność kaznodziejska uprawnia ich do domagania się zwolnienia od wyszkolenia wojskowego i służby w siłach zbrojnych kraju, w którym mieszkają. Ten stan zwalnia też świadków Jehowy, na przykład w USA, od wykonywania pracy dla rządu, wymaganej za zwyczaj od tych, którzy z nakazu sumienia nie mogą pełnić służby wojskowej z bronią lub bez broni, a to dlatego, ponieważ świadkowie Jehowy są kaznodziejami czyli sługami ewangelii, a nie politycznymi, akademickimi lub religijnymi pacyfistami. Na podstawie swego stanowiska jako ambasadorowie Królestwa Bożego mają oni pretensje do neutralności i do praw strony neutralnej. (...) Dzisiaj czołowy członek organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczyły, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną oraz że ich kaznodzieje zwolnieni są od wyszkolenia i od służby w siłach zbrojnych” („Niech Bóg będzie prawdziwy” 1961, wyd. polonijne, s. 243-244, rozdz. 20, akapity 6-7 [ang. 1952, s. 237-238]).

Zestawiamy poniżej te cztery teksty w tabeli.

Niech Bóg będzie prawdziwy” 1950, wyd. polonijne, rozdz. XVIII, par. 6-7, s. 224-225 Niech Bóg będzie prawdziwy” 1954, wyd. krajowe, cz. III, rozdz. XX, par. 6-7, s. 18-19 Niech Bóg będzie prawdziwy” 1957, wyd. krajowe, rozdz. XX, par. 6-7, s. 157 Niech Bóg będzie prawdziwy” 1961, wyd. polonijne, rozdz. XX, akapity 6-7, s. 243-244
ZWOLNIENIA Działalność kaznodziejska, wykonywana przez świadków Jehowy jako sług Bożych, uprawnia ich do domagania się zwolnienia od przeszkolenia wojskowego i służby w siłach zbrojnych kraju, w którym mieszkają. Ten stan zwolnienia świadków Jehowy czyni ich na przykład w USA wolnymi od wykonywania pracy dla rządu, która zazwyczaj wymagana jest od tych, którzy z przyczyny sumienia nie mogą pełnić służby wojskowej z bronią lub bez broni, a to dlatego, ponieważ świadkowie Jehowy są kaznodziejami czyli sługami ewangelii, a nie religijnymi, politycznymi lub akademickimi pacyfistami. Z powodu ich stanowiska jako ambasadorowie Królestwa Boga Wszechmogącego mają oni pretensje do neutralności i do praw strony neutralnej. ZWOLNIENIE Działalność kaznodziejska sług Jehowy uprawnia ich do domagania się zwolnienia od ćwiczeń wojskowych i służby wsiłach zbrojnych kraju, w którym zamieszkują. Zwolnienie świadków Jehowy odnosi się także do udziału w robotach rządowych, wymaganego w niektórych krajach od tych, którzy idąc za głosem sumienia odmawiają pełnienia służby wojskowej zbronią lub bez broni, a to dlatego, że świadkowie Jehowy są sługami ewangelii, a nie politycznymi, akademickimi czy religijnymi pacyfistami. Z powodu zajmowania stanowiska ambasadorów Królestwa Bożego pragną zachować neutralność i korzystać z praw tych, którzy są neutralni. ZWOLNIENIE Działalność kaznodziejska sług Jehowy uprawnia ich do domagania się zwolnienia od ćwiczeń wojskowych i służenia w siłach zbrojnych kraju, w którym zamieszkują. Takie zwolnienie świadków Jehowy, na przykład w USA, dotyczy także robót rządowych, na jakie zazwyczaj kieruje się tam ludzi, którzy idąc za głosem sumienia odmawiają pełnienia służby wojskowej z bronią lub bez broni, ponieważ świadkowie Jehowy są sługami ewangelii, a nie politycznymi, studenckimi czy religijnymi pacyfistami. Jako wysłannicy, czyli ambasadorowie Królestwa Bożego pragną zachować neutralność i korzystać z praw przysługujących tym, którzy są neutralni. ZWOLNIENIE OD SŁUŻBY Wykonywana przez sług Jehowy działalność kaznodziejska uprawnia ich do domagania się zwolnienia od wyszkolenia wojskowego i służby w siłach zbrojnych kraju, w którym mieszkają. Ten stan zwalnia też świadków Jehowy, na przykład w USA, od wykonywania pracy dla rządu, wymaganej za zwyczaj od tych, którzy z nakazu sumienia nie mogą pełnić służby wojskowej z bronią lub bez broni, a to dlatego, ponieważ świadkowie Jehowy są kaznodziejami czyli sługami ewangelii, a nie politycznymi, akademickimi lub religijnymi pacyfistami. Na podstawie swego stanowiska jako ambasadorowie Królestwa Bożego mają oni pretensje do neutralności i do praw strony neutralnej.
(...) Dzisiaj czołowy członek organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczyły, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną, oraz że ich słudzy ewangelii zwolnieni są od przeszkolenia i od służby w siłach zbrojnych”. (...) Dzisiaj jeden z czołowych członków Organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, wypowiedziały się, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną i że jej kaznodzieje zwolnieni są od ćwiczeń wojskowych i od służby w siłach zbrojnych”. (...) Obecnie jeden z czołowych członków Organizacji Narodów Zjednoczonych, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczył oficjalnie, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną i że jej kaznodzieje są zwolnieni od ćwiczeń wojskowych i od służby w siłach zbrojnych”. (...) Dzisiaj czołowy członek organizacji Narodów Zjednoczonych, mianowicie Stany Zjednoczone Ameryki, oświadczyły, że świadkowie Jehowy są uznaną organizacją religijną oraz że ich kaznodzieje zwolnieni są od wyszkolenia i od służby w siłach zbrojnych”.

Widzimy z powyższego, że Towarzystwo Strażnica chwaliło się tym, że jego „kaznodzieje” w USA nie muszą służyć w wojsku. Na dodatek prowadziło ono kampanię, by podbuntować innych ludzi do występowania o nadanie im takich samych praw jak w Stanach Zjednoczonych. Nawet służby zastępczej w tym kraju nie odbywali głosiciele tej organizacji.

A jak jest dziś w Europie i w USA?

„Jeżeli w jakimś kraju osoby mające status duchownych czy sług Bożych są zwalniane ze służby wojskowej, oddany Bogu, ochrzczony chrześcijanin może z tego skorzystać, gdyż w rzeczy samej jest sługą Bożym (2 Tymoteusza 4:5). W niektórych państwach, na przykład w USA i Australii, takiego zwolnienia udziela się nawet w stanie wojny. A w czasie pokoju wiele krajów, w których służba wojskowa jest powszechnym obowiązkiem, zwalnia z niej Świadków Jehowy jako kaznodziejów, czyli sług Bożych” (Strażnica 01.05 1996 s. 18-19).

„W latach dziewięćdziesiątych w kilku krajach, takich jak Szwecja, Finlandia, Polska, Holandia i Argentyna, aktywni Świadkowie Jehowy nie są już nakłaniani do podjęcia służby wojskowej ani obowiązkowej służby zastępczej, chociaż każda sprawa jest skrupulatnie badana” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 195).

Interesujące jest to, że w czasie, gdy w Polsce powoływano jeszcze do wojska (do 4 grudnia 2008 r.), gdy ktoś zwolniony z tej służby, dzięki polskiemu oddziałowi Towarzystwa Strażnica, porzucił tę organizację, to zaraz zgłaszano go do Wojskowej Komisji Uzupełnień. Widać, że Świadkowie Jehowy dbali tylko o swoją ‘neutralność’, a inni, nawet ich byli członkowie, nie mogli korzystać z takich przywilejów. Oto słowa z listu z 23 kwietnia 2001 roku DO WSZYSTKICH GRON STARSZYCH:

„Wykluczeni

Może się zdarzyć, że ktoś po otrzymaniu zaświadczenia odsunie się od zboru lub zostanie wykluczony. O takim przypadku prosimy nas bezzwłocznie powiadomić. Dana osoba utraci prawo do korzystania z zaświadczenia, które przysługuje »kaznodziejom – ordynowanym sługom Bożym«”.

https://sjwp.pl/listy-i-dokumenty-nadaszyniaka/wojsko-wytyczne-dot-otrzymania-zaswiadczenia-z-bo-do-wku-list-23-iv-2001/msg181221/#msg181221

Można z tego wysnuć wniosek, że Świadkowie Jehowy chcieli się koniecznie odróżniać od innych poprzez swoją ‘neutralność’. Wcale nie interesuje ich los pozostałych ludzi, choćby mieli pójść do więzienia za odmowę służby wojskowej. Chronić od wojska chcieli oni tylko „swoich”.

Towarzystwu Strażnica łatwo było i jest wydawać polecenia innym głosicielom na świecie (co do wojska i wojny), a samo przebywa w zupełnie innych warunkach i na innych prawach niż pozostali ludzie. Nawet więzienia w USA, opisywane przez publikacje Świadków Jehowy, miały i mają zupełnie inne standardy, niż w wielu krajach, w których więzionych było i jest mnóstwo głosicieli tej organizacji.

Samo Towarzystwo Strażnica tak pisało o rządzie USA:

Uznajemy rząd Stanów Zjednoczonych za najlepszy na świecie” (Strażnica kwiecień 1918 s. 63 [ang. 01.03 1918 s. 6221, reprint – We recognize the Government of the United States as the best government on earth]).

„Dziękujemy Bogu za przywilej znajdowania się w Stanach Zjednoczonych! Chociaż wszyscy wiemy, iż ich rząd nie jest doskonałym, to jednak jest najlepszym z wszystkich rządów, jakie istnieją na ziemi. Ktokolwiek znajduje się pod sztandarem Stanów Zjednoczonych powinien być wiernym temu rządowi w porównaniu do wszystkich rządów. Obywatel tego kraju nie może być chrześcijaninem jeśliby powstawał przeciw rządowi Stanów Zjednoczonych” (Strażnica Nr 8, 1917 s. 100 [ang. 15.05 1917 s. 6085, reprint).

Czy Towarzystwo Strażnica, które przebywa w takich luksach, powinno dyktować innym ludziom warunki życia i zachowania się często w ekstremalnych sytuacjach?

Na zakończenie zaznaczamy, że podobną tematykę poruszaliśmy w przeszłości w następujących artykułach:

Czy J. F. Rutherford, prezes Towarzystwa Strażnica, został „całkowicie zrehabilitowany”?

Kto zarządzał Towarzystwem Strażnica, gdy J. F. Rutherford siedział w więzieniu?

Odbiornik radiowy Towarzystwa Strażnica podczas wojny i problemy J. F. Rutherforda;

Czy Towarzystwo Strażnica cieszyło się z wybuchu I wojny światowej?

Czy Świadkowie Jehowy są pacyfistami?

Świadkowie Jehowy „apolityczni” w „Bądź wola Twoja na ziemi”?;

Czy polscy Świadkowie Jehowy są ‘neutralni’ i ‘apolityczni’?

Wojna 1939-1945 Armagedonem? Spóźniona ‘neutralność’?

Centralne Biuro Europejskie i jak Świadkowie Jehowy w Szwajcarii nie przestrzegali neutralności podczas drugiej wojny światowej? (cz. 1-2)

Australia – jak Świadkowie Jehowy neutralność łamali (cz. 1-2)

Składam też szczególne podziękowanie za pomoc w tworzeniu tego tekstu J. Romanowskiemu z Warszawy.

poprzednia część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2020