Czy J. F. Rutherford zwlekał
z przyjęciem chrztu?

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2018-10-19

Czy J. F. Rutherford zwlekał z przyjęciem chrztu?

Prezes Towarzystwa Strażnica (od roku 1917) J. F. Rutherford (zm. 1942) już w roku 1894 zapoznał się z literaturą C. T. Russella (zm. 1916) i zafascynowany nią „niezwłocznie” napisał do redakcji Strażnicy, jak to zrelacjonowano:

„Ciekawe, że chcąc opłacić studia, Rutherford przez jakiś czas sprzedawał po domach encyklopedie. Nie była to łatwa praca – częstokroć szorstko go odprawiano. Pewnego razu w drodze z jednej farmy do drugiej wpadł do lodowatego potoku i omal nie przypłacił tego życiem. Obiecał sobie, że gdy zostanie prawnikiem i ktoś przyjdzie do jego biura sprzedać książki, zawsze je kupi. Pomny swego postanowienia, przyjął trzy tomy »Brzasku Tysiąclecia« od dwóch kolporterek, które zjawiły się w jego biurze na początku roku 1894. Kilka tygodni później przeczytał książki i niezwłocznie wysłał do Towarzystwa Strażnica list, w którym napisał między innymi: »Oboje z moją kochaną żoną przeczytaliśmy te książki z największym zainteresowaniem, a sposobność zetknięcia się z nimi uważamy za dar niebios i wielkie błogosławieństwo Boże«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).

Jak widzimy, „darem niebios” i „wielkim błogosławieństwem Bożym” nazwał J. F. Rutherford zetknięcie się z Wykładami Pisma Świętego C. T. Russella, które jednak sam odrzuci w roku 1926, choć wcześniej „niezwłocznie” okazał swoją fascynację nimi:

„Te Wykłady Pisma Świętego, przetłumaczone na liczne języki i rozpowszechnione w milionach egzemplarzy, w ciągu wielu lat, aż do kwietnia 1926 roku, służyły licznym zborom na całej ziemi za podręczniki do tygodniowych badań biblijnych” (Strażnica, wyd. polonijne, maj 1951 s. 74 [ang. 15.07 1950 s. 214]).

„Na zgromadzeniu zorganizowanym w maju tego samego roku [1926 r.] ogłoszono wydanie książki Wyzwolenie (...). Należała ona do serii nowych książek, mających zastąpić Wykłady Pisma Świętego. Święci Boży przestali się oglądać wstecz. Z ufnością patrzyli w przyszłość, myśląc o czekającej ich pracy” (Pilnie zważaj na Proroctwa Daniela! 1999 s. 304).

Kiedy zatem J. F. Rutherford ochrzcił się, skoro już w roku 1894 widział „wielkie błogosławieństwo Boże” i „dar niebios” oraz „niezwłocznie wysłał do Towarzystwa Strażnica list”?

Okazuje się, że dopiero w roku 1906 (!), po 12 latach po tym epizodzie z roku 1894:

„W roku 1906 Joseph F. Rutherford dał się ochrzcić...” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).

Co ciekawe znana jest osoba, która chrzciła Sędziego. Był to jeden z zaufanych współpracowników C. T. Russella, a mianowicie A. H. Macmillan, który tak to wspomina:

„Niedługo później, w roku 1906, miałem przywilej ochrzcić go w Saint Paul (stan Minnesota)” (Strażnica Nr 14, 1967 s. 10).

Co zatem robił przez ten czas dwunastu lat J. F. Rutherford?

O latach 1894-1904 z jego życia religijnego Towarzystwo Strażnica milczy!

Opisano tylko jego świeckie zajęcia od roku 1892:

„Dnia 5 maja 1892 roku otrzymał tam zezwolenie na praktykę adwokacką. Następnie cztery lata pracował jako prokurator w Boonville, leżącym w tym samym stanie. Później zastępczo pełnił funkcję sędziego nadzwyczajnego w tamtejszym Ósmym Okręgu Sądowniczym. Dlatego znany był jako »sędzia« Rutherford” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).

Jego życie „religijne” zaczyna się dopiero jakby w roku 1904:

„W najbliższym sąsiedztwie Rutherforda nie organizowano zebrań Badaczy Pisma Świętego. Jednakże Clarence B. Beaty mówi: »Od roku 1904 zebrania odbywały się w naszym domu. Sędzia Rutherford przyjechał z żoną na Pamiątkę [śmierci Chrystusa] z Boonville w stanie Missouri. (...) To w naszym domu był na swej pierwszej Pamiątce i tam też wygłosił do braci pierwsze przemówienie jako pielgrzym. W Boonville tylko oni byli w prawdzie«. A jak J. F. Rutherford został głosicielem dobrej nowiny? Walnie przyczynił się do tego A. H. Macmillan. Poznał go w roku 1905 w Kansas City, gdy podróżował po USA z bratem Russellem. Wkrótce potem brat Macmillan odwiedził Rutherforda na dzień lub dwa. (...) Wkrótce potem, w roku 1906, J. F. Rutherford usymbolizował swe oddanie Jehowie Bogu. Brat Macmillan pisze: »Miałem przywilej ochrzcić go w Saint Paul, w stanie Minnesota. Należał do 144 osób, które ochrzciłem tego dnia. Dlatego ogromnie się ucieszyłem, gdy został prezesem Towarzystwa«.” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 30-31).

Nie wiadomo czy prawdą są słowa o tym, że w roku 1904 J. F. Rutherford brał udział w Pamiątce. Był on jeszcze nieochrzczony (dopiero w roku 1906 przyjął chrzest), a wtedy zapraszano na tę uroczystość tylko ochrzczonych pomazańców:

„(...) jak również, żeby nie zapraszać obcych w celu licznego zgromadzenia ludzi. To nie jest bynajmniej biesiada, to jest uroczysta pamiątka, zamierzona jedynie dla członków »Ciała Chrystusowego«...” (Nowe Stworzenie 1919 [ang. 1904] s. 585).

Tak było aż do roku 1937:

„Następnie 6 kwietnia po 6 wieczorem niech każdy zastęp pomazańców zgromadzi się i weźmie udział w Pamiątce” (Strażnica 01.03 1936 s. 78; patrz też Strażnica 01.02 1937 s. 34).

Zresztą cytowany tekst zdecydowanie nie wskazuje, jakoby ta Pamiątka J. F. Rutherforda miała miejsce w roku 1904.

A kiedy J. F. Rutherford został prawnikiem Towarzystwa Strażnica?

Rok po chrzcie, w roku 1907:

„W roku 1906 Joseph F. Rutherford dał się ochrzcić, a rok później został radcą prawnym Towarzystwa Strażnica” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).

„Joseph F. Rutherford był drugim prezesem Towarzystwa Strażnica. Dał się ochrzcić w 1906 roku jako Badacz Pisma Świętego, jak wówczas nazywano Świadków Jehowy. Rok później został radcą prawnym Towarzystwa, a w styczniu 1917 roku – prezesem” (Strażnica Nr 19, 1997 s. 6).

Czyżby J. F. Rutherford miał problemy z pracą i dlatego przyjął w roku 1906 chrzest, by szybko też dostać posadę prawnika Towarzystwa Strażnica, a później prezesa?

Warto dodać, że J. F. Rutherford sam wspomina, że wcześniej było ochrzczony przez zanurzenie u baptystów. Dlaczego więc go chrzczono drugi raz, skoro wtedy nauczano, że sam akt zanurzenia nie ma aż tak wielkiego znaczenia?

Oto teksty na ten temat:

„(...) gdy zamierzał się ożenić, wyznawał poglądy religijne baptystów, jego narzeczona zaś była prezbiterianką. Kiedy usłyszał od swego pastora, że »ona trafi do piekła, ponieważ nie została zanurzona, natomiast on pójdzie prosto do nieba, w jego logicznym umyśle zrodził się bunt i w efekcie stał się ateistą«” (Strażnica Nr 19, 1997 s. 6).

„Ponieważ prawdziwe znaczenie chrztu było przez długi czas zakryte, dostajemy wiele zapytań od tych, którzy byli już zanurzeni we wodę, co do skuteczności ich chrztu przez wodę i czy właściwą rzeczą byłoby powtórzenie symbolu. Nasza odpowiedź brzmi, że symbol nie potrzebuje powtórzenia; i że odtąd nie miałby znaczenia i wartości, jak tylko zwyczajnej kąpieli, o ile nie jest następstwem zupełnego poświęcenia na śmierć i każdy musi zadecydować czy został posłusznym temu świadectwu. Ale jeżeli chrzest przez wodę nastąpił po poświęceniu, czyli chrzcie w śmierć, to nie konieczną rzeczą byłoby powtarzać go – nawet, chociaż świadomość, co do tej materyi byłaby niedostateczną” (Nowe Stworzenie 1919 [ang. 1904] s. 561).

„Inny znów mówi: »Gdy połączyłem się z nominalnym kościołem Baptyskim, zanurzony zostałem w wodzie, a ponieważ organizacja ta stosuje dobry symbol, czy mam być ponownie zanurzony, gdy przyszedłem do poznania obecnej prawdy?« Właściwa odpowiedź na te pytanie jest: Jeżeli przed zanurzeniem się w wodzie, jakie podane jest w pytaniu, zanurzony przedtem całkowicie poddał się Panu w poświęceniu i rozumiał, że był zanurzony jako naśladowca Pana Jezusa, to nie byłoby potrzeby powtarzanie symbolu po dojściu do poznania prawdy” (Strażnica 15.12 1922 s. 391 [ang. 15.10 1922 s. 311]).

Przedstawiamy też w tabeli szersze fragmenty listu J. F. Rutherforda do Towarzystwa Strażnica z roku 1894 z różnych źródeł.

Rok 1955 Rok 1973 Rok 1975 Rok 1995
„Wiele listów docierało stale do Biura Głównego Towarzystwa, wskazując jak posłuszni byli w swych sercach ci, którzy zostali przywołani, aby zjednoczyli się jako Jehowy pomazani kaznodzieje dobrej nowiny. Poniżej przytaczamy interesujący list z roku 1894, będący przykładem wielu listów, jakie do dziś dzień ciągle jeszcze nadchodzą do Towarzystwa od ludzi dobrej woli wobec Jehowy: „W roku 1894 tomy Brzasku Tysiąclecia nabył człowiek, który potem wysłał list do Towarzystwa, a w nim między innymi napisał: „Bardzo interesujący jest list do Towarzystwa napisany w roku 1894 przez człowieka, który nabył od dwóch kolporterek kilka tomów Brzasku Tysiąclecia. Po przeczytaniu tych książek zamówił dodatkowe egzemplarze i zaprenumerował Strażnicę Syjońską, a następnie poczuł się pobudzony do napisania: „Pomny swego postanowienia, przyjął trzy tomy »Brzasku Tysiąclecia« od dwóch kolporterek, które zjawiły się w jego biurze na początku roku 1894. Kilka tygodni później przeczytał książki i niezwłocznie wysłał do Towarzystwa Strażnica list, w którym napisał między innymi:
»Szanowni Panowie: W załączeniu otrzymujecie czek na Nowy Jork na sumę 6. – dolarów, za który proszę, abyście zechcieli mi przez rok przysyłać Zion’s Watch Tower /czasopismo/ oraz egzemplarze Brzasku Tysiąclecia. Wyjaśniając, dlaczego zamawiam kilka książek, chciałbym powiedzieć, że mniej więcej przed dwoma miesiącami były w moim biurze /adwokackim/ dwie młode panie /pionierki Strażnicy/ i sprzedawały te książki. Ponieważ byłem bardzo zajęty, gdy kazały podać swój bilet wizytowy, i zobaczyłem, że to panie sprzedające książki, nabyłem trzy tomy z myślą, aby je tym wspomóc. Od tego czasu doszedłem jednak do wniosku, że te panie przyniosły mi ‘poselstwo wielkiej radości’. Wziąłem te książki do domu i prawie już więcej o nich nie myślałem, aż przed kilkoma tygodniami mając nieco wolnego czasu zacząłem czytać pierwszy tom i on zainteresował mnie do tego stopnia, że nie mogłem zaprzestać czytania. Wynik jest ten, że oboje z moją umiłowaną żoną przeczytaliśmy te książki z jak najwyższym zainteresowaniem, a fakt, że otrzymaliśmy sposobność zetknięcia się z nimi, uważamy za wielkie, od Boga otrzymane błogosławieństwo. One są istotnie »podaniem ręki« do studium Biblii. Wielkie prawdy, które zostają objawione przy studium tych tomów, obaliły całkowicie nasze ziemskie dążenia, a ponieważ przynajmniej częściowo rozpoznajemy wielką sposobność uczynienia czegoś dla Chrystusa, zamierzamy skorzystać z tej sposobności przez rozpowszechnienie tych książek na razie między naszymi najbliższymi krewnymi i przyjaciółmi, a potem również między biednymi, którzy chcieliby je czytać, a nie mogą kupić; i z tego powodu pragniemy otrzymać te dodatkowe egzemplarze.

Wasz itd.«*
*W [Watch Tower] z 15 kwietnia 1894 r., str. 127.
Zabrałem te książki do domu i prawie o nich już zapomniałem, aż kilka tygodni temu, mając nieco wolnego czasu, zajrzałem do pierwszego tomu, który zaciekawił mnie do tego stopnia, że nie mogłem się od niego oderwać. Rezultat jest taki, że oboje z moją ukochaną żoną przeczytaliśmy te książki z najwyższym zainteresowaniem, a okazję zetknięcia się z nimi uważamy za wielkie od Boga otrzymane błogosławieństwo. Istotnie spełniają one rolę »pomocnej ręki«, jeśli chodzi o studium Biblii. Wspaniałe prawdy, jakie poznaliśmy podczas studiowania całej serii, po prostu obaliły nasze ziemskie aspiracje; a ponieważ zdaliśmy sobie sprawę, przynajmniej po części, jaka się nam nastręcza niebywała sposobność uczynienia czegoś dla Chrystusa, więc zamierzamy skorzystać z tej sposobności i rozpowszechnić owe książki na razie wśród naszych najbliższych krewnych i przyjaciół, następnie także między ubogimi, którzy chcieliby je czytać, lecz nie mogą sobie pozwolić na ich zakupienie. »Oboje z moją kochaną żoną przeczytaliśmy te książki z największym zainteresowaniem, a sposobność zetknięcia się z nimi uważamy za wielkie błogosławieństwo Boże. Istotnie ogromnie pomagają w badaniu Biblii. Wspaniałe prawdy, które poznaliśmy podczas studiowania tej serii, wprost położyły kres naszym ziemskim aspiracjom, a ponieważ przynajmniej po części zdaliśmy sobie sprawę, że nastręcza się nam niebywała sposobność uczynienia czegoś dla Chrystusa, więc zamierzamy z niej skorzystać i rozpowszechnić owe książki najpierw wśród naszych najbliższych krewnych i przyjaciół, a później także między ubogimi, którzy chcieliby je czytać, lecz nie mogą sobie pozwolić na ich zakupienie«. »Oboje z moją kochaną żoną przeczytaliśmy te książki z największym zainteresowaniem, a sposobność zetknięcia się z nimi uważamy za dar niebios i wielkie błogosławieństwo Boże«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).
Ten list był podpisany przez J. F. Rutherforda, prawnika, który dwanaście lat później sam uczynił krok oddania się Bogu i wstąpił do służby pełnoczasowej w Biurze Głównym w Pittsburgu, czyli w »Domu Biblijnym« jako radca prawny Towarzystwa, a później, w roku 1917, po śmierci Russella, został drugim prezydentem Towarzystwa” (Nowożytna historia świadków Jehowy ok. 1955 cz. I, s. 31-32 [ang. Strażnica 01.02 1955 s. 79]). List ten był podpisany przez J. F. Rutherforda, który w roku 1906 zgłosił się do chrztu dla usymbolizowania swego oddania się Bogu i który z czasem po C.T. Russellu został kolejnym prezesem Towarzystwa Strażnica” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 24 s. 4). List ten był podpisany przez J. F. Rutherforda, który dwanaście lat później oddał się Jehowie, a z czasem został następcą C. T. Russella na stanowisku prezesa Towarzystwa Strażnica” (Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 8).

Podobną wypowiedź, do tej z roku 1955, zamieszczono w roku 1957 w książce pt. Wykwalifikowani do służby kaznodziejskiej 1957 [ang. 1955] cz. IV, s. 54-55.

Widzimy z powyższego, że list J. F. Rutherforda był i jest coraz bardziej skracany. Prócz tego dodano ostatnio do niego słowa „dar niebios”, których wcześniej nie umieszczano. Nie ma też ich w oryginalnym tekście angielskim (patrz poniżej). Ciekawe, że w liście tym nie pada ani razu termin Jehowa, a mowa jest o Chrystusie („uczynienia czegoś dla Chrystusa”).

Natomiast w historycznej książce Towarzystwa Strażnica z roku 2014 pt. Królestwo Boże panuje! nie zamieszczono już ani słowa na omawiany temat. Wcześniej każda z publikacji książkowych, opisujących historię Towarzystwa Strażnica, łącznie z wydaną w roku 1959 po angielsku książką pt. Jehovah’s Witnesses in the Divine Purpose (s. 34), wspominały J. F. Rutherforda i jego początkowy kontakt z organizacją.

Czyżby obecnie był to jakiś wstydliwy temat?

No bo jeśli Wykłady Pisma Świętego C. T. Russella były dla J. F. Rutherforda „darem niebios”, „poselstwem wielkiej radości”, niosły „wielkie, od Boga otrzymane błogosławieństwo” i „one są istotnie »podaniem ręki« do studium Biblii” oraz przekazywały „Wielkie prawdy, które zostają objawione przy studium tych tomów”, to dlaczego je już w roku 1926 odrzucono?

Oto oryginalny tekst listu J. F. Rutherforda do Towarzystwa Strażnica z roku 1894:

GENTLEMEN: Enclosed herewith please find Exchange on New York for the sum of $6.00, for which please send me ZION'S WATCH TOWER one year and copies of MILLENNIAL DAWN. By way of explanation for ordering this amount of books, I desire to say that, about two months ago, two young ladies came into my office selling those books. I was very busy when they presented their card; and, seeing that they were ladies selling books, I bought the three volumes, thinking that by so doing I was helping them out. I have since concluded that these ladies brought to me “glad tidings of great joy.” I took the books home, and thought little of them, until a few weeks ago, when I had some spare time, I began reading the first volume, and it was so very interesting that I could not stop. The result is, my dear wife and myself have read these books with the keenest interest, and we consider it a God-send and a great blessing that we have had the opportunity of coming in contact with them. They are indeed a “helping hand” to the study of the Bible. The great truths revealed in the study of this series have simply reversed our earthly aspirations; and realizing to some extent, at least, the great opportunity for doing something for Christ, we intend to take advantage of this opportunity in distributing these books, first, among our nearest relatives and friends, and then among the poor who desire to read them and are unable to purchase; and for that reason we desire these extra copies. As soon as these are exhausted, we will order more, and try to do what we can in this way, be it ever so little. Yours, etc., J. F. RUTHERFORD. (ang. Strażnica 15.04 1894 s. 127 [s. 1646, reprint]).

Na zakończenie przedstawiamy skrót kariery J. F. Rutherforda:

1869 – „urodził się 8 listopada 1869 roku w rodzinie baptystów na farmie w hrabstwie Morgan (stan Missouri)” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67);

1892 – otrzymał zezwolenie na praktykę adwokacką, cztery lata pracował jako prokurator, później zastępczo pełnił funkcję sędziego nadzwyczajnego (patrz powyżej);

1894 – kupuje Wykłady Pisma Świętego i pisze list do Towarzystwa Strażnica (patrz powyżej);

1904 – prawdopodobnie bierze udział w Pamiątce (patrz powyżej);

1905 – poznaje C. T. Russella (patrz powyżej);

1906 – przyjmuje chrzest (patrz powyżej);

1907 – zostaje prawnikiem Towarzystwa Strażnica (patrz powyżej);

1917 – zostaje prezesem Towarzystwa Strażnica (patrz powyżej);

1918-1919 – spodziewa się zabrania do nieba, a przebywa w więzieniu (patrz Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 211);

1925 – oczekuje zmartwychwstania patriarchów i końca śmierci (patrz Miljony ludzi z obecnie żyjących nie umrą! 1920 s. 65; Strażnica Nr 21, 1993 s. 11);

1929 – nabywa Dom Książąt, czyli Bet Sarim, w Kalifornii (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 76);

1941 – ogłasza, że do Armagedonu pozostało kilka miesięcy (The Watchtower 15.09 1941 s. 288; Strażnica Rok CV [1984] Nr 16 s. 25);

1942 – umiera w Bet Sarim (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 89).

Widzimy z tego, że J. F. Rutherford jakby nie spieszył się do chrztu, dlatego możemy go nazwać „chrztem odraczanym”. Dopiero, gdy nadarzyła się praca w Towarzystwie Strażnica, dał się on zanurzyć i po roku został prawnikiem tej organizacji. Czy nie było w tym jakiejś kalkulacji?


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019