Czy Apostołowie podczas Ostatniej Wieczerzy, w Wieczerniku, pijąc z tego kielicha, „stali się ludożercami chłepczącymi krew człowieka”?
Autor: Piotr Andryszczak, dodano: 2026-01-22
Na początek wyjaśnienie:
Ludożerstwo, inaczej kanibalizm lub antropofagia, to praktyka zjadania mięsa ludzkiego przez ludzi, występująca w formie rytualnej (np. w celu zdobycia mocy zmarłego) lub jako ostateczność w warunkach skrajnego głodu czy przeludnienia; w szerszym sensie kanibalizm to spożywanie osobników własnego gatunku. U ludzi często miało podłoże religijne, magiczne lub było częścią obrzędów pogrzebowych, polegając na zjadaniu ciał zmarłych członków plemienia (endokanibalizm) lub wrogów (egzokanibalizm).
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa poganie oskarżali chrześcijan o kanibalizm – zwłaszcza o spożywanie ludzkiego mięsa, w tym dzieci – z powodu niezrozumienia tajemnicy Eucharystii, plotek rozpowszechnianych przez wrogów oraz tajnego charakteru chrześcijańskich zgromadzeń. Były to fałszywe pomówienia, które apologeci Kościoła stanowczo odpierali, wskazując na absurdalność takich zarzutów i kontrastując je z pogańskimi praktykami.
Jak w ogóle można wpaść na taki pomysł, aby taki tekst napisać? Ludożercy chłepczący krew człowieka? Czy któryś z Apostołów słyszący słowa konsekrancji „To jest Ciało moje, to jest krew moja” wypowiedziane w Wieczerniku, oburzył się? Skomentował?
Jakie znowu emblematy? Jezus nie wziął w Wieczerniku „emblematów”, lecz chleb i wino w swe ręce i powiedział: To jest Ciało moje, to jest Krew moja.
A tutaj mamy absurdalne tłumaczenie. Jak Jezus mógł sam siebie zamienić w ciało i krew, skoro wziął do ręki chleb i wino. To o chlebie i winie jest mowa. Tak właśnie wygląda ośmieszanie przez Świadków Jehowy zdarzenia, które miało miejsce podczas Ostatniej Wieczerzy „Czy apostołowie rzeczywiście mogli spożywać jego ciało i krew?”. Tak! Podczas konsekracji chleba i wina Jezus przemienił chleb i wino w swoje Ciało i Krew nie w sposób fizyczny, lecz sakramentalny.
Przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa
Jezus Chrystus ustanowił Eucharystię podczas Ostatniej Wieczerzy, przemieniając chleb i wino w swoje Ciało i Krew poprzez swoje słowa i moc Ducha Świętego. Ta sama przemiana dokonuje się w każdej Mszy świętej przez transsubstancjację – cudowną zmianę całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa i całej substancji wina w substancję Jego Krwi, przy zachowaniu jedynie pozorów (akcydentów) chleba i wina.
Jest to akt wiary, przekraczający prawa natury, gdzie kapłan działa in persona Christi (w osobie Chrystusa).
Ustanowienie Eucharystii przez Jezusa
Na Ostatniej Wieczerzy Jezus wziął chleb i kielich z winem, pobłogosławił je, połamał i podał Apostołom, mówiąc: „To jest Ciało moje... To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” (por. Mt 26,26-28).
W ten sposób ustanowił Ofiarę Eucharystyczną jako pamiątkę Krzyża, sakrament miłości i znak jedności. Kościół wiernie powtarza te słowa i gesty w każdej Mszy, gdzie struktura Liturgii Eucharystii odpowiada dokładnie czynom Chrystusa: przygotowanie darów, modlitwa eucharystyczna z konsekracją oraz łamanie chleba i Komunia.
„Chrystus wziął chleb i kielich i podziękował; połamał chleb i dał go swoim uczniom, mówiąc: 'Bierzcie i jedzcie: to jest Ciało moje; to jest kielich mojej Krwi. Czyńcie to na moją pamiątkę'”.
Mechanizm przemiany: transsubstancjacja
Przemiana następuje podczas modlitwy eucharystycznej, konkretnie w momencie konsekracji. Kapłan, wypowiadając słowa ustanowienia Jezusa, działa w Jego imieniu. Poprzedza to epikleza – wezwanie Ducha Świętego, aby uświęcił dary.
Przez moc Ducha i skuteczność słów Chrystusa dokonuje się cudowna konwersja:
„Przez konsekrację chleba i wina następuje zmiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa naszego Pana i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Tę zmianę święta katolicka Kościół właściwym sobie słowem transsubstancjacja nazwała”.
Transsubstancjacja oznacza, że substancja (istota) chleba i wina całkowicie ustępuje miejsca Ciału i Krwi Chrystusa, podczas gdy akcydenty (pozory: smak, kształt, kolor) pozostają bez zmiany dzięki Bożej mocy. Chrystus jest obecny całym sobą – Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem – pod każdą cząstką tych gatunków.
„Cała substancja chleba jest zmieniona mocą Boga w całą substancję Ciała Chrystusa, a cała substancja wina w całą substancję Jego Krwi, bez jakiejkolwiek zmiany w samym Panu naszym”.
Sobór Trydencki i papieże, jak Paweł VI, podkreślają, że to nie symbol ani metafora, lecz rzeczywista, substancjalna obecność. Katechizm Soboru Trydenckiego ostrzega przed dociekaniem „jak” to się dzieje – to tajemnica wiary, podobna do stworzenia świata.
Jezus przemienił chleb i wino w swoje Ciało i Krew na Ostatniej Wieczerzy słowami ustanowienia, a Kościół powtarza ten cud w każdej Mszy przez transsubstancję: zmianę substancji mocą Ducha Świętego i słów kapłana. To misterium wiary, wzywające do adoracji i Komunii. Wiara pozwala nam uznać Realną Obecność Chrystusa, całego i nierozdzielnego.
Uobecnienie w Eucharystii oznacza realne, prawdziwe i substancjalne czynienie obecnym całego Chrystusa – Jego Ciała i Krwi, Duszy i Bóstwa – pod postaciami chleba i wina, poprzez cud transsubstancjacji. Nie jest to symboliczna ani duchowa obecność, lecz obecność par excellence, unikalna dla tego sakramentu, w której Chrystus oferuje siebie w pełni jako Ofiarę Krzyża, nie opuszczając nieba.
Kościół naucza, że w Eucharystii Chrystus staje się obecny w sposób najgłębszy i najbardziej doskonały.
Chleb i wino przemieniają się w Ciało i Krew Chrystusa, zachowując pozory chleba i wina. Ta obecność jest nazywana „realną”, nie po to, by wykluczyć inne formy obecności Chrystusa (np. w Słowie, w zgromadzeniu), lecz by podkreślić jej substancjalny charakter – Chrystus jest obecny cały i cały, Bóg i Człowiek.
Mechanizm uobecnienia: transsubstancjacja i ofiara
Uobecnienie dokonuje się podczas konsekracji w Mszy Świętej poprzez transsubstancjację – zmianę całej substancji chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Chrystus nie „schodzi” z nieba ani nie mnoży Swego Ciała; raczej podnosi chleb i wino do Siebie, czyniąc je Sobą pod sakramentalnym znakiem.
Msza nie powtarza ofiary Krzyża, lecz uobecnia ją – Chrystus, jako Kapłan i Ofiara w stanie uwielbionym, odnawia Swą ofiarę Ojcu dla zbawienia świata.
| Forma obecności |
Charakterystyka |
|
Eucharystyczna
|
Substancjalna, cała Osoba Chrystusa (Ciało, Krew, Dusza, Bóstwo)
|
|
W Słowie i zgromadzeniu
|
Rzeczywista, ale nie substancjalna
|
|
W kapłanie i sakramentach
|
Instrumentalna
|
Ta unikalność podkreśla Eucharystię jako źródło i szczyt życia Kościoła. Uobecnienie w Eucharystii to cudowne dzieło Ducha Świętego, przez które Ofiara Krzyża staje się sakramentalnie teraźniejszością, umożliwiając zjednoczenie z Chrystusem w pełni Jego chwały.
W tym miejscu sami Świadkowie Jehowy przyznają, że od początku chrześcijaństwa poganie stawiali rzekomy zarzut kanibalizmu. Oni będąc poza Kościołem nie znali katolickiej wiary, słyszeli tylko, że chrześcijanie spożywają Ciało i Krew Chrystusa i stąd wyciągali błędny wniosek. Dzisiaj mamy podobnie. Świadkowie Jehowy nie będąc chrześcijanami wyciągają podobny wniosek. Nie znając podstaw nauki Kościoła katolickiego zarzucają kanibalizm. No cóż. Na naukę nigdy nie jest za późno.
Bronimy:
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa poganie oskarżali chrześcijan o kanibalizm – zwłaszcza o spożywanie ludzkiego mięsa, w tym dzieci – z powodu niezrozumienia tajemnicy Eucharystii, plotek rozpowszechnianych przez wrogów oraz tajnego charakteru chrześcijańskich zgromadzeń. Były to fałszywe pomówienia, które apologeci Kościoła stanowczo odpierali, wskazując na absurdalność takich zarzutów i kontrastując je z pogańskimi praktykami.
Główny powód: Niezrozumienie Eucharystii
Najczęstszym źródłem oskarżeń było błędne zrozumienie słów Chrystusa o Jego Ciele i Krwi, powtarzanych podczas Mszy. Niewierni, słysząc o „spożywaniu Ciała i Krwi Chrystusa”, wyobrażali sobie literalny kanibalizm.
Podobne oskarżenia powtarzają się u innych Ojców: Teofil Antiochyjski wspomina plotki o wspólnym użytkowaniu żon i jedzeniu ludzkiego mięsa, Tertulian ironizuje nad absurdem testowania chrześcijan apetytem na krew ludzką, a Orygenes podkreśla, że takie kalumnie wymyślano wobec ignorantów.
Inne czynniki podsycające plotki
Tajność zgromadzeń: Chrześcijanie spotykali się potajemnie z obawy przed prześladowaniami, co rodziło podejrzenia o mroczne rytuały. Rozpowszechnianie przez wrogów oskarżenia krążyły jako „powszechna plotka” od „bezwstydnych ust”, by zdyskredytować chrześcijan. Atenagoras z Aten podkreślał, że nawet niewolnicy chrześcijan nie potwierdzali tych bredni.Kontrast z pogaństwem: Apologeci kontratakowali, wskazując na pogańskie praktyki, jak jedzenie wnętrzności zwierząt karmionych ludzkim mięsem w amfiteatrach czy ofiary z dzieci dla Saturna.
Tertulian pytał retorycznie: Jakże różnią się wasze uczty od tych, o które oskarżacie chrześcijan? – odnosząc się do gladiatorów i uczt z krwią.
Minucjusz Feliks dodawał, że takie wymysły nigdy nie zostały udowodnione, mimo wielowiekowych oskarżeń.
Chrześcijanie podkreślali swoją wstrzemięźliwość: unikali krwi zwierząt (zgodnie z apostolskimi nakazami), nie jedli uduszonego mięsa i potępiali morderstwo, nawet płodu. Oskarżenia o kanibalizm były złośliwymi plotkami wynikającymi z ignorancji wobec Eucharystii i wrogości, odpieranymi przez Ojców Kościoła poprzez świadectwo życia i kontrargumenty. Pokazują one kontrast między chrześcijańską moralnością a pogańskim okrucieństwem, wzmacniając wiarę męczenników.
Spożywanie Ciała i Krwi Chrystusa podczas Mszy Świętej nie jest kanibalizmem. Jest to tajemnica wiary znana jako transsubstancjacja, w której pod postaciami chleba i wina obecne jest naprawdę, realnie i substancjalnie Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo Jezusa Chrystusa, ale nie w sposób cielesny czy materialny, jak w przypadku jedzenia ludzkiego ciała.
Dlaczego nie jest to kanibalizm?
Kanibalizm polega na spożywaniu ciała zmarłego człowieka w sensie cielesnym i materialnym, dla zaspokojenia głodu lub innych naturalnych potrzeb. W Eucharystii natomiast Chrystus jest żywy: Nie jest to ciało martwego człowieka, lecz Zmartwychwstały Pan, obecny całym Sobą (Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem).
Sakramentalna obecność: Nie konsumujemy accidentii (cech cielesnych) ludzkiego ciała, lecz substancję Bosko-ludzką pod postaciami chleba i wina. Jak wyjaśnia Paweł VI w Mysterium fidei: „pod wspomnianymi postaciami nie ma już tego, co było wcześniej, lecz coś zupełnie innego; i nie tylko w mniemaniu wiary Kościoła, lecz w rzeczywistości”. Cel duchowy: Eucharystia to zjednoczenie z Chrystusem, źródło łaski i życia wiecznego, nie cielesne odżywianie. W Ewangelii Janowej (J 6) Jezus mówi: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne”. Ci, którzy odeszli, uznali to za „kanibalizm” w sensie dosłownym, ale Jezus podkreśla realność duchową, nie „wulgarny” sens. Kościół od wieków odrzuca takie oskarżenia, potępiając błędy sugerujące, że Eucharystia to zwykłe jedzenie czy picie. Jan Paweł II w Ecclesia de Eucharistia nazywa ją „tajemnicą wiary i światłością”, która przekracza ludzkie zmysły.
Co wiemy o rozumieniu Eucharystii u Apostołów? Najmocniejsze teksty:
J 6, 51-58 – „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem…”
1 Kor 10, 16 – „kielich… czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa?”
1 Kor 11, 27-29 – ostrzeżenie przed niegodnym spożyciem Ciała Pańskiego
Paweł traktuje Eucharystię jako realną rzeczywistość, nie symbol. Gdyby była tylko znakiem, trudno wyjaśnić tak surowe ostrzeżenia.
Nie ma ani jednego wczesnego świadectwa, które rozumiałoby Eucharystię wyłącznie symbolicznie. Nauczanie Kościoła katolickiego o Eucharystii jest zgodne z rozumieniem Apostołów i pierwszych chrześcijan. Ostatnia Wieczerza: słowa rozumiane realistycznie: W relacjach synoptycznych u św. Pawła Jezus mówi: „To jest Ciało moje… To jest Krew moja” (Mt 26, 26-28; Mk 14, 22-24; Łk 22, 19-20; 1 Kor 11, 23-25). Apostołowie nie protestują, nie pytają o metaforę, co jest znaczące, ponieważ w kulturze żydowskiej krew była absolutnie zakazana do spożywania, gdyby rozumieli to wyłącznie symbolicznie, nie byłoby zgorszenia, a jednak później powtarzają ten obrzęd z najwyższą czcią. To sugeruje, że przyjęli słowa Jezusa dosłownie, nawet jeśli nie w pełni je pojmowali. W mowie eucharystycznej w Ewangelii wg. Św. Jana (rozdz.6) mamy brak „złagodzenia” znaczenia. Czytamy też tam, gdzie Jezus mówi: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6, 55).
Jaką mamy reakcję? Otóż wielu uczniów odchodzi, Jezus nie tłumaczy, że chodzi o symbol, Apostołowie zostają, mówiąc: „Panie, do kogo pójdziemy?” (J 6, 68), To wskazuje, że rozumieli te słowa realistycznie, nawet jeśli były trudne i tajemnicze.
Św. Paweł uczy, iż Eucharystia to realna komunia z Ciałem i Krwią. Najstarszy tekst o Eucharystii (ok. 54 r.): „Kielich błogosławieństwa… czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa?”, „Chleb, który łamiemy… czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?” (1 Kor 10, 16). I ostrzeżenie: „Kto spożywa niegodnie, winny jest Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11, 27). Nie da się być „winnym Ciała i Krwi” wobec samego symbolu. To pokazuje, że Apostołowie traktowali Eucharystię jako rzeczywistą obecność Chrystusa. Praktyka pierwszego Kościoła mówi nam, że pierwsi chrześcijanie: „Trwali w nauce Apostołów i w łamaniu chleba” (Dz 2, 42), gdzie „łamanie chleba” było centralnym aktem kultu, odróżniało się od zwykłego posiłku, było sprawowane przez Apostołów i ich następców.
Nie ma śladów traktowania Eucharystii jako czystego znaku pamiątkowego. Uczniowie Apostołów ukazują jednoznaczne świadectwo rzeczywistej obecności Jezusa pod postaciami chleba i wina już na przełomie I i II w. Ignacy Antiocheński (uczeń św. Jana) pisał: „Eucharystia jest ciałem Jezusa Chrystusa” (List do Smyrneńczyków, ok. 107 r.). Didache (I w.) pokazuje nam, że Eucharystia jest traktowana jako święta Ofiara i tylko ochrzczeni mogą w niej uczestniczyć. To pokazuje nam ciągłość wiary Apostołów, a nie późniejszą „innowację”. Z dostępnych źródeł wynika, że Apostołowie wierzyli, że Eucharystia jest rzeczywistym Ciałem i Krwią Chrystusa, traktowali ją jako tajemnicę, a nie symbol do dowolnej interpretacji. Taką wiarę przekazali swoim uczniom bez śladów sporu.
Oczywiście, że niektórzy słuchacze byli zszokowani słowami Jezusa, bo dla nich była to trudna mowa i wielu też odeszło:
J 6, 54-66 |
„Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.
A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło.”.
|