Ellen G. White – czy była prorokinią? (cz. 2)

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2022-01-21

poprzednia część

Ellen G. White – czy była prorokinią? (cz. 2)

W części drugiej naszego artykułu porównujemy prorokinię adwentystów E. White z Janem Chrzcicielem oraz przedstawiamy opinie innych ludzi o niej. Pokazujemy jej pierwowzór oraz jak wybiła się ona na pierwsze miejsce, jako liderka, w adwentyzmie. Wymieniamy też jej główne choroby, które wskazane są w publikacjach adwentystów.

W części pierwszej tego artykułu zamieściliśmy następujące rozdziały:

Wypowiedzi KADS o E. White jako proroku

Wypowiedzi rodziny E. White o niej jako proroku

Wypowiedzi E. White o samej sobie, jako o prorokini

Osiągnięcia Marii Russell i Ellen White

W części drugiej kończymy temat w następujących rozdziałach:

Jan Chrzciciel a E. White i jej choroby

Opinie innych ludzi i niektórych adwentystów o E. White

Czy E. White miała swój pierwowzór?

Jak E. White stała się niekwestionowaną liderką adwentyzmu?

Jan Chrzciciel a E. White i jej choroby

Adwentyści nie są jedynymi, którzy swoją prorokinię E. White przyrównują do Jana Chrzciciela. To samo robią Świadkowie Jehowy, którzy twierdzą, że ich prezes C. T. Russell (nie sam) wypełniał jego misję:

„A jak proroctwo Malachiasza spełniło się na większą skalę? W ciągu dziesięcioleci poprzedzających rok 1914 Charles T. Russell i jego bliscy współpracownicy prowadzili działalność przypominającą służbę Jana Chrzciciela” (Strażnica 15.07 2013 s. 11).

Ale kim był pierwszy »posłaniec« wspomniany w Księdze Malachiasza 3:1? Ta prorocza postać miała się pojawić na widowni jakiś czas przed rozpoczęciem się obecności mesjańskiego Króla. (...) Historia ta pokazuje, że pod koniec XIX wieku w gąszczu imitacji chrystianizmu pojawiła się grupka szczerych ludzi, którzy jako jedyni byli prawdziwymi naśladowcami Chrystusa. Stali się oni znani jako Badacze Pisma Świętego. Ci, którzy im przewodzili – Charles Taze Russell oraz jego bliscy współpracownicy – rzeczywiście wywiązywali się z zadania zapowiedzianego »posłańca«” (Królestwo Boże panuje ! 2014 s. 14).

Russell też, jak E. White, w pewnym okresie uważany był za proroka:

„Pastor Russell był jednym z wielkich reformatorów i proroków Bożych” (Strażnica 01.10 1919 s. 297 [ang. 01.10 1919 s. 297]).

„W gazetach, teatrach, w miliardach darmo rozdawanych gazetek, w czytelniach i na zebraniach, poselstwo tego wielkiego proroka zostało ogłoszone. Głosem jakoby wielu wód, odbijającym się echem po całym świecie, mówił Pastor Russell; niebawem a ludzie dowiedzą się, że Prorok (nauczyciel) był w pośrodku ich” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 419-420).

Oto zaś słowa adwentystów o misji E. White związanej z Janem Chrzcicielem:

„Według wyjaśnień W. C. White, syna Ellen G. White, nie było wątpliwości co do tego, że E. G. White była faktycznie prorokiem.

Sama E. G. White ustosunkowała się do zagadnienia podobnie jak swego czasu Jan Chrzciciel. Gdy bowiem Jan został zapytany przez przedstawicieli narodu, czy jest prorokiem, odrzekł: »Jam jest głos wołającego na puszczy« (Jan 1, 21-23 NP), a przecież zgodnie z wyjaśnieniem Chrystusa był on prorokiem, a nawet »więcej niż prorokiem« (Mat. 11, 9 NP).

E. G. White oświadczyła: »Nie zabiegam o to, aby nazywano mnie prorokiem. Jestem posłańcem niosącym poselstwo«; »Uważam się za posłańca, któremu Bóg powierzył poselstwo dla Swego ludu«. (...) Tytułowała się »posłańcem Pana«” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 436).

Zamieszczamy tu kilka uwag dotyczących E. White i Jana Chrzciciela.

On zapowiadał Chrystusa i rzeczywiście Mesjasz się pojawił.

Ona zapowiadała powrót Jezusa, a on nie przybył, przez co okazała się fałszywym prorokiem (patrz powyżej fragment zaczynający się od słów: Ellen White oczekiwała, że Chrystus przyjdzie za jej życia).

Działalność Jana trwała krótko, mniej niż 3 lata.

Ellen rozkręcała sprzedaż swoich książek ponad 60 lat.

Jan zakończył swe życie śmiercią męczeńską w więzieniu.

Ellen zakończyła życie w cieplarnianych warunkach w swoim domu w Kalifornii.

Jan Chrzciciel był zdrowy na umyśle.

Ellen była tak schorowana, że poza adwentyzmem uważa się, iż jej wizje, to tylko objawy chorobowe i chęć panowania dzięki nim.

Adwentyści podkreślają, że widzenia E. White trwały od roku 1844, aż do jej śmierci. Ale i jej choroby miały miejsce w tym samym czasie. Oto kilkanaście tekstów o trapiących ją przez całe życie chorobach i rozpoczęciu oraz zakończeniu widzeń:

„Od 1844 roku, gdy miała siedemnaście lat, aż do roku 1915, w którym zmarła, otrzymała ponad dwa tysiące widzeń” (Wierzyć tak jak Jezusprzekład W. Kosowski, 2007 s. 250).

„Już w okresie wczesnego dzieciństwa Ellen uległa nieszczęśliwemu wypadkowi, którego omal nie przypłaciła życiem. W wieku 9 lat w drodze powrotnej ze szkoły została uderzona kamieniem w twarz w okolicy nosa. Przez trzy tygodnie była nieprzytomna, a w późniejszym czasie bardzo cierpiała z powodu poważnego uszkodzenia nosa. W tym samym mniej więcej czasie zachorowała na tzw. wówczas »wodne suchoty« i lekarze dawali jej najwyżej kilka miesięcy życia” (Apokalipsa A. Godek, Warszawa 1988, s. 322).

„Tutaj, gdy miałam dziewięć lat, zdarzył się wypadek, który miał wpływ na całe moje życie. Szłam z moją siostrą-bliźniaczką i z jedną koleżanką szkolną przez łąkę w Portlandzie, kiedy jakaś dziewczyna w wieku około trzynastu lat, która z powodu jakiejś drobnostki wpadła w gniew i rzuciła kamieniem, który mnie uderzył w nos. Zostałam okaleczona, straciłam przytomność i upadłam na ziemię. (...) Nie pamiętam niczego co się wydarzyło po tym wypadku. Moja mama mówiła, że nie reagowałam na nic, i że leżałam nieprzytomna przez trzy tygodnie. (...) Kiedy ponownie wróciła mi świadomość, miałam wrażenie jakbym cały czas spała. Nie pamiętam tego wydarzenia i nie znałam przyczyny mej choroby. Zrobiono dla mnie dużą kołyskę i leżałam w niej przez wiele tygodni. Schudłam tak, że wyglądałam jak szkielet. (...) Dwa lata nie mogłam oddychać przez nos” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 17-18).

„Miałam osłabiony system nerwowy, moje ręce drżały, więc w pisaniu uzyskiwałam niewielkie postępy (...) Miałam zły kaszel, a moje ciało było bardzo osłabione” (jw. s. 19).

„Moje cierpienia duchowe wzmogły się. Często przez całą noc nie ośmielałam się zamknąć oczu, ponieważ czekałam aż moja bliźniacza siostra pogrąży się we śnie. Wtedy szybko opuszczałam łóżko i klęcząc na podłodze, modliłam się cicho, w niemej agonii, niemożliwej do opisania. Groza wiecznego, płonącego piekła była stale przede mną. Wiedziałam że długo nie jestem w stanie żyć, że nie mogłam pogodzić się ze strasznym losem grzeszników. (...) Często byłam pochylona w modlitwie przez całą noc, trapiąc się i drżąc w niemożliwych do wyrażenia mękach i w beznadziejności możliwości opisu” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 32).

„Gdy pierwszy raz upadłam na ziemię, niektórzy z obecnych byli zaniepokojeni i bliscy wezwania lekarza, dlatego gdyż przypuszczali, że stało się coś nagłego i niebezpiecznego, lecz moja matka wezwała ich, aby zostawili mnie w spokoju, gdyż było dla niej i innych znających sprawę wiernych jasnym, że mnie przemogła cudowna moc Boża. Następnego dnia, gdy wróciłam do domu, mój umysł doznał wielkiej zmiany. Trudno mi przyszło uznać, że jestem tą samą osobą, która opuściła poprzedniego wieczora dom swojego ojca” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 38).

„Noc po nocy w moich snach widziałam jak pracuję dla zbawienia dusz. W tym czasie były mi pokazane niektóre osoby, a ja następnie ich wyszukiwałam i modliłam się z nimi” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 42).

„Podczas codziennych modlitw jednego poranka moc Boga zaczęła spoczywać na mnie, przemknęła mi myśl, że to jest mesmeryzm i zaczęłam się temu opierać. Od razu straciłam mowę i świadomość tego co się dzieje wokół mnie. Ujrzałam mój grzech powątpiewania w moc Bożą i że z tego powodu oniemiałam, ale mowa wróci mi przed upływem dwudziestu czterech godzin. Pojawiła się przede mną kartka na której złotymi literami napisany był rozdział i wiersze pięćdziesięciu tekstów z Biblii. Gdy widzenie się skończyło dałam znać, aby podano mi tablicę na której napisałam że jestem niema i opisałam widzenie, wzięłam Biblię i z chęcią odszukałam wszystkie teksty, które widziałam na kartce” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 89).

[Trudno nie zauważyć, że opowiadanie to bardzo przypomina tekst Łk 1:18-22, 62-64.]

„Po naszym powrocie ponownie zachorowałam i cierpiałam bardzo. Moi rodzice, mąż i siostry zjednoczyli się w modlitwie za mnie, ale cierpiałam przez trzy tygodnie. Często mdlałam i byłam jak martwa, lecz w odpowiedzi na modlitwę, odzyskałam zdrowie. Moje cierpienia były tak wielkie, że błagałam aby się za mnie nie modlono” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 98).

„Miała widzenie przez półtorej godziny, cały czas nie oddychając. To bardzo oddziaływało. Wszyscy płakali z radości” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 112).

„Zimą i wiosną bardzo dokuczała mi choroba serca. Miałam trudności z oddychaniem w pozycji leżącej, dlatego spałam prawie na siedząco. Miałam obrzęk na lewym policzku, wyglądający jak rak. Rozwijał się stopniowo dłużej niż rok, aż stał się bolesny i przeszkadzał w patrzeniu. (...) Po około trzech tygodniach zemdlałam i upadłam na podłogę pozostając prawie bez świadomości trzydzieści sześć godzin. Istniała obawa, że nie przeżyję, ale w odpowiedzi na modlitwy odzyskałam przytomność. Po tygodniu doznałam urazu lewego boku. Miałam dziwne uczucie zimna i odrętwienia w głowie, a także ostry ból w skroniach. Mój język był ciężki i drętwy, nie mogłam mówić. Lewe ramię i bok były bezwładne” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 151).

„Nie mogłam spać, ale kontynuowałam moją cichą modlitwę. Przed nastaniem dnia zasnęłam. Obudziłam się o świcie, całkowita wolna od bólu. Co za zmiana! (...) Chore oko nie bolało. Po kilku dniach obrzmienie zniknęło, a mój wzrok powrócił do poprzedniego stanu. Odnowa była całkowita” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 152).

„Mój język odmówił posłuszeństwa był powiększony i obrzmiały. Dziwne uczucie chłodu dotknęło mego serca, przeszło przez głowę i moją prawą stronę. Przez chwilę byłam nieświadoma, ale pobudziła mnie żarliwa modlitwa. Próbowałam użyć innych członków, ale były całkowicie bezużyteczne. Przez krótki czas czułam że nie będę żyć. Był to mój trzeci atak paraliżu...” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 162).

„Przez kilka tygodni nie miałam czucia w ręce, ani w głowie. Kiedy próbowałam spacerować, często chwiałam się, a czasami upadałam na podłogę” (jw. s. 163).

„W okresie konferencji w Battle Creek, w czerwcu 1858 roku, pokazano mi w wizji że tym nagłym atakiem w Jackson, szatan zamierzał zabrać mi życie, po to – by przeszkodzić w pracy, którą zamierzałam napisać, ale aniołowie Boży zostali wysłani mi na ratunek. Widziałam także, wśród wielu rzeczy, że będę błogosławiona lepszym zdrowiem niż przed atakiem” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 163).

„Duch Boży spoczywał na mnie, gdy próbowałam przemówić. Poczułam elektryczny wstrząs w sercu i cały ból trwale odszedł. Cierpiałam wielki ból koncentrujący się w mózgu, to także całkowicie odeszło. Moje podrażnione gardło i chore płuco uległo poprawie. A lewe ramię i ręka były prawie bezużyteczne w następstwie bólu serca, ale naturalne czucie teraz przywrócono. Umysł miałam jasny, a dusza była pełna światła, i miłości Bożej. Wydawało się, że aniołowie Boży są z każdej strony, jak ściana ognia” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 227).

„Nie odważyłam się towarzyszyć mojemu mężowi. Z powodu stałej troski i niepokoju, oraz niezdolności do snu, doznałam alarmujących kłopotów z sercem. Czuliśmy że nadszedł czas separacji. Nie wiedzieliśmy czy spotkamy się znowu” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 229).

„Chociaż jeszcze cierpiałam z powodu mocnego ataku malarii oraz bólu związanego ze śmiercią mego męża, podróż zniosłam lepiej niż oczekiwałam” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 256).

„(...) miała poważne dreszcze, przechodzące w gorączkę (...) dreszcze malaryczne trwały aż do 10 września. Bardzo słaba, pragnęła jednak udać się do sanatorium Świętej Heleny, wierząc że lepszy klimat górski pomoże jej w wyzdrowieniu” (jw. s. 261).

„Miała niedobry kaszel, a lewe płuco było bardzo chore. Była bardzo słaba, pozbawiona energii i odwagi. (...) W sobotnie popołudnie była słaba, ledwie zdolna do wyjścia z łoża. (...) Gdy Kaz. Waggoner skończył  przemawiać E. White powiedziała: »pomóż mi wstać«. Siostra Ings i jej syn podnieśli ją i została poprowadzona do mównicy. Podtrzymując się o nią dwoma rękami, zaczęła z drżeniem przemawiać do zgromadzenia, być może ostatni raz słyszą jej głos na zgromadzeniu obozowym” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 262).

„Gdy mówiła kilka minut nastąpiła zmiana w głosie i postawie. Poczuła odradzającą moc. (...) Jeden z biznesmenów z Healdsburg wykrzyknął: »Cud się stał na oczach całego zgromadzenia, cud«. Po nabożeństwie przyznała pytającym się przyjaciołom, że Pan ją uzdrowił. (...) »Po pierwszej próbie przemowy Siostry White, jej ozdrowienie było całkowite«” (jw. s. 262-263).

„Ostatnie dwa lata byłam bliska wrót śmierci i gdy prosiłam Pana, aby pozwolił mi odpocząć w grobie, z największą troską poczułam żal, że to pisanie jest nie ukończone” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 267).

„(...) 1892, ale krótko po zgromadzeniu w Melbourne ucierpiała od ostrego ataku zapalenia nerwu (...) Czasami, gdy była niezdolna do wspinania się po schodach prowadzących do Hali Federalnej, była wnoszona, dwa lub trzy razy kiedy nie mogła stać przemawiała siedząc w fotelu” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 335).

„Cierpienie na zapalenie nerwu, które rozpoczęło się w styczniu trwało aż do listopada. Pielęgniarka i sekretarka wiernie i wdzięcznie się nią opiekowały, aby powstrzymać chorobę, ale w trakcie zimowych miesięcy, dolegliwości czyniły stały postęp” (jw. s. 338).

„Nigdy prawa ręka mnie nie zawiodła. Moja ręka i ramię były pełne bólu, trudnego do zniesienia, ale dłoń była zdolna do trzymania pióra i pisania słów które przychodziły do mnie od Ducha Bożego” (jw. s. 340).

„Ostatnia choroba

Przez prawie dwa lata poprzedzające wypadek, który przyspieszył jej śmierć, E. White była bardziej wolna od cierpień i dolegliwości, niż przez jakikolwiek inny okres jej życia. Raz ją opadły zdecydowanie siły, ale wkrótce nastąpiła poprawa i była zdolna do działania z poprzednią swobodą. Jej usługujący zwykle brał ją na przejażdżkę w każdy pogodny dzień, co dodawało jej pogody ducha. Zwykle była zdolna sama udać się do pokoju na górze po powrocie. Ale pod wpływem lat coraz bardziej była pochylona, a przyjaciele nie mogli mieć nadziei na długą kontynuację życia.” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 440).

„To było w Sabat, 13 lutego 1915 roku, E. White doznała wypadku, który przykuł ją do łoża i przyśpieszył śmierć. Gdy wchodziła do swego gabinetu z holu, około południa zawadziła nogą i upadła. Siostrzenica, Mary Walling, która od pewnego czasu była jej pielęgniarką, była w tyle hollu, spiesząc z pomocą. A ponieważ nogi były prawdopodobnie kontuzjowane posadziła ją na krzesło, przeciągnęła ją z hollu do sypialni, położyła ją do łóżka i wezwała lekarza z sanatorium St. Helena. (...) Okazało się nieomylnie, że było to złamanie” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 442).

„Koniec przyszedł w piątek, 16 lipca 1915 roku, o 3,40 po południu w słonecznym pokoju na piętrze jej domu »Elmshaven« (...) Przez kilka dni poprzedzających śmierć była nieświadoma przez większość czasu i im bliżej końca tym bardziej traciła zdolność mowy i tak samo słuch” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 449).

https://m.egwwritings.org/pl/book/13785.1#0

Inne źródło adwentystyczne podaje, że E. White zmarła w listopadzie, a nie w lipcu:

„Nie umarła ani za kilka miesięcy, ani za kilka lat. Dokonała swego ziemskiego życia w dniu 16 listopada 1915 roku, a ostatnie słowa jakie wypowiedziała do syna znajdującego się przy jej łóżku brzmiały: »Wiem komu uwierzyłam«” (Apokalipsa A. Godek, Warszawa 1988, s. 322).

Por. Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 455 – „16 lipca 1915 roku”.

Te i inne choroby E. White wymienione są też w innej publikacji. Chodzi o tak zwane Świadectwa, w których zawarto także jej Szkic biograficzny (patrz Świadectwa dla zboru I E. G. White, bez daty wydania [ang. wyd. 4, 1947], s. 9-111).

https://m.egwwritings.org/pl/book/12539.31#32

O ile podawane są dwie różne daty śmierci E. White, to w kwestii jej ślubu istnieją co najmniej trzy terminy jego zawarcia:

30 września 1846 roku wzięłam ślub ze starszym James White” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 97 [w edycji angielskiej na s. 97 są słowa: Aug. 30, 1846]; por. s. 470: „30 sierpnia 1846 roku”).

„W roku 1845 zawarł związek małżeński z Ellen G. Harmon” (Adwentyzm Z. Łyko, Warszawa 1970, s. 38).

„Podczas podróży do Orrington, w stanie Maine, Ellen poznała 24-letniego kaznodzieję adwentystycznego, Jakuba White. (...) Wkrótce zawiązała się między nimi przyjaźń, a po upewnieniu się, że Pan kieruje ich losami, zawarli związek małżeński w sierpniu 1846 roku” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 442).

Takich co najmniej ‘podwójnych dat’ w historii adwentyzmu jest więcej. Chociażby w tym artykule wymieniony jest rok 1848 i 1849, jako daty rozpoczęcia wydawania czasopisma przez J. White.

Widzimy z powyższego, że rację mają pewnie ci, którzy w chorobach E. White upatrują jej wizjonerstwo. Nie można się nadziwić, że początkowo tysiące adwentystów, a dziś miliony wierzy w przesłanie rzekomo od Boga, kierowane przez tę schorowaną prorokinię.

Opinie innych ludzi i niektórych adwentystów o E. White

Już od samego początku pojawiały się wśród adwentystów osoby, które negowały wizje i natchnienie E. White. Przywoływany znawca adwentyzmu Canright przytacza interesujące słowa z roku 1847 z broszury Jamesa White pt. A Word to the ”Little Flock” (brak po polsku; nie należy mylić jej z broszurą E. White o tym samym tytule i z tego samego roku, istniejąca po polsku pt. Słowo do małej trzody). Mąż Ellen cytuje w niej list swego przyjaciela:

„Nie potrafię uznać wizji siostry White za objawione przez Boga – jak ty i ona o nich myślicie. Jednak nie posądzałbym ani jej, ani ciebie, o jakąkolwiek nieuczciwość. Być może potrafię wyrazić swój pogląd na sprawę bez obrażania nikogo - bez wątpienia będzie to dla dobra twojego i mojego. Jednocześnie przyznaję, że to ja mogę się mylić.

Myślę, że to, co uznajecie za widzenia od Pana, to tylko religijne zamyślenie, w którym jej wyobraźnia bez niczyjej kontroli tworzy wizje wokół tematów, którymi jest głęboko zainteresowana. A kiedy tak bardzo jest zaaferowana swymi przemyśleniami, nie dociera do niej nic ze świata zewnętrznego. Przemyślenia są dwojakie, grzeszne i religijne. Ona ma te drugie (...) Religia jest jej tematem, a jej przemyślenia dotyczą tej właśnie dziedziny. W każdym z tych przypadków czerpie głównie z wcześniejszych nauk i prowadzonego studium. W żadnym przypadku nie sądzę, by jej widzenia pochodziły od diabła” (A Word to the „Little Flock” J. S. White 1847 s. 22; cytat za Życie E. G. White – obalenie jej twierdzeńD. M. Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 32).

https://m.egwwritings.org/en/book/1998

Później E. White sama opisywała wątpliwości innych adwentystów:

„Niektórzy sądzili o mnie że nie mam Ducha Świętego i że wszystkie doświadczenia świętych ludzi to wpływ mesmeryzmu” (Życie i działanie Ellen G. White Kowale 2005 s. 88).

„Z drugiej strony nominalni adwentyści oskarżali mnie o fanatyzm i byłam fałszywie przedstawiana jako lider fanatyzmu, co stale starałam się powstrzymywać” (jw. s. 89).

Te wątpliwości, które mieli inni adwentyści, miała też „czasem” E. White:

„Wszystkie te sprawy obciążały znacznie mojego ducha i w konsekwencji czasami byłam kuszona wątpliwościami w moje własne doświadczenie. Podczas codziennych modlitw jednego poranku moc Boga zaczęła spoczywać na mnie, przemknęła mi myśl że to jest mesmeryzm i zaczęłam się temu opierać” (Życie i działanie Ellen G. White 2005 s. 89).

„W zakłopotaniu byłam czasami kuszona, aby zwątpić we własne doświadczenie” (Wybrane poselstwa III E. G. White, 2011, s. 36).

Oto inne fragmenty niewiary adwentystów w widzenia i słowa E. White:

„Kilka osób, które od lat pełnią funkcję doradców, zuchwale oznajmiło, że nie będą respektować podanych Świadectw. Triumfalnie oświadczyli, że wielu naszych najwyżej postawionych urzędników straciło wiarę w poselstwo pochodzące od siostry White. W ten sposób ci, którzy odrzucają światło zostają utwierdzeni w niewierze i przekonani są, że znaleźli się w dobrym towarzystwie” (Świadectwa dla kaznodziejów i pracowników ewangelii E. G. White 2012 s. 323).

„Doszły do mnie słuchy, że pewna siostra stwierdziła w Memphis, że kościół w Battle Creek nie ma najmniejszego zaufania do świadectw siostry White. Zadano pytanie, czy odnosi się do świadectwa pisanego. Odpowiedź brzmiała: Nie, nie do jej publikowanych widzeń lecz do świadectw głoszonych na spotkaniach i nabożeństwach w zborach, ponieważ jej życie przeczy im” (Świadectwa dla zboru I E. G. White, bez daty wydania, s. 594).

Czy E. White miała swój pierwowzór?

D. M Canright (1840-1919) był prominentnym adwentystycznym działaczem (był między innymi sekretarzem J. White, męża E. White).

https://en.wikipedia.org/wiki/D._M._Canright

Gdy opuścił KADS, opisał w swojej książce ciekawy przypadek osoby, która mogłaby być wzorcem dla E. White:

Pani Joanna Southcott

Ta wybitna kobieta urodziła się w Anglii w 1750 roku. Jej rodzice byli biedni, a ona nie otrzymała żadnego wykształcenia. Pracowała jako służąca aż do wieku 40 lat. W roku 1792 przyłączyła się do Metodystów, a w roku 1793 ogłosiła się prorokinią. »Opublikowała liczne [ponad 60] broszury opisujące jej objawienia« (Johnson's Encyclopedia, hasło »Southcott«) Joanna Southocott wpadała w trans tak samo jak E.G. White, i ogłaszała szybki adwent Chrystusa (zob. Encyclopedia Americana, hasło »Southcott«). Prowadziła lukratywny handel sprzedając swe książki (znów podobnie jak E.G. White)! Może się to wydawać dziwne, ale wielu czołowych przywódców religijnych w Anglii wierzyło w nią, a tysiące stało się jej naśladowcami. W czasie kilku lat było ich już ponad sto tysięcy. »Wiara jej zwolenników« – powiada encyklopedia – »była entuzjastyczna«.

»Uważała się za oblubienicę Baranka, a w wieku 64 lat – uznając się za brzemienną z ‘prawdziwym mesjaszem’ – ogłosiła, że nosi w łonie drugiego Szilo, który urodzi się 19 października 1814 roku [...] Joanna zmarła w samo-zwiedzeniu 27 grudnia 1814, lecz jej naśladowcy, w liczbie stu tysięcy, nadal uznawali żydowski Sabat aż do 1831 roku« (Schaff-Herzogg Encyclopedia). »Sekcja zwłok wykazała, że cierpiała ona na opuchlinę wodną« (Johnson's Encyclopedia, hasło »Southcott«).

E.G. White twierdziła, że jej dar jest »świadectwem Jezusa« z Obj. 12,17, podczas gdy Pani Southcott uważała się za »kobietę« wspomnianą w wersetach 1-2 tego samego rozdziału. Joanna Southcott napisała »Księgę Cudów«, podczas gdy E.G. White była autorką książki pod tytułem »Wielki Bój«. Tę właśnie pozycję zwolennicy White uznają za najcudowniejszą księgę swojego czasu. Sprzedawali ją całymi wagonami, a E.G. White otrzymywała z tego pokaźne honorarium. Natomiast biograf Southcott powiada o jej książkach co następuje: »Interes ten był bardzo opłacalny [...] sprzedając swe proroctwa mogła opływać w dostatki«. Identycznie miała się sprawa z E.G. White. Southcott twierdziła, że została wezwana do »zapieczętowania« liczby 144 tysięcy z Obj 7,1-4 pieczęcią Sabatu. Ellen White też przyznawała się do tego zadania. Wydaje się, że w dużym stopniu naśladowała ona Southcott. Poniższy fragment z Chamber's Encyclopedia (hasło »Southcott«) również można zastosować do E.G. White i jej naśladowców:

– »Historia Joanny Southcott sama w sobie nie ma nic cudownego. Jednak wpływ, jaki wywarła na innych może być uważany za rzecz niezwykłą, a zaślepienie wiernych jej osobą trudno zrozumieć – szczególnie, że niektórzy z nich byli wykształceni i inteligentni. Być może sekret jej wpływu tkwi w tym, że to biedne stworzenie było bardzo gorliwe w swoim zwiedzeniu. Tak wielu ludzi na świecie naprawdę można zniewolić poprzez przekonania różnego rodzaju, jakkolwiek groteskowe by one nie były. Na swym łożu śmierci Joanna powiedziała: ‘Jeśli byłam zwiedziona, to przez jakiegoś potężnego ducha, dobrego lub złego’. Biedna Joanna nigdy nie podejrzewała, że ten kapryśny duch należał do niej samej«.

– To samo można powiedzieć o pani White. Jest czymś zadziwiającym, że przy wszystkich dowodach na jej omyłki, inteligentni ludzie wciąż byli przez nią prowadzeni. Jednak przypadek Joanny, Ann Lee i innych pozwala nam na rozpatrzenie sprawy E.G. White. One gorliwie wierzyły w »dane im natchnienie«; i ten fakt przekonywał innych.

Należy tu zauważyć ten specyficzny, skrajny fanatyzm. Można by przypuszczać, że po śmierci Joanny jej zwolennicy dadzą sobie spokój. Jednak w jakiś zadziwiający sposób poradzili sobie oni z niepokojącymi faktami, i nadal trwają w jej naukach. Bez względu na popełnione przez nią błędy czy porażki, oni je »poprawiali« – i szli do przodu” (Życie E. G. White Obalenie jej twierdzeń D. M Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 12-13).

Patrz też hasło Wikipedii JoannaSouthcott:

https://en.wikipedia.org/wiki/Joanna_Southcott

Inne prorokinie obok E. White

Canright pisze też, że E. White początkowo nie była jedyną prorokinią w KADS. Jednak pozostałe prorokujące kobiety ‘wyciszono’.

Twierdzi, że gdyby zabroniono E. White poddawania się „widzeniom”, to zapewne ustałyby one tak samo, jak u pozostałych kobiet:

„Autor osobiście znał cztery kobiety, wszystkie z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, które miewały podobne »widzenia«. Wszystkie one były szczerymi chrześcijankami i w pełni wierzyły w autentyczność tego, co »widziały«. Jednak były też chorowite, nerwowe i histeryczne. Bez zachęty ze strony kaznodziejów, a raczej przy ich sprzeciwie, w końcu zaniechały tych widzeń” (Życie E. G. White Obalenie jej twierdzeń D. M Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 91).

Canright przytacza również opinię czasopisma adwentystów z roku 1915, w którym wspomniano, że istniało „co najmniej tuzin osób na przestrzeni ostatnich dwóch lub trzech dekad, które twierdziły, iż mają dar proroczy”. Jednak, jak zauważa, „nie miały one u swego boku Starszego White, który by je zachęcał i wspierał”, a on należał do kierownictwa duchowego i administracyjnego kościoła adwentystów!

Canright pisze, że przynajmniej dwie prominentne osoby spośród adwentystów „zachęcały” Ellen „do wytrwania w widzeniach”:

„Mając 19 lat, w roku 1846, Ellen Harmon poślubiła Starszego Jamesa White'a. On bardzo zachęcał ją do wytrwania w widzeniach. Tę jej działalność popierał również w tamtym roku Starszy Joseph Bates. Zachęcona w ten sposób, najwyraźniej uwolniła się od swoich wątpliwości” (Życie E. G. White Obalenie jej twierdzeń D. M Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 33).

Oto wspomniane słowa o innych prorokiniach:

„Artykuł redakcyjny z »Advent Review« z 19 sierpnia 1915 roku stwierdza: »Z naszego osobistego doświadczenia przypominamy sobieco najmniej tuzin osób na przestrzeni ostatnich dwóch lub trzech dekad, które twierdziły, iż mają dar proroczy. Inne szczerze przyznawały się później, iż zostały zwiedzione, i rezygnowały z tego. Jeszcze inne, być może, wciąż pielęgnują swe fantazje«.

Na tym przykładzie widać, że wśród Adwentystów Dnia Siódmego istniało wiele osób które rościły sobie pretensje do daru proroczego. Redaktor »Advent Review« poprawnie przypisuje to ich fantazji. Osoby te nie miały one u swego boku Starszego White, który by je zachęcał i wspierał. Dlatego też ich widzenia w końcu ustały, co w podobnych okolicznościach na pewno byłoby także udziałem E.G. White.

Literatura medyczna i encyklopedie, pod hasłami »histerie«, »epilepsja« i »katalepsja«, opisując te choroby, podają dokładny i pełny opis przypadku E.G. White, co potwierdzają słowa jej samej, męża i innych osób” (Życie E. G. White Obalenie jej twierdzeń D. M Canright, Bielsko-Biała 2001, s. 91).

Na dalszych kilku stronach Canright zestawia różne znane objawy chorobowe oraz podaje zachowania E. White podczas wizji. Każdy sam może wyciągnąć wnioski z tych porównań.

Warto dodać, że w niektórych kwestiach dotyczących zarządzania podobnie postępował C. T. Russell w Towarzystwie Strażnica, który usuwał lub ‘odsuwał’ w cień niektórych swoich współpracowników. Przeważnie tych, którzy się z nim w czymś nie zgadzali.

Kilku z nich opisaliśmy w artykule pt. Czy J. F. Rutherford był kłótliwy, czy źle dobierał sobie współpracowników? (cz. 1).

Russell wskazał też, że jego zwolennicy mogą wybierać go na starszego swego lokalnego zboru, co stało się faktem i to dla 1200 zborów:

„Gdyby nie znalazł się nikt zdolny do pełnienia takiej służby i nie posiadał warunków przez apostołów postanowionych, to należy wstrzymać się od wyboru starszych. Lepiej nie mieć żadnego starszego, niż niezdolnego. Tymczasem, póki nie znajdzie się brat zdolny do służby, niech odbywają się zebrania bez starszych, których może zastąpić Pismo Św. i podręczniki brata Russell’a pt. Wykłady Pisma Św. i Strażnice, który może reprezentować waszego starszego, jeśliby zgromadzenie tak sobie życzyło. Byłby on także rad, aby w sprawach dotyczących waszego dobra i mających łączność z Pismem Św. odnoszono się do niego listownie” (Nowe Stworzenie 1919 s. 339-340 [ang. 1904 s. 281]).

„Karol Taze Russell, później lepiej znany jako Pastor Russell, był największym kaznodzieją tegoczesnej doby. Wybrany był pastorem u przeszło 1,200 zgromadzeń” (Harfa Boża 1921 s. 146).

Jak widać E. White i Russell potrafili zawłaszczać dla siebie pewne funkcje związane z autorytetem i ‘duchowym’ zarządzaniem zborami. Ona zapewne przyczyniała się do odsuwania kobiet, których proroctwa nie były zgodne z jej wizjami.

Jak E. White stała się liderką adwentyzmu?

Trzeba zauważyć, że E. White wybiła się na swe zaszczytne stanowisko, choć podobno tylko honorowe, w czasie, gdy kobiety nie miały jeszcze praw wyborczych. Jak to się stało, że została „duchowym przywódcą”?

Otóż była ona jedną z najmłodszych osób wśród pionierów adwentyzmu:

„Kierownictwo duchowe tworzyli: Jakub White, Ellen G. Harmon, Józef Bates, Hiram Edson i inni” (Adwentyzm Z. Łyko, Warszawa 1970, s. 37).

Z czasem wszyscy starsi wiekiem od niej wymarli, a inni po prostu odeszli z KADS, nie godząc się z jego i jej działaniami. Wtedy ona stała się dla młodszych adwentystów niekwestionowanym liderem.

Oto najważniejsi pionierzy, którzy zmarli przed nią:

J. Bates (1792-1872), J. White (zm. 1881), Hiram Edson (1806-1882), John Andrews (1829-1883), Joseph H. Waggoner (1820-1889), Uriah Smith (1832-1903).

Najważniejsi pionierzy adwentyzmu, którzy opuścili KADS:

Ellet J. Waggoner (1855-1916), Alonzo T. Jones (1850-1923), John H. Kellogg (1852-1943).

O ich dalszych losach wspomina Wikipedia:

„Zarówno Jones, jak i Waggoner zostali w późniejszych latach wykluczeni z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego”.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Alonzo_T._Jones

„Nieporozumienia z innymi członkami kościoła doprowadziły do poważnej schizmy w denominacji. Kellogg został wykluczony w 1907 roku, ale nadal wyznawał wiele wierzeń adwentystów i kierował sanatorium aż do swojej śmierci w 1943 roku”.

https://en.wikipedia.org/wiki/John_Harvey_Kellogg

Kellog, jak podaje Wikipedia, wraz „ze swym bratem Willem Keithem Kelloggiem, jest wynalazcą popularnych kukurydzianych płatków śniadaniowych oraz masła orzechowego”.

https://pl.wikipedia.org/wiki/John_Harvey_Kellogg

W ten oto sposób E. White została w KADS niekwestionowaną prorokinią, „posłańcem Pana” i „duchowym przywódcą”:

„E. G. White (...) stając się wybranym przez Boga narzędziem dla Jego ludu. Obdarzona charyzmatem proroczym na wzór biblijnych posłańców Pana, stała się jednym z wybitnych pionierów, a poniekąd nawet duchowym przywódcą Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego” (Nauki Pisma Świętego Z. Łyko, Warszawa 1989, s. 429).

Podsumowanie

Sami oceńmy, czy E. White była prawdziwą prorokinią i „posłańcem Pana”, czy tylko schorowaną osobą, której rzekome wizje i rady zaakceptowali Adwentyści Dnia Siódmego.

Dziś każdy sam może przejrzeć w Internecie jej publikacje i jest w stanie ocenić, czy są one „natchnione”.

Działania E. White i jej męża Jamesa można też porównywać z działalnością C. T. Russella i jego żony Marii, jak to zrobiliśmy powyżej. Nie widać w nich żadnego Bożego prowadzenia, a tylko wielki handel publikacjami, co opiszemy w innym artykule.

Na zakończenie składam podziękowanie J. Romanowskiemu i K. Kozakowi za pomoc w tworzeniu tego tekstu.

poprzednia część

Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2022