Rozwój procedur postępowania wobec przetaczania krwi

Autor: Włodzimierz Bednarski,
"Czy Świadkowie Jehowy są kompetentni w orzekaniu o transfuzji krwi?"

poprzednia część nastepna część
Rozwój procedur postępowania wobec przetaczania krwi

Poniżej przedstawiamy etapy dotyczące przetaczania krwi, które obowiązywały Świadków Jehowy.

Do roku 1944

Towarzystwo Strażnica pisze, że do roku 1944 co do transfuzji krwi Świadkowie Jehowy „nie robili z tego żadnej kwestii”:

„Niektórym ludziom trudno jest zmieniać raz przyswojone zapatrywania. Mają zastrzeżenia do zmian w zrozumieniu pewnych tekstów biblijnych czy określonego sposobu postępowania. Na przykład począwszy od lat czterdziestych bieżącego stulecia świadkowie Jehowy nie godzą się na oddawanie swej krwi ani na przyjmowanie transfuzji, podczas gdy przedtem nie robili z tego żadnej kwestii” (Strażnica Rok XCIV [1973] Nr 11 s. 17).

Lata 1944-1945

Dziś Towarzystwo Strażnica wymienia dwie daty, co do kwestii odrzucenia transfuzji krwi: 1944 i 1945.

„Świętość krwi omówiono już w Strażnicy z 15 grudnia 1927 roku, a w numerze z 1 grudnia 1944 roku wspomniano wyraźnie o transfuzjach” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 183).

„Wobec tego wszyscy chrześcijanie powinni uznawać krew za świętą, jak to wyjaśniono w Strażnicy (angielskiej) z 1 lipca 1945 roku. Nie chodzi tylko o niespożywanie krwi zwierzęcej, zawartej chociażby w krwawej kiszce, lecz także o wystrzeganie się krwi ludzkiej, podawanej na przykład za pośrednictwem transfuzji” (Strażnica Nr 10, 1995 s. 23).

Interesujący jest fakt, że z powodu wojny w Polsce nigdy nie ukazały się pierwsze artykuły kwestionujące transfuzję (z lat 1944-1945), a wydania polonijne w USA ukazały się z opóźnieniem dopiero w latach 1946-1947. Prócz tego pierwszy z polonijnych artykułów nie zawierał nawet słowa „transfuzja”:

„Nie tylko jako potomkowie Noego, lecz także jako zobowiązani przez prawo Boże dane Izraelowi, które zatwierdziło wiecznotrwałe przymierze względem świętości podtrzymującej życie krwi, cudzoziemcowi było zakazane jedzenie i picie krwi w jakikolwiek sposób (1 Moj. 9:4; 3 Moj. 17:10-14)” (Strażnica wydanie polonijne, maj 1946 s. 78-79 [ang. 01.12 1944 s. 362]).

„W czasie II wojny światowej zaczęto rutynowo przetaczać rannym żołnierzom krew, wkrótce więc snop światła padł na kwestię jej świętości. Strażnica z 1 lipca 1945 roku (wydanie polonijne z marca 1947 roku) zawierała następujący apel: »Wszyscy czciciele Jehowy, którzy szukają życia wiecznego w nowym świecie sprawiedliwości, winni uznać świętość krwi, i podporządkować się do sprawiedliwych rozporządzeń Boga odnośnie tej tak ważnej sprawy«” (Strażnica Nr 4, 2006 s. 29).

Rok 1951

W roku 1951, prawdopodobnie po raz pierwszy, Towarzystwo Strażnica zrównało transfuzję krwi z ludożerstwem (patrz ang. Strażnica 01.07 1951 s. 414). Od tego czasu nazywano ją tak wielokrotnie:

„Czy wzdragasz się na myśl o nieposłuszeństwie względem prawa Bożego? W takim razie przyjęcie krwi byłoby w twoich oczach tak samo bezecne jak ludożerstwo. Wyobraź sobie, że miałbyś jeść ciało innego człowieka! Okropność! A czy picie krwi ludzkiej jest mniej okropne? Czy coś w tym zmienia fakt, że nie przyjmuje się jej przez usta, lecz wprowadza do ciała bezpośrednio przez żyły? W żadnym wypadku!” (Strażnica Nr 17, 1967 s. 5).

Rok 1961

W roku 1961 Towarzystwo Strażnica zaostrzyło sprawę transfuzji krwi wprowadzając wykluczenie ze zboru za przyjęcie jej, choć wcześniej nie było takiej sankcji w tej organizacji:

„Zgodnie z takim zrozumieniem tej sprawy osoby, które wbrew wymaganiu Bożemu przyjmują transfuzję i nie okazują skruchy, są od roku 1961 wykluczane ze zboru Świadków Jehowy” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 183).

„Jednak zbory nigdy nie otrzymały wskazówki, żeby pozbawić społeczności osoby, które dobrowolnie każą sobie robić transfuzję, albo ją popierają. Osądzanie ludzi, którzy przestępują prawo Boże co do świętości krwi, pozostawiamy Jehowie, najwyższemu Sędziemu (...) Za dobrowolne poddanie się transfuzji krwi albo za pochwalanie transfuzji zastosowanej komuś bliskiemu czy członkowi rodziny nikt nie zostaje pozbawiony społeczności...” (Strażnica Nr 20, 1958 s. 23 [ang. 01.08 1958 s. 478]).

Interesujące jest to, że Świadkowie Jehowy w tym samym roku, w którym wprowadzili wykluczenie za przyjęcie transfuzji, równocześnie przyznali, że pierwotny kościół chrześcijański nie miał „może na myśli takiej rzeczy, jak nowoczesna transfuzja krwi”:

„Chociaż dwunastu apostołów i dalsi członkowie zboru z Jeruzalem nie mieli może na myśli takiej rzeczy, jak nowoczesna transfuzja krwi, to jednak ogłoszone przez nich postanowienie obejmuje swym zakresem również tę rzecz” (Strażnica Nr 17, 1961 s. 14).

Obecnie też napisano podobnie:

„Czy jednak biblijny punkt widzenia na krew wyklucza stosowanie jej w nowoczesnych technikach medycznych, takich jak transfuzja, której z całą pewnością nie znano za czasów Noego ani apostołów?” (Strażnica Nr 12, 1991 s. 9).

„Czy biblijny zakaz używania krwi obejmuje też stosowanie jej w medycynie, np. do transfuzji, które z całą pewnością nie były znane za czasów Noego, Mojżesza ani apostołów?” (Jak krew może ocalić twoje życie? 1990, 2009 s. 6).

Lata 70. XX wieku

Towarzystwo Strażnica wspomina, że Świadkowie Jehowy z czasem zaczęli się zabezpieczać przed ewentualną ‘niespodziewaną’ i niechcianą transfuzją:

„W latach siedemdziesiątych wśród Świadków upowszechnił się zwyczaj noszenia przy sobie oświadczenia informującego służbę zdrowia, że w żadnych okolicznościach nie zgadzają się na przetoczenie im krwi” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 185).

Rok 2000 (2010)

W podręczniku dla starszych zboru z roku 2010 „wykluczenie” za przyjęcie transfuzji krwi Towarzystwo Strażnica zmieniło na „odłączenie się”, co jednak zawiera takie same konsekwencje dla ‘winowajcy’:

„Działania, które świadczą o odłączeniu się: (...) Świadome przyjęcie krwi i nieokazanie skruchy. Jeśli ktoś świadomie przyjął krew – być może pod bardzo silną presją – komitet ustali fakty i oceni postawę winowajcy. Jeżeli okazuje on skruchę, komitet zapewni mu duchową pomoc w myśl Galatów 6:1 i Judy 22, 23. Ponieważ grzesznik okazał słabość duchową, przez jakiś czas nie można mu powierzać w zborze specjalnych zadań; konieczne może też być pozbawienie go niektórych podstawowych przywilejów. Zależnie od okoliczności komitet może również zalecić podanie w zborze następującego ogłoszenia. »Starsi zajęli się sprawą dotyczącą [imię i nazwisko]. Pragniemy poinformować, że duchowi pasterze udzielają mu (jej) potrzebnej pomocy«. Gdyby natomiast winowajca nie okazał skruchy, członkowie komitetu ogłoszą, że się odłączył” (‘Paście trzodę Bożą’ 2010 s. 110-111).

Zarządzenie to (o „odłączaniu się”) funkcjonowało już od roku 2000 w wewnętrznym liście skierowanym do nadzorców podróżujących i zostało prawdopodobnie wprowadzone taktycznie, z powodu chęci przypodobania się „światu”, a szczególnie władzom świeckim, by nikt nie mówił, że u Świadków Jehowy „wyrzuca się” (wyklucza) za transfuzję krwi.

Oto słowa ze wspomnianego listu z 26 kwietnia 2000 roku, w którym polecono poinformować o jego wytycznych wszystkich starszych zboru:

„Jeśli osoba ochrzczona dobrowolnie przyjmuje krew i nie okazuje skruchy, świadczy to o odrzuceniu przez nią mierników Bożych. W ten sposób sama decyduje się odłączyć od zboru” (List do wszystkich nadzorców podróżujących).

O tym, jakie konsekwencje niesie ze sobą „odłączenie” wykazywano w literaturze Towarzystwa Strażnica już dużo wcześniej:

„Tego natomiast, kto się odłączył, ponieważ świadomie wyparł się wiary i zaniechał oddawania czci Jehowie, traktuje się tak samo, jak wykluczonego” (Zorganizowani do pełnienia naszej służby 1990 s. 149).

„Odłączony” Świadek Jehowy znajduje się nawet w gorszej sytuacji niż „wykluczony”, gdyż nie ma możliwości „odwołania się” od decyzji władz zboru.

poprzednia część nastepna część

Powrót do strony głównej
Powrót początku artykułu
facebook
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2021