WSTĘP

Autor: Włodzimierz Bednarski

poprzednia część Czy "Dniem Pańskim" chrześcijan powinien być szabat? nastepna część

W ostatnich dwóch latach (pisane w 1989 r.) daje się zauważyć nasiloną chęć pozyskiwania wyznawców przez tzw. Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Kilka razy w roku na terenie Gdańska zwraca naszą uwagę mnóstwo rozwieszonych plakatów, zachęcających do wzięcia udziału w otwartych wykładach Pisma Św. Niejednokrotnie na afiszach tych widnieje imię Jezusa Chrystusa. Ich rozmieszczanie na ogrodzeniach, słupach i wiatach nie licuje według mnie z godnością Chrystusa Pana. Charakterystyczne dla nich jest również to, że nie są one na ogół podpisane. Niezorientowany czytający nie wie właściwie, które wyznanie je rozwiesza. W programach wykładów używa się zachęcających tytułów: „Rok 2000 i co dalej”, „Inwazja z kosmosu”, „Konstytucja Ojca Świętego”, „Życie po życiu” i inne.

Oprócz tego, w mieście można zauważyć, szczególnie latem, punkty kolporterskie adwentystów (małe przenośne stoliki), w których sprzedaje się przeważnie protestancki przekład Biblii, książki o diecie, ziołach, jarskich potrawach, jak i o tematyce „religijnej”, często napastliwej wobec naszego Kościoła np. „Wielki bój” adwetystycznej prorokini E. G. White.

Adwentyści zatrudnieni przy tym skorzy są do dyskusji na temat Pisma Św. oraz oferują zarazem swoje czasopismo pt. „Znaki Czasu” i różne broszury. Zapraszają także na wykłady i sobotnie nabożeństwa.

Jako ciekawostka przypomina mi się fakt, gdy ktoś w Gdańsku, na kilku plakatach adwentystycznych, gdzie był wymieniony temat związany z dietą biblijną, dopisał flamastrem słowa: „Darmowa degustacja serów” (osobiście taki plakat widziałem w centrum Wrzeszcza na oknie Domu Towarowego). Był to czas kłopotów z zaopatrzeniem i w związku z tym tłumy chętnych przybyły do kaplicy adwentystów, dopytując się pastora o ser, prawdopodobnie z darów, co wprowadziło go w istną ‘wściekłość’ wylaną na katolików, którzy według niego dopuścili się tej akcji.

Niedawno (pisane w 1989 r.) nawiedził Gdańsk Mark Finley (w 1987 r.), jeden z ewangelistów adwentystycznych. Z tej okazji wydano mnóstwo kolorowych folderów, plakatów i reklamówek, które zachęcały do przyjścia pod wielki namiot lub do kina „Leningrad” na cykl wykładów pt. „Nowe Życie”.

Spotkania te nie były niczym innym, jak tylko akcją agitatorską (na zachodzie organizują je różne wyznania i sekty), werbującą nowych wyznawców. Oczywiście, według wspomnianej zasady, dla dezorientacji, nie informowano na plakatach, jakie wyznanie reprezentuje Finley. O tym trzeba było się dowiedzieć będąc na wykładach lub z państwowych środków masowego przekazu.

Finley w typowo zachodni, efekciarski sposób, gestami i słowami starał się zrobić jak najlepsze wrażenie na Polakach. Pomagała mu w tym 20-to letnia praktyka ‘misjonarska’ w ponad trzydziestu krajach. Podczas swych występów w kinie „Leningrad” rzucił on np. wyzwanie każdemu, kto chciałby przeciwstawić się święceniu soboty. Oferował nawet buńczucznie 1000 dolarów za wskazanie mu w Piśmie Świętym nakazu święcenia niedzieli.

Innym razem starał się zagrać na uczuciach matek mówiąc: „Matko, wyobraź sobie, że znów (po zmartwychwstaniu) będziesz mogła całować dziecko, które ci zmarło”.

Kiedy indziej obiecywał na ziemi rodzinne strony tym, którzy po 1000 letniej bytności w niebie powrócą na nową ziemię (czy z braku miejsca w niebie, czy z powodu złego samopoczucia tam???).

Aby uwiarygodnić prawdziwość własnej nauki biblijnej, często wykłady Pisma Św. adwentystów poprzedza się pouczeniami z dziedziny medycyny, zdrowia i dietetyki. O ile w tych ostatnich adwentyści mają dość duże doświadczenie, bo posiadają w świecie liczne przychodnie, szpitale, kliniki przyjmujące w ciągu roku około 5 milionów pacjentów („Adwentyzm” Z. Łyko, W-wa 1970, s. 214), to ich interpretacja Biblii pozostawia wiele do życzenia.

Oprócz działalności charytatywnej, która niejednokrotnie pozwala im na zjednanie tych, którzy z niej korzystali, adwentyści mają doskonale rozwiniętą reklamę wyznania. Posiadają (dane na 1970 r.) w świecie około 4 tysięcy stacji radiowych i 500 telewizyjnych (j/w. s. 200), najczęściej o zasięgu lokalnym, jak i 46 wydawnictw (j/w. s. 202).

Liczby te jednak nie są proporcjonalne do ilości wyznawców, których było w 1970 r. na naszym globie około 3 milionów (j/w. s. 50), a w Polsce około 7 tysięcy (j/w. s. 91). Siedzibą władz wyznania jest Waszyngton.

Choć adwentyści twierdzą, że ich główną misją jest wskazywanie na bliskie przyjście Chrystusa, to w rzeczywistości jest inaczej.

Przede wszystkim zajmują się rozpowszechnianiem wiadomości, jakoby wszystkie wyznania chrześcijańskie święciły nieodpowiedni dzień tygodnia. Tym świętym dniem według nich powinien być żydowski szabat czyli sobota. Ich zmasowane ataki kierowane na niedzielę jako Dzień Pański i chrześcijaństwo, akceptujące to święto, wymagają ustosunkowania się do ich opinii, co w niniejszej pracy miejscami czynię (np. pkt 10), choć opracowanie to zajmuje się głównie sobotą.

Z powodu tego, że prawie zawsze adwentyści twierdzą, że zbawienie uzależnione jest od tego, czy ktoś święci szabat, czy nie, niektórzy znawcy tego ugrupowania zaliczają je do sekt. Bywa też, że sabatarianie mówią, że linia podziału na prawdziwe i fałszywe chrześcijaństwo przebiega przez szabat. Według niech, tylko uznający go są prawdziwymi chrześcijanami. Sam podczas jednego z wykładów adwentystycznych słyszałem stwierdzenie, że Apokalipsa św. Jana dzieli ludzi według kryterium odnoszenia się do szabatu. Oto zaś jedna z opinii wyrażona przez A. Godka w komentarzu adwentystycznym do Apokalipsy: „W rezultacie tych wysiłków cały świat podzieli się na dwa obozy, tych którzy są wierni Bogu i zachowują Jego dzień odpoczynku i tych, którzy przyłączają się do powszechnego zwiedzenia i czcić będą fałszywy sabat. Zachowywanie prawdziwego sabatu stanie się w ten sposób znakiem wyróżniającym czcicieli prawdziwego Boga” („Apokalipsa” A. Godek, W-wa 1988, s. 120). Patrz też poniżej pkt 11.

Dziś, gdy większość ludzi w krajach chrześcijańskich w sobotę nie pracuje tzn. odpoczywa, adwentyści utracili swoją odrębność i nie mogą już stanowczo twierdzić, że prawdziwość ludu Bożego uzależniona jest od tego, czy ktoś w sobotę pracuje czy nie.

Niektóre poglądy adwentystów są identyczne lub podobne do koncepcji Świadków Jehowy (C. Russell był wcześniej sympatykiem adwentyzmu, choć nie sobotniego), dlatego odsyłam zainteresowanych do mej książki pt. „W obronie wiary” (opublikowana na www.trinitarians.info). Powyższe dotyczy np. tematów: „Bracia Chrystusa”, „Maryja”, „Prymat świętego Piotra”, „Duchowe ojcostwo”, „Dusza nieśmiertelna”, „Piekło”, „Czyściec”, „Święci Pańscy”, „Wielkanoc”, „Boże Narodzenie”, „Niedziela”, „Kanon Pisma Świętego”, „Tradycja”, „Dekalog i obrazy”, „Eucharystia”, „Chrzest”, „Spowiedź święta”, „Celibat”.

Należy tu jeszcze dodać, że święcenie soboty prorokini adwentystyczna Ellen G. White (1827-1915) i jej mąż, pierwszy przewodniczący kościoła, Jakub White (1821-1881), przyjęli w 1846 r. od T. M. Preblea, zafascynowani jego artykułem („Adwentyzm” Z. Łyko, W-wa 1970, s. 37).

Rok 1844, jako czas orędownictwa Chrystusa za wybranych, oczyszczenia świątyni niebieskiej i rozpoczęcia się czasów ostatecznych przyjęli w 1850 r. od J. Batesa, który ten pogląd wymyślił dla potrzeb kościoła po kompromitującym wcześniejszym oczekiwaniu na powrót Jezusa w latach 1843-44.

Po jakimś czasie adwentyści wprowadzili naukę o śmiertelności duszy ludzkiej, a w 1872 r. przejęli od Kościoła Baptystów Dnia Siódmego zakaz spożywania pokarmów nieczystych (E. White nie zalecała też, czy odwodziła od spożywania sera oraz zachęcała do całkowitego wegetarianizmu wszystkich adwentystów, nie tylko pastorów).

Natomiast w 1878 r., powodowani brakiem, funduszy wprowadzili dziesięcinę (j/w. s.44-45).

E. White ma też na swoim koncie zapowiedzi dotyczące powrotu Chrystusa. Przykładowo w książce pt. „Wielki bój” (ed. 1983, s. 507) mówi ona o Jezusie powracającym po 6000 lat działania szatana na ziemi (por. „Życie Jezusa” s. 413). Dzisiejsi adwentyści zapewne wiedzą, że te 6000 lat dawno już minęło, a Jezus nie powrócił (Świadkowie Jehowy także daremnie oczekiwali na dopełnienie się 6000 lat i Armagedon).

 Również w innej książce pt. „Doświadczenia i widzenia oraz dary Ducha” (ed. 1935) E. White pozostawiła pewne zapowiedzi (por. też ed. 1990).

Twierdziła np. na podstawie swych wizji, że adwentyści wraz z nią będą poinformowani przez Boga o „dniu i godzinie” powrotu Jezusa:

„Wkrótce usłyszeliśmy głos Boga, jako szum wielu wód, który nas powiadamiał o przyjściu Jezusa, z podaniem dnia i godziny. Żyjący święci w liczbie 144.000 zrozumieli głos ten, podczas gdy bezbożni uważali to za grzmot i trzęsienie ziemi. Kiedy Bóg objawił ten czas, wylał na nas Ducha Świętego, twarze nasz zaczęły jaśnieć i wspaniałość Boża odbijała się na nich, tak jak u Mojżesza, gdy schodził z góry Synaj” (s. 11).

E. White twierdziła też, według swych wizji, że za jej życia nastąpi powrót Jezusa i zmartwychwstanie świętych, z którymi będzie ona jako żywa zabrana do nieba:

„Gdy Jezus, objęty płomieniem ognistym, schodził wraz z obłokiem, zabrzmiała Jego srebrna trąba. Spojrzał na mogiły śpiących świętych, wzniósł potem swe oczy i ręce do nieba i zawołał: Przebudźcie się! Przebudźcie się! Przebudźcie się! Wy, którzy śpicie w ziemi, wstańcie! Po tem nastąpiło silne trzęsienie ziemi, groby się otworzyły i umarli powstali, odziani w nieśmiertelność. Gdy 144.000 poznało swych przyjaciół, których śmierć im zabrała, zawołali: ‘Alleluja’ i w tym momencie byliśmy przemienieni i podjęci wraz z nimi w powietrze na spotkanie Pana” (s. 12).

Wydaje się, że E. White bardzo rychło oczekiwała wypełnienia się swych proroctw, mówiła bowiem:

„Lecz teraz już prędko czas się wypełni i to, czego myśmy się nauczyli w przeciągu kilku lat, muszą inni się nauczyć w przeciągu kilku miesięcy” (s. 52).

W nauce adwentystów rzuca się w oczy kilka niekonsekwencji. Przykładowo uczą o Trójcy Św., a równocześnie mówią, że Jezus to archanioł Michał: „Dokładna analiza tekstów biblijnych odnoszących się do Michała wskazuje bez wątpienia, że nie chodzi o kogo innego jak o samego Jezusa Chrystusa” („Apokalipsa” A. Godek, W-wa 1988, s. 195; por. „Daniel a współczesność” W. Polok, Warszawa 1982, s. 133).

Kolejną niekonsekwencją jest to, że jeśli adwentyści odrzucają duszę nieśmiertelną i zaprzeczają tym, że Jezus egzystował po śmierci, a przed zmartwychwstaniem, to tym samym jakby stwierdzają, że przez trzy dni Trójca Św. nie istniała, w którą przecież ponoć wierzą!

Jeszcze inną niekonsekwencją jest zwalczanie egzystencji po śmierci tzn. duszy nieśmiertelnej i np. naszych świętych, a równocześnie nauczanie, że pewna ilość osób już zmartwychwstała i żyje z Jezusem: „I chociaż główne zmartwychwstanie jest w dalszym ciągu kwestią przyszłości (1 Tesal. 4,16), to jednak Jezus Chrystus pragnął niejako potwierdzić, że nie tylko sam zmartwychwstał, ale, że jest ‘zmartwychwstaniem i życiem’ dla tych, którzy pracowali w imię Boże (...) Oni byli jego ‘towarzyszami’, którzy powstali z Nim z grobów. (...) 24 kapłanów pojawia się z Chrystusem w Jego kapłańskiej służbie” („Apokalipsa” A. Godek, W-wa 1988, s. 78). Jak można przeciw naszym świętym cytować pewne teksty biblijne, nie zauważając, że one też uderzają w „adwentystycznych świętych”?

Jak z powyższego widać, wyraźnie więc ludzkie pochodzenie i charakter ma wyznanie adwentystów.

poprzednia część Czy "Dniem Pańskim" chrześcijan powinien być szabat? nastepna część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2021