Modlitwa w kierunku wschodnim

Autor: Włodzimierz Bednarski

poprzednia część Niedziela "Dniem Pańskim" chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian nastepna część

17) Bacchiocchi napisał: „Przyjęcie przez chrześcijan kierunku wschodu (w miejsce Jerozolimy) jako nowego kierunku odniesienia w modlitwie dostarcza nam dodatkowej ważnej wskazówki. Okazuje się, mianowicie, jak poważny był wpływ kultu Słońca na nabożeństwa wczesnochrześcijańskie” („Od soboty do niedzieli” W-wa 1985, s. 279).

Uczony adwentystów opisując (s. 279-81) to zagadnienie potraktował je bardzo ogólnikowo. Ani nie wykazał, że poganie zwracali się na wschód podczas modlitw do słońca, ani nie pokazał, że oni to czynili pierwsi, przed chrześcijanami. Choć nie kwestionujemy tego, ale dziwne, że tak skrupulatny analityk, a przegapił tak istotne rzeczy.

 

Dwie sprawy trzeba jednak zarzucić Bacchiocchiemu:

Po pierwsze, nie udowodnił, że chrześcijanie przejęli zwracanie się w kierunku wschodnim od pogan.

Po drugie, nie udowodnił, że chrześcijanie przyjęli zwracanie się w kierunku wschodnim z powodu słońca.

Po trzecie nie udowodnił, że chrześcijanie początkowo zwracali się w kierunku Jerozolimy, podobnie jak Żydzi.

 

Bacchiocchiemu zapewne wydaje się nieprawdopodobne by np. dwie religie miały ten sam (niezależnie od siebie) sposób wyrażania modlitwy. Dla niego jest oczywiste, że chrześcijanie musieli „przejąć kierunek wschodni” od pogan. Ale czy to jest tak oczywiste? Tertulian (ur. 155) opisując te zagadnienie nawet nie sugeruje, że chrześcijanie mogliby przejąć ten zwyczaj od pogan. Pisze on:

„Inni bardziej po ludzku sądzą, że słońce jest bogiem chrześcijan, jako, że jest rzeczą znaną, iż podczas modlitwy zwracamy się na wschód [por. Łk 1:78], albo że cieszymy się w dniu słońca. Czy inaczej postępujecie? Czy wielu spośród was uwielbiając niekiedy ciała niebieskie nie porusza wargami o wschodzie słońca? Faktycznie jesteście tymi, którzy do spisu tygodnia przyjęliście słońce, jako podstawę siedmiodniowego tygodnia” („Do pogan” I:13).

 

Jeśli więc w rozdziale „Kult Mitry według pism wczesnochrześcijańskich” wykazano, że „rzymscy” mitraiści przejmowali niektóre zwyczaje chrześcijan, dlaczego nie można przypuszczać, że i tu mamy podobną sytuację. Przecież nawet Bacchiocchi napisał:

„Proces, który doprowadził do wywyższenia dnia słońca kosztem dnia Saturna, jest trudny do uchwycenia z powodu braku ścisłych danych co do tego jakie zwyczaje religijne, jeżeli w ogóle jakieś, łączyły się z tym dniem” (s. 271).

 

Zwyczaj zwracania się w kierunku wschodnim podczas modlitwy był chrześcijanom znany ze Starego Testamentu (Ez 8:16), ale oni absolutnie nie łączyli swej praktyki z tamtą formą pogańską. Tertulian tekst Ez 8:16 wytoczył przeciw Żydom:

„Właśnie za te winy wasze, Ezechiel zwiastuje przyszły wasz upadek, nie tylko na tym świecie, czyli upadek, który już nadszedł, ale również w dniu zapłaty, który nastąpi. Od tego upadku nikt nie będzie uwolniony, chyba tylko ten, kto będzie oznaczony męką Chrystusa, którego odrzuciliście. Tak bowiem napisano: [Ez 8:12-9:6] ‘(...) było około dwudziestu pięciu mężów, odwrócili się tyłem do świątyni Pana a twarze swoje zwrócili na Wschód. Ci oddawali cześć słońcu’ [Ez 8:16]...” („Przeciw Żydom” 11).

 

Oto powody dla których chrześcijanie zwracali się podczas modlitwy w kierunku wschodnim:

Klemens Aleksandryjski (ur. 150) - „A ponieważ obrazem dnia narodzin jest wschód słońca i stąd rozlewa się światło, początkowo ‘rozbłysłe w ciemności’ [por. 2Kor 4:6], a z kolei ludziom trwającym w niewiedzy, zalśnił [por Mt 4:16] dzień poznania prawdy na wzór słońca, więc modlitwy wznosimy w kierunku wschodu jutrzenki. Stąd i najstarsze spośród świętych przybytków spoglądały na zachód, aby ludzie stojący twarzą do posągów byli przyzwyczajani do zwracania się w kierunku wschodu” („Kobierce” VII:43,6-7).

 

Tertulian (ur. 155) - „opinię mają o nas i słońce uważają za naszego boga. Może nawet do Persów będziemy zaliczeni, chociaż słońca na płótnie wymalowanego nie czcimy, ponieważ je mamy zawsze na jego drodze niebieskiej. Ostatecznie podejrzenie to stąd pochodzi, ponieważ jest rzeczą wiadomą, że my modlimy się zwróceni ku wschodowi. Ale i z was wielu nieraz pragnąc pomodlić się do swoich niebian, porusza wargami ku wschodowi słońca. Podobnie, jeśli dzień słońca poświęcamy radości, ale z całkiem innego powodu aniżeli ze czci dla słońca...” („Apologetyk” 16:9-11).

 

Orygenes (ur. 185) - „Powiedzmy jeszcze parę słów, w którą stronę świata należy się zwrócić przy modlitwie. Skoro są cztery strony: północ, południe, zachód, i wschód, któż nie przyzna, że w czasie modlitwy winniśmy patrzeć ku wschodowi na znak, że dusza wygląda wzejścia ‘prawdziwej światłości’ [J 1:3] („O modlitwie” 32:1).

 

„Didaskalia” (tuż po 200) - „Powinniście bowiem modlić się zwróceni na wschód, jak wiecie, ponieważ jest napisane: ‘Chwalcie Boga, który wstępuje do nieba niebios na wschodzie’ [Ps 67:34 wg LXX]” (2:57,5; cytat za „Dzień Święty” H. Pietras SJ, Kraków 1992, s. 101).

 

„Konstytucje Apostolskie” (IV w.) - „Potem mają wszyscy zwrócić się ku wschodowi i, po odejściu katechumenów i pokutników, zanosić modły do Boga, ‘który wstąpił na niebiosa niebios, na wschód słońca’ [Ps 67:34 wg LXX] i przypomnieć sobie dawne posiadanie raju położonego także na wschodzie, skąd człowiek został dlatego wypędzony, że usłuchawszy rady węża wzgardził Bożym przykazaniem” (2:57; cytat za „Eucharystia pierwszych chrześcijan” ks. M. Starowieyski, Kraków 1987, s. 257).

Choć fragment ten pochodzi z IV wieku, a dla nas granicą jest rok 250, ale przytoczyliśmy go, gdyż jak widać, modlitwa w kierunku wschodnim była również praktykowana przez chrześcijan którzy, jak wiemy z innych miejsc tego dzieła, zachowywali zarówno szabat jak i niedzielę (patrz powyżej rozdział „Inne teksty wczesnochrześcijańskie o niedzieli”). Bacchiocchi choć wspomina o tekście powyższym, o zwracaniu się w kierunku wschodnim (s. 279), to jednak nie był skory przypomnieć, że „Konstytucje Apostolskie” mówiły też o tym, że chrześcijanie Wschodu (szczególnie Syrii) święcili zarówno szabat jak i niedzielę. Być może, że to nie pasowało do koncepcji naszego analityka adwentystycznego. Bo jakże to wygląda, że czciciele szabatu modlą się w kierunku wschodnim, a nie w kierunku Jerozolimy? Czy ten szabat i tą modlitwę dzisiejsi sabatarianie mogą pogodzić z kultem słońca i modlitwą ku wschodowi do niego?

To samo dotyczy wcześniej cytowanych „Didaskalii” (tuż po 200), bo Bacchiocchi także podaje, że mówiły one o modlitwie w kierunku wschodnim (s. 279) oraz uważa, że uczyły one o obchodzeniu zarówno niedzieli, jak i szabatu („Odpoczynek człowieka” W-wa 1985, s. 59).

 

Bacchiocchi przytacza też inne wypowiedzi pisarzy wczesnochrześcijańskich na ten temat (s. 279-280), ale ani jedna z niech nie mówi o tym, że „kierunek wschodni” modlitwy był praktykowany z powodu czci dla słońca, czy pochodził ze zwyczaju pogan. Uczony adwentystów nawet przyznaje, że chrześcijanie podając „kierunek wschodni” powoływali się np. na raj Boży, usytuowany „na wschodzie” (Rdz 2:8). Mało tego, sam też pisze:

„Wczesnochrześcijański autor syryjski powiada: ‘Dlatego apostołowie ustalili, abyście się modlili z twarzą zwróconą ku wschodowi, ponieważ «jak błyskawica, która wychodzi ze wschodu, jest widoczna na zachodzie, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego» [Mt 24:27], ażebyśmy my przez to poznali i zrozumieli, że ukaże się On nagle na wschodzie’ (Didascalie d’Addaj 2, 1, ...)” (s. 280).

 

Wcześni chrześcijanie znali też mnóstwo innych biblijnych stwierdzeń o wschodzie i jego znaczeniu, że nie musieli szukać uzasadnień w pogaństwie dla swej modlitwy. Oto niektóre z nich: Ml 1:11, Mt 2:2, 9, Łk 1:78, Ap 7:2, Syr 26:16, Iz 60:3. Również do obrania kierunku wschodniego mogły skłaniać chrześcijan i niektórych Żydów (patrz poniżej) inne teksty Starego Testamentu, które mówiły między innymi o porannej modlitwie o wschodzie słońca np. Mdr 16:28, Ps 50:1, 57:9-10, 113:3, 148:3. Patrz też Ba 4:36 i 5:5.

 

Prócz tego, w pismach wczesnochrześcijańskich za tekstem Za 6:12 z Septuaginty Chrystus nazywany jest Wschodem, co już sugeruje w którą stronę zwróceni chrześcijanie mogli zanosić modlitwy do Jezusa:

Justyn Męczennik (ur. 100) - „Możecie natomiast znaleźć ludzi z każdej narodowości, którzy dla imienia Jezusa cierpieli i dalej cierpią wszelkiego rodzaju tortury, a nie chcą się wyrzec wiary w niego. Bowiem Jego słowo prawdy i mądrość jaśnieją mocniej niż moc słońca, toteż dociera do głębin serca i umysłu. Dlatego też Słowo powiedziało: ‘Ponad słońce wzniesie się imię Jego’ [Ps 72:17]. A Zachariasz mówi: ‘Wschód imię Jego’ [Za 6:12 wg LXX]” („Dialog z Żydem Tryfonem” II:121,2).

„Synem i my Go zowiemy (...) wyszedł z Ojca mocą i wolą Jego, Ten, którego Mądrością, Dniem, Wschodem [Za 6:12 wg LXX], Mieczem, Kamieniem, Laską (...) i jeszcze inaczej zowią słowa prorocze” („Dialog z Żydem Tryfonem” II:100,4).

 

Orygenes (ur. 185) - „kiedy Judasz wziął kromkę i zaraz wyszedł, wówczas noc była dla tego, który wyszedł: nie było bowiem przy nim męża, który nazywa się Wschód [Za 6:12 wg LXX], ponieważ przez odejście porzucił słońce sprawiedliwości [Ml 3:20]” („Komentarz do Ewangelii św. Jana” XXXII:24,316).

 

Po tych wszystkich wypowiedziach chrześcijan na temat „kierunku wschodniego” i ich zdecydowanej krytyki kultu słońca (patrz pkt 14), „śmieszne” wydają się słowa Bacchiocchiego:

„Silny wpływ kultu słońca na chrześcijan sugeruje zatem możliwość ‘przyjęcia’ przez nich nie tylko kierunku wschodniego w czasie odmawiania codziennych modlitw, ale także wprowadzenia dnia słońca jako święta cotygodniowego” (s. 281).

Nawiasem mówiąc Bacchiocchi „śmiesznymi” nazywa zaś „‘świadectwa’ (...) wyciągane ze Starego Testamentu dla ‘udowodnienia’, że ósmy dzień [niedziela] miał większe znaczenie niż siódmy” (s. 328).

 

Na marginesie zaś zaznaczmy, że adwentyści nie praktykują zwracania się „w kierunku Jerozolimy” podczas modlitwy, jak Żydzi święcący szabat, choć z dywagacji Bacchiocchiego można odnieść wrażenie, że „żałuje” on tego, że chrześcijanie zarzucili to na rzecz „kierunku wschodniego”.

 

Jest jeszcze jedna sprawa. Otóż na ogół przemilczane lub niedoceniane jest przez sabatarian i analityka adwentystów Bacchiocchiego świadectwo dotyczące tego, że i u niektórych Żydów było w praktyce zwracanie się w kierunku wschodnim podczas modlitwy. H. Pietras SJ pisze o tym:

„Otóż Filon (ok. 15 p.n.e. - ok. 41 n.e.) pobożny i uczony Żyd z Aleksandrii, w dziele O życiu kontemplacyjnym opisuje istniejące w Egipcie, w okolicach Aleksandrii, żydowskie wspólnoty tak zwanych ‘Terapeutów’. Prowadzili oni życie wspólne poświęcając się studiom Biblii i modlitwie. Mieli w zwyczaju spotykanie się w noc po tak zwanym ‘Wielkim Szabacie’, czyli w szabat szabatów, co pięćdziesiąty dzień. (...) Przez całą noc czytali Pismo Święte, komentowali je, dyskutowali, modlili się, śpiewali, spożywali wspólny posiłek, a o świcie, zwróceni ku wschodzącemu słońcu, oddawali cześć Bogu (nie słońcu!), dawcy stworzenia, życia i nowego dnia. Dzięki pismom Filona byli oni znani chrześcijanom, choć pewnie te wspólnoty nie dotrwały do II wieku. W każdym razie ich pośredni wpływ na późniejsze życie zakonne i ascezę wydaje się być znaczny” („Dzień Święty” Kraków 1992, s. 93).

Bacchiocchi właściwie prześliznął się tylko nad tą informacją pisząc: „Filo, De vita contemplativa 3, 27 pisze, że Terapeuta modlił się o wschodzie słońca, wypatrując niebiańskiego światła” (s. 262).

Widać więc, że „kierunek wschodni” nie musiał być przyjęty od pogan, ale jeśli nie był on samodzielnym pomysłem samych chrześcijan, mógł być zapożyczony od ich ‘starszych braci w wierze’, jeszcze w I wieku. Tym bardziej, że pierwsi wyznawcy Chrystusa, to w większości pochodzący z Żydów chrześcijanie.

 

Ciekawe też, że „pozycja wschodnia” podczas modlitwy tak bulwersuje sabatarian, a „pozycji stojącej” (patrz pkt 20),  która łączyła się u chrześcijan ze zmartwychwstaniem, nie przywołują oni, ani nie próbują łączyć z jakimś pogańskim zwyczajem. Czyżby takiej praktyki u pogan nie było? Tak jak z czym innym, niż poganie, łączyli chrześcijanie „pozycję wschodnią” tak i analogicznie „pozycję stojącą”.

 

Na koniec ‘ekumeniczne’ słowa uczonego adwentysty (wydają się one być sprzeczne z cytowanymi powyżej ze s. 281), które powinien zapewne zapamiętać każdy z sabatarian:

„Chrześcijanie, którzy poprzednio czcili Słońce, stając przed koniecznością odłączenia się od Żydów najwidoczniej nie tylko zarzucili zwyczaj modlenia się z twarzą zwróconą w stronę Jerozolimy. ale także zwracali się odtąd (być może nieświadomie) w kierunku wschodu słońca, reinterpretując jego znaczenie w świetle poselstwa chrześcijańskiego” (s. 280).

„Ponadto, czy fakt, że Chrystus i Jego zmartwychwstanie łączyły się ze wschodem słońca, nie mógł łatwo uspasabiać chrześcijan do oddawania czci wschodzącemu ‘Słońcu Sprawiedliwości’ właśnie w dniu Słońca?” (s. 280).

poprzednia część Niedziela "Dniem Pańskim" chrześcijan. Polemika z nauką adwentystów i innych sabatarian nastepna część

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2021