Proroctwo końca świata Badaczy Pisma Świętego na lata 1980-1987

Autor: Jan Lewandowski Warszawa 2003

Badaczy Pisma świętego proroctwo końca świata na lata 1980-1987[1]

Działający w Polsce ruch Badaczy Pisma Świętego (dalej: BPŚ) nie jest może u nas tak powszechnie znany jak Świadkowie Jehowy (dalej: ŚJ), ma jednak te same co oni korzenie. Mówiąc w ogromnym skrócie i tytułem pewnego wprowadzenia[2], drogi BPŚ i ŚJ rozeszły się, gdy BPŚ przestali uznawać posunięcia Rutherforda (drugi prezes Towarzystwa Strażnica, kierujący ŚJ w dawnych czasach), następcy Charles Taze Russell’a, uważanego do dziś przez ŚJ za ich założyciela (moim zdaniem raczej błędnie). W pewnym sensie jest nawet tak, że BPŚ bardziej zasługują na miano prawowitych następców Charles Taze Russell’a, niż sami ŚJ, bowiem ŚJ pozmieniali prawie wszystkie nauki Russella, natomiast BPŚ pozostali raczej wierni wszystkim jego naukom. Wierność Russellowi u BPŚ idzie tak daleko, że ociera się czasem o ewidentną nieuczciwość i plątanie się w zeznaniach podczas bronienia go[3]. W imię błędnie pojętej lojalności niektórzy z BPŚ zaprzeczają też pewnym bezspornie dowiedzionym prawdom historycznym odnośnie Russell’a, np. niezaprzeczalnemu wpływowi adwentystów na jego poglądy religijne, choć nawet na łamach jednego z czasopism samych BPŚ publikuje się artykuły, w których sam Russell przyznawał, że dzięki adwentystom rzeczywiście wypracował niektóre swe poglądy religijne[4].

obrazekW latach 1958 do 1990 polscy BPŚ wydawali czasopismo pt. „Świt Królestwa Bożego i Wtórej Obecności Jezusa Chrystusa”[5]. Po roku 1990 zmieniono tytuł tego czasopisma na „Biuletyn Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego w Polsce”, i w końcu (po roku 1992) na „Nadzieja Królestwa”, które to czasopismo jest dwumiesięcznikiem[6].

W niniejszym tekście zajmę się niespełnioną zapowiedzią końca świata na lata osiemdziesiąte XX wieku, jaką BPŚ promowali na łamach wspomnianego czasopisma „Świt”. W tekście opieram się w całości na analizie rozpraw zamieszczonych na łamach „Świtu”, podając wyczerpujące odnośniki. Wszystko można więc ewentualnie sprawdzić. Zachęcam zatem do czytania także przypisów do tego tekstu, w których zawarłem również wiele dodatkowych istotnych informacji, dla których nie znalazło się niestety miejsce w tekście, ze względu na potrzebę nie rozbijania odpowiednio skonstruowanego toku narracji.

Wszystko zaczęło się od dość stanowczych oświadczeń, wygłaszanych już na samym początku działalności „Świtu” (być może dlatego, że do roku 1980 było wtedy jeszcze daleko). Już w 1964 roku oświadczono na łamach tego czasopisma, że jeśli chodzi o „wielki ucisk” z Mt 24,21 i Łk 21,23, to „trwa on już 50 lat, a koniec jego sięga do około roku 1980”[7]. Uzupełnia to inny numer „Świtu”, w którym czytamy, że to wszystko stanie się „gdy się w końcu ucisku (około roku 1980) rozwinie nowy porządek rzeczy”[8]. W ten sposób niedwuznacznie zasugerowano koniec świata i powtórne przyjście Jezusa na ziemię na rok ok. 1980, bowiem wedle Łk 21,23-27 Jezus ma przyjść właśnie w momencie końca „wielkiego ucisku”.

Na tym oświadczeniu jednak nie poprzestano, przyszły następne, o wiele bardziej stanowcze. W jednym z kolejnych numerów „Świtu” można więc było przeczytać takie oto kolejne zaskakujące oświadczenie: „Na koniec nadmieniamy, że nigdzie w >>Świcie<< nie pisaliśmy, że 144 tysiące członków Kościoła Chrystusowego będą zabrani do nieba po roku 1980. To tylko tyczy się Wielkiego Grona. Z pierwszej klasy na jakiś okres przed rokiem 1980 ostatni zostaną zabrani gdyż z tego powodu będzie przemieniona klasa druga, że pierwszej już na ziemi nie będzie”[9].

Jasno i niedwuznacznie więc tu oświadczono, że członkowie klasy 144 000 będą zabrani do nieba przed rokiem 1980 i „na ziemi ich nie będzie”. Uzupełnia to inny numer „Świtu”, w którym czytamy, że „od roku 1878 do 1978/80” nastąpi „stopniowa przemiana na stan duchowy członków Kościoła i uwielbienia go”[10].

Ale na tego typu zapowiedziach się oczywiście nie skończyło. Na jednej z konferencji w Chicago BPŚ imieniem Ochab skarżył się na pewnego innego członka wspólnoty BPŚ z La Salle, który miał za złe Russellowi, że ziemscy władcy („królowie”) mieli „upaść” w 1914 roku, a mimo to, po upływie tylu lat, „jeszcze są”. Komentując ten fakt w nawiasie do tej wypowiedzi redaktorzy „Świtu” wydanego w 1966 roku oświadczyli nieco zgryźliwie: „On mówca sam nie wiedział co mówił. Jak pożyje jeszcze około 15 lat, to już nie zobaczy żadnego króla”[11]. 15 lat od roku 1966 również doprowadza nas do roku 1980. Mniej więcej wtedy, zdaniem tej przytoczonej notki, miało już nie być ziemskich władców, co oczywiście oznacza, że mieli upaść a ich panowanie miało zostać zastąpione przez Królestwo Boże. Wskazuje na to także inna uwaga „Świtu”, w którym czytamy, że lata panowania ziemskich królów zostały wyznaczone na lata 1878-1980[12]. Te wypowiedzi po raz kolejny ukazują, że redaktorzy „Świtu” najpóźniej na rok 1980 spodziewali się końca doczesnego świata i znanego nam świeckiego porządku. To samo co ziemskich władców miało zdaniem redaktorów „Świtu” spotkać także Kościół chrześcijański, o którym pisali, że rzucony w morze jak kamień młyński „do około roku 1980 będzie się topił”[13].

Wydaje się, że w pewnym momencie nastąpiło jednak u redaktorów „Świtu” jakieś oprzytomnienie i budząc się ze swej apokaliptycznej euforii związanej z okresem roku 1980 jakby na chwilę doznali oni chwilowej niepewności co do zapowiadanych przez siebie cudownych zdarzeń na ten czas. W jednym z numerów „Świtu” napisali oni o zmartwychwstaniu proroków ST w sposób nacechowany jakby pewną ostrożnością, że „[…] nie pisaliśmy, że prorocy będą wzbudzeni w roku 1980, lecz piszemy, że po tym roku”[14].

Rok 1980 zbliżał się coraz bardziej a redakcja „Świtu” jakby nieco stonowała w swych zapowiedziach na rok 1980, nieco się „zabezpieczając”. Od końca lat 60-tych zaczęto bowiem mówić nie tylko o „około roku 1980”, ale o latach 1980-1984 jako okresie, w którym nastąpi koniec świata[15]. W 1969 roku „Świt” jednak zdążył jeszcze zapowiedzieć swym czytelnikom: „Mniej więcej około roku 1980 nastąpi całkowity upadek władzy nominalnego chrześcijaństwa”[16].

Rok 1980 nadszedł a końca świata jak nie było tak nie ma. Przed rokiem 1980 nie zostali także zabrani do nieba niektórzy członkowie BPŚ, jak to przepowiadał wyżej cytowany „Świt”. W związku z tym redakcji „Świtu” nie pozostało nic innego jak pobiec po pomoc do samego pastora Russella, odwołując się do jego nauczania. W końcu „jakoś zaradzono” zarysowującemu się coraz mocniej wspomnianemu problemowi i na łamach jednego z numerów „Świtu”[17] z tego okresu przypomniano pewien artykuł Russella z ang. „Strażnicy” z 1 września 1916, z którego wynikało, że ostateczne obalenie złych systemów ludzkich mogło nastąpić nawet jakieś 70 lat po latach 1914-1917, co daje „na wyjściu” lata 1984-1987, jako ewentualny czas końca. To rzeczywiście mogło jakoś „ratować sytuację”, w jakiej znaleźli się BPŚ z redakcji „Świtu”, spodziewający się końca świata na około 1980 rok, końca, który w ich mniemaniu mógł jednak najwidoczniej nie nadejść w 1980 roku. Było to więc „jakieś wyjście”. Ostatnim światełkiem coraz słabiej pobłyskującej na łamach „Świtu” nadziei na koniec świata w latach 80-tych był jeden z artykułów zamieszczonych w tym czasopiśmie, który koniec świata odsuwał na okres po 1987 roku. Czytamy mianowicie w tym tekście, że „Nowa Era królestwa Tysiąclecia” miała nastąpić „gdzieś po 1987 r.”[18].

Jednakże, czas, Bóg i historia są niekiedy nieubłagane, i tak też było tym razem. Najpierw rok 1980, a potem lata 1984-1987 minęły bezpowrotnie, nie zostawiając po sobie choćby „cienia nadziei” na koniec doczesnego świata i porządku. Czy zatem z tego powodu, wskutek narastającej krytyki wewnętrznej czasopismo „Świt” zawiesiło 3 lata później działalność, chcąc zerwać z wstydliwą przeszłością niespełnionej zapowiedzi końca świata na lata 80-te, przemianowując ostatecznie swój tytuł na zupełnie inny o niewinnie brzmiącej nazwie „Biuletyn Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego w Polsce”, i w końcu (po roku 1992) na „Nadzieja Królestwa”? Tego można się już tylko domyślać.

Niestety, mimo wielu prób dotarcia do nowej odsłony tego czasopisma nie udało mi się uzyskać dostępu ani do „Biuletynu Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego w Polsce”, ani do „Nadziei Królestwa”. W ten sposób nie mogę się na łamach niniejszego tekstu wypowiedzieć, czy czasopisma te nawiązują do dorobku „Świtu” i czy na łamach tych czasopism wyrażono coś w rodzaju samokrytyki za omówione wyżej niespełnione zapowiedzi. Ludzie wypowiadający takie niesprawdzone przepowiednie związane z Bogiem są przecież wyraźnie potępieni przez Jahwe w Biblii (por. Ez 13,17n.), więc wydaje się, że BPŚ powinni się jakoś ze swych niespełnionych zapowiedzi wytłumaczyć. Ciekawe, że po roku 1982 z artykułów drukowanych na łamach „Świtu” nagle zniknęły tak licznie pojawiające się kiedyś docinki na temat końca świata w latach 80-tych. Autorzy artykułów drukowanych na łamach tego czasopisma stracili w tym okresie również całą swoją gorliwość, momentami wręcz nawet butę, która wcześniej dodawała im animuszu oraz impulsu do osiągania dużego poziomu erudycji w różnego rodzaju polemikach z innymi, w kwestiach tego, o czym pisał i w co wierzył pastor Russell. Od tej pory z czasopisma „Świt” zaczęło wyzierać jakby zniechęcenie.

Najbardziej chyba jednak interesujące jest w tym wszystkim to, że „Świt”, który ma na swym koncie niespełnione przepowiednie związane z latami osiemdziesiątymi XX wieku, sam wcześniej bardzo ostro krytykował innych, którym też nie spełniły się ich apokaliptyczne przepowiednie wyznaczone na jakiś okres czasu. Na przykład w jednym z numerów „Świtu” czytamy o tym, że Johnson[19] zapowiadał koniec świata na rok 1956 a umarł w roku 1950, i końca świata wtedy nie było. Na łamach wspomnianego numeru „Świtu” czytamy też o tym, że Rutherford również ma na swoim koncie niespełnione zapowiedzi. W związku z tym wspomniany numer „Świtu” nazywa Johnsona i Rutherforda „prorokami zdrady” i „serca swego i umysłu”[20]. Również w innym numerze „Świtu” wypominano Johnsonowi, że jego zapowiedzi co do rewolucji, Mussoliniego i końca świata w roku 1932 nie wypełniły się[21]. Tym samym, redakcja „Świtu” wypowiadając słowa takiego potępienia dla Johnsona i Rutherforda sprawiła, że ich własne słowa potępienia dla tych obu panów obróciły się przeciwko samym BPŚ, po tym, gdy publikowane na łamach „Świtu” zapowiedzi końca świata na lata 80-te XX wieku nie spełniły się. Redakcja „Świtu” została w tym momencie porażona od „własnej broni”, niczym w słowach Jezusa z Mt 12,37, gdzie czytamy właśnie o tych, co zostaną potępieni przez swe własne słowa (por. też Mt 7,2; Mk 4,24; Łk 6,38).

Paradoks całej tej sytuacji dostrzegł nawet jeden z czytelników „Świtu”, którego list „Świt” zdecydował się o dziwo nawet opublikować. W liście tym, niejaki E. Schulz z Niemiec zachodnich pisał: „Gdy w >>Świcie<< ukazywały się te daty 1980 względnie 1984 rok, […] to zaraz napisałem moje obawy co do tych przepowiedni i nadmieniłem, że krytykujecie Johnsona za jego proroctwa o rewolucji, a w tym samym numerze wystawiacie także daty prorocze”[22].

Na uwagę zasługuje też fakt, że z powodu niespełnienia się przepowiedni końca świata u ŚJ na rok 1975 „Świt” napisał, że w ten sposób „udowadnia Bóg ich obłudę i fałsz”[23]. Czy to ma oznaczać, że fakt niespełnienia się wyznaczonej przez polskich BPŚ ze środowiska „Świtu” zapowiedzi końca świata na lata 80-te XX wieku również „udowadnia ich obłudę i fałsz”? Odpowiedzi na to pytanie niech każdy udzieli sobie już sam.

Jan Lewandowski, Warszawa 2003


[1] Niniejszy tekst był już wcześniej zamieszczony na łamach czasopisma „Sekty i Fakty” – por. Jan Lewandowski, Badacze Pisma Świętego. Proroctwo końca świata na lata 1980-1987, „Sekty i Fakty”, nr 19 (4/2003), s. 36-38.

[2] Po więcej informacji na temat BPŚ odsyłam choćby do: Grzegorz Fels, Świadkowie Jehowy bez retuszu, Niepokalanów 1995, s. 125-126. Historię rozłamów wśród spadkobierców nauk Russella bardzo szczegółowo omawia Julian Grzesik, w: Historia Ruchu Badaczy Pisma świętego, Lublin 1999.

[3] Np. w jednym z czasopism BPŚ z jednej strony przyznaje się kilkakrotnie, że sam Russell (a nie tylko jego zwolennicy) oczekiwał wniebowzięcia w 1914 roku (por. Czy chronologia jest zepsuta?, “Świt”, nr 2, rok I (1958), s. 11; por. też Figuralne doświadczenia Eliasza i Elizeusza, “Świt”, nr 8, rok IV (1961), s. 5). W innym z czasopism BPŚ również wyraźnie przyznano, że Russell przynajmniej na początku oczekiwał na wniebowzięcie w 1914 roku: „Powiadają, że brat Russell pomylił się, bo spodziewał się zabrania kościoła w 1914 roku. Taka była na początku jego myśl” (W. Szutiak, Druga odpowiedź bratu T. Kusykowi, „Świt”, nr 5, rok XIV (1971), s. 34; Tak też wynika z przedmowy Russella do II Tomu z 1916 roku, gdzie pisał: „Autor przyznaje, że w tym tomie wyraża jasno myśl, iż święci Pańscy mogą spodziewać się połączenia z Panem w Jego chwale, przy końcu Czasów Pogan. Była to naturalnie pomyłka, ale Pan dopuścił ją dla błogosławieństwa swego ludu” – cyt. za Trudności ostatecznych czasów, „Straż”, nr 5, rok XIII (1934), s. 74; por. też W obronie prawdy, „Straż”, nr 5, rok IV (1925), s. 73). Z drugiej zaś strony, kiedy indziej na łamach tego samego cytowanego czasopisma „Świt” zaprzecza się temu, że Russell miał oczekiwania co do porwania w roku 1914, twierdząc jednocześnie, że Russell nie miał takich oczekiwań, tylko jego zwolennicy takie oczekiwania mieli: „To nie brat Russell temu winien (oczekiwaniom co do wniebowzięcia w 1914 roku – przyp. J.L.), ale sami bracia. Uważamy, że nie można mówić, że on się pomylił” (Poznanie czasu ważna sprawa, “Świt”, nr 5, rok III (1960), s. 14; por. też R. Damijan, Dyskusja z czytelnikami, „Świt”, nr 1 (174), rok XXVII (1984), s. 30). Nie trudno zauważyć, że przytoczone przed chwilą słowa „nie można mówić, że on [tzn. Russell – przyp. JL] się pomylił” są sprzeczne z cytowanymi wcześniej w tym przypisie za czasopismem „Straż” nr 5 z 1925 słowami samego Russell’a, który pisał, że jego oczekiwania na wniebowzięcie w 1914 roku „to naturalnie była pomyłka”. Choć redaktorzy „Świtu” twierdzili z jednej strony, że w sprawie oczekiwań na rok 1914 Russell nie mógł uczynić pomyłki, to jednocześnie z drugiej strony potrafili oni zarazem twierdzić, że Bóg dopuszczał u Russella celowo pomyłki odnośnie końca żniwa (czyli końca na rok 1914) i sprzeczności w jego pismach, dla „wypróbowania” tych co za nim poszli - por. Potop jako ilustracja, “Świt”, nr 2, rok II (1959), s. 26-27; por. też Rozmowa dwóch Badaczy, “Świt”, nr 4, rok II (1959), s. 10; por. też Russell w paszczy krytyków, „Świt”, nr 6, rok XIII (1970), s. 20 n., gdzie winę za przepowiednie Russella co do końca świata zrzuca się na tłumaczy polskiej wersji tomów Russella.

[4] Np. w jednej z publikacji BPŚ zaprzecza się, że Russell mógł cokolwiek ze swych poglądów religijnych zawdzięczać adwentystom: „To było odwrotnie. Adwentyści byli pod wpływem Russella” (J. Wereski – Grabina, Oj, wstyd panowie!, „Świt”, rok XIX (1976) nr 6, s. 6). Takie oświadczenie na łamach zacytowanego czasopisma jest o tyle dziwne, że czasopismo to zaledwie 8 lat wcześniej publikowało artykuł Russella z ang. „Strażnicy” z 15 lipca 1906, gdzie przyznawał on, które ze swych koncepcji religijnych przejął od adwentystów – por. Zbory i przesiewanie Żniwa, art. cyt., „Świt”, rok XI (1968) nr 1, s. 12-38, gdzie znajduje się przedruk całego wspomnianego artykułu.

[5] Ze względu na to, że tytuł tego czasopisma jest długi w przypisach podaję skróconą formę tego tytułu: „Świt”.

[6] Por. Grzegorz Fels, Świadkowie Jehowy bez retuszu, dz. cyt., s. 73, 126.

[7] Echo z uczt duchowych w Polsce, „Świt”, nr 2, rok VII, marzec – kwiecień 1964, s. 30; por. też Widok ze Strażnicy, „Świt”, nr 3, rok VII, maj – czerwiec 1964, nr 3, s. 2.

[8] Kto może poznać tajemnice Boga?, „Świt”, nr 3, rok XI, maj – czerwiec 1968, s. 9.

[9] Odpowiedzi dla Poznania, „Świt”, nr 1, rok IX, styczeń – luty 1966, s. 25.

[10] B. Cianciara, Prawdziwy Kościół Boży, „Świt”, nr 6 (137), rok XX, listopad – grudzień 1977, s. 13.

[11] Por. K. A. Zieliński, Echo z Uczty Duchowej w Chicago, Illinois, „Świt”, nr 2, rok IX, marzec – kwiecień 1996, s. 39.

[12] Por. Czy zbliżamy się do trzeciej fazy Armagedonu?, „Świt”, nr 3 (128), rok XIX, maj – czerwiec 1976, s. 14.

[13] Jak mamy postąpić?, „Świt”, nr 3, rok IX, maj – czerwiec 1966, nr 3, s. 4.

[14] Odpowiedź bratu A.K., „Świt”, nr 4, rok IX, lipiec- sierpień 1966, s. 21.

[15] Por. np. T. Wiśniewski, Chronologia biblijna pod rozwagę myślącym, „Świt”, nr 6, rok XI, listopad – grudzień 1968, s. 16.

[16] Wysychanie wód Babilonu, „Świt”, nr 4, rok XII, lipiec – sierpień 1969, s. 31.

[17] Por. „Świt”, nr 2 (151), marzec- kwiecień 1980 (rok XXIII), s. 4.

[18] Przymierze ze śmiercią, „Świt”, nr 6, listopad – grudzień 1982, s. 17.

[19] Życiorys Johnsona można znaleźć w: Życiorys Pastora Pawła S. L. Johnsona, „Teraźniejsza Prawda”, nr 258, 259, wrzesień-grudzień 1971, s. 77-83. Był on przywódcą kolejnego z ruchów religijnych, uważając się za spadkobiercę i kontynuatora nauk oraz myśli religijnej C. T. Russell’a. W Polsce ruch ten jest znany pod nazwą świeckiego stowarzyszenia „Epifania”.

[20] Prorocy zdrady, „Świt”, nr 6, rok IX, listopad – grudzień 1966, s. 30, 37. Johnson pisał w czasopiśmie „Teraźniejsza Prawda” (maj 1949), że „zanim przejdziemy wtórą zasłonę w październiku 1956 r.”, wszystkie książki zostaną ukończone. Johnson pisał też (choć zmarł w 1950 roku), że dożyje roku 1956: „naszym […] przekonaniem jest, iż posłaniec epifaniczny [tzn. Johnson – przyp. JL] dokończy swojej pracy w jesieni 1956 r. Lecz są niektórzy wątpliwi bracia, którzy myślą, że posłaniec epifaniczny nie dożyje do tego czasu” (oba teksty cyt. za Rozmowa badacza z Epifanistą, „Świt”, nr 4, rok X, lipiec – sierpień 1967, s. 7 – 9); o przepowiedniach końca świata Johnsona wypominanych mu na łamach „Świtu” por. też T. Siółkowski, Dobry bój wiary, „Świt”, nr 1 (132), rok XX, styczeń – luty 1977, s. 16.

[21] Por. Epifaniczny Armagedon, „Świt”, nr 2, rok XIV, marzec – kwiecień 1971, s. 19n. Redakcja „Świtu” bardzo chętnie zamieszczała też krytykę przepowiedni ŚJ na rok 1954, czy na lata 1974/75 – por. Listy do Redakcji, „Świt”, nr 1, rok XVI, styczeń – luty 1973, s. 41; por. też Listy do Redakcji, „Świt”, nr 5, rok XVI, wrzesień – październik 1973, s. 27; por. też wypomnienie Zaborowskiemu (kolejny przywódca religijny, który uważał się za kontynuatora myśli religijnej Russella) niespełnionej przepowiedni końca świata na rok 1950 w: Listy do Redakcji, „Świt”, nr 2, rok XVI, marzec – kwiecień 1973, s. 23. O „Grupie Zaborowskiego” por. w: Grzegorz Fels, Świadkowie Jehowy bez retuszu, dz. cyt., s. 131.

[22] E. Schulz, Do Redakcji „Świtu”, „Świt”, nr 6, rok XV, listopad – grudzień 1972, s. 28.

[23] Józef Wereski, Różne wieści ze świata, „Świt”, nr 4 (129), rok XIX, lipiec – sierpień 1976, s. 37; por. też list Gertrudy Wicik, która pisze w swym liście na łamach „Świtu” o pewnym ŚJ, który odszedł z Organizacji ŚJ z powodu przepowiedni roku 1975, stawiając go jakby za wzór godny naśladowania (por. Co czytelnicy piszą?, „Świt”, nr 6 (137), rok XX, listopad – grudzień 1977, s. 28).


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2022