Jak zatajano prawdę o roku 1975

Autor: Jan Lewandowski 2001-03-12

Świadkowie Jehowy spodziewali się kiedyś końca złego świata w bitwie Armagedon jaka miała nastąpić - według ich obliczeń - w roku 1975. Wydana przez Towarzystwo Strażnica w roku 1995 książka pt. Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, która jest omówieniem historii Świadków Jehowy, tak oto wspomina związane z tym rokiem oczekiwania:

"Jeśli nie spełnią się wszystkie oczekiwania Świadków związane z rokiem 1975, jak to wpłynie na ich gorliwość w wykonywaniu ogólnoświatowego dzieła głoszenia...?" "Na przykład ze sprawozdania z działalności Świadków Jehowy na całym świecie w latach 1977 i 1978 wynikało, że zmniejszyła się liczba biorących udział w dziele głoszenia. Czy ten spadek należało w jakimś stopniu przypisać nie spełnionym oczekiwaniom związanym z rokiem 1975? Być może", "pewne wyliczenia dat i związane z nimi oczekiwania stały się przyczyną głębokich rozczarowań." "również w roku 1975, gdy nie spełniły się ich nadzieje związane z nastaniem Millenium." "Uświadomiono sobie, że został popełniony błąd" (str. 107, 110, 633, pogrubienia od JL).

Celem niniejszego artykułu nie będzie jednak jedynie omawianie zapowiedzi końca świata, jakie czyniły w stosunku do tego roku ich publikacje. Uczynił np. to już wystarczająco dobrze Włodzimierz Bednarski w swej książce pt. Pismo św. a nauka Świadków Jehowy, gdzie znajdujemy poświęcony temu cały obszerny rozdział 54 (kliknij na link ROK 1975 ).

W niniejszym tekście postanowiłem skoncentrować się na czymś innym, a mianowicie, spróbuję na podstawie nie omawianego dokładnie jeszcze nigdzie jednego z tekstów ukazać, jak Towarzystwo Strażnica pisało kiedyś w swych publikacjach, że nie zapowiadało na rok 1975 Armagedonu, a takie zapowiedzi czynili niby jedynie zwykli przeciętni Świadkowie Jehowy. Potem, po latach, Towarzystwo Strażnica przyznawało się wbrew swym słowom, że to jednak ono było odpowiedzialne za rozbudzenie oczekiwań na ten rok, a więc sprawa przybiera ciekawy obrót. Warto więc wejrzeć w głąb historii i przypomnieć niektóre oświadczenia Towarzystwa Strażnica, aby w ten sposób ujawnić jak zwodzicielscy są ci przywódcy religijni, gdy trzeba przyznać się do błędu.

W Strażnicy nr 10 z roku 1975 roku (błędnie oznaczanej jako Strażnicy z roku XCVII), w artykule pt. Boskie zamierzenie coraz bardziej doceniane, Towarzystwo Strażnica oświadczyło na temat roku 1975:

"Publikacje świadków Jehowy wyjaśniły, że chronologia Biblijna zdaje się wskazywać, iż w połowie lat siedemdziesiątych bieżącego stulecia dopełni się 6000 lat istnienia człowieka. Literatura ta bynajmniej nie orzekała, że wtedy nastąpi koniec świata, choć mimo to krążyło na ten temat mnóstwo indywidualnych spekulacji" (str. 18, pogrubienie od JL).

Jest to całkowita nieprawda, a fakt, że nikt do tej pory wśród naszych polskich autorów piszących o Świadkach Jehowy nie poświęcił więcej należytej uwagi temu powyższemu oświadczeniu spowodował, że ja postanowiłem dokonać tego na miarę swych skromnych możliwości w niniejszym artykule. Z tego co wiem, to jedynie tylko w wyżej wymienianej książce Włodzimierza Bednarskiego, ukazała się jak dotąd jedyna wzmianka o tym tekście (str. 294, wydanie z 1997 roku), ale i tak nie dużo, bo tylko tyle, że tekst mówi o końcu 6000 lat istnienia ludzkości. Natomiast w niektórych z dostępnych mi obcojęzycznych opracowań o Świadkach Jehowy tekst ten został należycie dostrzeżony. Owi autorzy omawiają ten tekst jako cytat z The Watchtower z 15 października 1974 roku (str. 635), który jest właśnie angielskim odpowiednikiem wyżej przeze mnie cytowanej jego wersji polskiej. Tekst ten w wersji angielskiej omawiają Duane Magnani i Arthur Barret, którzy poświęcają temu tekstowi nawet cały jeden rozdział z dwóch rozdziałów specjalnie poświęconych zagadnieniu roku 1975, i w swej książce pt. The Watchtower Files: Dialogue with Jehovah`s Witnesses (wersja II Tomowa), na str. 540, 550 zamieszczają nawet fotokopię strony 635 z powyższej The Watchtower. Tekst ten cytuje też D. A. Reed w swojej znakomitej pracy pt. Index of Watchtower errors (Grand Rapids, 1990) na stronach 46, 109.

Zatem czyniąc zadość deklaracjom wcześniejszym omówię i ja szerzej ten tekst, wykorzystując z pożytkiem spostrzeżenia wyżej wymienionych anglojęzycznych badaczy tematu i dodając też trochę własnych spostrzeżeń w tej materii.

Otóż, jak pisałem wyżej, całkowitą nieprawdą jest to, co podaje cytowany przeze mnie fragment z tej Strażnicy, a mianowicie to, że publikacje Świadków nie sugerowały na rok 1975 końca świata, a czynili to jedynie przeciętni Świadkowie Jehowy i rzekomo jedynie ich to była wina. Literatura Świadków Jehowy już od końca lat sześćdziesiątych bardzo wyraźnie bowiem orzekała, że w roku 1975 nastąpi koniec świata, a nawet, że musi się tak stać. Przytoczę teraz kilka cytatów z ich publikacji wydanych przez nich przed tym rokiem, które są tego ewidentnym dowodem. Zaczniemy od Strażnicy, rok XCI (tzn. rok 1970), nr 18, która na str. 12, 13 podawała, że widzialne panowanie Chrystusa nad ziemią musi pokrywać się z siódmym milenium, które rozpoczyna się w połowie lat siedemdziesiątych:

"Zatem siódme millenium po stworzeniu człowieka przez Jehowę Boga powinno się rozpocząć przed upływem bieżącego dziesięciolecia." "czy więc koniec sześciu tysięcy lat ciemiężycielskiego zniewolenia ludzi pod rządami szatana diabła nie byłoby dla Jehowy Boga odpowiednią chwilą na wprowadzenie millenium sabatniego wytchnienia całej ludzkości? Z pewnością! " (str. 13, par. 42).

W tej samej publikacji czytamy dalej:

"Jeżeli Pan Jezus Chrystus ma być ››Panem i sabatu‹‹ to jego tysiącletnie panowanie musi być siódmym w serii okresów tysiącletnich, czyli milleniów. Tylko pod tym warunkiem będzie ono panowaniem sabatnim" (par. j.w.). "...sabatnie panowanie Chrystusa obejmujące cały tysiąc lat, będzie dla ziemi i jej mieszkańców okresem pokojowym. Będzie to pora wytchnienia od wszelkiego wojowania i stosowania przemocy, właściwego poprzednim sześciu tysiącom lat" (par. 43). "podczas swego sabatniego królowania wyzwoli ludzkość z uzależnienia od Szatana Diabła i jego demonów oraz oswobodzi ją od śmiercionośnych skutków grzechu i niedoskonałości" (par. 44, wszystkie podkreślenia i pogrubienia od JL).

Również ''Przebudźcie się!'' nr 12 z lat 1960 - 1969 w artykule pt. ''Jak długo to jeszcze potrwa''(str. 9) pisało, że Chrystus "musi" - podkreślam - musi rozpocząć swe 1000 letnie panowanie najpóźniej w 1975 roku, ponieważ jeśli uczyni to później, to zdaniem tej publikacji nie zmieści się z tym już wtedy w siódmym dniu odpoczynku Bożego, który miał trwać 7000 lat (por. Strażnica, rok XCIII, nr 18, str. 22, oraz ''Czy Biblia jest rzeczywiście Słowem Bożym?'', str. 19), a którego szóste tysiąclecie miało minąć właśnie w roku 1975. Zacytuję tekst z tego ''Przebudźcie się!'' i zestawię następnie z uzupełniającym go świetnie tekstem ze Strażnicy, rok XCIII, nr 18, gdzie zobaczymy to o czym mówię jak na dłoni:

"W roku 1975 upływa 6000 lat." "Biblia podaje, że Bóg przygotował ziemię na mieszkanie dla ludzi przez "sześć dni", czyli okresów. Ze wskazówek podanych w Słowie Bożym wynika, że każdy taki dzień trwał 7000 lat. Z księgi Rdz. 2;2 dowiadujemy się, że Jehowa odpoczął po całym swym trudzie jaki podjął. Ów siódmy dzień odpoczynku Bożego trwa już prawie 6000 lat a przed jego końcem Chrystus musi panować jeszcze 1000 lat" (Przebudźcie się!, jak wyżej, str. 10, pogrubienia od JL).

"Zatem siódmy tysiąc lat tego siódmego ››dnia‹‹ sam w sobie będzie sabatem. Szatan i jego demony będą w tym czasie związani. Panować będą Chrystus i jego namaszczeni duchem Bożym naśladowcy, sprawując funkcję królów i kapłanów. Z jakim wynikiem? Otóż wszyscy nieprzyjaciele Boży legną pod stopami Chrystusa. Dzięki temu sabatowi siódmy "dzień" okaże się naprawdę święty" (Strażnica, rok XCIII, nr 18, str. 22, pogrubienia od JL).

Powyższe nie wymaga komentarza. Idę dalej w wyliczaniu grupy tekstów nie pozostawiających wątpliwości co do tego, że w 1975 roku nastanie raj.

Strażnica, nr 23 z 1970 roku, na str. 10 w par. 5, podawała:

"Jezus powiedział w czasie swej ziemskiej służby, że nie zna dnia ani godziny (Mat 24;36). Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p. n. e., co na rok 1975 n. e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa (pogrubienia od JL)."

Strażnica nr 16 z 1968:

"A więc pozostało siedem lat do osiągnięcia 6000 lat siódmego dnia." "pod panowaniem Królestwa Bożego na czele z Chrystusem Jezusem ludzkość będzie wydźwignięta z 6000 lat grzechu i śmierci" (str. 5, pogrubienia od JL)

"A więc już sześć tysięcy lat ludzkość wzdycha, ponieważ panuje nad nią jeden i ten sam władca, który w Piśmie świętym określony jest mianem ››boga tego systemu rzeczy‹‹ oraz ››władcy tego świata‹‹, a który zarazem też jest głównym nieprzyjacielem Bożym. Biblia ponadto nazywa go Szatanem i Diabłem." "Mesjańskie Królestwo Boże w ciągu jednego tysiąca lat usunie z ziemi wszelkie złe skutki sześciu tysięcy lat panowania Szatana" (Strażnica, rok XCV, nr 19, str. 20, pogrubienia od JL, por. Świadkowie Jehowy głosiciele...., str. 104, przypis).

Zwróćmy uwagę, że panowanie grzechu i śmierci miało - według tych cytatów - trwać tylko 6000 lat, a więc co najwyżej do 1975 roku. Już tylko to sugeruje, że potem musiało nastąpić widzialne panowanie Chrystusa. Podobnie wyżej cytowane ''Przebudźcie się!'' stwierdzało:

"Po 6000 lat cierpień ludzkości w niewoli grzechu, chorób śmierci i Szatana zazna ona odpoczynku, którego bardzo potrzebuje " (str. 10).

Inna publikacja Świadków Jehowy uzupełniała:

"Wkrótce dobiegnie kresu sześć tysięcy lat dziejów ludzkich. W świetle tych faktów wszystko, co się dzieje na świecie, ma nader doniosłe znaczenie. Do czego to właściwie doprowadzi ? Otóż warunki panujące na świecie silnie przemawiają za bliskością końca" (Strażnica, rok XCV, nr 17, str. 3, par. 10, pogrubienia od JL).

A oto jeszcze jeden cytat z publikacji Świadków Jehowy, z którego jasno wynika, że według publikacji Świadków Jehowy w momencie zakończenia 6000 lat istnienia ludzkości (czyli w roku 1975) miał nastąpić raj na ziemi:

obrazekSiódmego dnia odpoczął Bóg od wszystkich dział swoich‹‹; ten czas odpocznienia zaczął się ponad 4000 lat przed Chrystusem. ... Bezpośrednio potem apostoł Paweł pisze od siebie, wciąż mówiąc o wejściu do odpocznienia Bożego, co wskazuje, że do czasów Pawła okres ten trwał już ponad 4000 lat, ...Ponadto słowa Pawła o wejściu chrześcijan do odpocznienia Bożego są aktualne jeszcze i dziś, to znaczy w szóstym dziesięcioleciu XX wieku, czyli po upływie prawie 6000 lat od czasu, do którego się odnosi 1 Mojżeszowa 2:2. Obecnie bliska jest walka Armagedonu i mające rozpocząć się tuż po niej tysiącletnie panowanie Chrystusa, podczas którego wybawiona ludzkość dostąpi przywileju wejścia do odpocznienia Bożego. Wszystko to przedłuża więc czas trwania odpocznienia Bożego do 7000 lat. A zatem taka jest długość siódmego dnia, w którym Bóg odpoczywa uświęcając ten dzień na rzecz usprawiedliwienia siebie jako Stwórcy. Cieniem jakich przyszłych dóbr był cotygodniowy szabat żydowski? Jako siódmy dzień tygodnia był on cieniem ostatniego tysiąclecia w dniu odpoczynku Bożego, trwającym 7000 lat. Tych tysiąc lat Bóg wyznaczył Panu Jezusowi, aby w tym okresie panował bez przeszkód ze strony organizacji Diabła zarówno w niebie, jak i na ziemi" (Niech Bóg będzie prawdziwy, wyd. II [b.r.w.], str. 118, 119, pogrubienia od JL).

Jezus dokonał na ziemi wielu cudownych dzieł, szczególnie w sabat. Czynił to nie w celu pokazania, że w sabat należy czynić dobrze. Wskazał w ten sposób na większy dzień sabatu, którego proroczym obrazem był sabat cotygodniowy ? na tysiącletni. Dzień Sabatu, który ma nastać po upływie 6000 lat istnienia człowieka (Ps. 90:4, 1 Piotra 3:8). Jezus zobrazował w ten sposób, ze podczas nadchodzącego tysiącletniego sabatu uwolni ludzkość od niedoskonałości i śmierci, odziedziczonych po naszych prarodzicach. Dokładne obliczenia chronologiczne wskazują, iż 6000 lat istnienia człowieka dobiega końca w połowie lat siedemdziesiątych, a zatem jeszcze za życia pokolenia, które, zgodnie z proroczymi słowami Jezusa z Mateusza 24:34 widziało koniec "wyznaczonych czasów narodów" w roku 1914. To pokojowe panowanie Jezusa jest już więc bardzo bliskie!" (Służba Królestwa, nr 9 z 1970 roku, str. 1, par. 4).

Publikacje Towarzystwa Strażnica próbowały wszelkich środków do tego, aby zdopingować swych wiernych w temacie roku 1975. Dodawano im otuchy na różne sposoby, sugerując również, że nie są osamotnieni w swych oczekiwaniach na rok 1975, bowiem rzekomo nawet funkcjonariusze Babilonu Wielkiego spodziewają się końca na ten rok. W związku z tym w jednej z publikacji Świadków Jehowy doczekaliśmy się takiego oto oświadczenia:

"W kilku miejscowościach księża ogłosili z ambon, że w roku 1975 nastąpi koniec świata, a jeden powiedział nawet: ››Świadków Jehowy na pewno Bóg zesłał ku naszej pociesze‹‹" (Służba Królestwa, nr 8 z 1970 roku, str. 6, par. 5).

Początek widzialnego panowania Chrystusa nad ziemią w 1975 roku Świadkowie Jehowy zasugerowali już w roku 1966, pisząc, że:

"nie jest to zwykły przypadek, ani zbieg okoliczności, ale miłościwe zamierzenie Jehowy Boga żeby królowanie Jezusa Chrystusa ››Pana sabatu‹‹ pokrywało się z siódmym tysiącleciem istnienia człowieka", które "rozpocznie się jesienią 1975 roku" (Życie wieczne w wolności synów bożych, str. 20, par. 41 i str. 21, par. 43).

Zwróćmy uwagę na powyższe słowa "miłościwe zamierzenie Jehowy Boga." Określono nimi stopień prawdopodobieństwa co do faktu zbiegnięcia się końca 6000 lat istnienia człowieka z początkiem tysiącletniego widzialnego panowania Chrystusa nad ziemią. Po stwierdzeniu, że jest to miłościwe zamierzenie Jehowy Boga, czytelnikowi nie pozostaje nic innego jak dojście do wniosku, że to prawdopodobieństwo jest 100 procentowe. Mimo to, wiceprezes Świadków Jehowy Fryderyk Franz na przemówieniu w Baltimore, gdzie 1966 roku ogłaszał wydanie przed chwilą cytowanej książki twierdził, że nie jest to takie pewne (Strażnica, nr 1 z 1967 roku, str. 12, por. Świadkowie Jehowy głosiciele..., str. 104), podobnie jak Strażnica, rok CI, nr 23, która na stronie 2 (par. 5) stwierdzała, że ta książka wcale nie uczy o pewności nastania raju w 1975 roku, a jedynie uczy o takiej "możliwości" (por. Służba Królestwa nr 1 z 1971 roku, str. 11 i Przebudźcie się! nr 1 z 1970 roku, str. 13). Czy te opinie są szczere? Strażnica ta miała także pretensje do szeregowych głosicieli o to, że narobili oni sobie nadziei wobec roku 1975 po przeczytaniu tej książki (str. i par. j.w.).

Inna ''Strażnica'' (rok XCVII, nr 1), po latach - jakby to nie Ciało kierownicze było winne rozbudzenia oczekiwań na rok 1975 - miała pretensję do Świadków Jehowy także o to, że w nadziei nastania raju po tym roku planowali oni sobie odłożyć oszczędności finansowe jedynie do tej daty (str. 14, por. Strażnica, rok XCVIII, nr 10, str. 10). Zapytajmy: Dlaczego Towarzystwo miało do swych wiernych pretensję o to, że tak oni postępowali? Nie robili oni przecież nic złego, wręcz przeciwnie - słuchali jedynie swych przywódców religijnych, którzy pisali im w swych publikacjach, że nastanie raju na ziemi w 1975 roku, to - jak czytaliśmy wcześniej - nie przypadek ani zbieg okoliczności, ale miłościwe zamierzenie Jehowy. Natomiast pozbywanie się przez Świadków Jehowy środków potrzebnych do życia, tak, aby starczało jedynie do roku 1975, było przez Towarzystwo ukazywane jako wzór godny do naśladowania, co ujmowali w ten oto sposób w swym wewnętrznym anglojęzycznym biuletynie pt. Kingdom Ministry:

"Mamy wieści o braciach sprzedających swe domy i posiadłości, planujących zakończyć resztę swych dni w tym starym systemie w służbie pionierskiej. Z pewnością jest to znakomitte wyjście na spędzenie krótkiego czasu pozostającego do zakończenia podłego systemu rzeczy" (maj 1974 rok, str. 3, pogrubienia od JL, patrz też D. Reed, How to Rescue Your Loved from the Watchtower, Grand Rapids 1989, który na str. 74 zamieszcza fotokopię tej strony, patrz też jego Index..., gdzie cytuje on ten tekst na str. 109).

Natomiast Arthur Barret i Duane Magnani w swej książce The Watchtower Files: Dialogue with..., na stronie 537 zamieścili godną przypomnienia fotokopie strony 3 z angielskiej Kingdom Ministry (odpowiednik naszej polskiej Służby Królestwa z tamtych lat) z czerwca 1969 roku. Czytamy tam takie oto słowa skierowane do młodych Świadków Jehowy:

"Wśród ludu Jehowy jest wielu poświęcających się młodych ludzi. Jesteś jednym z nich? ...Czy w najbliższym czasie skończysz szkołę? Jeśli tak to co zamierzasz robić potem? Owszem możesz mieć wiele kuszących propozycji studiowania, czy możliwości dobrze płatnej pracy. ... Ze względu na krótki czas jaki pozostał decyzja o kontynuowaniu kariery w tym systemie rzeczy jest nie tylko niemądra ale wyjątkowo niebezpieczna"

Czy zatem słusznie Towarzystwo Strażnica ma do swych wiernych pretensję o ich oczekiwania na rok 1975, do których to oczekiwań w znacznej mierze się przyczyniło i podtrzymywało, pochwalając je potem, co widzieliśmy w cytatach przytoczonych przed chwilą?

Jeśli ktoś nie ufa moim spostrzeżeniom co do tego, że Towarzystwo przed rokiem 1975 serwowało na łamach swoich publikacji wypowiedzi o Armagedonie jaki miał w tym roku nastąpić, to mogę przytoczyć relacje z ich najnowszych publikacji, które same to przyznają. Książka pt. Świadkowie Jehowy głosiciele..., omawiając wypowiedź prezesa Franza, "w duchu" której "postępowało wielu świadków Jehowy" i który przestrzegał przed mówieniem "że akurat to czy owo zdarzy się w latach dzielących nas od roku 1975" podała:

"Jednakże opublikowano też inne wypowiedzi na ten temat, a niektóre były chyba zbyt stanowcze" (str. 104, pogrubienia od JL)

Następnie czytamy w tej samej książce:

"Doprowadziło to potem do poglądu - traktowanego czasem jako możliwość, a czasem jako coś pewniejszego - że skoro siódme tysiąclecie historii ludzkiej miało się rozpocząć w roku 1975, to właściwie od tego czasu mogłyby też zacząć się rozgrywać wydarzenia związane z nastaniem Tysiącletniego Panowania Chrystusa" (str. 633, pogrubienia od JL).

"Szkoda, że owe późniejsze sformułowania, jakby przesłoniły tamte ostrożne słowa i u wielu spotęgowały uprzednio rozbudzony nastrój oczekiwania" (Strażnica, rok CI, nr 23, str. 3, par. 5, por. D. Reed, Index..., str. 110, który cytuje ten tekst z angielskiej Strażnicy z 15 marca 1980, ze str. 17).

Jak widać, choć Towarzystwo Strażnica strofowało głosicieli słowami: "Zważajmy też, aby na temat roku 1975 nie mówić więcej, niż powiedział w tej sprawie ››niewolnik‹‹" (Służba Królestwa nr 1 z 1971 roku, str. 12), to jednak samo wykroczyło ponad swe wcześniejsze ostrożne oświadczenia na temat roku 1975.

Strażnica, rok CI, nr 23 na str. 3, w paragrafie 6 dostarczyła nam też ważnej informacji o członkach Ciała kierowniczego, pisząc o nich jako o osobach:

"które miały coś wspólnego z rozgłaszaniem informacji pozwalających wiązać jakieś nadzieje z ową datą" (tzn. z rokiem 1975 - przyp. JL).

W związku z tym wszystkim zadajmy szczerym Świadkom Jehowy takie oto ważne pytanie: Jeśli - zgodnie z powyższymi cytatami - opublikowane przez Ciało kierownicze wypowiedzi "pozwalały wiązać nadzieje z ową datą" ponieważ "były chyba zbyt stanowcze", a pogląd o początku Panowania Chrystusa w roku 1975 był przez Ciało kierownicze traktowany "czasem jako coś pewniejszego", to czy jest prawdą że publikacje Towarzystwa nie sugerowały końca złego świata na ten rok, tylko była to wina zwykłych głosicieli, jak to podawała cytowana na samym początku artykułu Strażnica, rok XCVI, nr 10?

Oprócz tego, że przyznają się iż w swoich publikacjach rzeczywiście uczyli o możliwości końca w 1975 roku, i nie były to tylko oczekiwania szeregowych głosicieli, to z powyższego cytatu wynika też inna ciekawa rzecz. Mianowicie, Towarzystwo Strażnica przyznaje się, że serwowało swym wiernym sprzeczne wypowiedzi na jeden temat, które często były - cytuję - "inne" od tego co mówiono na początku, bo koniec świata w roku 1975 był przez Ciało kierownicze traktowany "czasem jako możliwość, a czasem jako coś pewniejszego"! Próbkę tego mamy po porównaniu niektórych relacji w ich publikacjach. W Służbie Królestwa (Lipiec 1975, str. 14) napisano na temat roku służbowego 1975, który miał się zakończyć latem tego roku:

"Dużo będzie zależeć od tego jak wykorzystujemy te ostatnie dni "roku dobrej woli" ze strony Jehowy. Wiedząc, że po jego zakończeniu niechybnie nastąpi dzień pomsty ze strony naszego Boga, nie ustawajmy w popieraniu dzieła świadczenia, dopóki sobie tego życzy Jehowa Bóg." (pogrubienia od JL).

Wcześniej jednak ci sami ludzie nauczali, że nie wolno tak mówić:

"Czy to znaczy że rok 1975 przyniesie ze sobą bitwę Armagedonu? Nikt nie może twierdzić co niechybnie nastąpi w tym czy w owym roku. Jezus powiedział, że o danym dniu i godzinie nikt nie wie (Marka 13:32)"

(Strażnica, nr 16 z 1968 roku, str. 5, par. 8, por. inne bardzo "powściągliwe" wypowiedzi Towarzystwo Strażnica, gdzie stwierdzano wbrew wyżej przeze mnie cytowanym tekstom z publikacji Świadków Jehowy, że koniec 6000 lat istnienia ludzkości w 1975 roku wcale nie musi oznaczać nastania raju w tym czasie, np. Strażnica, nr 23 z 1967 roku, str. 8; Strażnica, nr 5 z 1969 roku, str. 7, par. 30; Przebudźcie się ! nr 1 z 1970 roku, str. 13).

Okazuje się zatem, że Jedyna prawdziwa Organizacja Boża na świecie - jak często pisze w swych publikacjach o sobie Ciało kierownicze Świadków Jehowy - w najzwyklejszy sposób manipulowała w tej sprawie swoimi wiernymi. Pamiętajmy, że manipulowanie prawdą Towarzystwo Strażnica bardzo często zarzuca wszystkim poza sobą. Na koniec zauważmy też jeszcze jedną rzecz. Strażnica powyższa z roku CI, nr 23 (str. 3), próbowała przekonać Świadków Jehowy, że w innej publikacji (tzn. w Strażnicy, nr 10 z 1977 roku) Towarzystwo nie próbowało obciążyć swych czytelników winą za naukę o końcu w roku 1975. Dokładniej mówiąc chodziło o to, że w tej Strażnicy nr 10/1977 znalazło się takie stwierdzenie:

"Być może niektórzy spośród ludzi służących Bogu układali swe plany życiowe według błędnego poglądu, że coś się zdarzy w oznaczonym dniu lub roku." "Jeżeli ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował inaczej, powinien się teraz zająć skorygowaniem swego poglądu, uświadamiając sobie, że to nie słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło go w błąd i rozczarowało, tylko jego własne zrozumienie było oparte na niewłaściwych przesłankach" (str. 9 - 10).

Czytelnicy poczuli się urażeni tym tekstem, bowiem tekst ten na nich przenosi odpowiedzialność za naukę o końcu w roku 1975, i z tego powodu ta Strażnica nr 23 z roku CI, musiała wyjaśniać, że co prawda:

"W Strażnicy nr 10/XCVIII, wyjaśniono, że nierozsądne byłoby kierowanie uwagi na wybraną datę" ale "Określenie ››ktoś‹‹ zamieszczone w Strażnicy dotyczy wszystkich zawiedzionych Świadków Jehowy, nie wyłączając osób, które miały coś wspólnego, z rozgłaszaniem informacji pozwalających wiązać jakieś nadzieje z ową datą" (str. 3).

Następnie w zamieszczonym na dole tej strony marginesowym pytaniu sprawdzającym, powyższa Strażnica pytała czytelników: "Czy Strażnica nr 10/XCVIII starała się obciążyć odpowiedzialnością za żywienie wygórowanych nadziei wyłącznie swych czytelników? Objaśnij to szerzej?"

Czy te wyjaśnienia można traktować jako całkowicie szczere? Nie, choćby dlatego, że cytowana przeze mnie na początku artykułu Strażnica, nr 10 z roku XCVI obciążała bardzo wyraźnie czytelników odpowiedzialnością za katastroficzne stworzenie nauki o nastaniu końca w roku 1975, a mimo to nigdy ich Ciało kierownicze Świadków Jehowy za to nie przeprosiło.

"Biblia ostrzega przed pozorną skruchą, u której podstaw leży tylko zakłopotanie wywołane ujawnieniem zła. Taki rodzaj żalu rzadko prowadzi do trwałej zmiany postępowania" (Strażnica, 1 marca 1998, str. 6).

Te słowa użyte przez Świadków Jehowy wobec Kościoła katolickiego, trafnie opisują postawę ich samych, czego dowodem może być brak zmiany w "postępowaniu" Ciała Kierowniczego, które wylansowało proroctwo "o tym pokoleniu" i z którego w podobny sposób (zwalając winę na szeregowych ŚJ) próbowało się wycofać, ale... to już inna historia.


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019