Jak Brooklyn wojuje dekalogiem, w który nie wierzy

Autor: Jan Lewandowski 2003-06-18

Towarzystwo Strażnica znane jest z tego, że lubi sobie od czasu do czasu zastosować przeciw katolickim obrazom i figurom jakiś wers z ST (por. Wj 4:15-16; 20:4; Pwt 4:16-18), który zabraniał Izraelitom sporządzania podobizn (por. Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, Brooklyn 1991, str. 209 n.). Można i tak. Jednakże, Brooklyn nie byłby sobą, jakby sam siebie nie zwalczył jakimś twierdzeniem. Czy tak było i tym razem? Jasne, że tak.

obrazekJak się okazuje, Towarzystwo Strażnica naucza, że owo Prawo ST, przy pomocy którego Brooklyn niczym spychacz taranuje katolickie figury i obrazy, po prostu.... nie jest już ważne i nie obowiązuje. Żeby nie było wątpliwości, Brooklyn uważa tak nie tylko w stosunku do dekalogu, ale wręcz odnośnie całego prawodawstwa ST (prawodawstwo zawarte w NT nic nie mówi o zakazie czynienia podobizn). Żeby nie być gołosłownym, zacytujmy więc publikacje samego Towarzystwa Strażnica. Książka pt. Niech Bóg będzie prawdziwy poświęca temu zagadnieniu wyjątkowo dużo miejsca. Oto cytaty z tej książki:

"Ze względu na to, że było to prawo teokratyczne i że zostało dane przy górze Horeb w niezwykłych, budzących trwogę i głęboki szacunek okolicznościach, mogłoby się zdawać, że powinno być niezmienne, wiecznotrwałe, nieodwołalne, tak wiekuiste jak jego Dawca. Dlatego wiele ludzi ogarnia zdumienie, gdy się dowiadują, że Jehowa zniósł takie prawo i położył mu kres oraz że nie podlegają mu już więcej żadne stworzenia na ziemi, nawet Żydzi. (...) To znaczy, że Prawo ze swymi wzorami musi być zniesione, aby ustąpić miejsca wprowadzonym przez Chrystusa Jezusa odpowiednikom, czyli rzeczywistościom. (...) W świetle tego oświadczenie Jezusa, wypowiedziane do Żydów, których obowiązywał Zakon, czyli Prawo, bynajmniej nie oznaczało, że po jego śmierci na palu klasa członków ››królestwa niebios‹‹ w dalszym ciągu miała podlegać Prawu. Nie podlegają oni temu Prawu, (...)" (Niech Bóg będzie prawdziwy, str. 122-124).

obrazekNa tym jednak nie koniec tej hecy. Brooklyn do tego stopnia radykalizuje swą tezę o unieważnieniu Prawodawstwa ST, że w powyższej książce zajmuje się nawet zwalczaniem poglądów tych, którzy twierdzą, że w pismach ST co prawda zniesiono prawodawstwo kultyczne ST, natomiast moralny aspekt Prawa ST nadal obowiązuje i nie został zniesiony:

"Przymierza Prawa nie można było dzielić przez zniesienie jednej jego części, prawa ceremonialnego, a pozostawienie drugiej jego części, tak zwanego prawa ››moralnego‹‹" (Niech Bóg będzie..., str. 125).

Przytaczając też inne "argumenty" Brooklyn konkluduje na stronie 128 wyżej cytowanej książki:

"Chrześcijanie są właśnie kierowani w harmonii ze Słowem Bożym Jego czynną mocą, czyli duchem. To dowodzi, że oni nie są pod starym przymierzem prawa z jego Dziesięciorgiem Przykazań, lecz dzięki niezasłużonej dobroci Bożej podlegają nowemu przymierzu (...)" (Niech Bóg będzie..., str. 128).

Nowsze publikacje Towarzystwa Strażnica również wyrażają ten pogląd. Książka pt. Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi (Brooklyn 1989, 1990) do tego stopnia stara się unieważnić Prawo ST, że aż zwalcza pogląd tych, którzy twierdzą, że z całego ST współczesnych ludzi nie obowiązuje już nic, prócz dekalogu. Wspomniana książka Będziesz..., podaje na str. 205:

"Niektórzy jednak twierdzą, że Prawo dzieli się na dwie części: Dziesięcioro przykazań i resztę praw. Ta reszta praw - ich zdaniem - została zniesiona, ale Dziesięcioro Przykazań pozostało. To nieprawda. (...) Izraelici zostali też zwolnieni od Dziesięciorga Przykazań".

Ale nie tylko Izraelici, zdaniem Brooklynu także chrześcijanie są zwolnieni od Prawa ST. Ta sama książka kontynuuje na stronie 206:

"Skoro chrześcijanie nie podlegają Dziesięciorgu Przykazań, czy to znaczy, że nie muszą przestrzegać żadnych praw? Wcale nie. Jezus wprowadził ››nowe przymierze‹‹ oparte na lepszej ofierze z jego doskonałego życia ludzkiego".

Kolejna książka Towarzystwa Strażnica uczy tak samo:

"Do czego w takim razie prowadzi twierdzenie, że prawo Mojżeszowe nadal obowiązuje? W gruncie rzeczy oznacza odrzucenie wiary w Jezusa Chrystusa. Dlaczego? Ponieważ taki pogląd pozostaje w sprzeczności z faktem, że Jezus wypełnił Prawo, torując Bogu drogę do zniesienia go. (...). A zatem nie nałożono na chrześcijan pochodzenia pogańskiego obowiązku przestrzegania całego prawa Mojżeszowego ani jego części, (...)" (Zjednoczeni w oddawaniu czci jedynemu prawdziwemu Bogu, Brooklyn 1989, str. 148-149).

Jak widać, nauka Brooklynu, że Prawo ST nie obowiązuje dziś nikogo już w żaden sposób jest przez nich deklarowana w sposób zdecydowany i jasny. W związku z tym wszystkim ciśnie się na usta pytanie: jakim cudem zatem Brooklyn w chórze wraz z sześcioma milionami swych Świadków kursujących od domu do domu na całym świecie, rzuca gromy na rzymskich katolików, którzy sobie robią obrazy postaci biblijnych? Jak można atakować kogoś przy pomocy przepisów, o których jednocześnie uczy się, że te już nie obowiązują, polemizując przy tym zaciekle nawet z tymi, którzy twierdzą, że przepisy te obowiązują nas przynajmniej częściowo?

Ale Brooklyn nie byłby sobą, gdyby po raz kolejny sobie nie zaprzeczył. Wyżej cytowana książka Strażnicy pt. Niech Bóg będzie prawdziwy jest świadoma odnośnie wyżej wzmiankowanego problemu. Książka ta zdaje sobie sprawę z tego, że negując zasadę obowiązywania Prawa ST podcięła swój "ulubiony argument" z dekalogu stosowany jako grom na katolickie obrazy.

Wspomniana książka Niech Bóg będzie..., próbuje więc jakoś wybrnąć z tego dylematu, i na zasadzie próby łapania dwóch srok za ogon podaje:

"Ponieważ jednak drugie z Dziesięciorga Przykazań było cieniem, czyli poprzedzającym wzorem tego obowiązującego chrześcijan wymagania wymierzonego przeciw bałwochwalstwu, więc mają oni prawo przytaczać drugie przykazanie jako wspierające świadectwo uzasadniające odmowę oddawania bałwochwalczej czci ludziom i symbolom. Popierając swe wywody przytoczeniami z Dekalogu, apostoł Paweł nie twierdził, że chrześcijanie podlegają Dziesięciorgu Przykazań i pozostałym przepisom prawa Mojżesza. On po prostu posługiwał się tymi przykazaniami jako wspierającym dowodem, potwierdzającym słuszność napomnień, jakich udzielał chrześcijanom, aby ich postępowanie podobało się Bogu" (Niech Bóg będzie..., str. 129).

Przytoczony przed chwilą wywód jest istnym "double-think", czyli jednoczesnym podtrzymywaniem wzajemnie wykluczających się twierdzeń, w celu osiągnięcia określonych korzyści (jeśli czytelnicy jeszcze pamiętają to pisałem o tym w artykule pt. Omylna nieomylność Towarzystwa Strażnica, zamieszczonym na łamach niniejszego serwisu). Wtedy, kiedy to Brooklynowi potrzebne, Prawo ST nie obowiązuje, a przy innej okazji, gdy Brooklyn chce przy pomocy tego samego Prawa staranować obrazy katolickie, to wtedy Prawo to jest jak najbardziej uprawomocnione. Jezus powiedział: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5:37, Biblia Tysiąclecia [dalej: BT]).

Ciekawe, jak Towarzystwo Strażnica mając do dyspozycji tylko dwie możliwe odpowiedzi (tak lub nie) odpowiedziałoby na pytanie, czy prawo ST obowiązuje jeszcze dzisiaj? We wspomnianym przypadku Brooklyn nie tylko złamał zasadę Jezusa, ale wręcz przekroczył ją w sposób nieprzewidziany chyba przez nikogo. Brooklyn bowiem w tej sprawie wcale nie odpowiada przy pomocy słów innych niż "tak", lub "nie". On odpowiada jednocześnie - tak i nie. Niesamowite.

Komentując tę sprawę można by powiedzieć, że absurdem jest twierdzenie, iż jakieś Prawo obowiązuje i nie obowiązuje kogoś zarazem, podobnie jak absurdem byłoby twierdzenie, że Brooklyn zarazem leży i nie leży w Nowym Jorku, lub że Nowy Jork znajduje się w USA i na Grenlandii jednocześnie. Wóz, albo przewóz, jak to mówi mądrość ludowa.

Zauważmy, że w powyższym cytacie z książki Strażnicy pt. Niech Bóg będzie....., czytamy, że Paweł choć nie uznawał dekalogu jako obowiązującego Prawa, to jednak odwoływał się do niego jako do "wspierającego dowodu". Tym samym Brooklyn próbuje teraz ratować swój argument, i mimo tego co pisał wyżej próbuje przekonywać, że prawodawstwo dekalogu (w tym głównie jego "drugie przykazanie") w "jakiś sposób" jednak obowiązuje. Ale chwileczkę! Jeśli Brooklyn już musi wpierać św. Pawłowi swoją naukę o nieuznawaniu dekalogu, to niech nie cieszy się zbytnio z faktu, że skoro Paweł coś cytował, to od razu musi nas obowiązywać także ta nie cytowana reszta treści z tego, co Paweł przytacza.

Skoro bowiem Paweł cytował dekalog, który zdaniem Strażnicy już nie obowiązywał, bo był wedle niej dla niego już tylko nieaktualnym zbiorem pradawnych mądrości, to zachodzi tu podobna sytuacja jak w przypadku cytatu Pawła w Tt 1:12. Aby więc ukazać jak puste i sofistyczne jest powyższe rozumowanie Brooklynu, zastosujmy tu pewną analogie.

A więc tak, w Tt 1:12 Paweł cytuje mądrości jakiegoś wieszcza greckiego, prawdopodobnie Epimenidesa (Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła, III, 16), którego nauki również nie obowiązywały chrześcijan, tak samo, jak zdaniem Strażnicy od czasu przyjścia Jezusa nie obowiązuje ich już dekalog. Czy to więc od razu znaczy, że mądrości Epimenidesa nas obowiązują, skoro Paweł zacytował z niego tylko jedno zdanie? Podobnie w Dz 17:28 Paweł w mowie pochwalnej o Bogu chrześcijan cytuje fragment hymnu Kleantesa do Zeusa (por. przypis do Dz 17:28 w BT). W 1 Kor. 15:33 Paweł cytuje Meandra (por. przypis w BT do 1 Kor 15:33) a w 1 Kor 2:9 (Orygenes, Komentarz do Ewangelii Mateusza, XXVII, 9; Klemens aleksandryjski, Protr., X, 94, 4) a w Ef 5:14 (Epifaniusz, Haer., 42, 12, 3) cytuje Paweł apokryficzną Apokalipsę Eliasza (por. też Wstęp ogólny do Pisma Świętego, Poznań 1986, str. 116).

Czy to oznacza więc, że pozostałe treści tych cytowanych przez Pawła dzieł i autorów niekanonicznych były "obowiązujące" dla chrześcijanina, tylko dlatego, że Paweł je cytował? Nie. I tak samo ma się sprawa z dekalogiem, który zdaniem Strażnicy był już dla Pawła prawem niezobowiązującym, będąc dla niego jedynie czystą "ciekawostką dydaktyczną". Nawet sam fakt, że Paweł zacytował z dekalogu jakiś fragment, nie musiał tego prawodawstwa uprawomacniać (podobnie jak zacytowanie fragmentu wyżej wspomnianego Epimenidesa nie musiało czynić z całej spuścizny Epimenidesa "twórczości chrześcijańskiej, tylko dlatego, że Paweł się na Epimenidesa powołał). Jak widzimy twierdzenia Towarzystwa Strażnica są w tym miejscu więc puste i bezpodstawne.

Zatem jeśli Towarzystwo Strażnica chce uprawomocnić drugie przykazanie dekalogu z ST (który to dekalog Towarzystwo zarazem w całości unieważniło), to niech uczyni to poprzez wskazanie, że owo drugie przykazanie zostało podtrzymane w NT przez cytat Pawła (albo innego autora Natchnionego z NT), lub przez innego rodzaju nawiązanie. Tego Towarzystwo Strażnica jednak nie jest w stanie zrobić, bo NT do owego drugiego przykazania nigdzie się już nie odwołuje. Tym samym Towarzystwo Strażnica ostatecznie pogrzebało swój argument z ST przeciw katolickim figurom. Towarzystwo dokonało tego unieważniając w zasadzie całe Prawo ST, i nie wskazując zarazem, że Prawo to zostało podtrzymane w NT.

Drugie przykazanie z dekalogu zabraniające sporządzania obrazów miałoby zaś zdaniem powyższego cytatu z książki Niech Bóg..., być tylko "cieniem, czyli poprzedzającym wzorem tego obowiązującego chrześcijan wymagania wymierzonego przeciw bałwochwalstwu". Niestety, w Biblii nie znajdziemy nigdzie takiej nauki Pawła, jest to tylko nauka Brooklynu.

Ponadto, cytowana książka pisząc, że wspomniane drugie przykazanie dekalogu jest starotestamentalnym "wzorem poprzedzającym" obecne przykazania obowiązujące chrześcijanina zaprzecza tylko samej sobie, bowiem kilka stron wcześniej ta sama książka pisze o przykazaniach zawartych w Prawie (a więc także i o drugim przykazaniu z dekalogu), "że Prawo ze swymi wzorami musi być zniesione, (...)" (str. 123). Nie ma w tym ani krzty konsekwencji. Nic dziwnego, nie może być konsekwencji tam, gdzie twierdzi się, że coś obowiązuje i nie obowiązuje zarazem.

Na koniec warto wspomnieć, że Świadkowie Jehowy, którym podsunie się powyższy dylemat nie bardzo wiedzą jak z tego wybrnąć (wypróbowane na jednej z grup dyskusyjnych w necie). Niektórzy cytują tylko wersy z NT, mówiące o Prawie ST. Zapytani jednak co przez to chcą powiedzieć nie odpowiadają jednak nic (nawet ci, którzy są zawsze najbardziej wygadani), lub cytują jedynie jakieś inne wersy z NT, też mówiące o Prawie. Czyżby jakieś zakłopotanie?


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2020