Ideologiczne fałszerstwo cytatu z Justyna Męczennika

Autor: Jan Lewandowski luty 2002

Po raz kolejny już okazało się, że Strażnica "cytuje", zmienia i okraja czyjeś wypowiedzi, w ogóle o tym czytelnika nie informując i pomijając w tym celu uczciwe zasady rzetelnego cytowania, także takie jak znak "[...]", przy pomocy którego to znaku informuje się czytających dany cytat, że coś zostało przy cytowaniu pominięte. Tym razem "okrajanie" przez Strażnicę dopadło Justyna. Książka Świadków Jehowy pt. "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism" "cytuje" bowiem go na stronie 194-195 w tłumaczeniu Lisieckiego z roku 1926. Jednakże cytowany przez Strażnicę fragment słów Justyna: "(...) wiarę i nadzieję, które mamy od samego Ojca":

Strażnica 1 czerwca 2015str.194

wcale nie wygląda tak właśnie w oryginalnym tekście ks. Lisieckiego na jaki się powyższa książka Świadków Jehowy powołuje, wręcz przeciwnie, jest on przez Strażnicę z rozmysłem zmieniony. W rzeczywistości wygląda on bowiem tak: "(...) wiarę, nadzieję, płynącą przez Ukrzyżowanego od samego Ojca (...)" (Apologja. Dialog z żydem Tryfonem, tłum. ks. A. Lisiecki, Poznań 1926, str.295). [patrz tekst poniżej]

Strażnica 1 czerwca 2015str.295

Aby była pewność, że jest to dokładnie to samo wydanie jakie zacytowała Strażnica - wydanie Justyna w tłumaczeniu Lisieckiego z roku 1926, niektórzy Świadkowie Jehowy próbowali bowiem w desperacji i w pokrętny sposób argumentować na liście dyskusyjnej news:pl.soc.religia, że w roku 1926 ukazało się niby jeszcze jakieś inne wydanie Lisieckiego, i to właśnie z niego książka Prowadzenie rozmów... "zacytowała rzetelnie" taką niby odmienną wersję. Poza taką demagogią i pustosłowiem nie dostarczono jednak jak dotychczas ze strony Świadków Jehowy żadnych dowodów na to, że w roku 1926 były aż dwa różne wydania Justyna w tłumaczeniu Lisieckiego. Argument taki już na pierwszy rzut oka jest niedorzeczny (kto w tamtych czasach zdążyłby wydrukować w ciągu jednego roku aż dwie wersje poprawionego wydania książki), nie mówiąc już o tym, że Świadkowie Jehowy nie dostarczyli nawet jednego przekonywującego argumentu za istnieniem takiego domniemanego drugiego wydania Justyna, w którym można by odnaleźć odmienną wersję cytatu Justyna jaką podała nam książka Prowadzenie rozmów... na str. 194-195. Na marginesie nasuwa się tu ciekawa refleksja odnośnie stopnia determinacji i desperacji przy jakim Świadkowie Jehowy są w stanie bronić wizerunku prawdomówności swej Organizacji, której jak widać na tym przykładzie są w stanie bronić nawet za cenę absurdu. Wierzę, iż Czytelnicy niniejszego tekstu wyciągną stosowne wnioski z tego przykładu i zanim zdecydują się na jakąś kolejną burzliwą rozmowę ze Świadkami Jehowy w przyszłości, przemyślą dokładnie na bazie tej sytuacji, czy rzeczywiście warto?

Wróćmy jednak do tematu powyższego - do "cytowania" przez książkę Świadków Jehowy. Jak widać, powyższa książka Świadków z rozmysłem zmieniła "cytowany" w książce Prowadzenie rozmów... fragment Justyna w wydaniu Lisieckiego. Czemu jednak dokonano retuszu w tekście Justyna? Można się domyślać, że zrobiono to z jakichś powodów doktrynalnych. A z jakich to "powodów doktrynalnych" prawdopodobnie zmieniono ten cytat? Już wyjaśniam. Otóż, jak wiadomo, Świadkowie nie wierzą, że Jezus był ukrzyżowany, tylko, że został zawieszony na palu.

Nie wdając się w kwestię sporu ukrzyżowany/zawieszony na palu (nie o tym ten tekst) zainteresowanych pogłębieniem tego tematu odsyłam do znakomitego opracowania autorstwa Marcina Majchrzaka (kliknij tutaj), gdzie omówiono wyczerpująco ten temat.

Tak więc słowa "ukrzyżowany" nie przeszły przez cenzurę polskiej Strażnicy (angielska wersja książki Prowadzenie rozmów..., jakby nie zdążyła jeszcze wyretuszować tego, co wyretuszowali już polscy redaktorzy wersji tej książki, i ma słowa "Ukrzyżowany") prawdopodobnie dlatego, że z powodów doktrynalnych nie za ładnie by to wyglądało w ich książce, którą polscy Świadkowie Jehowy wyjątkowo często przecież wertują w celu rozmów z "niewiernymi". Na zakończenie warto nadmienić, że nie dość, iż skorygowano tekst Lisieckiego przez jego zmianę i pominięcie niewygodnych słów, to także dyskretnie nie poinformowano o tym czytelnika przez pominięcie znaku elizji, który wygląda tak [...] lub tak (...). Jak wiadomo powszechnie, znak ten stosuje się zawsze wtedy, gdy chce się czytelnika uczciwie poinformować o tym, że coś się w tekście cytowanym pominęło. W cytacie Justyna w wydaniu Lisieckiego książka Prowadzenie rozmów, na str. 194-195 w ogóle jednak tego znaku nie zastosowała, choć tłumacze tej książki zdają sobie sprawę, że taki znak przy pominięciach w cytatach się stosuje, bowiem sami go stosują przy innych okazjach. Patrz w tej książce choćby na tej samej stronie 195 cytat z Gibbona, gdzie już użyto znaku elizji (...).


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2020