"Dnia i godziny" nie zna nikt oprócz "Strażnicy"?

Autor: Jan Lewandowski

Świadkowie Jehowy są znani ze swych skłonności do wyznaczania szczegółowego terminu nastania końca świata. Okazuje się, że czasem posuwali się do ostateczności w tej kwestii i sięgali w swych rozważaniach do ustalenia samego dnia końca świata, choć "dnia i godziny nie zna nikt tylko Ojciec" (Mat. 24; 36). Co więcej sam Pan Jezus zabraniał snucia spekulacji na temat daty Jego powtórnego przyjścia i w ogóle na temat "czasów i chwil, które Ojciec w swej mocy ustanowił" (Dz.Ap. 1;7). Tym bardziej warto przyjrzeć się, jak świadkowie przekraczali nakaz Mistrza i co pisali o dniu końca świata. Temat ten to u nich ciąg sprzeczności, jedna wielka paranoja. Ich publikacje tak wspominają wielokrotne wyznaczanie przez nich tego dnia: "Świadkowie Jehowy gorąco pragnęli wiedzieć, kiedy nastanie dzień Jehowy. W swej gorliwości niekiedy próbowali to ustalić. Ale podobnie jak pierwsi uczniowie Jezusa, zapominali przy tym o ostrzeżeniu swego Mistrza, iż nie wiemy, , kiedy jest wyznaczony czas' (Marka 13:32, 33)" (Przebudźcie się ! 8. V 1998 r str. 21, przypis, por. Strażnica, 1 IX 1997 r str. 21, 22).

"Pomyłki czy opaczne wyobrażenia ...były rezultatem niesłuchania przestrogi Jezusa''

(Przebudźcie się ! 8. VII 1995 r str. 9).

"Niektórzy na podstawie biegu wydarzeń mogli dojść do wniosku, że udało się im ustalić ów dzień i godzinę. Doznali jednak wielu udręk, gdy ich przypuszczenia się nie sprawdziły" (Strażnica, rok CVIII, nr 12, str. 27 i 26).

Ciekawe, że choć powyższe Przebudźcie się ! nazywało wyznaczanie czasu, w którym nastanie koniec systemu rzeczy "niesłuchaniem przestrogi Jezusa", to inna publikacja świadków twierdziła kiedyś odmiennie, że Jezus nie potępia takiego postępowania, a nawet popiera. Cytuję:

"Tradycyjnym kościołom chrześcijaństwa oraz innym ludziom łatwo krytykować świadków Jehowy za to, że niekiedy ich publikacje podawały przypuszczalne terminy pewnych wydarzeń. Czy jednak nie jest to zgodne z wezwaniem Jezusa: ››Stójcie na straży‹‹ ? (Marka 13:37)" (Strażnica, rok CVI, nr 12, str. 15, par. 13, 14).

Zostawmy jednak to manipulowanie przez Strażnicę wypowiedziami Pana Jezusa, a zajmijmy się dokładniej wyznaczaniem przez nich dnia końca świata. Przyjrzyjmy się temu bliżej, a zobaczymy jak świadkowie robili to wielokrotnie i nie potrafili z tego wyciągnąć wniosków za każdym razem, gdy im się to zdarzało. Zacznijmy od pierwszego prezesa Towarzystwa Strażnica, Russella. Oto co mówił Russellw 1889 roku na temat dnia końca świata:

"Nasz Pan z pewnością będzie wiedział o czasach i chwilach we właściwym czasie jeśli ma on wykonać plan Boży, i z pewnością objawi je tym, którzy stowarzyszeni są z Nim - Jego świętym i przyjaciołom" (Nadszedł czas, czyli II Tom Wykładów Pisma Świętego Russella, wyd. pol. 1919 lub 1923, str. 22).

Z kolei w IV Tomie swoich Wykładów Pisma świętego (Dzień pomsty, str. 748) tak pisał: "››A o onym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie niebiescy, ani Syn, tylko sam Ojciec mój‹‹ (Mat 24;36)". "Dla wielu słowa te zdają się znaczyć więcej aniżeli one wyrażają; sądzą oni, że słowa te, zamknęły na klucz wszystkie proroctwa biblijne, jak gdyby Pan nasz powiedział: ››Nikt o tem nigdy się nie dowie‹‹ - podczas gdy Pan mówił; ››Nikt nie wie‹‹, odnosząc się tylko do osób, które go słuchały, - dla których nie mogły być jeszcze dokładnie wyjawione czasy i chwile." "...święci Boscy nie mogą być powstrzymywani przez ten wiersz od szukania i zrozumienia prawdy."

Co się wydarzyło w następstwie tych słów ? Przerodziły się w działanie. Ich publikacje podają, że doprowadziło go to do wyznaczenia dnia końca systemu rzeczy, na 1 października 1914 roku: "W końcu nadszedł oczekiwany dzień - 1 października roku 1914. Czasy pogan się zakończyły, ale spodziewane wywyższenie kościoła do niebiańskiej chwały nie nastąpiło. Nie doszło do tego również później, do chwili śmierci Russella, który zmarł 31 października 1916 roku" (Strażnica, rok XCVI, nr 21, str. 16, 17 par. 11, 12, por. Strażnica, rok CI, nr 9, str. 12). W Strażnicy z 1 lutego 1916 roku zajęto się szczególnie dniem 1 października roku 1914 i napisano: ''Był to ostatni moment, na który chronologia biblijna wskazała nam w odniesieniu do doświadczeń Kościoła. Czy Pan oznajmił nam, że zostaniemy tam [do nieba] zabrani ? Nie. A co powiedział ? Jego Słowo i spełniające się proroctwa zdawały się niedwuznacznie dowodzić, iż owa data wyznaczała koniec Czasów Pogan. Wysnuliśmy stąd wniosek, że właśnie wtedy lub nieco wcześniej nastąpi ,przemiana' Kościoła. Ale Bóg nie powiedział nam, że tak się stanie."

"Wielu umiłowanych świętych sądziło, że dzieło zostało już w pełni wykonane. (...) Radowali się z wyraźnego dowodu, iż świat dobiegł końca, że królestwo niebios było tuż, tuż i że przybliżył się dzień ich wybawienia. Przeoczyli jednak coś, co trzeba było jeszcze zrobić. Dobra nowina, którą otrzymali, musiała być ogłoszona innym,..." (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, str. 136, 137, por. str. 60 - 62, 634 tabela, str. 635, patrz też. Nadszedł czas, ed. pol. z 1923 roku, str. IV ze wstępu).

Wygląda na to, że Russell próbując wyznaczyć dzień końca świata, słabo znał Biblię, nie wiedząc co Ona mówi na ten temat.

Strażnica 1 IV 1997 r mówi o ludziach tak postępujących, w ten oto sposób: "Fundamentaliści niekiedy próbują wyczytać z Biblii to czego w niej po prostu nie ma - dokładny dzień i godzinę końca świata (zob. Mt 24:36)" (str. 4). Mimo to, że Russell wyczytywał z Biblii "to czego w niej po prostu nie ma", to dziś książka Towarzystwa Strażnica pt. Świadkowie Jehowy głosiciele..., pisze o nim: "Był wybitnym badaczem Biblii" (str. 622).

Drugi po Russellu prezes Towarzystwa Strażnica Rutherford, widocznie nie chciał być gorszy od swego poprzednika i podobnie traktował kwestię "dnia i godziny" z Mt 24: 36, lekceważąc słowa Pana Jezusa, który przez te słowa chciał pokazać, że o "dniu i godzinie" nikt się nie dowie. Różnica była taka, że Rutherford odnosił ten werset do przeszłości tzn. do niewidzialnego Przyjścia Chrystusa (które wedle jego rozumienia "nastąpiło" w roku 1874), a nie jak Russell do przyszłości Pisał on:

"Nie powiedział, że nikt tej godziny i dnia przyjścia Jego nigdy nie będzie znał." "Gdy Jezus powstał z umarłych, rzekł: ››Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi‹‹ (Ew Mateusza 28: 18) Wówczas z pewnością wiedział kiedy po raz wtóry przyjdzie, albowiem jako istota Boska miał poruczone w swe ręce wszystko, co dotyczyło rozwoju Boskiego planu. Po niejakim czasie aniołowie w niebie dowiedzieli się o tem, a czas musiał nastać, kiedy i czuwający się dowiedzieli" (Harfa Boża, wyd.pol. 1929 r str. 233).

"Dajmy na to, iż ktoś twierdzi, że żaden człowiek nie może dnia ani godziny przyjścia Pańskiego." "Dzień i godzina te należą już do przeszłości Pan już jest obecny" (j. w., str. 258, par. 443, por. jego broszurę z 1924 roku, pt. Powrót naszego Pana, str. 18).

W ten oto sposób prezesowi "udało się" "uporać" z przestrogą Pana Jezusa, ale gwoli ścisłości przyznajmy, że nie był to jego pierwszy "sukces" w tamtych latach, bo prezesowi "udało" się do tej pory o wiele więcej, a mianowicie wyznaczył on czas nastania raju na ziemi i zmartwychwstania proroków Starego Testamentu na dzień 1 IV 1925 roku, lub ewentualnie około tej daty. W swojej książce pt. Miliony z ludzi obecnie żyjących nigdy nie umrą! wydanej w roku 1920, na stronie 76, dokładnie "precyzował" czego można spodziewać się na ten czas:

"około 1 kwietnia 1925 roku, około którego czasu spodziewać się należy zmartwychwstania zasłużonych Proroków i początku błogosławieństwa wszystkich narodów ziemi, żyjących jak i umarłych".

Jak widać Rutherford nic się nie nauczył z tak nieodległych przecież przykrych przeżyć i rozczarowań związanych z opisywanym przeze mnie przed chwilą wyznaczanym niefortunnie przez Badaczy Pisma Św. dniem 1 października 1914 roku, jako dnia ostatecznego. "Od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia Badacze Pisma Świętego pełnili służbę z myślą o konkretnej dacie - najpierw o roku 1914, a potem o 1925 Teraz zrozumieli, że muszą trwać w służbie tak długo, jak długo będzie sobie tego życzył Jehowa" (Strażnica, nr 21 z 1993 r str. 12).

"Po roku 1925 święci już nie służyli Bogu z myślą o tym, że koniec nastąpi w konkretnym, niezwykle bliskim terminie" (Pilnie zważaj na proroctwa Daniela !, str. 304).

Czyżby ? Czy świadkowie rzeczywiście "zrozumieli" to i wyciągnęli jakąś naukę ze swych niepowodzeń wynikających z ich lekceważenia słów Jezusa odnotowanych w Mat. 24: 36 ? Czy naprawdę, jak podała przed chwilą powyższa książka, nie spodziewali się już nigdy potem, że "koniec nastąpi w niezwykle bliskim terminie" ? Otóż nie. Nadal traktowano słowa przestrogi Pana Jezusa z lekceważeniem, i wymyślono, że tym razem koniec świata czeka ludzkość w roku 1975 Co prawda, choć Strażnica nr 16 z 1968 roku na pytanie "Czy to znaczy, że rok 1975 przyniesie ze sobą bitwę Armagedonu ?" odpowiadała, komentując powyższe słowa Chrystusa, że "Nikt nie może twierdzić co niechybnie nastąpi w tym czy w owym roku. Jezus powiedział że o danym dniu i godzinie nikt nie wie (Marka 13:32)" (str. 5, par. 8), to nie miało to jednak dla Ciała Kierowniczego większego znaczenia co oświadczyło, bowiem już niespełna rok potem kiedy znów pisali o roku 1975, zupełnie odmiennie skomentowali te same słowa Pana Jezusa. Tym razem uczono, że Jego przestroga jest już bez znaczenia, a powoływanie się na nią jest conajmniej kiepskim żartem, natomiast wiara w to, że jedynie Bóg Ojciec zna "dzień i godzinę" nazywali "łudzeniem się". Cytuję:

"Nie pora na to by sprawę obracać w żart posługując się słowami Jezusa że o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie ani Syn tylko sam Ojciec. (Mt 24;36). Wręcz przeciwnie, nadszedł czas, by jasno zdać sobie sprawę, że szybko zbliża się kres teraźniejszego systemu rzeczy, przy czym będzie to kres gwałtowny. Nie łudźmy się: Zupełnie wystarczy, iż sam Ojciec zna zarówno ,,dzień'' jak i ,,godzinę'' ! Nawet jeżeli nie daje się spojrzeć poza rok 1975, czy jest to podstawa do ograniczenia aktywności ? Apostołowie nie widzieli ani tak daleko jak my; nie wiedzieli przecież nic o roku 1975 " (Strażnica, nr 5 z 1969 roku, str. 5).

Inna publikacja Towarzystwa z tamtego okresu pouczała młodych głosicieli:

"Niektórzy może myśleli sobie kiedyś: ››Jak długo to jeszcze potrwa ? Gdybym to wiedział, wtedy ostatnie lata przed Armagedonem poświęciłbym w całości Jehowie wstępując do służby pionierskiej !‹‹ A jak postąpisz teraz, gdy wiesz, gdy już znasz odpowiedź na swoje pytanie?" (Służba Królestwa, 1970 rok, nr 4, str. 6).

W tej samej publikacji zachęcono młodzież aby wstąpiła do służby pionierskiej, bo nie będzie w niej musiała "spędzić, ani 40 ani 20, ani nawet 10 lat" (str. j. w.). Efekty tego wszystkiego były takie same jak w przypadku roku 1914 i 1925 Kompletne nie przykładanie żadnej wagi do słów Jezusa, że o owym dniu nikt nie wie, spowodowało pojawienie się w ich publikacjach stanowczych i zdecydowanych oświadczeń na temat nastania raju w roku 1975. Na przykład Strażnica, nr 23 z 1970 roku, na str. 10 w par. 5, podawała - jako jedna z wielu wtedy - o tym roku:

"Jezus powiedział w czasie swej ziemskiej służby, że nie zna dnia ani godziny (Mat 24;36). Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p. n. e., co na rok 1975 n. e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa."

Atoli, 1000 letnie panowanie Chrystusa nie rozpoczęło się wtedy, jak się spodziewano.

Strażnica XCVI, nr 19, jakby z żalem pytała po tym niespełnionym zawodzie: Dlaczego nie poinformowano nas o dniu i godzinie ? (tytuł artykułu, str. 1). Pouczała również: "Jeżeli naprawdę miłujesz Jehowę twoja służba Boża nie ma kresu zaznaczonego jakąkolwiek datą" (str. 14, par. 21). Warto pamiętać, że to właśnie Towarzystwo jako pierwsze zaczęło uzależniać służbę dla Jehowy od czasu nastania Armagedonu (patrz przed chwilą cytowane pouczenia dla młodych głosicieli ze Służby Królestwa, nr 4 z 1970 r.), twierdząc, że będzie ona trwać do już określonego czasu "ani 40, ani 20, ani nawet 10 lat". Pisano potem: "To nie Świadkowie Jehowy zadecydują, kiedy zakończyć działalność ewangelizacyjną. Prawo do tego zastrzega sobie sam Jehowa" (Strażnica, 1 V 1992 r str. 21).

To kolejne niepowodzenie z rokiem 1975 spowodowało, że zaczęto w końcu pisać sceptycznie o jakiejkolwiek możliwości poznania tajemniczego terminu dnia ostatniego złego systemu rzeczy: "Tymczasem my nie musimy znać "dnia i godziny" rozpoczęcia się nadciągającej zagłady z wyroku Bożego. Nie zostało nam powierzone zachowanie świata zwierzęcego ani też ochrona bogobojnych ludzi - znajdujących się obecnie w ponad dwustu krajach na całej ziemi - nie jest uzależniona od zebrania ich wszystkich na jednym miejscu w jakiejś literalnej budowli. Spełnienie zamierzenia Bożego, a w tym także ocalenie jego ludu nie wymaga uprzedniego powiadomienia o dniu i godzinie" (Strażnica, rok XCVI, nr 19, str. 7, 8, par. 26, por. Strażnica, rok CIV, nr 1, str. 11). Zauważmy jak ta opinia różni się od przedstawionej przez Towarzystwo, innej opinii na temat tego, czy potrzebne jest aby Bóg udzielał informacji w celu ochrony swych świadków: "W związku z tym już w czasach starożytnych powiedziano o Nim, że nie uczyni Pan, Jahwe niczego by nie wyjawił swego zamiaru sługom swym prorokom (Amosa 3:7, BT). W naszych czasach Jego słudzy również mogą być pewni że z góry da im znać o mających nastąpić wydarzeniach, aby mogli obrać właściwy sposób postępowania, celem ochrony siebie i innych" (Strażnica nr 17, 1970 rok str. 8, patrz też Strażnica z 1 VI 1997 r str. 14 par. 7). A więc potrzebne jest ostrzeżenie o "wielkim ucisku" od Boga dla Jego świadków, czy nie ? Strażnica ma chyba duże trudności z odpowiedzeniem na to pytanie, bo ostatnio znów wypowiada się przeciw swej pierwszej opinii: "Kiedy nastąpi koniec obecnego świata ?...żaden człowiek nie zna dokładnego czasu - to znaczy dnia i godziny - tego wydarzenia. Jednakże sam fakt, że my ludzie nie potrafimy ustalić dokładnej daty końca tego świata wcale nie znaczy, iż Bóg nie miał nam udzielić żadnej informacji o tym, kiedy ten koniec będzie tuż, tuż" (Przebudźcie się ! rok LXVIII, nr 3, str. 8). Wcześniej jednak uczono jeszcze inaczej, "że nawet jego uczniowie, a więc znajdujący się na ziemi prawdziwi chrześcijanie, nie będą zawczasu znali dokładnej pory owego ‹‹przyjścia›› Chrystusa w celu wykonania wyroku" (Strażnica, rok XCVII, nr 11, str. 17, par. 14). Która z tych trzech sprzecznych względem siebie opinii jest obowiązująca ? Być może ta ostatnia, bo dziś raczej przeważa w nauce Towarzystwa: "Jego słudzy nie mogą oczekiwać, że z góry dokładnie ich poinformuje o wyznaczonych przez siebie czasach lub porach" (Strażnica 15 IX 1998 r str. 10, par. 3, por. Strażnica, rok CVIII, nr 12, str. 27 i 26; Strażnica 1 VI 1990 r str. 7). Dlaczego tak późno zrozumiano tą jasną naukę Pisma Świętego, a nie stało się to już po pierwszym niepowodzeniu z niespełnionymi oczekiwaniami na rok 1914, co dało efekt innych niepowodzeń na przykład roku 1925, czy 1975 ? Dosłowne bombardowanie od ponad 100 lat głosicieli przedwczesnymi alarmami i ciągłymi ostrzeżeniami, że Armagedon tuż tuż, za "parę lat" czy "kilka lat" (Strażnica, XCI, nr 23, str. 13, por. Przebudźcie się !, nr 1 z 1970 r str. 3) spowodowało, że niektórzy z nich zaczęli zaczęli sobie po prostu lekceważąco "puszczać te alarmy mimo uszu". Jedna z publikacji Towarzystwa z goryczą odnotowuje te nastroje jakie zapanowały w społeczności ludu Jehowy tuż po niepowodzeniu roku 1975: "Lekceważenie nadchodzącego ‹‹dnia i godziny›› wykonania wyroku Jehowy potrafi się przerzucić nawet na tych, którzy dziś utrzymują łączność z prawdziwym zborem chrześcijańskim" (Strażnica, rok XCVI, nr 19, str. 10, por. Strażnica, 15 IX 1998 r str. 16). Inna dodaje:

"Niektórzy oddani Bogu chrześcijanie w różnych regionach świata najwyraźniej zwinęli część żagli na statku swej wiary." "Teraz sądzą, że spełnienie ich nadziei jest znacznie bardziej odległe niż się spodziewali, i dlatego już się tak nie wysilają" (Strażnica, 15 VII 1999 r str. 17, 18, par. 8, 9).

Ażeby głosiciele całkowicie nie stracili nadziei na to, że Armagedon nastąpi za ich życia Towarzystwo przekonuje ich, że koniec nastąpi "już wkrótce" (Strażnica, 15 IX 1998 r str. 16), choć kiedyś Przebudźcie się! z 8. VII 1995 roku, na str. 6 potępiało Tesaloniczan, którzy "zapewne nie wyznaczali żadnej daty 'zgromadzenia ich do Chrystusa w niebie', najwyraźniej sądzili, że nastąpi to już wkrótce. Owe poglądy wymagały skorygowania i apostoł Paweł uczynił to w swoim liście." W związku z tym można zapytać, czy uzasadniona jest pewność Ciała Kierowniczego, co do tego, że Armagedon nastąpić wkrótce, jeszcze za naszych czasów ? Jeśli Towarzystwo Strażnica nie potrafiło nam dać pewności w kwestii owego "wkrótce" i tak wielu przecież dat, na które zapowiadało koniec świata, to jaką gwarancję może nam dać teraz, i to jeszcze po odwołaniu nauki o pokoleniu, (Strażnica, nr 21 z 1995 r str. 10 - 21, 31) które urodziło się w roku 1914 i nie przeminie aż nastąpi Armagedon ? Mimo to piszą:

"Na początku lat dwudziestych Świadkowie Jehowy upowszechniali wykład publiczny noszący tytuł ››Miliony ludzi z obecnie żyjących nigdy nie umrą‹‹. Wówczas słowa te mogły świadczyć o nieco przesadnym optymizmie. Dziś jednak można je wypowiedzieć z niezachwianym przekonaniem. Coraz lepsze zrozumienie proroctw biblijnych oraz zamęt panujący w tym świecie aż nadto wyraźnie wskazują, że kres systemu podległego Szatanowi jest bardzo, bardzo bliski !" (Strażnica, 1 I 1997 r str. 11, par. 18).

W związku z tym, że jesteśmy na przełomie tysiącleci, warto też zacytować "przepowiednię" Przebudźcie się ! z 8. VIII 1993 roku:

"Jakże cudowne perspektywy otwierają się przed ludzkością w nadchodzącym stuleciu, a może nawet wcześniej ! Rząd Boży usunie zgubne skutki panoszenia się przez tysiące lat niedoskonałych rządów ludzkich, obłudnej religii, chciwego handlu i nauki tego świata, ...Dzięki temu będziesz mógł się rozkoszować życiem w nadchodzącej przyszłości - zarówno w zbliżającym się wieku XXI, jak i XXII, XXIII oraz w każdym następnym" (str. 29).

Na koniec jeszcze jedna kwestia. Jak pamiętamy z cytatów zamieszczonych na początku tego artykułu, świadkowie Jehowy sami przyznają, że ich wyznaczanie dnia ostatecznego, jest wbrew nauce Jezusa. Mimo to nie uważają, że to przynosi im ujmę w oczach Boga. Strażnica z 15 VIII 1997 roku przyznaje: "Podobnie współczesna klasa strażnika musi czasem uściślić swe poglądy. Czy można jednak wątpić, że Jehowa błogosławi 'wiernemu niewolnikowi' ?" (str. 16, par. 17). Nie ma zatem powodu, by Towarzystwo Strażnica czuło się winne swego postępowania w kwestii wyznaczania pewnych dat. Nie ma za co przepraszać głosicieli, którzy czują się sfrustrowani z powodu "popisów" Towarzystwa. Ta sama publikacja przyznaje:

"Prawdą jest, iż ten system trwa dłużej, niż wielu się spodziewało. Niektórzy mogą teraz myśleć, że gdyby wiedzieli o tym wcześniej, oszczędziliby sobie pewnych wyrzeczeń. Ale nikt nie powinien żałować, że się na nie zdobył. Ponoszenie ofiar jest przecież zasadniczym elementem chrześcijańskiego życia" (str. j. w., par. 19).

"Czy jednak nie jest o wiele lepiej popełnić jakieś omyłki wskutek zbyt niecierpliwego oczekiwania na urzeczywistnienie się zamierzeń Bożych niż przespać spełnienie się proroctwa biblijnego?" (Strażnica, rok CVI, nr 12, str. 15, par. 13, 14).

Przy tym optymizmie blednie nawet skrucha samego prezesa Rutherford'a, który uważał, że wyznaczenie dat po prostu nie podoba się Bogu. Gdy przyszło mu skomentować niespełnione proroctwo co do roku 1925, w którym - według niego - miało nastąpić zmartwychwstanie świętych S. T., Rutherford powiedział: "Cóż, ośmieszyłem się" (Strażnica, rok CVI, nr 14, str. 24, przypis, por. Strażnica, nr 23, 1993 rok, str. 18).

Również Russell na początku nie szukał powodów do dumy. O swoich wspólnych z Adwentystami, mylnych oczekiwaniach na rok 1874, pisał, że "ściągnęły w większym lub mniejszym stopniu hańbę na nas" (Świadkowie Jehowy głosiciele..., str. 132, por. Wykfalifikowani do służby kaznodziejskiej, cz. IV, str. 46, par. 7).

Dziś Towarzystwo Strażnica oduczyło się już takiej chrześcijańskiej cnoty, jaką jest pokora. Szkoda.


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019