Wstęp
Teoria ewolucji jeszcze dziś, choć nie minęło nawet 200 lat od jej przedstawienia przez Karola Darwina (dokładnie od 1859 r.), budzi wiele emocji i wciąż nie wszyscy ją przyjmują. Ma ona zagorzałych zwolenników, jak też nie mniej zagorzałych wrogów. Wypowiadają się na ten temat również przedstawiciele niektórych sekt, np. Świadków Jehowy. Mając doświadczenie wielu lat pracy naukowej jako doktor nauk przyrodniczych, szczególnie w dziedzinie paleontologii i geologii jak też jako magister teologii, daje to mi odwagę do przedstawienia poglądów Świadków Jehowy na pochodzenie życia i ewolucję, a także ich krytyczną ocenę w świetle poglądów przyrodników oraz nauki Kościoła katolickiego.
W pierwszej części niniejszego opracowania zajmę się poglądami Świadków Jehowy na temat stworzenia świata, ewolucji świata roślin i zwierząt, człowieka, a także omówię problem potopu. Wypowiadał się na temat ewolucji już założyciel tej sekty i zarazem pierwszy prezes Towarzystwa Strażnica Karol Taze Russell. Przed laty poświęcili oni temu tematowi specjalną broszurę "Ewolucja przeciw Nowemu Światu". Aktualne ich poglądy są zawarte przede wszystkim w dwu książkach "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?" oraz "Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?" Obie książki zostały wydane, jak zwykle, anonimowo przez Wydawnictwo Strażnica - Towarzystwo Biblijne i Traktatowe. Omówię również pokrótce podręcznik każdego głosiciela Świadków Jehowy "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism". Poglądy przedstawione w wymienionych książkach należą do najważniejszych tez światopoglądowych Świadków Jehowy i powtarzają się również wiele razy w licznych artykułach w dwu najważniejszych czasopismach tej sekty "Strażnica zwiastująca Królestwo Jehowy" i "Przebudźcie się!". Postaram się tu omówić również wiele z tych artykułów, które wydają się najbardziej reprezentatywne. Jednocześnie przedstawię własny komentarz oraz aktualne poglądy naukowców na omawiane tematy.
W drugim rozdziale przedstawię poglądy na stworzenie i ewolucję różnych badaczy, zarówno kreacjonistów jak ewolucjonistów. Uwzględnię niektóre publikacje na ten temat pozwalające zorientować się w aktualnych poglądach naukowców na problem stworzenia i ewolucji a także poruszę problem potopu.
W trzecim rozdziale zaprezentuję poglądy Kościoła na pochodzenie życia i ewolucję świata roślin i zwierząt oraz człowieka. Przypomnę jak zmieniały się one na przestrzeni wieków i jakie jest aktualne stanowisko Kościoła na powyższe tematy przedstawione w odpowiednich dokumentach.
1. Poglądy Świadków Jehowy na stworzenie i ewolucję.
Odpowiedzi na pytanie skąd wziął się świat możemy szukać różnie. Zajmują się tym problemem nauki ścisłe, ale wypowiada się na ten temat również wiara w Piśmie świętym. Ponieważ poglądy Świadków Jehowy powołują się na Biblię przyjrzyjmy się najpierw temu co mówi Biblia i jak oni ją interpretują.
a) Stworzenie świata
Już w pierwszej księdze Mojżeszowej, zwanej księgą Rodzaju, znajdujemy opis stworzenia świata przez Boga. Bóg dokonał tego dzieła etapami, które Biblia nazywa dniami stworzenia. Opis ten zaczyna się słowami "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię". Stąd też księga Rodzaju inaczej nazywa się z hebrajskiego Bereszit, od pierwszych słów księgi. Opis każdego dnia stworzenia kończy się słowami "I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy, - dzień drugi, itd. Jest sześć dni stworzenia. Ostatniego, szóstego dnia Bóg stworzył człowieka, jako ukoronowanie całego dzieła stwórczego. Siódmego dnia natomiast Bóg odpoczął po całym swym dziele, a tym samym nakazał człowiekowi odpoczynek po całym tygodniu pracy. W ten sposób dzień siódmy stał się uświęconym dniem odpoczynku dla wszystkich ludzi.
Jak zapatrują się na opis stworzenia świata zawarty w Biblii Świadkowie Jehowy. Otóż przyjmują go oni w sposób literalny, tak jak relacjonowałby go naoczny świadek. Szczególnie w odniesieniu do stworzenia świata twierdzenia biblijne traktują dosłownie. Niektóre zaś z twierdzeń zawartych w Biblii interpretują po swojemu, zgodnie z przyjętymi z góry poglądami tej sekty. Uważają jedynie, że "dzień" biblijny miał więcej niż 24 godziny, być może nawet tysiąc lat. Świadkowie Jehowy ignorują przy tym wszystkie osiągnięcia nauki, a traktują Biblię jak podręcznik naukowy.
W rozdziale trzecim książki "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?" (Nowy Jork 1989), autorzy roztrząsają fakty podane w biblijnej Księdze Rodzaju na temat stworzenia świata. A więc rozpatrują najpierw jak długo trwał "dzień" w dziele stworzenia. Wydaje się autorom, że robią odkrycie pisząc, że ów "dzień" mógł trwać dłużej niż 24 godziny i dochodzą do wniosku, że "dnie stwarzania również mogły obejmować długie okresy, trwające całe tysiąclecia." ("Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?", Nowy Jork 1989, str. 27, werset 7). Ktokolwiek zna podstawy geologii historycznej, choćby na poziomie starszych klas szkoły podstawowej, ten wie, że to czysty absurd, gdyż dzieje Ziemi oblicza się w miliardach lat. I nie są to przypuszczenia, lecz naukowo i różnymi metodami udokumentowane twierdzenia.
Nie wiadomo też na jakiej podstawie autorzy książki stwierdzają, że "Pory roku (...) były niewątpliwie o wiele łagodniejsze niż dzisiaj", chyba tylko na podstawie Księgi Rodzaju (Rdz 1,15; 8,20-22), (dz. cyt., str. 32, werset 23). Dzieje Ziemi wykazują bowiem, że występowały ogromne zmiany klimatyczne od zlodowaceń do klimatu tropikalnego, od klimatu pustynnego do zalewów morskich. Było więc zupełnie przeciwnie niż twierdzą Świadkowie Jehowy.
Po kilku latach Towarzystwo Strażnica postanowiło nieco unowocześnić swoje poglądy na ewolucję i stwarzanie wydając książkę "Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?" Nowy Jork 1998. Jak określają to sami autorzy - jak zawsze u Świadków Jehowy - anonimowi, książka skierowana jest do "osób o otwartym umyśle" (dz. cyt., str. 9).
Należy przyznać autorom tej książki, że powołują się na najnowsze odkrycia naukowe z dziedziny nauk przyrodniczych. Przywodzą np. fakt istnienia ogromnej liczby galaktyk we wszechświecie oraz rozszerzania się świata na skutek "ucieczki" galaktyk (dz. cyt., str. 11). Powołują się też na nowsze teorie pochodzenia życia, budowę komórki i wiele innych osiągnięć współczesnej nauki.
Wszystkie te fakty wiążą z wypowiedziami pisarzy biblijnych, a wniosek zawsze jest jeden, że Jehowa stworzył wszystko co istnieje na świecie oddzielnie i bezpośrednio. Końcowe rozdziały książki pełne są także osobliwych wierzeń Świadków Jehowy o życiu wiecznym na rajskiej ziemi, "grobowcach pamięci" i t. d. oraz przeczą istnieniu duszy nieśmiertelnej (dz. cyt., str. 168). Ogólnie trzeba przyznać, że w książce przytoczone jest wiele szczegółów z dziedziny budowy i działania wszechświata i istot żywych z człowiekiem na czele, co stwarza pozory naukowości. Jednak wnioski stąd wysnute są sprzeczne ze stanem wiedzy.
Problem stworzenia świata jest poruszany oczywiście także w czasopismach Świadków Jehowy. Jeden z nowszych numerów "Przebudźcie się!" (z dn. 8 czerwca 2002, Nr 11, str. 3) w krótkim tekście zatytułowanym "Nauka kontra religia" stwierdza, że religię można pogodzić z nauką, gdyż "W rzeczywistości sprawdzone poglądy naukowe i religia prawdziwa (tj. Świadków Jehowy jak oni uważają- przyp. Autora) wręcz się uzupełniają, a nie wykluczają." (dz. cyt., str. 3). Prawda jest jednak taka, że owe fakty i poglądy naukowe Świadkowie Jehowy interpretują zgodnie ze swoimi wierzeniami, zaś ich "religia prawdziwa" jest całkowicie błędna i niezgodna z Biblią. (por. Z. Marzec, P. Andryszczak, Walka na wersety, Kraków 2003). W tymże samym tekście Świadkowie Jehowy wykazują swoją ignorancję naukową pisząc, że Kościół katolicki potępił Galileusza za twierdzenie iż Ziemia krąży wokół Słońca. W Polsce każde dziecko wie, że to Mikołaj Kopernik "wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie wydało go plemię". Galileusz jedynie potwierdził odkrycie Kopernika. Takie samo stwierdzenie o działalności Galileusza znajdujemy w innej publikacji Świadków Jehowy p.t. "Biblia słowo Boże czy ludzkie?" (Nowy Jork 1992, str. 98). Piszą tam mianowicie, że to Galileusz udowodnił, że Ziemia krąży wokół Słońca, za co został postawiony przed Inkwizycją kościelną. Jak widać to błędne zdanie nie było kwestią przypadkowej omyłki, lecz niewiedzy Świadków Jehowy.
Świadkowie Jehowy uporczywie powracają do tematu "Jak powstał wszechświat i skąd wzięło się życie?" ("Przebudźcie się!" z dn. 8 czerwca 2002, Nr 11, str. 4-6). Na wstępie cytują głęboką myśl Alberta Einsteina: "Nauka bez religii jest kulawa, religia bez nauki jest ślepa" (dz. cyt., str. 4). W artykule autorzy twierdzą jakoby: "Pogląd, iż życie powstało przez przypadek, wymaga więcej wiary niż przekonanie, iż zostało stworzone." (dz. cyt., str. 5). Nie wiadomo dlaczego obstają przy alternatywie przypadku. A przecież w przyrodzie nie ma przypadku, wszystko jest celowe i uporządkowane według praw natury, którymi rządzi się cały świat, praw nadanym przez Stwórcę. Metody logicznego rozumowania są Świadkom Jehowy całkowicie obce. Stosują tylko jedną metodę: doprowadzanie do absurdu poglądów swoich przeciwników, przy tym mijając się z prawdą i całkowicie wypaczając opinie swoich adwersarzy.
Problem stworzenia świata i ewolucji znajduje również poczesne miejsce w książce Towarzystwa Strażnica, będącej podstawową pomocą głosicieli Świadków Jehowy p.t. "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism". Książka ta miała dotąd dwa wydania w języku polskim: Nowy Jork 1991 i 2001. Nie znajdujemy tam jednak żadnej nowej myśli na interesujące nas tematy. Książka skonstruowana jest w formie pytań i odpowiedzi. W rozdziale p.t. "Stwarzanie" spotykamy tam pytanie zupełnie absurdalne "Czy wszystkie materialne dzieła stwórcze powstały 6 - 10 tysięcy lat temu w ciągu zaledwie sześciu dni?" (dz. cyt., 1991, str. 324). Otóż biblijny "dzień" stworzenia musiał trwać miliardy lat, bo najstarsze formy życia powstały prawdopodobnie około 4 miliardy lat temu, a przed tym istniała już Ziemia i musiała się ona odpowiednio ukształtować na przyjęcie życia. Sam człowiek - Homo sapiens istnieje na Ziemi od 200-150 tysięcy lat, czyli co najmniej tyle musiał trwać szósty "dzień" stworzenia człowieka. W tej sytuacji mowa o tysiącach lat stworzenia świata jest po prostu śmieszna. Ciekawe, że w drugim, nowszym wydaniu tej książki nic się nie zmieniło i pytanie zacytowane wyżej pozostało w tym samym brzmieniu (dz. cyt., 2001, str. 321). Odpowiedzi na to bezsensowne pytanie również nie mają sensu, więc szkoda czasu by je rozważać. Dość wspomnieć, że Świadkowie Jehowy powołują się na Biblię jak na podręcznik naukowy, albo na publicystów czy felietonistów dzienników takich jak np. C. Booker, felietonista dziennika "The Times" (dz. cyt., 1991, str. 96) bądź czasopism popularno-naukowych. Na tego samego felietonistę powołują się w drugim wydaniu tejże książki (dz. cyt., 2001, str. 96). Nie są to żadne autorytety naukowe.
b) Powstanie życia
Świadkowie Jehowy w jednej ze swych publikacji piszą, że "Proces ewolucyjny byłby możliwy jedynie wtedy, gdyby nieożywione związki chemiczne połączyły się ze sobą i utworzyły żywą komórkę." ("Przebudźcie się!" Nr 8, bez roku wydania - prawdopodobnie 1973 lub 1974, str. 8, artykuł "Co mówi komórka"). Są oni przeciwni ewolucji, a także spontanicznemu powstaniu życia i stąd wyrazili powyższą opinię. Uważają, że przypuszczenie naukowców, iż życie powstało w pierwotnym praoceanie z utworzonych uprzednio związków organicznych nie było możliwe. Motywują to tym, że obecnie w laboratoriach, w symulowanych warunkach, zbliżonych do wówczas istniejących nie udało się naukowcom sztucznie stworzyć żywej komórki. Czy mamy jednak pewność, że te symulowane warunki laboratoryjne odpowiadają istniejącym w rzeczywistości na Ziemi przed miliardami lat? Są to przecież tylko nasze przypuszczenia poparte doświadczeniami chemicznymi, mogą być więc obarczone pewnymi błędami. Być może nigdy nie będziemy mieli całkowitej pewności, że warunki sztucznie stworzone przez nas w laboratorium odpowiadają w pełni warunkom istniejącym w tak dalekiej przeszłości, kiedy prawdopodobnie powstawało na Ziemi życie tj. przed około 4 miliardami lat. Najstarsze znane skamieniałości to bakterie odkryte w skałach wieku 3,8 miliardy lat oraz sinice - 3,5 miliardów lat w zachodniej Australii. W tej sytuacji nie możemy z całą pewnością twierdzić, że powstanie życia nie było wówczas możliwe. Nie jesteśmy bowiem w stanie odtworzyć dokładnie w laboratorium warunków jakie wówczas istniały.
W tymże artykule (dz. cyt., str. 9) autorzy powołują się na wypowiedź inżyniera chemika opublikowaną w gazecie codziennej, a więc nie jest to wypowiedź specjalisty, ani naukowca, ani nie jest to publikacja naukowa. Czytamy tam: "W gruncie rzeczy ewolucjonista twierdzi, że tyle atomów - po oddzieleniu się od innych związków - przypadkowo zetknęło się ze sobą w odpowiednich proporcjach i połączyło się, tworząc żywą amebę." Nic bardziej bezsensownego!
W omawianym artykule "Co mówi komórka" Świadkowie Jehowy za najprostszy organizm jednokomórkowy uznają amebę (dz. cyt., str. 10). Tymczasem jest ona organizmem bardzo wyspecjalizowanym, którego doskonalenie się w procesie ewolucji musiało trwać bardzo długo. Bez porównania prostsze są bakterie, o których autorzy nie wspominają, a jeszcze prostsze i mniejsze są wirusy, które są tworami mikroskopijnymi i tak prostymi, że nie mają jeszcze ani organelli komórkowych ani jądra, które występują u ameby. Dalej czytamy w tym samym artykule wywód, że jeśli przyjmiemy ewolucję, to między organizmami jedno- a wielokomórkowymi muszą istnieć dwu- lub trzykomórkowe formy przejściowe (dz. cyt. str. 10). Odpowiadając autorom, nie możemy wykluczyć, że takie formy kiedyś istniały, ale jako źle przystosowane - wyginęły. Obecnie takimi formami przejściowymi są organizmy kolonialne, do których należą okrzemki morskie lub popularny toczek (Volvox), należące do glonów. Organizmy kolonialne z czasem wyspecjalizowały niektóre swoje komórki do określonych funkcji, przede wszystkim rozrodczych, a w dalszym etapie powstały proste organizmy wielokomórkowe, takie jak np. Hydra w świecie zwierzęcym lub niektóre glony w świecie roślinnym. Warto tu nadmienić, że za pozostałość pierwotnych form życia czyli organizmów jednokomórkowych możemy uznać komórki rozrodcze w świecie roślin i zwierząt. Plemnik człowieka przypomina nam postać jednokomórkowego wiciowca. Jest to oczywiście dalekie uproszczenie, ale warte zastanowienia.
c) Ewolucja roślin i zwierząt
Problem ewolucji Świadkowie Jehowy poruszali w swoich publikacjach już od dawna i odnosili się do niej negatywnie. Jako główny dowód rzeczowy przeciwko istnieniu ewolucji przytaczali fakt, że w Biblii zgodnie z opisem stworzenia Bóg stworzył cały świat żywy oddzielnie "według swojego gatunku". Już założyciel sekty i zarazem pierwszy prezes Towarzystwa Strażnica Karol Taze Russell w pierwszym tomie swoich "Wykładów Pisma Świętego" noszącym tytuł "Boski plan wieków" wyraża swój pogląd na temat ewolucji, jednak nie wymieniając ani tego słowa, ani też głosiciela tej teorii Karola Darwina. Mówi po prostu o "teorii" i przyznaje, że jedne gatunki mogły się rozwijać w inne, jednak z wyłączeniem człowieka, który nie mógł powstać z innego gatunku, a jedynie w sposób ukształtowany został stworzony przez Boga (Karol Taze Russell, Boski plan wieków, Nowy Jork 1917, str. 36-37). Ciekawe, że Russell nie jest jednak zdecydowany w co ma wierzyć i prezentuje dwie przeciwstawne sobie teorie na sąsiednich stronach. Na poprzedniej stronie wypowiada bowiem pogląd, że "przemiana byłaby obecnie rzeczywistością, a wokoło nas widzielibyśmy też stały proces przemiany ryb w ptaki, a małp w ludzi. Ta teoria bardzo się sprzeciwia rozumowi, a zarówno i biblii." (Karol Taze Russell, Boski plan wieków, Nowy York 1917, str. 35).
W kolejnej broszurze Towarzystwa Strażnica "Ewolucja przeciw Nowemu Światu" (wyd. ok. 1950 r., bez miejsca wydania) omawia problem ewolucji widziany oczami Świadków Jehowy. Autorzy cytują szereg argumentów ewolucjonistów w sposób charakterystyczny dla tej sekty tj. robiąc durniów ze wszystkich naukowców będących zwolennikami teorii ewolucji. Podkreślam słowo "teorii", ponieważ jest to wciąż bardzo mocno uzasadniona teoria.
Jako przykład dowodzenia autorów o bezzasadności wierzenia w ewolucję podam tylko jeden cytat: "Jednakże podobieństwo krwi wcale nie udowadnia ewolucji, tak samo jak fakt, że igła do szycia i bagier parowy są ze stali, nie dowodzi, iż jedno rozwinęło się z drugiego." (dz. cyt., str. 6).
Inne argumenty pseudonaukowe przytaczane przez autorów nie są tak absurdalne, jednak fakt, że broszura pisana była ponad 50 lat temu i cała nauka posunęła się ogromnie naprzód powoduje, iż argumenty te stały się po prostu nieaktualne. Piszą oni np. ironicznie o ludziach na księżycu, choć od dawna kosmonauci stanęli na nim, a także o tym, że najstarsze formy życia mają 0,5 miliarda lat, zaś obecnie odkryto już formy o wiele starsze, liczące 3,8 miliardy lat, o czym wspomniano wyżej. Rozwój nauki i technik badawczych, przede wszystkim mikroskopii elektronowej pozwalają przypuszczać, że uda się odkryć formy życia jeszcze starsze.
Autorzy w swojej broszurze używają wobec zwolenników ewolucji określeń negatywnych i pogardliwych. Jeden z rozdziałów omawianej broszurki zatytułował "Ewolucja staroświecką i religiancką" (dz. cyt., str. 17), a w treści tegoż rozdziału pyta: "I czy to nie ewolucjonista jest łatwowiernym pożeraczem bajek? Czy to nie w bajkach często jest mowa o przeobrażeniach fizycznych?" (dz. cyt., str. 18). Jak widzimy autorzy nie posługują się prawdziwymi argumentami, a jedynie starają się po prostu ośmieszyć zwolenników ewolucji.
Ponieważ argumenty tam zawarte są obecnie mocno przestarzałe, nie będziemy się tą broszurą dalej zajmować. Warto tylko odnotować, że w końcowej jej części autorzy przedstawiają wierzenia swej sekty na temat powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię i objęcia przez Niego Królestwa, co miało jakoby nastąpić w 1914 r. (dz. cyt., str. 33). Około 40 lat później Towarzystwo Strażnica wydało książeczkę poświęconą ewolucji p.t. "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?" (Nowy Jork 1989). W opracowaniu tym anonimowi autorzy usiłują w sposób pseudonaukowy zdyskredytować zwolenników ewolucji. Powołując się na literaturę autorzy ci nie cytują prawdziwych naukowców, lecz najczęściej pisarzy i publicystów oraz czasopisma popularne np. "The Guardian" (dz. cyt., str.24, werset 26) lub nawet dzienniki jak "Times". Cytują też publicystę Christophera Bookera (dz. cyt., str.16, werset 7 i 8) lub pisarza Toma Bethell'a (dz. cyt., str. 23, werset 23), o czym pisaliśmy już poprzednio.
W omawianej już wyżej publikacji "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?" czytamy jakoby teoria ewolucji wykluczała istnienie Stwórcy (dz. cyt., str. 37, werset 35). Jednakże Biblia w Księdze Rodzaju stwierdza tylko, że Bóg stworzył świat, lecz nie mówi "jak" to uczynił. Być może stworzył tylko materię lub energię i nadał jej prawa rozwoju. Najprawdopodobniej tak właśnie było. Poza tym warto zauważyć, że dzieło stworzenia dokonuje się wciąż na nowo i cały czas, bo czyż nie jest cudem stworzenia rozwój pięknego ptaka z jaja lub powstanie człowieka z maleńkiej zygoty?
Kilka rozdziałów książki poświęconych jest bezzasadności dowodów istnienia ewolucji, a także brakowi ogniw pośrednich między określonymi, bliskimi sobie grupami zwierząt. Ostatnie 50 lat dostarczyły jednak wiele dowodów istnienia takich ogniw pośrednich i mamy podstawy przypuszczać, że dalsze odkrycia naukowców dostarczą ich jeszcze więcej. Musimy przy tym pamiętać, że zachowanie się szczątków zwierząt czy roślin w stanie kopalnym to przypadek, który zachodzi tylko w wyjątkowych okolicznościach - dostania się do wody, bagna, torfowiska i t. p. Wszystkie inne szczątki po prostu ulegają rozkładowi już po paru latach i nie mają szans na przetrwanie do naszych czasów. Wiemy przecież, że kości ludzkie u zmarłych pochowanych na cmentarzu w tzw. grobach ziemnych rozkładają się całkowicie przed upływem 20-u lat i po tym czasie wolno już grzebać kolejnych zmarłych. W tej sytuacji skamieniałości zwierzęcych i roślinnych mamy niezwykle mało, znalezienie ogniw pośrednich jest więc dziełem szczęśliwego przypadku.
Zastanawiające jest jednak na pewno, że badając dzieje życia na Ziemi, znajdujemy najpierwotniejsze formy zwierząt i roślin w najstarszych skałach, a pierwsze ślady życia znaleziono w osadach liczących 3,8 miliardy lat. W skałach młodszych znajdywano formy życia coraz bardziej złożone. Już sam ten fakt daje dużo do myślenia. Wydaje się prawdopodobne, że rozwój form złożonych i bardziej wyspecjalizowanych mógł występować samoistnie z form prostszych, ale wg praw ustanowionych przez Stwórcę. W dwutygodniku "Strażnica zwiastująca Królestwo Jehowy" Tom XCII, Nr 19, str. 1-7, znajdujemy artykuł "Czy wierzysz w ewolucję czy w stwarzanie?" Autorzy tego artykułu przytaczają "dowody stwarzania", którymi są wersety z Pisma świętego: księgi Rodzaju, Jeremiasza, Izajasza i Psalmy. Jest to całkowite pomieszanie nauki z religią. Jakikolwiek komentarz jest tu po prostu zbędny. Biblia jest przecież księgą religijną a nie podręcznikiem naukowym.
W tymże zeszycie "Strażnicy", ROK XCII, Nr 19, str. 8-14, znajdujemy artykuł "Teoria ewolucji podkopuje wiarę". Tytuł mówi sam za siebie, ale jest to oczywisty nonsens. Można wierzyć w Boga, a zarazem uważać ewolucję za najbardziej udokumentowaną teorię pochodzenia i rozwoju życia na Ziemi. Twierdzenie autorów artykułu jakoby Kościół rzymsko-katolicki oraz Kościoły protestanckie podkopywały wiarę w Boga poprzez popieranie teorii ewolucji - nie ma uzasadnienia (dz. cyt., str. 9; patrz także rozdział 3 niniejszego opracowania, gdzie omówiono stanowisko Kościoła wobec ewolucji)
Czasopismo Świadków Jehowy, specjalizujące się w artykułach pseudonaukowych "Przebudźcie się!" poświęca tematowi ewolucji szereg artykułów, a nawet całych numerów. Omówimy niektóre z nich.
W "Przebudźcie się!" Nr 6 (bez roku wydania) na str. 21 znajduje się notatka pod wymownym tytułem "Teoria ewolucji pod obstrzałem". Czytamy w niej, że "grupa wybitnych uczonych kanadyjskich zaleciła nauczycielom w prowincji Kolumbia Brytyjska, żeby zaniechali nauczania ewolucji jako faktu". W odezwie tych uczonych wysuwa się żądania, by dać też dzieciom pełną możliwość usłyszenia nauki o stwarzaniu, a także odpowiednio zmienić podręczniki.
"Przebudźcie się!" Nr 8 (bez roku wydania) nosi tytuł "Ewolucjonizm w ogniu krytyki", a pierwszy artykuł na str. 2 p.t. "Dlaczego ewolucjonizm znowu zwraca na siebie uwagę?" stwierdza, że przeciwko teorii ewolucji wysuwa się wiele zarzutów. Autorzy stawiają ponadto tezę, że "nauczanie ewolucjonizmu przyczynia się do dzisiejszego upadku moralnego". Uzasadniają to tym, że jeśli człowiek według teorii ewolucji nie został stworzony przez Boga, to w świecie może dominować przemoc i zło, zgodnie z zasadą, że "słabi zostaną wyeliminowani". My nie widzimy tu związku, taki jest punkt widzenia Świadków Jehowy.
Kolejny artykuł w tymże zeszycie to: "Coraz ostrzejsza krytyka", a stwierdza się w nim jakoby "Ewolucjonizmu nie odrzuca niewielka grupa niepoinformowanych" (dz. cyt., str. 3). Naukowcy, którzy wypowiedzieli się rzekomo przeciwko teorii ewolucji, a zostali zacytowani, stwierdzili tylko jak np. G. L. Stebbins, że "Wszystko, co na temat ewolucji człowieka napisano przed rokiem 1950, albo już jest, albo wkrótce stanie się przestarzałe." (dz. cyt., str. 3). Dla każdego naukowca stwierdzenie takie jest oczywiste, gdyż nie tylko technika, ale i nauka posuwają się szybko naprzód i wiele teorii musi być korygowanych i uzupełnianych nowymi odkryciami, ale nie koniecznie odrzucanych. Stwierdzenie prof. Stebbinsa nie odrzuca teorii ewolucji, a jedynie mówi, że nauka posunęła się naprzód! A to zasadnicza różnica. Dalsze wywody autorów artykułu powołują się na doniesienia prasowe z listopada 1972 r. w różnych gazetach codziennych. Jako niepoważne - po prostu je pomijamy. Cytowanych następnie wypowiedzi historyka i prawnika na temat ewolucji, również nie możemy traktować poważnie, jako niespecjalistów. (dz. cyt., str. 4).
Kolejny tytuł w tymże zeszycie to "Zbadajmy dowody" (dz. cyt., str. 5-6). Autorzy tekstu domagają się w nim aby na równi z teorią ewolucji uczono w szkołach o stworzeniu świata i "przedstawiano absolutnie rzeczowo argumenty obu stron, oparte na wynikach badań najlepszych naukowców." (dz. cyt., str.6). Wypowiedź wybitnego uczonego amerykańskiego nazwiskiem Isaac Asimov, który powiedział, że "podawanie w wątpliwość teorii ewolucji byłoby tym samym, co ›atakowanie powszechnego ciążenia (...) to jest fakt, a nie spekulacja.‹ - określono w "Przebudźcie się!" jako "usiłowanie tłumienia krytyki ewolucjonizmu dyktatorskimi metodami, zastraszaniem lub onieśmielaniem" (dz. cyt., str. 6). Teorię ewolucji określają oni jako "intelektualne oszustwo" i postulują "rzetelne zbadanie dostępnych faktów." (dz. cyt., str. 6). Szkoda, że sami odnoszą się do tych faktów stronniczo i interpretują je wg własnych założeń.
Następny tytuł w omawianym zeszycie "Przebudźcie się!" to "Czego należałoby się spodziewać?" (dz. cyt., str. 7-8). Autorzy nawiązują w nim znowu do Biblii i opisu stworzenia form żywych "według swego rodzaju". Następnie ubolewają, ze brak jest w skamieniałościach form przejściowych dowodzących istnienia ewolucji. Nie wspominają jednak nigdzie, że w rozwoju embrionalnym wyższych grup zwierząt znajdujemy fazy rozwojowe, odpowiadające niższym grupom zwierząt, co wielu uważa za dowód powstania wyższych grup zwierząt od niżej stojących w rozwoju drogą ewolucji.
Za ważki argument przeciwko teorii ewolucji autorzy artykułu uważają liczbę chromozomów w komórce. Ich zdaniem liczba ich powinna być niższa u organizmów prymitywniejszych, zaś u bardziej skomplikowanych - wyższa (dz. cyt., str. 10-11). Tymczasem istotna jest nie tyle liczba chromozomów, co liczba genów, czyli informacji w nich zawartych. Człowiek np. ma tylko 46 chromozomów, lecz liczba informacji genetycznych w nich zawartych sięga około miliarda, jak podają sami autorzy artykułu (dz. cyt., str. 9).
W kolejnym rozdziale p.t. "Jak przebiega?" w tymże zeszycie "Przebudźcie się!" (dz. cyt., str. 11-14) autorzy rozważają mechanizm przebiegu ewolucji. Zdaniem ewolucjonistów zmiany w organizmach żywych prowadzące w następstwie do ich ewolucji, zachodzą w wyniku tzw. mutacji czyli zmian w układzie genetycznym. Autorzy cytują wypowiedź profesora Moore'a , że "Każda mutacja genowa pociąga za sobą najwyżej zmianę cech już istniejących.", z czego wysnuwają wniosek, że "Mutacje są przyczyną zmienności, ale nie tworzą nic całkiem nowego." (dz. cyt., str. 11). Jednakże nie musi tak być, jeśli mutacje istnieją w ciągu milionów lat i przebiegają w niezliczonej liczbie pokoleń. Wówczas owe drobne zmiany mogą się kumulować i mogą powstawać tą drogą nowe cechy. Trudno wymagać by człowiek mógł zaobserwować tak znaczne zmiany w ciągu jednego ludzkiego pokolenia. Jest to po prostu niemożliwe.
Trudno żebyśmy w ciągu swego życia mogli zaobserwować coś, co trwało miliony, a nawet miliardy lat. Możemy zobaczyć jedynie skutek, czyli zmiany gatunkowe. Fakt, że mutacje najczęściej bywają niekorzystne dla organizmu, a korzystne zdarzają się rzadko (dz. cyt., str. 12) nie jest argumentem przeciwko ewolucji, ale przeciwnie popiera ją. Bowiem osobniki z cechami niekorzystnymi giną, zaś te nieliczne z cechami korzystnymi mają większe szanse przetrwania. Argumenty przytaczane przy tej okazji przez Świadków Jehowy o budowniczym czy kierowcy popełniających liczne błędy (dz. cyt., str. 12) są zupełnie bezpodstawne, nie mają też żadnego odniesienia do mutacji.
Wróćmy na chwilę do książki "Jak powstało życie?" (str. 104), gdzie zilustrowano doświadczenia nad mutacjami muszki owocowej (patrz reprodukcja rysunku ze wspomnianej książki). (Rycina 1)
|
|
Rycina 1 |
Następnym absurdalnym wnioskiem autorów artykułu jest twierdzenie jakoby w wyniku mutacji winna występować raczej degeneracja niż ewolucja (dz. cyt., str. 13-14). Jednak stwierdziliśmy już wyżej, że niekorzystne mutacje nie mają po prostu szans przetrwania i giną, tak więc nie może występować degeneracja lecz doskonalenie. "Świadectwo żywych organizmów" - to kolejny tytuł w omawianym zeszycie "Przebudźcie się!" (dz. cyt., str. 14-18). Tym razem autorzy twierdzą, że brak obecnie form przejściowych, a niemożność bezpośredniej obserwacji przebiegu ewolucji - jest argumentem przeciwko jej istnieniu (dz. cyt., str. 14-15). Tymczasem już Darwin stwierdził, że formy przejściowe po prostu wyginęły. Dodajmy, że były one gorzej przystosowane do życia. Porównajmy rysunki odległych i nie spokrewnionych ze sobą grup zwierząt przedstawione w książce "Jak powstało życie?" (Rycina 2)
|
|
Rycina 2 |
Powtórzmy raz jeszcze, że do zaobserwowania ewolucji potrzeba milionów lat i nie łudźmy się, że wystarczy do tego jedno ludzkie pokolenie. Jest to oczywista mrzonka. Przedstawiając swoje argumenty autorzy popełniają ponadto duży błąd terminologiczny, mianowicie mylą rodzaj z gatunkiem.
Otóż podstawową jednostką taksonomiczną roślin i zwierząt jest gatunek. Jedną z jego ważnych cech jest fakt, że krzyżowanie może występować tylko w obrębie gatunku, zaś rozmnażanie między gatunkami nie jest możliwe. Jednym z nielicznych wyjątków jest muł - wynik krzyżowania klaczy z osłem, ale jest on dalej niepłodny. Rodzaj zaś jest jednostką taksonomiczną nadrzędną i może obejmować jeden do wielu gatunków. W związku z tym określenie "rodzaj ludzki" (dz. cyt., str. 15-16) użyte przez autorów jest błędne, ponieważ ludzie stanowią jeden gatunek, zaś istniejące między nimi różnice - różne rasy bez problemu mogą się krzyżować dając płodne potomstwo. Dodajmy, że obecnie wielu uważa, że nie są to rasy ludzkie, lecz tylko odmiany wywołane różnymi warunkami życia.
Oczekiwanie od eksperymentów hodowlanych dowodów ewolucji (dz. cyt., str. 15) jest zupełnie bezpodstawne, bo brak jest elementu czasu (miliony lat). Można jedynie dzięki nim uzyskać znaczną zmienność wewnątrzgatunkową np. rasy psów, gołębi itp. Rozważając świadectwo skamieniałości jako dowodu ewolucji autorzy ubolewają, że ponad 100 lat ich badań nie dostarczyło wystarczających jej dowodów (dz. cyt., str. 16-18). Pisaliśmy już o tym, że 100 lat od ogłoszenia teorii ewolucji w 1859 r. to zbyt krótki okres badań, by móc utworzyć dobrze udokumentowane szeregi rozwojowe organizmów. Nie zapominajmy też, że przetrwanie skamieniałości do naszych czasów, to prawdziwy przypadek, bo z reguły nie zachowują się one. Pomyślmy też ile stuleci upłynęło zanim ludzie uznali za udowodnione, że to Ziemia obraca się wokół Słońca, a nie odwrotnie.
Problem ewolucji porusza jeszcze inny zeszyt "Przebudźcie się!": "Czy ewolucjonizm może pomóc w przezwyciężeniu obecnych trudności?" ("Przebudźcie się !" Nr 8, bez roku wydania, str. 23-24). Odpowiadając na postawione w tytule pytanie autorzy twierdzą jakoby kosztowne programy lotów kosmicznych miały na celu wyjaśnienie powstania życia i uzasadnienia teorii ewolucji (dz. cyt., str. 23). Nic bardziej bezsensownego! Na pewno badania naukowe są prowadzone w czasie lotów kosmicznych i jednym z celów jest poznanie budowy wszechświata, lecz o wiele ważniejszym ich celem jest możliwość uzyskania tanich surowców i badania najnowocześniejszych technik i technologii w warunkach kosmicznych. Twierdzenie jakoby fundusze wydawane były na potwierdzenie teorii ewolucji - zamiast na zwalczanie chorób i głodu - są zwyczajnym przekłamaniem. Dalej autorzy usiłują przekonać, że teoria ewolucji przyczynia się do upadku moralności i wzrostu przestępczości na świecie (dz. cyt., str. 24). Już starożytni Rzymianie ubolewali nad upadkiem moralności, o czym świadczy znany okrzyk w jednej mów Cicerona: "O tempora! O mores!" (o czasy! o obyczaje!), a nikt wówczas nie słyszał o teorii ewolucji, bo jej nie znano. Po prostu problem moralności istniał zawsze i z ewolucją nie ma nic wspólnego. Teoria ewolucji odciąga też jakoby ludzi od wiary w Boga i w Biblię (dz. cyt., str. 24).
Ten ostatni problem autorzy rozwijają w kolejnym artykuliku w "Przebudźcie się!": "Czy Biblia odpowiada na nasze pytania?" ("Przebudźcie się!" Nr 8, (bez roku wydania), str. 25-27). Przedstawiona jest tam wizja przyszłego życia na ziemi, kiedy to wszystkie zwierzęta będą się żywiły "trawą zieloną jak mówi Rodz. 1:30" (dz. cyt., str. 25). A przecież zwierzęta drapieżne mają układ trawienny zupełnie nie przystosowany do takiego żywienia. Przypomnijmy dla porównania skomplikowany system trawienny u krowy żywiącej się właśnie "trawą zieloną". Nie widzimy też wyjścia dla rozwiązania tzw. łańcuchów pokarmowych, w których jedne zwierzęta stanowią pokarm dla innych. Jak rozwiązać problem padlinożerców, które w sposób naturalny oczyszczają środowisko i zapobiegają epidemiom. Nasuwa się też pytanie czym będą się żywiły pasożyty zwierzęce, ptaki owadożerne itd. itp. Problem będą też stanowiły, nieliczne wprawdzie, rośliny mięsożerne. W Polsce jest to mała roślinka rosnąca na bagnach - Rosiczka (Drosera rotundifolia) odżywiająca się owadami. Wypływa z tego chyba jeden wniosek: Bóg będzie musiał stworzyć zupełnie nowy świat zwierząt, które będą się żywiły wyłącznie roślinami i będą do takiego życia przystosowane. Czyżby więc Stwórca stworzył ten świat niedoskonałym? Podobne wnioski nasuwają się jeśli uwierzymy Świadkom Jehowy o Raju na przyszłej doskonałej Ziemi.
Końcowy artykuł w tym zeszycie "Przebudźcie się!" nosi tytuł "Kto przyjmie wyzwanie?" (dz. cyt., str. 27-28). Autorzy powołują się tam na wypowiedź pierwszego prezesa Towarzystwa Strażnica w tomie "Wykładów Pisma Świętego" wydanym w języku angielskim w 1886 roku. Napisał on tam jakoby teoria ewolucji "przeczyła ludzkiemu rozsądkowi, jak również Biblii." Na początku niniejszego opracowania powołaliśmy się na wydanie polskie tegoż dzieła, gdzie autor, K. T. Russell przedstawia dwa przeciwstawne sobie poglądy, kreacjonistów i ewolucjonistów i wydaje się skłaniać raczej do tych drugich. (Karol Taze Russell, Boski plan wieków, Nowy Jork 1917, str. 36).
Inny numer "Przebudźcie się!" Nr 17, (bez roku wydania) nosi tytuł "Życie na ziemi zaprojektowane czy powstało przez przypadek?" i prawie całe poświęcone jest temu tematowi (str.2-19). Cały ten zeszyt zawiera "dowody" przeciwko ewolucji ze świata roślinnego (str. 3-8) i ze świata zwierzęcego (str. 9-15). Są to w istocie przykłady celowości w przyrodzie takie jak fotosynteza i przykłady rozmnażania się roślin, przeróżne przystosowania do rozprzestrzeniania się roślin itd. Podobnie omówiono różne przykłady zadziwiających przystosowań ze świata zwierząt. Osobne omówienie pod tytułem "Jakie miejsce przysługuje człowiekowi?" poświęcono człowiekowi (dz. cyt., str. 16-19). Artykuł ten zakończono stwierdzeniem: "Człowiek został stworzony po to, aby żył wiecznie i panował nad zwierzętami". Jest to oczywiście aluzja do wierzeń Świadków Jehowy, którzy są przekonani, iż zostaną wskrzeszeni do życia wiecznego na rajskiej ziemi (por. Z. Marzec, Służba Boża Świadków Jehowy, Kraków 1998, wyd. 2, 2002, str. 33-34).
Inny zeszyt czasopisma "Przebudźcie się!", Rok LXIII, Nr 3 całkowicie poświęcony jest problemowi ewolucji. Pierwszy artykuł z tego cyklu opisuje budowę komórki: "Zdumiewająca budowa komórki" (dz. cyt., str. 2-3). (Rycina 3)
|
|
Rycina 3 |
Ciekawe, że autorzy przedstawili szczegółowy rysunek schematyczny komórki zwierzęcej oraz opis poszczególnych elementów budowy, jednak ani na rysunku ani w opisach nie są wymienione jądro i jąderko - najważniejsze składniki niemal każdej żywej komórki, choć na rysunku są one przedstawione (bakterie posiadają rozproszoną substancję jądrową). Gdzież jest więc ta naukowość autorów artykułu? Każdy nauczyciel biologii w szkole podstawowej zdyskwalifikowałby takiego ucznia.
Następny artykuł w tymże numerze "Przebudźcie się!" nosi tytuł "Czy bakterie mogły powstać przez przypadek?" (dz. cyt., str. 4-5). Już samo tak postawione pytanie stawia problem "na głowie". To tylko Świadkowie Jehowy mówią o przypadku jako przeciwstawieniu stworzenia. Cały świat tak żywy, jak nieożywiony rządzi się prawami przyrody ustanowionymi przez Stwórcę. Nie ma więc tam przypadków. Nie ma też znaczenia czy bakteria jest mniej lub bardziej skomplikowana w budowie. Nasuwa się uwaga, że wirusy są znacznie prostsze w budowie, czemu autorzy o nich nie wspominają? ( Rycina 4 i 5 )
|
|
Rycina 5 |
Z kolei Świadkowie Jehowy przedstawiają tekst zatytułowany: "Kronika skamielin - ich najwymowniejszy dowód" (dz. cyt., str. 6-7). Cytują oni tam wyrwane z kontekstu krótkie wypowiedzi znanych paleontologów (z przed około 50-u lat), wypowiadających się krytycznie "o kronice skamielin" i wskazujące ich dotychczasowe braki. Otóż musimy pamiętać, że naukowe badania skamieniałości rozpoczęto około 200 lat temu, co jest bardzo krótkim okresem czasu. Dawniej uważano je za "dziwy natury", nie wiążąc ich z przodkami obecnie istniejącego świata roślin i zwierząt, a następnie jako świadectwa potopu. Ostatnie kilkadziesiąt lat przyniosło wiele nowych odkryć skamieniałości, a zastosowanie mikroskopii elektronowej pozwoliło ujawnić ślady życia najprostszych organizmów (bakterii) już przed 3,8 miliardami lat, a także wiele nowych szczegółów budowy organizmów wyższych. Ciągły postęp nauki i metod badawczych pozwala mieć nadzieję, że dalsze odkrycia ujawnią odpowiedzi na wiele zagadek z przeszłości życia na Ziemi, co obserwujemy cały czas.
"Rewolucja w ewolucjonizmie. Poszukiwanie nowych odpowiedzi" - to kolejny mały artykuł w tym samym numerze "Przebudźcie się!" (dz. cyt., str. 8-9). Zamieszczono tam wybrane, krytyczne wypowiedzi specjalistów w czasie konferencji w Chicago w październiku 1980 roku, mówiące o słabościach teorii ewolucji. Wymieniono m. in. luki w kronice skamielin, problem przypadku i doboru naturalnego w procesie ewolucji. Postawiono też pytanie czy drobne zmiany w obrębie gatunku mogą wyjaśnić duże skoki poza granice gatunków, czego jak dotąd nie dowiedziono (dz. cyt., str. 8). Autorzy artykułu usiłują przekonać Czytelników, że nie jest możliwe, by podobne przystosowania wykształciły się u różnych, systematycznie odległych grup zwierząt (dz. cyt., str. 9). W rzeczywistości jest jednak wprost przeciwnie. Jeśli bowiem zwierzęta te żyją w podobnych warunkach np. w powietrzu, to jest oczywiste, że musiały wytworzyć skrzydła, jak to widzimy u owadów, ptaków, niektórych ssaków jak nietoperze a także zwierząt wymarłych np. Pterodaktyli. Ciekawy jest też przypadek tzw. "ryb latających", które tak powiększyły swoje płetwy, że mogą się unosić nad wodą nawet przez kilkanaście metrów w ucieczce przed swymi wrogami.
Kolejny artykuł p. t. "Bóg utworzył to pierwszy" (dz. cyt., str. 10-11) przedstawia zadziwiające przystosowania u niektórych zwierząt. Są nimi np. czujniki temperatury u pewnych węży, umożliwiające im polowanie w nocy, obniżanie temperatury ciała podczas snu zimowego, wytwarzanie substancji chemicznych do celów obronnych itd., itp. Podobne osiągnięcia człowiek uważa za swoje wynalazki, a w przyrodzie istnieją one od dawna, stworzone przez Boga (bezpośrednio lub dzięki prawom przyrody nadanym przez Boga). Możemy tu więc mówić nie o przypadkowości, lecz o celowości konkretnych przystosowań u zwierząt.
Następny tytuł w omawianym zeszycie to: "Projekt wymaga projektanta" i podtytuł: "Każdy dom ktoś buduje, lecz tym, który zbudował wszystko jest Bóg (Hebrajczyków 3:4)" (dz. cyt., str. 12-13). Z tym twierdzeniem i cytatem akurat całkowicie się zgadzamy. Pozostajemy jednak przy wyrażonej już wyżej opinii, że nie koniecznie Bóg musiał stworzyć wszystko w formie gotowej i doskonałej, jak tego chcieliby Świadkowie Jehowy.
"Instynkt - mądrość zaprogramowana przed urodzeniem" - jest to artykuł opisujący przykłady niezwykłych działań w świecie zwierząt (dz. cyt., str. 14-15). Opisany jest tam daleki coroczny lot międzykontynentalny maleńkiego ptaszka Dendroica striata; umiejętność termitów zapewnienia klimatyzacji w kopcach budowanych w suchym klimacie pustynnym; umiejętność porozumiewania się pszczół przy pomocy swoistego "tańca", przy pomocy którego przekazują informacje o źródłach nektaru lub miejscu na nową siedzibę dla nowego roju. Działania te godne są podziwu.
Kolejny temat: "Czy ewolucja jest faktem? Niejeden ewolucjonista jest dogmatykiem, ale czy są podstawy do uzasadnionych wątpliwości?" (dz. cyt., str. 16-17). Łączy się ona ściśle z następnym artykułem p.t. "Jeżeli nie jest faktem, to czym? Ewolucję kwestionują również wybitni naukowcy" (dz. cyt., str. 18-19) W pierwszym z tych artykułów autorzy dowodzą, że ewolucja jest faktem naukowym, którego nie można sprawdzić i nie można dowieść metodą naukową. W rzeczywistości nie jest to takie proste bowiem wiele dowodów przemawia za ewolucją, do czego usiłujemy przekonać Czytelników. Świadkowie Jehowy sprowadzają teorię ewolucji do absurdu i starają się ją po prostu ośmieszyć. W ramce dołączonej do pierwszego z wymienionych ostatnio artykułów stawiają nonsensowne pytania (dz. cyt., str. 17): "Czy rozsądnie jest wątpić w to, że z ameb powstały ryby? Albo z ryb - jaszczurki? Albo że jaszczurki zamieniły się w rudziki i wilki?" (Ryciny 3-5)
Tego rodzaju pytania usiłują ośmieszyć zwolenników teorii ewolucji, jednak naprawdę ośmieszają samych pytających. Żaden bowiem ewolucjonista tak nie twierdzi. Jest to oczywisty absurd. Wymienione bowiem grupy zwierząt są ogniwami końcowymi szeregów rozwojowych przebiegających równolegle w każdej z tych grup zwierząt. Mogły mieć tylko wspólnych przodków w bardzo dalekiej przeszłości, może nawet na etapie jednej komórki. Nie wymieniajmy tu nawet ameby, gdyż mimo pozornie prostej, jednokomórkowej budowy, jest ona organizmem wysoko wyspecjalizowanym, o czym pisaliśmy już wyżej. Każda z obecnie istniejących grup zwierząt rozwinęła się niezależnie, nie przekształcała się jedna w drugą, a mogła mieć jedynie wspólnych pierwotnych przodków, co zupełnie zmienia postać rzeczy.
Autorzy omawianych dwu artykulików starają się zdyskwalifikować zwolenników ewolucji cytując ich wyrwane z kontekstu wypowiedzi w czasopismach niekoniecznie naukowych. Przypisują ewolucjonistom stosowanie "tyranii autorytetu", podczas gdy sami czynią dokładnie to samo, przy czym nie opierają się na autorytetach naukowych, lecz Biblii (Izaj. 65:11) (dz. cyt., str. 19).
Kolejny mały artykulik w tymże samym numerze "Przebudźcie się!" (Rok LXIII, Nr 3, str. 20-21) nosi tytuł "Co mówią fakty? W miarę rozwoju wiedzy ewolucjonizm się cofa". Autorzy przywołują fakt wiary w samorództwo, przyjmowanej w starożytności i wiekach średnich. Postępy nauk wykazały, że "życie wywodzi się tylko z życia" (dz. cyt., str. 18). Otóż wiara w samorództwo, jaką kiedyś przyjmowano, odnosiła się do niższych grup zwierząt np. robaków w mięsie położonym na wolnym powietrzu. Doświadczenia wykazały, że owe robaki wykluwają się z jaj złożonych przez muchy, a więc nie samorodnie. Z ewolucją nie ma to nic wspólnego. Jest natomiast wręcz przeciwnie niż to sugerowano w tytule artykułu, bo "w miarę rozwoju wiedzy" przybywa nowych argumentów na potwierdzenie teorii ewolucji. W artykule czytamy, że jakoby "Kronika skamielin nie popiera teorii ewolucji" (dz. cyt., str. 21). Autorzy wciąż powołują się na fakty, ale to właśnie fakty przeczą ich twierdzeniom. Szczególnie w ostatnich latach zastosowanie mikroskopii elektronowej w badaniach najstarszych skamieniałości przyniosło wiele nowych informacji o najstarszych formach życia na Ziemi i pozwoliło wykryć ślady życia w skałach liczących kilka miliardów lat, uważanych dotychczas za "nieme" czyli pozbawione śladów życia.
Jedno z pytań postawionych w książce "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism" brzmi: czy wśród zwolenników ewolucji panuje zgodność poglądów?" (dz. cyt., str. 96). Oczywiście nigdy i nigdzie nie ma zgodności poglądów w odniesieniu do jakiejkolwiek teorii i nie może to być dowodem ani "za" ani "przeciw". Dowodem mogą być tylko fakty.
Kolejne pytanie to: "Jaki pogląd znajduje poparcie w zapisie kopalnym?" W odpowiedzi piszą: "Darwin przyznał: Gdyby (...) rzeczywiście liczne gatunki (...) nagle się pojawiły, fakt ten przemawiałby silnie na niekorzyść teorii ewolucji" (O powstawaniu gatunków, PWRiL, Warszawa 1959, str. 342) (dz. cyt., str. 97). Otóż wbrew temu co uważają Świadkowie Jehowy, gatunki pojawiały się na Ziemi stopniowo, od najbardziej pierwotnych do coraz bardziej skomplikowanych. Zaś Świadkowie po prostu nie uwzględniają najnowszych postępów nauki i najnowszych odkryć.
d) Ewolucja człowieka
Oczywiste jest, że w rozważaniach Świadków Jehowy na temat ewolucji człowiek zajmuje poczesne miejsce. Już założyciel tej sekty i zarazem pierwszy prezes Towarzystwa Strażnica Karol Taze Russell wypowiadał się na ten temat. W pierwszym tomie wspomnianych wyżej "Wykładów Pisma Świętego" pod tytułem "Boski plan wieków" przyznaje słuszność teorii ewolucji i możliwości rozwijania się jednych gatunków w inne "jednak z wyłączeniem człowieka, który nie mógł powstać z innego gatunku, a jedynie w sposób ukształtowany został stworzony przez Boga" (tamże, Nowy Jork 1917, str. 36-37).
W tymże dziele pisze on: "Przedstawiamy tu także i inną teorię o stworzeniu - wyjąwszy człowieka - za pomocą procesu ciągłego rozwoju, przeciw której żadnych poważnych wątpliwości nie mamy. (...) szkielety i skamieniałości nieistniejących już dzisiaj zwierząt i roślin przemawiają za tą teorią. Twierdzenia te nie odrzucają i nie przeczą nauce Biblii, że człowiek był bezpośredniem i doskonałem stworzeniem, uczynionem według umysłowego i moralnego podobieństwa swojego Stwórcy, a nie wynikiem z procesu rozwoju, jaki był prawdopodobnie właściwy wszystkim innym stworzeniom". (Karol Taze Russell, Boski plan wieków, Nowy Jork 1917, str. 36-37). Kilka lat później w dawnym czasopiśmie Świadków Jehowy "Złoty Wiek", (które później przekształciło się w "Przebudźcie się!") z dn.1 maja 1926, rok 1, nr 22, str. 345-346 wypowiadają się złośliwie na temat rzekomego twierdzenia darwinistów o pochodzeniu człowieka od małpy. Zamieszczają tam ilustrację przedstawiającą małpę na drzewie, spoglądającą z góry na małych ludzików walczących ze sobą przy użyciu czołgów i armat. (Rycina 6)
|
|
Rycina 6 |
Artykuł zaś nosi tytuł: "Małpa wnosi sprzeciw" i jest domniemaną wypowiedzią wykształconej małpy, krytykującej teorię Darwina. Małpa jest oburzona na ludzi, twierdzących jakoby pochodzili od małp, co uwłacza tym szlachetnym stworzeniom. Małpy bowiem nie prowadzą wojen, nie piją wódki, nie palą cygar, nie zbijają pieniędzy i nie procesują się. Cały ten pogardliwy wywód podpisany jest przez szympansa.
W omawianej na początku broszurze autorzy piszą: "Bóg nie posłużył się ewolucją. Nie utworzył człowieka z małpy ani z innego wcześniej stworzonego zwierzęcia (Ewolucja przeciw Nowemu Światu, b.r. i m.w., str. 21). Jest to więc znowu wypaczenie poglądów ewolucjonistów. Nikt bowiem nie twierdzi jakoby człowiek powstał z małpy, a jedynie że mogli mieć wspólnych dalekich przodków, a to nie to samo. Autorzy nie rozwiją tego tematu, a jedynie przytaczają co na ten temat mówi Biblia.
Kolejna książka Towarzystwa Strażnica "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?", Nowy Jork 1989 (dz. cyt., Rozdział 7 "Czym były ›małpoludy‹?", str. 83-98) poświęca temu problemowi cały rozdział. Autorzy przytaczają wypowiedź Stephena Jay Gould'a: "Ludzie (...) rozwinęli się z małpopodobnych przodków" (dz. cyt., str. 83). I to istotnie jest zgodne z obecnymi opiniami naukowców. Świadkowie Jehowy jednak w dalszych wywodach zawartych w tej książce nie podtrzymują tego poglądu, a powracają do biblijnego kreacjonizmu. Autorzy cytują ponownie wypowiedź S. J. Gould'a w książce "The Mismeasure of Man, 1981, str. 324: "Nie mamy żadnych dowodów na biologiczne zmiany rozmiarów czy struktury mózgu od czasu, gdy jakieś 50 000 lat temu w zapisie kopalnym pojawił się Homo sapiens". Otóż te dane są już obecnie zupełnie nie aktualne. Szczątki człowiekowatych są bowiem znane od około 3 milionów lat, zaś Homo sapiens - człowiek pojawił się w Afryce około 200 tysięcy lat temu. Mimo to okres ten jest o wiele za krótki, by zaobserwować istotne zmiany w budowie czaszki człowieka. Musimy być cierpliwi i czekać na kolejne odkrycia i badania antropologów. Możemy oczekiwać ciekawych wyników badań prowadzonych ostatnio nad szczątkami Homo erectus wykrytymi w Gruzji (doniesienie w National Geographic,"Nr 4, 2005).
Dalsze rozważania autorów robią się już niepoważne, bo powołują się na "pewien artykuł" w gazecie "The New York Times" (dz. cyt., str. 88), a jak wiadomo takie pisma poszukują sensacji, a nie opierają się na rzetelnych faktach naukowych. Autorzy z satysfakcją przytaczają znane oszustwo tzw. człowieka z Piltdown. Okazało się, że zestawiono tam fragment czaszki człowieka z fragmentami szczęki orangutana, przy czym kości sztucznie postarzono (dz. cyt., str. 90)
Kolejnych wywodów o człowieku zawartych w tej książce nie będziemy przytaczać, bo są wysoce nieaktualne wobec szybkiego rozwoju wiedzy i nowych odkryć naukowych. Warto jeszcze powrócić do sprawy datowania przedstawionego w omawianej wyżej książeczce Towarzystwa Strażnica "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?". Otóż piszą tam, że "Chronologia biblijna wskazuje, że od stworzenia człowieka upłynęło około 6000 lat." Chronologia biblijna być może na to wskazuje, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym pojawieniem się człowieka na Ziemi. Ostatnie badania wskazują zupełnie co innego, o czym wspomnieliśmy wyżej.
Nowsza książka Świadków Jehowy traktująca o ewolucji "Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?" nie porusza sprawy znalezisk szczątków człowieka, a skupia się na jego psychice. Stanowi ona na tyle nową jakość w świecie istot żywych, że zdaniem Świadków Jehowy, tylko Stwórca mógł ulepić człowieka z mułu, tak jak mówi Pismo Święte. Jest to całkowite pomieszanie nauki i religii. Tymczasem nauka opiera się na faktach i doświadczeniach, zaś religia - na wierze. Absolutnie nie można ich mieszać. Na temat opracowanych rekonstrukcji przodków człowieka piszą Świadkowie Jehowy pogardliwie, że "muszą być tworem wyobraźni" ("Prowadzenie rozmów na podstawie Pism", str. 97).
"Jak się przedstawia sprawa ›małpoludów‹?" ("Przebudźcie się!" Nr 8, bez roku wydania "Ewolucjonizm w ogniu krytyki", str. 18-21) rozpatrywana jest w omawianym już wyżej numerze "Przebudźcie się!". Autorzy zapytują w tym artykule, dlaczego nie przetrwały formy przejściowe między małpami człekokształtnymi a człowiekiem i stwierdzają, że ich po prostu nie było.(dz. cyt., str. 18). Tymczasem pisaliśmy już, że owe formy pośrednie, jako mniej przystosowane po prostu wyginęły. Pozostały po nich szczątki kopalne, niestety bardzo jak dotąd nieliczne. Stwierdzenie, że istnieją obecnie liczni przedstawiciele małp - nie jest argumentem, bowiem przystosowały się one do innego środowiska niż owe formy pośrednie i dlatego przetrwały do dziś. Między dzisiejszym człowiekiem a pozostałym światem zwierząt istnieje ogromna przepaść (dz. cyt., str. 18-19). Za najważniejsze ogniwo przejściowe między Homo sapiens a małpami człekokształtnymi - uważano dotąd szczątki Australopiteka znalezione w Afryce (dz. cyt., str. 19). Jednakże w 1972 Richard Leakey znalazł również w Afryce inne szczątki współczesne Australopitekowi, a odpowiadające budową człowiekowi współczesnemu (dz. cyt., str. 19-20). Pozwala to stwierdzić że Homo sapiens istnieje na Ziemi dawniej niż myśleliśmy uprzednio, ale nie wyklucza to możliwości znalezienia innych szczątków form pośrednich, zapewne starszych od opisanych.
"Czemu ty wierzysz: teorii ewolucji czy Biblii?" (dz. cyt., str. 21-22). Autorzy znowu traktują w tym artykule Biblię jak podręcznik naukowy. Stawiają zagadnienie alternatywnie: "Jeżeli jednak Biblia mówi prawdę o pochodzeniu człowieka, to teoria ewolucji jest fałszywa." (dz. cyt., str. 21). Dalej stwierdza się, że Kościoły Prezbiteriański i Katolicki przyjmują za możliwe do pogodzenia wyjaśnienia naukowców z Biblią (tamże). Świadkowie Jehowy jednak twierdzą, że tylko jedno z tych dwu stanowisk może być słuszne - tj. biblijne i obstają przy tym, że Bóg stworzył pierwszego człowieka - Adama około 6.000 lat temu (dz. cyt., str. 22). Powołują się też na fakt, że nie wszyscy naukowcy akceptują obecnie teorię ewolucji, a Czytelnik winien sam zadecydować czy w nią uwierzy opierając się na własnym doświadczeniu. Argument mający za tym przemawiać to przykład następujący: Jeśli nie byliśmy świadkami budowy jakiejś starej katedry, to nie damy sobie wmówić, że powstała sama. Podobnie człowiek musiał mieć swojego Twórcę (dz. cyt., str. 22). Propozycja oparcia się na własnym doświadczeniu Czytającego jest zupełnie beż sensu, gdyż nie każdy ma odpowiednie przygotowanie naukowe do wydania odpowiedniej opinii, nie mówiąc już o tym, że nikt z nas nie mógł być świadkiem stworzenia i ewolucji. Jest to kolejny absurd Świadków Jehowy.
e) Problem potopu
Omawiana wyżej książeczka "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?" przedstawia jeszcze jeden problem związany z wyżej poruszonymi, mianowicie sprawę biblijnego potopu. Jako dowód jego istnienia autorzy przytaczają fakt, że "na wysokich górach można się natknąć na muszle morskie" ("Jak powstało życie? Przez ewolucję czy przez stwarzanie?", Nowy Jork 1989, str. 203). Otóż istotnie, choćby w naszych Tatrach znajdujemy szczątki muszli z okresu eoceńskiego, czyli około 30 milionów lat temu. Dla geologów jednak nie jest to nic niezwykłego. Po prostu w okresie eoceńskim znaczny obszar Polski obejmowało morze, a Tatry są górami młodymi i wypiętrzenie ich nastąpiło później, po ustąpieniu morza. (Makowski Henryk (red.), Geologia historyczna, Warszawa 1977). Ukształtowanie lądów i mórz zmieniało się w dziejach Ziemi wielokrotnie. Gdybyśmy każdy zalew morski przyjmowali jako biblijny potop - to tych potopów musiałoby być bardzo wiele. Innym przykładem zalewów morskich z terenu Polski są osady morskie tzw. wapienia muszlowego ze środkowego triasu znane z Górnego Śląska, środkowej Polski i Gór Świętokrzyskich. Trias - dolna era mezozoiczna - obejmuje okres 220-180 milionów lat (Makowski H., dz. cyt.). Przykłady można mnożyć. Nasuwa się tu jeszcze jedna uwaga. W średniowieczu również znajdywano w górach szczątki ryb i muszle morskie i podobnie jak obecnie Świadkowie Jehowy, uważano je wówczas za świadectwo potopu. Trzeba dodać, że wiara w rzeczywistość potopu była bardzo silnie zakorzeniona w przyrodoznawstwie na przestrzeni wieków i jeszcze w XVII w. silnie w niego wierzono (Popiołek J., Teorie potopu w przyrodoznawstwie europejskim, Warszawa 1988, str. 17-18). Jeszcze jednym rzekomym świadectwem potopu zdaniem Świadków Jehowy jest znajdywanie ciał zwierząt w zmarzlinie (Jak powstało życie? dz. cyt., str. 203). Autorzy mają na myśli zwierzęta kopalne - mamuty, które znaleziono na Syberii. Nie ma to jednak nic wspólnego z potopem, a tylko z przesuwaniem się stref klimatycznych na kuli ziemskiej w czasie ubiegłych okresów geologicznych. Jest to fakt potwierdzony przez wiele dowodów geologii historycznej. W okresie geologicznym, zwanym czwartorzędem na terenie Polski naukowcy wyróżniają co najmniej trzy wielkich zlodowaceń, lub inni nawet siedem nieco mniejszych.
Znaczną część omawianej książki Świadków Jehowy zajmują problemy typowo sekciarskie, zupełnie nie związane z powstaniem życia na Ziemi ani z ewolucją. Przykładowo, stawiane są pytania działające na wyobraźnię Czytelnika: "Jeżeli istnieje wszechpotężny Stwórca, to dlaczego jest tyle wojen, głodu i chorób (...) Czy Stwórca, jeśli istnieje, wyjawia nam, co przyniesie przyszłość?" (dz. cyt., str. 11). A więc stawiane jest w wątpliwość istnienie Stwórcy. Chodzi tu o problem, że "jeżeli istnieje", to nie powinien pozwolić na istnienie zła. Jest tu odwrócenie prawd wiary. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, a także możliwość wybierania zła, jeśli tego zechce. To nie Bóg rozpętuje wojny, odbiera chleb głodującym - to czynią ludzie, za podszeptem szatana, ludzie, którzy mają wolną wolę wyboru czynienia dobra lub zła.
Zasadnicza część książki poświęcona życiu i ewolucji przeplatana jest również sekciarską propagandą, a dwa ostatnie rozdziały są nią napełnione całkowicie. Są to rozdział 19 "Ziemia wkrótce będzie Rajem" (dz. cyt., str. 232-246) oraz rozdział 20 "Co wybierzemy?" (dz. cyt., str. 247-251). Mowa jest w nich m. in. o rzekomym przyjściu Chrystusa na ziemię w 1914 roku i o raju na ziemi, który ma nastąpić po tzw. wojnie Armagedonu. Sprawy te należą do wierzeń sekty Świadków Jehowy i omawialiśmy je w innych publikacjach (Zenon Marzec, Służba Boża Świadków Jehowy, Kraków 1998, wyd. 2, 2002), a tutaj ograniczymy się do tytułowego tematu.
"Strażnica zwiastująca królestwo Jehowy" Rok XCV (1974), Nr 15, str. 13-17 zamieszcza artykuł p. t. "Czy będziesz żyć , na wzór długowieczności drzewa.?", w którym porusza sprawę "dni" stworzenia oraz potopu. Kwestią, jaka interesuje autorów artykułu jest problem czy żyjące obecnie długowieczne drzewa rosły już przed potopem z czasów Noego. Musimy przyznać, ze tak postawione pytanie przypomina średniowieczne spory na temat ilu diabłów zmieści się na łebku szpilki. Ale do rzeczy. Postawione przez autorów pytanie wiąże się z paroma sprawami: 1) jak długo trwały "dni" stworzenia; 2) jak długo żyją najstarsze drzewa; 3) czy najstarsze drzewa mogły przetrwać potop.
Sprawę "dni" stworzenia omawialiśmy już wyżej i wg obecnego stanu wiedzy jeden etap stworzenia mógł trwać 1 do paru miliardów lat Autorzy wymienionego wyżej artykułu "wyliczyli" natomiast , że l "dzień" trwał 7 000 lat, a cały "tydzień" - 40 000 lat. (dz. cyt., str. 14). Nasuwa się tu pytanie czy karbońskie drzewiaste widłaki i paprocie można uznać za drzewa? Jeśli tak - to ich wiek oblicza się na ok. 200 milionów lat!
Z drugim pytaniem - jak długo żyją najstarsze drzewa - w przybliżeniu możemy się zgodzić z autorami artykułu. Wymieniają oni m. in. mamutowiec (Sequoiadendron giganteum) rosnący w Kalifornii, a osiągający wiek 3 500 lat wg. A.E. Douglass'a (dz. cyt., str. 15).
Pytanie trzecie, czy najstarsze drzewa mogły przetrwać potop - jest bezprzedmiotowe, gdyż "potopów" w dziejach Ziemi było bardzo wiele, a co do potopu w czasach Noego, to jak dotąd brak jest prawdziwych dowodów naukowych na jego istnienie na terenach zamieszkałych przez ludzi współczesnych Noemu. Tym więcej ustalanie jego daty na 4 300 lat temu (dz. cyt., str. 15), jak też istnienia drzew z okresu przed potopem jest całkowicie bez sensu. Jak więc widzimy problem potopu leży całkowicie w gestii wiary i Biblii, zaś z nauką ma niewiele wspólnego.
2. Poglądy naukowców na teorię ewolucji
Podajmy naukowe wyjaśnienie pojęcia ewolucji:
"Ewolucja - jest to proces biologiczny, spowodowany działaniem doboru naturalnego. Polega na zmianach organizmu w czasie, prowadząc do powstawania nowych gatunków. Jest to powolny, nieodwracalny i kierunkowy proces rozwoju organizmów, którego efektem jest coraz większa różnorodność."
Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że wśród współczesnych biologów nie ma całkowitej zgodności poglądów na temat ewolucji. Istnieje pewna grupa skłaniająca się do kreacjonizmu, bądź też uważa, że życie istniało "od zawsze". To właśnie na kreacjonistów powołują się Świadkowie Jehowy, aczkolwiek stanowią oni zdecydowaną mniejszość wśród naukowców. Warto też zauważyć, że wielu z nich nie jest biologami ani paleontologami. Przytoczymy tu niektórych z nich.
W Polsce znanym zwolennikiem kreacjonizmu jest prof. Maciej Giertych, specjalista genetyki drzew, pracujący wiele lat w Instytucie Dendrologii PAN w Kórniku. Jest on autorem cyklu artykułów krytycznych o ewolucji, opublikowanych w latach 1986 i 1987 w miesięczniku "Rycerz Niepokalanej", wydawanym przez OO. Franciszkanów w Niepokalanowie. Później ukazały się one w formie broszury w wydawnictwie "Opoka" redagowanym przez Macieja Giertycha. Artykuły Profesora w "Rycerzu Niepokalanej" były w istocie recenzją pierwszego wydania w języku angielskim książki J. W. G. Johnsona "The Crumbling theory of Evolution" (Sypiąca się teoria ewolucji). Prof. Giertych był również autorem obszernego wstępu do książki J. W. G. Johnsona, która ukazała się w polskim tłumaczeniu - z inicjatywy Profesora - w wydawnictwie Michalineum pod tytułem "Na bezdrożach teorii ewolucji".
Znakomita większość naukowców na świecie , jak i w Polsce jest zwolennikami teorii ewolucji. Wyrazem tego są bardzo liczne publikacje. Niektóre z nich podajemy w bibliografii. Szczegółowe ich omawianie uważamy tutaj za zbędne, ponieważ relacjonując poglądy Świadków Jehowy wyrażone w ich publikacjach, przedstawiliśmy pokrótce aktualne poglądy naukowców na omawiane problemy. Zainteresowani tematem Czytelnicy łatwo mogą sięgnąć do wymienionych lub też innych źródeł by wyrobić sobie własny pogląd.
Szczególnie wart jest polecenia miesięcznik "National Geographic" Polska, czasopismo przedstawiające najnowsze odkrycia w dziedzinie nauk przyrodniczych w przejrzystej, popularnej formie. Godna uwagi jest informacja, że czasopismo to istnieje w Internecie, a poszczególne artykuły tam zamieszczone są uzupełnione dodatkowymi ilustracjami ubogacającymi przedstawione treści.
Adres czasopisma: www.nationalgeographic.pl
Również dostępny jest u nas tygodnik naukowy "Nature", istniejący także w Internecie i prowadzący tam serwis internetowy po adresem e-mail: news@nature.pl
Bardziej dociekliwym Czytelnikom, znającym trochę język angielski, polecam świetny miesięcznik "Scientific American" z krótkimi doniesieniami najnowszych osiągnięć nauki. Jest on drogi i niestety dostępny tylko w większych bibliotekach.
3. Stosunek Kościoła do pochodzenia życia i teorii ewolucji
Stosunek Kościoła do problemu pochodzenia życia, teorii ewolucji i pozycji Ziemi we wszechświecie nie był zawsze taki sam. Wiąże się to z aktualnym stanem wiedzy, który ulegał ciągłemu rozwojowi i zmianom poglądów na te tak ważne tematy.
W starożytności wierzono, że Ziemia jest płaską tarczą, przykrytą nieboskłonem jak kloszem. W średniowieczu pojawiła się nauka o kulistości Ziemi, jednak wierzono, że zajmuje ona we wszechświecie pozycję centralną, a wokół niej krąży Słońce, Księżyc i pozostałe ciała niebieskie. Centralna pozycja Ziemi potwierdzała jej wyjątkowość i uprzywilejowaną pozycję człowieka we wszechświecie. Takie spojrzenie na świat odpowiadało bardzo stanowisku Kościoła, który widział w Ziemi centrum świata, a człowieka uważał za wybrane i uprzywilejowane stworzenie Boże.
Pojawienie się dzieła Mikołaja Kopernika "De revolutionibus orbium coelestium" (O obrotach ciał niebieskich) w XVI wieku stanowiło przewrót dotychczasowych poglądów i obalenie centralnej pozycji nie tylko Ziemi, ale i człowieka. Nic też dziwnego, że dzieło Kopernika spotkało się początkowo ze zdecydowanym sprzeciwem władz kościelnych i nakazano mu odwołanie tezy, że to Ziemia krąży wokół Słońca a nie odwrotnie, jak wówczas sądzono.
Stanowisko Kościoła nie zmieniło się za czasów Galileusza, który potwierdził odkrycie Kopernika, za co dostał się pod sąd Inkwizycji. Udokumentowanie faktów naukowych zmusiło jednak Kościół do rewizji swego stanowiska i uznania faktów potwierdzonych przez naukę.
Ogłoszenie teorii ewolucji nie wywołało już tak gwałtownego sprzeciwu Kościoła, który był nauczony poprzednimi porażkami wobec nauk Kopernika i Galileusza. Pozostawiono tę sprawę do rozstrzygnięcia naukowcom.
Oficjalne stanowisko Kościoła wobec ewolucji zostało wyrażone przez papieża Piusa XII w encyklice Humani Generis (1950). Stwierdza ona, że nie ma sprzeczności między ewolucją a nauką wiary o człowieku i jego powołaniu, pod warunkiem, że nie zagubi się pewnych niezmiennych prawd (por. AAS 42 [1950] 575-76 za: L'Osservatore Romano, wyd. polskie, Rok XVIII, Numer 1 (189) 1997, str. 18-19).
Wspomniana encyklika uznaje doktrynę ewolucjonizmu za poważną hipotezę "godną rozważenia i pogłębionej refleksji na równi z hipotezą przeciwną". Jednocześnie encyklika przedstawia dwa zastrzeżenia natury metodologicznej. Pierwsze - by nie przyjmować tej hipotezy jak gdyby była już pewna i udowodniona i jak gdyby można było zupełnie abstrahować od tego co mówi Objawienie. Drugie zastrzeżenie, na które zwrócił uwagę Pius XII, to kwestia pochodzenia człowieka: możemy przyjąć, że ciało ludzkie bierze początek z istniejącej wcześniej materii ożywionej, jednak dusza duchowa zostaje stworzona bezpośrednio przez Boga: "animas enim a Deo immediate creari catholica fides nos retinere iubet" (Humani Generis, AAS 42 [1950], 575).
Doskonałym uzupełnieniem encykliki Piusa XII "Humani Generis" jest przesłanie papieża Jana Pawła II do członków Papieskiej Akademii Nauk p.t. "Magisterium Kościoła wobec ewolucji" z dn. 22 października 1996 r. (L'Osservatore Romano, tamże)
W czasie sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk w dniach 22-26 października 1996 r. odbyła się debata na temat: "Powstanie i pierwotna ewolucja życia". Wzięli w niej udział specjaliści z różnych dziedzin nauki: chemii, biologii, genetyki i astronomii oraz filozofowie i teolodzy. Dowodzi to, ze Kościół z całą powagą podchodzi do zagadnienia powstania życia i ewolucji. Jan Paweł II, witając uczestników sesji plenarnej przypomniał, że Pius XI odnawiając Akademię 60 lat wcześniej, pragnął mieć w swoim otoczeniu grupę wybitnych naukowców. Oczekiwał on od nich, że będą z całkowitą swobodą informować Stolicę Apostolską o postępach badań naukowych i w ten sposób wspomagać jej refleksję.
Otwartość Kościoła na osiągnięcia nauki wyrażają słowa Jana Pawła II w przemówieniu do Papieskiej Akademii Nauk, wygłoszonym dnia 28 października 1986 r., n. 1: wszyscy będziemy czerpać korzyści z "owocnego i szczerego dialogu między Kościołem a nauką". O tej otwartości Kościoła świadczy też inna wypowiedź Jana Pawła II: "egzegeta i teolog powinni na bieżąco poznawać najnowsze osiągnięcia nauk przyrodniczych" (AAS 85 [1993], 764-772; patrz przemówienie do Papieskiej Komisji Biblijnej z 23 kwietnia 1993 r., zapowiadające publikacje dokumentu "Interpretacja Biblii w Kościele", AAS 86 [1994], 232-243). Już Pius XI wymagał od członków Papieskiej Akademii Nauk "służby prawdzie". Takie stanowisko podtrzymywał również Jan Paweł II.
Po prawie pół wieku od publikacji encykliki "Humani Generis" nauka posunęła się na tyle naprzód, że "teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Zwraca uwagę fakt, że teoria ta zyskiwała stopniowo coraz większe uznanie naukowców w związku z kolejnymi odkryciami dokonywanymi w różnych dziedzinach nauki. Zbieżność wyników niezależnych badań - bynajmniej nie zamierzona i nie prowokowana - sama w sobie stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii." (Magisterium Kościoła wobec ewolucji, L'Osservatore Romano, wyd. polskie, Rok XVIII, Numer 1 (189) 1997, str. 18-19).
Widzimy więc, że w aktualnym stanowisku Kościoła wobec nowych osiągnięć nauki, a szczególnie nauk przyrodniczych, panuje pełna otwartość i akceptacja. Kościół zastrzega sobie jedynie odrębność wypowiedzi w sprawach duchowych.
Zakończenie
Problem powstania życia i ewolucji, jak widać, leży Świadkom Jehowy bardzo na sercu, bo poza opisanymi trzema książeczkami poświęcili tym zagadnieniom szereg artykułów w swoich czasopismach. Podaliśmy przegląd tych, które wydają się nam najbardziej reprezentatywne dla poglądów tej sekty.
Podsumowując je trzeba stwierdzić, że zawierają wiele obserwacji przyrodniczych, jednak ich interpretacja bardzo często jest z gruntu fałszywa, poparta bądź cytatami z Biblii, bądź wypowiedziami ludzi nie będących naukowcami lub też prawdziwych naukowców, lecz nie będących specjalistami w danej dziedzinie, lub wreszcie wypowiedziami wyrwanymi z kontekstu. W każdym z tych przypadków nie jest to argumentacja naukowa.
Podsumowując należy stwierdzić, że Towarzystwo Strażnica we wszystkich swoich publikacjach na temat stworzenia i ewolucji nie uwzględnia najnowszych osiągnięć nauki lub interpretuje je na swój sposób, zgodny z wierzeniami sekty. Poza tym opiera swoje twierdzenia na wyrwanych z kontekstu wypowiedziach naukowców lub też publicystów i felietonistów. Ponadto doprowadza do absurdu wypowiedzi swoich przeciwników i ośmiesza je. Wszystko to nie pozwala na poważne traktowanie poglądów Świadków Jehowy na temat stworzenia i ewolucji.
Poglądy współczesnych naukowców przyrodników ( co ważne!) prawie całkowicie jednogłośnie przyznają rację zwolennikom ewolucji. Teoria ta jest obecnie niemal bezspornie dowiedziona. Stanowisko Kościoła wobec teorii ewolucji pozostawia naukowcom całkowitą swobodę badań i wyrażania poglądów. Kościół zastrzega sobie jedynie wyraźnie własny pogląd na stronę duchową człowieka tj. wiarę w interwencję Stwórcy w stworzenie duszy.
|
|
|
Teoria ewolucji czy Chrystus? |