Ustanawianie starszych przez „nałożenie rąk” czy przez „głosowanie” lub „mianowanie”?

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2016-10-21

Ustanawianie starszych przez „nałożenie rąk” czy przez „głosowanie” lub „mianowanie”?

 

W Kościele Katolickim przez całe wieki prezbiterów ustanawia się przez nałożenie rąk, tak jak robili to Apostołowie i ich następcy. Oto trzy przykładowe fragmenty biblijne, które o tym mówią, a są nimi słowa Apostoła Pawła skierowane do Tymoteusza:

 

Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez włożenie rąk kolegium prezbiterów” (1Tm 4:14).

 

„Nigdy na nikogo nie wkładaj rąk pochopnie ani nie bądź współuczestnikiem cudzych grzechów; zachowaj siebie nieskalanie czystym” (1Tm 5:22).

 

„Z tejże przyczyny przypominam ci, abyś rozniecał jak ogień dar Boży, który jest w tobie dzięki włożeniu na ciebie moich rąk” (2Tm 1:6).

 

Tymczasem prezes Towarzystwa Strażnica C. T. Russell (zm. 1916) dość obszernie wypowiedział się na temat jednego z cytowanych fragmentów. Słowa jego zamieszczono w angielskiej publikacji z roku 1915 (patrz ang. Strażnica 01.12 1915 s. 5808-5809 [reprint]) a później powtórzono je po polsku w jednej z książek, którą poniżej cytujemy.

C. T. Russell sam przyznaje, że w pierwotnym Kościele stosowano „nałożenie rąk”, ale ogranicza to jakby wyłącznie do „udzielania ducha”, a nie do ustanawiania prezbiterów. Twierdził również, że tylko Apostołowie mieli takie prawo. Nie wspomniał on też o tym, że Tymoteusz, który nie był Apostołem, również miał według zalecenia Apostoła to czynić! Prócz tego właśnie na niego nałożyło ręce „kolegium prezbiterów”, łącznie z Apostołem Pawłem, jak wynika z powyższych fragmentów biblijnych.

C. T. Russell, o dziwo, pozwala na „nakładanie rąk”, gdy się wysyła kogoś z misją jako przedstawiciela (pielgrzyma) Towarzystwa. Jednak pomimo, że twierdzi, iż to zwyczaj istniejący już w pierwotnym chrześcijaństwie, to tylko przyzwala na to. Mówi, że nie jest to konieczne i same zgromadzenia mają decydować o ewentualnym „nakładaniu rąk”, co w praktyce w Towarzystwie Strażnica nie było stosowane (nie są nam znane opisy tego zwyczaju). Oto wspomniane słowa C. T. Russella:

 

„Pytanie (1915) – Jak mamy rozumieć radę daną przez Apostoła Tymoteuszowi: »Rąk z prędka na nikogo nie wkładaj« [1Tm 5:22]. Czy nie oznacza to pewnej formalnej ordynacji?

Odpowiedź – Te słowa Apostoła Pawła mogłyby być różnie rozumiane. Gdybyśmy w jutrzejszej porannej gazecie wyczytali, że na pewnego człowieka ktoś z prędka ręce włożył, to zrozumielibyśmy, że dany człowiek został zaatakowany. Należy pamiętać, że nie w taki sposób wyrażenie to byłoby zrozumiane w języku greckim, ale tłumacze podali nam myśl, jaka ich zdaniem wyrażała właściwe znaczenie. W rychłym [pierwotnym] Kościele używano ceremonii formalnego wkładania rąk na głowy starszych, diakonów itp. Gdy apostołowie to czynili, to udzielali przez to ducha świętego. Nikt inny tylko Apostołowie mogli w taki sposób ducha świętego udzielać. Jednak zgromadzenia zdaje się miały również ten zwyczaj w naznaczaniu swoich sług. Włożenie rąk oznaczało więc że dane osoby otrzymały uznanie. Nie byłoby niewłaściwym, gdyby podobną ceremonię zastosowano do jakiego pielgrzyma, którego by Towarzystwo wysyłało na dokonanie pewnej szczególniejszej służby. Urzędnicy Towarzystwa mogliby wystąpić, włożyć ręce na głowę danego pielgrzyma i powiedzieć: »Ty jesteś przedstawicielem Towarzystwa«. W dawnych czasach kapłani kładli swe ręce na głowy bydlęcia, które miało być ofiarowane – co miało wskazywać, że to bydlę przedstawiało ich. Podobnie ktoś mógłby być wysłany przez Towarzystwo; lecz owo ceremonialne wkładanie rąk byłoby tylko zewnętrznym znakiem dla oka, nie mającym w sobie większego znaczenia, jak tylko słowa: »Ty jesteś upoważniony do tej lub owej służby« itp. To daje możność każdej gromadce ludu Pańskiego używać jakiejkolwiek ceremonii [którą] uważa za stosowne. Episkopalni i Katolicy używają bardzo dużo ceremonii; inne zaś denominacje mniej. Wierzymy, że my również mamy prawo do użycia tak dużo lub tak mało ceremonii jak uznamy za właściwe. Słowo ordynacja znaczy danie autorytetu. Prawdziwa ordynacja jest najprzód od ducha świętego; a, po drugie, zrzeszenie upoważnia swoich sług i wysyła ich do głoszenia Ewangelii” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania 1947 [ang. 1917] s. 384-385; por. Co powiedział Pastor Russell 2015 [ang. 1917] s. 517-518).

 

Wybieranie starszych przez „głosowanie”

 

W tych latach, aż do roku 1938, Towarzystwo Strażnica praktykowało coroczne (do roku 1932) wybieranie starszych (sług) w zborach (zastępach) przez głosowanie:

 

„Jednakże zgodnie z ówczesnym zrozumieniem zbór wybierał zarówno starszych, jak i wspierających ich diakonów przez głosowanie. Co roku, a w razie potrzeby nawet częściej, rozważano kwalifikacje osób mogących usługiwać i głosowano nad ich kandydaturami. Była to zasadniczo procedura demokratyczna, ale ograniczona pewnymi zabezpieczającymi zastrzeżeniami. Wszystkim członkom zboru zalecano, by starannie rozważyli biblijne wymagania i przez głosowanie wyrazili nie tyle własną opinię, ile to, co w ich przekonaniu było wolą Pana. Ponieważ w wyborach uczestniczyli tylko »poświęceni«, czyli ci, którzy »w zupełności ofiarowali się Bogu«, ich zbiorową uchwałę, podjętą zgodnie ze Słowem i duchem Pana, uważano za wyraz Jego woli w tej sprawie. (...) Kiedy w tomie Brzasku Tysiąclecia zatytułowanym Nowe stworzenie (wydanym po angielsku w roku 1904) ponownie omówiono dokładnie sposób wybierania oraz rolę starszych, szczególną uwagę zwrócono na Dzieje Apostolskie 14:23. Na podstawie konkordancji Jamesa Stronga i Roberta Younga uzasadniono, że zwrot »gdy im przez głosy postanowili starsze« (Bg) oznacza »wybór przez podnoszenie ręki«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 206-207).

 

Dopiero w roku 1932 zaczęto zmieniać procedury wyboru starszych, które w roku 1938 objęły całą organizację Świadków Jehowy.

Oto jakie zmiany nastąpiły w roku 1932:

 

„Aż dotąd postępowaliśmy za poglądem, że wyraz »starsi« w kościele oznacza urzędowe stanowisko, na które ludzie są wzbierani albo naznaczani. Myśl ta oparła się na tem, że dla postawienia któregokolwiek członka na stanowisko starszeństwa potrzeba było urządzać wybory lub naznaczanie i jednocześnie mianować takiego nazwą »starszy«. Co do tego wniosku nie okazuje się żadne upoważnienie, któreby było oparte na Piśmie Świętem. Żaden urząd w kościele nie może być właściwie utworzony, wypełniany i przeprowadzany jeżeli nie jest opatrzony wolą Jehowy Boga przez Jezusa Chrystusa. Było zwyczajem pomiędzy zastępami mianującego się ludu Bożego wybierać niektórych z pomiędzy członków i przez głosy stawiać takich na urzędzie starszeństwa, by jako tacy mogli być w ten sposób nazywani »starszymi«” (Strażnica 15.10 1932 s. 307).

 

Jednak nadal powoływano przez głosowanie „komitet” zborowy, a jedynie „kierownik służby” był mianowany przez Towarzystwo:

 

„W roku 1932 starszych pochodzących z wyboru zastąpiono komitetem służby powoływanym przez zbór do współpracy z zamianowanym kierownikiem służby” (Strażnica Nr 10, 2006 s. 24).

 

„Jest to całkowicie na miejscu i przeto zgodnie z Pismem Św., by wszelki zastęp miał swój komitet do współdziałania z dyrektorem służby dla stosownego zarządzania i niesienia naprzód świadectwa. Komitet taki winien być wybrany przez każdy miejscowy zastęp. (...) Kto może właściwie i według Pisma Św. głosować w czasie wyborów i przeznaczać takich sług w zastępie? Jedynie ci, którzy należą do tego zastępu i którzy są całkowicie zgodni z dziełem świadczenia, dokonywanego przez zastęp i Towarzystwo...” (Strażnica 01.11 1932 s. 328-329 [ang. 01.09 1932 s. 264]).

 

Widzimy z powyższego, że nadal w latach 1932-1938 stosowano w zborach Świadków Jehowy niebiblijną formę wybierania przez „głosowanie”.

 

Wybieranie starszych przez „mianowanie”

 

Towarzystwo Strażnica przez wiele lat, aż do roku 1938, nie omawiało w swoich publikacjach fragmentów biblijnych o nałożeniu rąk.

Natomiast w podanym roku organizacja ta z ironią rzuciła się na obrzęd nakładania rąk:

 

„Nie ma autorytetu lub potrzeby, aby »Towarzystwo« używało teraz ceremonii »wkładania rąk« na tych naznaczonych do miejsc służby. Jeśli Towarzystwo naznaczy, indosuje i określi czy to przez pocztę, telegram lub telefon, czyn taki jest wystarczającym i dopisuje wymaganiom. Ani nie ma jakiejkolwiek potrzeby, aby przedstawiciel Towarzystwa musiał być obecny i odprawiał jakiekolwiek ręczne ruchy lub inne ceremonie przy takim naznaczaniu. Taka obecność osobista nie mogłaby nic dodać do naznaczającej mocy i skutku Jehowy. (...) W pierwotnych dniach kościoła starsi przez wkładanie lub podnoszenie rąk okazywali jedynie wyraz dojrzałego sądu uznania w postawieniu kogoś do służby. Teraz od zgromadzenia do świątyni i pomazania, wszyscy z klasy świątyni przyszli do starszeństwa czyli zupełnego wieku w Chrystusie” (Strażnica 15.08 1938 s. 245 [ang. 15.06 1938 s. 181]).

 

Prócz tego Towarzystwo Strażnica ‘zawłaszczyło’ sobie niewidzialne „nałożenie rąk” przez Jezusa na tę organizację, a fragment dotyczący indywidualnie Tymoteusza odniosło zbiorowo do siebie:

 

„Jezus Chrystus – wielki Apostoł czyli Posłannik Jehowy, który przebywa w świątyni – ‘położył ręce’ na »Towarzystwie« jako na swoim »wiernym i roztropnym słudze« i widzialnym przedstawicielu (2 Tymoteusza 1:6)” (Strażnica 01.08 1938 s. 234 [ang. 01.06 1938 s. 170]).

 

Trzeba pamiętać, że do roku 1938 w Towarzystwie Strażnica starszych (sług) w zborach (zastępach) wybierało się przez głosowanie wewnątrz lokalnego zgromadzenia. Nie było więc wtedy żadnego oficjalnego „nakładania rąk”, ale „podnoszenie rąk” podczas głosowania wyborczego. Dopiero w podanym roku zakwestionowano tę metodę na rzecz mianowania przez Towarzystwo:

 

„W okresie znanym jako »Eliaszowy czas kościoła« starsi i diakoni w zgromadzeniach wybierani byli przez głosy członków, wyrażonych przez podniesienie rąk do góry. Czy to było właściwe czy nie, przynajmniej Bóg dozwolił temu albo nie przeszkadzał takiej metodzie (...) Lecz pytanie jest, czy apostołowie albo członkowie zgromadzenia podnosili ręce do góry? (...) Wybieranie urzędników albo sług metodą demokratycznego głosowania przez zgromadzenie lekceważy przykazanie względem »Zwierzchności« (Do Rzymian 13:1). Tylko Bóg wszechmogący i Chrystus Jezus stanowią zwierzchności...” (Strażnica 01.08 1938 s. 230 [ang. 01.06 1938 s. 166]).

 

„W roku 1938 demokratyczne wybory mężczyzn do odpowiedzialnych zadań w zborach zastąpiono mianowaniem teokratycznym” (Strażnica 15.01 2014 s. 15).

 

„W roku 1938 zbory na całym świecie postanowiły przyjąć lepsze rozwiązanie, które bardziej harmonizowało ze wzorcem biblijnym. Kierowanie zborem powierzono słudze kompanii lub zastępu, wspieranemu przez innych sług, a nad powoływaniem ich czuwał »niewolnik wierny i roztropny«. Całkowicie zrezygnowano z wyborów. Odtąd mężczyźni mający usługiwać w zborze byli wyznaczani teokratycznie” (Strażnica Nr 13, 2002 s. 16-17).

 

„Światło stawało się ‘coraz jaśniejsze’. W roku 1938 całkowicie zaprzestano demokratycznego wybierania braci usługujących w zborze – każdy z nich miał być mianowany w sposób teokratyczny pod nadzorem »niewolnika wiernego i roztropnego«” (Strażnica Nr 4, 2006 s. 28).

 

Oczywiście po odrzuceniu głosowania przez podniesienie rąk nadal Towarzystwo Strażnica nie stosowało „nakładania rąk” przy mianowaniu starszych w zborach. Oto kolejne fragmenty na ten temat:

 

„Zatem praktyka nakładania rąk miała przeminąć wraz z nimi [z Apostołami]. Potem jakiekolwiek nakładanie rąk czynione przez jakiekolwiek osoby, miało być co najwyżej symbolicznym wyznaczeniem kogoś na odpowiedzialne stanowisko lub do takiegoż dzieła, lecz nie będzie to ordynowaniem kogoś na »sługę Bożego«.” (ang. Strażnica 15.10 1947 s. 311).

 

»Włożenie rąk« oznacza zamianowanie, albo osobiście za pomocą słowa lub dotknięcia, albo za pomocą listu, albo też za pośrednictwem przedstawicieli. 1Tym. 5:22...” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 [ang. 1953, 1957 s. 268] t. 2, s. 209).

 

„Podobnie dzisiaj w naszej społeczności wielu pielęgnuje zdolności otrzymane od Boga; w rezultacie otrzymują zamianowanie – między innymi na nadzorców podróżujących, misjonarzy, pionierów stałych lub specjalnych, na starszych po zborach i tak dalej. Aczkolwiek nie towarzyszy temu wypowiadanie specjalnej formułki ani wkładanie rąk, to jednak rada: »Nie zaniedbuj w sobie daru«, odnosi się do nich w takiej samej mierze” (Strażnica Rok CVI [1985] Nr 21 s. 15).

 

„Czyżby więc mianowanie kogoś starszym zboru przez włożenie rąk było sprawą podstawową, od której chrześcijanin dopiero zaczyna ‘przeć do dojrzałości’? Skądże.” (Strażnica 15.09 2008 s. 32).

 

Nie wiemy co Towarzystwo Strażnica miało na myśli w powyższym fragmencie z roku 1957, pisząc o „dotknięciu”. Czyżby jakieś uściśnięcie dłoni czy poklepanie?

Również leksykon biblijny Świadków Jehowy przyznaje, że „wkładanie rąk” było ‘kiedyś’ związane z „mianowaniem na urząd”, ale nie jest to praktykowane dziś w tej organizacji:

 

Mianowanie na urząd. W zborze chrześcijańskim upoważnieni nadzorcy wkładali ręce na dojrzałych mężczyzn, by powierzyć im odpowiedzialne zadania (Dz 6:6; 1Tm 4:14). Osoby takie wywierały wpływ na cały zbór i miały mu dawać dobry przykład, toteż apostoł Paweł zalecił Tymoteuszowi: »Nigdy na nikogo nie wkładaj rąk pochopnie ani nie bądź współuczestnikiem cudzych grzechów«. A zatem przed zamianowaniem danego mężczyzny trzeba było najpierw dokładnie rozważyć jego kwalifikacje, bo gdyby nie wywiązywał się należycie ze swych obowiązków, to Tymoteusz ponosiłby część winy za zaistniałe kłopoty (1Tm 5:22)” (Wnikliwe poznawanie Pism 2006 t. II, s. 595).

 

„Wcześniejsze słowa: »Nigdy na nikogo nie wkładaj rąk pochopnie« odnoszą się zapewne do mianowania nadzorców w zborach. Tymoteusz nie miał powierzać tego zadania nowo nawróconym, ponieważ mogliby się nadąć pychą. Gdyby nie usłuchał tej rady, ponosiłby część odpowiedzialności za ich ewentualne przewinienia (1Tm 3:6)” (Wnikliwe poznawanie Pism 2006 t. I, s. 766).

 

Tak jest do dziś, choć Towarzystwo Strażnica uznaje, że w I wieku stosowano nakładanie rąk (patrz np. Strażnica 15.02 2009 s. 11; Strażnica 01.11 2015 s. 14-15), to jednak uważa, iż nie trzeba naśladować w tym Apostołów. Jeśli tak uczy ono, to czy Świadkowie Jehowy mają coś wspólnego z nauka apostolską?

Towarzystwo Strażnica może czynić jak chce, ale nie może wtedy powoływać się na Apostołów, nawet wybiórczo, gdy chce potwierdzać swe jakieś zwyczaje.

 

Widzimy z powyższego, że ani wybieranie starszych przez „głosowanie” (jeszcze w latach 1932-1938), ani „mianowanie” bez „nakładania rąk” nie było i nie jest zwyczajem biblijnym. Towarzystwo Strażnica chcąc się odciąć od chrześcijaństwa wprowadziło swój niebiblijny model powoływania, który pozwala mu nawet przez „pocztę, telegram lub telefon” (patrz powyżej) dokonywać „teokratycznego mianowania” starszych.


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2018