Dwie różne wypowiedzi Hazel Burford o losie J. F. Rutherforda po śmierci

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2018-10-05

Dwie różne wypowiedzi Hazel Burford o losie J. F. Rutherforda
po śmierci

J. F. Rutherford był osobą kontrowersyjną i ekscentryczną. Również po jego śmierci było duże zamieszanie związane z jego pochówkiem, jak i później dziwna cisza o tak rzekomo wielkiej osobie. Z czasem zmieniono nawet słowa osoby, która była świadkiem śmierci Sędziego. Nasz artykuł zbiera te wszystkie informacje.

Prezes Towarzystwa Strażnica J. F. Rutherford zmarł 8 stycznia 1942 roku. Było sporo zamieszania w kwestii jego pochowania, ale w końcu spoczywa prawdopodobnie w zbiorowej kwaterze cmentarnej Towarzystwa Strażnica.

Tam później pochowany został jego współpracownik A. H. Macmillan (the private burial plot of the Brooklyn Bethel family on Woodrow Road, Staten Island, New York – ang. Strażnica 01.10 1966 s. 608). Nikt dziś jednak nie wie konkretnie, w którym miejscu pogrzebano prezesa. Obecne publikacje Świadków Jehowy też tego nie podają, zadowalając się takim oto ogólnikowym stwierdzeniem o śmierci prezesa:

„Jak w Betel przyjęto wiadomość o jego śmierci? (...) Podano tylko krótki komunikat. Nie było żadnych przemówień. Nikt nie wziął dnia wolnego z okazji żałoby. Przeciwnie, wróciliśmy do drukarni i pracowaliśmy ciężej niż kiedykolwiek” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 89).

Inna wersja wydarzeń mówi o tym, że choć Świadkowie Jehowy nie dostali pozwolenia na pochowanie J. F. Rutherforda na terenie przyległym do Bet Sarim, czyli Domu Książąt, to jednak podobno spoczywa on w piwnicznych pomieszczeniach tego budynku, zalany betonem.

Patrz:

http://watchtowerdocuments.org/audio-archives/

http://www.freeminds.org/women/barbara_anderson.htm

Oto ogólnikowa informacja o chęci pochowania prezesa we wskazanym miejscu, do którego podobno nie doszło:

Nowe miejsce pochówku miało znajdować się prawie w centrum posesji zwanej Beth-Shan, 75 akrowej posiadłości pełnej kanionów oraz wzniesień i przyległej do Beth-Sarim, oddzielonego jednak od niej około półmilowej szerokości kanionem. Na tej posiadłości Strażnicy znajdziemy mały i duży dom, kilka baraków i drzew owocowych oraz około 7 akrów pola uprawnego. Pozostałe 65 akrów to nieużytki, które nie nadają się do zagospodarowania z powodu skalistości terenu i jego stromizny” (Consolation 27.05 1942 s. 9).

Szeroko walkę Towarzystwa Strażnica z władzami miasta San Diego na temat chęci pochowania J. F. Rutherforda w Bet Sarim opisuje wymienione powyżej angielskie czasopismo Świadków Jehowy w artykule pt. San Diego Officials Line Up Against New Earth's Princes (patrz Consolation 27.05 1942 s. 3-16).

http://ia601406.us.archive.org/23/items/WatchtowerLibrary/magazines/g/g1942_E.pdf

Wyszukiwarka internetowa grobów w USA wskazuje miejsca pochowania zarówno wspomnianego Macmillana, jak i Rutherforda (nie jest to Nowy Jork). Pierwszy pochowany został, jak podaliśmy, w Nowym Jorku, a drugi według niej w San Diego, w Bet Sarim:

https://www.findagrave.com/memorial/42080261/alexander-hugh-macmillan#source

https://www.findagrave.com/memorial/7046810/joseph-franklin-rutherford

Jeszcze inne źródło podaje taką oto najmniej prawdopodobną informację:

„Dzisiejszy właściciel Beth-Sarim, dr Ching, nabył tę działkę od Towarzystwa Strażnica w 1948 roku i osobiście mnie zapewnił, że zanim doszło do jej sprzedaży, Świadkowie Jehowy przetransportowali doczesne szczątki Rutherforda do Anglii” (Świadkowie Jehowy wobec polityki USA, syjonizmu i wolnomularstwa Robin de Ruiter, Kraków 2007, s. 28).

Jednak Towarzystwo Strażnica w swym czasopiśmie z 27 maja 1942 roku podało, że pogrzeb J. F. Rutherforda odbył się dnia 25 kwietnia, trzy i pół miesiąca po jego śmierci. Pochowano go o wschodzie słońca w sobotę w Nowym Jorku:

After the judge's decision those handling the matter of burial decided that there was no use to appeal to higher courts of California, which would delay the burial one year. They decided to proceed with the burial immediately. The remains of J. F. Rutherford, accompanied by the mortician, Mr. Lewis, were then sent east, for interment at Watchtower, radio station WBBR, Staten Island, New York. Adjoining the Society's property there is a burial plot, and the remains of Judge Rutherford were interred alongside others of his brethren with whom he had fought a good fight against the Devil's organization for many years. Burial was made in the Society's plot at sunrise, Saturday, April 25, 1942. (Consolation 27.05 1942 s. 16).

Nie ma tam jednak indywidualnego nagrobku J. F. Rutherforda i nie istnieje jakiś opis ceremonii pogrzebowych, jak podano w przypadku C. T. Russella (cała polska i angielska Strażnica z 1 grudnia 1916 r.), A. H. Macmillana (ang. Strażnica 01.10 1966 s. 608), F. Franza (patrz poniżej), czy innych prezesów, lub członków Ciała Kierowniczego.

Interesujące jest to czemu Sędziego Rutherforda chowano „o wschodzie słońca”. Tak jakby nikt nie miał wiedzieć o tym pogrzebie.

https://en.wikipedia.org/wiki/Joseph_Franklin_Rutherford#Death_and_burial

C. T. Russella chowano po południu (od g. 14 rozpoczęto nabożeństwo). Na cmentarz przyjechało „o zmroku” około 500 osób, które brały udział w pogrzebie (Strażnica Nr 12, 1916 s. 24 [ang. 01.12 1916 s. 6016, reprint]).

Nie byłoby zatem nic dziwnego w tym, gdyby ukryto gdzieś ciało J. F. Rutherforda, jeśli to jest prawdą, bowiem i C. T. Russell (zm. 1916) został pochowany niczym w zaplombowanym bunkrze. Pisali o tym w roku 1923 wierni jemu badacze Pisma Świętego. Jednym z relacjonujących pochówek C. T. Russella jest jeden z jego sekretarzy i osobisty lekarz L. W. Jones (autor dwóch innych książek o nim z roku 1917 i 1919), a drugim jest W. N. Wisdom, który jeszcze w roku 1917 był przewodniczącym konwencji Towarzystwa Strażnica (patrz ang. Strażnica 15.10 1917 s. 6158, reprint – Brother Wisdom being the chairman...):

„Trumna została umieszczona w podziemnym grobowcu o solidnych, betonowych ścianach grubości 60 cm [dosł. 2 stopy], który został starannie zaplombowany. Wszystko po to, by upiory nie mogły »przyjść w nocy i wykraść ciała« dla celów eksperymentalnych. W sensie naukowym owa czaszka miałaby wielką wartość, tak że ktoś mógłby nie pożałować pieniędzy, by ją nabyć. Komitet uznał, że lepiej nie wodzić na pokuszenie podłych i ciekawskich egoistów, dlatego poczyniono odpowiednie zabezpieczenia, by ochronić grób przed sprofanowaniem.” (The Laodicean Messenger: Being the Memoirs of the Life, Works and Character of That Faithful and Wise Servant of the Most High God W. N. Wisdom, L. W. Jones, 1923 s. 260).

https://archive.org/details/TheLaodiceanMessenger

Fragment polski zamieszczono również pod poniższym linkiem:

http://wydawnictwostraz.org/rok-2016/nr-42016/823-charles-taze-russell.html

Nie ta kwestia jednak nas interesuje, ale słowa o jego losie pośmiertnym, bo według nauki Towarzystwa Strażnica każdy pomazaniec tej organizacji w momencie śmierci niewidzialnie zmartwychwstaje w ciele duchowym. Jego ciało doczesne zaś niszczeje w grobie, inaczej niż ciało Jezusa, które nie uległo rozkładowi. Oto jeden z fragmentów mówiący o tym niewidzialnym zmartwychwstaniu:

„Z wyjaśnienia tego oraz ze wszelkich dostępnych dowodów wynika, że wierni pomazańcy, którzy pomarli, od roku 1918 dostępują zmartwychwstania i zajmują przyobiecane im miejsce w niebiańskim sanktuarium” (Strażnica Nr 3, 1989 s. 12).

W związku z powyższym poniżej przytaczamy wypowiedź jednej z kobiet, Hazel Burford (pielęgniarka z zawodu), która będąc Świadkiem Jehowy, opiekowała się chorym J. F. Rutherfordem na przełomie roku 1941 i 1942 w Bet Sarim w San Diego (jej częściowy życiorys patrz Strażnica Nr 7, 1961 s. 13-16).

Poniższa jej wypowiedź ma dwie wersje, a ta druga została przywołana, już zmieniona, po jej śmierci („Hazel Burford, która aż do śmierci w roku 1983 prawie 40 lat pracowała jako misjonarka” – Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 86). Zestawiamy je w tabeli.

Dzieje Świadków Jehowy w czasach nowożytnych. Stany Zjednoczone Ameryki. Na podstawie Rocznika Świadków Jehowy na rok 1975 s. 91 (ang. Rocznik Świadków Jehowy 1975 s. 194) Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 89
„W połowie grudnia przyjechało rano z Brooklynu trzech braci, wśród nich brat Knorr. Siostra Burford wspomina: »Spędzili z nim kilka dni, omawiając sprawozdanie roczne, mające się ukazać w Roczniku, oraz inne sprawy organizacyjne. Po ich odjeździe brat Rutherford był coraz słabszy i trzy tygodnie później, w czwartek 8 stycznia 1942, zakończył w wierności swój ziemski bieg i przeszedł do większych przywilejów służby na dworze swego niebiańskiego Ojca [ang. and graduated into fuller service privileges in the courts of his heavenly Father]«”. „W połowie grudnia przyjechali do niego z Brooklynu Nathan H. Knorr, Frederick W. Franz i Hayden C. Covington. Hazel Burford, która opiekowała się bratem Rutherfordem w tamtym smutnym i ciężkim okresie, opowiedziała później: »Spędzili z nim kilka dni, omawiając sprawozdanie roczne, mające się ukazać w Roczniku, a także inne sprawy organizacyjne. Po ich odjeździe brat Rutherford coraz bardziej słabł i trzy tygodnie później, w czwartek 8 stycznia 1942, zakończył swój ziemski bieg, dochowawszy wierności [ang. he faithfully finished his earthly course]«”.

Jak można po czyjejś śmierci manipulować jego słowami i je zmieniać?

Przecież jej pierwsza wypowiedź była zgodna z tym, co napisano w angielskim Roczniku Świadków Jehowy z roku 1943, a więc w oficjalnym komunikacie Towarzystwa Strażnica z tamtego czasu:

„8 stycznia 1942 roku były prezes Towarzystwa, J. F. Rutherford, zakończył swój ziemski bieg; a z powodu swej wiernej służby, uczynił swoje powołanie i wybranie pewnym, i dlatego teraz ma większe przywileje służby w związku z Chrystusem Jezusem, Królem, na swym niebiańskim stanowisku” (ang. Rocznik Świadków Jehowy 1943 s. 30).

Tekst angielski: On January 8, 1942, the former president of the Society, J. F. Rutherford, finished his earthly course; and because of his faithful service, making his calling and election sure, he now has greater privileges of service in association with Christ Jesus, the King, in his heavenly position.

A może niedawno były jakieś powątpiewania dotyczące losów J. F. Rutherforda po jego śmierci?

Może oryginalna wypowiedź Hazel Burford za bardzo przypominała słowa, które kiedyś napisano o C. T. Russellu, a z czasem je odrzucono? Oto one:

„Ale wierząc silnie, że »praca jego pójdzie za nim«, utrzymujemy, że nadzoruje on, z rozkazu Pańskiego, tę pracę, która ma być jeszcze spełniona” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 305).

„Wiersz ten [Ap 8:3] wskazuje, że chociaż Pastor Russell przeszedł poza zasłonę, to jednak ciągle jeszcze zarządza każdym szczegółem dzieła żniwa” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 170).

Przeto nasz drogi Brat, znajdując się obecnie w chwale, bezwątpienia interesuje się pracą żniwa i zapewno jest mu dozwolone od Pana, by wywierać mocny wpływ na tę pracę. (Obj. 14:17) Nie byłoby niewłaściwem powiedzieć, że ma on przywilej wykonywania rzeczy, mające łączność z dziełem żniwa, które nie mógł wykonać, będąc z nami. Chociaż przyznajemy, że nasz Pan jest Mistrzem i Kierownikiem dzieła żniwa, to jednak uważamy, że daje on przywilej Swym świętym mieć udział w pracy na drugiej stronie zasłony, a tak świętym w Niebie i na ziemi dany jest honor zakończenia na tej stronie spraw, które są przygotowaniem do ustanowienia Królestwa w Chwale” (Strażnica Nr 1, 1918 s. 6 [ang. 01.11 1917 s. 6161, reprint]).

Także J. F. Rutherford, pisząc z więzienia w roku 1918, wyraził swoje przypuszczenie co do zastępowania go w pracy przez zmarłego C. T. Russella:

„Ale kto wie; być może, iż Pan dozwala bratu Russell’owi mieć dozór nad dobrem rodziny Betel” (ang. Strażnica 15.07 1918 s. 6298 [reprint]; tekst polski według Brzask Tysiąclecia i Zwiastun obecności Chrystusa Nr 1 [sierpień], 1918 s. 15 [czasopismo wychodzące przez kilka miesięcy zamiast polskiej Strażnicy]).

Dziwi niedawna zmiana słów Hazel Burford, gdyż obecnie Towarzystwo Strażnica też wskazuje na mające miejsce działania z nieba zmarłych członków Ciała Kierowniczego:

„Jesteśmy przekonani, że jako ‘współdziedzic z Chrystusem’, brat Barry dalej będzie się interesował osobami »odpowiednio usposobionymi do życia wiecznego«.” (Strażnica Nr 19, 1999 s. 17).

„Jaki zatem wniosek można wyciągnąć z faktu, że jeden z 24 starszych odsłonił Janowi tożsamość wielkiej rzeszy? Wygląda na to, że wskrzeszeni członkowie grupy 24 starszych mogą obecnie uczestniczyć w przekazywaniu prawd Bożych” (Strażnica Nr 1, 2007 s. 28).

„W służbie pełnoczasowej spędziliśmy wspólnie ponad 53 lata. Jestem wdzięczna Jehowie, że Ted [Jaracz] pomógł mi przybliżyć się do niebiańskiego Ojca. Nie mam wątpliwości, że nowy przydział, który otrzymał, sprawia mu wielką radość i zadowolenie” (Strażnica 15.09 2015 s. 32).

Widzimy z powyższego, że nie dość, iż Towarzystwo Strażnica nie napisało nic konkretnego (prócz daty i miasta) o pogrzebie swego dawnego prezesa, to na dodatek zmieniło słowa o jego pośmiertnym losie wypowiedziane przez misjonarkę tej organizacji.

Na zakończenie przedstawiamy jeszcze kilka refleksji.

Otóż na nagrobku C. T. Russella nie było żadnego, choćby małego, krzyżyka, a on często podkreślał wagę krzyża w swych naukach, a nawet zamieszczony był on na budynku Strażnicy (patrz ilustracje – Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 64, 216).

Dopiero w roku 1919, gdy postawiono replikę Wielkiej Piramidy, obok jego grobu, to zamieszczono na niej krzyż i koronę, takie jak pokazano na ilustracji (patrz Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 200; Souvenir Report of the Bible Student’s Convention Pittsburgh, Pa. January 2-5, 1919 s. 6).

Umarł on bez obecnej przy nim rodziny (był w podróży). W tym czasie żona jego Maria, z którą był w separacji, nie utrzymywała z nim kontaktów. Tak samo jak adoptowana jego córka i żona jego ojca (była ona rodzoną siostrą żony C. T. Russella). Podobno Maria Russell pojawiła się jednak na jednej z ceremonii pogrzebowych w Pittsburghu, ale nie z wieńcem, lecz z „bukiecikiem konwalii” (patrz Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 646).

Podobnie pisząc o śmierci J. F. Rutherforda Towarzystwo Strażnica nie wspomniało ani słowem o obecności przy nim jego żony i syna. Wspomniano tylko pielęgniarkę i trzech urzędników tej organizacji, którzy przybyli uzgadniać z nim dane do Rocznika Świadków Jehowy (patrz powyżej tabela). Krzyż zaś Towarzystwo Strażnica odrzuciło w roku 1936, więc nawet gdyby znany był jego konkretny grób, to nie byłoby tam tego znaku. O żonie i synu wspomniano tylko mimochodem w przypisie cytowanej książki:

„Brat Rutherford osierocił żonę Mary oraz syna Malcolma. Ponieważ siostra Rutherford nie cieszyła się najlepszym zdrowiem i źle znosiła zimy w Nowym Jorku (gdzie znajdowała się główna siedziba Towarzystwa Strażnica), przeniosła się z Malcolmem do południowej Kalifornii, której klimat bardziej jej służył. Zmarła 17 grudnia 1962 roku w wieku 93 lat. W nekrologu zamieszczonym w Daily News-Post w Monrovii w stanie Kalifornia napisano: »Dopóki zły stan zdrowia nie uniemożliwił jej wychodzenia z domu, aktywnie uczestniczyła w działalności kaznodziejskiej Świadków Jehowy«” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 89).

Raymond Franz (1922-2010), były Świadek Jehowy i członek Ciała Kierowniczego (w latach 1971-1980), wyjaśnił te kwestie i wspomniał o separacji J. F. Rutherforda i jego żony:

„Po latach dowiedziałem się, że sędzia Rutherford był w tym czasie śmiertelnie chory na raka. Od wielu lat żył już w separacji ze swoją żoną, która – będąc również Świadkiem – była inwalidką i mieszkała w Kalifornii. Jego syn, osiągnąwszy dojrzałość, nie zainteresował się religią ojca” (Kryzys sumienia R. Franz 2006 s. 15).

Trzeba tu powiedzieć, że innych prezesów Towarzystwa Strażnica bardziej godnie pochowano, niż J. F. Rutherforda. Przykładowo o zmarłym w roku 1992 F. Franzu napisano następująco:

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w poniedziałek wieczorem 28 grudnia 1992 roku w Sali Królestwa bruklińskiego Betel. Niezwykle ciepłe i budujące przemówienie wygłosił brat Albert D. Schroeder z Ciała Kierowniczego. Liniami telefonicznymi połączono rodziny Betel na Farmach Strażnicy, w Patterson, w Farmie Górskiej i Farmie Królestwa oraz w kanadyjskim Biurze Oddziału” (Strażnica Nr 6, 1993 s. 31).

Jakże więc skromnie żegnano i chowano prezesa J. F. Rutherforda:

„Jak w Betel przyjęto wiadomość o jego śmierci? (...) Podano tylko krótki komunikat. Nie było żadnych przemówień. Nikt nie wziął dnia wolnego z okazji żałoby. Przeciwnie, wróciliśmy do drukarni i pracowaliśmy ciężej niż kiedykolwiek” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 89).


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2018