Czy J. F. Rutherford był „wodzem” Świadków Jehowy?

Autor: Włodzimierz Bednarski, dodano: 2017-04-28

Czy J. F. Rutherford był „wodzem” Świadków Jehowy?

 

W Biblii Świadków Jehowy padają takie oto znamienne słowa:

 

„Ani nie dajcie się nazywać ‘wodzami’ [ang. leaders], bo jeden jest wasz Wódz [ang. Leader], Chrystus” (Mt 23:10, Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata 1997).

 

Jak te słowa rozumieli kiedyś Świadkowie Jehowy?

 

J. F. Rutherford „Sędzią”

 

J. F. Rutherford (1869-1942), prezes Towarzystwa Strażnica, od samego początku, gdy objął przewodnictwo nad tą organizacją (od roku 1917), był nazywany w publikacjach „Sędzią”, względnie tym samym określeniem, ale pisanym małą literą („sędzia”).

Jednak nawet wcześniej, bo w roku 1915, a więc za życia C. T. Russella (zm. 1916) pojawił się w Strażnicy taki oto tytuł tekstu reklamującego książkę J. F. Rutherforda (napisana w obronie C. T. Russella) pt. “A GREAT BATTLE IN THE ECCLESIASTICAL HEAVENS.” (1915):

 

JUDGE RUTHERFORD’S SPICY DEFENSE (ang. Strażnica 01.05 1915 s. 5685 [reprint]).

Patrz też ang. Strażnica 01.03 1917 s. 6052 (reprint) – Judge Rutherford, successor to Pastor Russell as President of the Watch Tower Bible and Tract Society.

 

„Sędzią” nazywają go liczne publikacje Świadków Jehowy, szczególnie z lat 1920-1941:

 

„HARFA BOŻA napisał Sędzia J. F. Rutherford” (Pojednanie 1928 s. 366).

 

„HARFA BOŻA napisał Sędzia J. F. Rutherford (...) przez wielu czytelników jest ona poczytana jako najlepsza książka na świecie, następna po Biblji” (Rząd 1928 s. 363).

 

„HARFA BOŻA napisana przez sędziego J. F. Rutherforda (...) miljony czytelników cenią tę książkę, poza Biblją, jako najlepszą na świecie” (Proroctwo 1929 s. 345).

 

Weź Ostrzeżenie!!! Bogactwo!!!

Miliony ludzi w wielu krajach już otrzymało wymienione dzieła Sędziego Rutherforda, które niedawno temu ukazały się w druku; poznawają oni prawdziwe Bogactwo i starają się je zdobyć i cieszyć się...” (Faszyzm czy wolność 1939 s. 64).

 

Również zwracający się do J. F. Rutherforda mówili do niego „sędzio” (Sędzio) i często pomijano jego imiona łącząc nazwisko bezpośrednio z tytułem:

 

„Sędzio Rutherford! (...) Zapewne, iż jesteś w pokrewieństwie z Bogiem, bo inaczej nie mógłbyś tak się wypowiadać” (Strażnica 15.04 1930 s. 127 [ang. 15.01 1930 s. 31]).

 

My Dear Judge: (ang. Strażnica 01.12 1928 s. 359).

 

DEAR JUDGE RUTHERFORD: (ang. Strażnica 01.03 1932 s. 79; ang. Strażnica 15.02 1932 s. 63).

 

MY DEAR JUDGE RUTHERFORD: (ang. Strażnica 15.07 1932 s. 223).

 

„Mój Drogi Sędzio Rutherford:” (Strażnica 15.10 1932 s. 320).

 

„Do Watch Tower i Sędziego Rutherforda: (...) Najlepsze pozdrowieństwo dla sędziego Rutherforda” (Strażnica 01.06 1936 s. 176).

 

Nawet jedna z broszur jego autorstwa z roku 1940 miała w tytule zawarte sędziowskie określenie, jak podaje skorowidz Świadków Jehowy:

 

„1940, (...) Sędzia Rutherford demaskuje piątą kolumnę (po polsku brak)” (Skorowidz do publikacji Towarzystwa Strażnica 1986-2000, 2003 s. 426).

 

Dziś Towarzystwo Strażnica tak oto tłumaczy ten jego ‘przydomek’ „sędzia” (nie wspominając, że pisano go najczęściej z dużej litery):

 

W wieku 20 lat został protokolantem w sądach Czternastego Okręgu Sądowniczego w Missouri. Dnia 5 maja 1892 roku otrzymał tam zezwolenie na praktykę adwokacką. Następnie cztery lata pracował jako prokurator w Boonville, leżącym w tym samym stanie. Później zastępczo pełnił funkcję sędziego nadzwyczajnego w tamtejszym Ósmym Okręgu Sądowniczym. Dlatego znany był jako »sędzia« Rutherford” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 67).

 

Widać z tego, że równie dobrze „zastępujący” innych sędzia mógłby być nazywany „prokuratorem” lub „protokolantem”. Tym bardziej, że te funkcje sprawował w pełni, a nie tylko „zastępczo”!

Ciekawe, że Towarzystwu Strażnica nie przeszkadzał tytuł „Sędzia” dla człowieka, skoro tak nazywało ono też od zawsze Boga:

 

„Ale człowiek fizyczny nie potrafi zrozumieć nastawienia, zachowania i stylu życia człowieka duchowego ani nie może go osądzać, gdyż jedynym Sędzią jest Bóg” (Wnikliwe poznawanie Pism 2006 t. I, s. 418).

 

Ale nie tytuł „Sędzia” jest dla nas najważniejszy w tym artykule, ale inny, którego Towarzystwo Strażnica dziś się zapiera, że stosowano go wobec J. F. Rutherforda. Chodzi o określenie „wódz”!

 

J. F. Rutherford nie jest „wodzem” Świadków Jehowy

 

Towarzystwo Strażnica w roku 1995 (ang. 1993) bardzo stanowczo zaprzeczyło temu, że J. F. Rutherford był „wodzem” (ang. leader) Świadków Jehowy:

 

„Nie uważali J. F. Rutherforda za swego wodza” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 90; tekst ang.: They did not view J. F. Rutherford as their leader).

 

Natomiast pod jego fotografią organizacja ta umieściła następującą informację:

 

„J. F. Rutherford w roku 1941. Świadkowie wiedzieli, że nie jest on ich wodzem” (jw. s. 221; tekst ang.: J. F. Rutherford in 1941. The Witnesses knew that he was not their leader).

 

Możemy zgodzić się z tym, że od roku 1941, kiedy to ogłosił J. F. Rutherford, rzeczywiście przestał on być „wodzem” Świadków Jehowy.

Oto relacja z wprowadzenia ‘zakazu’ uważania „Sędziego” za „wodza”:

 

„Chociaż brat Rutherford usługiwał 25 lat jako prezes Towarzystwa Strażnica i poświęcał wszystkie siły dziełu prowadzonemu przez organizację, nie był ani nie pragnął być przywódcą [ang. leader] Świadków Jehowy. Na krótko przed śmiercią, podczas zgromadzenia w Saint Louis (stan Missouri) w roku 1941, poruszył temat sprawowania przywództwa, mówiąc: »Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie dowiedzieli się, co myślicie o tym, iż waszym wodzem jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przywódcą jest jakiś człowiek mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, człowiek, który tu stoi, niech powie: ‘Tak’«. W odpowiedzi zapadła głęboka cisza, przerywana jedynie kilkoma stanowczymi okrzykami: »Nie!«, pochodzącymi z widowni. Mówca kontynuował: »Jeżeli wy, tu obecni, uważacie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie, ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: ‘Tak’«. Rozległo się zdecydowane i jednogłośne: »Tak!« Następnego miesiąca identycznie zareagowali zgromadzeni w Anglii” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 220-221).

 

Zauważmy nienaturalne zachowania słuchaczy po słowach J. F. Rutherforda, gdy stwierdził on, że nie jest ich „wodzem”:

 

„zapadła głęboka cisza”;

„przerwana jedynie kilkoma okrzykami: »Nie!«”.

 

Po prostu Świadkowie Jehowy do tej pory byli tak przyzwyczajeni do tego, że „Sędzia” był uważany za „wodza”, iż wprost zatkała ich ta jego deklaracja i tylko „kilka” osób ‘na zawołanie’ potrafiło go poprzeć. Dopiero po chwili, po dalszych jego wyjaśnieniach i odżegnywaniu się, słuchacze zrozumieli zapewne, że po prostu schorowany „Sędzia” nie chce być już „wodzem”.

 

Porównajmy też w tabeli dwie wersje tego samego wydarzenia.

Strażnica Nr 1, 1961 s 8 Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 220-221
Przytaczamy poniżej, jak to zdarzenie opisał (opis ten został opublikowany w angielskim wydaniu Strażnicy z 15 września 1941 r. str. 288, par. 6) pewien zainteresowany obserwator:
„Aby raz na zawsze obalić wszystkie opublikowane fałszywe oskarżenia i zarzuty, jakoby on [Rutherford] był wodzem świadków Jehowy, oświadczył: ‚Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie się dowiedzieli, co myślicie o tym, iż wodzem waszym
[your LEADER – ang. Strażnica 15.12 1960 s. 758] jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przewodzi tam jakiś człowiek, mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, który tu stoję, niech powie: Tak.’ Ale rozległo się jednogłośne, dobitne: ‚Nie!’ ‚Jeżeli wy tu obecni wierzycie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: Tak.’ Jednogłośne ‚Tak!’ było gromkie i niedwuznaczne. ‚Słusznie, nie potrzebowaliście mnie jako ziemskiego wodza, aby pozyskać dla dzieła taką rzeszę jak ta oto.’...”.
Na krótko przed śmiercią, podczas zgromadzenia w Saint Louis (stan Missouri) w roku 1941, poruszył temat sprawowania przywództwa, mówiąc: „Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie dowiedzieli się, co myślicie o tym, iż waszym wodzem jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przywódcą jest jakiś człowiek mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, człowiek, który tu stoi, niech powie: ‘Tak’”. W odpowiedzi zapadła głęboka cisza, przerywana jedynie kilkoma stanowczymi okrzykami: „Nie!”, pochodzącymi z widowni. Mówca kontynuował: »Jeżeli wy, tu obecni, uważacie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie, ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: ‘Tak’«. Rozległo się zdecydowane i jednogłośne: „Tak!” Następnego miesiąca identycznie zareagowali zgromadzeni w Anglii.

Widzimy z tego, że starsza relacja mówiła o tym, że „jednogłośnie, dobitnie” poparto J. F. Rutherforda.

Nowsza podaje, że wszystkich zamurowało, bo „zapadła głęboka cisza” i tylko kilka osób poparło Sędziego.

 

Interesujące jest to, że wspomniany fragment został przytoczony kolejny raz w roku 2008, ale już okrojony o niezbyt wygodne określenia o wodzostwie:

 

„Wspomniany artykuł ze Strażnicy pomógł odzyskać jedność również Świadkom przebywającym na wolności. Bracia, którzy piastowali odpowiedzialne stanowiska, wspólnie się modlili i go studiowali. W artykule tym powiedziano między innymi, że w sierpniu 1941 roku chory brat Rutherford wygłosił na zgromadzeniu swoje ostatnie przemówienie. Zachęcając braci do trzymania się organizacji Jehowy i niepodążania za jakimkolwiek człowieczym przywódcą, rzekł: »Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przewodzi tam jakiś człowiek, mający wielki posłuch. (...) Jeżeli wy tu obecni wierzycie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: ‚Tak’«. Wtedy rozległo się gromkie i jednogłośne: »Tak«.” (Rocznik Świadków Jehowy 2008 s. 142).

 

A jak było wcześniej, co do określenia „wódz”? Omawiamy tę kwestię poniżej.

 

J. F. Rutherford był „wodzem” Świadków Jehowy!

 

Towarzystwo Strażnica dziś zapewnia, że Świadkowie Jehowy mieli jakoby zawsze jednego „wodza” (lub „Wodza”), Jezusa Chrystusa:

 

„Od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia do chwili obecnej niektórzy ludzie, tacy jak Charles T. Russell, Joseph F. Rutherford, Nathan H. Knorr i Frederick W. Franz oraz inni członkowie Ciała Kierowniczego bardzo się przyczynili do rozwoju dzieła Królestwa. Ale Świadkowie Jehowy w żadnym wypadku nie stali się sektą skupioną wokół któregoś z nich. Mają tylko jednego wodza [ang. leader] Chrystusa” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 117).

 

„»Dnia 8 stycznia 1942 roku zakończył swój ziemski bieg, wytrwawszy w wierności, nasz umiłowany brat J. F. Rutherford (...) Radością i otuchą napawała go świadomość, że wszyscy świadkowie Pana nie naśladują jakiegoś człowieka, lecz Króla Chrystusa Jezusa, swego Wodza [ang. Leader], i że dalej przykładają się do dzieła, trwając w zupełnej jedności« (list powiadamiający o śmierci brata Rutherforda).*

* Strażnica z 1 lutego 1942 roku, s. 45; Pociecha z 4 lutego 1942 roku s. 17” (jw. s. 90).

 

Czy jednak przed rokiem 1941 nazywano J. F. Rutherforda wprost „wodzem” (ang. leader)?

Oczywiście i nie dotyczyło to tylko ‘ludzi ze świata’, którzy tak mówili o prezesie tej organizacji, ale i Świadków Jehowy!

Towarzystwo Strażnica o prasie świeckiej tak pisało:

 

„To pismo, datowane 25 stycznia przed dwoma laty [ang. January 25, 1953] (...) powiadało (...) Ich przywódcą ma być sędzia Rutherford [ang. leader is Judge Rutherford], a ich założycielem Charles T. Russell” (Strażnica Nr 10, 1955 s. 15 [ang. 15.02 1954 s. 125]).

 

Wódz

 

Przynajmniej od roku 1929 zaczyna pojawiać się w publikacjach Towarzystwa Strażnica określenie „wódz” odnoszone do J. F. Rutherforda i to w różnych odmianach („wierny wódz”, „ziemski wódz”, „widzialny wódz”, „wódz ziemskiej organizacji”, „wierny wódz nad ziemską częścią swojej organizacji, itp.):

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) Codziennie dziękuję Bogu za takiego wiernego wodza, tak lojalnego i prawdziwego, odważnego i nieustraszonego. Rzeczywiście jesteś dla mnie inspiracją, jaką był drogi brat Russell” (ang. Strażnica 01.03 1929 s. 79 faithful leader).

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) Rzeczywiście, iż Pan Cię ubłogosławił a także i nas mając Cię jako przodownika [ang. leader] w tych ostatnich dniach” (Strażnica 15.01 1930 s. 32 [ang. 15.05 1930 s. 157]).

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) Będąc cudownie ubłogosławieni, odczuwamy przytem, że chociaż przez uznanie i staranie się zachęcić tego, który dzięki opatrzności wielkiego Jehowy jest postawiony jako nasz ziemski wódz, możemy w pewnej części objawić nasze dziękczynienie za takie łaski. Stawiając wyrazy – że byliśmy ubłogosławieni przez naszego umiłowanego prezydenta, prezydenta Pańskiego »narzędzia«, którem jest Strażnica Towarzystwo Biblijne i Broszur, którego być cząstką uważamy za chwalebny przywilej, nie mamy zamiaru oddawać pochlebnych tytułów jakiemukolwiek człowiekowi, lecz pragniemy uwielbiać Pana” (Strażnica 01.05 1931 s. 144 [ang. 01.04 1931 s. 110 – our earthly leader]).

 

„Ich widzialny wódz – właśnie ma udzielić pouczeń paryskiemu oddziałowi »Une Grande Armee« [opis ilustracji]” (The Messenger 25.07 1931 s. 3 – Their Visible Leader-About to Give Instructions to the Paris Division of "Une Grande Armee.").

 

Deklarują oni współpracę całym sercem z ziemską organizacją Pana, z Towarzystwem, i pełne zaufanie do naszego ukochanego Brata Rutherforda jako naszego ziemskiego wodza (The Messenger 30.07 1931 s. 4 – They declare their whole-hearted cooperation with the Lord's organization on earth, the Society, and their full confidence in our beloved Brother Rutherford as its earthly leader).

 

„Pragnieniem naszem jest stać silnie po stronie Pańskiej, być złączeni ręka w rękę z jego zarządzaniem, z braćmi Towarzystwa i z bratem Rutherfordem jako ziemskim wodzem tegoż” (Strażnica 01.01 1932 s. 16).

 

„Braterstwo z całej Europy Środkowej przesyła ci, bracie Rutherford, wyrazy miłości i pozdrowienia, jako swojemu widzialnemu wodzowi” (I.B.S.A. Year Book 1932 s. 109 The brethren throughout Central Europe send their love and greetings to you, Brother Rutherford, as their visible leader).

 

„Drogi nasz Bracie Rutherford (...) Z okazji otrzymania [książki] Ocalenie, którą życzliwie nam przysłałeś, czujemy się przymuszeni wyrazić Jehowie przez ciebie jako wodza jego ziemskiej organizacji, jak nasze serca tryskają wychwalaniem i wdzięcznością nie tylko za ten szczodry dar, ale też za [książki] Światło i Usprawiedliwienie, a zwłaszcza za tę drugą” (ang. Strażnica 01.03 1933 s. 78 the leader of his earthly organization).

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) Chciałbym, aby było zachętą dla Ciebie wiedzieć, że oceniamy nie tylko dobroć Jehowy, naszego Boga, ale także wierną i szczerą służbę tego, który stoi jako widzialny ziemski dowódca...” (Strażnica 15.04 1933 s. 128 [ang. 01.12 1932 s. 365 – our visible earthly leader]).

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) Jesteśmy wdzięczni za posiadaną ufność w zwycięski pochód Jehowy i że Jehowa ma wiernego wodza nad ziemską częścią swojej organizacji. Bracie Rutherford, jako współsłudzy Pańscy oceniamy niezasłużone Twoje wysiłki w usługiwaniu swoim braciom...” (Strażnica 01.08 1936 s. 240).

 

„DROGI BRACIE RUTHERFORD: (...) Wyznaczając Ciebie jako widzialnego wodza w swoim potężnym teokratycznym postanowieniu Jehowa udzielił Tobie chwały większej, niż jakikolwiek człowiek kiedykolwiek otrzymał” (ang. Strażnica 15.07 1939 s. 223 the visible leader).

 

Wobec J. F. Rutherforda używano też innych określeń, które on tolerował, a nawet pozwalał zamieszczać je w publikacjach Świadków Jehowy:

 

Generalissimus

 

Czasopismo kongresowe Towarzystwa Strażnica podawało:

 

„Generalissimus organizacji Badaczy Pisma Świętego” (The Messenger 19.06 1927 s. 2 – Generalissimo of the Bible Students’ Organizations).

 

„Prezydent Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Strażnica i Generalissimus Kongresu [Konwencji]” (The Messenger 25.07 1931 s. 1 – President of the Watch Tower Bible and Tract Society and Generalissimo of the Convention.).

 

Szef

 

Rodzina Betel w Londynie. Czy widzicie, jak się uśmiechają? Szef właśnie skończył opowiadać im coś swym »barwnym językiem« [jest to podpis pod zdjęciem na którym widnieje J. F. Rutherford z grupą ludzi] (The Messenger 26.07 1931 s. 6 The Bethel Family at London. See 'em Grinning? The Chief Had Just Finished Telling Them Something in the “Colored Language.”).

 

„Szef dokonuje inspekcji podczas mycia główek sałaty, przyniesionej z ogrodu. Posiłek można przygotować już z czterech buszli (sałaty)! [podpis pod zdjęciem na którym widnieje J. F. Rutherford i cztery kobiety] (The Messenger 28.07 1931 s. 7 The Chief Inspects the Cleaning of “Kopf Salat”, Just Gathered from the Garden. It Takes Only Four Bushels for a Meal!).

 

Głowa widzialnej części organizacji Jehowy

 

„Drodzy Bracia: Przez pewien przeciąg czasu znajdowaliśmy się na błędnej drodze, ponieważ członkowie klasy »złego sługi« urządzali często wykłady i ośmieszali w nich Towarzystwo i Brata Rutherford, nie uznając go za głowę widzialnej części organizacji Jehowy” (Strażnica 01.11 1931 s. 336).

 

„Nasz Umiłowany Bracie Rutherford: Zebrany na generalnej konwencji w Sydney, Australia, wdzięczny zastęp świadków Jehowy pozdrawia Cię w imieniu Wieczystego Króla. Mamy pragnienie zaznaczyć naszą głęboką wdzięczność dla Jehowy Boga za przywilej ujednoznacznienia nas jako członków jego potężnej organizacji, a także wyrazić nasze serdeczne ocenianie Ciebie, jako widzialną głowę tej widzialnej organizacji na ziemi [ang. the visible head of that organization on earth], oraz za Twą nieznużoną pracę dla dobra wiernego ostatka” (Strażnica 01.08 1932 s. 239 [ang. 01.06 1932 s. 175]).

 

Wiele lat później Towarzystwo Strażnica tak oto napisało w kwestii „wodza” i „głowy”:

 

„Chrystus, a nie jakiś człowiek, jest Wodzem i wiecznie żyjącą Głową świadków Jehowy” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” 1957 [ang. 1953, 1957] cz. III, s. 225).

 

Widzialny przedstawiciel Jehowy na ziemi i cześć dla niego

 

Drogi Bracie Rutherford: (...) Ponieważ nieustannie wywyższasz imię Jehowy, jako jego widzialny przedstawiciel [ang. visible agent] na ziemi, przeto z tej przyczyny klasa [ang. class, tzn. zbór] oddaje Ci cześć i jest wielce wdzięczną za usiłowaną pracę miłości” (Strażnica 15.07 1931 s. 210 [ang. 01.04 1931 s. 110]).

 

Nieomylnie i z natchnienia Jehowy piszący?

 

Sędzia Rutherford w swem nowem dziele p.t. »Życie« objaśnia i daje nam nieomylny dowód ze Słowa Stwórcy, że Jehowa przygotował dla człowieka możność otrzymania wiecznego życia na ziemi (...) Książkę tę w pięknej płóciennej oprawie, z napisem tłoczonym złotem i licznymi ilustracjami wysyłamy...” (Proroctwo 1929 s. 349).

 

„Sędzio Rutherford! (...) Mając za przewodnika Boga, jakoż mógłbyś być w błędzie! (...) Zapewne, iż jesteś w pokrewieństwie z Bogiem, bo inaczej nie mógłbyś tak się wypowiadać” (Strażnica 15.04 1930 s. 127 [ang. 15.01 1930 s. 31]). [   Zauważmy, w zdaniu o „błędzie”, nie postawiono znaku zapytania, ale wykrzyknik]

 

„Obecnie odbiło się na mnie głębokie przekonanie, że żadne ludzkie stworzenie nie jest autorem »Światła«. Że żaden człowiek nie mógł napisać tej książki – i też żaden jej nie napisał. (...) Bracie! – byłeś jedynie użyty za narzędzie do sporządzenia »Światła«. Jehowa jest autorem tegoż pisma, tak jako jest tam wymienione. (...) Czy pismo to pojaśnia Biblję? Tak jest ono prawdziwem pojaśnieniem” (Strażnica 01.07 1931 s. 208 [ang. 01.02 1931 s. 47]). [To wypowiedź J. A. Bohneta, który w pewnym okresie był członkiem zarządu Towarzystwa Strażnica]

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) raduję się wielce z błogosławionych prawd, które przychodzą od Jehowy do Twego pióra” (Strażnica 01.06 1933 s. 176 [ang. 01.02 1933 s. 45]).

 

„Drogi Bracie Rutherford: (...) Same słowa, iż podane w tej książce [Preservation] opisy są »zadziwiające«, nie dopełniają dostatecznej ocenie. Stanowi ona coś nadzwyczajnego i prawdziwie jest natchniona” (Strażnica 01.12 1933 s. 364 [ang. 15.08 1933 s. 256]).

 

Rozdający „pokarm na czas słuszny”

 

„Drogi Bracie Rutherford! (...) podziękowania za tę nową książkę »Życie«, która jest bardzo piękna; i zdaje się, że co inna to lepsza. Zapewne, że Pan używa Cię w udzielaniu nam tego pokarmu na czas słuszny” (Strażnica 01.10 1930 s. 304 [ang. 15.05 1930 s. 158]).

 

Dogmatyk

 

„Na przykład pewnego razu wypowiedział kilka dogmatycznych twierdzeń o tym, czego chrześcijanie mogą się spodziewać w roku 1925. Kiedy jego oczekiwania nie potwierdziły się, pokornie przyznał wobec bruklińskiej rodziny Betel, że się ośmieszył” (Strażnica Nr 23, 1993 s. 18; angielski odpowiednik The Watchtower 01.12 1993 s. 18 ma tu mocniejsze słowa, że Rutherford zrobił z siebie głupca, błazna: For example, he once made some dogmatic statements as to what Christians could expect in 1925. When events failed to support his expectations, he humbly told the Brooklyn Bethel family that he had made a fool of himself.).

 

Najznakomitszy pisarz biblijny i „radiomówca”

 

„O ochronie (...) traktuje niniejsza broszura sędziego Rutherforda, najznakomitszego biblijnego pisarza i radiomówcy” (Ochrona 1937 s. 2).

 

Żegnany niczym „Kajzer”?

 

„W poniedziałek o godzinie 5-tej po południu, Prezydent TOWARZYSTWA miał swój ostatni wykład na konwencji. Przewodniczący poprosił br. Rutherford aby zaczekał aż bracia urządzą mu pożegnanie w ich szczególny sposób. Niebyło znane co oni mają zamiar uczynić. Pomiędzy wyjściem z głównej sali a przejazdem, jest szeroka ulica, prawdopodobnie 1,500 do 2,000 stóp długa. Bracia maszerowali w dłuż tej ulicy i utworzyli dwie linie dziesięć lub piętnaście stóp szerokości po obu stronach wzdłuż całej ulicy i linja ta była skierowana do głównego przejazdu ulicy, i pozostawiono tylko wązkie przejście pomiędzy dwiema liniami. Przy wyjściu ze sali były samochody w których mówcy mieli jechać tym wązkim przejściem i w ten sposób uczynić pożegnanie się z braćmi. Jednak samochody nie były użyte. Byłoby niewłaściwym jechać, podczas gdy, inni stali więc brat Balzereit i brat Rutherford, szli naprzód, a za niemi postępowali wolno inni mówcy przez to wązkie i długie przejście, gdzie po obu stronach stali bracia, powiewając chusteczkami i śpiewali »Zostań z Bogiem« przy akompanjowanju orkiestry. Podczas tego pożegnania, bracia wykrzykiwali »Auf wiedersehn«, »Zostań z Bogiem aż się zejdziem znów«; »niech was Bóg błogosławi.« Gdyśmy doszli końca tej linji, spojrzeliśmy wstecz ujrzeliśmy wesołe twarze i powiewających chusteczkami 14,000 ludzi. To sprawiło takie wrażenie w siedztwie, że mężczyźni, niewiasty i dzieci wyglądali oknami, podczas inni wspięli się na drzewa i wielu innych powychodziło na dachy aby się przyglądać. Wielka liczba policji była obecną i obchodzili się bardzo z uszanowaniem i poważnie. Kapitan z niektórymi porucznikami stał na samem końcu tego wązkiego przejścia w baczności oddając tem honor wojskowy gdy br. Rutherford przechodził; a nawet wrogo usposobieni urzędnicy prawa, nie mogli się powstrzymać od przyjemnego uśmiechu. Brat Martin zwrócił uwagę i rzekł »Kajzer nigdy nie miał takiego przyjęcia lub pożegnania jak to. On mógł to mieć uczynione, lecz nigdy dobrowolnie i z pobudek miłości.« Celem tej demonstrancji nie było, by uczcić kogokolwiek z ludzi, lecz ona była prawdziwie dobrowolnym wybuchem wdzięcznego poświęcenia się Panu, Królowi naszemu, i miłość dla tych, którzy stoją ramię w ramię, walcząc dla sprawy królestwa” (Strażnica 01.09 1925 s. 266-267 [ang. 01.08 1925 s. 234]; zachowujemy oryginalną pisownię).

 

Wprawdzie poniższe zdarzenie nie jest objawem jakiegoś ‘kultu jednostki’, ale następni prezesi Towarzystwa Strażnica nie doświadczali podobnych „owacji”:

 

„W niedzielę 10 sierpnia, ogłoszoną Dniem Dzieci, zdarzyło się coś wzruszającego. Przed otwarciem sesji przedpołudniowej 15 000 dzieci w wieku od 5 do 18 lat zebrało się na murawie bezpośrednio przed podium oraz na miejscu zarezerwowanym dla nich w miasteczku kempingowym, gdzie odbierali program ci, którzy nie zmieścili się na stadionie. Kiedy brat Rutherford, mający wówczas ponad 70 lat, stanął na podium, dzieci zgotowały mu owację. Pomachał im chusteczką, a dzieci mu odmachały” (Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 s. 86).

 

Wodzowie

 

Również innych członków zarządu Towarzystwa Strażnica nazywano razem z J. F. Rutherfordem „wodzami”, co ukazują dwa prawie identycznie brzmiące fragmenty:

 

„Jesteśmy wielce wdzięczni naszemu Ojcu niebiańskiemu za to, że udzielił nam wiernych wodzów [ang. leaders] w roli zarządców Towarzystwa” (Strażnica 01.12 1930 s. 368 [ang. 01.06 1930 s. 175]).

 

„UKOCHANY BRACIE RUTHERFORD: (...) Co więcej, jesteśmy wielce wdzięczni naszemu Ojcu niebiańskiemu za to, że udzielił nam wiernych wodzów [ang. leaders] w roli zarządców Towarzystwa, a konkretniej za Twoją osobę” (ang. Strażnica 01.12 1929 s. 367).

 

Jedna z dzisiejszych publikacji zawiera jakby echo tamtego dawnego określenia, ale po polsku używa się już określenia „przywódców”, a nie „wodzów”:

 

„Przez pewien czas wydawało się, że działalność ludu Bożego została sparaliżowana. Wielu przedstawicieli kleru chrześcijaństwa zacierało ręce. Zakładali oni, że skoro uwięziono »przywódców« [ang. “leaders”], Biuro Główne w Brooklynie zamknięto, a ewangelizacja w Ameryce i Europie podlega represjom, to ci uciążliwi Badacze Pisma Świętego przestali stanowić zagrożenie – są niejako martwi” (Królestwo Boże panuje! 2014 s. 23).

 

W związku z powyższym nie wiemy jak Towarzystwo Strażnica w tamtych latach godziło określenia „wódz” i „wodzowie” ze słowami z własnej Biblii:

 

„Ani nie dajcie się nazywać ‘wodzami’ [ang. leaders], bo jeden jest wasz Wódz [ang. Leader], Chrystus” (Mt 23:10, Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata 1997).

 

Warto dodać, że kwestię „wodzostwa” J. F. Rutherforda opisuje też Raymond Franz (1922-2010), były członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy (1971-1980), w swej książce pt. Kryzys sumienia (2006), w której też zamieszcza niektóre fotokopie cytowanych powyżej publikacji (patrz s. 68-71).

 

Widzimy z powyższego, że wbrew temu co obecnie pisze Towarzystwo Strażnica, w przeszłości J. F. Rutherford był obdzielany różnymi tytułami wodzowskimi, których dziś w tej organizacji się nie stosuje.

Same te określenia może nie tyle bulwersują, co sposób zacierania śladów po ich stosowaniu przez Towarzystwo Strażnica. Po co dziś wytykać innym używania różnych słów i tytułów, skoro samemu się je stosowało i niektórych niebiblijnych nazw używa do dziś (np. „prezes Towarzystwa Strażnica”, ang. President; „Ciało Kierownicze”; „Koordynator Komitetu Oddziału”; „Koordynator Grona Starszych”, „pionier specjalny”).
Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2018