Jednogłośne i dobitne "NIE" czy po krótkiej ciszy tylko kilka głosów "NIE"?

Autor: Piotr Andryszczak, dodano: 2017-07-21

Sędzia Rutherford, drugi Prezydent Towarzystwa Strażnica, ziemskim wodzem:

Strażnica 1932 Nr 1
Strażnica 1-go stycznia 1932 Nr 1
Strażnica 1932 Nr 1
Strażnica 1932 Nr 1
str.16

W poniższej publikacji czytamy, iż Rutherford pyta zgromadzonych, czy nadal jest wodzem Świadków Jehowy:

Strażnica 1961 Nr 11961 Nr 1 Strażnica 1961 Nr 1str.8

Inna publikacje na ten sam temat:

Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożegowyd.1959 Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego
Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożegostr.220
Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożegostr.221

Porównajmy:

Strażnica Nr 1, 1961 Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995
„Aby raz na zawsze obalić wszystkie opublikowane fałszywe oskarżenia i zarzuty, jakoby on [Rutherford] był wodzem świadków Jehowy, oświadczył: ‚Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie się dowiedzieli, co myślicie o tym, iż wodzem waszym jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przewodzi tam jakiś człowiek, mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, który tu stoję, niech powie: Tak.’ Ale rozległo się jednogłośne, dobitne: ‚Nie!’ ‚Jeżeli wy tu obecni wierzycie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: Tak.’ Jednogłośne ‚Tak!’ było gromkie i niedwuznaczne. ‚Słusznie, nie potrzebowaliście mnie jako ziemskiego wodza, aby pozyskać dla dzieła taką rzeszę jak ta oto.’...” (str.8) "Na krótko przed śmiercią, podczas zgromadzenia w Saint Louis (stan Missouri) w roku 1941, poruszył temat sprawowania przywództwa, mówiąc: „Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie dowiedzieli się, co myślicie o tym, iż waszym wodzem jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przywódcą jest jakiś człowiek mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, człowiek, który tu stoi, niech powie: ‘Tak’”. W odpowiedzi zapadła głęboka cisza, przerywana jedynie kilkoma stanowczymi okrzykami: „Nie!”, pochodzącymi z widowni. Mówca kontynuował: »Jeżeli wy, tu obecni, uważacie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie, ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: ‘Tak’«. Rozległo się zdecydowane i jednogłośne: „Tak!” Następnego miesiąca identycznie zareagowali zgromadzeni w Anglii." (str.220-221)

W tej publikacji okrojony o ten znamienny fragment:

Rocznik 2008wyd.2008 Rocznik 2008str.142

Porównajmy:

Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego 1995 2008 Rocznik Świadków Jehowy
"Na krótko przed śmiercią, podczas zgromadzenia w Saint Louis (stan Missouri) w roku 1941, poruszył temat sprawowania przywództwa, mówiąc: „Chciałbym, żeby wszyscy obecni tutaj obcy ludzie dowiedzieli się, co myślicie o tym, iż waszym wodzem jest człowiek; niech to sobie zapamiętają. Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przywódcą jest jakiś człowiek mający wielki posłuch. Jeżeli ktokolwiek z tego audytorium mniema, że wodzem świadków Jehowy jestem ja, człowiek, który tu stoi, niech powie: ‘Tak’”. W odpowiedzi zapadła głęboka cisza, przerywana jedynie kilkoma stanowczymi okrzykami: „Nie!”, pochodzącymi z widowni. Mówca kontynuował: »Jeżeli wy, tu obecni, uważacie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie, ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: ‘Tak’«. Rozległo się zdecydowane i jednogłośne: „Tak!” Następnego miesiąca identycznie zareagowali zgromadzeni w Anglii." (str.220-221) "Wspomniany artykuł ze Strażnicy pomógł odzyskać jedność również Świadkom przebywającym na wolności. Bracia, którzy piastowali odpowiedzialne stanowiska, wspólnie się modlili i go studiowali. W artykule tym powiedziano między innymi, że w sierpniu 1941 roku chory brat Rutherford wygłosił na zgromadzeniu swoje ostatnie przemówienie. Zachęcając braci do trzymania się organizacji Jehowy i niepodążania za jakimkolwiek człowieczym przywódcą, rzekł: „Gdy coś powstaje i zaczyna się rozrastać, zawsze się mówi, że przewodzi tam jakiś człowiek, mający wielki posłuch. (...) Jeżeli wy tu obecni wierzycie, że jestem po prostu jednym ze sług Pańskich i że pracujemy zgodnie ramię przy ramieniu, służąc Bogu i służąc Chrystusowi, to powiedzcie: ‚Tak’”. Wtedy rozległo się gromkie i jednogłośne: „Tak”" (str.142)

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2017