Omylna nieomylność w publikacjach Towarzystwa Strażnica

Autor: Jan Lewandowski 2003-06-13

W publikacjach Świadków Jehowy [dalej: ŚJ] istnieje pewne bardzo ciekawe zjawisko, które można ochrzcić paradoksalnym terminem "omylnej nieomylności". Omylna nieomylność publikacji ŚJ polega mniej więcej na tym, że wtedy, gdy nie da się już zaprzeczyć temu, że publikacje ŚJ popełniły jakąś pomyłkę, Towarzystwo Strażnica przyznaje, iż publikacje ŚJ nie są nieomylne, natchnione, itd. Z drugiej strony, przy innych okazjach, to samo Towarzystwo Strażnica twierdzi, że czasopismo Strażnica i publikacje ŚJ nie zawierają w sobie nauk ludzkich, sam Jehowa bowiem objaśnia na łamach tych publikacji swe proroctwa, itd. (stosowne cytaty z publikacji ŚJ na ten temat podam dalej).

Na zjawisko "omylnej nieomylności" w publikacjach ŚJ zwrócił już kiedyś uwagę jeden z publicystów, który dość trafnie, lecz zarazem nieco kąśliwie i w słowach pełnych żalu ujął to w ten oto sposób:

"Starszemu nie było i nie jest dane myśleć. Żąda się, żeby bez jakichkolwiek oporów przyjmował wskazówki, i konsekwentnie wprowadzał je w życie. Nieważne co on czuł, co myślał, co Bóg pokazał mu w słowie. Musiał to wszystko w sobie zdusić, stać się nieczułym, gdy tego wymagał niewolnik, który dostaje pokarm od samego Chrystusa. Czy jest 'on' natchniony przez Boga? Tylko wtedy, gdy chce przeforsować swoją naukę. W momencie kiedy ona zawiedzie, tłumaczy się, że nie jest natchniony" (Tadeusz Połgensek, Zanim zostaniesz "Świadkiem Jehowy" - przeczytaj, Gdańsk 1994, str. 97-98).

Aby teraz ukazać, że te spostrzeżenia nie są tylko rzucaniem potwarzy na ŚJ, przejdźmy do konkretnych wypowiedzi z publikacji Towarzystwa Strażnica. Już od czasów prezesa Russella istniało zjawisko "omylnej nieomylności", o której tu mówię. Kiedy Russell coś zapowiadał, buńczucznie twierdził, że jest to nie jego nauka, tylko nauka samego Pana. Tak było z zapowiedziami na rok 1914. Pisząc o swoich niespełnionych zapowiedziach na ten rok Russell stwierdzał:

"Pan nie powiedział, że w roku 1914 zostaną wyniesieni do chwały wszyscy członkowie Kościoła. To był tylko nasz wniosek, najwyraźniej błędny" (Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, Brooklyn 1995, str. 635, 636, por. tamże 60 - 62, 211).

Zatem Russell przyznał, że w sprawie swych zapowiedzi na rok 1914 głosił nie słowo Pana, lecz swe własne wnioski, "najwyraźniej błędne". Zobaczmy co pisze o takim postępowaniu Strażnica z 1 lutego 1992 roku:

"W czym zawinili fałszywi prorocy? (...) Nie głosili ››wspaniałych spraw Bożych‹‹, lecz własne poglądy" (str. 4).

obrazek Według kryterium tej cytowanej przed chwilą Strażnicy, Russell powinien być nazwany fałszywym prorokiem. Jednak Strażnica z roku CVII, nr 15, nie chce nazwać tak nikogo, kto miał cokolwiek wspólnego ze ŚJ. Zamiast tego pisze ona, że "potrzeba skorygowania naszego zrozumienia pewnych szczegółów wcale nie czyni z nas fałszywych proroków" (str. 14, par. 15).

Choć Russell przyznawał w cytowanym wyżej zdaniu, że błędne nauki, które tyle lat rozgłaszał na temat roku 1914, to był tylko "nasz wniosek", to jednak kiedy indziej twierdził, że wykonuje pracę przekazywania ludowi Pańskiemu prawd "nie jako naszych własnych, ale jako pochodzących od Pana" (Świadkowie Jehowy głosiciele..., str. 49, por. Strażnica z 1 grudnia 1993 roku, str. 18, par. 15).

O roku 1914 Russell pisał wcześniej w The Zion's Watchtower z 15 lipca 1894 roku, na stronie 226:

"Nie rozsądne byłoby zmieniać te cyfry. (...) To są Boże daty nie nasze. (...) 1914 nie jest datą początku, lecz końca"

(fotokopię wypowiedzi z tejże Strażnicy Syjońskiej można znaleźć w: Arthur Barret, Duane Magnani, Eyes of Understanding, Clayton 1980, str. 12; A. Barret, D. Magnani, The Watchtower Files: Dialogue with Jehovah's Witness, str. 479; por. ten cytat też w: David Reed, Index of Watchtower errors, Grand Rapids 1989, str. 17 i 101).

Russell twierdził tak właściwie od początku, pisząc, że nauki zawarte w jego Wykładach Pisma Świętego nie są "ludzkiego pochodzenia" (Nadszedł czas, edycja angielska z 1889 roku, str. 15, cyt. za Arthur Barret i Duane Magnani, Eyes of Understanding, Clayton 1980, str. iii oraz 4, fotokopia). W tych to właśnie Wykładach Pisma Świętego, których wykładnie nie miały być ludzkiego pochodzenia, Russell zapowiadał koniec złego świata na rok 1914, czy 1915. Dla przykładu podajmy choćby wypowiedź z jego II Tomu, pt. Nadszedł czas (cytat podam za edycją polską tego Tomu), gdzie Russell pisał:

"››Czasy Pogan‹‹ udowadniają, że obecne rządy muszą być obalone z końcem R. P. 1915 (...)" (C. T. Russell, Nadszedł czas, Brooklyn 1920, str. 271).

W Dokonanej Tajemnicy (Brooklyn 1923) na str. 429 czytamy, że Russell był napełniony Duchem świętym "w takiej mierze jak żaden inny Chrześcijanin prócz apostołów". W czasach obecnych Towarzystwo Strażnica również zwinnie lawiruje między zapewnieniami o braku roszczeń co do swej nieomylności - z jednej strony, a zapewnieniami na temat boskiej redakcji swych czasopism z drugiej.

W książce pt. Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi (Brooklyn 1988,1989), na str. 195 w par. 14 opisano "teokratyczny" sposób funkcjonowania Ciała kierowniczego twierdząc, że "przy podejmowaniu decyzji nie polegają na mądrości ludzkiej" a jedynie na Słowie Bożym i podejmują swe decyzje pod kierownictwem "ducha świętego" (por. Strażnica, rok XCIII, nr 15, str. 10, par. 12 i Strażnica z 15 grudnia 1989, str. 6, 7).

ŚJ uczą również, że prezentują oni na łamach swych publikacji poglądy Boga a nie własne. Oto kilka cytatów z publikacji ŚJ, które wyrażają takie ich przekonanie:

"Strażnica przyznaje prawdę jako należąca do Jehowy a nie do jakiegokolwiek stworzenia. Nie jest ona narzędziem którejkolwiek jednostki na ziemi ani grona ludzi, ani też nie jest wydawana według wymysłów ludzkich. Zapatrywanie człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem. Bóg karmi swój własny lud - i rzecz pewna, że używa tych, którzy go miłują i służą mu według jego woli" (Strażnica, rok LIII, 1 stycznia 1932, nr 1, str. 7, par. 19).

W cytacie tym widzimy bardzo wyraźnie, że przywódcy religijni ŚJ w sposób ostateczny eliminują z redakcyjnej warstwy artykułów Strażnicy jakikolwiek pierwiastek ludzki, pozostawiając jedynie pierwiastek boski. Czynią to głównie w słowach:

"Zapatrywanie człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem".

[Informacja pomocnicza: powyższa Strażnica znajduje się w Bibliotece Narodowej w Warszawie, gdzie co bardziej wnikliwi czytelnicy mogą sobie zweryfikować ten cytat oglądając go na własne oczy w oryginale powyższej Strażnicy, oznaczonej w katalogu wspomnianej Biblioteki sygnaturą P. 22. 302 Chr. Arch.].

Identyczne oświadczenie znajdujemy w Strażnicy z 1 czerwca 1936 roku, która stwierdziła, iż publikowane na jej łamach interpretacje, zrozumienie Pisma świętego i opinie na ten temat, nie są opiniami człowieka, tylko samego Boga:

"Taki jest powód, dlaczego Bóg dozwala, aby te prawdy były drukowane w Strażnicy. Omawiane sprawy nie są opinją człowieka i żadnemu człowiekowi nie należy dawać za to uznania. Bóg ma własny swój dobry sposób informowania i pocieszania swego ludu. Podczas gdy ostatek nie potrzebuje być uczony przez człowieka, jest to przywilejem wiernych karmić się w tym dniu na smacznym pokarmie od Jehowy i Chrystusa Jezusa. Dla tej więc przyczyny Jehowa przywodzi Pismo św. do zrozumienia i pozwala publikować o tem w Strażnicy" (Strażnica, tom LVII, nr 11, 1 czerwca 1936, str. 171, par. 41).

[Informacja pomocnicza: Również i ta Strażnica jest do zdobycia w wyżej wspomnianej Bibliotece Narodowej]

Bardzo podobne twierdzenie wypowiadała również wydana przez ŚJ broszura pt. Faszyzm czy wolność (o jej wydaniu przez ŚJ patrz ich książkę pt. Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego, Brooklyn 1995, str. 85), która na str. 39 pisała o tym jak należy traktować to, co znajdujemy w tejże broszurze:

"To, co tu mówimy, nie jest ani ludzkim mniemaniem, ani ludzkim komentarzem Pisma Św. Słowo Jehowy jest źródłem miarodajnym, a Jehowa jest też swym własnym komentatorem. Pismo Św. nie może być słusznie komentowane przez jakiegokolwiek człowieka".

[Informacja pomocnicza: Broszurę tę można obejrzeć w oryginale w Bibliotece Bobolanum na ul. Rakowieckiej w Warszawie. Jest ona tam oznaczona sygnaturą B. II. 6886, nr inw. 6956].

Wyraźnie dano tu do zrozumienia, że to co czytamy na łamach publikacji ŚJ jest niczym innym jak komentarzem samego Boga, nie człowieka. Wszakże, "Pismo Św. nie może być słusznie komentowane przez jakiegokolwiek człowieka" a "To, co tu mówimy, nie jest ani ludzkim mniemaniem, ani ludzkim komentarzem Pisma Św."

Zatem według powyższych cytatów to sam Bóg dokonuje komentarza na łamach publikacji ŚJ.

Identycznie pisał prezes ŚJ Rutherford w książce Bogactwo, gdzie twierdził, iż to sam Bóg objawia kierownictwu ŚJ na ziemi (tzn. ostatkowi) pewne prawdy, których owo kierownictwo jest jedynie przekazicielem, a nie interpretatorem:

"Wskazuje to, że ostatek przyznał, iż nie wiedział właściwej odpowiedzi i że nie jest wykładaczem proroctwa ani nauczycielem. Ostatek uznaje Boga i Chrystusa Jezusa za swoich nauczycieli" (Bogactwo, Brooklyn 1936, str. 279).

obrazek Jeszcze ciekawszy tekst znajdujemy na innej stronie książki Bogactwo. Rutherford pisał o książkach wydawanych przez ŚJ, że:

"Książki te nie zawierają zdania człowieka, jeno pomogą Im odszukiwać słowa Pana" (str. 310).

Rutherford powielał tego typu twierdzenia w innych swych publikacjach z tego okresu, w których pisał:

"Do karmienia czyli pouczania swego ludu Pan użył wydawnictw Strażnicy. Na to mamy mnóstwo dowodów. Za cudowne prawdy, które Pan objawił swemu ludowi przez literaturę Strażnicy, nie należy się chwała żadnemu człowiekowi. Pewna jest, iż wszyscy należący do klasy świątyni wierzą, że Pan karmi swój lud przez te wydawnictwa. Czy więc nie powinniśmy na naszych zebraniach, zamiast słuchać zdania jakiegoś człowieka, badać cudownych rzeczy, które Pan zaleca naszej uwadze i o których nas poucza przez swoje wybrane narzędzie?" (J. Rutherford, Odbudowa świata, Brooklyn 1934, str. 52).

"W obecnym czasie Bóg z łaski swej zaopatrzył nas w wiele literatury i podręczników, ażeby zapoznać się z prawdą, jaką zawiera Jego słowo. (...) To nie są prawdy człowiecze, lecz wszelka prawda pochodzi od Jehowy Boga" (J. Rutherford, Uciemiężenie. Kiedy się skończy?, Brooklyn 1929, str. 57).

[Informacja pomocnicza: powyższa broszura Uciemiężenie, z jakiej zacytowano przed chwilą, znajduje się w Bibliotece Narodowej w Warszawie, pod sygnaturą I 1. 458. 089. Również wcześniej cytowana broszura Odbudowa świata znajduje się we wspomnianej Bibliotece. Po raz kolejny zachęcamy do sprawdzania podanych cytatów].

W broszurze Jego dzieła Rutherford pisał o swych interpretacjach, że "nie chodzi tutaj o ludzkie poselstwo" (J. Rutherford, Jego dzieła, Brooklyn 1934, str. 45-46; por. też podobne stwierdzenie w: J. Rutherford, Czego ci potrzeba?, Łódź 1932, str. 49).

Identycznie sugerowano w publikacjach ŚJ wydawanych po śmierci Rutherforda. Książka pt. Niech Bóg będzie prawdziwy również uczyła, że interpretacje Biblii jakie znajdujemy na łamach publikacji ŚJ nie są "interpretacjami prywatnymi", bowiem to sam Jehowa Bóg dokonuje tych interpretacji na łamach publikacji ŚJ:

"Nie jest to rezultat prywatnej, błędnej interpretacji Pisma świętego. Nie jest to też przekręcanie przykazania Bożego. Wniosek, do jakiego doszli świadkowie Jehowy, został im podyktowany przez Jehowę, który wszystkim oddanym Mu ludziom objawia znaczenie swoich przykazań" (str. 161, par. 17).

Jak czytamy w angielskim Roczniku Świadków Jehowy 1939:

"Powinniśmy się spodziewać, że Pan będzie miał swoje sposoby na to, aby komunikować się ze swym ludem na ziemi, i rzeczywiście pokazuje on nam wyraźnie, że czasopismo zwane Strażnica służy mu do takiego właśnie celu" (1939 Yearbook of Jehovah's Witnesses, str. 85).

Prezes Rutherford wyjaśniał w jednej ze swych książek jaki sposób Jehowa przekazuje informacje kierownictwu religijnemu ŚJ, zwanemu przez nich "ostatkiem":

"Bez wątpienia, wpierw słyszą oni [tzn. aniołowie - dopisek JL] wskazówki, które Pan daje ostatkowi a potem owi niewidzialni posłańcy przekazują te wskazówki ostatkowi" (J. Rutherford, Vindication, tom III, str. 250).

Friderick Franz, czwarty z kolei prezes ŚJ nie odbiegł zbytnio od tych poglądów w swym nauczaniu. Przed jednym z sądów oświadczył on o czasopiśmie Strażnica, że Bóg Jehowa:

"jest dzisiaj redaktorem tego czasopisma" (cytowane za protokołem sądowym, którego reprodukcję zamieszczono w: Olin Moyle versus Watchtower Bible and Tract Society, 1943, sekcja 2597).

obrazekPodobnie Frederick Franz odpowiedział na pytanie sądu, gdy ten spytał go w 1940 roku o to kto jest odpowiedzialny za redakcję czasopisma Strażnica od czasu, gdy w czasopiśmie tym po 1931 roku przestano zamieszczać nazwiska poszczególnych redaktorów. Sąd spytał Franza:

"Kto stał się redaktorem naczelnym kiedy tego zaprzestano?" [tzn. zamieszczania nazwisk redaktorów - przyp. JL].

Odpowiedź Franza brzmiała:

"Jehowa Bóg"

Fotokopie protokołu sądowego z tym zeznaniem Franza zamieszczono w książce Davida Reed'a pt. How to Rescue Your Loved One from the Watchtower (Grand Rapids 1989, str. 126-127).

ŚJ uważają też, że to sam Bóg jest odpowiedzialny za decyzje publikowane w ich publikacjach. Oto jeden z przykładów również zaczerpnięty z ich publikacji:

"W ogłoszeniu, które przy końcu 2300 wieczorów i poranków ukazało się w angielskim wydaniu czasopisma Strażnica z dnia 15 października 1932 r., Jehowa oficjalnie podał do wiadomości za pośrednictwem swego widzialnego kanału informacyjnego, że Jego świątynia, składająca się z namaszczonych ››żywych kamieni‹‹, została oczyszczona i usprawiedliwiona" (Bądź wola Twoja, Brooklyn 1964, str. 295).

Identycznie pisała o wyżej wzmiankowanych porankach The Watchtower z 1 października 1959 roku (str. 602).

Podobnie nauczał też inny prezes ŚJ, prezes Knorr, który podczas swego przemówienia do ŚJ w Kalkucie "Zachęcił wszystkich do korzystania z posiadanych publikacji w języku bengalskim, gdyż jest to pożywienie dostarczone przez Jehowę" (Strażnica, nr 6 z 1958 roku, str. 17). Więcej wypowiedzi, w których Towarzystwo Strażnica twierdzi, że na łamach publikacji ŚJ przemawia sam Jehowa można znaleźć w moim specjalnie temu poświęconym tekście Czy Strażnica jest kanałem łączności między Bogiem a ludźmi?

Zatem z jednej strony przywódcy religijni ŚJ twierdzą, że na łamach publikacji Towarzystwa Strażnica nie znajdziemy poglądów, czy ludzkich wykładni Biblii, bowiem to sam Jehowa dokonuje na łamach tych publikacji swych boskich wykładni. Jednakże przy innej okazji Ciało kierownicze ŚJ zaprzecza już zupełnie temu co pisało powyżej, negując fakt, że "nie polega na mądrości ludzkiej", i zaprzeczając temu, że poglądy publikowane na łamach publikacji Towarzystwa Strażnica pochodzą od Boga. Tym razem Towarzystwo Strażnica winą za swoje pomyłki doktrynalne obarcza... właśnie ułomny umysł ludzki!

Przejdźmy teraz do tego typu twierdzeń. W jednym z wyjaśnień przywódcy religijni ŚJ podają, że:

"Niewolnik nie jest natchniony przez Boga" i dlatego "Na skutek ludzkiej ułomności nieraz może zdarzyć się, że zrozumie coś nieściśle a w rezultacie potrzebne jest skorygowanie" (Strażnica, rok CII, nr 4, str. 27).

Pisząc o niespełnionych zapowiedziach Strażnicy na rok 1914, 1925 i 1975 Przebudźcie się! z 8 lipca 1995 na stronie 9 tłumaczyło się znów ludzkimi pomyłkami:

"Obietnicom Bożym naprawdę można zaufać! To ludzie mają skłonność do popełniania błędów" (por. też Świadkowie Jehowy głosiciele..., dz. cyt., str. 626; "Nie twierdzą, że klasa niewolnika jest nieomylna (...)").

Wypowiedzi takie zdarzały się na łamach publikacji ŚJ w ciągu całej historii ich istnienia. Przebudźcie się!, nr 4 z 1993 roku na stronie 4 w przypisie zbiera garść tego typu archiwalnych wypowiedzi z angielskich Strażnic. Przyjrzyjmy się im:

"Nie chcemy też, żeby nasze publikacje były otaczane czcią albo uważane za nieomylne" (15 grudnia 1896, str. 306).

"Nie znaczy to także, iż artykuły w Strażnicy są natchnione, nieomylne i bezbłędne" (15 maja 1947, str. 157).

"Strażnica nie twierdzi, że zawiera natchnione wypowiedzi" (15 sierpnia 1950, str. 263).

"Bracia przygotowujący te publikacje nie są nieomylni. Ich artykuły - w przeciwieństwie do pism apostoła Pawła i innych pisarzy Biblii - nie są natchnione (...). I dlatego czasami, w miarę jak wzrastało zrozumienie, zachodziła potrzeba korygowania pewnych poglądów" (15 lutego 1981, str. 19).

Zatem wtedy, gdy w publikacjach ŚJ coś zawodzi, wtedy tłumaczą oni, że winny jest umysł ludzki, ludzie, bowiem publikacje ŚJ są redagowane przez zwykłych omylnych ludzi. Temu trudno zaprzeczyć. Taka wersja wyjaśnień z pozoru jest przekonująca, niby wszystko tu gra. Jest jednak pewien "mały" problem. Z tego co cytowałem wyżej wiemy bowiem również, że te same Towarzystwo Strażnica ma zwyczaj twierdzić równie często coś odwrotnego na łamach swych publikacji, pisząc bez ogródek i wystarczająco jasno, że publikowane na łamach publikacji ŚJ wyjaśnienia nie są ludzkim rozumowaniem, ale wykładnią samego Jehowy. Często są to publikacje z tego samego okresu. Zróbmy pewne porównanie przy pomocy wyżej podawanych cytatów:

Nasze publikacje prezentują poglądy Boże a nie poglądy omylnych ludzi:

"Strażnica przyznaje prawdę jako należąca do Jehowy a nie do jakiegokolwiek stworzenia. Nie jest ona narzędziem którejkolwiek jednostki na ziemi ani grona ludzi, ani też nie jest wydawana według wymysłów ludzkich. Zapatrywanie człowieka nie jest wyrażane w Strażnicy pod żadnym względem" (wypowiedź z 1932 roku).

"Książki te nie zawierają zdania człowieka, jeno pomogą Im odszukiwać słowa Pana (wypowiedź z 1936 roku)".

"To, co tu mówimy, nie jest ani ludzkim mniemaniem, ani ludzkim komentarzem Pisma Św. Słowo Jehowy jest źródłem miarodajnym, a Jehowa jest też swym własnym komentatorem. Pismo Św. nie może być słusznie komentowane przez jakiegokolwiek człowieka" (wypowiedź z 1938 roku).

A teraz zobaczmy co publikacje ŚJ podały zaledwie 7 lat później:

"Nie znaczy to także, iż artykuły w Strażnicy są natchnione, nieomylne i bezbłędne".

Podsumowanie

Niektórzy mogą zachodzić w głowę, jak to się dzieje, że Towarzystwo Strażnica może w krótkim odstępie czasu zamieszczać tak sprzeczne i wykluczające się nawzajem wypowiedzi tyczące się pochodzenia nauk w ich publikacjach. Nie można bowiem publikować wyłącznie myśli Bożych, i nie publikować ich zarazem, podobnie, jak nie można urodzić się murzynem i białym jednocześnie. W tym momencie najłatwiej dojść do wniosku, że przywódcy religijni ŚJ po prostu cierpieli jeden po drugim na schizofrenię.

Myślę jednak, że takie najprostsze wyjaśnienie byłoby w tym miejscu zbyt pochopne. Sądzę bowiem, że zjawisko jakie omówiłem w niniejszym tekście jest działaniem czysto celowym, dokonywanym z rozmysłem i premedytacją. Towarzystwo Strażnica twierdząc bowiem z jednej strony, że ich publikacje nie publikują poglądów ludzkich, tylko boskie, uzyskuje bezwzględną kontrolę nad ŚJ. Kto bowiem może sprzeciwić się Bogu?

Z drugiej zaś strony, Towarzystwo Strażnica jest świadome swych pomyłek i zarzutu jaki się z okazji tych pomyłek pojawia. Musi więc stworzyć pewną podstawę apologetyczną dla ŚJ, jacy na taki zarzut natrafią. Wpaja im więc wtedy, że publikacje ŚJ są publikowane przez omylnych ludzi a zatem ich autorzy nie roszczą sobie prawa do nieomylności.

Utrzymywanie obu powyższych jawnie sprzecznych ze sobą twierdzeń jest oczywiście widoczne gołym okiem. Ale nie przez ŚJ, bowiem oni wierzą w dany od Boga autorytet swych przywódców. Mechanizm ten działa na zasadzie dodatniego sprzężenia zwrotnego i jest genialny. Nawet, gdy jakiś ŚJ dostrzeże, że sprzeczne jest jednoczesne twierdzenie, iż publikuje się i nie publikuje zarazem to co mówi Bóg, to nie znaczy, że ów ŚJ wyciągnie z tego zaraz właściwe wnioski, należne swej obserwacji. Owe wnioski mogą być bowiem nie inne jak tylko jednoznaczne w tym momencie, tzn.: Strażnica publikuje sprzeczne wypowiedzi, manipuluje umysłami ludzi. Jednak ŚJ nie dopuści do siebie takich wniosków, jest bowiem zablokowany w zakresie krytycznego spojrzenia względem swych przywódców, co do których wierzy, że mówią od Boga, zatem nie mogą mylić się, manipulować nim ani kłamać. ŚJ będzie więc bezkrytycznie tkwił w potrzasku akceptowania sprzecznych ze sobą twierdzeń, bez prowadzenia krytycznych analiz w tym momencie.

David Reed w swej wyżej cytowanej książce How to Rescue..., również poświęcił nieco uwagi temu bardzo ciekawemu zjawisku, opierając się na nieco innym choć podobnym do omawianego przez nas przykładzie. Zauważa on bowiem (str. 55), że Towarzystwo Strażnica publikuje również wykluczające się wzajemnie wypowiedzi odnośnie bycia prorokiem, raz twierdząc, że jest prorokiem Boga, kiedy indziej zaprzeczając temu.

Reed określa to zjawisko mianem "double- think" (podwójne myślenie), nawiązując przy tym do głośnej książki Orwella pt. 1984. Jak wiadomo książki Orwella są współcześnie uważane za najgenialniejsze literackie opisy systemów totalitarnych i wszelkich systemów manipulujących ludzką świadomością. Reed odnosząc technikę "double think" do wyżej omawianych technik stosowanych przez Towarzystwa Strażnica cytuje zdanie z wspomnianej książki Orwella, jak ulał pasujące do naszej kwestii, bowiem Orwell wspomina właśnie o propagandowych systemach manipulacji, z pełną premedytacją wpajających ludziom z powodu określonych celów wzajemnie wykluczające się twierdzenia. Reed konkluduje:

"Technika "doble-think" pozwala Świadkom Jehowy z całą siłą wierzyć w to, że Towarzystwo Strażnica jest Bożym prorokiem, przy jednoczesnym uzdalnianiu ich do twierdzenia, że nim nie jest, kiedy pojawi się zarzut ››fałszywego prorokowania‹‹" (Reed, tamże).

Myślę, że powyższe słowa Davida Reeda stanowią trafną puentę dla poruszonego w niniejszym tekście zagadnienia.


Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2019