Czy mity odgrywają rolę w opracowywaniu nauk Świadków Jehowy?

Autor: Piotr Andryszczak, dodano: 2015-08-29

Świadkowie Jehowy w jednej ze swoich publikacji:

Strażnica 1987 Nr 23
1987 Nr 23

zestawiają posąg bożka Marsjasza - wziętego prosto z mitologii - ze swoim wyobrażeniem śmierci Jezusa na palu:

Strażnica 1987 Nr 23
str.22-23

Po otwarciu strony 22, czytelnik widzi z lewej strony bożka Marsjasza, a na drugiej stronie Jezusa przybitego do pala. Dlaczego akurat takie zestawienie? Służy to jednemu celowi.

Strażnica 1987 Nr 23
str.22
Strażnica 1987 Nr 23
str.23

Ma to uzasadnić prawdziwość tezy Świadków Jehowy o rzekomej śmierci Jezusa na palu. I nie jest ważne, że bożek Marsjasz z mitologii nie ma nic wspólnego z karą wykonywaną przez Rzymian za czasów Jezusa. Ważne jest tylko to, by czytelnik uwierzył w tezy Towarzystwa Strażnica wymyślone w 1936 roku, kiedy to rzekomo książka Bogactwo "wykazała", że Jezus nie umarł na krzyżu, lecz został przybity do pnia.

Zobacz:

Bożek Marsjasz ma przywiązane ręce, a Jezus przybite. W obu ilustracjach zgadza się jedno: obaj mają ręce wyciągnięte nad głową. Poza tym, zestawienie Jezusa i bożka Marsjasza służy też poniżeniu godności Syna Bożego, który dla chrześcijan jest Bogiem i Człowiekiem.


6.9. Uczą, że krzyż to pogański znak, a nie jest nim na pewno pal.

Odpowiedź. Według Biblii pale i słupy są pogańskimi znakami! Czym były stelle i aszery jak nie pniami, palami i słupami (słowniczek w BT oraz Wj 34:13, Pwt 7:5)? Zresztą Biblia ŚJ nazywa te znaki palami i słupami (np. Wj 34:13). Strażnica Nr 6, 1997 s. 29-przypis, kiedy to jej potrzebne przyznaje: „’Aszery’ (‘święte słupy’, NW) były prawdopodobnie symbolami fallicznymi”. Biblia też nigdzie nie nazywa krzyża pogańskim znakiem. ŚJ przedstawiając na ilustracji w Strażnicy Rok CVIII [1987] Nr 23 s. 22-23 pogańskiego bożka Marsjasza, przytwierdzonego do drzewa, a obok Chrystusa, nawiązują do mitologii. Czyżby mity odgrywały rolę w opracowywaniu nauk przez ŚJ? Strażnica Nr 9, 1989 s. 26 uczy: „Całą tę sprawę jeszcze dodatkowo pogarsza okoliczność, że krzyż wywodzi się z pogaństwa”. Czy wobec tego ŚJ uważają, że pal (patrz powyżej) i kara z nim związana „wywodzi się z chrześcijaństwa”? Katorgi wymyślili poganie, a nie chrześcijanie. Poganom, którzy (jak ŚJ) obśmiewali znak krzyża, Justyn Męczennik (ur. 100) odpowiadał, że w ich życiu też na każdym kroku zauważa krzyż: „Przecież okręt morza pruć nie zdoła, jeśli w nim ów znak wyniosły, żaglem zwany, nie sterczy nietknięty. Ziemi się nie orze bez krzyża. Kopacze i rzemieślnicy pracy swej nie wykonują bez narzędzi, które ten właśnie kształt mają. Ludzka postać niczym innym się nie różni od kształtu zwierząt nierozumnych, jak tylko tym, że człowiek trzyma się prosto i może ręce rozciągnąć (...). Lecz niemniej i Wasze własne symbole znaczą moc krzyża, a mam tutaj na myśli sztandary i trofea, które idą na czele wojsk Waszych. Otóż nie zdajecie sobie z tego sprawy...” („Apologia” I:55,3-6). Podobnie odpowiadał poganom Tertulian (ur. 155) „Do pogan” 1:12. Nawet to, że krzyż był pogańskim znakiem jest potwierdzeniem tego, że Jezus umarł na krzyżu, bo przecież Hbr 12:2 mówi, że Chrystus „przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę”. Jaką hańbą byłoby umieranie na czymś, co nie gorszy nikogo?

Zobacz:

Oto autorytet wart cytowania przez Świadków Jehowy:

Marsjasz Marsjasz
Marsjasz przywiązany do drzewa - rzymskie kopie rzeźby hellenistycznej
(Luwr, Paryż; Muzea Kapitolińskie, Rzym)

"Jeden z najokrutniejszych i najbardziej tajemniczych, niejednoznacznych mitów. W powszechnie znanej wersji satyr (bądź, jak chcą inni, sylen) Marsjasz rzuca wyzwanie bogu sztuki i muzyki, Apollinowi, staje z nim do konkursu muzycznego. W takim pojedynku jest z góry przegrany - muzyka Apollina jest doskonała i cywilizowana, podczas gdy Marsjasz uosabia siłę dzikiej natury i nieokiełznaną muzykę towarzyszącą dionizyjskim pochodom. A przecież właśnie z tej tradycji zrodziła się sztuka nieporównana i niespotykana nigdzie indziej, w której zawiera się cały geniusz Grecji - teatr. Wedle wielu przekazów jednak chodziło o coś troszkę innego. Zaczęło się od tego, że Marsjasz znalazł porzucony przez Atenę aulos, podwójny flet. Bogini była jego wynalazczynią, ale Hera i Afrodyta wyśmiały ją, kiedy grała na tym instrumencie, ponieważ musiała do tego groteskowo wydymać policzki. Atena przejrzała się w rzece i wyrzuciła instrument, który podniósł Marsjasz i zachwycił się jego dźwiękiem - i właśnie o to, czy lepszy jest aulos czy lira, miał się pokłócić z Apollinem. Bóg wygrał, ponieważ potrafił grać na odwróconej lirze, podczas gdy podwójny flet nie okazał się aż tak wszechstronnym instrumentem. Jeśli zaś chodzi o karę, jaka spotkała Marsjasza - obdarcie ze skóry - to z jednej strony mamy w micie informację, że Apollo przystał na współzawodnictwo pod warunkiem, że zwycięzca zrobi, co zechce, z pokonanym, z drugiej zaś bardzo przekonująca jest interpretacja, iż tak naprawdę Marsjasz był od początku skazany na karę za hybris - pychę, która kazała mu się uważać za lepszego od bogów. Jak wiadomo, w mitologii greckiej jest to jedno z najcięższych przewinień. Ponoć zresztą Apollo pożałował później swego uczynku, który był niewspółmierny nawet do hybris i przemienił Marsjasza w rzekę, a lirę połamał.

Dzieje Marsjasza stały się popularne zwłaszcza w sztuce hellenistycznej (III-I w. BC), kiedy chętnie przedstawiano zawieszonego na drzewie satyra, co pozwalało na niezwykle realistyczne przedstawianie muskulatury. Wcześniej preferowano raczej sceny mniej drastyczne: słynna klasyczna grupa Myrona (pierwsza połowa V w.) ukazuje moment, kiedy Atena rzuciła właśnie aulos, a Marsjasz za chwilę go podniesie. Myron w postaciach Ateny i Marsjasza zdołał dodatkowo zasygnalizować różnice między żywiołem olimpijskim, apollińskim, a dionizyjską dzikością - oblicze Ateny (znane z innych zachowanych kopii) jest spokojne, podczas gdy twarz Marsjasza wykrzywia niemal zwierzęcy grymas, często spotykany w przedstawieniach postaci z orszaku Dionizosa, zwłaszcza satyrów i centaurów, z epoki klasycznej. Z kolei na późnoklasycznej płaskorzeźbie (poł. IV w.) pokazana jest sama scena pojedynku, z tym że mamy tu już zapowiedź tragedii: między Apollinem a Marsjaszem stoi scytyjski wojownik z nożem, który ma wykonać egzekucję."

Zobacz:

Powrót do strony głównej
Opracował: Piotr Andryszczak
© 2007-2017